Jak skutecznie odkładać pieniądze na przyszłość? Przerywamy błędne koło!

71

Wiele osób uważa, że kluczem do sukcesu w oszczędzaniu jest silna wola. I ja tak kiedyś sądziłem. Byłem przekonany, że bez ogromnej dyscypliny, nie ma szans. Po latach świadomego zajmowania się finansami patrzę na to zupełnie inaczej. Jestem przekonany, że skuteczne oszczędzanie nie tylko nie opiera się na silnej woli, ale wręcz nie powinno się na niej opierać. Dlaczego?

Dlatego, że wszyscy mamy… „słabą” silną wolę. I to wcale nie jest żart. Za chwilę Wam to wyjaśnię, tylko przekażę krótką informację:

6 października w artykule Oszczędzanie jest domeną frajerów! ogłosiłem konkurs na najlepszy komentarz z odpowiedzią na pytanie: Dlaczego odkładam pieniądze na przyszłość? Pod koniec dzisiejszego wpisu znajdziecie listę zwycięzców 🙂

Nasza silna wola nie jest czymś stałym. Im intensywniej z niej korzystamy, zmuszając się do kolejnych poświęceń w danym czasie, tym szybciej się wyczerpuje. Gdy w ciągu dnia podejmiemy kilka decyzji w oparciu o naszą wewnętrzną dyscyplinę (zdrowa dieta, pójście na trening pomimo zmęczenia, rezygnacja z jakiejś przyjemności) – to o kolejne takie decyzje jest dużo trudniej. Nasza silna wola jest niczym bateria, którą od czasu do czasu musimy po prostu naładować. Dlatego budowanie przyszłości w oparciu o silną wolę może być źródłem ogromnej frustracji. W większości przypadków wyglądać to będzie tak:

Owszem, trening woli czyni mistrza. Tylko po co tak się męczyć? Wystarczy coś prostszego i znacznie potężniejszego: automatyzacja. Właśnie na tym powinniśmy oprzeć skuteczne oszczędzanie na przyszłość.

 

Dwa proste kroki, aby przerwać błędne koło.

Jeżeli to już któreś z kolei Twoje podejście do systematycznego oszczędzania i ciągle się kończy na dobrych intencjach, ten wpis pomoże Ci przerwać to błędne koło. Największym wrogiem systematycznego oszczędzania jest… konieczność ciągłego podejmowania decyzji. Jeśli co miesiąc będziesz od nowa rozważać: „Odłożyć pieniądze na przyszłość, czy nie?”, to nic z tego nie będzie.

W tym miejscu ustalmy podstawową rzecz: mało spraw jest w naszym życiu tak pewnych jak to, że wkrótce własne oszczędności będą nam absolutnie niezbędne. Jeśli ktokolwiek jeszcze się zastanawia, czy warto oszczędzać, to ponad 320 wspaniałych komentarzy pod artykułem Oszczędzanie jest domeną frajerów! rozwieje wszelkie Wasze wątpliwości. Znajdziecie tam największe zagęszczenie pozytywnych, motywujących i zachęcających do oszczędzania wypowiedzi w polskim internecie 🙂

Teraz kolejna sprawa: od samego czytania nic się nie zmieni. Lektura tego artykułu pomoże Ci znaleźć motywację do oszczędzania, ale to nie wystarczy. Jeżeli czegoś z tym nie zrobisz, Twoja motywacja zacznie stopniowo spadać. Jutro będzie o wiele mniejsza, pojutrze malutka, a za tydzień zupełnie zapomnisz, o czym czytałeś i wrócisz do dawnych nawyków. Dlatego przestań na chwilę czytać i wykonaj dwa proste kroki:

 

  1. Decyzja na piśmie.

Za chwilę wyjaśnię Ci motywy tego kroku, a na razie po prostu to zrób:

1. Pobierz i wydrukuj ten plik:

Decyzja.pdf

2. Wypełnij długopisem puste pola

3. Wytnij dwie takie karteczki

4. Umieść je w dwóch miejscach:

– w swoim portfelu
– na lustrze w łazience

Bez sensu? Śmieszne i dziwne? Zanim posądzicie mnie o to, że „odpłynąłem” w dziwnym kierunku, po prostu to wypróbujcie. Ja też kiedyś sądziłem, że to bez sensu. To było dawno temu, gdy byłem zadufanym w sobie młokosem-finansistą, który zamiast oszczędności miał długi. Kiedy doszło do mnie, jak głupio postępuję, powiedziałem sobie dość! Zacząłem chłonąć wiedzę na temat finansów osobistych i szukać skutecznych sposobów działania. Jedną z porad, którą znalazłem, było zapisanie swojego najważniejszego celu finansowego i umieszczenie go w kilku widocznych miejscach. Nie, nie po to, aby inni mogli go poznać. Tylko po to, aby ciągle go mieć przed oczami, pamiętać o nim i konsekwentnie go realizować.

Znacie mnie i wiecie, że nie pisałbym o czymś, co nie sprawdziło się w moim przypadku. A sprawdziło się bardzo. Byłem bardzo sceptyczny, ale… Na pierwszy ogień poszła lista kredytów konsumpcyjnych. Efekt: w krótkim czasie spłaciłem wszystko, z czym nie mogłem sobie poradzić przez kilka lat. Druga karteczka to był fundusz bezpieczeństwa. Uzbieraliśmy go szybciej, niż planowałem. Najnowsza karteczka jest ze mną nieco dłużej i wygląda tak:
2

Są to przerobione w programie komputerowym „screeny” ekranów z dwóch banków. Na jednej stronie pokazuje ona spłacony do zera kredyt hipoteczny na nasze mieszkanie, a na drugiej (widocznej na zdjęciu), saldo gotówki, jakie chcę mieć na moim rachunku w listopadzie 2017 roku (dokładnie w dzień urodzin mojej żony).  Gdy wkładałem ją do portfela (kartkę, nie żonę :), wydawało się to zupełnie nierealne, bo kwoty były przerażające. Tymczasem pod koniec maja tego roku spłaciliśmy nasz kredyt hipoteczny do zera, a kumulowanie naszych oszczędności ciągle przyspiesza. I nie ma w tym żadnych cudów. Po prostu: taki drobiazg pomaga pamiętać o podjętej decyzji i działać zgodnie z nią. No właśnie: DZIAŁAĆ!

 

  1. Włącz przycisk „START”

Zatem decyzję o oszczędzaniu podjąłeś i klamka zapadła. Wszystko, co musisz teraz zrobić, to uruchomić automat, dzięki któremu wybrana przez Ciebie kwota sama będzie wędrować na Twój rachunek celowy. Nie wnikam teraz, czy będzie to zwykłe konto oszczędnościowe, fundusze inwestycyjne czy jakiś inny produkt. Najważniejsze, aby środki trafiały tam automatycznie.

Jak to zrobić? Większość z nas otrzymuje wynagrodzenie pod koniec miesiąca. Oznacza to, że na początku każdego miesiąca na naszych rachunkach znajdują się spore kwoty. Czas teraz wykonać kolejny krok. Przestań czytać na 10 minut i wykonaj takie czynności:

  1. Zaloguj się do swojego konta w banku.
  2. Otwórz zakładkę „stałe zlecenie”.
  3. Ustaw datę realizacji na pierwszy dzień każdego miesiąca.
  4. Wpisz kwotę, która ma być przelewana i numer rachunku, na który ma trafiać.
  5. Ustaw termin „do odwołania”.
  6. Wyloguj się i zapomnij o tym, co właśnie zrobiłeś.

