Ile (naprawdę) kosztuje palenie papierosów?

68

Odpowiedź wydaje się banalna: jakieś 65 groszy za fajkę – nie ma tematu. Tak działa reguła “funny money”, z powodu której nasz mózg nie potrafi ocenić, o jakiej wartości właściwie mówimy. Faktyczne koszty palenia są jednak astronomiczne. Jeśli wśród  noworocznych postanowień umieściłeś rzucenie palenia – dołożę dziś swoją cegiełkę, by chociaż trochę Ci pomóc. A mam ku temu ważne powody.

Powód pierwszy: palenie kosztuje fortunę i o tym jest większość artykułu.
Powód drugie: kilkakrotnie miałem do czynienia z zadłużonymi po uszy rodzinami, w których 2 osoby, a czasem nawet więcej (nastoletnie dzieci), wypalały paczkę fajek dziennie, narzekając jednocześnie na ciężar długów.
Powód trzeci: na 3. roku studiów medycznych miałem wątpliwą przyjemność asystowania przy sekcji zwłok palacza. Płuca wyglądały jak sina gąbka nasączona brudną, czarną, smolistą wodą – jak po umyciu podłogi.
Powód czwarty: mój tato zmarł w wieku 58 lat (w 2003) wskutek powikłań związanych z paleniem papierosów. To boli.

Dlatego mam wielką nadzieję, że ten artykuł przyda się Tobie lub Twoim bliskim, walczącym z nałogiem. Znajdziesz tu kilka ciekawostek, konkretne wyliczenia i kalkulator, który pomoże obliczyć Ci własne koszty palenia.

Gdzie jest smak? W trumnie.

Pamiętacie sławnego Marlboro Man’a – silnego, pewnego siebie, ciężko pracującego faceta, z nieodłączną fajką w ręku? Hasło jednej z kampanii brzmiało: “Chodź tam, gdzie jest smak”:

malboro_manźródło: http://facet.wp.pl/marlboro-man-nie-zyje-zabily-go-papierosy-6002229402858113a

Słyszeliście też zapewne, bo było o tym głośno 2 lata temu, że ów Marlboro Man zmarł w 2014 roku na przewlekłą obturacyjną chorobę płuc? (Eric Lawson – grał w serialach takich jak Dynastia, Aniołki Charliego czy Słoneczny Patrol).

Ot, pechowy zbieg okoliczności, można powiedzieć. Okazuje się jednak, że papierosy zabiły jeszcze czterech innych Marlboro Man’ów:

– Dick Hammer – zmarł w wieku 69 lat na raka płuc,
– David Mclean – zmarł w wieku 73 lat, rok po usunięciu guza płuc i wielu latach chorowania na rozedmę płuc,
– Wayne McLaren – zmarł w wieku 51 lat, 2 lata po zdiagnozowaniu u niego raka płuc,
– David Millar – zmarł na rozedmę płuc w roku 1987.

Cóż, zwolennicy palenia pomyślą zapewne, że koncerny tytoniowe miały po prostu pecha, dobierając chorowitych aktorów. Zostawmy zatem tę ciekawostkę i spójrzmy na kilka liczb.

Ile kosztuje palenie papierosów?

65 groszy za jednego papierosa niewiele nam mówi. 13 zł za paczkę – to również żadna sensacja. Ale spójrzmy na sprawę z nieco szerszej perspektywy. W dalszej części artykułu znajdziesz kalkulator, który pomoże Ci w dokonaniu własnych obliczeń.

1. Koszt samych papierosów

Jedna paczka dziennie to dziś jakieś 403 zł miesięcznie. W ciągu roku z dymem ucieka 4 836 zł. Niemal dokładnie tyle, ile roczny limit wpłat na IKZE w 2016 roku (4866 zł). Emeryturka przeszła nam koło nosa (przeczytaj więcej w artykule o IKE i IKZE).

Dokonując prostego mnożenia łatwo oszacować, że w ciągu 20 lat ucieka nam w ten sposób 96 720 zł. Ale to by było zbyt oczywiste.

2. Koszt akcesoriów

Oprócz papierosów kasa rozchodzi się również na różne akcesoria: zapalniczki, zapałki, popielniczki, gumy do żucia, odświeżacze do ust, odświeżacze powietrza itp. Kolejne 400 zł rocznie, czyli w sumie w 20 lat na papierosy i akcesoria ucieka 104 720 zł przy prostym mnożeniu (bez uwzględnienia rosnącej ceny papierosów, ani kosztu utraconych korzyści – te środki mogłyby dla nas zarabiać).

Jeśli te liczby nie robią na Tobie wrażenia, pomyśl, że w ciągu roku przepalasz wyjazd z rodziną w góry, w 10 lat studia Twojego dziecka na dobrej uczelni, a w dwie dekady solidne auto.

Ale to wciąż jeszcze “pikuś”.

3. Koszt straconego czasu

Palenie papierosów wymaga oderwania się od pracy i wyjścia do pomieszczenia dla palaczy lub na “świeże powietrze” (ha, ha, ha…).

Przyjmując, że na wypalenie jednego papierosa przeznaczasz tylko 5 minut, to przy 20 papierosach dziennie ucieka Ci jakieś…608 godzin rocznie!. Na ile wyceniasz godzinę swojej pracy? 100 zł? 50 zł? 30zł?

Przy stawce 50 zł za godzinę kosztuje to dodatkowych 30 400 zł rocznie (608 000 zł w 20 lat). Nic dziwnego, że w wielu firmach zaczęto pracownikom obniżać pensję, odejmując czas przeznaczony na palenie (źródło: art. o KGHM). A to ciągle jeszcze nie koniec.

4. Koszt straconego zdrowia

Tego w kalkulatorze nie uwzględniłem – Twoje życie i zdrowie jest przecież bezcenne. Jednak o kilku sprawach warto tu wspomnieć. Z paleniem tytoniu związane są takie atrakcje:

  • rak płuc, jamy ustnej, krtani, gardła, przełyku, trzustki, żołądka, nerek, pęcherza moczowego, szyjki macicy i niektóre typy białaczki,
  • niewydolność oddechowa, rozedma płuc, ostre zapalenie oskrzeli i ostre infekcje dróg oddechowych,
  • udar mózgu, zawał serca, zgorzel (gangrena), tętniak, nadciśnienie i miażdżyca.

Co roku, z powodu palenia papierosów, umiera 6 milionów ludzi. W Polsce ok. 75 tysięcy, czyli średnio 205 osób dziennie. Dla porównania, w wypadkach samochodowych w ciągu roku ginie w Polsce 3,5 tysiąca osób.

Palacze wydają miliony złotych na leczenie. Część kosztów jest refundowana przez NFZ, jednak w przypadku tak przewlekłych chorób nieuchronne są dodatkowe koszty związane z:

  1. Lekami osłonowymi przy chemioterapii.
  2. Kosztami badań np. tomografii komputerowej.
  3. Dietami.
  4. Kosztami dojazdów.
  5. Utratą całego lub części dochodu.

