Jak dbają o finanse mieszkańcy Twojego miasta?

12

Jak to jest, że jedni mają oszczędności, a inni nie? Jedni mają zabezpieczenie i nawet tracąc regularny dochód są w stanie poradzić sobie przez minimum 6 miesięcy, a inni już po miesiącu mają problem? Od czego to wszystko zależy? Od wykształcenia, wykonywanego zawodu, poziomu zarobków, a może od miejsca zamieszkania?

Dzisiaj przyjrzymy się nawykom finansowym mieszkańców wybranych miast w Polsce, które odwiedziliśmy w czasie trasy „FBO u Ciebie:

Partnerem naszych spotkań, dzięki któremu mogliśmy odwiedzić Was w tylu miejscach, jest
BGŻOptima – bankowy ekspert od oszczędzania.
bgzotpima_logo

Rzucimy okiem na jakość życia, koszty życia i w końcu stan finansów ich mieszkańców. Zobaczymy, na ile poziom oszczędności i zabezpieczenia finansowego zależy od miasta, w którym żyjemy.

Źródłem danych, oprócz szeregu badań dla całej Polski, jest 500 czytelników bloga Finanse Bardzo Osobiste, którzy w sierpniu 2016 wypełnili ankietę. Dzięki nim jesteśmy w stanie dzielić się tymi niezwykle ciekawymi danymi . Dla Was drodzy respondenci – jeszcze raz wielkie dzięki 🙂

I jeszcze tylko krótka informacja o mnie dla osób, które nie miały okazji mnie poznać podczas spotkań FBO u Ciebie:

Tomasz Knapiński zdjecieNazywam się Tomek Knapiński i podobnie jak Marcin od kilkunastu lat związany jestem ze światem finansów. Najpierw bank, potem dom maklerski a później firmy ubezpieczeniowe pozwoliły mi dobrze zrozumieć usługi i produkty finansowe. Upraszczanie tego skomplikowanego świata finansów, tak by był on zrozumiały dla nie-finansistów, to coś co jest ogromną siłą napędową dla mnie do działania na blogu.

Niechętnie, ale jak już, to w skarpecie…

Bardzo wartościowym źródłem danych o sytuacji Polaków jest Diagnoza Społeczna prof. Czapińskiego – jeśli czegoś nie wiecie o Polakach – to idę o zakład, że większość informacji tam właśnie znajdziecie 🙂

Ostatnie badanie z 2015 w części dotyczącej finansów Polaków mówi, że aż 54,9% Polaków nie ma w ogóle oszczędności, a tylko 23,6% Polaków ma oszczędności na min. 6 miesięcy. Większość naszych oszczędności (58%) trzymamy „w skarpecie”, czyli w gotówce, a odsetek ten zwiększa się, im w mniejszej miejscowości mieszkamy.

Ciekawostką jest to, że na całym świecie bada się stan zdrowia finansowego gospodarstw domowych – tzw. dobrostan finansowy.

Na stan stanu zdrowia naszych finansów składają się 3 elementy:

  1. Jak radzimy sobie z bieżącym budżetem domowym (np. terminowość regulowania rachunków).
  2. Na ile jesteśmy finansowo przygotowani na nieoczekiwane wypadki (np. choroby, utrata dochodu).
  3. Długoterminowa perspektywa w naszych finansach – czyli jaki mamy poziom zabezpieczenia na cele takie jak np. emerytura/starość.

Maksymalny poziom, jaki można otrzymać, to 100 punktów Według tej metodologii poziom dobrostanu finansowego w Polsce to 52,6 punkty. Najlepiej jest z bieżącym budżetem i regulowaniem płatności, słabiej z oszczędnościami powyżej 6 miesięcy i absolutnie dramatycznie z oszczędnościami na starość. To kolejny dowód na to, że jesteśmy krajem YOLO (You Only Live Once), który żyje teraźniejszością i nie myśli o finansowym jutrze. Pisaliśmy o tym w artykule Jesteś mistrzem oszczędzania czy przeciętnym Kowalskim?