I już. Po wszystkim. Nie musisz już podejmować co miesiąc decyzji, ani składać żadnych zleceń. Twoja silna wola nie jest już do niczego potrzebna, a błędne koło zostało przerwane! Opowiem Ci teraz, co zacznie się dziać.

 

Oszczędnościowa machina ruszyła.

Właśnie zacząłeś realizować zasadę: „Najpierw zapłać sobie.” Oto niektóre skutki uboczne, z którymi przyjdzie Ci teraz żyć:

  • Przestałeś być beztroskim przekaźnikiem.
    Nie jesteś już tylko przekaźnikiem pieniędzy, który ciężko pracuje, otrzymuje wynagrodzenie, a potem natychmiast oddaje pieniądze innym: właścicielom sklepów, restauratorom, fryzjerowi, krawcowej, ekipie remontowej, producentowi telewizorów, posiadaczom nieruchomości, dostawcom mediów, sprzedawcom wycieczek, dealerom samochodowym, itd. Od teraz zaczynasz każdy miesiąc od zapłacenia sobie i własnej rodzinie.

 

  • Płacisz najbardziej wartościowy podatek.
    Skoro odkładasz pieniądze, to zostaje Ci mniej do wydania. Czy da się to jakoś pogodzić? Jasne, że tak. Konsumpcję i opłaty pokryjesz z tego, co zostanie. Niemożliwe? Wyobraź sobie, że rząd wprowadził nowy podatek, który potrącany będzie co miesiąc z Twojego wynagrodzenia. Co robisz? Jesteś wściekły, narzekasz, ale zagryzasz zęby i… jakoś udaje Ci się jednak przeżyć. Wycinasz zbędne koszty, szukasz dodatkowych dochodów, dajesz radę. Tak jest za każdym razem. Wyższe opłaty za mieszkanie, wyższy VAT, podatki lokalne, itp. Kiedy nie mamy wyboru, potrafimy się sprężyć i wymyślić kreatywne rozwiązania. Tym razem będzie dokładnie tak samo! Różnica polega jednak na tym, że odłożone na początku każdego miesiąca oszczędności są bardzo wartościowym „podatkiem”, który skutecznie zabezpieczy Twoją przyszłość.

 

  • Czas zaczął działać na Twoją korzyść.
    Nie muszę Cię przekonywać, że czas szybko płynie. Nie mamy na to żadnego wpływu. Tym razem jednak coś się zmieniło. Dla Ciebie każdy kolejny miesiąc oznacza teraz wyższe oszczędności. Na początku będzie ich mało i będą przyrastać powoli. Ale za rok o tej porze będziesz już miał sporą sumkę. Za dwa lata będzie to kwota, której już dawno nie oglądałeś. A za pięć lat? Zobaczysz sam 🙂

 

To tylko niektóre pozytywne zmiany, jakie zaczną się dziać w Twoim życiu. A będzie ich duuużo więcej. Poczucie bezpieczeństwa, większa swoboda działania, motywacja do zdobywania wiedzy o pomnażaniu oszczędności, których nagle zaczęło przybywać, itd. A wszystko w zamian za dwa proste kroki, które Ci pokazałem powyżej. Kiedy najlepiej je zrobić? TERAZ.

 

Mistrzowie świata w oszczędzaniu.

Wiecie dlaczego tak bardzo Was cisnę o to oszczędzanie na przyszłość? Bo to po prostu działa. Nie obchodzi mnie, że temat jest wałkowany w kółko i dla niektórych mało „sexy”. Jest ważny i prawdziwy, a to wystarczający argument, aby porządnie mu się poświęcić.

W promowaniu idei oszczędzania bardzo pomogły mi wszystkie osoby, które w poprzednim artykule na ten temat pozostawiły swój komentarz z odpowiedzią na pytanie: Dlaczego oszczędzam na przyszłość? Za chwilę podam listę osób, które postanowiłem nagrodzić, ale najpierw informacja dzięki komu ten konkurs doszedł do skutku:

Partnerem artykułu jest PKO Bank Polski, największy bank w naszym kraju. Realizuje on właśnie kampanię Najdłuższe wakacje życia. Temat kampanii jest bardzo bliski postawom, które promuję na moim blogu. Cieszę się, że wśród zalewu reklam o kredytach i pożyczkach, ruszyła akcja mająca na celu zmierzenie się z naszą niemocą w oszczędzaniu na przyszłość. Czym są Najdłuższe wakacje życia? Zobaczcie sami:

 

A teraz już czas na zwycięskie komentarze. To było dla mnie ogromne wyzwanie: ponad 300 komentarzy, w tym kilkadziesiąt naprawdę rewelacyjnych. Ostatecznie zdecydowałem się nagrodzić następujące osoby:

I miejsce: bon do Empiku w kwocie 400 zł:

Asia

Pewnego dnia stałam na poczcie czekając w kolejce aż numerek który wyświetli się na ekranie będzie zgadzał się z tym który trzymałam w ręku. W tym samym czasie do okienka podeszła starsza kobieta odebrać swoją emeryturę. Kasjerka przeliczała dosyć głośno kwotę bo kobieta była starsza i słabo słyszała więc nie tylko ja mogłam się dowiedzieć jaka to była kwota. Dopiero zaczynam swoją ścieżkę zawodową i nie zarabiam przysłowiowych kokosów, co tu dużo mówić, zarabiam kiepsko ale emerytura tej kobiety była jeszcze niższa niż kwota pojawiająca się co miesiąc na moim koncie. Po odebraniu swojej emerytury, starsza pani zapytała kasjerki o koszt jednej z gazet które leżały obok. Pani z poczty spojrzała na gazetę i powiedziała „4 zł”, na co emerytka zrobiła duże oczy i podziękowała, dodając, że tyle to ona nie może sobie pozwolić na gazetę. Po tej sytuacji umocniłam się tylko w moim niewielkim, ale systematycznym oszczędzaniu. Dlaczego? Bo na emeryturze chce nie tylko czytać gazety, ale do gazety wypić kawę w kawiarni. Kawiarni np. we Włoszech.

Bo wiem, że to ile mam w portfelu teraz i w przyszłości zależy ode mnie. Oszczędzam bo biorę odpowiedzialność za swoje życie i finanse.

 

II miejsce: bon do Empiku w kwocie 200 zł:

Marcin Mniej

Od kilku lat mieszkam w UK. Zarabiam od 8 do 14 tysięcy złotych brutto miesięcznie (w przeliczeniu). Mam 70 000 złotych długów (w przeliczeniu). Zawsze, całe moje życie, miałem problemy finansowe. Czym więcej zarabiałem, tym większe miałem wydatki i tym więcej miałem problemów.

Tyle wystarczy jako komentarz dla wszystkich, którzy mówią coś takiego: za mało zarabiam żeby oszczędzać. Jakbym więcej zarabiał, to bym mógł oszczędzać. NIE! To nawyki finansowe o tym decydują, a nie liczby. Liczby nie mają znaczenia. Znam osoby które zarabiają 1,8 tysiąca na rękę w Polsce i zero długów, i jeszcze oszczędzają!