Dodatkowe koszty leczenia, o których mówią pacjenci, oscylują w przedziale 400 – 600 zł miesięcznie. Oczywiście kwota ta zależna jest od rodzaju choroby, szybkości jej postępowania, występujących powikłań i wielu innych czynników.

Najczęściej występującym nowotworem złośliwym w Polsce jest rak płuca i aby zobrazować same tylko koszty leczenia tej choroby refundowane przez NFZ, spójrz na poniższy wykres. Przedstawia on koszty leczenia pacjentów w latach 2002 do 2010:

koszty_leczenia_raka_pluc

Łącznie na leczenie pacjentów z rakiem płuc wydano więc kwotę 2,5 mld zł ! Ile zapłacisz Ty?

Pobierz kalkulator i policz, ile kosztuje palenie

Jestem finansistą I do mnie najbardziej przemawiają konkretne liczby. Poniżej znajdziesz kalkulator w Excelu, który otworzy Ci oczy, o ile byłbyś bogatszy, rzucając ten nałóg:

-> Kalkulator palacza w Excelu

Robią Cię w konia!

Roczne zyski firm tytoniowych szacowane są na poziomie ok. 40 mld USD rocznie. Jest więc o co zaciekle walczyć. Koncerny tytoniowe doskonale wiedzą, że najistotniejszą grupą docelową ich produktów są ludzie młodzi, którzy jeszcze nie rozpoczęli swojej „przygody” z paleniem. Z przeprowadzonych badań wynika, że 90% palaczy pozostaje wiernych wybranej marce papierosów, od których się uzależnili. Trzeba ich tylko szybko “zagarnąć”.

To prosta, a zarazem ogromnie cyniczna strategia. Zatrudnia się rzesze psychologów, socjologów, ekspertów reklamy i marketingu i opracowuje strategie marketingowe. Wmawia się młodym ludziom, jak ogromne korzyści dla siebie i swojego wizerunku będą mieli, paląc papierosy. Na szczęście, po wprowadzeniu zakazu reklamy nie jest to tak bezczelne, jak w dawnych spotach:

Ale koncerny tytoniowe nie śpią. Jakim cudem w tak wielu współczesnych filmach i serialach pojawia się inspirujący, imponujący młodym ludziom bohater, który co chwilę sięga po papierosy?

Dasz radę!

Szacuje się, że w Polsce pali ok. 33% mężczyzn i 24% kobiet. To znaczy, że znaczna większość nie pali!!!

Aż 88% palaczy chce zerwać z nałogiem – co miesiąc 440 tysięcy Polaków dąży do tego celu. Wielu niestety ciągle bagatelizuje ten problem. Mój tato miał zawsze poczucie humoru, dlatego często cytował Marka Twaina:

– Rzucić palenie? Nic prostszego! Robiłem to setki razy!

Szkoda, że dziś nie możemy się śmiać z jego żartów… I szkoda, że moje córki nie poznały swojego dziadka.

Wiem, że nałóg to trudna sprawa, a jeden artykuł niewiele zmieni. Ale kto wie… Może choć jedna osoba wytrzyma dzięki niemu w noworocznym postanowieniu?

Jeżeli Tobie udało się zerwać z nałogiem lub zrobił to ktoś z Twoich bliskich – podziel się tym w komentarzu dobrymi radami dla innych.
Jeżeli masz inne przemyślenia, które mogą pomóc palaczom – podziel się w komentarzu.
Jeżeli po prostu masz chwilę i chcesz się podzielić swoją dowolną opinią – zrób to w komentarzu.

Wasze komentarze to moja ulubiona lektura na tym blogu 🙂 Serdecznie Wam za nie dziękuję!

 

Powiązane artykuły:

Ile kosztuje posiadanie własnego samochodu?

Lepiej kupić czy wynająć mieszkanie?

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 638 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze68 komentarzy

  1. Mój mąż rzucił palenie dokładnie jako ubiegłoroczne postanowienie, tak więc nie pali już rok. Najpierw połączył branie tabletek pomagających odstawić papierosy z podpalaniem jeszcze kilku fajek- i tak przez tydzień. Potem zmniejszył ilość papierosów do jednego, dwóch i starał się wydłużyć czas pomiędzy kolejnymi tabletkami. No i na koniec tylko tabletki. A żeby go nie korciło to oddał mi na 3 tygodnie wszystkie swoje pieniądze 🙂 do sklepu brał odliczoną gotówkę żeby na paczkę papierosów zabrakło. 1-szy tydzień był dla niego ciężki, potem poszło z górki… i faktycznie widać różnicę, nie tylko w portfelu ale przede wszystkim zdrowie i samopoczucie, i jak sam mówi- odzyskał smak i teraz czuje co je 🙂

    • Cześć Kasia,
      Czyli jednak niektóre postanowienia działają 😉 A raczej działają ludzie, którzy zamieniają proste postanowienia w świadome cele. Serdeczne gratulacje dla Twojego męża i dla Ciebie również – takie postanowienie wymaga przecież wsparcia. Dziękuję za podzielenie się komentarzem.

  2. Nigdy nie paliłem i nie akceptuję palenia w moim towarzystwie. Nie pierwszy raz widzę podobne wyliczenia kosztów palenia. Koszty zdrowotne i społeczne są dla mnie jasne, ale w kwestii kosztów w pieniądzach, to przypomina mi się stary dowcip:
    Adam: Ile dziennie palisz papierosów?
    Jan: 2 paczki.
    Adam: Rany, przy cenie paczki 13,5 złotego, to daje niemal 10 tysięcy złotych rocznie! A od kiedy palisz?
    Jan: Palę od 15 lat.
    Adam: Jasiek, 10 tysięcy złotych rocznie na 15 lat, to by się uzbierało tyle kasy, że mógłbyś sobie kupić najlepsze Porshe! Zdajesz sobie sprawę z tego, co straciłeś?
    Jan: Adam, a czy ty palisz?
    Adam: Nie.
    Jan: Gdzie twoje Porshe?

    Szkopuł w tym, że ludzie niepalący wydają pieniądze na inne rozrywki (o ile palacze uznają papierosy za rozrywkę). Aby zobaczyć, czy palenie papierosów rzeczywiście wpływa na stan portfela, wypadałoby zbadać ludzi, którzy rzucili palenie lub zaczęli palić w późniejszym wieku – i zobaczyć, czy data rzucenia/rozpoczęcia palenia wpłynęło na ich sytuację finansową.

    • Dla mnie także kwestia kosztów leczenia nie jest wcale oczywista. Każdy człowiek, palący czy nie, kiedyś zacznie chorować i w końcu umrze. W przypadku palaczy następuje to średnio w młodszym wieku, ale czy to oznacza, że kosztuje więcej? Aby uczciwie to rozstrzygnąć, należałoby porównać przeciętne całkowite wydatki na leczenie palących i niepalących na przestrzeni całego życia — ale nie wiem, czy ktokolwiek robił takie nietrywialne badania. Jestem także prawie pewien, że — na skutek skróconego życia i znacznie większego prawdopodobieństwa śmierci jeszcze w wieku produkcyjnym — przeciętny okres emerytalno-rentowy palacza jest krótszy niż niepalącego, a więc palenie może być wbrew pozorom korzystne dla systemu ubezpieczeń społecznych.

