Który fundusz akcji wybrać? – kilka przydatnych wskazówek

25

Na rynkach od kilku tygodni spore zawirowania, większość indeksów giełdowych na całym świecie dołuje, a wraz z nimi wyceny akcji. To sprawia, że wiele osób, które myślały o zainwestowaniu w fundusze akcji, zaczyna porzucać zainteresowanie tym pomysłem i przerzuca uwagę gdzie indziej. Niesłusznie. Skoro wyceny spadają, to właśnie teraz warto się przygotować na przyszłe zakupy. W funduszowym sklepie, zaczynają się właśnie promocje. 😉 Im taniej, tym lepiej dla nowych inwestorów.

Dzisiejszy artykuł to kontynuacja materiału o inwestowaniu w fundusze akcji. W poprzednim pt. „Fundusze akcji – jak działają i co z tego wynika dla Ciebie?wyjaśniłem Wam dokładnie ich działanie. Dziś poszukamy odpowiedzi na kolejne pytanie: jak spośród dziesiątek funduszy wybrać te, które pomogą zrealizować nasz cel?

 

Takich decyzji unikaj.

Jak się za chwilę przekonacie, wybór właściwych funduszy to spore wyzwanie. Ale unikając najczęstszych błędów, skutecznie zwiększymy szanse na sukces. Dlatego zacznę od rzeczy, których zdecydowanie robić nie warto.

1. Nie kupuj krótkoterminowych wyników.

W prasowych zestawieniach czy na stronach internetowych często możemy znaleźć rankingi pod hasłem „fundusz miesiąca” czy „gwiazdy kwartału”. Gdy jakiś fundusz wykręci dobry wynik, natychmiast wykorzystuje to w marketingu. Wiadomo, że nic tak nie przykuwa uwagi, jak dwucyfrowe stopy zwrotu w krótkim okresie. 10% w tydzień, 30% w miesiąc – to rozpala wyobraźnię i sprawia, że wiele osób wpłaca pieniądze oczekując kontynuacji dobrej passy. To nie jest dobra strategia.

Wśród „gwiazd kwartału” często trafiają się skoncentrowane fundusze sektorowe, fundusze małych spółek czy inwestujące w akcje wybranych firm surowcowych, dla których w ostatnim okresie zaistniały niezwykle sprzyjające warunki rynkowe. Te warunki przełożyły się na krótkoterminowe wyniki, które są teraz intensywnie promowane. W większości przypadków są to produkty zbyt ryzykowne dla przeciętnego inwestora, a przede wszystkim – jeśli trąbią już o tym gazety – dobry okres dla tych funduszy zwykle dobiega końca. Kto miał zarobić, zarobił. Obecnie akcje w portfelu takiego funduszu są dużo droższe, a co za tym idzie, ryzykowniejsze.

Zauważyłeś „fundusz miesiąca?”. Super. Potraktuj to jako ciekawostkę i wstęp do dalszej analizy, ale nigdy jako podstawę do zainwestowania pieniędzy.

2. Uważaj na bestsellery.

Ten punkt wiąże się z poprzednim. Gdy jakiś fundusz pokaże świetne wyniki w ostatnim okresie, przyciąga nowych inwestorów. Jego aktywa zaczynają rosnąć i automatycznie trafia on do zestawień najchętniej kupowanych funduszy ubiegłego miesiąca czy kwartału. To samonapędzjący się mechanizm marketingowy.

Widzisz listę najchętniej kupowanych funduszy? Świetnie. Ale to znów powinna być dla Ciebie co najwyżej ciekawostka. Analiza nabyć i umorzeń funduszy inwestycyjnych bezlitośnie wskazuje na to, że większość inwestorów systematycznie się myli. Największa liczba klientów wpłaca pieniądze do funduszu po długim okresie, w którym pokazywał on świetne wyniki. Zwykle dołączają więc oni pod koniec „rajdu” i zaliczają solidne rozczarowanie. To nie jest na pewno strategia dla Ciebie. Nie podążaj w ciemno za tłumem.

3. Uwaga na reklamy.

Od czasu do czasu w mediach pojawiają się również reklamy konkretnych funduszy. I tutaj mamy kolejny problem. Wyobraź sobie, że po miesiącach spadków na giełdzie wyceny akcji są bardzo atrakcyjne. Mniej doświadczeni inwestorzy, zniechęceni długotrwałymi spadkami, poddają się i umarzają jednostki funduszy. Bardziej doświadczeni – właśnie zaczynają powiększać swoje zaangażowanie w takie fundusze.