Od 3 miesięcy tnę wydatki jak szalony i odkładam pieniądze. Chcę dojść do idealnej dla mnie proporcji: 50% na wydatki, 10% na rozrywkę, 40% na spłatę długów / a w przyszłości inwestycje i budowanie dochodów pasywnych.

Dlaczego oszczędzam?

  1. Ponieważ zacząłem czytać blogi finansowe. Zacząłem od amerykańskich, o dochodach pasywnych, a potem od polskich. Przełomem była książka Marcina.

Przełomem była WIEDZA, że ludzie dzielą się na dwa rodzaje – na tych, którymi steruje życie, i na tych KTÓRZY STERUJĄ ŻYCIEM.

  1. Ponieważ miesiąc temu dostałem propozycję, którą musiałem odrzucić. Poza pracą na etacie (w nowoczesnej fabryce) mam małą działalność IT (instalacja sieci itd.). Jeden z polskich klientów miał znajomego, Brytyjczyka, który właśnie myślał o założeniu identycznej działalności jak moja. Stawki na rynku – 30-40 funtów za godzinę. A ja mam 70 tysięcy długów i nie przeżyję tygodnia bez pensji. Taka oferta to w perspektywie kilku lat zostanie milionerem (w złotówkach). Tymczasem ja zostaję w fabryce, bo muszę.
  2. Ponieważ w poprzedni weekend zostałem zaatakowany w swojej dzielnicy. Bandzior (prawdopodobnie narkoman) który zastawił chodnik i pół wąskiej ulicy swoim samochodem zaczął atak na mnie, bo zatrąbiłem (nie mogłem przejechać). Wysiadł z samochodu i musiałem uciekać do pobliskiego sklepu. Jestem cały, dzięki Bogu. Cała sobota z angielską policją – z głowy. Marzę o tym, żeby się przenieść do fajnego mieszkanka które niedawno zobaczyłem na stronie Zoopla, w sąsiedniej miejscowości – wszystko jak z obrazka. Zawsze marzyłem żeby się przenieść do tej ślicznej małej miejscowości w której jest spokojnie, bezpiecznie i cicho. Nie mogę. Muszę mieszkać gdzie mnie stać. Nie mam oszczędności na zmianę życia na lepsze.

Gdybym zamiast 70 tysięcy długów miał 70 tysięcy oszczędności, w najbliższy piątek składałbym wypowiedzenie w pracy, w najbliższy weekend przenosiłbym się do wymarzonej miejscowości, a w przyszłym tygodniu prawdopodobnie z tym Brytyjczykiem zakładalibyśmy spółkę i szukali małego biura na start działalności, która teraz w UK daje 50-100 tysięcy funtów dochodu rocznie.

Tymczasem jutro wstanę o 6, założę robocze buciory i będę szedł skulony, bo nie wiem gdzie ten bandzior mieszka i czy przypadkiem nie gdzieś w pobliżu. Wiem że mnie zapamiętał i że odgrażał się, że mnie znajdzie, zanim zobaczył że dzwonimy ze sklepu na policję i zaczął uciekać.

 

ODKŁADAM PIENIĄDZE, PONIEWAŻ BRAK DŁUGÓW I WŁASNE OSZCZĘDNOŚCI TO WOLNOŚĆ!

CHCĘ BYĆ WOLNYM CZŁOWIEKIEM! CHCĘ STEROWAĆ SWOIM ŻYCIEM, A NIE ŻYCIE MNĄ.

III miejsce: bon do Empiku w kwocie 100 zł:

Gosia

Oszczędzam, bo nie chcę żyć tak jak moi rodzice i nie chcę żeby moja rodzina tak żyła. Jestem z pokolenia obecnych 30-latków, mam trójkę rodzeństwa, z czego o 11 lat młodszą siostrę. U mnie w domu się nie przelewało, ale nie pomyślcie że było też bardzo źle. Zdarzało się, że dostawałam ubrania po starszym bracie. Zazdrościłam koleżankom tego, że wyjeżdżały na wakacje z rodzicami, że jeździły na obozy, że miały po kilka lalek Barbie ;), że rodzice zabierali je do centrów handlowych w innych miastach (pochodzę z miasta, gdzie do tej pory nie ma żadnej nawet małej „galerii”), że mają możliwość zobaczenia czegoś innego. Ja i moi 2 bracia nie mieliśmy takich możliwości jakie dostała moja siostra. I to tylko dlatego, że po przystąpieniu do Unii moja mama wyjechała do Niemiec. Po co? Po pieniądze. Nie zrozumcie mnie źle, nie chce wylewać żali. Chcę pokazać dlaczego warto mieć pieniądze, dlaczego warto oszczędzać.

BO PIENIĄDZE DAJĄ MOŻLIWOŚCI!

Możliwość dbania o siebie, o swoje zdrowie, o swoich bliskich, o poznawanie nowych rzeczy, o inwestowanie w swój rozwój, w swoje pasje. Dają możliwość bycia lepszym człowiekiem, nie tylko dla siebie. Będąc lepszym dla siebie, jesteś też lepszy dla innych. Masz lepszy humor – uśmiechasz się, ktoś kto patrzy na twoją uśmiechniętą twarz myśli sobie, ej nie jest tak źle, on się do mnie cieszy J

A jak nie jesteś lepszy dla siebie, to chodzisz naburmuszony, bo cię nie stać na nowe buty, zegarek, bo nie możesz kupić biletu na trening Chodakowskiej/Lewandowskiej, bo jest za drogi i wszystko cię frustruje. A jak ty sam jesteś sfrustrowany to jakie ma być twoje otoczenie? Burczysz coś do kolegów w pracy, do pani w Żabce że co tak wolno kasuje, nawet na tramwaj burczysz, że czemu tak wolno jedzie?! Pieniądze dają poczucie komfortu. Oczywiście, wiadomo… za pieniądze nie kupi się wszystkiego. Owszem, ale pomyśl ile problemów rozwiązuje posiadanie pieniędzy. Niespodziewany wypadek – masz możliwość zapłacenia za dobrego specjalistę i rehabilitację, poród -nie chcesz żeby twoja partnerka rodziła w bólu, pozostawiona sama sobie – masz możliwość zapłacenia za prywatny poród, Magadaskar…hmmm – masz możliwość kupienia biletu lotniczego, a nie tylko marzenia o nim, chcesz nauczyć się jak zarabiać na nieruchomościach – masz możliwość wykupienia warsztatów i nawet zainwestowania w nieruchomość.

I mogła bym tak bardzooo długo. Ale każdy sam musi dorosnąć do decyzji o oszczędzaniu. Nikt tego za nikogo nie zrobi.

I chyba tylko największy frajer nie rozumie jeszcze dlaczego warto oszczędzać…

 

Wyróżnienia oraz moją książkę z dedykacją otrzymują:

  1. Monika
  2. Sebastian
  3. Dżusta Dżu
  4. Marta
  5. Hugo
  6. Rafi

Bardzo serdecznie Wam gratuluję. Aby odebrać nagrodę proszę o kontakt pod adresem email blog.marcin.iwuc(małpa)gmail.com W przesłanej wiadomości uprzejmie proszę o podanie adresu, pod który zostaną wysłane nagrody, oraz numeru telefonu.

I jeszcze raz dziękuję wszystkim Wam za zaangażowanie i znakomite komentarze pod tamtym artykułem. Wyszła nam z tego prawdziwie wybuchowa mieszanka wpisów dających niesamowitego kopa do oszczędzania na przyszłość. Jeżeli ktoś z Was jeszcze tego nie czytał, zdecydowanie warto tam zajrzeć. Oto link do artykułu: Oszczędzanie jest domeną frajerów!

