FreshMail.pl

Czy na pewno dobrze oceniasz wyniki Twoich inwestycji? Mój portfel IKE Plus

48

Nieprawidłowo obliczając lub źle interpretując wyniki inwestycji, możemy podjąć błędne decyzje i pozbawić się szansy na zbudowanie kapitału. Obok nadmiernych emocji oraz niecierpliwości – błędna interpretacja stóp zwrotu jest częstą przyczyną błędów. Jak obliczyć stopę zwrotu właściwie? Dzisiaj podzielę się z Wami sposobem, w jaki śledzę wyniki własnych inwestycji oraz pokażę skład mojego portfela IKE Plus.

Po kilku miesiącach intensywnej pracy nad moim kursem pt. Kredyt hipoteczny krok po kroku, wreszcie mam chwilę, by wrócić do kontynuacji innych tematów. Dziś powracamy do inwestowania.

Z tego artykułu dowiesz się m.in.:
– Jaką stopę zwrotu pokazują fundusze inwestycyjne?
– Jaki błąd popełnia wiele osób, obliczając własną stopę zwrotu?
– Co robię, by się przed takim błędem uchronić?
– Jak wygląda obecnie mój portfel IKE Plus i jakie są jego wyniki?
– Czy zmieniam coś w składzie tego portfela?

Jaką stopę zwrotu pokazują fundusze inwestycyjne?

Stopy zwrotu prezentowane przez fundusze inwestycyjne mają na celu wskazanie, jaka jest efektywność podejmowanych decyzji inwestycyjnych. Zarządzający funduszem ma wpływ na to, jak inwestuje powierzone mu środki, ale nie ma wpływu na to, ile pieniędzy wpłacą lub wypłacą klienci, ani kiedy to zrobią. Chcąc w obiektywny sposób ocenić jego umiejętności, musimy oceniać to, na co faktycznie ma wpływ. Dlatego stopa zwrotu pokazywana przez fundusze jest liczona tak, by nie uwzględniać wpłat ani wypłat klientów.

Przy prezentowaniu wyników funduszy podawana jest tzw. „Time-Weighted Rate of Return” – stopa zwrotu „ważona czasem”. Brzmi to może skomplikowane, ale jest dosyć proste, co pokażę na przykładzie. Wyobraź sobie, że Twój fundusz osiągnął takie wyniki w poszczególnych miesiącach:

1. Styczeń:  +3,00%
2. Luty:        -5,00%
3. Marzec:   +2,00%

Jaką stopę zwrotu osiągnął w całym pierwszym kwartale? Można to policzyć w następujący sposób:

[(1+0,03)*(1-0,05)*(1+0,02)]-1 =
= (1,03*0,95*1,02)-1 =
= 0,99807 – 1 =
= – 0,00193 czyli -0,193%

Zauważ, że nie jest to suma stóp zwrotu z poszczególnych okresów, dlatego okresowych stóp zwrotu nie należy dodawać.

A jak wyeliminować wpływ wypłat i wpłat na stopę zwrotu?

Otóż każdy fundusz posiada tzw. jednostki uczestnictwa, których wartość początkowa to zwykle jakaś okrągła kwota – np. 100 zł. Na starcie cała wartość portfela funduszu jest podzielona przez tę początkową wartość jednostki uczestnictwa, co daje nam początkową liczbę jednostek.

Załóżmy, że początkowa wartość portfela funduszu to 10 mln złotych. Ile jednostek uczestnictwa będzie miał taki fundusz na starcie? Liczymy to tak:

wartość portfela/cena j.u. = liczba j.u.
10 000 000 zł/100 zł = 100 000 j.u. [jednostek uczestnictwa]

Od tego momentu stopa zwrotu funduszu jest odzwierciedlana w wycenie jednostki uczestnictwa. Załóżmy, że w ciągu danego miesiąca nie było wpłat, ani wypłat, zaś wartość portfela urosła z 10 mln zł do 11 mln zł. Ile wynosi cena jednostki uczestnictwa?

Skoro portfel teraz ma wartość 11 mln zł i składa się na niego 100 tys. jednostek uczestnictwa, to cena jednostki wynosi:

Wartość portfela/liczba j.u. = cena j.u.
11 000 000 zł/100 000 j.u. = 110 zł

A zatem wartość każdej jednostki wzrosła ze 100 zł do 110 zł – czyli o 10%. Dokładne tyle, o ile wzrosła wartość całego portfela.

A co jeśli teraz dokonamy wpłaty do funduszu w wysokości 1 mln złotych?

W takim przypadku tworzone są nowe jednostki uczestnictwa. Ile? Skoro jednostka kosztuje obecnie 110 zł, to za 1 mln złotych otrzymamy:

1 000 000 zł/110 zł na j.u. = 9 090,9091 j.u.
(zwykle jest to liczone do 4, a nawet 6 miejsc po przecinku)

Po dokonaniu wpłaty 1 mln zł mamy zatem portfel o wartości 12 mln złotych, składający się teraz ze 109 090,9091 j.u., z których każda ma wartość:

12 000 000 zł/109 090,9091 j.u. = 110 zł

Jak zatem widzisz – pomimo wpłaty – cena jednostki jest cały czas taka sama, a zatem zaksięgowana wpłata nie zmienia stopy zwrotu funduszu. Analogicznie traktowane są wypłaty, tyle tylko, że tutaj jednostki uczestnictwa są umarzane (czyli „likwidowane”).

Ten sposób prezentowania stóp zwrotu przez fundusze oznacza, że pokazują one stopę zwrotu dla jednorazowej wpłaty, dokonanej na początku inwestycji. Tak liczona stopa zwrotu pozwala ocenić efektywność decyzji zarządzającego, bez uwzględniania wypłat i wpłat. Nie odpowiada to jednak wprost na pytanie, jaką stopę zwrotu osiągasz Ty.