Jakkolwiek badania dobrostanu finansowego pokazują wyraźnie nasze słabe strony i wyzwania na przyszłość, to wskazują również pierwsze odpowiedzi na zadane na starcie pytania. Komu wiedzie się lepiej i co ma na to wpływ?

Otóż wyraźnie lepszy stan zdrowia finansowego cechuje osoby o wyższym wykształceniu, mieszkające w miastach powyżej 100 tys. mieszkańców ,w wieku 35-44 lata. Największy wpływ na poziom naszego zdrowia finansowego (obok postawy) mają wynagrodzenia – to pewnie wielką niespodzianką nie jest.

Wiemy już zatem, że wielkość miejscowości ma wpływ na poziom dobrostanu. Zobaczmy zatem, jakie różnice widzimy w nawykach finansowych wśród mieszkańców Warszawy, Poznania, Wrocławia, Krakowa i Gdańska.

Gdzie zarabia się najwięcej w Polsce?

W skali całej Polski – wg. danych GUS (Wynagrodzenia w miastach) pod względem średnich wynagrodzeń w sektorze przedsiębiorstw – w 5 miastach, które analizujemy, przoduje Warszawa ze średnim wynagrodzeniem 5.349 zł, później Gdańsk (5.227 zł), Poznań (4.596zł), Kraków (4.366zł), Wrocław (4.256 zł). Czyli wielkiego zaskoczenia nie ma. A jak to wygląda wśród czytelników bloga?.

Tutaj mamy małą niespodziankę – wśród czytelników bloga największa grupa najlepiej zarabiających jest w Krakowie. Aż 81% czytelników z tego pięknego miasta ma dochody powyżej 5 tys. zł/netto na osobę. Dalej mamy Poznań (78%), Warszawę (73%), Trójmiasto (62%) i Wrocław (58%).

Zarobki zarobkami, ale pytanie, co w danych miastach jesteśmy w stanie za nasze zarobki kupić? Jaka jest siła nabywcza naszego „pieniądza” w zależności od miasta, w którym mieszkamy?

Warszawa to może nie Nowy York…

Serwis Numbeo (www.numbeo.com) bada koszty życia (m.in. ceny towarów/usług, koszty wynajmu 1 i 3 pokojowego mieszkania) i siłę nabywczą pieniądza w miastach na całym świecie, budując wokół tego wystandaryzowane wskaźniki. Wskaźnik siły nabywczej tworzony jest na bazie szeregu detalicznych, deklaratywnych danych kosztowych i zarobkowych, a wynik odnosi zawsze do jednego miasta – Nowego Yorku, który jest bazą ze 100 punktami.

Liderem w Polsce pod względem siły nabywczej mieszkańców jest Warszawa.

Choć koszty życia (żywność, restauracje, transport, etc.) jak i koszty wynajmu mieszkania są w Warszawie najwyższe, to jednak również zarobki przodują i w efekcie to właśnie mieszkaniec Warszawy może sobie pozwolić na najwięcej. Wskaźnik dla Warszawy to 77,71. Oznacza to, że siła nabywcza w Warszawie jest o prawie 23% niższa niż w Nowym Yorku 🙂 Szczerze – myślałem, że jest gorzej. A jak jest w innych miastach?

Przyjmując, że dla Polski bazą jest Warszawa ze 100 punktami – okazuje się, że następnym miastem w kolejności jest Kraków z wynikiem 97 (3 % poniżej Warszawy i 25% poniżej Nowego Yorku), Gdańsk i Wrocław 94 (6% poniżej Warszawy i 27% poniżej nowego Yorku), a na końcu Poznań 84 (14% poniżej Warszawy i 35% poniżej Nowego Yorku). Jak widać – poza Poznaniem – różnice są na poziomie kilku % i jakkolwiek Warszawiacy mogą sobie relatywnie pozwolić na najwięcej, to jednak Kraków jest naprawdę blisko. Zanim jednak popadniemy w nadmierny entuzjazm, przypomnę tylko, że wszystkim nam brakuje do siły portfela mieszkańca Nowego Yorku ponad 20% 🙂

Analizując najistotniejsze pozycje wydatków naszych czytelników okazuje się, że relatywnie najbardziej zadłużeni i tym samym przeznaczający największy % swoich dochodów na kredyty, są mieszkańcy Trójmiasta. Przeznaczają oni 14% swoich dochodów na kredyty. Zaraz za nimi jest Warszawa (13,7%), Wrocław (12,7%), Poznań (12,3%) i Kraków (9,7%). Ciekawe czy istotnie niższy poziom obciążenia kredytami wśród mieszkańców Krakowa ma jakiś związek z ich skłonnością do oszczędzania?