 

Kto podejmie wyzwanie?

I co myślicie o takim oszczędnościowym automacie? Czekam na Wasze komentarze i pytania. A może ktoś z Was podejmie wyzwanie? Jeśli tak: dajcie znać czy karteczki już wiszą i czy stałe zlecenie zrobione. Życzę Wam szybko przyrastającej góry oszczędności. Miłego dnia 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze71 komentarzy

  1. Gorąco gratuluję zwycięzcą tego konkursu!
    Marcin Mniej, Twoja historia naprawdę daje do myślenia. Trzymam kciuki za to, żebyś jak najszybciej pozbył się długów.
    A Tobie Marcin dziękuje za zorganizowanie takiego świetnego konkursu! 🙂

  2. Tak. Robiłam jedno podejście, ale spisywanie mnie przerosło i wypełnianie wzorcowych arkuszy również. Jakoś mi to wszystko nie szło podczas gdy ja wypłatę mam 26 każdego miesiąca a mąż 10tego. Nie umiem tego ogarnąć. Blog jest super, ale jak ktoś jest lewy z finansów to nawet to nie pomoże. Nie robię też planów żywieniowych na cały tydzień. Jak mam czas to ugotuję, jak nie to nie. Zakupy robimy na bieżąco (Lidl/Biedronka). Co chwilę wskakują nieplanowane wydatki i robi się błędne koło.
    Nie zarabiam mało, ale mam dużo wydatków (kredyt mieszkaniowy, przedszkole, rata za samochód), nie pozwalam sobie na wyjścia do restauracji czy kina, nie kupuje ciuchów często a i tak pieniądze się rozchodzą jak woda. Nawet nie wiem gdzie. 100zł w porfelu jest nic nie warte. Dosłownie.

    • Hej Sylwia,
      I właśnie dlatego myślę, że rozpoczęcie od tego, co opisałem. byłoby świetnym początkiem budowania oszczędności przez Ciebie.

    • A może warto skorzystać z „magicznej” formuły „Najpierw zapłać sobie.”, a później wydawać to co zostanie 🙂

  3. I jeszcze coś – spisywanie i przyporządkowywanie wydatków pomiędzy chemia/zabawki/jedzenie/kosmetyki jest strasznie czasochłonne 🙂 Wiem, bo robiłam to miesiąc. To odejmowanie poszczególnych grup od rachunku i wpisywanie w kategorie – przy dziecku naprawde ciezko to okiełznać 🙂 kilka paragonów poginęło itd.

    • Sylwio, poniżej w prostych słowach. Bez ogródek, absolutnie nie chcę nikogo obrażać, ale trzeba prosto z mostu 🙂

      Wierzę, że jeszcze się ‚zepniesz’ i ogarniesz swoją sytuację finansową. To naprawdę zbyt ważne, żeby przesuwać to w czasie. Myślę, że jest to znacznie ważniejsze, niż dzielnica w której mieszkasz, wiek Twojego samochodu lub nawet to, czy dziecko chodzi do prywatnego czy publicznego przedszkola.

      Pomyśl jaki przykład dajesz dziecku. Nie bądź łajzą, bo i ono na taką wyrośnie.

      Po pierwsze porozmawiaj z mężem. Podejmijcie wspólną decyzję, że ujarzmicie własne finanse. Wspólnie się nakręcajcie i pilnujcie. Oszacujcie wasz miesięczny budżet. Uzbierajcie takie oszczędności na wspólnym koncie osobistym. Wtedy nie będzie miało znaczenia, czy mąż dostaje wypłatę 1 czy 25-tego. Po drugie absolutnie notujcie wydatki. Przynajmniej przez pierwsze kilka miesięcy. Marcin przygotował excelka i uważam, że jest super, bo wyznacza priorytety. Wam mogą się trochę różnić, ale nieznacznie. Później, jak już ustabilizujecie % oszczędności, możecie trochę poluzować. Notuj codziennie! Wtedy brak kwitu niczego nie zmieni, na pewno zapamiętasz.

      Powodzenia!

    • Sylwia, wcale nie musisz aż tak rozdrabniać się na kategorie. U mnie zdają egzamin podstawowe kategorie typu: jedzenie, czynsz, telefon, prąd, auto, etc. Z mojego dłużniczego doświadczenia mogę powiedzieć, że robienie zakupów na bieżąco jest zgubne, bo zwykle wychodzi kwota większa niż przy planowanych zakupach raz w tygodniu. Ogarnięcie tego jest tylko i wyłącznie kwestią przyzwyczajenia, automatycznego nawyku, który musisz wyrobić.

      • Acha, polecam bardzo fajną aplikację na telefon – moneytracker. Umożliwia notowanie wszystkiego na bieżąco i pełną kontrolę stanów konta, gotówki, etc

  4. Oczywiście, że stałe zlecenie jest zrobione, z tą różnicą, że w terminie „zaraz po wpływie wynagrodzenia” 😉 i od razu człowiek spokojniejszy 😉 .

  5. Myślałem Marcinie że zaprezentujesz ten produkt „Najdłuższe wakacje życia”, wady, zalety, jakieś symulacje itp.

    • Paweł,
      Najdłuższe wakacje życia to nasza emerytura.
      To, czy będzie ona miała więcej zalet niż wad, zależy od tego, czy odłożymy na nią pieniądze 😉

  6. Dobry pomysł, pod warunkiem że do konta celowego na który jest kierowany przelew oszczędnościowy nie ma łatwego dostępu. Może kusić spojrzenie na odłożoną. Jeżeli to zerknięcie zmotywuje nas do dalszego oszczędzania to w porządku. Gorzej jak wyzwoli w nas chęć wydania tych środków. Wydaje się że przydatne byłoby jakiekolwiek ograniczenie płynności tych środków, chociażby poprzez zwykłe konto oszczędnościowe (zazwyczaj jeden darmowy przelew w miesiącu) 🙂

  7. Co do automatu oszczędzania, dobry pomysł i jak już wspominałeś wałkowany nie tylko na Twoim blogu. Osobiście stosuję ręczny przelew zaraz po wypłacie, mi akurat sprawia to dużą przyjemność jak widzę kwotę o której sam decyduję, że nie przekazuję tych pieniędzy bezpowrotnie właścicielom innych biznesów w zamian za jakieś „świecidełko” lub inny badziew tylko dokładnie o taką kwotę staję się bogatszy. Natomiast odnośnie karteczki to mam w portfelu wydruk symulacji jaką zrobiłem – krótki plan finansowy na najbliższe 15 lat, w którym posiadane oszczędności, które już od kilku lat „pracują” na GPW powiększam o dotychczasową kwotę przy założeniu wzrostu całego portfela o 7% rocznie. Na dole tabelki widnieje pokaźna kwota, która powinna wystarczyć aby przynajmniej 10 lat wcześniej (przejść na emeryturę) uzyskać wolność i niezależność finansową. Przy dobrych układach taki portfel inwestycyjny może pozwolić utrzymać się z inwestycji bez uszczuplania jego wartości.