Największą korzyść dla klientów przyniosłaby wtedy reklama zachęcająca do inwestowania w fundusze akcji. Niestety, na drodze pojawia się spory problem: ujemne wyniki z ostatnich miesięcy odstraszają i zniechęcają. Klienci obserwując pikujące wykresy, nie wpłacą pieniędzy do takich funduszy. Wolą poczekać aż będzie… drożej. Pieniądze wydane na kampanię funduszu nie zwrócą się, dlatego takich kampanii nie ma.

Co się zatem najczęściej promuje? To, co najszybciej się sprzeda: fundusze z najlepszymi wynikami w ostatnim okresie i te najchętniej kupowane. W ten sposób błędne koło się zamyka.

Pamiętaj: krótkoterminowe wyniki, bestsellery, reklamy – to tylko ciekawostki. Nigdy nie inwestuj jedynie w oparciu o nie. Nawet jeśli kampania marketingowa jest wybitna i zapiera dech w piersiach.

Niniejszy artykuł jest częścią cyklu edukacyjnego „Rozumiem w co inwestuję”. Partnerem cyklu jest serwis internetowy bossafund.pl umożliwiający inwestowanie bez opłat manipulacyjnych w ponad 250 funduszy z 20-tu TFI .

bossa

 

Musisz odrobić pracę domową.

To dla mnie zadziwiające zjawisko: ludzie potrafią spędzić kilka dni analizując zakup smartfonu czy nowego płaszcza, a decyzję o zainwestowaniu ciężko zarobionych pieniędzy podejmują po krótkiej rozmowie z doradcą, który 3 miesiące temu był jeszcze studentem.

Postawmy sprawę jasno: bardzo ciężko pracowałeś na swoje pieniądze, więc zanim gdziekolwiek je wpłacisz, musisz solidnie się przygotować i odrobić pracę domową. Śledzisz cykl naszych wpisów, więc mam nadzieję, że nie masz co do tego żadnych wątpliwości. Boisz się funduszy akcji i jeszcze ich nie rozumiesz? To nie wpłacaj! To nie przypadek, że nasz cykl nazwaliśmy „Rozumiem w co inwestuję”. Trzymaj się tej zasady i pamiętaj, że do wyboru masz również znacznie bezpieczniejsze rozwiązania, o których możesz przeczytać tutaj:

Fundusze pieniężne i gotówkowe – czego się po nich spodziewać?

Jeżeli jednak myślisz o zyskach istotnie większych od lokat, to część portfela zdecydowanie warto przeznaczyć na zakup funduszy akcji. Jaką część? I to jest właśnie kluczowe pytanie.

 

1. Zrozum swój profil inwestycyjny.

Co to ma wspólnego z wyborem właściwego funduszu? Wbrew pozorom – bardzo dużo. Fundusze akcji charakteryzują się wysoką zmiennością. Straty rzędu 10 – 20% procent są czymś naturalnym, zaś w czasie gwałtownej bessy na rynku mogą być znacznie wyższe. Po okresach zysków nieuchronnie przychodzi okres spadków, które dla wielu inwestorów są prawdziwym testem odporności psychicznej. Nie sposób przewidzieć ani momentu rozpoczęcia tych spadków, ani ich zakresu. Cała sztuka polega na tym, aby odpuścić sobie skazane na porażkę próby przewidywania rynku i skoncentrować się na konsekwentnej realizacji swojej strategii. Ta konsekwencja pozwala na systematyczne dokupowanie jednostek funduszy w okresach spadków.

To jednak jest trudne dla naszej psychiki. Zewsząd docierają wtedy medialne informacje o końcu świata i „krachu na giełdzie”, wszyscy są przerażeni, a ręka drży gdy składamy zlecenie. Mimo wszystko warto to robić, bo po okresach spadków równie nieuchronnie przychodzi okres wzrostów. Przypomnę Wam jeszcze raz nieśmiertelne słowa Benjamina Grahama:

Giełda jest jak wahadło, które stale odchyla się od nieuzasadnionego optymizmu (co sprawia, że ceny akcji są zbyt wysokie) do przesadzonego pesymizmu (gdy akcje są zbyt tanie). Inteligentny inwestor to realista, który sprzedaje optymistom i kupuje od pesymistów.

Aby jednak przetrzymać okresy spadków, ilość funduszy akcji w naszym portfelu musi być dostosowana nie tylko do naszego celu inwestycyjnego (im bardziej odległy w czasie, tym więcej funduszy akcji możemy umieścić w portfelu), ale przede wszystkim do naszej „konstrukcji psychicznej”. Dlatego bardzo ważne jest, aby dobrze poznać i zrozumieć swój własny profil inwestycyjny.