Dlaczego o tym piszę? Bo wiele osób popełnia poważny błąd, obliczając stopy zwrotu z własnych inwestycji.

Jaki błąd popełnia wiele osób obliczając stopę zwrotu z własnych inwestycji?

Wiele osób, analizując efektywność regularnych inwestycji, robi ogromne uproszczenie, które prowadzi do błędnych wniosków. Liczą mniej więcej tak:

  • Wpłacałem po 1000 zł przez 24 miesiące – zatem w sumie zainwestowany kapitał to 24 000 zł
  • Zyski po dwóch latach wynoszą 1 000 zł
  • Zatem stopa zwrotu z mojej inwestycji to:

1000 zł zysku/24 000 zainwestowanego kapitału = 4,16% w dwa lata.

Potem jeszcze dzielą to przez 2 i wychodzi im, że roczna stopa zwrotu to marne 2,08%. Wniosek? Kiepska inwestycja – porzucam fundusz i wybieram lokatę bankową. Czy słusznie?

Po pierwsze: zwróć uwagę, że pierwszy wpłacony 1000 zł pracował przez 24 miesiące, zaś ostatni tylko przez 1 miesiąc. Po drugie – część wpłat mogła przynieść spore zyski, zaś inne mogły przynieść straty – w zależności od momentu dokonania wpłaty. Rzuć okiem na przykładowy wykres funduszu, który zarobił 15% w danym okresie i dokonano do niego trzech wpłat po 1000 zł:

Kwotowy zysk z takiej inwestycji wyniósł jak dotąd 200 zł. Co zrobi część niedoświadczonych inwestorów? Policzą efektywność inwestycji w ten sposób:

a) Wpłaciłem 3000 zł
b) Zarobiłem 200 zł
c) Stopa zwrotu to 200 zł/3000zł = 6,67%

Jeśli teraz spojrzymy na stopę zwrotu innego funduszu i zobaczymy, że zarobił on w tym samym czasie np. 12%, możemy stwierdzić: Słabo! Gdybym wpłacił tam, to zarobiłbym 12% zamiast 6,67%. Trzeba coś zmienić! A przecież nasz fundusz zarobił w tym samym czasie 15% – czyli więcej niż ten drugi! Co zatem zrobić, by nie popełniać takiego błędu?

Jak analizuję wyniki swoich regularnych inwestycji?

Pokażę to oczywiście na przykładzie mojego portfela IKE Plus, który prowadzę otwarcie na blogu od grudnia 2014 roku, opisując wszystkie transakcje. Tak wygląda on w chwili obecnej:

Przede wszystkim – aby ocenić efektywność podejmowanych przeze mnie decyzji inwestycyjnych – potrzebuję narzędzia, które wyceni mój portfel w sposób analogiczny, jak jest to robione w przypadku funduszu inwestycyjnego. Samodzielne dokonywanie takich obliczeń wymaga czasu, a mój czas jest drogi. Dlatego wykorzystuję do tego aplikację MyFund, w której zapisuję jedynie wykonane transakcje, a ona – w oparciu o automatycznie pobierane wyceny funduszy – na bieżąco wycenia mój portfel, pokazując jego wyniki:

Jako punkt odniesienia obserwuję też różne benchmarki dostępne w MyFund. Najczęściej monitoruję te trzy:

  1. Inflację – bo zgodnie ze strategią, którą zdefiniowałem dla tego portfela w grudniu 2014, celuję w średnioroczną stopę zwrotu na poziomie 4% powyżej inflacji (po niemal 3 latach widzę, że to ambitne)
  2. Oprocentowanie depozytów – z ciekawości, czy nie lepiej byłoby trzymać po prostu środki na depozytach.
  3. WIG – dla porównania, co by było, gdybym 100% portfela trzymał po prostu w benchmarkowym funduszu akcji.

Jak dotąd udaje mi się realizować mój cel, przy czym stwierdzenie „udaje mi się” jest jak najbardziej na miejscu. Dlaczego?

Po pierwsze: w omawianym okresie mieliśmy bardzo niską inflację.
Po drugie: mieliśmy bardzo sprzyjający okres dla rynków akcji.
Po trzecie: wynik jest przyzwoity pomimo popełnionych przeze mnie błędów (jednym z największych była błędna decyzja alokacyjna, gdy rok temu wyjeżdżając w Himalaje bez dostępu do Internetu i w obawie przed tym, że Trump wygra wybory, a rynki bardzo mocno spadną, naruszyłem dolny limit akcji w portfelu, schodząc do ok. 30%).

Aby jednak wyciągać jakiekolwiek wnioski na temat jakości moich decyzji, potrzebny jest ich odpowiedni obraz. Dla mnie jest nim właśnie automatyczna wycena portfela w MyFund prezentowana w taki sposób, bym mógł porównać jego zachowanie z różnymi alternatywami.

Za chwilę napiszę, co dalej z portfelem, ale przedtem jeszcze chciałbym przekazać Wam informację na temat pewnych niedocenianych korzyści związanych z inwestowaniem w ramach IKE.

Korzyści, które łatwo przeoczyć

Zobaczmy na chwilę, jak od początku opisywania portfela na blogu kształtowała się jego wartość w stosunku do dokonywanych wpłat:

Jak widać zysk wyrażony kwotowo, to 4 204 zł. Mogłoby się zatem wydawać, że korzyść z faktu, że inwestycja dokonywana jest w ramach IKE Plus, to raptem potencjalna oszczędność na podatku od zysków kapitałowych w wysokości:

4 204 zł * 19% = 798, 76 zł

W praktyce korzyści jest więcej i wraz z upływem czasu ich wpływ na wynik inwestycyjny będzie coraz bardziej widoczny i korzystny. Już po niecałych 3 latach widoczne są takie elementy:

– wynik jest o jakieś 2 punkty procentowe wyższy, dzięki niższym opłatom za zarządzenie;
– konwersje, których dokonywałem po drodze, przenosząc środki między różnymi funduszami parasolowymi, nie wiązały się z koniecznością zapłaty podatku Belki.