  8. Zasada „Najpierw płać sobie” robi świetną robotę. Po prostu dysponujemy kwotą odgórnie pomniejszoną o z góry ustalony poziom. Już po kilku miesiącach mamy odłożone parę zł na czarną godzinę a w dłuższej perspektywie dysponujemy fajną poduszką finansową, która zapewnia nam lepszy sen…

  9. Witaj Marcinie,
    pomysł super, ale ja jednak zostanę przy swoim… 🙂 a to dlatego, że po otrzymaniu pieniędzy-pensji naprawdę płacę „najpierw sobie” i udaje mi się to od około dwóch lat. Nigdy nie było takiego miesiąca żebym nie wpłaciła jakiejś kwoty na konto oszczędnościowe. Na początku była to mniejsza kwota, ale jakoś po spłaceniu dwóch kart kredytowych (rzeczywiście udało się dość szybko je zamknąć – dzięki Tobie Marcinie i Twoim artykułom) z czasem zaczęłam wpłacać większą kwotę i teraz doszłam do, jak dla mnie sporej części mojej pensji.
    Natomiast rzeczywiście jeśli ktoś ma problem z wpłacaniem na oszczędności to automat jest super wyjściem. U mnie pensja wpływa pod koniec miesiąca i pierwsze co robię to właśnie wpłacam na konto oszczędnościowe.

    • Hej Judyta,

      Dziękuję za komentarz i gratuluję Ci świetnego podejścia do oszczędzania.

      2 lata to dużo czasu, aby wyrobić w sobie ten świetny nawyk „płacenia samemu sobie”, o którym piszesz. Co tu dużo mówić: jesteś na o wiele bardziej zaawansowanym etapie dbania o własne finanse, niż osoby, które ciągle oszczędności nie mają.

      To z myślą o nich opisałem ten sposób. Zauważyłem, że po 3-4 miesiącach działania „automatu”, gdy okazuje się, że jednak da się przeżyć za resztę pieniędzy, pojawia się prawdziwa wiara w możliwość oszczędzania. Wtedy dużo łatwiej jest rozmawiać o kolejnych krokach, jak własny budżet, itp. 🙂

  10. faktycznie czas zacząć działać, może ktoś polecić bezpłatne konto na które można przelewać pieniądze? najlepiej bez internetowego dostępu i karty 😉 wolę nie ryzykować i nie otwierać w swoim banku konta oszczędnościowego bo za bardzo może kusić 😉

    • Jeżeli nie chcesz się bawić w skakanie między kontami z promocyjnym oprocentowaniem co 2-3 miesiące, to Bank Smart ma całkiem sesnowną ofertę. 3% dla nowych i 2.8% dla starych klientów do 50tys. Korzystam od ponad roku i w tym czasie nie spadło piniżej 2.8. Konto zupełnie darmowe, nie musisz zamawiać karty. Dostęp tylko przez internet, nie mają placówek. Na główne konto się nie nadaje ze względu na dosyć ubogi zestaw funkcjonalności, ale jako skarbonka sprawdza się świetnie. Przynajmniej dla mnie.

    • Dodam jeszcze, że takie konto w innym banku świetnie się sprawdza. Przelewy robię co prawda ręcznie, ale zaglądam tam raz na kilka miesięcy i za każdym razem jestem pozytywnie zaskoczony wielkością zebranej kwoty. Także do dzieła 🙂

    • Dobrą ofertę ma BOŚ. Bez karty można wycisnąć 3,5%. Fajne zestawienie kont oszczędnościowych i lokat robi autor bloga App Funds.

  11. Nie dokońca sie zgodze ze najdlusze wakacje to emerytura ,znałem kilka osób które zeszły przed nią …nie widze powodu zeby tyrać ostro wystarczy dobrze zrabiać, a wtedy nie trzeba sie zbytnio eksploatować i być póżniej klientem lekarzy odkładać kase warto ale też nie można być zbyt pazernym ,wielu mialo duże osczędności ale finansisci (pseudo doradcy bankowi) pomogli im sie od nich uwolnić 🙂

    • egon,

      A ja znam mnóstwo osób, które jednak dożyły 🙂 Jakieś 83% dożywa, jeśli dobrze pamiętam przeglądane niedawno statystyki GUS.
      Sprawy, o których piszesz, poruszałem również w poprzednim artykule „Oszczędzanie jest domeną frajerów”.

  12. „Wszystko, co musisz teraz zrobić, to uruchomić automat, dzięki któremu wybrana przez Ciebie kwota sama będzie wędrować na Twój rachunek celowy.”
    Zawsze miałem Cie o to zapytać:
    Jak automatyczne przelewanie ma się do co miesięcznego budżetu?
    Zawsze mnie to męczyło, że stoi to w sprzeczności z planowaniem. Bo albo co miesiąc planuję budżet i robie przelewy albo idzie automat i nie mam na wydatek wpływu. Mam nadzieję, że nie zamieszałem za bardzo. 🙂

    • endru,

      Osoby, które nigdy nie oszczędzały, są często po prostu przekonane, że to jest niemożliwe, a to całe gadanie o budżecie to bzdura. „Co ja mam liczyć, jak i tak nie wystarczy?”. Miałem sporo takich rozmów.

      Wtedy pierwszym krokiem jest właśnie ten „automat” – on rozwala całą argumentację, że się nie da. Wtedy robi się dobry grunt do rozmowy o robieniu budżetu i planowaniu finansów.

      Mówię wtedy: „Udowodniłeś sam sobie, że jednak dasz radę odłożyć 100 zł miesięcznie. Chcesz się teraz dowiedzieć, jak odkładać jeszcze więcej?”/ I zaczynamy rozmowę o budżecie i planowaniu.

      Gdy ktoś, tak jak Ty, świadomie planuje swoje finanse, to oczywiście tak uproszczone podejście nie jest mu potrzebne.

      Ale nawet mając budżet, warto zautomatyzować kilka spraw. Ja planuję bardzo skrupulatnie, ale zawsze na początku miesiąca kilka przelewów idzie automatycznie:
      a) na IKE
      b) rezerwa na wakacje
      c) rezerwa na zmianę samochodu
      d) rezerwa na podatki,
      itp…

      W zasadzie wszystkie oszczędności wysyłam automatycznie na konta celowe na samym początku miesiąca. Łączę zatem świadome budżetowanie z automatyzacją tego, co się da.

      Chyba czas na kilka wpisów o budżecie domowym i planowaniu 🙂

  13. Marcinie, jesteś gość. Pokazujesz, że można dobrze zarabiać bez wtyk w urzędzie miasta czy zaprzedając duszę. Uwielbiam Twoje potyczki z hienami, zwanymi dalej agentami ubezpieczeniowymi 🙂

    Wypowiedzi czytelników były wspaniałe, mi szczególnie do gustu przypadła ta, która zdobyła drugą nagrodę. Trzymam kciuki za jej autora. Będę pokazywał ją każdemu znajomemu jadącym na kredycie.

    • Marcin Mniej

      Hej Karol!
      To ja jestem tym kretynem z komentarza, czy jak to Marcin nazywa na swoim blogu – przykładem Kena (zobacz na najpopularniejszy wpis na blogu, tym o finansach według Kena i Barbie).
      Wbrew pozorom jestem całkiem szczęśliwy. Obudziłem się w odpowiednim momencie, dzięki temu blogowi i Michałowi z „sąsiedniego” bloga zmieniam swoje nawyki finansowe (łatwo nie jest) i powolutku zmieniam kierunek życia.
      Nie jest źle, dam sobie radę!
      W sumie najważniejsze to wyznaczenie sobie konkretnego celu. Wyjście z długów w moim przypadku. Budowa domu czy założenie firmy dla kogoś innego – jak się ma konkretny cel w życiu to wszystko zaczyna się zmieniać.
      Dzięki!