Wielu nowych inwestorów rozpoczynając swoją historię z funduszami akcji patrzy na tabelkę z wynikami i liczy na to, że fundusz zaoferuje im przyjemną wycieczkę w górę, bez żadnych zakłóceń. Tymczasem jest to wyboista, pełna dziur i niespodzianek droga, która dostarcza wielu emocji. Po pierwszych spadkach nowi inwestorzy szybko się zniechęcają. Tracą 10-15% i zaczynają pytać: „Gdzie moje zyski?”, „Czekam już rok, a tu ciągle nic, co się dzieje?”, „Miało być więcej pieniędzy, a po kilku miesiącach jestem na minusie, o co tu chodzi?”. By nie zadawać takich pytań, tylko konsekwentnie realizować strategię, musimy być pewni, że ilość funduszy akcji w naszym portfelu jest taka, że nie będziemy się przejmować przejściowymi stratami, nawet jeśli potrwają rok czy dłużej.

W ustaleniu jakim jesteś inwestorem oraz ile funduszy akcji możesz wprowadzić do swojego portfela bez narażania się na paniczne reakcje, pomoże Ci ankieta „Sprawdź, jakim jesteś inwestorem” przygotowana przez bossafund.pl. Bierze ona pod uwagę najważniejsze parametry do analizy profilu inwestycyjnego, jak wiek, horyzont inwestycyjny, dochody i poziom oszczędności, poziom wiedzy, akceptację strat, apetyt na zyski, doświadczenie w inwestowaniu, skłonność do ryzyka w obszarach innych niż inwestycje, itp. Po rozwiązaniu ankiety otrzymasz odpowiedź z konkretną sugestią, jak mógłby wyglądać Twój portfel funduszy. W moim przypadku wygląda to tak:

fundusze akcji

To oczywiście sugestia, będąca po prostu dobrym punktem wyjścia. Swój własny profil zrozumiesz dopiero gdy zainwestujesz prawdziwe pieniądze. Tylko realne zyski i straty pomogą Ci poznać własne reakcje i zobaczyć jakie straty znosisz bez stresu, a kiedy zaczynasz mieć problem z zaśnięciem. Przykładowo – inwestując w fundusze na studia moich dzieci, które rozpoczną się za 9 lat, inwestuję w fundusze akcji od 40% do 80% portfela. Pomimo sporej wiedzy, ponad 10-letniego doświadczenia i naprawdę sporej odporności na spadki, nigdy nie wpłacam do nich 100%.

Zbyt duży udział funduszy akcji w portfelu może oznaczać nadmierne ryzyko. Musisz jednak pamiętać, że zbyt mała ilość funduszy akcji w portfelu, lub ich zupełny brak, również oznacza ryzyko. Jakie ryzyko? Ryzyko niezrealizowania Twojego celu inwestycyjnego.

Inwestując część środków w fundusze akcji zwiększamy swoje szanse na to, że w horyzoncie naszej inwestycji osiągniemy satysfakcjonujące zyski. Oczywiście ceną są przejściowe straty i trudne emocje. Za to całkowicie rezygnując z funduszy akcji w portfelu mamy 100% gwarancji, że wysokie stopy zwrotu są całkowicie poza naszym zasięgiem. Moim zdaniem fundusze akcji są bardzo ważnym składnikiem większości portfeli o horyzoncie dłuższym niż 5 lat.

 

2. Nie stawiaj na jednego konia.

Wiedząc już jaki odsetek naszego portfela powinny stanowić fundusze akcji, czas wybrać konkretne produkty. To wymaga nieco czasu i wysiłku, ale już na początku warto pamiętać, by nie koncentrować się wyłącznie na jednym funduszu. W poprzednim artykule opisałem w jaki sposób zarządzający stara się pobić rynek i osiągnąć stopy zwrotu lepsze od konkurencji. To wymaga podejmowania odważnych decyzji, z których część okaże się błędna. Co więcej, w różnych TFI występuje różny styl zarządzania. W niektórych zarządza się zespołowo, w innych wszystkie decyzje podejmuje jeden zarządzający. W jednych inwestuje się „bliżej benchmarku”, w innych zarządza się z większą swobodą. Dlatego wyniki funduszy z tej samej grupy (np. uniwersalne akcji polskich) mogą się dość istotnie różnić w zależności od tego, jakie to TFI lub jaki zarządzający stoi za sterami.