      Sam nie palę i prawdę mówiąc, nie znoszę palaczy. Ale nie podoba mi się kreowanie ich na pasożytów i wymyślanie powodów (wykraczających poza zakres osobistych korzyści), dla których nie powinni palić. Wydaje mi się także, że obrzydzanie palenia jest mało skuteczne, skoro 88% palaczy skądinąd chce rzucić, tylko nie potrafi.

      Jeśli zaś chodzi o wpływ palenia na stan portfela, to:
      1) niepalący wydają pieniądze na inne rozrywki
      2) palący wydają pieniądze na… te same inne rozrywki oraz dodatkowo na palenie — pozycja zupełnie nieznana w budżecie osób niepalących.
      Oczywiście fakt palenia i związane z nim zmniejszenie środków dostępnych na pozostałe rzeczy powoduje, że te pozostałe wydatki są mniejsze — ale prawdopodobnie o kwotę niższą niż przeznaczana na palenie. Część środków jest jednak przesuwana z puli przeznaczonej na oszczędności.

    • Lukasz,
      Nie trzeba moim zdaniem w ten sposób udowadniać. Wyliczenia Marcina sa obiektywne. Niewydane pieniadze to niewydane pieniadze. Oczywiście zgadzam się z Toba, ze osoby niepalace mogą te same pieniądze wydać na cos innego. Ja np nie pale i wydaje na podróże. Mimo wszystko uważam, ze nie można postawić znaku rownosci pomiędzy spędzaniem wolnego czasu na plazy a puszczaniem tej samej kwoty z dymem.

      Niby wydatek ten sam ale to nie to samo. O to chodzi w oszczedzaniu wg mnie aby potem moc wydawać na to co chcemy. Aby realizować swoje cele, marzenia. Jeżeli ktoś sobie wmowi, ze jego celem jest palic substancje rakotwórcze to oczywiście go nie przekonamy, ze jest inaczej. Z mojego doświadczenia (bardziej z obserwacji gdyz sam nigdy nie palilem, ale np zona rzuciła ponad 10 lat temu) najlepsza motywacja do zerwania z nałogiem to jednak ekonomia a dopiero potem zdrowie gdyż wpływ na zdrowie widać dopiero po latach. Wpływ na portfel już po pierwszym miesiącu.

      Marcin, dzięki za wpis gdyz palenie uważam za najgłupszy sposób marnowania pieniędzy 🙂

      • Hej Łukasz,
        „Wpływ na portfel widać już po pierwszym miesiącu”- dobry argument.
        Jeśli chodzi o wydawanie pieniędzy na papierosy – moim zdaniem sensowniej byłoby je po prostu spalić w piecu – wpływ na zdrowie byłby mniej szkodliwy, a efekt finansowy zbliżony 😉

    • Hej Łukasz,

      Tak, stary dowcip, z brodą, wymyślony przez jeszcze starszych – pewnie już świętej pamięci – palaczy 😉
      Obracanie sprawy w żart to wygodna forma bagatelizowania problemu. To ta sama kategoria „ciętych ripost” jak tekst, że „na coś trzeba w końcu umrzeć – głupio umierać w dobrym zdrowiu”.
      To, na co wydają pieniądze inni ludzie nie ma żadnego znaczenia. Jeśli szukamy wytłumaczenia swoich niepowodzeń – łatwo znajdziemy kogoś, kto radzi sobie jeszcze gorzej.
      Jednak znacznie sensowniejsze jest znalezienie kogoś, kto radzi sobie dobrze (np. rzucił palenie i ma pieniądze) i czerpanie przykładu z niego.

      Wydawanie pieniędzy na papierosy to to moim zdaniem jeden z najgłupszych możliwych sposobów na zagospodarowanie pieniędzy. Aby dojść do takiego wniosku nie widzę potrzeby porównywania stanu majątkowego palących i niepalących.

      • <>

        Pełna zgoda. 🙂 Kasa wydana na papierosy „idzie z dymem”!
        Zawsze jest lepiej, gdy mamy mniejsze stałe wydatki – szczególnie gdy trzeba zacisnąć pasa. Sam tutaj jako stałe wydatki zaliczam nie tylko koszty mieszkania, mediów, kredytu hipotecznego czy biletu miesięcznego, ale również wydatki na papierosy czy inne nałogi. A tego im mniej, tym lepiej.

        Co do kosztów leczenia, to warto spojrzeć na inny aspekt sprawy. Kazik naście lat temu śpiewał, że kto wódki nie pije, ten jest „świadomie uszczuplającym dochody państwa bezideowcem”. 😉 Na studiach jeden z moich wykładowców mówił, że z punktu widzenia państwa lepiej, by ludzie palili papierosy i pili alkohol, bo wpłacają do budżetu państwa masę pieniędzy w ramach akcyzy i VAT (kilkadziesiąt miliardów złotych rocznie za same papierosy i alkohol), żyjąc krócej będę krócej pobierać emerytury, nie trzeba ich też będzie leczyć na choroby starcze jak np. Alzheimer (bo nie dożyją).

        Oczywiście wiadomo, że każdy z nas patrzy na swój portfel, a nie na państwo. Warto jednak czasem spojrzeć na sprawę z nieco innego kąta i wcielić się w rolę adwokata diabła. 😉

    • Znam tę anegdotkę. Ale u mnie to wygląda zupełnie inaczej. Zdarzyło mi się, że kolega o identycznych zarobkach jak moje zapytał, jakim cudem stać mnie na zakup mieszkania i na oszczędzanie czegokolwiek. Ano właśnie takim cudem, że on pali a ja nie. I te lata dymienia jak najbardziej sprawiają, że nasza sytuacja finansowa się różni. To nie znaczy, że ja nie mam żadnych rozrywek. Ale przecież palaczowi też się zdarza np. iść do kina. Jest jeszcze jedna ważna różnica. Palenie to nnałóg. A to oznacza, że mój kolega MUSI wydać na papierosy, bo nie wytrzyma. A ja MOGĘ iść do kina, a mogę stwierdzić, że w tym miesiącu nie ma na to miejsca w budżecie i już.

    • My palilismy z mezem, kazde z nas paczke dziennie, w pewnym momencie rozsypalo nam sie auto i wtedymoj maz stwierdzil ze jesli przestaniemy palic to bedziemy mogli sfinansowac nowe auto. Auto dawno splacone a my nie palimy i cieszymy sie z podjetej dawno decyzji.

  3. Osobiście problem palenia mnie nie dotyczy. Wychowywałem się w rodzinie przy dwóch palących rodzicach i wiem jak to pachnie. Zawsze rodzice mi powtarzali że, raz zapalony papieros ciągnie do następnego. Wiem doskonale jak trudno wyjść z nałogu palenia. W ubiegłym wieku koszty palenia nie były duże, dodatkowo bardziej dostępne jak np. papier toaletowy i kawa. Dzisiaj palenie papierosów jest dokładnie tak jak pisze Marcin kosztowne, czasochłonne i głupie. Wiem że nie chodząc w pracy na papieroska omija mnie trochę informacji i ploteczek, jednak nie uważam tego za wadę bo i tak o wszystkim istotnym dowiaduje się w odpowiednim czacie. Myśle że kolejnym nałogiem pochłaniający nasze pieniążki. I zdrowie jest nałóg wieczornego popijania alkoholu. Może kiedyś napiszesz taki artykuł ? Pozdrawiam.