To jednak nie jest mit.

Wiemy już, jak zarabiamy i jaką siłę ma nasz portfel. Sprawdźmy zatem, jak tę siłę wykorzystujemy, a konkretniej, ile z tej „mocy” przeznaczamy na oszczędności.

Oszczędności Polaków urosły wg danych NBP o 6% rok do roku i wynoszą ponad 1,2 mld zł. Jednak jak wskazuje NBP tzw. stopa oszczędzania, czyli relacja oszczędności do dochodu dyspozycyjnego, wynosi 3,5% i jest na niskim poziomie.

Badania naszych czytelników pokazały jednak, że charakteryzują się oni bardzo odpowiedzialną postawą i są zabezpieczeni, bo regularnie oszczędzają (brawo!:) ).

Najbardziej oszczędni spośród czytelników bloga są mieszkańcy Krakowa, którzy na oszczędności przeznaczają 22% swoich dochodów miesięcznie. Na kolejnych pozycjach mamy Poznań (20%), Warszawę (19,7%), Wrocław(17,8%) i Trójmiasto(15,8%). Wygląda więc na to, że żarty odnośnie ponadprzeciętnych umiejętności oszczędzania mieszkańców Krakowa i Poznania nie są przypadkowe 🙂 Przypominam, że to właśnie mieszkańcy tych miast mają jednocześnie najmniejsze obciążenie kredytowe swoich dochodów!

Bez względu na różnice pomiędzy mieszkańcami analizowanych miast, absolutnie pozytywnym jest fakt, że tak naprawdę czytelnicy ze wszystkich miast oszczędzają powyżej 15% swoich dochodów netto. To wyniki znacznie powyżej ogólnokrajowych (3,5%). Tak trzymać!

Nie znalazłem szczegółowych badań odnośnie poziomu oszczędności mieszkańców miast w Polsce. Wspomniana jednak wcześniej diagnoza społeczna mierzy tzw. dobrobyt materialny, który obejmuje poziom dochodów i wyposażenia gospodarstw domowych.

W tym rankingu nr 1 to Warszawa, a później Trójmiasto, Poznań, Kraków i Wrocław (daleko za poprzednikami). Kolejność w tym zestawieniu jest analogiczna, jak w zestawieniu poziomu wynagrodzeń w miastach, co pewnie nie jest wielkim zaskoczeniem. Wrocławianie zarabiają najmniej spośród wymienionych miast, a więc i poziom dobrobytu materialnego jest stosunkowo najmniejszy.

Myślę, że zdają sobie z tego sprawę czytelnicy bloga, bowiem patrząc na cele oszczędzania, to właśnie wśród Wrocławian jest największy odsetek osób, dla których oszczędzanie na „czarną godzinę” jest najistotniejszym celem. Mieszkańcy miast – czytelnicy bloga – wśród kolejnych celów wymieniają emeryturę i nieruchomości, a waga tych celów oszczędnościowych rozkłada się podobnie we wszystkich analizowanych miastach.

Fakt oszczędzania czytelników z analizowanych miast przekłada się na konkretne efekty. 46% mieszkańców Warszawy ma zabezpieczenie na okres powyżej 6 miesięcy bez dochodu. Kolejnym miastem jest oczywiście 🙂 Kraków (41%), Poznań (39%), Trójmiasto (29%) i Wrocław (27%). Wrocław jest jednocześnie miastem z największym odsetkiem osób praktycznie bez zabezpieczenia – aż 24% vs 12% w Krakowie. Drodzy Wrocławianie – czas dogonić pod tym względem resztę miast!