Jednak największą korzyścią jest to, że mam obecnie ponad 54 tys. złotych, które mogę inwestować dalej z opcją, że od wypracowanych zysków nigdy nie zapłacę podatku Belki. Dzięki automatycznym wpłatom, realizowanym bez mojej ingerencji za pośrednictwem stałych zleceń, ta kwota będzie dalej spokojnie rosła.

Co będzie działo się dalej?

Spokojnie – nie będę tu pisał o moich oczekiwaniach na temat przyszłości – bo te i tak nie mają żadnego znaczenia. Co więcej – gdybym po prostu zostawił portfel tak, jak na początku (ok. 50% akcji), a potem nic z nim nie robił, wyniki inwestycyjne byłyby lepsze. Moje aktywne decyzje jak dotąd bardziej odejmowały wartość, niż ją dodawały. Mam nadzieję, że to dla Was najlepszy powód, aby pod żadnym pozorem mnie nie naśladować.

Znalazłem się natomiast w dość ciekawej sytuacji z psychologicznego punktu widzenia. Od ponad roku z obawą patrzyłem na wyśrubowane ceny amerykańskich akcji, co było jedną z przyczyn dla ich bardzo niskiego udziału w portfelu (około 30% – uwzględniając portfel NN Stabilny Globalnej Alokacji). Wygrana Trumpa miała być w mojej ocenie katalizatorem dla spadków, a stała się… katalizatorem dla wzrostów.

Paradoksalnie – czytając ostatnie różne raporty rynkowe – dostrzegam dziś więcej powodów do tego, by wzrosty na giełdach były kontynuowane. To oczywiście kusi, by zwiększyć udział akcji w portfelu. Często końcówka hossy ma kształt „kija hokejowego” – czyli bardzo dynamicznych wzrostów. Siedząc na tak konserwatywnym portfelu, tylko nieznacznie na takich wzrostach skorzystam. Zwiększając dziś udział akcji, mógłbym „podrasować” wyniki portfela.

Z drugiej strony – zwiększenie udziału akcji w tym momencie byłoby trochę dziwne. Skoro są one dziś znacznie droższe, niż wtedy, gdy podejmowałem decyzję o ich redukcji w portfelu – to moje zachowanie byłoby bardzo niekonsekwentne. Gdyby dodatkowo wkrótce po zwiększeniu ich udziału w portfelu zaczęły się jednak spadki na rynkach, plułbym sobie w brodę. Strata boli niemal dwukrotnie mocniej, niż cieszy zysk.

Tak więc z jednej strony hossa kusi, a z drugiej strony ciąży chęć konsekwentnego czekania na tańsze zakupy.

Jak zatem działać?

Analizować raporty? Szukać podpowiedzi w zakresie możliwego rozwoju wypadków? Obstawiać konkretny scenariusz?

Ponieważ nie mam wystarczających podstaw do podjęcia świadomej decyzji – nie robię nic. Oczywiście „nie robię nic” – to również decyzja inwestycyjna, której skutki poniosę w przyszłości. Póki co – nie zmieniam jednak niczego w portfelu. Stałe zlecenia dalej sobie lecą, a ja za kilka miesięcy ponownie opiszę portfel. No chyba, że wcześniej zdarzy się coś spektakularnego na rynkach…

Jak mawiał noblista Paul Samuelson:

Inwestowanie powinno być nudne jak oglądanie rosnącej trawy lub schnącej farby.

Jak dotąd najlepsze wyniki przynoszą te moje portfele, do których tak właśnie podchodzę 😉

Życzę Wam bardzo miłego dnia i samych sukcesów w inwestowaniu!

Ten artykuł jest częścią całego cyklu, w ramach którego krok po kroku pokazuję mój portfel IKE PLUS. Możecie w ten sposób prześledzić moje decyzje, podejście do inwestowania, popełnione błędy i osiągane wyniki. To są realne pieniądze, realne zyski i realne straty – bez żadnej ściemy. Oto lista wszystkich artykułu z tego cyklu w kolejności chronologicznej:

  1. Jak inwestuję własne pieniądze?
  2. Budowa portfela funduszy – fundament strategii
  3. Wybieram fundusze do portfela
  4. Portfel funduszy dla dzieci: ile zarobiłem i jak działamy dalej?
  5. Dlaczego polecam TEN produkt inwestycyjny?
  6. Kiedy podwoisz swój kapitał?
  7. Czy rynkowe zawirowania spustoszyły mój portfel?
  8. Czym są fundusze cyklu życia?
  9. Ostatni dzwonek. Za kilka dni limit IKE lub IKZE przepadnie na zawsze
  10. Krajobraz po obcięciu Polsce ratingu. Co dalej z portfelem IKE?
  11. Portfel IKE Plus – straty czy zyski?
  12. Portfel na trudne czasy? – zmiany w IKE Plus
  13. Portfel inwestycyjny na 2017 rok. Co z IKE PLUS?
  14. Nie tańcz z królową balu! – ważna zasada inwestycyjna
  15. Czy na pewno dobrze oceniasz wyniki Twoich inwestycji? Mój portfel IKE Plus

 

A może coś z zupełnie innej beczki? Obejrzyj mój wywiad w Dzień Dobry TVN i dowiedz się, ile kosztuje noc w najdroższym apartamencie oraz co wyrażają smutne oczy króla Jagiełły 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 721 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze48 komentarzy

  1. Marcinie,
    Ja nie korzystam z aplikacji MyFund, tylko sam liczę stopy zwrotu w arkuszu kalkulacyjnym, z wykorzystaniem funkcji XIRR.
    Stworzyłem dla siebie (i dla żony) arkusz, w którym wpisuję (tak, jak Ty do aplikacji MyFund) wpłatę na IKE i osobno na IKZE (wpłatę łączną na dany produkt, bo co miesiąc wpłacam na co najmniej trzy fundusze dla mnie i osobno dla żony). Ostatniego dnia miesiąca wprowadzam do arkusza wartość konta i w ten sposób mam bieżącą kontrolę nad stopami zwrotu – zarówno od początku oszczędzania na emeryturę, jak i w bieżącym roku.
    Po stworzeniu arkusza, wprowadzanie danych zajmuje mi około 5 minut w miesiącu.