    • Cześć Tomasz,
      W kalkulatorze uwzględnione są rzeczywiste ceny paczki papierosów w poszczególnych latach. W 1995 r paczka kosztowała 2 zł.
      Moim zdaniem fakt, że omija Cię trochę „informacji i ploteczek” to niewielka cena za zdrowie, czas i zaoszczędzone pieniądze 😉
      Dziękuję za podsuniecie pomysłu na artykuł. Być może kiedyś podejmę ten temat – ale muszę dobrze przygotować się do tego od strony merytorycznej – to „ciężki kaliber”.

  4. Ja nie dam rady rzucić, a żona bardzo by chciała. To jest silniejsze ode mnie. Potrafię oszczędzać, inwestować, zarabiać ale ten nałóg mnie przerasta. Czuję się trochę jak niewolnik. Dlatego żeby nie czuć się z tym źle postanowiłem na Nowy Rok że będę palił i w tym postanowieniu wytrzymam 🙂

    • Cześć Robert,

      Jeszcze nie życzyłem nikomu, aby nie spełnił swojego postanowienia noworocznego. Ale w Twoim przypadku chyba zrobię wyjątek 😉
      Wszystkiego dobrego!

    • Robert,
      Też tak myślałam, palenie to płapka, w którą dałeś się złapać. Polecam książkę Easy Way – Prosty sposób na rzucenie palenia Allana Carra. W połączeniu z Desmoxanem nie ma szans, że Ci się nie uda.

      Powiedzenia.

  5. Ja osobiście polecam przeczytać książkę Allena Carra „Jak skutecznie rzucić palenie”. Najlepszy i najskuteczniejszy sposób bez głupot typu silna wola itp. Ja nieskutecznie uwalniałem się od nałogu 5 razy, po przeczytaniu nie palę już ze 4 lata z czego się bardzo cieszę.

    Pozdrawiam,

    • Również polecam tę książkę – to żadna reklama. Nie dałam rady rzucić tzw. silną wolą, ani dnia nie mogłam wytrzymać bez papierosa. Można cały czas palić podczas czytania książki więc to kolejny plus dla palaczy. Co najważniejsze działa, po przeczytaniu ma się cudowne uczucie wolności. Szkoda, że wielu ludzi nie wierzy w moc tej książki. Sama ją dostałam od ówczesnego chłopaka i walczyłam chyba miesiąc zanim się za nią wzięłam. Chciałam rzucić palenie ale bałam się, że rzucanie okaże się straszną męczarnią. Później jeszcze z ciekawości przeczytała ją moja koleżanka, która zarzekała się, że nie chce rzucać tak tylko przeczyta i też już nie pali;)

      Niestety takie wyliczenia czy nawet argumenty o zdrowiu nie pomagają. Człowiek się czuje jeszcze gorzej, bo z tego wszystkiego zdaje sobie sprawę, ale nałóg działa inaczej, podstępniej. Iluż lekarzy pali zdając sobie doskonale sprawę jak to na nich wpływa…Żeby rzucić trzeba sobie zresetować umysł a ta książka w tym pomaga.

        • Tak, nie palę już prawie 6 lat.

          Pierwszy raz komentuję a czytuję już jakiś czas.
          Gratuluję świetnej roboty.
          Pozdrawiam

      • Zgadzam się z Malwiną. Nie palę pół roku, ale do podjęcia decyzji o niepaleniu trzeba zresetować swoje myślenie o nim. Wyliczenia jak wyżej działają na naszą świadomość, a my musimy przekonać naszą podświadomość, że nie potrzebuje fajki. Polecam palącym ćwiczenie polegające na paleniu ręką niewiodącą (o ile palicie zazwyczaj ręką wiodącą i nie jest to Wam obojętne w której trzymacie fajkę). Serwis http://www.wypalarnia.com.pl/ jest też pomocny.

    • Cześć Paweł,
      Bardzo dziękuję za podzielenie się tą informacją.
      I oczywiście bardzo serdecznie Ci gratuluję uwolnienia się od nałogu!

    • Ja i kilku moich znajomych rzuciliśmy palenie po przeczytaniu tej książki. Paliłam 10 lat, a teraz o ponad 4 lat jestem wolna 🙂 autor każe palić aż do końca książki, ale ja nie dałam rady, tak bardzo przestały mi smakować papierosy, a czytając nie mogłam doczekać się końca, żeby już nie musieć palić.
      Polecam wszystkim, w książce nie ma żadnego zaklinania rzeczywistości, straszenia rakiem, czy katastrofą finansową. Przedstawione są w niej tylko psychologiczne aspekty palenia i to jak każdy palacz jest więźniem tych krótkich chwil pseudo przyjemności. Książka robi odpowiednie pranie mózgu 🙂 po odstawieniu nie ma żadnych skutków ubocznych w postaci głodu nikotynowego, obżarstwa, jedyne trzeba się uporać z przyzwyczajeniami (ja na przykład przez długi czas automatycznie sięgałam do torebki po wyjściu rano z domu), ale to też dość szybko mija.
      Tak że obecni palacze nie wahajcie się, chociaż z czystej ciekawości przeczytajcie tę książkę, może akurat i wam pomoże. A na pewno nie zaszkodzi.

      • Zapomniałam jeszcze napisać ważną rzeczy – podstawą prawdziwego rzucenia palenia jest faktyczne zaprzestanie palenia 🙂 niby oczywiste, ale wielu o tym zapomina sięgając po okazjonalnego papierosa na imprezie i wmawiając sobie, że to nic. Niestety to tak nie działa. Trzeba całkowicie świadomie i kompletnie wyrzec się papierosów. Wtedy dopiero człowiek jest wolny.

        • Cześć Justyna,

          Kolejny głos dotyczący tek książki – naprawdę musi być dobra.
          Celne spostrzeżenie: nie palę, znacz że NIE PALĘ 😉