Sprawdź siebie na tle innych

Jak zatem rysuje się przeciętny wizerunek mieszkańca danego miasta na bazie badania czytelników i ogólnodostępnych danych z całej Polski?.

Warszawa –Mieszkańcy Warszawy zarabiają najwięcej w Polsce, czyli średnio 5 349 zł/miesiąc. Warszawa to również jedno z droższych miejsc do życia pod względem kosztu wynajmu mieszkania czy usług (np. restauracje). Nie przeszkadza to jednak mieszkańcom Warszawy w tym, by mieć największą siłę nabywczą portfela w porównaniu do innych miast w Polsce.

Czytelnicy bloga z Warszawy to osoby najlepiej zabezpieczone finansowo – aż 46% z nich ma zabezpieczenie na okres powyżej 6 miesięcy. Wiąże się to niewątpliwe z wyższym poziomem dochodów, ale i z wysokim poziomem oszczędzania – 19,7% dochodów przeznaczają oni bowiem na oszczędności. Najwyższe koszty nieruchomości i kwoty kredytów hipotecznych są w Warszawie, jednak wcale nie mieszkańcy Warszawy- wg badania czytelników – należą do najbardziej zadłużonych.

Trójmiasto – Gdańsk (tak, wiem, to tylko 1 z 3 miast w Trójmieście 🙂 ) to drugie miejsce w Polsce pod względem wynagrodzeń: 5 227 zł/miesiąc. Siła nabywcza portfela mieszkańców Trójmiasta jest na przeciętnym poziomie – poniżej Warszawy (-6%) i Krakowa(-3%), ale na równi z Wrocławiem.

Mieszkańcy Trójmiasta – czytelnicy bloga – to jednocześnie najbardziej zadłużona grupa. Wydając 14% swoich dochodów na kredyty, znajdują się oni w czołówce tego rankingu, tuż przed Warszawą. Przeciętny mieszkaniec Trójmiasta i czytelnik bloga nie należy do liderów oszczędzania. Przeznacza na ten cel 15,6% swoich dochodów co, jest świetnym wynikiem na tle Polski, ale najsłabszym na tle czytelników bloga z analizowanych 5 miast. Mniejsza skłonność do oszczędzania przekłada się na mniejszy poziom zabezpieczenia – 29% mieszkańców Trójmiasta ma zabezpieczenie na okres powyżej 6 miesięcy vs lider tego rankingu – Warszawa (46%).

Kraków – średnie wynagrodzenia w Krakowie nie należą do najwyższych (4 366zł), jednak to właśnie mieszkańcy Krakowa mają po Warszawie najwyższą siłę nabywczą portfela, która odstaje od Warszawy o zaledwie 3%.

Czytelnicy bloga z Krakowa zarabiają najwięcej (81% z zarobkami powyżej 5 000 zł/miesiąc). Słynne dowcipy o skłonności do oszczędzania mieszkańców tego pięknego miasta znajdują również potwierdzenie w badaniu. To właśnie „Krakusy” największą część dochodów przeznaczają na oszczędności (22%) i mają najniższe obciążenie kredytami. Panie i Panowie z Krakowa – jesteście mistrzami oszczędzania!

Poznań – 4 596 zł to średni poziom wynagrodzeń miesięcznych w Poznaniu. Słabiej niż Warszawa i Gdańsk, lepiej niż Kraków i Wrocław. Siła nabywcza portfela mieszkańców Poznania jest jednak najniższa ze wszystkich analizowanych miast – 14% niższa niż w Warszawie.