    To inna, niż Ty opisałeś, bezkosztowa metoda analizy stóp zwrotu osiąganej przeze mnie.
    Pozdrowienia!

    • Cześć Zbyszek,

      oczywiście Excel przy odpowiednim zacięciu w zupełności wystarczy 🙂
      Ale to tylko pozornie opcja „bezkosztowa” – Twój czas przeznaczony na wprowadzanie danych i analizę przecież kosztuje.

      W Excelu przeszkadzały mi takie sprawy:

      1) wpisując transakcje dla całego portfela) a nie poszczególnych funduszy – nie bardzo byłem w stanie ocenić efekty takich działań jak np. zmiany funduszy (który fundusz jak wpływa na wynik)

      2) chcąc wpisywać transakcje dla poszczególnych funduszy – by mieć pełny obraz – traciłem zbyt dużo czasu na wpisywanie transakcji (co miesiąc nabycie 5 funduszy + od czasu do czasu zmiany portfela np. przy rebalancingu)

      3) nie wiedziałem, co dzieje się w portfelu na bieżąco – a w MyFund mam aplikację na telefon i codziennie widzę aktualna wycenę portfela, funduszy, benchmarków, itp…

      Do tego mam tam wiele opcji różnego rodzaju analiz portfela w czasie – i oczywiście prowadzę tam kilka portfeli.

      Najbardziej „wypasiona” wersja MyFund to chyba obecnie jakieś 9 zł.miesiąc (7,5 zł przy płatności rocznej). Żaden koszt w porównaniu z ilością informacji i ogromną oszczędnością czasu 🙂

      • 90 zloty rocznie przez 3 lata daje 270 zl czyli ponad 6% z twojego zysku (a portfel 50k mały nie jest)

        • Ciekawy zabieg, choć nietrafiony.
          Jak policzysz koszt tego narzędzia, gdy portfel będzie przynosił straty?
          Skoro piszesz, że portfel 50k jest duży, to odnoś koszt narzędzia do kwoty aktywów – wtedy metodologicznie miałoby takie porównanie sens.
          A – jak już napisałem wcześniej – używam tego narzędzia do wszystkich moich portfeli.

          Dodatkowo – nie wyceniłeś również mojego zaoszczędzonego czasu 🙂

          Oczywiście – wszystko można robić ręcznie i samodzielnie. Sam tak kiedyś postępowałem.
          Ale w tym samym czasie nie robimy innych – bardziej rentownych rzeczy.
          To jest sposób, w jaki na to patrzę i każdy musi samodzielnie wypracować tu własne podejście.

          Dla mnie koszt jednej kawy miesięcznie w zamian za przejrzysty monitoring wszystkich moich inwestycji – to żaden koszt.
          Chętnie z tej kawy rezygnuję.

          • I wszystko jasne, bo ja kawy nie piję 😉 (z przymrużeniem oka)
            Akceptuję Twój tok rozumowania.

      • Marcinie,
        1. Chyba przez MyFund nie zlecasz transakcji w IKE Plus, tylko musisz wprowadzić dane po zleceniu transakcji na nntfi24 (skoro raz w miesiącu robisz przelew na NN Gotówkowy, to potem musisz w nntfi24 zrobić zlecenie zamiany/konwersji na inne fundusze) – nie ma różnicy, czy wprowadzasz dane w arkuszu kalkulacyjnym , czy do MyFund – poświęcasz swój czas na wprowadzanie transakcji.
        2. Używam Open Office’a, a anie Excela – koszt tej aplikacji wynosi 0 zł.
        3. Ja bieżącą analizę naszych oszczędności emerytalnych robię w inny sposób. Ponieważ nasze oszczędności stanowią jeden z elementów naszych finansów, za przykładem i namową Michała Szafrańskiego prowadzę budżet domowy z wykorzystaniem aplikacji MS Money. Tam m.in. wprowadzam każdy zakup funduszu (taki, jak Ty do MyFund). Prawda, kosztuje to trochę więcej czasu, bo w każdy dzień roboczy aktualizuję wycenę każdego z funduszy (w ramach codziennego spisywanie wydatków i przychodów). Ale, oprócz tego, że aplikacja ta jest bezkosztowa jeśli chodzi o gotówkę, to umożliwia zarówno analizę każdego funduszu osobno, łącznie, a także jako element całości naszych finansów osobistych. Przy czym analiza jest taka, jak ją zaprogramowano – nie dostaję wszystkich informacji, które potrzebuję.
        4. Ponieważ zacząłem oszczędzać na emeryturę wcześniej niż prowadzenie budżetu domowego w MS Money, arkusz kalkulacyjny utrzymuję dodatkowo, bo mam tam powprowadzane takie wzory, które mi liczą to, czego nie liczy MS Money. Do arkusza wprowadzam tylko – raz w miesiącu łączną sumę wpłat na wszystkie fundusze (nasze fundusze kupuję raz w miesiącu) – cztery daty i cztery liczby (zarówno żona, jak i ja mamy zarówno IKE, jak i IKZE). Do tego, gdy pojawi się wartość funduszy na ostatni dzień roboczy w miesiącu, wprowadzam stan całych portfeli – znowu cztery daty i cztery liczby. Razem, w celu monitorowania stóp zwrotu, wypełniam szesnaście komórek arkusza w miesiącu. Z otwieraniem i zamykaniem plików zajmuje mi to ok. 5 minut co miesiąc. Robię to w tym czasie, gdy nie zarabiam – nie ma więc powodu, aby wyceniać godzinę pracy.

