Portfel inwestycyjny na 2017 rok. Co z IKE PLUS?

61

W co inwestować w 2017 roku? Zastanawiając się nad własnym portfelem inwestycyjnym, przez kilka ostatnich tygodni śledziłem różne prognozy analityków. Dziś piszę o tym, co z nich wynika i jaki scenariusz rynkowy na rok 2017 wyłania się z tych analiz. Następnie pokazuję mój portfel IKE Plus, piszę, co teraz zamierzam z nim zrobić i wreszcie odniosę się do Waszego pytania: Czy warto mieć IKE, w związku z propozycjami rządu?

Ostatni wpis na temat IKE Plus opublikowałem 28 września 2016 roku. Przypomnę tylko, że od ponad 2 lat pokazuję na blogu mój prawdziwy portfel, aby mieć dobry pretekst do rozmów z Wami na temat inwestowania. Zamiast rozmawiać czysto teoretycznie, wolę wykorzystać realny portfel. Dlaczego?  Otóż osoby piszące o inwestycjach chętnie opisują swoje strategie i dzielą się sukcesami (w zeszłym roku sporo zarobiłem na ropie i na małych spółkach, przewidziałem, że cena miedzi odbije itp…). Fajnie się to czyta, ale dopóki w grę nie wchodzą prawdziwe pieniądze, łatwo jest teoretyzować. Zarobiłem 50% na ropie! Fajnie – ale to było 50% od 2000 zł czy 50% od 200 000 zł? Niestety, inwestorzy, którzy ponieśli spektakularne straty, nie dzielą się ich opisem. Skoro więc o sukcesach głośno, a o porażkach ani mru mru, łatwo dojdziemy do wniosku, że coś z nami nie tak. Wszyscy zarabiają, a my nie! 😉 Wrócę do tego za chwilę, a na razie zobaczmy prognozy analityków.

Czego oczekują eksperci? – scenariusz bazowy

Umówmy się – przeciętny inwestor, który wpłaca na swoje IKE, nie ma czasu na analizę raportów analityków, a nawet jeśli weźmie  się za to, zasypia z nudów na drugiej stronie. Z racji moich zainteresowań, jak również pozablogowych obowiązków, od czasu do czasu wyznaczam trochę czasu na taką lekturę. Daje mi to poczucie, że jestem “na bieżąco”, choć wcale nie jestem przekonany, czy ma to pozytywny wpływ na moje decyzje inwestycyjne 🙂 To jednak temat na inną okazję.

Od razu przypomnę, że mam “luźny” stosunek do prognoz analityków. O ile te, które dotyczą danych makro (wzrost PKB, inflacja, bezrobocie), opierają się zwykle na systematycznie analizowanych danych i można się na nich oprzeć, o tyle prognozy związane z zachowaniem rynków finansowych obarczone są ogromnym ryzykiem błędu. Najlepszym przykładem niech będą oczekiwania związane z Brexitem oraz wygraną Donalda Trumpa w minionym roku. Obydwa wydarzenia oceniane były jako mało prawdopodobne, a gdyby się spełniły, miały wywołać panikę na rynkach finansowych. I co? I po chwilowych zawirowaniach giełdy pięknie sobie urosły. Sam “przejechałem” się na tym mając w tym czasie bardzo konserwatywny portfel. Ale cóż – analiza wsteczna zawsze skuteczna.

Do rzeczy.  Jaki “konsensus rynkowy” wyłania się z różnych źródeł?

Świat:

  • Niewielkie przyspieszenie wzrostu gospodarczego na świecie, w tym w USA.
  • Nieznaczny wzrost inflacji (m.in. ze względu na wzrost cen surowców).
  • FED podniesie stopy o 25 bps 2- lub 3-krotnie.
  • Dolar – dalsze umocnienie w stosunku do EUR.
  • Akcje w USA – pomimo wysokich wycen – z lepszymi perspektywami niż obligacje, choć ewentualne rozczarowanie obietnicami Trumpa (niższa od oczekiwań stymulacja fiskalna, silny protekcjonizm) lub zbyt szybkie podnoszenie stóp przez FED – będzie bolesne dla giełdy.
  • Złoto – raczej “płasko”.
  • Ropa – raczej w górę, choć mniej dynamicznie.

Polska:

  • PKB w górę o 3,0% za cały 2017 rok (versus ok. 2,3% za 2016 – nie ma jeszcze danych za 4 kwartał) – szybciej niż w 2016, ale znacznie wolniej niż rządowe “pobożne życzenia” o wzroście na poziomie 3,8% r/r.
  • Inflacja w górę, szczególnie w 1. połowie roku (do ok. 1,5%), na koniec roku do ok. 2,0%.
  • Rentowności obligacji w górę (będą się wahać) – w ciągu roku rentowność 10-latek przebije 4,0%).
  • WIBOR też w górę do ok. 2%.
  • Mimo tego – brak podwyżek stóp procentowych przez RPP.
  • Złoty – dość słaby w 1. połowie roku, w drugiej lepiej – w sumie na podobnych poziomach, jak dziś.
  • Słaby klimat dla obligacji długoterminowych (o stałym oprocentowaniu), lepszy dla zmiennokuponowych, indeksowanych inflacją i korporacyjnych.
  • Doczekamy się wyżej oprocentowanych depozytów.
  • Dobry rok dla polskich akcji, które mają dużo do nadrobienia w stosunku do świata.

Oczywiście każda “prognoza” czy “oczekiwanie”, to raptem jeden ze scenariuszy – ten, który analitykom wydaje się najbardziej prawdopodobny. Wszyscy wskazują oczywiście na szereg ryzyk, które mogą te oczekiwania diametralnie zmienić:

Świat:

  • Zbyt szybkie podwyżki stóp przez FED-u i rozczarowanie Trumpem – jak wyżej.
  • Pęknięcie którejś z baniek w Chinach (kredytowa, rynek nieruchomości).
  • Zwycięstwo skrajnej prawicy/populistów w wyborach: Holandia (15 marca 2017) i przede wszystkim Francja (7 maja – prezydenckie, 17 czerwca – do parlamentu) oraz Niemcy (17 września).
  • BREXIT – wyjście GB na zbyt twardych warunkach.
  • Nasilenie dezintegracji UE.

Polska:

  • Politycy, politycy, politycy….

W co inwestować w takich warunkach?

Gdyby miał się zrealizować taki scenariusz bazowy, to w roku 2017 w portfelu inwestycyjnym należałoby przeważać akcje, szczególnie polskie, zaś w części obligacyjnej wybrać rozwiązania o niższym duration (czym jest duration, przeczytasz w artykule: Fundusze dłużne – kiedy przyniosą najlepsze wyniki?) Co zamierzam zrobić z tymi informacjami?

Najpierw zajrzymy do portfela, rzucimy okiem na jego wyniki i wtedy napiszę, co robię dalej.

Jak teraz wygląda mój portfel IKE Plus?