Poznaniacy – czytelnicy bloga – nie przejmują się tym zbytnio – to w końcu tylko statystyka:) Jakkolwiek z najniższą siłą nabywczą – są jednak po Krakowie – drugim miastem z największą częścią dochodów (20%) przeznaczanych na oszczędności i znajdują się w środku stawki jeśli chodzi o poziom zabezpieczenia powyżej 6 miesięcy (39% badanych). Co ciekawe, z badania wynika, że to właśnie mieszkańcy Poznania przeznaczają największy odsetek swoich dochodów na przyjemności (12,5% vs 9,5% w Warszawie) . Być może wniosek na wyrost, ale wygląda na to, że wiara w zdolności oszczędzania wcielona w życie daje Poznaniakom przestrzeń na zabawę 🙂

Wrocław – przeciętne zarobki mieszkańca Wrocławia to 4 256 zł i jest to najniższy wynik spośród porównywanych miast. Ceny towarów i usług oraz najmu mieszkań pozwalają mieszkańcom Wrocławia być w środku stawki jeśli chodzi o siłę nabywczą portfela – stać ich na tyle samo, co mieszkańców Gdańska (jak widać nie tylko starówki miast są podobne 🙂 ).

Poziom dobrobytu materialnego – czyli poziomu dochodu i wyposażenia gospodarstw – jest we Wrocławiu również najniższy wśród analizowanych 5 miast.

Czytelnicy bloga z Wrocławia to również grono o relatywnie najniższych zarobkach (58% badanych z zarobkami powyżej 5 000 zł). Wrocławianie są również umiarkowanie oszczędni i najmniej zabezpieczeni finansowo – aż 24% czytelników bloga z Wrocławia posiada oszczędności na nie więcej niż 1 miesiąc bez dochodu.

Wola życia, lokalni patrioci i wytchnienie 🙂

Mówi się często, że pieniądze szczęścia nie dają, ale niektórzy dodają jeszcze, że warto to przetestować na własnym przykładzie. Poznaliśmy stan i stosunek do finansów osobistych mieszkańców Polski z wybranych miast, ale otwartym pozostaje jeszcze pytanie o poziom szczęścia. Czy można szczęście z pieniędzmi pogodzić?

Diagnoza społeczna dostarcza tutaj bardzo ciekawych danych – największy poziom dobrostanu psychicznego, czyli najmniej skłonności samobójczych i największą wolę życia – wykazują mieszkańcy Krakowa Pieniądze i szczęście mogą zatem iść w parze. Nasze badania czytelników pokazały, że to właśnie mieszkaniec Krakowa zarabia i oszczędza najwięcej i jak się również okazuje – najbardziej kocha życie 🙂

Nasze miasta pięknieją z roku na rok, jednak to mieszkańcy Gdańska i Gdyni są najbardziej zadowoleni ze swojego miejsca zamieszkania. Diagnoza społeczna uznaje mieszkańców Trójmiasta za największych lokalnych patriotów. Być może dlatego – nie bacząc na konsekwencje – czytelnicy bloga z Trójmiasta są najbardziej zadłużeni spośród mieszkańców wszystkich analizowanych miast. Zrobią dużo dla mieszkania nad zatoką 🙂 Kto jednak był kiedyś w Trójmieście wie, że trudno nie ulec urokowi tego miejsca.

Jeśli powyższe porównanie w jakimś stopniu – Was – mieszkańców odwiedzonych przez nas. miast – poróżniło, to mam dla Was konkretny powód do tego, aby ponownie się zjednoczyć. Otóż dane z naszego badania czytelników wyraźnie pokazują, że jest miejsce w Polsce, którego mieszkańcy wydają najmniej na kredyty (8,5%), najwięcej na oszczędności (25,5%) i są najlepiej zabezpieczeni (47% z oszczędnościami powyżej 6 miesięcy).

To miejsce to… polska WIEŚ 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze12 komentarzy

  1. Te wszystkie kwoty które są podawane w artykule to są netto czy brutto? Bo przy jednym pisze netto a przy innych nic nie pisze i prawdę mówiąc nie wiadomo czy chodzi o netto czy brutto.

  2. Paweł Katowice

    Cześć, mimo iż od dłuższego czasu czytam niniejszego bloga, to właśnie dziś postanowiłem zabrać głos. Oczywiście mógłbym dołączyć się do pytania poprzednika (również Pawła), ale chyba chciałbym w ten sposób tylko uspokoić swoje sumienie, że jeszcze tyle nie zarabiam/oszczędzam.

