Ile pieniędzy jest na świecie? – infografika

25

Brakuje Ci pieniędzy? Czyż to nie jest paradoks, skoro prasy drukarskie na całym świecie pracują bez ustanku, zalewając rynki kolejnymi bilionami “pustych” dolarów? Dziś mam dla Was ciekawostkę I zaproszenie do spojrzenia na świat z nieco innej perspektywy. Czytania będzie mało, ale to, co zobaczycie…

Obyś żył w ciekawych czasach – to zdanie według Chińczyków jest wielką klątwą. Nie da się ukryć, że jeśli chodzi o ekonomię, to czasy są bardzo ciekawe. Odkąd w roku 1971 Stany Zjednoczone zrezygnowały z powiązania dolara ze złotem, produkcja pieniędzy opartych “na wierze” (tzw. fiat money) ruszyła z kopyta. Ile tego wszystkiego dziś jest?

Milion, miliard, bilion, biliard, trylion… umówmy się – to taka abstrakcja, że nic nam nie mówi.

Jak to wygląda w zapisie liczbowym?

1 000 000 – milion – to proste,

1 000 000 000 – miliard – do tego też przywykliśmy,

1 000 000 000 000 – bilion – robi się trudno,

1 000 000 000 000 000 – biliard… dajmy spokój. Nasze mózgi i tak nie rozumieją różnicy pomiędzy tymi liczbami, bo nie mają dla nich sensownego punktu odniesienia.

Aby naprawdę zrozumieć, ile pieniędzy jest na świecie, trzeba to po prostu zobaczyć. Pomoże Wam w tym bardzo fajna infografika, którą przygotował Jeff Desjardins z bloga Visual Capitalist. Mnie część z tych liczb po prostu “wbiła” w fotel. Zobaczcie na wartość światowego długu i instrumentów pochodnych…

Jestem bardzo ciekawych Waszych wniosków i wrażeń 😉 I dajcie koniecznie znać, czy takie ekonomiczne ciekawostki, pozwalające złapać “szerszą perspektywę”, również są dla Was interesujące.

Miłego dnia 🙂

 

Ile pieniędzy jest na świecie

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 9 235 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze25 komentarzy

  1. Hej Marcin,
    Czy w takiej sytuacji, gdy wszyscy drukują pieniądze na potęgę, jest w ogóle sens oszczędzać na IKE luk IKZE, przecież te pieniądze mogą diametralnie stracić na wartośći.

    • Hej Łukasz,

      Moim zdaniem zdecydowanie warto inwestować w IKE i konsekwentnie to robię.
      Jeśli pieniądze w IKE/IKZE inwestujesz w aktywa finansowe, to większa podaż pieniądza winduje ceny takich aktywów w górę – patrz zachowanie giełd od 2009.
      Drukowanie trwa od dekad (oczywiście w 2008 przyspieszyło) i pewnie jeszcze potrwa.
      Nie ograniczam się jednak tylko do IKE. Moim zdaniem warto mieć portfel ze składnikami pozwalającymi ochronić choć trochę pieniędzy w różnych scenariuszach (np. moje osobiste remedium na dodruk pieniądza, który wymknąłby się spod kontroli, to nieruchomości i złoto inwestycyjne).

      • Marcin a nie boisz się jakiegoś zawłaszczenia lub zablokowania środków w III filarze? Wiem ze są to środki prywatne inaczej nóż ofe ale ostatnie wypowiedzi premiera morawickiego który twierdził ze za pieniądze z III filaru będziemy mogli kupić dodoarkowa emeryturę prywatna, z możliwością wypłaty chyba 20-30% powoduje moje obawy czy ktoś jednak nieprzytulne moich pieniędzy. 😉 a wtedy lipa z zabezpieczeniem na emeryturę 😉

  2. Hej Marcin,
    A jakie jest Twoje stanowisko jeżeli chodzi o IKE/IKZE patrząc na obecną władze, która już po cichu zaczyna coś interesować się tymi tematami ? Mówię tutaj o wstępnych zapowiedziach P. Morawieckiego. Nie masz obaw co do inwestowania w ramach IKE/IKZE ?