Przypomnę, że ten artykuł jest częścią całego cyklu, w ramach którego ukazały się do tej pory:

1. Jak inwestuję własne pieniądze?
2. Budowa portfela funduszy – fundament strategii.
3. Wybieram fundusze do portfela.
4. Portfel funduszu dla dzieci: ile zarobiłem i jak działamy dalej?
5. Dlaczego polecam TEN produkt inwestycyjny?
6. Kiedy podwoisz swój kapitał?
7. Czy rynkowe zawirowania spustoszyły mój portfel?
8. Czym są fundusze cyklu życia?
9. Ostatni dzwonek. Za kilka dni limit IKE lub IKZE przepadnie na zawsze.
10.
Krajobraz po obcięciu Polsce ratingu. Co dalej z portfelem IKE?
11.
Portfel IKE Plus – straty czy zyski?
12.
Portfel na trudne czasy? – zmiany w IKE Plus

Obecny skład portfela wygląda następująco:

To najbardziej konserwatywny skład portfela, jaki miałem do tej pory. Ekspozycja na akcje wynosi ok. 30% (15% w funduszach akcji, reszta poprzez fundusz NN Stabilny Globalnej Alokacji). Taką strukturę ustawiłem w październiku, przed moim wyjazdem w Himalaje i w poprzednim wpisie nazwałem go nawet “strukturą przetrwalnikową” na ciężkie czasy dla rynków. I co się okazało? Że był to początek fenomenalnego okresu dla akcji i gdybym niczego nie ruszał, zarobiłbym więcej (miałbym o jakieś 10% więcej akcji w portfelu). Mówiąc krótko: moja decyzja miała negatywny wpływ na wynik portfela. Za chwilę do tego wrócę, przyjrzyjmy się jednak wynikom portfela od jego uruchomienia:

Od startu portfel wypracował stopę zwrotu na poziomie 8,73% (wykresy i obliczenia wyników pochodzą z aplikacji Myfund, której używam do monitorowania moich inwestycji). Jeśli chodzi o historię wpłat i wartość portfela w czasie, przedstawia się ona tak:

Udało się trochę zarobić, choć w tych warunkach rynkowych, z którymi mieliśmy do czynienia w 2016 roku, była szansa na znacznie lepsze wyniki. W stosunku do zachowania rynków byłem “zbyt konserwatywny”. Jaki jest powód?

Dlaczego trzymam tak mało akcji w portfelu?

Pokażę Wam wykres, który jest jednym z powodów mojego konserwatyzmu. Przedstawia on wartości wskaźnika  Shiller P/E. To zmodyfikowany wskaźnik cena/zysk, pokazujący obecne ceny akcji w relacji do średnich zysków z 10 lat po uwzględnieniu inflacji (więcej informacji o Shiller P/E tutaj).

Wartość tego wskaźnika sugeruje, że od 1880 roku w historii amerykańskiej giełdy mieliśmy tylko dwa okresy, w których akcje wyceniane były wyżej, niż dziś: przed końcem hossy w roku 1929 (przed Wielkim Kryzysem) oraz pod koniec hossy internetowej, w której spółki-wydmuszki osiągały astronomiczne poziomy notowań, pomimo braku zysków. Ten wskaźnik ma swoje ograniczenia i na pewno nie jest narzędziem do wyznaczania “dołków” czy “górek”. Historycznie jednak im bardziej jego wartość przekraczała średnią, tym mniej można było zarobić (lub więcej stracić) na akcjach w kolejnych latach.

Dlatego uważam, że akcje na giełdzie amerykańskiej są drogie. Czy zatem giełda może nadal iść w górę? Jasne! Może to nawet potrwać kolejne 2-3 lata. Słabe perspektywy dla obligacji oraz zalew taniego pieniądza sprawiają, że wielu inwestorów nie ma szczególnie alternatywy dla inwestycji w akcje. Moje ostrożne podejście do akcji trwa już od kilkunastu miesięcy, a ceny i tak idą w górę. Nie jest to wcale przyjemne uczucie, szczególnie że Wy ten portfel widzicie 😉

Jakie decyzje na dziś?

Akcje rosną, więc ręka “świerzbi”, aby zwiększyć ich udział w portfelu. Gdy mam takie rozterki, wracam do mojej “inwestycyjnej Biblii”, czyli książki Benjamina Grahama Inteligentny Inwestor. Zaglądam, a tam kilka podkreślonych zdań:

Każdy rynek byka wcześniej czy później musi skończyć się źle.
Nigdy nie przepłacaj, choćby nie wiadomo jakie emocje budziła inwestycja.
Nie da się przewidzieć przyszłości cen papierów wartościowych.
Warto stosować maksymę Rotschildów: “kupuj tanio, sprzedawaj drogo”. Ma ona tę zaletę, że odwodzi inwestora od zgubnego, choć powszechnego na Wall Street powiedzenia, w myśl którego trzeba kupować akcje, ponieważ drożeją, a sprzedawać, ponieważ tanieją.

Sięgnięcie do takiej “księgi mądrości” pomaga ostudzić ekscytację rynkiem. Od mojego poprzedniego wpisu, w którym uważałem, że akcje amerykańskie są drogie, zmieniło się tylko tyle, że

teraz są jeszcze droższe.

Giełda amerykańska wyznacza rytm notowaniom rynków na całym świecie i trudno mi wyobrazić sobie wzrosty na WIG-u w sytuacji, w której w USA obserwowalibyśmy spadki.

Jeżeli jednak wzrosty cen byłyby nadal kontynuowane, to możliwe, że polskie akcje będą zachowywały się lepiej od amerykańskich. Do nadrobienia mają solidny dystans, co widać na tym wykresie:

W portfelu IKE Plus mam raptem 5% ekspozycji na polskie akcje (fundusz NN Akcji) – reszta to zagranica, głównie rynki rozwinięte (poprzez NN Globalny Spółek Dywidendowych i NN Stabilny Globalnej Alokacji). Działało to dobrze w ostatnich dwóch latach, ale różnica w wycenach jest już spora (tu można porównać wyceny akcji w różnych krajach: Global Stock Market Valuation).

Dlatego chodzi mi po głowie, aby zachowując ogólny poziom akcji w portfelu, zmniejszyć poziom akcji z rynków rozwiniętych, a zwiększyć ilość akcji polskich. Zanim dokonam jednak zmian, chciałbym zobaczyć korektę spadkową i porównać, jak akcje polskie będą zachowywać się w takiej sytuacji względem akcji amerykańskich. Na razie zatem składu portfela jednak nie zmieniam.

Ryzykuję tym, że w razie wzrostów wyniki będą skromne. Trzymam się jednak rady Grahama i pamiętam o tym, że to jest portfel na jeszcze co najmniej 8 lat. Moim celem jest uzbieranie środków na edukację dzieci, a nie ściganie się z rynkiem. Uważam, że będę jeszcze miał możliwości, by zwiększyć udział akcji po niższych cenach. A jeśli nie? Cóż. Zarobię mniej.

Czy pomysły rządu są groźne dla IKE?

Dość często zadajecie mi ostatnio to pytanie. Wiele osób na wieść o kolejnej rundzie zmian w OFE i o tym, że 75% środków miałoby trafić do zmienionych IKE, zaprzestało dokonywania wpłat. Jakie jest moje zdanie?