  14. Ciekawy sposób ze zleceniem stałym, ale u nas niepotrzebny, bo my lubimy spisywać wydatki 🙂 i zawsze uwzględniamy też stałe kwoty do odłożenia na kilka kont (bo różne cele). Jednak nowa wkładka w portfelu się pojawi 🙂
    Warto pamiętać, że finanse same się nie uporządkują. Będzie też trudno jeśli w innych dziedzinach naszego życia panuje bałagan.
    Ostatnio popełniliśmy o tym wpis. Mam nadzieję Marcin, że nie pogniewasz się za linka, bo może ktoś spojrzy na sprawę z innej perspektywy 🙂
    http://oszczedniccy.blogspot.com/2015/10/stabilnosc-finansowa-oszczedzanie-od.html

  15. Marcinie, świetny blog, jednak nie do końca zgodzę się z treścią artykułu. Przykładasz zbyt wielkie znaczenie do kwestii stricte technicznej, jaką jest stałe zlecenie przelewu na oddzielne konto. Ja też zautomatyzowałem oszczędzanie, co miesiąc przeznaczając określoną z góry kwotę na oszczędności. Nie ma dla mnie generalnie znaczenia, czy środki te są na zwykłym koncie, na oszczędnościowym czy na lokacie. Zazwyczaj po otrzymaniu wypłaty robię przelew na konto oszczędnościowe. Czasami jednak, gdy planuję np. otworzyć za miesiąc kolejną lokatę, a oprocentowanie na koncie oszczędnościowym jest bardzo niewielkie, to nie robię już na to konto przelewu, a oszczędzana miesięcznie kwota „czeka” sobie na kolejny miesiąc i kolejną wypłatę, z której znów oszczędzę założoną kwotę, na ROR. Gdy środki przeznaczone na oszczędności znajdują się tymczasowo na zwykłym koncie, to po prostu mam świadomość, że ta część środków na ROR nie jest przeznaczona na konsumpcję i traktuję tę część środków tak, jakby ich na tym rachunku nie było.

    • Marcin Mniej

      Piotrze, myślę że zupełnie nie zrozumiałeś artykułu i przesłania Marcina w tym artykule.
      Dla Ciebie nie ma znaczenia gdzie są środki, i wszystko to „kwestie techniczne”.
      Tymczasem powinieneś wiedzieć, że finanse osobiste, jak zresztą otwarcie pisze Marcin, to w 80% odpowiednie nawyki.
      I właśnie o te „odpowiednie nawyki” się rozchodzi…
      Jeśli ktoś ma złe nawyki finansowe, i zerową samodyscyplinę jeśli chodzi o własne finanse, to właśnie takie podstawowe triki jakie przedstawia Marcin w tym artykule mają szansę wreszcie zadziałać.
      Musisz się bardziej orientować, dla kogo jest dany artykuł. Każda treść ma swoją grupę docelową, i ten artykuł tutaj to nie jest coś co jest skierowane do ogarniętych finansowo ludzi, którzy z żelazną konsekwencją dbają o własne finanse. Wręcz przeciwnie…

  16. A ja tam uwielbiam sam osobiście każdego miesiąca w dzień wypłaty wykonywać tzw przelew oszczędnościowy na poszczególne cele.
    Zaparzam herbatę, loguje się do banku i rozkoszuje się kolejnymi złotówkami wrzuconymi do mikro skarbca 🙂 oczywiście pojęcie na moją skalę… dla jednego mikro, dla drugiego nie 😉

  17. Ania Sadowska

    Marcinie, przedstawię w liczbach aktualny stan moich finansów. W grudniu zeszłego roku wydatki na raty długów stanowiły 21% mojego budżetu, a obecnie…. 2%!!! Oczywiście sporą część tego, co wydawałam wcześniej na obsługę długu, po prostu oszczędzam. I faktycznie ważne jest, żeby zapłacić sobie już na początku miesiąca. Nie mam zlecenia stałego i motywacji pod postacią karteczki, ale skorzystam z tych rad, bo wiem, że na pewno się sprawdzą. Dzięki! 🙂

  18. U mnie takie zlecenie stałe działa od prawie roku. Przelew na dwa konta oszczędnościowe i IKE niestety sprawdza się tylko IKE ze względu na utrudnienia w wyjęciu z niego pieniędzy. Zwykłe konto oszczędnościowe jest ok, ale przegrywa z codziennością i dodatkowymi wydatkami do których zmusza mnie co jakiś czas życie. Muszę znaleźć konto bez dostępu elektronicznego i karty wtedy będzie szansa, że zadziała lepiej system auto-wpłat. Jeszcze lepiej gdyby najbliższa placówka banku była na końcu miasta…
    No, ale pocieszam się rosnącym wkładem na IKE i wierzę że kiedyś jeszcze uda się uzupełnić oszczędnościowe konto na dłużej niż 3-4 miesiące…

  19. Ostatni wpis, Sebastiana, potwierdza to, na co wskazywalem. Kwestia przelewu na oddzielne konto na początku miesiąca jest jedynie kwestią techniczna.

  20. Marcinie,
    Stały, automatyczny przelew jest jedną z form.
    Dla jednych taka forma może być bardzo trafnie dobrana, dla innych mniej.
    Moim zdaniem ważniejsze jest zdecydowanie, że oszczędzam. Formę można dobrać taką, jaka będzie dla każdego najbardziej odpowiednia.
    Ja nie zrobię stałego automatycznego przelewu, gdyż większa część mojego wynagrodzenia trafia do mnie nieregularnie (tzn. w miarę na początku miesiąca, ale czasem 2, czasem 8 dnia tego miesiąca).
    Z wypłaty mojej Żony oraz części mojej wypłaty, którą otrzymuję ostatniego dnia miesiąca, spłacamy przede wszystkim zobowiązania, które mamy na przełomie miesięcy, zwłaszcza kredyt hipoteczny.
    Przelew na IKE moje, IKE Żony oraz fundusz bezpieczeństwa robię ręcznie po otrzymaniu tej nieregularnie wypłacanej części wynagrodzenia.
    Ale decyzja, ile mam przelać na oszczędności, zapada przy planowaniu budżetu na dany miesiąc.
    Kartki w portfel nie wsadzę, bo „szkoda lasów” na moim zdaniem niepotrzebny wydruk – przyjęliśmy z Żoną standard w planowaniu budżetu – pewien procent dochodów na oszczędności, pewien na zakupy trwałe itd.
    Ale być może komuś taka mobilizacja jest potrzebna – to niech taką kartkę umieści w portfelu.

    • Hej,
      a jak to rozwiązałem bardzo prosto – założyłem rachunek oszczędnościowy w innym banku – bez karty, tylko z dostępem internetowym. Świadomie podałem błędny numer do kodów SMS.

      Finalnie mam fajne konto, do którego mam łatwy dostęp, ale z którego nie mogę wypłacić kasy w kilka godzin (bo wiąże się to z wycieczką do banku, oddziału).

