Ile pieniędzy zarobisz jeszcze w swoim życiu?

33

Dzisiaj mam dla Was bardzo krótki wpis, który jednak wielu osobom pomógł otworzyć oczy na pewien ważny fakt.

Pracowałem już z różnymi osobami nad poprawą finansów i w bardzo wielu przypadkach okazywało się, że głównym problemem nie były zbyt niskie zarobki, lecz nadmierne i niekontrolowane wydatki. Ale dzisiaj nie będę pisał o wydatkach czy zwiększaniu zarobków. Zachęcę Was za to do skorzystania z załączonego kalkulatora i policzenia, ile pieniędzy zarobicie jeszcze w swoim życiu.

Weźmy małżeństwo w wieku 30 lat, gdzie każdy z małżonków zarabia 2500 zł na rękę. Co miesiąc na ich konto wpływa zatem 5000 zł i muszą świadomie zadecydować, co zrobić z tymi pieniędzmi. Załóżmy też, że w kolejnych latach będą dostawać jedynie symboliczne podwyżki, powiększające wynagrodzenie o 2,5% w skali roku, by zrekompensować inflację. Ile jeszcze zarobią?

Otóż do momentu przejścia na emeryturę w wieku 67 lat na konto tej pary wpłynie kwota: 3 584 036,88 zł. Czyli grubo ponad 3,5 miliona złotych!

Ile jeszcze zarobisz

 

Zawsze zachęcam Was do konsekwentnego zwiększania dochodów. Ale decyzje, na co przeznaczamy obecnie zarabiane pieniądze, również mają kolosalny wpływ na naszą przyszłość i jakość naszego życia. Dlatego nie czekajcie, aż będzie za późno. Policzcie, ile pieniędzy przepłynie jeszcze przez Wasze ręce i proszę, zacznijcie przejmować nad nimi kontrolę.

Pobierz kalkulator w excelu

To jakie wyszły Wam wartości? Spodziewaliście się tego? Co myślicie po obliczeniu tej kwoty? Jeśli skłoniło Was to do podjęcia działania – pomocny będzie kolejny artykuł:

Będziesz biedny czy bogaty? – Sprawdź!

Trzymam kciuki za Wasze finanse i życzę Wam bardzo miłego dnia! 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze33 komentarze

    • Tylko po co się tak ograniczać? Przecież to nie jest wybór bogaty ALBO szczęśliwy. Najlepiej być bogatym I szczęśliwym. W biedzie o szczęście jest trudniej.

      • Dokładnie, tym bardziej, że dostatecznie duży majątek (wg mnie jest to majątek, z którego dochód pasywny pokrywa koszty życia) daje niezależność finansową, a co za tym idzie – wolność.
        W jednej książce przeczytałem ciekawą definicję szczęścia. Na szczęście składają się trzy rzeczy – rodzina (również przyjaciele), zdrowie oraz wolność. Niezależność finansowa pozwala na poświęcenie czasu temu pierwszemu oraz temu drugiemu. I daje to trzecie.

        • Kamilu!
          Dobrze to ująłeś-jestem za takim podejściem do życia i pieniędzy /bez wystarczającej ilości pieniędzy jest jednak trudniej o wszystko/.
          Nie wiem jak zarabiasz, czy masz nadwyżki finansowe w tym trudnym świecie /czasach/, ale warto jeszcze zainteresować się tzw. przepływem pięniedzy.
          Tenże przepływ można realizować w sposób różny, ale jeden szczególnie polecam-bycie prosumentem.
          Jeśli to Ciebie zainteresuje, a także samego szanownego Marcina /przepraszam za poufałość/-to służę informacją.
          Nadmieniam,że temat warty poznania.
          Mój nr tel. 603 051 353
          Czesław

  1. Według mnie decyzje, na co przeznaczamy obecnie zarabiane pieniądze to PODSTAWA. Jasne, jeśli zarabiamy tak mało, że (obiektywnie) nie jesteśmy w stanie wyżywić rodziny, to znaczne zwiększenie zarobków jest priorytetem.
    W innym wypadku trzeba uważać, żeby się w tej pogoni za podwyższaniem dochodów nie zatracić 🙂