1. Nie ekscytuję się pomysłami i medialnymi spekulacjami. Czekam na projekt konkretnej ustawy (zobaczcie, ile było wariantów przewalutowania kredytów w CHF, a nie obowiązuje żaden).
2. Uważam, że nawet jeśli 75% pieniędzy z OFE trafi do IKE i takich środków nie będzie można wypłacać, to zostaną one oddzielone od pieniędzy, które do IKE wpłacamy sami. W drugim przypadku ograniczeń wypłaty nie będzie – tak, jak ma to miejsce obecnie.
3. Każdy miesiąc wpłat to kolejna pula kapitału, który inwestuję bez podatku Belki. Dlatego konsekwentnie robię swoje.

A na zakończenie miło mi poinformować, że IKE Plus już trzeci rok z rzędu wygrało niezależny ranking AnalizOnline na najlepsze IKE oferowane przez TFI:

Konkretne powody, dla których korzystam z IKE Plus, opisałem tutaj:
-> Dlaczego polecam TEN produkt inwestycyjny?

Dobrze mi się dziś pisze i czuję, że mógłbym pociągnąć tekst dalej. Ale pora już kończyć! Co myślicie o takim portfelu i jakie Wy wprowadzilibyście zmiany? Co jeszcze w temacie inwestycji chcielibyście u mnie poczytać? Życzę Wam świetnych wyników  i serdecznie zapraszam do dyskusji w komentarzach 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 9 183 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze61 komentarzy

  1. Bardzo fajny i ciekawy wpis. Warto jednak zauważyć, że NN Akcji i te inne fundusze akcyjne, które masz w portfelu nie inwestują w akcje amerykańskie, więc wykres Schiller P/E nie ma dla nich znaczenia. Spadki w USA nie muszą prowadzić do spadków w Poslce. Ciekawe swoją drogą jak by się prezentował taki wykres Schillera dla polskich akcji? Moim zdaniem byłby raczej na bardzo niskich poziomach, polska giełda jest raczej mocno niedowartościowana.

    • Dziękuję Paweł, cieszę się, że artykuł Ci się podoba 🙂
      W linku do Global Stock Market Valuations można zobaczyć wskaźnik dla Polski (aby jednak właściwie wnioskować, należałoby porównać go do adekwatnych średnich dla polskiego rynku).

      Fundusz Globalny Spółek Dywidendowych posiada w portfelu akcje amerykańskie (około 45%).
      NN Akcji oraz NN Spółek Dywidendowych Rynków Wschodzących oczywiście nie.

      Zgadzam się, że w Polsce jest taniej niż w USA. Nie oznacza to jednak moim zdaniem, że polskie akcje są niedowartościowane.
      Nie pamiętam niestety okresu, w którym GPW rosłaby przy spadającej giełdzie amerykańskiej. Może oczywiście mniej tracić, szybciej odbić, itp. – ale korelacja jest jednak wysoka.

  2. Oszczędzający

    Ja również polecam książkę Grahama, bardzo pomogła mi rozsądnie podejść do inwestowania. Co do analityków, początkowo miałem w ulubionych wiele stron i obserwowałem różne osoby (twitter, blogi). Po dłuższym czasie większość linków usunąłem, bo te opinie próbowały „wymusić” na mnie negatywny odbiór wielu wydarzeń. Zacznę od początku – źle oceniłem referendum w sprawie brexit-u. Byłem prawie pewny, że nie uda się tego przegłosować. Później zacząłem analizować, dlaczego tak myślałem i gdzie popełniłem błąd? Co pisały przed tym wydarzeniem różne portale itd. Doszedłem wniosku, że korzystałem ze złych źródeł lub źle je czytałem. Od tego momentu udało mi się dobrze przewidzieć: wygraną Trumpa, ratingi Polski, referendum we Włoszech, pozytywny wyniki kupna Pekao przez PZU. Wystarczy odszukać archiwalne artykuły na popularnych serwisach biznesowych. Sprawdźcie jak straszyli i jak bardzo były to pesymistyczne/optymistyczne opinie (najczęściej na odwrót). Radzę odciąć się o takich artykułów i osób. Ewentualnie czytać 🙂 i szukać drugiego dna, łączyć pewne powtarzalne zachowania na wielu stronach, a następnie wyciągać odpowiednie wnioski.

    Dzięki, za podzielenie się szczegółami o Twoich inwestycjach, wymaga pewnej odwagi 🙂 Czy +8,73% zawiera koszty funduszów (prowizja od zakupu, prowizja roczna itp.)? To bardzo istotne, nie od dziś wiadomo, że fundusze mają spore prowizje. Na drugim wykresie wychodzi 5,78%, coś mi się nie zgadza lub brakuje danych (a może to już po odliczeniu kosztów?). 5,78% to znacznie gorzej od lokat, natomiast 8,73% to tylko trochę lepiej od lokat. Może faktycznie zbyt ostrożnie do tego podchodzisz lub fundusze „zjadają” zysk?

    Polska jest tanim rynkiem akcji (szczególnie w dolarach) i jest spory potencjał na 2017. Fundusze mi się nie podobają: koszty, oraz za mała własna aktywność. Moim zdaniem lepszym rozwiązaniem jest rozłożenie samemu kasy na lokaty (promocyjne), akcje wybranych spółek (dywidendowe, pro wzrostowe), ETF-y. Oczywiście trzeba zainwestować swój czas, żeby być na bieżąco.

    Co do IKE, IKZE. Niby wszystko fajnie, ale ja nie mam zaufania do polityków. Do emerytury zasady mogą zmienić się wielokrotnie, wiemy przykładowo co zrobili z OFE. Jak dla mnie ryzyko jest zbyt duże do ewentualnych zysków.

    • Cześć Oszczędzający,
      Graham uważał, że większość komentarzy i analiz to „szum”, który tylko przeszkadza w rozsądnym inwestowaniu 😉

      Jeśli chodzi o stopy zwrotu, +8,73% to oczywiście stopa zwrotu po uwzględnieniu wszelkich kosztów.

      Wybrałem IKE Plus m.in. dlatego, że jedynym kosztem, z którym mamy tam do czynienia, jest opłata za zarządzanie funduszami. Ta opłata jest oczywiście uwzględniona w wycenie jednostki, a w dodatku w ramach IKE Plus inwestujemy w jednostkę uczestnictwa „K” z opłatą o 25% niższą, niż gdybyśmy inwestowali poza IKE Plus.

      Przykładowo dla funduszu NN Akcji opłata za zarządzanie wynosi 2,7% w skali roku (średnia rynkowa dla funduszy akcji w Polsce to 3,5%), zaś dla NN Globalnego Spółek Dywidendowych opłata wynosi 1,9% w skali roku.
      To oczywiście wysokie poziomy opłat w porównaniu np. z USA czy Europą, ale na tle oferty dostępnej w ramach IKE w Polsce te opłaty należą do najniższych.