        • Zbyszku,
          bardzo się cieszę, że Twój sposób sprawdza się w Twojej sytuacji i jesteś z tego zadowolony.
          W żaden sposób nie zamierzam przekonywać Cię do jakichkolwiek zmian czy dyskutować o tym, która metoda jest lepsza. Zaprezentowałem po prostu tę, która sprawdza się w moim przypadku.

          Natomiast odniosę się do jednej kwestii z Twojej wypowiedzi, która szczególnie przykuła moja uwagę.

          Napisałeś tak:
          „Robię to w tym czasie, gdy nie zarabiam – nie ma więc powodu, aby wyceniać godzinę pracy.”

          Uważam, że to dość „liberalne” podejście do własnego czasu 😉 Ja patrzyłbym na to tak:
          „Robię to w tym czasie, a mógłbym wtedy: zarabiać, wypoczywać, spędzać czas z rodziną….itp” – tu można wpisać dowolną formę wartościowego spędzenia czasu.
          Nie ma znaczenia, czy wyceniasz swoją godzinę czasu czy nie. Ten koszt i tak poniesiesz.

          Ale jeszcze raz – cieszę się bardzo, że masz metodę, która się sprawdza i z której jesteś zadowolony.

          • Marcinie,
            Nikt nie ma monopolu na mądrość i rację. Ja też nie opisałem mojego rozwiązania, żeby przekonywać Cię do mojego sposobu funkcjonowania. Po prostu nie istnieje jedyny sposób na robienie czegokolwiek.
            A co do czasu – wiadomo, czas to pieniądz, więc to ogólnie kosztuje. Ale życie nie ma wymiaru tylko finansowego. Czasem robi się jakieś rzeczy, bo się lubi. Ja lubię zajmować się naszymi finansami. Nie uważam, że inne aspekty mojego życia (żona, dom, ogród, etc.) cierpią z powodu mojego czasu poświęcanego na bieżącą analizę naszych finansów.

    • Cześć Michał,
      praca nad kursem była priorytetem, a poza tym – w sumie nie działo się nic godnego opisania.

      Przy moim długoterminowym, systematycznym inwestowaniu bardzo rzadko dzieje się coś na tyle istotnego, by rozważać modyfikację strategii.
      Dla mnie 99% rynkowych informacji to tylko szum.

  2. Również polecam XIRR w Excelu. Od 2010 roku zapisuję wszystkie inwestycje razem z datami, dzięki czemu mogę porównać swoje wyniki z wynikiem WIGu czy dowolnego innego benchmarku.

    • Hej Kamil,

      ja niestety nie byłem w stanie zmusić się do systematycznego rejestrowania wszystkich operacji, wykresów i innych spraw.
      Po wypróbowaniu MyFund już nie było powrotu do Excela, a odkąd Damian Piechocki (twórca) zrobił aplikację na telefon – już na pewno nie wrócę do Excela jeśli chodzi o moje portfele inwestycyjne 🙂

      To jedna z tych aplikacji, które śmiało mogę polecić, bo proporcja ceny do jakości jest moim zdaniem niezwykle korzystna.
      Odkąd wyceniam mój czas – przestałem rozpatrywać płatne aplikacje wyłącznie w kategoriach kosztów.

  3. Marcinie, odnośnie tego fragmentu:

    „a) Wpłaciłem 3000 zł
    b) Zarobiłem 200 zł
    c) Stopa zwrotu to 200 zł/3000zł = 6,67%”

    Czy na pewno jest to podejście błędne? Może nazwanie tego stopą zwrotu rzeczywiście nie jest poprawne, ale zakładając, że jest to moment całkowitego wyjścia z inwestycji, to istotny jest chyba wynik końcowy, szczególnie jeśli kapitał i odsetki nie są potem reinwestowane w inne aktywa. Z punktu widzenia inwestora wychodzącego z inwestycji (załóżmy, że zgodnie z planem, a nie pod wpływem niesłusznego oburzenia na za niską stopę zwrotu) nieistotne jest, że fundusz zarobił 15%, jeżeli zainwestowany kapitał urósł o mniejszy procent. Z punktu widzenia sprzedawcy jednostek funduszu za to… 😉 Oczywiście, o ile chcemy inwestycję kontynuować, to koniecznie trzeba przy ocenie dalszej opłacalności wziąć pod uwagę fakt, że część środków pracowała krócej.

    Co jest moim zdaniem błędne, to ocena jakości funduszu na podstawie swojego zysku. Poza tym, porównanie do innego funduszu, który zarobił 12% też nie jest do końca adekwatne, o ile nie jest pokazane jak kształtowały się wyceny jego jednostek w zadanym okresie. Co jeśli wszystkie trzy wpłaty dokonany byłyby przy wycenie X, po czym wycena wystrzeliłaby do 1.12X? Oczywiście tak prosty scenariusz jest czysto teoretyczny, ale jednak istnieje możliwość, żeby w funduszu o obiektywnie gorszej stopie zwrotu w zadanym okresie zarobić więcej – 3360zł to zawsze więcej niż 3200zł, nawet jeśli osiągnięte w funduszu, który miał niższą stopę zwrotu 😉 Wydaje mi się zresztą, że w jednym z wpisów poruszałeś dokładnie ten temat i to nawet w kontekście funduszy które mają taką samą finalną stopę zwrotu, a mimo tego jeden dał większy zysk, a drugi mniejszy.
    Oczywiście, próba osiągnięcia w ten sposób wyższego zysku to skazany na niepowodzenie market timing, więc nie powinien być częścią strategii, ale jak już komuś się poszczęści, to czemu z tego nie skorzystać.
    Mylę się gdzieś, czy po prostu skupiłem się na innych aspektach inwestycji niż Ty? 🙂

    • Cześć Krzysztof,

      oczywiście – w momencie wyjścia z inwestycji najważniejszy będzie wynik końcowy. Ale to nie jest mój moment wyjścia z inwestycji. Do końca inwestycji w moim IKE jeszcze szmat czasu.
      Po drodze na pewno będą też straty związane z bessą i inne większe i mniejsze „przygody”.