  6. Panie Marcinie, bardzo prawdziwy tekst.
    Zapalając pierwszego papierosa nie decydujemy się świadomie na to, że będziemy palić przez najbliższe X lat, wydamy na to gigantyczna sumę pieniędzy, za którą moglibyśmy kupić sobie jeśli nie całe mieszkanie, to sporą jego część, i będziemy chcieli bezskutecznie wyjść z nałogu co najmniej kilka razy. Nie decydujemy świadomie, bo wtedy w głowie mamy inne priorytety, a naszym zachowaniem sterują potrzeby, które na tamtą chwilę są bardziej aktualne: palenie – wtedy – stanowi atrybut dorosłości, drzwi do towarzyskości, przywraca (pozornie!) zachwiane poczucie bezpieczeństwa i pewności.
    A tymczasem… palacze paląc tracą to, co paląc chcą zyskać: wolność, dobre samopoczucie, odporność na stres. I przychodzi taki dzień, kiedy myślą”dosyć, rzucam to!” – bo zdrowie już nie to, bo rodzi się dziecko, bo „czas z tym skończyć”. Tylko jak? Wbrew temu, co myśli większość, palenia nie da się rzucić silną wolą. Musi to być efekt zrozumienia mechanizmów i świadomej decyzji, która sprawi, że palacz przestaje być palaczem z wyboru, bo tak zadecydował – bez poczucia straty.
    Dlaczego palacze palą? Z lęku przed życiem bez papierosów. Warto, by wybierając swoje prawdziwe dobro, ten będący pułapką lęk porzucili….i to jest do zrobienia.
    Pan dziś a my wczoraj piszemy o tym na swoim blogu – zapraszamy do przeczytania ciekawej rozmowy z Jackiem Zbikowskim, który sam palił przez ponad 20 lat a dzis pomaga zerwać z tym nałogiem innym:
    http://strefamysli.pl/rzucic-palenie-moze-kazdy/
    Pozdrawiam serdecznie

  7. Od siebie dodam cegiełkę – polecam książkę Allena Carra.
    Rozłożenie nałogu na części pierwsze poskutkowalo i już nie palę. Polecam zainteresowanym i uchylę rombka tajemnicy – zastosowana w niej metoda to coś na kształt „wstecznego prania mózgu”. Uświadamiamy sobie po jej przeczytaniu jak sprytnie nas uwięziono oraz jak sprytnie możemy się wydostać. Szkoda, że ostatnio jakość powietrza nie za dobra, na odetchnięcie świeżym powietrzem trzeba więc poczekać widocznie do wiosny:)

    PS. Świetny blog, czytam nieustannie:)

    Pozdrowienia

    Jakub

  8. Palenie papierosów kosztuje jedno życie. I tyle wystarczy 🙂

    Ja rzuciłem pół roku temu i zły jestem, że kiedykolwiek zacząłem!

  9. Panie Marcinie, artykuł bardzo na plus. Ja oraz mój mąż rzuciliśmy palenie 22.12.2016 (taki prezent na święta;)) i jak na razie dajemy radę. Ten artykuł tylko potwierdził mnie w słusznie podjętej decyzji ale niestety wiem sama po sobie, iż osobie palącej, która tak naprawdę nie chce rzucić palenia przesłanie tego artykułu przeleci przez głowę bez większego echa. Do takiej decyzji trzeba „dorosnąć” i podjąć ją samemu. Trzeba tego chcieć.
    Życzę wszystkim wytrwałości w osiągnięciu wyznaczonych celów/postanowień 🙂

  10. Bardzo ciekawy artykuł Marcinie! Co prawda temat doskonale mi znany i przeliczony w każdą możliwą stronę, ale miło było sobie przypomnieć o tej stutysięcznej nagrodzie za rzucenie palenia 🙂

    W kwietniu miną trzy lata bez papierosa i nie powiem kwestia ekonomiczna bardzo pomaga rzucającemu palenie, a czasem (zwłaszcza w młodym wieku, gdy jeszcze nie myśli się o konsekwencjach zdrowotnych za 20 – 30 lat|) bywa kluczowa. Ja postanowiłem pierwsze zaoszczędzone przez ten czas pieniądze wydać na swoje marzenie – motocykl i uważam, że w każdym przypadku pieniądze te będą lepiej wydane niż puszczone z dymem 🙂

    Polecam wszystkim, którzy jeszcze tego nie zrobili i z całego serca życzę wytrwałości!

    • Hej Adrian,
      Serdecznie gratuluję 3 lat bez nałogu!
      Faktycznie – jazda wymarzonym motocyklem brzmi lepiej niż sterta wypalonych fajek 😉

  11. Wow, Marcin – bardzo prawdziwie napisałeś. Mam to szczęście, że ja nie palę, ale mój dziadek też miał wiele powikłań po paleniu.

    Jednym z powikłań była śmierć.

    Dzięki Ci za ten tekst, udostępniam go dalej.

  12. Oboje z mężem rzuciliśmy palenie. Ja prawie 5 lat temu a mąż ponad 3 lata temu. Oboje rzuciliśmy dzięki książce Allena Carra: „Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie”. dzięki tej książce nie trzeba się katować, męczyć, nie ma głodu nikotyny. Nie krzyczymy na palących znajomych, wyjścia na miasto zaraz po rzuceniu nie były dramatem i próba woli. Naprawdę łatwo się rzuca. Dodam że ja paliłam paczkę dziennie jak rzucałam, a mąż 2. Rzuciliśmy w ciągu jednego dnia całkowicie i bez żadnych wspomagaczy. Wiem ze teraz to brzmi jak reklama 🙂 ale naprawdę warto. Wcześniej wielokrotnie próbowaliśmy rzucić ale bezskutecznie. A pieniądze wpłacamy na konto oszczędnościowe albo idziemy na randkę 🙂

    • Hej Martyna,

      Nie wiem, kim był Allan Carr, ale wygląda na to, że bardzo pomógł swoją pracą wielu osobom.
      Dziękuję za Twój komentarz.
      Randka zamiast papierosa – świetne rozwiązanie 😉

  13. Artykuł bardzo dobry, faktycznie wiele jest podobnych o tej tematyce – wyliczenia, kalkulatory, poruszenie kwestii zdrowotnych, mimo wszystko co jakiś czas potrzebny jest ten uświadamiający ‚kompniak’.
    Jestem palaczem, a przynajmniej do momentu jak wraz z moim chłopakiem postanowiliśmy rzucić palenie.
    On zaczął pierwszy, ja wmawialam sobie że czekam na lepszy moment, że to żaden problem rzucić. a tak naprawdę, grałam tylko na czas.
    I tak się stało, wraz z NR, przyszły nowe postanowienia – rzuciłam palenie i w tym postanowieniu póki co trwam z sukcesem 😉
    Wraz z chłopakiem, aby wymyślić coś co nas wspólnie będzie nakrecalo do podtrzymania tego pomysłu, ustaliliśmy,że co trzy dni ( bo tyle średnio trwało u nas wypalenie jeden paczki papierosów), każde z nas będzie odkładać równowartość paczki na wspólne konto oszczędnościowe, wiem że kokosów procenty nam nie przyniosą, wiem że oszczędności będą niewielkie, ale będziemy widzieć po pół roku ile mogłoby pójść z dymem,a tak już teraz planujemy jakiś wspólny trip za nieprzepalone papierosy 😉
    Życzę każdemu wytrwania w swoich postanowieniach, silnej woli i zdrowego rozsądku, przy każdej kolejnej próbie sięgnięcia po papierosa 😉

    Marcin, rewelacyjnie że jesteś, że tworzysz ten blog – jesteś dobrym drogowskazem! 🙂

  14. Hej Marcin,

    Sam nie pale (już, nigdy nie byłem nałogowym palaczem. mój „rekord” to paczka na miesiąc – przygodę z fajkami miałem przez 2 lata), jednak nie zgadzam się do końca z punktem numer 3. Koszt straconego czasu.