      Dodatkowo zrobiłem krok dalej – zamiast 1 dużej kwoty, przelewam tam co tydzień po ok 20 zł, z różnych kont. Finalnie mniej boli 😉

      • Fajny patent. Widać każdy musi sam dla siebie wypracować najlepszy sposób, żeby nadmiar gotówki nie kusił i był dobrze lokowany. Też byłem zwolennikiem mniejszych kwot, ale odkąd wyjechałem za granicę i oba banki kroją sobie przy każdym przelewie stałą kwotę + przewalutowanie przesyłam na konto oszczędnościowe rzadziej a więcej.

        • Marcin, a nie myślałeś o otworzeniu konta walutowego? Wydaje mi się, że obyłoby się wtedy bez kosztów przewalutowania. No chyba, że jesteś w jakimś egzotycznym kraju i zarabiasz w rupiach czy realach 🙂

  21. Od znajomego, po pięćdziesiątce, usłyszałam kiedyś ciekawą rzecz: że ma „silną słabą wolę”. I tak patrząc na jego życie, rzeczywiście, świadom był swoich wad, gdzie polegnie a gdzie może zadzierać nosa. W finansach też. Szkoda, że mało takich ludzi jest.

  22. Ja oszczedzania nauczylam się od męża, który jest programistą. Napisał swój program, gdzie wpisuje każdy wydatek (nawet 2 zł na loda). Pod koniec miesiąca podsumowuje na co wydaliśmy i ile. Widząc takie podsumowanie zastanawiamy się czy gdzieś nie przesadzilismy i na czym ewentualnie można by zaoszczędzić.
    Stworzyliśmy konta oszczędnościowe na „pewne, wieksze” wydatki np. Konto dla naszych chrzesnic na wydatki komunijne i weselne czy konto dla naszej córki, gdzie odkładamy co miesiąc automatycznie pewna kwotę a córce wplacamy także to co dostanie w prezencie.
    Poza tym z dużym wyprzedzeniem planujemy wydatki i uwzględniamy je w miesięcznym budżecie. Potem odejmujemy ratę za mieszkanie, rachunki a na bieżące sprawy wydajemy to co zostanie na koncie.
    Ostatnio również zainwestowallismy w ubezpieczenia, gdzie część miesięcznej kwoty stanowi ubezpieczenie a część jest inwestowana.

  23. Pozwolę sobię się z Tobą nie zgodzić. Co bysmy nie robili, to w oszczędzaniu zawsze chodzi o silną wolę. Nikt nas przecież nie zmusi do oszczędzania. My sami musimy podjąć tą decyzję i wytrwać w postanowieniu. Oczywiście nasz zapał z czasem wygasa, ale istnieje masa technik, które mogą pomóc nam utrzymaniu naszych chęci na stałym wysokim poziomie. Ale z jakiej byśmy nie skorzystali, to zawsze opierają się one na trenowaniu naszej silnej woli.
    Nawet oszczędzanie za pomocą przelewu stałego, do którego zachęcasz (ja z resztą też pisałem o tym u siebie na blogu-Najpierw płać sobie ) wymaga od nas użycia naszej woli. Musimy przecież wykonać ten pierwszy krok, a potem pilnować się, aby naszego zlecenia nie cofnąć.
    Ale co by nie było jest to świetna metoda na to, aby zacząć odkładać pieniądze. Tak jak piszesz, wszytsko odbywa się automatycznie i niemal bezboleśnie. Szczerze polecam jest stosowanie 🙂

  24. Marcin, od dawna czytam Twój blog i jest na mojej liście ulubionych:)
    Szczerze mówiąc bardzo zastanawiają mnie jednak komentarze mówiące o tym że spisywanie wydatków jest trudne albo ze konto oszczędnościowe powinno być trudno dostępne bo kusi…przecież to chodzi o Waszą przyszłość, o to na jakim poziomie będziecie żyć za x lat. Nie wierzę że finansów nie da się ogarnąć. Mam 25 lat, pracuje od ponad 4 na etacie i pomimo jednoczesnego studiowania już dawno odłożyłam 6 krotnosc miesięcznych wydatków. Do tego mam od niedawna fundusz wakacyjny gdzie odkładam niewielką część pieniędzy co miesiąc oraz Ike – to założyłam dzięki wiedzy zdobytej na blogu. Jeśli chodzi o spisywanie wydatków to polecam aplikacje mobilne, których jest cała masa i każdy zdajdzie coś dla siebie.
    Życzę wszystkim ogarnięcia swoich finansów i zdobywania wiedzy na ten temat 🙂 Marcinowi dziękuję za szerzenie tej wiedzy wśród czytelników:)

    • Marcin Mniej

      Hej Monika.
      To świetnie, że jesteś taka poukładana, ale rzeczywistość mówi co innego – ponad 60% Polaków nie ma żadnych większych oszczędności.
      Zmiana nawyków finansowych – tak, to jest trudne. Wymaga silnej woli, dyscypliny, czasu…
      To troszkę tak jak wyleczenie się z alkoholizmu czy z uzależnienia od papierosów – skoro to takie proste to czemu jest tylu alkoholików?
      Więcej empatii, ludzie są bardzo, bardzo różni.

      • Cześć Marcin, swoim wpisem oczywiście nie zamierzałam nikogo urazić. Zdaję sobie sprawę, że każdy jest inny, zapewne jeśli ktoś już jest w trudnej sytuacji finansowej to wyjście z niej jest dużym wyzwaniem.
        Uważam jednak, że jeśli ktoś nie ma żadnych znacznych zobowiązań finansowych i zarabia przyzwoicie (ja nie zarabiam kokosów) to jest w stanie ułożyć swoje finanse. Sama kiedyś wpadłam w małą pułapkę – po dostaniu podwyżki uznałam, ze stać mnie na wszystko i zaczęłam wydawać więcej niż miałam. Oczywiście przyjemne było kupowanie sobie nowych ubrań itp., stołowanie się w restauracjach, ale trzeba się czasem zastanowić czy to rzeczywiście jest aż tak istotne. Dla mnie nie było, więc to ograniczyłam.
        Mam znajomych, którzy zarabiają podobnie do mnie albo mniej a jeżdzą lepszymi samochodami (ja mam swój od miesiąca :), choć od jakiegoś czasu miałam na to odpowiedni budżet )i uważają, że korzystanie z komunikacji miejskiej to „wiocha”.
        Wg mnie wszystko sprowadza się do ustalenia priorytetów i odpowiedzialności za własne życie. Ja nie krytykuję osób żyjących ponad stan, po prostu nie do końca to rozumiem.
        Staram się stosować zasadę dawkowania przyjemności – nie jestem ideałem, nie zawsze wychodzi – czyli jeśli mam ochotę na obiad w restauracji, kawę w kawiarni i drinka w barze ze znajomymi to zastanawiam się chwilę, na której z tych przyjemności najbardziej mi zależy i wybieram tylko jedną opcję:)

    • Marcin Mniej

      Hej Lena.
      A co ja mam powiedzieć? Mnie dopiero otworzyły się oczy 😉
      Ale to wina Marcina – powinien był wystartować z tym blogiem 5 lat temu i 5 lat temu wydać swoją książkę 😉

  25. Podjęcie wyzwania Marcina z pewnością może pomóc osobom mało zdyscyplinowanym. Ale nie wiem czy takie podglądanie ogólnych oszczędności z czasem nie zacznie kusić.
    Tak jak mnie 😉
    Było jedno konto oszczędnościowe, a na nim wszystko włącznie z cashbackami czy premiami kwartalnymi. A potem wakacje, kurs prawa jazdy …
    W tym miesiącu zaczęłam od nowa, ale z kilkoma kontami (Wymarzone Cele w Raiffeisenie na 2%). Po to by było i na wakacje, i na motor, i na starość 🙂
    I jeszcze postanowiłam nie płacić rachunków … z 3tygodniowym wyprzedzeniem – najpierw trochę je potrzymam na oszczędnościowym 😉

  26. Bardzo podoba mi się metoda automatycznego oszczędzania przez ustawienie zlecenia stałego. Robię tak już od jakiegoś czasu – podpatrzyłem tą metodę u Ciebie na blogu 🙂
    Teraz zastanawiam się jak zmusić pieniądze do zarabiania więcej niż tylko kilka procent rocznie na lokacie bankowej…
    Mam nadzieję, że w przyszłości będziesz opisywał więcej metod na inwestowanie pieniędzy nie tylko ich oszczędzanie. Pozdrawiam!