    Chciałbym poruszyć dwa według mnie bardzo istotne tematy. Mimo że swoje „oszczędności” powiększam sukcesywnie od co najmniej 6ciu lat, to z racji charakteru wykonywanej pracy czasem zamiast powiększać swój realny dochód i oszczędności, zwiększałem tylko wierzytelności i listę dłużników. Oczywiście zliczałem skrupulatnie ile w danym miesiącu zarobiłem przy pozyskaniu zlecenia, przy wykonywaniu, a często również przy otrzymaniu realnej płatności. W ten sposób „cały czas” zarabiałem, a realnych środków wcale nie było tak dużo. Oczywiście w tym samym czasie mimo, iż moja wrodzona skłonność do oszczędzania w pewnych rejonach życia kazała mi ograniczać wydatki, moje oszczędności nie rosły w jakimś zastraszającym tempie, ponieważ nie miałem nad nimi realnej kontroli w postaci choćby kartki papieru i długopisu.

    Po przeczytaniu tego i kilku innych blogów udało mi się znaleźć receptę na mój problem jakim było sporządzanie budżetu domowego. Samo wprowadzanie do Excela (spokojnie, można pobrać gotowe szablony) każdego paragonu, sprawia że staram się wydawać jednorazowo więcej, jednocześnie unikając zakupów po 2, 5, 8zł. Myślę, że fajnie by było jakby również na niniejszym blogu można było znaleźć podobny plik z kalkulatorem domowego budżetu.

    Drugą rzeczą która zastanawia mnie na tym blogu to szeroko rozumiane „nieruchomości” w różny sposób mogące być, źródłem bądź magazynem kapitału.

    Do dnia dzisiejszego odnosiłem trochę wrażenie, że blog oparty jest głównie o realia warszawskie, choć oczywiście nadal brakuje mi dołączenia do powyższych rozważań mieszkańców aglomeracji śląskiej. Jest to zawsze jakby nie liczyć, co najmniej 1 000 000 ludzi w samym otoczeniu Katowic.

    A wracając do nieruchomości… Często przywoływany jest wątek zakupu mieszkania w Warszawie, pod kredyt hipoteczny, na 30 lat, do spłaty z odsetkami 600-700 tys. zł. Każdy przeciętny Kowalski przed takim zakupem musiałby się grubo zastanowić, chyba że pominiemy kwotę do spłaty i lekką ręką powiemy, że to mieszkanie za 300tys., które wynajmiemy za 2000 i szybko kalkulując(niekoniecznie trafnie) za 15 lat się zwróci.

    Mam wrażenie, że ogólnie kreowana jest rzeczywistość, że mało kogo na mieszkanie stać i dlatego trzeba brać wieloletni kredyt, żeby w ogóle móc we własnym mieszkaniu zamieszkać lub co ważniejsze, zakupić mieszkanie na wynajem.

    Oczywiście pomijając „bata” którym taki kredyt jest i jego ewidentnych zalet, czasem każdemu przydadzą się wakacje od takiego zobowiązania, szczególnie jeśli ma trwać ono 30 lat. Do czego zmierzam, na Śląsku, mieszkanie można kupić za 2-3tys. zł za metr i mimo że zysk jaki możemy z tego tytułu osiągnąć miesięcznie, to po odliczeniu kosztów jakieś 700-1000zł to myślę, że w porównaniu do kredytu wartego 700 tys. zł (po doliczeniu odsetek), co całkiem przystępna inwestycja szczególnie, że nie wisi nad nami widmo 30 lat spłaty. Oczywiście porównuje to do zakupu mieszkania za gotówkę.
    Myślę również, że w innych rejonach kraju, tego typu oferty można znaleźć i fajnie byłoby, żeby Blog obejmował również tego typu zagadnienia:)

    Pozdrawiam

  3. Bardzo ciekawy artykuł. Trochę zaskoczyły mnie te dane, że tak mało ludzi posiada oszczędności na pół roku. Przejrzyste porównanie miast też mnie wciągnęło. Pozdrawiam.