    P.S. Wyskakują mi błędy przy otwieraniu pliku. Nie mogę go odczytać. To jakiś problem u mnie, czy ktoś też tak ma? 🙁

    • Hej Oszczędnicka,

      Moim zdaniem warto dbać o obydwie rzeczy:
      1) Nauczyć się kontrolować wydatki – by nie trwonić pieniędzy na bzdury
      2) A potem konsekwentnie zwiększać swoje zarobki – rozwijać się, pracując jak najlepiej i stając się świetnym w tym, co się robi

      Wtedy efekt finansowy jest powalający 🙂

      Bez kontroli wydatków – wszystkie dodatkowe pieniądze i tak wydamy.
      Bez zwiększania zarobków – nasz proces bogacenia się bardzo powolny…

  2. Samo obliczenie kwoty to połowa sukcesu. Ważniejsza jest umiejetność mądrego zarządzania tymi funduszami i wprowadzenie pewnej dyscypliny finansowej. Warto też wziąć pod uwagę wszelkie wypadki losowe i nie zakładać z góry, że taka kwota na pewno wpłynie na nasze konto. Kontrola to słowo klucz – inaczej kontrolę przejmą nad nami nasze pieniądze i magicznie rozpłyną się razem z naszymi marzeniami 🙂

    • To dorzucę jeszcze cytat od siebie:

      „Albo Ty przejmiesz kontrole nad swoimi pieniędzmi,
      albo ich brak przejmie kontrole nad Twoim życiem” 🙂

      Gdy nie kontrolujemy swoich pieniędzy, musimy pracować dla tych, którzy to robią…

  3. Marcin,
    super wpis.
    Kwoty powalają. Porównując swoje obliczenia z tymi w przykładzie, widzę jak bardzo ważna jest ilość pozostałych lat do przepracowania. Chyba nawet jest to ważniejsze niż wysokość zarobków.
    W swych obliczeniach poszedłem krok dalej i dodałem następną kolumnę z wydatkami jakie możemy ponieść przez następne lata, w oparciu o wydatki za cały 2015 rok.
    Nawet kwota po uwzględnieniu wydatków jest imponująca!
    Pozdrawiam.

    • Hej Szymon,

      Dokładnie o to chodzi 🙂

      Wiele osób natychmiast przekazuje swoje ciężko zarobione pieniądze innym ludziom: właścicielom sklepów, punktów usługowych, kredytodawcom w formie odsetek…
      Tymczasem kilka zdroworozsądkowych decyzji i nasza przyszłość wygląda zupełnie inaczej.

      Co do długości pracy – to celne spostrzeżenie. Wiele osób, które dziś domagają się obniżenia wieku emerytalnego nie zdaje sobie sprawy, jak bardzo w ten sposób spadną ich emerytury.

      • ja jestem jedną z osób, która domaga się obniżenia wieku emerytalnego, a nawet całkowitej likwidacji jakichkolwiek zdefiniowanych wieków emerytalnych. Dla budżetu Państwa przecież nie powinno być różnicy żadnej, kiedy przechodzę na emeryturę – nazbierałem w ZUS 100k zł kapitału, chce przejść w wieku 40 lat na emeryturę – proszę podzielić 100zł przez statystyczną ilość pozostałych miesięcy i tyle – to moja sprawa ile dostane i jak za to wyżyje. Braknie mi pieniędzy? Pracuje żeby zwiększyć kapitał w ZUS, albo wstrzymuje wypłaty do osiągnięcia wieku, kiedy będzie mi się to opłacać. To są moje pieniądze, które są przelewane tam co miesiąc i to moja sprawa kiedy je zaczne wypłacać.

      • Zarabiam najniższą krajową i niestety nie udaje mi się zdobyć lepiej płatnej pracy. Zastanawiam się , jak to będzie z emeryturą- bo zarabiając najniższą krajową w wieku 60 lat otrzymam emeryturę minimalną. Czy pracując do 67 roku też dostanę emeryturę minimalną czy większą?