      Zobaczysz, co będzie się działo, jak będzie bessa i portfel będzie notował straty. Wtedy będą pojawiać się pewnie komentarze: „trzeba było trzymać w skarpecie” itp. 🙂
      Pojawią się również stwierdzenia: „przecież było wiadomo, że będzie bessa, trzeba było przejść do gotówki”

      Monitoruję obydwie wartości:
      a) różnicę między wpłatami i wartością portfela
      b) stopę zwrotu, odzwierciedlającą wartość mojego portfela w sposób pozwalający na porównanie się z innymi typami inwestycji.

      I jakby to dziwnie nie brzmiało – na początku (to dopiero 3. rok) – to właśnie ta druga wartość bardziej mnie interesuje.

      Zwróć uwagę, że cały czas rośnie wartość portfela w związku z kolejnymi wpłatami, a zatem mała strata wyrażona w procentach, dość łatwo „skasuje” wypracowany zysk.
      Czy to oznacza, że teraz powinienem skoncentrować się na „obronie” 4 tys. zł zysku?

      • Czyli tak jak myślałem – skupiliśmy się na innych etapach inwestycji 🙂 Oczywiście jak najbardziej mamy zgodne zdanie, co do tego że przy inwestycji, która nadal trwa istotniejszą miarą jest stopa zwrotu z portfela niż kwotowy zysk i wtedy rzeczywiście należy ją policzyć tak jak pokazałeś.
        Co do obrony zysku, to oczywiście kwestia strategii, przy Twoich założeniach względem tego portfela raczej nie miałoby to sensu, choć czuję że to pytanie było retoryczne 😉

  4. Też zastanawiam się nad założeniem IKE jako dodatkowej formy inwestowania. Na razie stanąłem przed wyborem odpowiedniego banku i nie wiem który wybrać.

  5. Marcin,
    cieszę się, że wróciłeś do tematu inwestowania. Mam dwa pytania:
    1. Mając konto IKE w NN TFI, czy nie widzę ile zarobiłam od początku wpłat właśnie w tym portalu? Jest tam punkt „dotychczasowy zysk” opatrzony komentarzem:
    „Jak wyliczamy zysk lub stratę? Bierzemy pod uwagę liczbę wszystkich zgromadzonych jednostek i obliczamy ich wartość zgodnie z najbardziej aktualną wyceną. Następnie uwzględniamy wszystkie wpłaty i wypłaty dla danego subfunduszu lub produktu. Wynik końcowy jest wyrażony jako wartość w procentach oraz PLN. Wyliczony zysk nie jest pomniejszony o podatek należny w razie odkupienia jednostek. Czy Twoim zdaniem, jest to zgodne ze sztuką?
    2. Ciekawi mnie – bo korci mnie aby zacząć wycofywać się z funduszy akcji – czy rzeczywiście planujesz nie robić nic jeśli zacznie się bessa? Wiem, że nie da się wbić w punkt (chyba, że totalnym fartem), ale patrzeć jak tracisz nie tylko zysk, ale i zainwestowany kapitał – chyba to nie moje podejście. Gdzieś czytałam, że jednak ci, którzy (konkretnie w Polsce, inwestując w FI, w czasie ostatniej wielkiej bessy) nic nie zrobili ze swoim portfelem funduszy akcji, do dziś w niektórych przypadkach nie wrócili do tamtych wartości jednostek uczestnictwa.

    • Cześć Nina,

      Przyznam szczerze, że zupełnie nie rozumiem, w jaki sposób jest liczony ten zysk w portalu.
      Taka definicja nie pozwala mi odtworzyć formuły, bo słowo „uwzględniamy” w żaden sposób nie wskazuje, co i jak jest liczone.
      Napiszę do NN z prośbą o wytłumaczenie.

      A czy planuję coś robić gdy zacznie się bessa? Z pewnością nie planuję mieć portfela bardziej konserwatywnego niż dziś. Zatem TAK – jego wartość będzie wtedy spadać – sam jestem ciekawy, w jakim tempie.
      Natomiast planuję przy niższych cenach zwiększyć udział akcji w portfelu. Zobaczymy, jaki przyniesie to efekt 🙂

      • Ad 1 – byłoby super i dziękuję z góry za podjęcie takich starań
        Ad 2 – świetnie, naprawdę. Masz jasną strategię i się jej trzymasz – ja jeszcze wciąż tego się uczę
        powodzenia i oby bessy były dla nas korzystne:-)

  6. Cześć 🙂 Jak już jesteśmy przy tym temacie – ostatnio spotkałem się ze stwierdzeniem, że samo posiadanie IKZE to 18% lub 32% zwrot z inwestycji, gdyż można wpłacony kapitał odliczyć od podatku. Co sądzisz o takim stwierdzeniu? Czy nie jest to, jak mówi jeden akapit z powyższego artykułu, „zbytnie uproszczenie tematu, które prowadzi do błędnych wniosków”?