      Wpływ wysokości opłat można szybko docenić porównując wyniki jednostek tego samego funduszu. Weźmy np. NN Globalny Spółek Dywidendowych:
      1. stopa zwrotu za 3 lata dla jednostki A (dostępnej dla wszystkich): +38,37%
      2. stopa zwrotu tego samego funduszu dla jednostki K (w tamach IKE Plus): +40,88%
      Oczywiście im dłużej inwestujemy, tym większa będzie różnica na korzyść jednostki K w ramach IKE PLus.

      Wracając do Twojego pytania o stopy zwrotu:
      +8,75% jest liczona w aplikacji MyFund tak, jak podaje się ją dla funduszy/indeksów itp. To tzw „time weighted rate of return” – która eliminuje wpływ wpłat i wypłat na wynik.
      Zatem +8,73% oznacza, że gdyby ktoś wpłacił do mojego portfela 100 zł, dziś miałby 108,73 zł.

      Stopa 5,78%, o której piszesz, to wynik podzielenia zysku przez sumę wpłat.
      W ten sposób liczy się stopę zwrotu wyłącznie dla jednorazowej inwestycji.

      Przy inwestycjach z rozłożonymi w czasie wpłatami (ja wpłacam do IKE Plus co miesiąc), stopy zwrotu wylicza się w inny sposób.
      Już tłumaczę dlaczego.

      Załóżmy, że wpłaciłeś 10 000 zł i po roku inwestycja warta jest 15 000 zł.
      Zysk wynosi 5000 zł, czyli prosto liczona stopa zwrotu: 50%

      Podoba Ci się ta inwestycja, więc dopłacasz kolejne 20 000 zł.

      Kolejnego dnia liczysz prostą stopę zwrotu Twoim sposobem i nagle wychodzi Ci coś takiego:

      a) Suma wpłat kapitału: 30 000 zł (10 tys. + 20 tys.)
      b) Zysk: 5 000 zł (od wczoraj nie zmienił się)
      c) Stopa zwrotu: 5000zł/30000 zł = 16,66%

      Ups…Czyli co – dopłaciłeś kapitał i zamiast 50% zysku masz teraz 16,66%?
      Oczywiście nie.

      Licząc Twoim sposobem – każda wpłata skutkowałaby obniżeniem stopy zwrotu (rośnie mianownik), a każda wypłata podnosiłaby stopę zwrotu.
      Tu znajdziesz krótki i treściwy artykuł na ten temat:
      Jak liczyć stopy zwrotu?

      Życzę udanych inwestycji! 😉

      Dlatego własnie liczy się „time weighted rate of return”.

  3. A ja chciałabym zapytać o krótkoterminową inwestycję. Mianowicie mamy oszczędności aby nadpłacić kredyt hipoteczny, jednakże musimy poczekać jeszcze 2 lata aby ominąć opłaty z tym związane (dopiero po 5 latach można bez opłat nadpłacić i przeliczyć na mniejszą ilość rat). Co w tym czasie zrobić z 20 tyś. zł? Obecnie są na emaxie Plus w mBanku, gdzie jest 1%, bo tam mamy konta wszystkie. Lokaty jak wiadomo są kiepsko oprocentowane.
    Dla córki mam obecnie w mBanku polisę na życie, ale za 1,5 roku chciałabym jej założyć IKE wtedy zacznę się wgłębiać w długoterminowe inwestycje, no i jeszcze coś dla syna:)

    • Cześć Natalia,

      1. W wielu bankach można w ciągu pierwszych 5 lat dokonać nadpłaty bez opłat, o ile kwota nadpłaty nie przekracza 20% kredytu. Proponuję zajrzeć jeszcze raz do umowy kredytu/tabeli opłat i upewnić się, czy aby na pewno będzie pobrana prowizja.

      2. Jeśli prowizja będzie pobrana – liczy się również jej wysokość. Załóżmy, że wynosi ona 1% kwoty nadpłaty. Jeśli Twój kredyt jest oprocentowany 5% w skali roku, to dokonując nadpłaty „inwestujesz” tych 20 000 tys po stopie ok. 4% w skali roku (5% *20 000 zł mniej odsetek za kredyt w tym roku – 1% opłaty). 4% netto, to odpowiednik lokaty prawie 5% w skali roku (bo od lokaty zapłaciłabyś podatek Belki).
      Zatem jeśli opłata jest niska w stosunku do oprocentowania kredytu – i tak warto nadpłacić.

      3. Jeśli jednak oplata jest wysoka – stajesz przed pytaniem, jak ulokować 20 000 zł na 2 lata.
      Przy tak krótkim okresie: tylko lokaty i konta oszczędnościowe. Zyski będą symboliczne, ale tu chodzi o to, aby nie stracić tych środków.
      Ewentualnie 2-letnie obligacje skarbu państwa na stronie http://www.obligacjeskarbowe.pl – są oprocentowane 2,1% w każdym roku.

      Ja podszedłbym do sprawy w taki właśnie sposób 😉

      • Jeśli nie opłaca Ci się nadpłacić w T-mobile Usługi Bankowe dostaniesz na lokacie 2,95% na 2 lata. Oprocentowanie zmienne, więc możesz zyskać więcej, jeśli podniesie się WIBOR.

        • Zapomniałem dodać, że na 2 lata można zaryzykować obligacje korporacyjne, ale to już realne ryzyko. Zysk 8-10% w skali roku.

          • No nie, obligacje korporacyjne, szczególnie z tak wysokim kuponem, nie są miejscem na bezpieczne przechowanie 20 000 zł na nadpłatę kredytu.
            Włodarzewska, Property Lease Fund, Topmedical, e-kancelaria, PCZ, Kerdos Group, Fast Finance – to tylko niektóre firmy, które nie wykupiły swoich obligacji w 2016 roku.

            Czym innym jest zakup obligacji do zdywersyfikowanego portfela na kilka % udziału.
            Ale za 20 000 zł nie zrobi się takiego portfela.

            • Masz rację. Zobaczyłem pytanie o „krótkoterminową inwestycję” i odpłynąłem nie zwracając uwagi na kontekst.

      • Bardzo dziękuję za odpowiedź . Zajrzę jeszcze raz do umowy. Mamy w Getin Banku i z tego co pamiętam to co roku opłata za nadpłatę była niższa.

    • W moim przypadku okres kwarantanny wynosił 3 lata ale można było nadpłacić do 50% kredytu. Nadpłata powyżej 50% w ciągu pierwszych 3 lat, wiązała się z 2% prowizją. I zrobiłem tak jak pisze Marcin. Policzyłem ile bym zaoszczędził na odsetkach nadpłacając kredyt i jednocześnie płacąc prowizję, a ile dodatkowych odsetek zapłacę czekając do końca karencji ale też nie płacąc dodatkowej prowizji za wcześniejszą spłatę. I na tej podstawie podjąłem decyzję o nadpłacie.

      Banki doskonale wiedzą, że 60-70% wszystkich odsetek płaci się w pierwszych latach kredytu, dlatego zabezpieczają się zapisami w umowach, żeby zniechęcać przed wcześniejszą spłatą.
      Oprócz kwestii finansowej, dochodzi kwestia psychologiczna. Chociaż rata nie obciążała zbytnio budżetu, bardzie źle się czułem z świadomością kredytu. Dlatego dla mnie było ważniejsze aby pozbyć się jak kredytu jak najszybciej.