        • Nie wiem ile masz lat, ale jesli jestes mloda, najprawdopodobniej nie dostaniesz emerytury, jak my wszyscy mlodzi.. 🙁

  4. Czesc 🙂
    Nie sadzilam, ze przez moje rece przewinie sie taka ilosc pieniedzy. Pytanie tylko, co mam zrobic z ta wiedza?

  5. Kiedyś sobie zapisywałem w arkuszu kalkulacyjnym na co wydaję. Kiedy podliczyłem i okazało sie ile idzie na pierdółki to się trochę ogarnąłem i jest lepiej obecnie. Dobry sposób jak ktoś nie wie, gdzie uciekają pieniądze.

    • Miałem dokładnie tak samo. Uświadomienie sobie ile wydaje miesięcznie pieniędzy na jedzenie na mieście, albo głupie przyjemności po 5 zł złapałem się za głowę. Dlatego budżet domowy pozwala zrozumieć gdzie idą nasze pieniądze.

  6. Małżeństwo które ma wspólnie 5tys na miesiąc to raczej nie zaszaleje…Taka suma starczy na przetrwanie od miesiaca do miesiaca, ale odłozyc to oni z tego nie odłoża…..A emeryturki beda mieli jeszcze słabsze….
    Planuje pracować do 60 roku zycia, czyli jeszcze 22 lata. Przy obecnych zarobklach wychodzi ze zarobiłbym przez ten czas cos koło 5mln. Brzmi imponujaco, ale to i tak ułuda.Dotychczas zarobiłem około 1.5 mln i wszystko praktycznie wydane. i to nie na jakies zbytki typu zegarek za 30 tys ale dom, auto, normalne codzienne zycia na średnim poziomie, bez zamartwiania sie o brak pieniedzy.

    • Kochany, przytaknelabym Ci ze smutna mina, bo tak jest jak piszesz. Przytaknelabym jeszcze pol roku temu. Dzis napisze tylko, ze bzdurzysz! Po 1) 5 tys miesiecznie to kwota, o ktorej wielu moze tylko pomarzyc; po 2) na srednim poziomie, przy odrobinie zdrowego rozsadku, mozna zyc juz za 1800 zl, co udowodnila mi moja wlasna kuzynka; po 3) dla osob z podejsciem jak Twoje, czyli „bez zamartwiania sie o brak pieniedzy”, to i za 2500 na osobe nie da rady (co tez udowodnil mi czlonek rodziny), bo przeciez w dzisiejszych czasach trzeba zyc na jakims poziomie.
      Byc moze zachowuje sie jak nowy czlonek sekty – jestem opetana! – ale, Konrad, do licha, przestan smucic, tylko wez sie w garsc i zacznij TY decydowac o swoim zyciu i swoich pieniadzach. A najlepiej przeczytaj komentarz Damiana pod artykulem o budzecie domowym cz. 4. Daje do myslenia.

      • A co z powiedzeniem „Nie ważne ile zarabiasz, ważne ile Ci zostaje” ??? Przecież to m.in Marcin próbuje w nas zaszczepić. Ten wpis jest kolejnym kamyczkiem w naszym ogródku, by świadomie podjąć tę decyzję.

        Po wpisie Konrada, mam wrażenie, że nawet jak zrobi 10 mln (czego mu serdecznie życzę) zamiast 5 mln, jest na najlepszej drodze żeby zacząć mu współczuć.