Moim zdaniem wybór przynajmniej trzech funduszy z różnych TFI pozwoli bardziej efektywnie rozlokować nasze pieniądze niż „obstawienie jednego konia”. Nasz koń może świetnie spisywać się w czasie wzrostów, ale przy zmiennym rynku może mieć znacznie słabsze wyniki. W tym samym czasie inny fundusz może radzić sobie nieco gorzej w czasie dynamicznych wzrostów, ale na zmiennym rynku wykręcać lepsze wyniki. Zastanówmy się teraz, jak wyselekcjonować tę naszą trójkę, bo w ofercie bossafund.pl do wyboru mamy fundusze z 20 TFI.

 

3. Dokładnie obejrzyj wyniki historyczne.

O ile kierowanie się wynikami krótkoterminowymi jest słabym pomysłem, o tyle analiza wyników funduszu w dłuższym okresie jest bardzo ważnym źródłem informacji. Warto pamiętać, że tabele z wynikami za 1, 2, 5 czy 10 lat – pokazują jedynie porównanie dwóch wycen: tej w momencie startu (np. 5 – 10 lat temu) i wyceny najnowszej. Choć chętnie wykorzystywane w sprzedaży funduszy, nie mówią nam one nic na temat tego, co działo się po drodze.

Dlatego tak ważne jest przyjrzenie się wykresowi funduszu. Zamiast porównywać fundusze bezpośrednio między sobą, dobrze jest najpierw sprowadzić je do „wspólnego mianownika” i porównać z całym rynkiem, np. z indeksem WIG.

Zobaczmy jak trzy wybrane fundusze akcji radziły sobie na przestrzeni ostatnich 10 lat w porównaniu z tym indeksem:

 

1) Aviva Akcji:

akcje aviva

Widzimy, że fundusz skutecznie goni benchmark i to pomimo opłaty za zarządzanie na poziomie 4% w skali roku. Zarządzający dają radę tę opłatę odrobić i w dodatku robią to konsekwentnie na przestrzeni całego okresu. Po 10 latach, od sierpnia 2005 do sierpnia 2015 stopa zwrotu indeksu WIG to +67,23% a funduszu + 67,64%. Naprawdę dobrze to wygląda.

 

2) Unikorona Akcje:

akcje unikorona

Podobna historia jak w przypadku Avivy. Fundusz chodzi dość równo z benchmarkiem, odpracowuje swoją opłatę, a od sierpnia 2005 do sierpnia 2015 zarobił +66,12% podczas gdy WIG zarobił 67,23%. To dobry wynik.

 

3) Metlife Akcji:

 

metlife akcje

Od dna bessy w lutym 2009 ewidentnie cos w tym funduszu nie gra. Nie tylko „rozjeżdża” się on z benchmarkiem, ale dodatkowo robi to nad podziw konsekwentnie. Z upływem czasu różnica w wynikach jest coraz większa. WIG zarobił w 10 lat 67,23%, a fundusz: 9,40%. Dziękuję – z tej oferty nie skorzystam.

Jak widzicie tego typu „analiza” wzrokowa wykresów jest banalnie prosta i natychmiast daje nam sporo informacji na temat sposobu, w jaki zarządzany był fundusz. Mając wszystkie dane na temat wielu funduszy i indeksów w jednym miejscu, możemy taką analizę sprawnie przeprowadzić.

Warto zrobić takie porównania również dla innych okresów: 5 lat, 3 lata, 1 rok. Zawsze w odniesieniu do „wspólnego mianownika, którym dla rodzimej giełdy jest WIG. W ten sposób możemy również zidentyfikować fundusze, których jakość zarządzania poprawiła się w ostatnich czasach.

 

Weźmy dla przykładu taki NN Akcji. Jeśli spojrzymy na jego wyniki za 10 lat, wygląda to tak:

nn akcji

 

WIG zarobił w 10 lat +67,23% a NN Akcji +33,82%. Jest to wynik znacząco lepszy, od opisanego wcześniej funduszu MetLife Akcji, ale gorszy od Unikorony oraz Avivy. Jednak widać że od pewnego czasu wykres funduszu i wykres indeksu przestały się „rozjeżdżać”. Sprawdźmy zatem wykres za ostatnie 3 lata:

nn akcji 3 lata

Zdaje się, że zarządzający NN Akcji znaleźli wreszcie receptę na to, by skutecznie walczyć z benchmarkiem. WIG zarobił w 3 lata +27,71% a oni +29,96%.