      Po kilku latach wyrzeczeń uczucie lekkości i swobody po spłacie kredytu hipotecznego, bezcenne !

  4. Cześć Marcinie, mam pytanie co w przypadku bankructwa NN Investment Partners TFI S.A. – czy mamy jakieś gwarancje, że odzyskamy zainwestowane pieniądze? Rozumiem, że środki te nie są objęte gwarancjami BFG? Pozdrawiam.

    • Hej Rafał,

      TFI jest tylko firmą zarządzającą funduszami.
      W Polsce przepisy są tak skonstruowane, że każdy fundusz inwestycyjny ma odrębną od TFI osobowość prawną.
      Jest on wydzieloną masą aktywów (akcji, obligacji, gotówki) – której wartość nie zależy od kondycji finansowej zarządzającego TFI, tylko od składników portfela.

      Gdyby upadło TFI, zarządzanie danym funduszem zostałoby przekazane (za pośrednictwem KNF) do innego TFI.

      BFG – czyli BANKOWY fundusz gwarancyjny – gwarantuje tylko depozyty BANKOWE, do kwoty 100 tys. EURO.
      W przypadku funduszy – jak w przypadku 99% innych form inwestowania – oczywiście nie ma żadnych gwarancji kapitału.

  5. Jak zwykle ciekawy wpis.
    Ja swoje inwestycje realizuję w różnych formach min. IKE w AVIVA.
    Ciekawy program , dobre fundusze. Dla mnie IKE to taka inwestycja gdzie wpłacam i nie zawracam sobie nią zbytnio głowy. Środki inwestuję głównie w UFK Międzynarodowym, który dosyć ładnie wykorzystuje osłabienie się PLN i wzrosty na rynkach zachodnich. Aktywność inwestycyjną koncentruję na WGPW z fajnym efektem. Też się wychowałem na literaturze B.Grahama. Nic mi nie sprawia większej przyjemności jak kupowanie taniejących akcji, obniżanie średniej ceny zakupu akcji. Bo po nocy przychodzi dzień i nie może być inaczej, no chyba, że nasi dzielni politycy uchwalą że ma być tylko szarówka.

  6. Marcin, podoba mi się, że jesteś ostrożny i nie grasz Vabank. Ja również należę do ostrożnych. Obecnie, w moich portfelu, akcje również stanowią mniejszość. Nie wykluczam jednak ich zwiększenia, o ile będę mógł zrobić to w sposób, który uznaję za bezpieczny.

    3 najważniejsze zasady, którymi się kieruję:
    1) Nie ryzykuję więcej, niż mógłbym stracić
    2) Zawsze mam plan B (określam poziom, w którym uznaję swoją ewentualną porażkę i sprzedaję)
    3) Inwestuję stopniowo (Dzięlę kapitał na części, inwestuję pierwszą część. Czekam, aż będę w stanie ustawić STOP LOSS na poziomie, który da mi pewność, że na pierwszej transakcji już nie stracę. Dopiero wtedy inwestuję drugą część. Analogicznie postępuję z kolejnymi częściami).

    • Wg mnie stop lossy nie służą inwestycjom. Mogą być ew. przydatne przy spekulacji, np na ropie czy srebrze.

      Gdybyś w 2007 roku wszedł w rynek w okolicach szczytu bańki, np w zdywersyfikowany, globalny indeks akcji, to przy spadku rzędu 40% pozbyłbyś się go, sprzedając w dołku? Jak akcje tanieją, to lepiej dokupywać tanio, a nie sprzedawać tanio.

      Tak się składa, że z każdej książki inwestycyjnej (i nie tylko), zapisuję sobie wiele cytatów. Oto kilka z nich z B. Grahama, „Inteligentny inwestor”:

      „Gdy ceny rosną, akcje stają się bardziej ryzykowne, a gdy ceny spadają, ryzyko maleje. ”
      „Inteligentny inwestor obawia się hossy, bo wtedy za akcje trzeba płacić więcej.”
      „Sprzedawanie podczas bessy ma sens tylko wtedy, gdy służy to poprawie sytuacji podatkowej.”
      „Dostępny po niskiej cenie indeks jest najlepszym środkiem, jaki kiedykolwiek stworzono, służącym do, nie wymagającego dużych nakładów, inwestowania w papiery wartościowe.”
      „Zainwestuj 90% pieniędzy w zasoby indeksu, pozostawiając sobie 10%, przy użyciu których będziesz próbował wybierać swoje własne akcje.”

      Pozdrawiam

      • @Kamil,

        Rozumiem, że miałeś na myśli, że stop loss’y nie służą Twoim inwestycjom? Ja, z kolei, dopiero dzięki nim zacząłem wychodzić na plus.

        Nie przywiązuję wagi do definicji. Jeśli chcesz, inwestowanie z wykorzystaniem STOP LOSS, możesz nazywać spekulacją. Ale co z tego wynika?

        Ci co kupili w 07.2007 nadal są obecnie 20% na minusie (indeks WIG).
        Gdyby mieli ustawiony Stop Loss, sprzedali np. z 10% stratą a następnie co rok zakładaliby lokatę, dziś, po 10 latach, byliby 20% na plusie.

        Patrząc wstecz bardzo łatwo jest powiedzieć gdzie trzeba by było kupować. Jednak większość osób wchodzi w okolicach szczytów. Takim właśnie osobom, mającym małe doświadczenie, stop loss’y przydałyby się najbardziej.

        Czy stop loss’y nie służą inwestycjom? Każdy rozsądny człowiek, który np. zakłada działalność gospodarczą przyjmuje jakieś założenia ile czasu sobie daje, żeby biznes zaczął na siebie zarabiać, np. 1 rok. Jeśli po tym czasie będzie kiepsko szło, uznaje swoją porażkę, zamyka biznes, żeby dłużej nie palić gotówki. Czym że jest takie podejście jeśli nie ustawieniem Stop Loss?

        • Oszczędzający

          Stop loss służy do ogrywania graczy przez innych graczy – moim zdaniem. Odróżniłbym zmianę zdania (jednak sprzedajemy, bo fundamentalnie coś się zmieniło) od technicznego SL. Jednego dnia przez chwile spuszczą kurs i wywalają Ciebie z akcji. Zgodzę się z Kamilem, że techniczny SL nadaje się tylko spekulacji.

          • Bardzo Ci dziękuję za ten przykład – „zmiana zdania bo coś się zmieniło”. Uważam, że dokładanie taka jest funkcja stop loss. Jak zarządzający funduszem, czy wspomniany Buffett czy Graham uzna, że przestały być aktualne przesłanki, które stały za kupnem – podejmuje decyzję o sprzedaży.

            Jedyna różnica jest taka, że przy metodach fundamentalnych inny jest sposób określenia stop loss niż przy metodach technicznych. Jeśli chcesz ten drugi przypadek spekulacją, dla mnie nie ma problemu. Natomiast funkcja stop loss jest taka sama.