    Palenie wymaga czasu i z tym nie polemizuje :). Problem w tym, że „na fajce”, zwłaszcza w pracy, można otrzymać pomoc, o którą trudno czasem na kawie, czy po prostu pytając dookoła. Zdarzało mi się rozwiązać problem na którym siedziałem długie godziny zaraz po twórczej dyskusji po fajce. Najlepsze pomysły przychodzą w momencie odprężenia, czyż nie? a Faja to też nikotyna, która działa przecież jak stymulant (też, bo to G*** co do środka pakują włącznie z cukrem, by szybciej uzależnić wywołuje mdłości na samą myśl).

    Żeby było jasne, jestem przeciwnikiem palenia. Chciałem jedynie przedstawić odmienny punkt widzenia odnośnie punktu 3 ;). Zależy na co poświęcasz czas… Nawet na fajce może on być produktywnie spędzony.

    • Hej Michał,

      Może faktycznie punkt nr 3. jest przeszacowany. Jednak nie da się ukryć, że spora część czasu jest jednak w ten sposób marnotrawiona. Nawet jeśli „przestrzeliłem” o połowę – to ciągle są astronomiczne kwoty.

  15. Artykuł świetny.
    Niepotrzebnie tylko przeszacowany absolutnie punkt 3 – koszt straconego czasu.
    To jednak manipulacja takie przeliczanie. Z wielu względów. Oto tylko kilka:
    Jak ktoś pali to przez cały dzień, nie można tego po prostu przeliczyć na godziny pracy, bo jak pali w czasie po pracy? każdą godzinę „niepracy” powinniśmy przeliczać na stawkę godzinową? IMHO to absurd.
    Jeśli praca kogoś polega na myśleniu – to nie może podczas palenia myśleć? wielu nawet twierdzi, że to pomaga.
    W korporacjach rozmowy przy papierosie posuwają wiele spraw zawodowych do przodu – nie można więc mówić, że jak ktoś pali to nie pracuje.
    Można jeszcze dalej, ale to już chyba wystarczy.
    Za to dodałbym punkt ” względy estetyczne” – dla niepalących palacz (szczególnie kobieta) po prostu śmierdzi papierosami (trochę tak jak wąchanie popielniczki). To znaczy, że niepalący mogą unikać palaczy.
    Przełożyć to się może na finanse (nieotrzymanie pracy, zmniejszona ilość kontrahentów, unikanie kontaktów itp)
    pozdrawiam

    • Do „niedogodności” związanych z paleniem dodałabym jeszcze:
      – śmierdzący samochód (tak, sporo ludzi nadal pali w samochodzie, także w czasie kierowania nim)
      – nikotynę osadzającą się na ścianach, firanach, meblach – itp. (częstsze pranie, malowanie)
      – stępione zmysły węchu i smaku

      Moja Mama twierdzi, że kilka miesięcy po rzuceniu palenia zauważyła, że świat jest pełen zapachów. Wcześniej tego po prostu nie czuła. Przestała też prać firmakni co miesiąc. A tapety wytrzymały ostatnio na ścianach 10 lat, a nie 2.

    • Hej Jarek,

      Dziękuję za komentarz i wiele cennych uwag. Masz dużo racji.
      Natomiast – z całym szacunkiem dla zapracowanych „na fajce” ludzi korporacji – większość tego czasu upływa na gadanie o bzdurach. Przepracowałem w korpo 11 lat, więc nie przesadzajmy też w drugą stronę 😉

  16. Mojej mamie udało się rzucić palenie przy pomocy jednego ze środków reklamowanych w TV…niestety w okolicy ślubu mojego brata (w zeszłym roku) znów zaczęła popalać i chwilowo nie zanosi się na zmianę w tym temacie, a przez 2 lata nie paliła 🙁

  17. Cześć Marcin,

    Ciekawy artykuł i dobrze, że pokazuje też koszta powiązane z paleniem, a nie same tylko papierosy.
    Dopiero wtedy widać ile się traci. Co gorsza nie odbierając tego nawet jako stratę. Stąd też opinie osób, które pokazują że tak naprawdę zaoszczędzone pieniądze na paleniu wyda się na co innego.

    Może i tak jest. Pytanie tylko czy lepiej wydać te tysiące na palenie, czy może na podróże, ratę nowego domu czy wpłacić na fundację np. Wielką Orkiestrę. Palenie nie ma sensownego uzasadnienia zdrowotnego, ekonomicznego czy społecznego. Jest bez sensu, jak większość nałogów.

    Jednak z całego artykułu najbardziej zaintrygowała mnie książka o której tyle osób pisało.
    Choć sam nie palę to jestem ciekaw tej książki i jej treści. Autor musi mieć jakiś wyjątkowy dar do przekonywania.

    • Bardzo wierzę, że wśród moich czytelników jest jednak duża grupa takich, którzy pieniądze zaoszczędzą.
      Zresztą – nie muszę przecież wierzyć! Robiłem badania czytelników w październiku i ewidentnie widać, że zaglądającym tutaj osobom daleko „do przeciętnych Kowalskich” 😉

      • Ja nie palę. Kiedyś miałem tą wątpliwą przyjemność, ale to było daaawno temu. Dodam, że książki pana Carra nie czytałem. Pewnie wtedy jeszcze nie była napisana, więc pozbyłem się nałogu własnymi siłami.

        Do tego czytam od jakiegoś czasu Twojego bloga Marcinie, a jednak tego Porshe dalej pod domem nie mam 😉

        Tak sobie myślę, że łatwiej mi się chyba palenie rzucało niż teraz zmienia przyzwyczajenia i złe nawyki finansowe. Może tą książkę o rzucaniu palenia dałoby się przetłumaczyć na „zmianę nawyków finansowych metodą Carra”? 🙂

  18. Pracowałem przez kilka lat w jednym z koncernów farmaceutycznych zajmujących się lekami onkologicznymi. To jest masakra- palenie paperosów jest jednym z najbardziej udowodnionych czynników mających wpływ na zachorowalność na RÓŻNE NOWOTWORY. Nie mówimy to raku płuc, gdzie przyczynowość jest oczywista, ale również o raku krtani, górnych dróg oddechowych, nerek i w zasadzie KAŻDEGO NOWOTWORU.
    Składki na ubezpieczenie zdroworotne powinny być zróżnicowane czy palisz czy nie palisz. Jest na to prosta metoda- pomiar hemoglobiny tlenkowęglowej.
    Zyski z akcyzy na papierosy są o niebo mniejsze od kosztów generowanych przerz choroby wywoływane przez palenie tytoniu. To jest udowodnione, szkoda tylko, że mamto tak mały wpływ na decyzje naszych władz.

  19. Paweł Niewodniczański

    Nigdy nie paliłem. Moja żona to nawet papierosa nie miała w ustach. Gdy widzę papierośnika to mu życzę by palił jak najwięcej. Z czegoś musi powstać moja (przyszła) emerytura. Oczywiście to nie dotyczy mojej rodziny i mojego śodowiska koleżeńskiego. I jest to oczywiście tylko sarkastyczny komentarz.