        • Pani Rozrzutna, Panie Hugo.
          Życie nie polega na tym żeby ciułać i vegetować.Ale nalezy z niego brać to , co uważamy za słuszne dla nas. Dla mnie słusznym podejsciem jest fakt że nie chce sie martwić o finanse i o to czy mi starczy od 1-go do 1-go, dlatego dażę do poziomu zarobków który mnie satysfakcjonuje, nie patrzac na opinie czy 5 tyś to kwota o której ludzie marza czy nie. Poza tym lubie rozwój osobisty – lubie swoje hobby, rozwijam swoje talenty, a to wszystko kosztuje. Za 1800 miesiecznie to możemy oczywiście życ, ale to bedzie krawedź wegetacji….
          Krótki przykład moich obecnych stałych wydatków:
          – gaz- 400, woda+ prąd- 250, internet-60, telefon-100, -TV-60, ochrona domu -70. Daje to sumę prawie 1000 zł. Doliczmy do tego jedzenie i paliwo do auta, wiec ok , zmiescimy sie w 1800,Ale ja mam juz dom, nie musze nic wynajmowac czy płacic czynszu za mieszkanie.Kredytu też nie mam.Więc zastanów sie sam co chcesz w zyciu osiągnąc i gdzie byc za 20 lat. Ja sie pytam dodatkowo gdzie przyjemnosci? Gdzie nowe ubranie, gdzie kino, gdzie basen z dziecmi, gdzie ksiażka, gdzie nowy rower, gdzie wakacje, gdzie wyjazd na narty?Gdzie pomoc starym schorowanym rodzicom? Gdzie butelka wina wieczorem?Gdzie SPA? Gdzie samochód? Przeciez do cholery wszystko jest dla ludzi więc czemu sie tak ograniczacie? Powiesz że to zbytki? Ja powiem że to normalne życie.Więc nie musisz mi współczuc tego że ja normalnie zyjąc wydałem 1.5 mln. Mam dom i mnóstwo pieknych wspomnien, bo umierajac przez oczami przeleca mi tylko wspomnienia tego co robiłem.Wyciągnij raczej wnioski i zrób cos żeby zacząc więcej zarabiac jeśli Ci na cos nie starcza, zrób coś ze swoim zyciem zamiast szukac usprawiedliwienia że za 1800 czy 2500 da sie żyć….Chyba że nie chcesz , wtedy ok. Ja w dzieciństwie i młodości doznałem gorzkiego smaku biedy, więc powiedziałem sobie że nie chce tak żyć. I tak sie stało. Wszystko co mam zawdzięczam sobie, swojej cieżkiej pracy,oraz Bogu, bo wiem że czuwał i czuwa nade mna i nie wstydzie sie go prosić.Bo wiem że jesli czegos bardzo chce i w tym kierunku działam, to to sie spełni.Bogactwo zaczyna sie w głowie….
          Tydzień temu pochowaliśmy kolege z pracy. 48 lat, zarabiał o wiele wiecej ode mnie.Cały wysiłek władował w piekny pensjonat- to miała byc jego emerytura na starosc.Jak to zawsze mówił: przejde na emeryture to zaczne zyć.Po zebraniu w biurze wyszedł na korytarz, upadł i…juz go nie ma…Wszystkie plany, wszystko to co miał zrobic za naście lat przestało miec znaczenie….Więc zyj i działaj tu i teraz i staraj sie wykorzystac dzień, i nie kalkuluj ile zarobisz do 67 roku zycia, bo nikt z nas nie może zagwarantowac że obudzi sie jutro rano.

          • Musze zapytac: Konrad, czego szukasz na tym blogu? Co spodziewasz sie tu znalezc? To jest strona o tym, jak rozsadnie dysponowac posiadanymi srodkami, oraz jak zwiekszac stan posiadania. Odnioslam wrazenie, ze Ty jestes ponad to…

            • Czytam ten blog ponieważ chylę czoła przed Marcinem jako świetnym biznesmenem i strategiem.Świetnie rozpoznał potrzeby rynku w Polsce i zaczał ”sprzedawać” ludziom ich własne marzenia.Ten blog jest skierowany do specyficznego odbiorcy, odbiorcy pt. ”kiedyś będę”, bo ludzie lubią życ marzeniami!Ba, wg mnie nie mieć marzeń to jak umrzec za zycia…Gorzej z realizacja marzeń…Ale każdy nowy wpis utwierdza rzesze czytelników że sie da, że oni tez tak mogą, że ”kiedyś będą” , więc to działa jak narkotyk.Czytasz i w głowie buzuje ci adrenalina , że to przeciez takie łatwe, i ja tez ”kiedys będę”.I choc przez chwile czujesz sie lepiej….Potem przychodzi szara rzeczywistośc, problem dnia codziennego, kłopoty finansowe…aż do kolejnego wpisu który znów buduje w czytelniku chec do działania.I tak to sie kreci…..