        • Miałem na myśli, że takie osoby jak Graham czy Buffet nie polecają stop lossów inwestorom. Dodam tylko, że przez te inwestycje rozumiem inwestowanie w fundusze indeksowe lub ETFy odzwierciedlające dany rynek (lub nawet lepiej – rynek globalny), a nie inwestowanie w wybrane przez siebie spółki na podstawie lepszej lub gorszej analizy czy przeczucia (lub na chybił trafił, bo szwagier polecał).

          Jak myślę o ETFach które posiadam, to wyobrażam je sobie jako kury, które znoszą jajka. Jak kupuję kurczaki, to nie obserwuję zaraz po kupnie cen rynkowych, żeby może je sprzedać, bo ceny kurczaków spadły o 10% i odkupić jak spadną (albo i nie) o kolejne 10%. Jak ceny pójdą w dół, to po prostu za bieżące zyski będę ich więcej kupował za tę samą kwotę (uśrednianie w dół ceny kupna).

          Zakładanie własnego biznesu można porównać do kupowania akcji tylko jednej spółki, czyli dywersyfikacja jest żadna. I tutaj stop loss może się oczywiście przydać, jednak to nie jest podejście inwestycyjne, które ja, Graham czy Buffet polecamy innym.

          • Trzeba rozróżnić 2 przypadki:

            1) INWESTOWANIE PASYWNE – gdy nie mam odpowiedniej wiedzy i czasu, żeby analizować technicznie czy fundamentalnie poszczególne spółki. Inaczej mówiąc – nie mam narzędzi, żeby próbować pokonać rynek. W tym przypadku JAK NAJBARDZIEJ SŁUSZNE jest podejście, które przedstawiasz:
            – inwestować indeksowo (fundusze dla wygody),
            – portfel zdywersyfikowny (najlepiej dywersyfikacja międzynarodowa) i
            – nastawić się długi termin (koniecznie).
            Skoro inwestuję pasywnie – nie ma tu miejsca na stop loss.

            2) INWESTOWANIE AKTYWNE
            – gdy mam czas i pomysł na to jak pokonać rynek,
            – szczególnie gdy nie jestem w stanie zaakceptować długiego terminu.
            – dywersyfikacja może być tym mniejsza im większa jest moja wiedza, przewaga konkurencyjna. Jak ktoś ma unikatową wiedzę w jakimś zakresie i mocno koncentruje portfel, to nie ma w tym nic złego. Jak jestem ekspertem w jakiejś dziedzinie i zakładam własną działalność to mój portfel jest ekstremalnie skoncentrowany, i w tym przypadku koncentracja jest czymś bardzo pozytywnym.
            – jeśli inwestuję aktywnie, dokonuję aktywnych zmian w portfelu. Sprzedaję te elementy, w odniesieniu do których ustąpiły przesłanki, które wcześniej stały za kupnem. Jeśli inwestuję „technicznie”, nazywa się to „linia obrony”, „plan B” itp. Określam poziom, przy którym uznaje porażkę. Nie muszę ustawiać zlecenia stop loss, jest to jedynie – przydatna – opcja. Jeśli chcesz to nazwać podejściem spekulacyjnym, nie mam z tym żadnego problemu. Osobiście nie lubię tego określenia, bo używane jest raczej w odniesieniu do podejścia bardziej hazardowego, gdzie podejmuje się decyzje na podstawie emocji, bez logicznego uzasadnienia, bez analizy. Najważniejsze, aby założenia były logiczne, racjonalne i spójne.

            • Teraz się Arturze zgadzamy, masz rację, że pisaliśmy po prostu o dwóch różnych podejściach do inwestowania.

              Ja wyleczyłem się z inwestowania aktywnego. Zostało mi jeszcze kilka aktywnych inwestycji krótkookresowych, które przerodziły się w długookresowe, ale powoli je wygaszam i skupiam się na inwestowaniu typowo pasywnym, którego główny trzon to globalny, zdywersyfikowany, akcyjny ETF od Vanguarda.

              Życzę udanego doboru spółek i poziomów stop loss. Pozdrawiam!

  7. Dobry jak zawsze wpis. Też mam IKE Plus. Jednak wkurza mnie to w NN, że nie pokazują rentowności inwestycji, dlatego muszę korzystać z innych płatnych narzędzi aby monitorować portfel. Nawet SFI w mBanku to ma.

    • Hej Fazi,
      Na pewno przydałoby się takie narzędzie w NN, ale moim zdaniem to mała niedogodność w zamian za produkt z tak niskimi kosztami (od razu doprecyzuję: jak na polski rynek).
      Zapłaciłbyś 1% od wartości aktywów w każdym roku więcej w zamian za aplikację? Ja nie?

      Polecam MyFund – pozwala naprawdę dobrze monitorować swój portfel w różnych ujęciach.

      • MyFund używam i jest ok, ale płatny. Zresztą jaki 1% ? mBank, BGZ Optima ma to za darmo. Wchodzisz w swoje fundusze i wszystko jak na dłoni. Nie chodzi mi o aplikację jedynie o wyliczenia jak u innych, których podałem.

        • Fazi,
          Faktycznie zbyt duży skrót myślowy z mojej strony.
          Miałem na myśli to, że już wolę, aby NN nie miało tych wyliczeń w systemie, ale umożliwiało mi inwestować 25% taniej (jednostka K), niż żeby mieli świetny system, ale pełne opłaty za zarządzanie.
          W mBanku NN akcji = 3,5% w skali roku, w IKE Plus ten sam fundusz: 2,70% w skali roku (0,8% różnicy). Załóżmy, że na całym portfelu różnica wyniosłaby 0,5% po pomnożeniu przez choćby obecną wartość aktywów daje to koszt jakieś 280 zł rocznie, a wraz ze wzrostem aktywów koszt byłby większy.

          Tymczasem MyFund kosztuje, w wersji Basic 29,90 zł za rok – i to miałem na myśli. Jeśli jakaś aplikacja oszczędza mi mnóstwo czasu, nie szkoda mi na nią pieniędzy.

          Byłoby oczywiście super, gdyby NN coś takiego kiedyś wprowadził. Pewnie to zrobią.

  8. Dodam że znów za kilka miesięcy bańka technologicznych firm może pęknąć np uber ma gigantyczne zadłużenie i wciąż inwestuje bez wypracowania zysków, jest coraz większe prawdopodobieństwo że padnie. Dodatkowo nowa bańka kredytowa USA jest na fali a mianowicie kredyty studenckie coraz więcej jest udzielnych kredytów i co raz więcej jest nie spłacanych. Wiec kwestia kryzysu jest to już raczej kwestia kilku miesięcy niż lat.