  20. Panie Marcinie,
    nie wiem czy z kwota 50 zl/godz troszkę Pan nie przesadził.(50 zł*168h=8400 wypłata). Dużo powyżej średniej krajowej.
    Co do samego artykułu…podpisuję się obiema rękami. Niektórzy muszą zobaczyć „czarne na białym” i „zobaczyć cyferki” aby przestać palić i pójść po rozum do głowy.
    Niestety, mieszkam w Krakowie wiec palenie „mam gratis” 😉

  21. Jako były palacz (rzuciłem 3 tygodnie temu, paliłem 12 lat) muszę zaprotestować! Nie możecie nazywać palenia głupotą, mówić o puszczaniu z dymem czy stosować przeliczenia jak źle ktoś gospodaruje swoimi finansami. Trochę empatii proszę.

    Palenie to nie kwestia wyboru tylko uzależnienie. Gdyby rzucenie palenia było łatwe, owe 88% chcących rzucić zrobiłoby to od razu. Jakoś się nie udaje. To znaczy, że to nie jest takie proste. Niepalący nie powinni się wyśmiewać czy piętnować palaczy. To nie do końca ich wybór tylko perfidne działania koncernów aby wciągnąć palaczy w szpony nałogu.

  22. Świetny artykuł!
    Wielu ludziom pozwoli przekonać się, jakie rzeczywiście ponoszą koszty palenia.
    Materiał okaże się pewnie również pomocny osobom, które próbują nakłonić rodzinę/znajomych do walki z tym nałogiem.
    Wg mnie kwestią pomijaną jest profilaktyka. Lepiej uświadamiać społeczeństwo, niż później je ratować. Ze szkoły podstawowej pamiętam plakat przedstawiający płuca osoby niepalącej oraz uzależnionej od x lat. Dzięki temu nigdy przez myśl mi nie przyszło sięganie po to świństwo.
    Tak, wiem, z nałogu trudno wyjść, ale i tak nie rozumiem, jak można płacić za zabijanie siebie?
    I jak dla ludzi przyjemniejszy może być smród niż np. wizyta w saunie czy masaż (środki zaoszczędzone na papierosach spokojnie starczają na takie „luksusy”).

  23. Widzę że sporo osób rzuciło dzięki ksiażce Allana Carra, ja też zaliczam się do tego grona:) z początku byłam sceptyczna, jak to ksiażka pomoże mi rzucić palenie? Po 7 latach palenia paczki dziennie tak po prostu mam przestać? Ale stał się cud przeczytałam i przestałam palić tak po prostu bez bólu, bez żalu bez tęsknoty. Co jest świetne w tej metodzie to to że wybija nam z głowy że rzucanie palenia to straszna męczarnia, dla mnie byla to najprostsza rzecz pod słońcem:) I tak nie pale juz 6 lat

  24. Nie palę, więc i książki nie czytałam. Ale to, co o niej napisaliście, potwierdza moją teorię. Nie można nikogo namówić do rzucenia palenia. Widziałam już takich, którzy robili to pod wpływem namowy rodziny. Nigdy nie poskutkowało, bo tak naprawdę sami tego nie chcieli. Jak to mówią w Kościele „Trzeba stanąć w prawdzie” i samemu sobie odpowiedzieć, czy chcę rzucić palenie. Jeśli tak, to rzucę z dnia na dzień, bez niczyich rad. Moja Mama po 20 latach palenia sportów (!) rzuciła z dnia na dzień, a Tata ( po 40 ) – po pierwszym zawale, również z dnia na dzień.
    A co do oszczędności. Pewnie, że nie wszyscy, którzy nie palą są bogaczami. Ale, jeśli tyle wydajesz na papierosy, to nie narzekaj, że masz za mało pieniędzy – możesz mieć zdecydowanie więcej. I ja się tylko zastanawiam, jeśli nie palę i żyję naprawdę z długopisem (excelem) w ręku, to gdybym teraz chciała zacząć, z której puli miałabym na to wziąć?
    Pozdrawiam

  25. Może komuś się będzie chciało i dojedzie z komentarzami aż do „mnie” i to też będzie jakiś impuls dla przyszłych rzucających

    Jako palacz z 6 letnim stażem doszedłem do momentu że chcę rzucić, wszystko się wydawało proste i łatwe, przecież wystarczy tylko przestać coś robić, czyli najłatwiejsza czynność, ale rzeczywistość okazała się dużo trudniejsza, początkowo myślałem że aj dobra, od następnego tygodnia, miesiąca, roku, każdy dzień wydawał się dobry, oprócz dnia dzisiejszego. Ale gdy przychodziły próby, wszystko kończyło się nie paleniem przez dzień, dwa, a tydzień to był chyba szczyt.
    Najgorszy jednak w tym wszystkim był taki psychiczny dyskomfort, te myśli że ten papieros który właśnie odpalam będzie ostatni, każda następna paczka będzie tą ostatnią i coś co kiedyś było „przyjemnością” okazało się największą drzazgą wbijaną do prawie każdej myśli, nie mówiąc już jeśli się trzeba ukrywać przed partnerem lub rodziną, że się na przykład idzie do sklepu „na chwilę” tylko po to żeby zapalić.
    Spróbowałem naprawdę chyba wszystkich możliwych sposobów przez pół roku, a dowodem już totalnej desperacji mógłby być przykład próby która wyglądała tak, że znalazłem w internecie artykuł jak rzucić palenie który mówił żeby wypalić tyle papierosów „pod rząd” żeby doprowadzić do wymiotów a organizm tak się zatruje że w życiu już się po papierosy nie sięgnie. Myślę, tyle rzeczy próbowałem, jak ma zadziałać to czemu nie, kupiłem paczkę, odpaliłem, jeden, drugi, trzeci, koło piątego zaczęło się robić pod górkę, koło 10-tego zaczęła mnie boleć głowa i dotarłem do liczby 13, mój organizm powiedział tyle i skończyło się tak jak wspominałem na początku. Z ogromnym bólem i myślą że już w życiu nie zapalę papierosa wyrzuciłem resztę zawartości wraz z paczką „w krzaki” i poszedłem spać, chociaż było ciężko usnąć z tym bólem. Co mnie najbardziej zaskoczyło i pokazało jak ciężki jest to nałóg był moment jak wstałem i pierwsze co pomyślałem, że tak bym zapalił papierosa (a przecież ich nie mam bo wyrzuciłem) że pierwsze co zrobiłem to poszedłem szukać paczki którą wyrzuciłem, a tej już na szczęście nie było, choć małe to było szczęście bo sklep był równie blisko aby kupić kolejną paczkę. I tak zacząłem dalej palić ale powiedziałem sobie że musi być jakiś sposób.
    Wtedy zupełnie przypadkiem przez polecenie znajomego trafiłem na książkę Allena Carr’a o której widzę dużo osób wspomina i to była jak się okazało najlepsza decyzja w moim życiu. Nie mówię że wszystko poszło jak od ręki odjąć ale udało się bez bólu i cierpienia, trzęsących się rąk i tym podobnych rzeczy, bo jest to książka która zmienia nasze, powtarzam NASZE myślenie, bo stwierdzam że jeśli ktoś czegoś sam nie chce lub nie jest do czegoś przekonany, to chociażby 100 osób mu coś wmawiało i on nie spróbuje to nic nie zmieni.
    Udało się, nie palę od dwóch lat, dodatkowo książka była początkiem inspiracji jak to jest, że można tak zmienić czyjeś podejście praktycznie przez same myśli (swoje) co było początkiem drogi do zasięgnięcia po informacje związane z własnym rozwojem, finansami, możliwościami i tym co się kryje pod naszymi włosami (pozdrawiam wszystkich z fryzurą na Pazdana).
    Lekcja moim zdaniem życiowa doprowadziła mnie nawet do Marcina, bloga oraz jego twórczości któremu bardzo dużo zawdzięczam w kwestii edukacji finansowej i szczerze polecam każdemu.
    Ostatnia kwestia w sprawie palenia jaka mnie interesuje że spotkałem się z czymś takim że jeśli komuś polecam tą książkę to zazwyczaj słyszę coś w stylu ale jak to możliwe że książka może coś zmienić, nawet jak przez 500 stron będzie napisane że nie pal, nie pal, nie pal, nie rzucę. Moje odczucie jest takie że ludzie się po prostu boją, jest im jak by to dziwnie nie zabrzmiało wygodnie z tym że palą i boją się to zmieniać bo jak się będą czuć nie paląc, że będzie im tego brakowało i tak jakby „coś” stracą. Ale spokojnie nagroda jest dużo większa a co sprawdza się w życiu największe przygody przeżywa się w nieznanym, dlatego lepiej jest spróbować i ewentualnie żałować że nie wyszło niż nie spróbować i żałować że się nie spróbowało.
    Swoją drogą jeśli ktoś nie lubi czytać jest też audiobook, więc można słuchać nawet w tych „nieszczęsnych” korkach.
    Zastanawia mnie jeszcze jedna rzecz związana z książką, czy jest ktoś kto po przeczytaniu książki nie rzucił palenia nawet po jakimś czasie na stałe, bo o powrotach słyszałem ale na szczęście były to chwilowe powroty bo wystarczy przypomnieć sobie zasady tej książki.
    Chyba długi komentarz wyszedł ale to mój pierwszy dlatego Marcina oraz przepraszam jeśli musiał tak dużo tekstu skanować.
    Dziękuję i serdeczne wszystkich pozdrawiam szczególnie Ciebie Marcinie i życzę owocnej pracy i jak najwięcej komentujących a wpis jak zwykle rzetelny i wszystko przedstawione w bardzo trafny sposób.
    Pozdrawiam.