    • Jest, bo nawet jak doczekasz do 65 roku życia, to trzeba będzie zapłacić 10%. Nie mniej jednak IKZE wydaje się najlepszą (pod warunkiem rozliczania się z fiskusem za pomocą pitu) możliwą formą oszczędzania na emeryturę (można równie dobrze otworzyć IKZE, które działa jak lokata, nie musisz „pakować się w akcje”). Warto poczytać sobie komentarze pod artykułem Michała Stopki na ten temat (http://www.michalstopka.pl/zmiany-w-ofe-oraz-ikze-i-ike/)

      • Hej Michał,

        Dodam może jeszcze, że w przypadku IKZE warto pamiętać, że dziś odliczamy ulgę (18% lub 32%) od wpłaconego kapitału.
        Natomiast ryczałtowe 10% podatku płacimy na końcu od kapitału oraz wszystkich wypracowanych zysków. Nominalna kwota zapłaconego ryczałtu może być zatem wyższa, niż suma dokonanych odpisów od PIT.

        Dodatkowo – jeśli nie doczekamy z jakichś powodów do końca inwestycji – trzeba będzie zapłacić PIT według skali podatkowe od całej wpłaconej kwoty oraz zysków.

        Ale oczywiście IKZE jest korzystne szczególnie przy założeniu, że kwotę, o którą pomniejszymy podatek, reinwestujemy w ramach IKZE.
        Dokładne porównanie obydwu produktów zrobiłem tutaj:

        Oszczędzanie na podatkach dzięki IKE oraz IKZE

  7. system mbanku też wylicza wynik, do tego robi wykres, i to bez potrzeby wprowadzania czegokolwiek.
    Artykuł uważam za dobry, uświadamiający początkujących, ładna prezentacja problemu.

  8. Marcin Kluczek

    Wydaje mi się, że już samo liczenie efektywnej stopy dla ciągu płatności jest lekko naciągane i tu tkwi główny błąd niedoświadczonego inwestora. Lepiej policzyć IRR (wewnętrzną stopę zwrotu), albo XIRR dla przepływów nieregularnych. IRR wyszedł 3,26% w skali roku, co wygląda o wiele lepiej, niż efektywne 6,67% /3 lata = 2,17% nominalnie w skali roku. Żeby osiągnąć efektywne 15%, trzeba albo wpłacić wszystko na starcie, albo wcelować w IRR = 7,15% przy trzech wpłatach po 1000.

    Można się też przejechać na porównywaniu stopy zwrotu z funduszu z własnym zyskiem wyrażonym w IRR/XIRR, ponieważ
    – nie kupujemy na początku za pełną kwotę a w ratach po wycenie, która jest niewiadomą w stosunku do wartości końcowej
    – stopa zwrotu funduszu będzie wyrażona efektywnie za dany okres, a IRR/XIRR nominalnie i w dłuższej perspektywie rozjadą nam się % (potrzebujemy IRR=7,15%, żeby wyjść na efektywne 15%. Przecież „na oko” 7,15*3 to 21,45, a nie 15. Z kolei 15/3 to 5, a nie 7,15. No i cyferkowo wszystko się posypało, a zysk byłby ten sam – 450 złotych)

    • Cześć Mateusz.
      Możesz „na stałe” w opcjach portfela (menu->Zarządzanie portfelami->Opcje portfela) w sekcji „Ustawienia benchmarków”.
      Później jak wejdziesz w menu->Portfel->Wykresy w czasie->Stopa zwrotu i benchmark to domyślnie jako benchmark pojawi się to co ustawiłeś w opcjach portfela.
      To ustawienie jest niezależne dla każdego portfela więc jak masz kilka portfeli to możesz dla każdego ustawić inne domyślne benchmarki (maksymalnie 3 dla każdego portfela).

      Pozdrawiam,
      Damian

        • Możesz zdefiniować swój benchmark oparty o dostępne walory (np. WIG, WIG20, NYSE itp.)
          Definiując własny benchmark możesz wybrać maksymalnie cztery dowolne walory i dla każdego wybranego waloru podać z jaką wagą ma być on uwzględniony w benchmarku.

          Nowe benchmarki możesz zdefiniować wybierając z menu Zarządzanie portfelami->Własne benchmarki.

          Zdefiniowane benchmarki będą możliwe do wybrania w opcjach portfela w sekcji „Ustawienia benchmarków” oraz w raporcie „Stopa zwrotu i benchmark”.
          Będą również uwzględniane w pozostałych analizach i raportach wszędzie tam, gdzie są pokazywane benchmarki wybrane w opcjach portfela.

          Damian

  9. Zastanawiam się nad MyFund. Czy jest tam funkcja jednoczesnego rysowania np. SMA50 i SMA200? Są wykresy świeczkowe?

  10. Wszystko jest 🙂
    Są też automatyczne strategie dla przecięcia średnich ruchomych (SMS, EMA). Są też wykresy świecowe zwykłe i Haikin-Ashi.

  11. Jeśli dokona się częściowej wypłaty z IKE, to nie podnosi ona limitu kwoty wpłat za dany rok? Godziłoby to w ideę systematycznego oszczędzania, ale lepiej się upewnić.

    Trochę szkoda, że na modelowym koncie brak zmian – zawsze byłoby to ciekawsze 🙂 Poprzednie odcinki serii były naprawdę świetne, ten wygląda trochę jakby sklecony na szybko.

    • Tomasz,

      nie sądzisz, że dokonywanie zmian w portfelu tylko z tego powodu, że dawno nie były one dokonywane, byłoby – delikatnie mówiąc – niezbyt rozsądne?

      Ja nie inwestuję po to, by było „ciekawie”.

      Zapewniam Cię, że nad tym wpisem pracowałem równie wytrwale, jak nad wszystkimi poprzednimi.