  9. Witaj Marcinie! czytam Twój blog od 2 lat i żałuję,że wcześniej na niego nie trafiłam. Dzięki Tobie spłaciłam w tym czasie ponad 30 tysięcy długów (kilka kredytów na meble kuchenne i pokojowe, sprzęt agd,remont)Proszę Ciebie o radę, bo bardzo mało znam się na finansach. Gdzie mogę założyć IKE Plus. Założyłam IKZE w ING Banku Śląskim ( VII 2014 r. ), wpłacam tam po 200 zł miesięcznie (bywało, że kilka miesięcy płaciłam po 50 zł )i mam do tej pory 5154 zł. To chyba nie najlepsza inwestycja. Co mam teraz zrobić, co byłoby lepsze – mogłabym po tyle wpłacać i na IKE i IKZE. Prosze o radę.

    • Cześć Terenia,

      Dziękuję za miły komentarz i z całego serca gratuluję Ci pozbycia się długów. Świetna robota! 😉

      Na IKZE w banku zarabiać będziesz tak, jak na lokacie bankowej. Nie będzie tu fajerwerków, ale ryzyko również jest znikome, bo środki objęte są gwarancją BFG. Pamiętaj koniecznie o odliczaniu wpłat od dochodu w rocznym zeznaniu PIT 😉 (spotkałem już osoby, które tego nie robią).

      Na Twoim miejscu kontynuowałbym spokojnie wpłaty na IKZE, a ewentualne założenie IKE Plus rozważyłbym po tym, jak zdobędziesz więcej wiedzy na temat działania funduszy inwestycyjnych. Ważne, aby decyzja była podjęta świadomie i na spokojnie, bo od to od Twoich decyzji zależeć będą zyski.

      Mój portfel coś tam zarobił, ale jak tylko rynki zaczną tracić, moja inwestycja też zacznie przynosić straty. Jak będę miał stopę zwrotu -10% na IKE Plus, a Ty +10% na swoim IKZE po 3-4 latach, zapewne spojrzysz na to inaczej 😉
      Dla mnie straty to najnormalniejsza sprawa pod słońcem. Jakie straty Ty akceptujesz?

      Tutaj znajdziesz sporo moich artykułów, które krok po kroku wprowadzają w świat inwestowania w fundusze:
      http://marciniwuc.com/w-co-inwestowac/

      Jeszcze raz serdeczne gratulacje! 😉

  10. Ja również odkładam w IKE i IKZE w NN który rekomendowałeś na blogu. Jestem zadowolony niskimi marżami i elastycznością przesuwania pieniędzy. W 2016 konwertowałem między funduszami 3 x. Testowałem różne warianty. Zysk roczny + 7,61% (dzięki funduszom giełdowym).

    Na początku 2017 władowałem 92% w fundusze giełdowe – Akcji Polskich, USA, Globalnych , Rynków Wschodzących. 8% parkuje w Stabilnym Globalnej Alokacji. Moje założenie: trochę ryzyko, ale zakładam, że GPW w końcu odbije (dotacje UE do 2020 będą stale zasilały gospodarkę, technicznie -powinno iść w górę :), w USA Trampek da impuls rozwojowy (efekt świeżości, optymizmu, euforii, itp. ); Azja – tradycyjnie bardzo duże wahania, ale generalnie rozwija się szybciej niż Europa więc kurs obieram na północ.

    Najważniejsze to systematyczne dokładanie do pieca i odporność na niusy 🙂

  11. Dziękuję za kolejny artykuł. Dzięki Pana wcześniejszym wpisom, zacząłem interesować się IKE oraz otworzyłem konto i podjąłem się pierwszych inwestycji 🙂

    Pozdrawiam.

  12. Ja uważam, że nie powinienem narażać swojej przyszłości na ryzyko. Możliwość, że coś się może nie udać i np. po poważnym tąpnięciu na giełdach pozostanę na emeryturze tylko z częścią kapitału jaki gromadziłem, nie mówiąc już o utraconych zyskach, jest realna, a nie chciałbym na emeryturze dorabiać zbieraniem złomu 🙂 . Dlatego nie uznaję IKE w formie konta maklerskiego i TFI (w tym drugim przypadku również z powodu stosowanych w Polsce wygórowanych opłat za zarządzanie). Na giełdzie gram, ale nie kapitałem emerytalnym.
    IKE mam w postaci rachunku bankowego. Jedyną niedogodnością szukania banków z najwyższym oprocentowaniem na IKE, była do tej pory konieczność kolejnego „przesiadania się” pomiędzy bankami (SK Bank Wołomin, BS Nadarzyn). Ale stałe oprocentowanie rzędu 4 – 6 % bez ryzyka (BFG) i bez obsunięć kapitału spowodowało, że na przestrzeni kilku lat w porównania do innych inwestycji ta forma oszczędzania okazała się u mnie najbardziej zyskowna.
    Wykorzystuję cały limit wpłat, przelewając na początku każdego roku nadwyżki finansowe na IKE (zamiast na zwykłe lokaty).

    • Cześć Fabian,

      Super, że odkładasz środki na przyszłość – to jest najważniejsze, bo z ZUS dostaniemy 30% wynagrodzenia (lub mniej).
      Każdy powinien znaleźć własny sposób inwestowania/pomnażania kapitału. Jeżeli jesteś zadowolony – to to jest najważniejsze. Masz rację – środki objęte BFG są bezpieczniejsze i jeśli to jest dla Ciebie kluczowy element, a z wyników jesteś zadowolony, to o to dokładnie chodzi 😉
      Skoro wykorzystujesz cały limit wpłat zbieranie złomu z pewnością Ci nie grozi 😉
      Wszystkiego dobrego!

  13. Marcinie mam takie pytanie. Skąd wynika różnica pomiędzy ceną jednostki z notowań, a ceną po jakiej kupuję daną jednostkę. Dla przykładu w dniu 11.01.2017 kupiłem jednostki NN Subfundusz Perspektywa 2025 za kwotę 100zł. Na potwierdzeniu transakcji cena jednostki wynosi 126,55zł. Gdy sprawdzę w notowaniach cenę tego funduszu w dniu 11.01.2017 to widnieje tam cena 124,82. Z góry dzięki za wyjaśnienie.

    • Rafał,
      Jednostka wyceniana jest każdego dnia i jej wartość zmienia się w zależności od sytuacji na rynku.
      Jeśli dziś zlecisz przelew, to jednostki zostaną Ci przyznane według wyceny z jutra.
      Prawdopodobnie 11.01 zleciłeś przelew, a jednostki zostały Ci przyznane 12.01?
      To pierwsza rzecz, jaka przychodzi mi do głowy.

      Druga: być może sprawdzasz notowania jednostki A (z wyższą opłatą za zarządzanie), tymczasem w IKE Plus kupujesz jednostkę K (z niższą opłatą). Jednostka K ma lepsze wyniki, czyli z czasem coraz wyższą wycenę w stosunku do jednostki A.
      Sprawdź na stronie NN notowania dla jednostki kategorii „K”

      Daj znać, czy teraz wszystko OK?

      • Masz rację sprawdzałem notowania jednostek A zamiast K. Teraz wszystko się zgadza.
        Pozdrawiam. Robisz dobrą robotę!