    • Hej Arek,
      Mam do tego takie podejście jak do kolejnych pomysłów na kredyty w CHF.

      Pomysły zmieniają się jak w kalejdoskopie, więc dopóki nie ma konkretnego projektu ustawy, nie tracę czasu na analizę luźno rzucanych zapowiedzi.

      Robię swoje, a środków na IKE przybywa 🙂

      Nie obawiam się o pieniądze w IKE. To środki odłożone po zapłaceniu wszelkich danin i podatków na rzecz państwa. Ograniczenie dostępu do nich równałoby się ze zniesieniem prawa dysponowania własnością prywatną, a taki scenariusz jest moim zdaniem mało prawdopodobny.

      Podsumowując – podchodzę do tego bardzo, bardzo spokojnie i nie martwię się na zapas.

      Marc Twain napisał kiedyś, że większość życia spędził martwiąc się o rzeczy, które nigdy się nie wydarzyły. Staram się nie popełniać takiego błędu.

      • Marcinie nie zgadzam się z Tobą jeśli chodzi o własność prywatną.
        W naszym kraju (i nie tylko w naszym żeby nie było że Polska jest jakaś wyjątkowa czy coś) dawno nie ma poszanowania własności prywatnej. Przykłady:
        1. Spróbuj ściąć WŁASNE drzewo na WŁASNEJ działce,
        2. Zbuduj sobie dom na własnej działce taki jaki chcesz bez zezwoleń,
        3. Sprzedaj SWOJĄ działkę rolną komu chcesz,
        4. Przejdź na emeryturę w wieku 65 lat – czyli takim jaki był ustalony jak zacząłeś płacić składki (tu nie wiem jak już teraz to wygląda dokładnie),
        5.OFE,…

        Takich przykładów jest mnóstwo i z każdym rokiem dochodzą nowe…
        Aczkolwiek zgadzam się całkowicie z Twoim podsumowaniem – trzeba olać to na co nie ma się wpływu i robić swoje.

        Pozdro

  3. Włąsnie dlatego sądze że srebro będzie metalem przyszłości i będzie produktem deficytowym, w chwili obecnej całe srebro jest warte około 1/500 ogólnej wartości złota lub za 1 złotą monetę kupisz około 60 monet srebrnych. Zapasy srebra kurczą się i to bardzo szybko.

    • Kurczą w jakim sensie, przecież nie znika to srebro nigdzie jak ropa czy gaz a np. jest albo sprzedawane albo używane w przemyśle. To trochę problem srebra, że jest póki co jeszcze też dość powszechnie używane i do produkcji. W Polsce też niestety mamy na nie spory vat, co jest dość dziwne w porównaniu z vatem na złoto.

  4. Daje do myślenia – ostatni element „Derivatives” jako nieobliczalny.
    A propos, bilion w Polsce to 10 do potęgi 12 a w USA 10 do potęgi 9.
    Podobnie z trylionem: w Polsce 10 do potęgi 18 a w USA 10 do potęgi 12.

    • Tak jest we wszystkich krajach używających układu SI przeciw tym, które używają tradycyjnych jednostek anglosaskich.

  5. Masowy dodruk prędzej czy później doprowadzi do hiperinflacji. Ochroną przed nią są aktywa: akcje, nieruchomości. Należy mieć tą świadomość i być przygotowanym na różne scenariusze. W historii zdarzały się hiperinflacje, najbardziej poraziła mnie historia hiperin. w niemczech podczas wielkiego ryzysu po 1 wojnie światowej kiedy można było za bezcen kupować nieruchomości w dużych miastach niemieckich, wtedy nikt nie chciał kupować bo taniało, ale była pewna grupa osób która była przygotowana mentalnie na taką sytuację (w wielkim skrócie – żydzi) i zbiła potężne majątki korzystając z nadarzającej się okazji. Akcje również uchroniły ich posiadaczy przed utratą wartości majątku.
    Jak wiadomo historia lubi się powtarzać, u nas całkiem niedawno też była hiperinflacja na początku lat 90-tych, a ponieważ to było dość niedawno to mam nadzieję że prędko się nie powtórzy.