  26. Małgorzata

    Gratuluję Marcinie – super artykuł !!! ja rzuciłam około trzy lata temu i już nic i nikt tego nie zmieni jestem wolna i szczęśliwa 🙂 polecem również super książkę autora który niestety też już nie żyje Allena Carra ” Prosta metoda jak skutecznie rzucić palenie ” – gorąco polecam . Najlepiej ją kupić , przeczytać , rzucić to świństwo a książkę już trzymać w domu w razie potrzeby przeczytać jeszcze raz. Pozdrawiam Małgosia

  27. Bardzo fajny artykuł 🙂
    Mam wrażenie, że wielu palaczy nie zdaje sobie sprawy z ogromnych kosztów swojego nałogu. Pamiętam, jak mój brat, wtedy 10-letni dzieciak, zrobił i przedstawił podobne wyliczenia wujkowi. Był zszokowany tym, jak dużo go ten nałóg kosztuje. Sam nigdy nie wpadł na pomysł, żeby to przeliczyć…

  28. Jestem ogromnym przeciwnikiem palenia i palaczy. Moim zdaniem to ludzie bez skrupółów. Stoisz z dzieckiem na przystanku, obok kilka osób jara i ma to gdzieś, że truję Ciebie i Twoje dziecko. Poza tym mam takie spostrzeżenie, że pali większość obecnych 50-60 latków. W każdym filmie z lat PRL wszyscy palą. Mój dziadek rzucił palenie po pierwszym zawale w wieku bodajże 64 lat, mój wujek po ciężkim wypadku samochodowym, mój tata nie wiem z jakiego powodu ale podobno nauczył się w wojsku, przestał zanim się urodziłam. W mojej rodzinie są 2 osoby, do których nie trafiają żadne argumenty. To, że jak przychodzą do mojego domu wszystko śmierdzi, że biorą na ręce mojego niemowlaczka, który to wdycha, że non stop chorują (częściej niż moje dzieci), że nie stać ich na nic, że ich mieszkanie wygląda gorzej niż źle, ściany brudne, śmierdzące żółte firany. Po prostu nic. Poza tym pamiętam kiedy miałam zajęcia na studiach koło podstawówki, na dworze mróż, śnieg a na przerwie takie szczeniaki w samych koszulkach trzęsąc się jak osiki chowały się po kątach z fajkami. Po prostu nie rozumiem!!!!Mogę tylko próbować przyrównując ten nałóg do słodyczowego.

  29. No i jeszcze pieniądze wpłacone do ZUS są konsumowane przez innych, którzy pożyją dłużej od palacza 😉

  30. Cześć.
    4 miesiące temu rzuciłem palenie. Z całym szacunkiem, ale artykuł bardziej przemówi do niepalących niż palących. Palacze są doskonale świadomi, że przepalają dużo pieniędzy i niszczą sobie zdrowie. Jednak człowiek jest z natury irracjonalny, więc takie argumenty nie specjalnie na niego działają. Mi udało się rzucić dzięki metodzie Easy Way, opisanej w ksiażce Allana Carra, którą bardzo polecam. Sam rzuciłem palenie z uwagi na jego wysokie koszty. Jednak wiem, że bez książki, na pewno by mi sie nie udało.
    Pozdrawiam

    • W zestawieniu Marlboro Man’ów zabrakło wieku Davida Millara, co skłoniło mnie do jego sprawdzenia. Przeżył 81 lat. Całkiem nieźle. Może dlatego nie było tej danej w artykule.
      Intencje autora jak najbardziej słuszne, myślę jednak, że statystyki nie robią wielkiego wrażenia na palaczach. Ani ostrzeżenia na paczkach, ani reklamy społeczne, ani dzień bez papierosa. Czy statystyki zachorowalności na cukrzycę odrzucają Was od słodyczy? Nie sądzę. Co innego jak choroba zaczyna kogoś dotykać osobiście, albo pojawia się w najbliższym otoczeniu. Co innego jak człowiek idzie do sklepu i nie znajduje nic w swoim coraz większym rozmiarze. Nie wszystkim się udaje rzucić słodycze, ale takich sytuacjach zaczyna się o tym myśleć, próbować. Tak samo w przypadku palaczy: w rzucaniu pomaga dyskomfort. Dyskomfort kaszlu, stania na mrozie z papierosem, niemożność doczekania się przerwy na spotkaniu, pocałowania ukochanej przed umyciem zębów.
      Trzymam kciuki za wszystkich rzucających palenie. Do licznych sposobów dodam jeszcze jeden: mojej przyjaciółce papierosy po prostu przestały smakować gdy zaczęła się zdrowo odźywiać.

Odpowiedz