      • Decyzja o braku ruchów na koncie jak najbardziej zrozumiała, wręcz należą się wyrazy uznania za konsekwencję w działaniu – proszę nie zrozumieć mnie źle 🙂

  12. Fajnie że w końcu artykulło IKE:) Niedawno założyłam IKE ( dzięki twojemu blogowi:) i moje pytanie czy ponosisz koszty przy przenoszeniu srodków pomiędzy różnymi funduszami i różnymi parasolami? Bo wiem że można przenosć bez oplat srodki pomiędzy funduszami które są pod tym samym parasolem. Ciekawi mnie jak to wyglada przy przenoszeniu w ramach jedengo funduszu ale w obrębie róznych parasoli oraz między funduszami z obrębie różnych parasoli. Dopiero zaczynam przygodę z inwestowaniem, więc narazie trzymam srodki na NN gotowkowym, ale chciałabym jakos zdeweryfikować portfel.
    Z góry dzięki za odpowiedź 🙂

    • W ramach IKE możesz przenosić środki pomiędzy różnymi subfunduszami bez opłat. I to zarówno w ramach jednego „parasola” jak i pomiędzy nimi. Ponieważ to IKE to podatek od zysków i tak nie zostanie pobrany nawet jak dokonasz przeniesienia do inego „parasola”

      • Jeszcze jedno pytanie. Napisałeś że można przenosić środki bezpłatnie między subfunduszami, a co w przypadku przeniesienia miedzy funduszami ” głównymi”? Mam nadzieję że wiesz o co mi chodzi:)

        • Hej Karolina,

          zwykle mamy „Fundusz parasolowy” w skład którego wchodzą tzw. „Subfundusze”.

          Normalnie – przenosząc środki pomiędzy subfunduszami znajdującymi się w dwóch różnych funduszach parasolowych – placilibyśmy podatek Belki.
          Ale IKE jest wyjątkiem.

          Przejście pomiędzy dowolnymi subfunduszami w ramach IKE – nawet jeśli należą do różnych funduszy parasolowych – zwolnione jest z podatku Belki.

          • Hej Marcin,

            Dziękuje za ekspresową odpowiedź 🙂 Może moje pytanie było „głupie” ( wiem nie ma głupich pytań:)) ale jak głosi pierwsza zasada inwestowania, inwestuj tylko w to co rozumiesz.

            Ps. Świetny blog, dziękuje Ci za to co robisz, polecam wszystkim znajomym którzy są przed zakupem mieszkania twój kurs, mimo że go nie widziałam, ale po takim czasie spedzonym na twoim blogu ufam w ciemno:)

            • Karolina,

              dziękuję Ci bardzo serdecznie 😉
              A Twoje pytania są jak najbardziej trafne – o to chodzi – drąż, dopytuj, szukaj informacji – to najlepsza metoda! Brawo!

  13. Witam CIe Marcinie, dzięki Tobie założyłem Ike i oszczedzam na emeryturę. Teraz mam pytanie czy
    1.Twoje pokazane inwestycje dotyczą na emeryturę? Czy jest to druga opcja fundusze inwestecyjne ? Szczerze to nie rozumiem tej różnicy – to jest tak że jak oszczędzam na emeryturę to nie mogę tej kwoty ruszać do 65 roku życia?
    2. Można na IKE inwestować w same fundusze? bez odkładania na emeryturę? to działa jak giełda w kazdej chwili mogę wypłacić ?
    Z góry dziękuję za odpowiedź 🙂
    i Pozdrawiam

    • Marek,

      IKE to prawne „opakowanie” na różne formy odkładania pieniędzy z myślą o emeryturze.
      Dość szczegółowo wyjaśniłem jego działanie w artykule:
      Oszczędzanie na podatkach dzięki IKE oraz IKZE

      Jeśli dotrzymasz środki do 60 roku życia w IKE – nie będziesz musiał płacić podatku Belki. Jeśli nie dotrzymasz – po prostu zapłacisz podatek, jak w każdej innej inwestycji. Otrzymujesz więc darmową opcję zwolnienia z podatku, a w przypadku IKE PLUS również niższe o 25% opłaty za zarządzanie funduszami.

      Ponieważ mam duże oszczędności w PPE (z moich czasów korporacyjnych) IKE Plus zacząłem prowadzić z myślą o edukacji moich córek (jeszcze około 8 lat odkładania) i wypłacie przed 60 rokiem życia. Ale kto wie – ponieważ moje dochody z innych źródeł rosną – być może nie będę musiał ruszać tych środków przed 60 rokiem życia i wtedy będę prowadzić ten portfel dalej, korzystając ze zwolnienia podatkowego. Opisywałem to bardzo szczegółowo we wcześniejszych artykułach z tego cyklu – ich pełną listę znajdziesz na dole.

  14. Witaj Marcinie.
    Super blog. I bardzo pomocne informacje. Za Twoją namową zacząłem korzystanie z myfund i mam Male pytanie. Gdzie obejrzec taki ladny wykresik jak wkleiles z twoimi wynikami wig20 i inflacja?

    Dziękuję i pozdrawiam

  15. Bardzo fajne w IKE jest to, że można traktować to jako zwykły sposób inwestycji z długoterminową nagrodą. Jeśli dotrwa się do 60tki to super – nie ma Belki. Jeśli nie, podatek trzeba zapłacić, a poza tym nie różni się to od zbytniego oszczędzania w funduszach, ale płaci się niższe opłaty za zarządzanie i żadnych innych kosztów. Jeśli więc ktoś nie może przeznaczać więcej niż 1000 zł miesięcznie na inwestycje, to dobrym pomysłem jest używać opakowania IKE.

  16. Witam serdecznie,

    A ja mam jeszcze pytanie natury technicznej dotyczące przenoszenia IKE. Jeśli teraz otworzę IKE w ING Banku Śląskim, to czy będę mógł, po kilku miesiącach przenieść IKE ( wypłata transferowa, bez podatku Belki) to NN Investment Partners? ( czy jest to skoncentrowane pod jednym parasolem?)

    Z góry dziękuję za odpowiedź

Odpowiedz

Podobają Ci się artykuły na blogu?

Zdjęcie autora Dołącz do ponad 8721 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.

 

FreshMail.pl