    • Sięgnij po książkę Macieja Samcika „Jak inwestować i pomnażać oszczędności?” kupiłam w poniedziałek, wczoraj skończyłam, znajdziesz tam ciekawe inspiracje, bo raczej nie gotowe podpowiedzi, zresztą, żaden z naszych finansowych blogerów nie chce aspirować do „finansowych guru”, a że od kilku lat otwierają oczy tym, co chcą zobaczyć – świat finansów od nowa, to już inna sprawa 😉 . Nie mniej, książka Macieja tak samo jak Marcina, jest z gatunku tych, do których się wraca, nie da się ich odłożyć całkowicie, bo są tam treści, które co i raz się przydają. Pewnie gdybym miała tę książkę przed 19.10. odważyłabym się wziąć udział w konkursie 😉 .

      Pozdrawiam

      PS. Marcin, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko poleceniom lektur? 😉

  27. Odpowiednie gospodarowanie własnym kapitałem jest ważne, to fakt. Tyle, że według mnie ważniejsze jest skupienie się na tym, żeby działać w stronę systematycznego wzrostu swoich miesięcznych wpływów (optymalnie w formie dochodu pasywnego).
    Tylko w taki sposób można osiągnąć wolność finansową i osobistą 🙂

  28. Witaj Marcinie,
    Dla mnie najciekawszą informacją z tego wpisu jest to ze splaciles swój kredyt hipoteczny. Przede wszystkim gratuluję! Wyobrazam sobie jaka to psyhiczna ulga mimo realizaji straty. Ale chciałbym zapytać skąd zmiana strategii spłaty? Wprawdzie pisales o checi nadplat ale raczej niewielkich. Czy podzielilbys się informacją po jakim kursie splaciles wiekszosc kredytu jeszcze przed 15styczniowym? Jaką mialbys rade dla frankowiczow w podobnej sytuacji?
    Ja sukcesywnie agreguje dodatkowe CHF jako poduszke bezp dla mojego kredytu. Ale wiekszosc oszczędności mam w zlotowkach i staram się je korzystnie lokować. Boje sie oczywiście dalszych wzrostów CHF 🙂
    Pozdrawiam
    Marek

    • Marek,
      Kredyt w CHF zaciągnąłem na nieruchomość, którą wynajmuję. Czynsz przewyższa ratę, a wartość kredytu jest niższa od wartości nieruchomości nawet przy obecnych kursach, więc zostawiłem go na koniec. Ten kredyt jeszcze jest, choć coraz mniejszy, bo systematycznie co miesiąc go nadpłacamy, bez względu na kurs, zgodnie z naszą strategią.

      W maju spłaciłem natomiast do zera ogromny kredyt na mieszkanie, w którym mieszkamy. Ten był w PLN i drenował niemiłosiernie nasz budżet. Strategia była ta sama: każda nadwyżka, bonus czy dodatkowy zastrzyk gotówki wędrowały na nadpłaty. Pozbyliśmy się go w 10 lat. Bardzo przyjemne uczucie.

      • Marcin,
        Dziękuję za odpowiedz, już wszytko jasne.
        Ciekawi mnie jeszcze jak technicznie w Twoim banku realizujesz nadpłatę. Czy ustaliłeś wcześniej z bankiem o ile będziesz nadpłacał? Czy co miesiąc zgłaszasz kwotę nadpłaty? Czy wymaga to dużo formalności, typu aneksy do umowy, wizyty w banku dyspozycje?
        Pozdrawiam
        Marek

        • Sprawdziłem jak to wygląda w moim banku (BOŚ). Najpierw należy zapewnić środki na nadpłatę na koncie kredytu i niestety trzeba pojawić się w oddziale, żeby złożyć dyspozycję nadpłaty.
          Można wybrać czy nadpłata ma skrócić okres kredytowania czy obniżyć wysokość kolejnych rat.

          • Marek,
            U mnie (dawniej Kredyt Bank a obecnie BZWBK) wygląda to dokładnie tak samo. Ale przyznam, że te comiesięczne wycieczki do oddziału sprawiają mi przyjemność 😉

  29. Wchodzę na Twojego bloga nieregularnie. Ale po tym wpisie zmotywowałem się do proaktywności na forum.
    Prowadzę 2 szkolenia „Silna w wola w praktyce” i „Podstawy finansów osobistych”. Ten wpis jest natomiast idealnym połączeniem obu tych obszarów. Wszystkie powyższe treści występują na którymś z moich szkoleń. W połowie wpisu zrozumiałem, że jestem obłąkany, że jeszcze tego nie połączyłem. Dzięki za inspiracje

    • Hej Grzegorz,

      Dziękuję za komentarz i za to, że zaglądasz na mój blog. Życzę powodzenia w Twojej działalności – to połączenie tematów będzie z pewnością bardzo ciekawe 🙂

  30. Bardzo dobry wręcz świetny motywacyjnie wpis:-)

    Sądzę, że przekona wiele osób do skutecznego oszczędzania.
    Moja strategia oszczędzania nazywa się 1/3. Polega ona na tym, że część zarobionych pieniędzy miesięcznie (nie ważne, czy jesteś na umowie o pracę, czy zleceniu, czy masz własny biznes) przeznaczam na:
    1/3 – bieżące koszty stałe (np. czynsz, kredyt, media, etc.)
    1/3 – bieżące koszty zmienne (w tym konsumpcja, nieprzewidziane koszty i rozrywka)
    1/3 – oszczędności

  31. Tomasz Karczewski

    W jakim programie można przerobić takiego screena z banku?? Jeśli chodzi o pracę z grafiką, to jestem totalnym laikiem, a jednak na zmysł wzroku i podświadomość taka wizualizacja może świetnie działać.

    • Tomku, litości, nie Ty na świecie jeden, by Cie informacyjnie zaspokajać 🙂 Najprostsza metoda:
      – z otwartym kontem w przeglądarce wciśnij przycisk PrtScn (Print Screen) na klawiaturze – zapisze to zrzut całego ekranu w pamięci komputera
      – otwórz program Paint
      – kliknij na biały obszar roboczy w owym programie i wciśnij Ctrl + V (innymi słowy – wklej zapisany obraz)
      – zrzut ekranu powinien pojawić się w programie – teraz przesuwając go i zmniejszając obszar roboczy dopasuj obraz do swoich wymagań
      – zapisz plik jako jpg
      – i do drukarki z nim 🙂

Odpowiedz