              • Stary też kiedyś myślałem tak jak Ty, że mi się należy, że trzeba żyć chwilą, że co chwilę potrzebuję jakiejś nowej lepszej rzeczy, że jak pobyt na wakacjach to tylko all inclusive. Ale wiesz co? Dzięki radom z tego i innych blogów ograniczyliśmy w rodzinie konsumpcjonizm. I wiesz co? Żyje nam się po prostu lepiej. Nie wydajemy pieniędzy na głupoty, ale na to czego naprawdę potrzebujemy i chcemy. Wakacje w fajnym miejscu? Czemu nie, ale najpierw musimy na nie zaoszczędzić.

                Ale najlepsze w tym wszystkim jest poduszka bezpieczeństwa. Świadomość że można przeżyć kilka lat bez osiągania jakichkolwiek dochodów jest bezcenna. Opuszcza człowieka większość stresów związanych z możliwością utraty pracy. Jak uznam że ta praca mi nie odpowiada to mogę po prostu kłapnąć drzwiami i nic wielkiego się nie stanie. Dla mnie to jest właśnie wolność.

  7. Cześć Marcin! Kolejny raz przemówiłeś do mojej wyobraźni i otworzyłeś oczy na, z pozoru, bardzo istotną kwestię 🙂
    Równocześnie, przyszedł mi do głowy pomysł na ugryzienie tematu z nieco innej strony – policzyłam, ile lat już pracuję i ile w tym czasie zarobiłam. Kiedy odjęłam od tego kwotę oszczędności, uświadomiłam sobie ile pieniędzy de facto roztrwoniłam! To również daje wiele do myślenia. Pozdrawiam

  8. Marcinie, tekst dobry!
    Ale do jednej rzeczy sie przyczepie. Piszesz o wzroscie zarobkow o 2.5% rocznie, by zrekompensowac inflacje. Tzn zakladasz ze srednio bedzie taka inflacja. OK. Ale to znaczy ze ta laczna kwota bedzie warta duzo mniej niz teraz to sobie wyobrazamy (tj. wg dzisiejszych cen), Czyz nie? Ile dokladnie? A no tyle, gdyby nie zakladac wzrostu wybagrodzenia w ogole. Wtedy moglibysmy powiedziec ile realnie zarobia – z odniesieniem do dzisiejszych cen. Po co ta komplikacja?
    Poza tym nie trzeba sie wtedy bawic w zakladanie czy inflacja wyniesie srednio 2.5% czy jednak 5% (bo np. zdarzy sie kilkuletni okres wysokiej inflacji).

    Jesli zas mialoby chodzic o 2.%5 PONAD inflacje, to zgoda, wyliczenie ma sens. Tylko ze zalozenie dosc ambitne. Oczywiscie w pewnych okresach zycia, szczegolnie na poczatku, gdy przechodzimy droge z „juniora mlodszego” do „starszego specjalisty” takich podwyzek mozna realnie oczekiwac. Ale potem sie to stabilizuje i nawet 1% ponad inflacje to juz duzo. Pod koniec kariery nieraz nieco zmniejszamy swoja aktywnosc (np rezygnujemy z dodatkowych zlecen itp), wiec o wzroscie raczej nie ma mowy (chyba ze ktos na stare lata zostaje szefem rady nadzorczej duzej spolki i spija smietanke ze wszystkich lat zbierania doswiadczen;) ).

    Pozdrawiam serdecznie
    Mateusz

  9. Świetnie napisane. Nie zawsze zbyt mało zarabiamy lecz za dużo i niepotrzebnie wydajemy. Często wydatki są nieprzemyślane.

Odpowiedz