  4. Ludzie chyba coraz bardziej boją się inwestować. Często słyszy się o nietrafionych inwestycjach i aferach typy „Amber Gold”. Chyba to zniechęca ludzi do lepszego lokowania swoich środków.

  5. Bardzo fajne dane. Rzadko poruszany jest temat miejsca zamieszkania, a jest on mega ważny. Sam jestem z Lubelszczyzny (z Chełma) i od 9 lat mieszkam w Warszawie. Różnice w poziomie kosztów i zarobków w mojej grupie wiekowej to absolutna przepaść, chociaż sama Warszawa jest też bardzo zróżnicowana. Konsultowałem kilka projektów w Chełmie i patrzyli na mnie jak na UFO, bo realia były zupełnie inne, w tym oczywiście siła nabywcza. Jednak te różnice mają pewien plus z perspektywy przedsiębiorcy – sprzedają usługę klientom z Warszawy, a podwykonawców mam z innych miast Polski – oni zarabiają dobre stawki, a ja lekko oszczędzam w porównaniu z warszawskimi cenami.
    Muszę zapisać ten tekst, bo jak będę pisał o tych różnicach to chętnie zacytuje i zalinkuję tutaj 🙂

  6. Tak sobie myślę, że lepsza próba niż żadna. Jak na moje oko sporo zafałszowań może się kryć za tymi danymi.

    Brak struktury wieku i stanu cywilnego może wskazywać, że porównujemy studenta żyjącego z rodzicami do 30-40 latka z dwójką dzieci 🙂 Mogło by to wyjaśniać dlaczego Gdańsk mało odkłada i ma dużo kredytów pomimo, że jest na drugiej pozycji w zarobkach. W przypadku Krakowa gdzie znaczący udział mogli mieć studenci lub ludzie młodzi dało to efekt odwrotny ( ma 5000 zł oszczędności i to mu starczy na 10 miesięcy bo żyje z rodzicami). Nie mają kredytów bo wynajmują pokoje itd 🙂

    Nie czepiam się tylko zastanawiam. Dużo pracy i zaangażowania by takie zestawienie stworzyć. Jeśli traktować to jako ciekawostkę to dla mnie jest niewiarygodna. W formie zabawy? Ciężko mi porównać się do niewiarygodnych danych.

    Z jednej strony super inicjatywa z drugiej wiadomo, że czytelnicy gdziekolwiek by nie byli są grubo powyżej każdej średniej i pewnie mediany w Polsce. Może przy następnym badaniu podejść bardziej profesjonalnie. To znaczy podjąć współpracę z jakimś „ośrodkiem badań opinii publicznej” która pomoże lub przygotuje ankietę. Z takich danych może wtedy będą bardziej wiarygodne wyniki które można cyklicznie powtarzać i zobaczyć zmianę na przestrzeni lat.

  7. Większość z nas, a w szczególności mam tu na myśli osoby prowadzące jakąś tam działalność oraz osoby zarabiające najmniej, mogłyby oszczędzić znacznie więcej gdyby dużej części wynagrodzenia nie zabierało im Państwo. Przyznam że z niecierpliwością czekałem na nowe rozwiązania rządu które miały dużo zmienić pod tym kątem, ale jak czytam że zarabiający powyżej 6000 zł, mieliby płacić 40% podatku to uważam że to jakaś masakra i dosłowna chłosta dla osób które prowadzą mniejsze biznesy. Z tego co pamiętam mieliśmy się doczekać obniżenia kwoty wolnej od podatku do 8000 zł a nie jej zwiększanie! Przecież jeśli dojdzie do takiej sytuacji to każda bardziej rozumna osoba przeniesie swój biznes poza granice kraju, a może i jednocześnie samemu robiąc wyprowadzkę skoro po wprowadzeniu 500+ idzie na nas lawina podwyżek.. Smutne to trochę..

  8. „Najbardziej oszczędni spośród czytelników bloga są mieszkańcy Krakowa”

    Przepraszam, to chamskie i nie na temat, ale mi się skojarzyło:
    – Kim są krakowiacy?
    – Są to Szkoci wyrzuceni ze Szkocji za skąpstwo 😉

Odpowiedz