  6. Marcin,

    Po cyrkach które dzieją się w Indiach byłbym ostrożny z ferowaniem tezy, że nie dojdzie do jakiegoś ograniczania prawa dysponowania własnością prywatną. Historia zna smutne przypadki „wymiany banknotów” w istocie będącej konsfiskatą, czy nie spłacania obligacji skarbowych. Worst-case scenario warto mieć przeanalizowane (np. drastyczna podwyżka stóp % w PLN i załamanie się kursu naszej waluty). Zasada ufaj ale sprawdzaj powinna być stosowana nawet przy teoretycznie bezpiecznych aktywach.

    Pozdrawiam,
    Piotr

    • W pełni się zgadzam – historia zna takie przypadki – dlatego liczę, sprawdzam i analizuję 😉

      Jednak potencjalne zyski/straty zawsze staram się mnożyć przez prawdopodobieństwo scenariusza.

      Póki co prawdopodobieństwo konfiskaty szacuję jako wielokrotnie niższe niż prawdopodobieństwo poszanowania prawa własności środków z IKE.

      Gdyby coś w tym temacie zaczęło się zmieniać – zmienię moje podejście do IKE. Teraz nie widzę do tego przesłanek.

  7. Dzięki Marcin. Faktycznie robi wrażenie. Najbardziej oczywiście udział derywatów. Choć mnie jedynie martwi dług, konkretnie nasz polski. Szczególnie biorąc pod uwagę tsunami demograficzne, które prawdopodobnie nas spotka, tak jak spotkało Japonię. Obawiam się jednak, że nasz elita nie będzie miała odwagi ciąć dług, bo to oznaczało by obcięcie wydatków. Łatwiej załatwić sprawę „po cichu”, tak żeby nikt się nie zorientował czyli poprzez inflację.

  8. Marcin,
    ciekawe zestawienie.
    Jakbyś mógł dla bardziej zainteresowanych przystępnie opisać derywaty, ich ew. konsekwencje i czy i w jaki sposób ich wielkość może ulec zmianie.
    One są chyba największym zagrożeniem dla „wywalenia się” systemu finansowego.
    pozdrawiam

  9. Infografikę już widziałem kilka tygodni temu na portalu Trader21, co nie zmienia faktu, że wiele uzmysławia.

  10. Bardzo fajny wpis. Jestem zaskoczony przedostatnią grafiką: byłem do tej pory przekonany, że długi państwowe wielokrotnie przewyższają kwotowo długi prywatne. Nie zdawałem też sobie sprawy z wartości derywatyw dlatego przyłączam się do prośby Jarka o przybliżenie tego tematu. Pozdrawiam.

  11. Przypomina mi się kawał : Świat jest zadłużony na ileś tam tryliardów dolarów! a ja sie pytam u kogo ku**a u Marsjan!”
    Niby dowcip a jaki życiowy, bo ja też nie rozumiem u kogo świat jest zadłużony. Mógłbys Marcinie to wyjaśnić w jakimś artykule albo chociaż w komentarzu
    Dzięki za wartościowe treści :0
    Pozdrawiam

    • Rafale, postaram się odpowiedzieć 🙂 Banki komercyjne mają możliwość kreacji pieniądza – czyli udzialania kredytów za pomocą pieniędzy, które fizycznie nie istnieją. Wobec czego obracamy gotówką, której nie ma i wydajemy pieniądze, które nie istnieją fizycznie 🙂 To nie jest takie złe zjawisko, jakim malują go zwolennicy teorii spiskowych – banki oczywiście nie mogą tego robić w nieskończoność, kwota którą mogą „wykreować” jest zależna od depozytu który bank przechowuje oraz (w Polsce) ustalonej przez NBP stopy rezerwy obowiązkowej. Sytuacja w której wszyscy będą chcieli wypłacić nagle swoje pieniądze również jest mało prawdopodobna (w ogóle coraz częściej płaci się kartami/blikiem – więc pieniędzy wypłacać nie trzeba).

Odpowiedz