      • W większości przypadków przy zakupie jednostek uczestnictwa obowiązuje wycena D+1 (z następnego dnia). W nielicznych przypadkach będzie to D+0 (pod warunkiem że dyspozycja dotrze do TFI nie później niż o określonej godzinie). Niektóre TFI zastrzegają sobie, że może to nawet być D+2. Osobiście miałem takie przypadki.

        Pozdrawiam,
        Artur

  14. Marcin,
    Dziękuję za ciekawy artykuł. Mam jedno pytanie: Dlaczego nie inwestujesz w Fundusze Cyklu życia?
    Pozdrawiam,
    A.

      • Hej Marcin,

        Serio serio?
        Wlasnie stoje przed podobnym wyborem.

        Tzn dla mnie inwestowanie na IKE/IKZE przez biura maklerskie to zbyt wysokie progi + szkoda mi czasu.
        TFI w NN wydaja sie rozsadnym kompromisem pomiedzy tym co trzeba umiec, ryzykiem a ile mozna wyniesc

        Zastanawiam sie czy nie docisnac sobie bardziej finansowej sruby w domu i regularnie starac sie wplacac cale limity na IKE i IKZE.

        I teraz dylemat – jesli zaakceptuje ryzyko wkladania wszystkich jaj do jednego koszyka = IKE + IKZE w NN TFI to co dalej ze srodkami?

        Myslalem o IKE na perspektywy a IKZE jako nauke (bo mniejsze limity).

        Jakies porady dla takich masochistow? 🙂

  15. Marcinie, a mogę wiedzieć co spowodowało, że do swojego portfela nie włożyłeś NN (L) Globalny Długu Korporacyjnego?

    • Hej Dawid,

      Dług korporacjny to dla mnie taka „pośrednia” klasa aktywów między akcjami i obligacjami.
      W uproszczeniu zarabia się na tych papierach gdy: (1) Zawężają się (obniżają) tzw. spready – czyli dodatkowa rentowność będąca premią za ryzyko kredytowe w stosunku do długu rządowego. (2) Spadają stopy procentowe. Traci się oczywiście w przeciwnym scenariuszu: gdy spready i/lub stopy procentowe rosną, a także gdy firmy upadają i przejściowo gdy spada płynność na rynkach, na których notowane są obligacje typu „high yield”.

      Spready są obecnie bardzo niskie, zaś stopy procentowe mają iść w górę. Poprawa sytuacji gospodarczej może spowodować dalsze zawężenie się spreadów, ale moim zdaniem potencjał zysku do ryzyka jest na obecnych poziomach mało atrakcyjny. Pewnie kiedyś dodam to do portfela, ale raczej nie teraz.

      Ten artykuł pomoże Ci lepiej zrozumieć mój komentarz:
      Fundusze dłużne – kiedy przyniosą najlepsze wyniki?

  16. Marcinie,
    Bardzo ciekawy wpis, a skoro polecasz NN Investment Partners to mam pytanie:
    – czy zakup jednostek zawsze tak długo u nich trwa? 18 stycznia złożylem zlecenie dokupienia jednostek funduszu, dostałem formularz przelewu i przelałem od razu pieniądze, jest 23 stycznia i tego zlecenia nie ma nawet w mojej historii zleceń, jest w ogóle niewidoczne.
    Możesz podzielić się swoimi doświadczeniami w tym zakresie?
    Dziękuję i pozdrawiam,
    Tomek

    • Hej Tomek,
      Samo księgowanie jednostek odbywa się standardowo, natomiast faktycznie dość późno dociera potwierdzenie transakcji.
      Realizacja zlecenia odbywa się po wycenie następującej w kolejnym dniu roboczym po zaksięgowaniu środków na koncie funduszu.
      Mogło to wyglądać tak: przelałeś 18.01, środki na konto funduszu trafiły 19.01. jednostki przyznano 20.01. Potem był weekend, więc pewnie potwierdzenie otrzymasz dziś lub jutro.
      Jeśli nie – to kontaktuj się z infolinią, bo ewidentnie coś poszło nie tak.
      Na potwierdzeniu transakcji będziesz miał datę, w której nabyłeś jednostki. Będzie to zapewne 19.01 lub 20.01 – w zależności od tego, kiedy trafiły środki na konto funduszu.
      Daj znać, jak już otrzymasz potwierdzenie.
      Ja do tej pory nie miałem żadnych niespodzianek z tym związanych.

  17. Przy podejmowaniu decyzji dotyczących kupna akcji na GPW nigdy nie kierują się opiniami komentatorów czy zaleceniami kupna. Przeglądając rekomendacje wystawione za ostatni rok przez moje BM ponad 80% byłą błędnych! Dlatego z dużym dystansem podchodzę do opinii wyrażonych przez analityków. Wystarczy poczytać np. artykuły na temat kształtowania się cen ropy naftowej: od spadku do 30$ za baryłkę, po 100$. Różne optyki postrzegania wykresów i gospodarki. Podobnie ma się rzecz z kursem PLN-USD czy ze wzrostem gospodarczym na poziomie 3%. Pozdrawiam!

  18. Marcinie – co lepiej ? Inwestycja odłożonych środków w nieruchomości pod wynajem ? Srednio pewnie ze 4% stopy zwrotu czy jednak IKE ?

  19. Panie Marcinie!

    Dziękuję za ciekawy artykuł. Mam pytanie – może trochę poza tematem. W którym momencie IKE Plus pobiera opłaty za zarządzanie funduszem? Czy wyniki swoich funduszy, które Pan prezentuje są już po obcięciu opłat czy jeszcze przed?

    Pozdrawiam i życzę dużo weny do pisania kolejnych artykułów 🙂

    • Wyniki mojego portfela są już po uwzględnieniu wszystkich kosztów.
      Opłata za zarządzanie pobierana jest codziennie z aktywów funduszy jako 1/365 opłaty rocznej. Wyniki funduszy pokazane w ujęciu NETTO – już po uwzględnieniu (odjęciu) tej opłaty.
      W IKE PLus nabywa się jednostki kategorii K z opłata o 25% niższą niż standardowa.

  20. Panie Marcinie,

    Pozwoliłem sobie napisać ponieważ nie udało mi sie znależć informacji w artykułach.
    Obecne prowadze konto IKE w formie obligacji skarbowych oprocentownych 2.1% oraz IKZE w banku ING, gdzie oprocentowanie jest niskie- 0.7%.
    Poprzez platformę inwestycyjną w banku dokonuje rowniez zakupów jednostek funduszy natomiast po lekturze Pana artykułow zacząłem zastanawiać się nad przeniesieniem IKE, IKZE do NN IP, gdzie nawet przy niskim stopniu ryzyka fundusze daja wiekszy zwrot. Rownież oplaty za prowadzne inwestycje wydaja sie byc nizsze niz w ING.
    Można posiadac tylko jedno konto IKE ale podczas rejestracji NN TFI24 mam do wyboru albo inwestowanie w fundusze inwestycyjne albo IKE i IKZE. Może moje pytanie jest bez sensu ale czy można dwukrotnie zaozyc to konto. Jedno dla funduszy a drugie dla prowadznie IKE i IKZE?

    Dziękuje z góry za odpowiedź,

    Zbigniew

Odpowiedz