Jak więc widzicie nawet z prostych wykresów można wyczytać sporo informacji. Na podstawie wyników historycznych wylicza się również kilka wskaźników służących do oceny ryzyka i efektywności zarządzania funduszem: Information Ratio, Sharpe Ratio, odchylenie standardowe, wskaźnik beta, itp. Planowałem je nawet opisać, ale doszedłem do wniosku, że na tym etapie to nieco przerost formy nad treścią. Większość informacji, które niosą ze sobą te wskaźniki, i tak jest widoczna na wykresie zestawiającym fundusz z indeksem. Poza tym wskaźniki są często liczone przez różne TFI na innych danych. Dobra analiza wykresu na początek powie nam i tak bardzo wiele.

Na stronach bossafund.pl wchodząc w informacje o dowolnym funduszu wystarczy kliknąć zakładkę „Wykresy” by otrzymać mnóstwo informacji:

– miesięczne stopy zwrotu,
– kroczące stopy zwrotu,
– średnioroczne stopy zwrotu,
– obsunięcie kapitału, itp., itd.

Znajdziecie również bardzo przydatną sekcję pt.”Edukacja”. Zawartych tam informacji nie będzie oczywiście w puli pytań w naszym konkursie, ale zdecydowanie polecam Wam ich lekturę. Siłą rzeczy w artykule na blogu zmieszczę jedynie kilka informacji, ale warto je uzupełnić. W kontekście wyników historycznych przeczytajcie sobie np. Jak interpretować wyniki funduszy.

 

4. Porównuj jabłka z jabłkami.

Inwestowanie w akcje pozwala na budowanie bardzo różnych strategii, nic zatem dziwnego, że fundusze akcyjne są najliczniejszą grupą w tej kategorii produktów finansowych. W różnego rodzaju zestawieniach są one często wrzucane do jednego worka a ich wyniki porównywane w sposób bezpośredni. W ten sposób zdarza się, że porównujemy „jabłka z pomarańczami”. Na łamach jednej z gazet widziałem niedawno tabelkę, w której w tym samym zestawieniu były uniwersalne fundusze akcji, fundusze małych i średnich spółek, a nawet fundusz typu „short” zarabiający na spadkach cen akcji. Takie porównania niewiele nam mówią.

Przed porównaniem i analizą warto wziąć pod uwagę różnice pomiędzy grupami funduszy. W kilku zdaniach opiszę Wam najistotniejsze moim zdaniem cechy najbardziej popularnych grup:

a) Uniwersalne fundusze akcji polskich – to takie, które pokazałem na powyższych wykresach. Inwestują one przede wszystkim w akcje na rynku polskim i stają w szranki z indeksem WIG. W ich portfelach znajdziemy czasami też akcje tureckie, czeskie, rumuńskie, węgierskie itp. – ale są to zwykle niewielkie pozycje traktowane jako swoisty „dopalacz”. Na przykład gdy banki w Polsce są drogie, a podobne banki na Węgrzech są tanie, to zmniejszenie pozycji w banku polskim i wypełnienie tej luki bankiem węgierskim daje szanse na nieco lepszy wynik. Jednak podstawowym rynkiem dla tych funduszy pozostaje Polska.

b) Fundusze akcji zagranicznych – podobnie jak te, opisane w punkcie powyżej, dają ekspozycję na poszczególne rynki geograficzne: USA, Europę, Japonię czy Rynki Wschodzące.

c) Fundusze spółek dywidendowych – inwestują w największe, najbardziej płynne spółki, o tzw. wysokiej stopie dywidendy. Oznacza to, że takie firmy wypłacają ze swoich zysków dywidendy swoim akcjonariuszom (w tym wypadku funduszom). Jakie firmy stać na konsekwentną wypłatę wysokich dywidend? Takie, które przynoszą wysokie, stabilne zyski. Wśród funduszy akcji są to zwykle te fundusze, których wyceny stosunkowo mniej się wahają (można powiedzieć, że są one „najbezpieczniejsze wśród ryzykownych”.)

d) Fundusze małych i średnich spółek – te są z kolei bardzo ryzykowne. Owszem, w sprzyjających okresach dają zarobić bardzo dobrze, ale w okresie bessy równie gwałtownie tracą na wartości. Wynika to m.in. z dwóch przyczyn: są one ulubieńcami inwestorów indywidualnych i są mało płynne. Gdy mamy bessę, drobni inwestorzy sprzedają takie akcje na potęgę, nie patrząc na ich wyceny i chcąc po prostu szybko wyrzucić je z portfela. Dlatego tracą one znacznie bardziej niż spółki większe, trzymane przez inwestorów instytucjonalnych. Z kolei pod koniec hossy, gdy duże spółki są już dość drogie, często następuje jeszcze tzw. hossa maluchów, gdy w poszukiwaniu lepszych wyników nawet duzi inwestorzy instytucjonalni patrzą łaskawym okiem na takie firmy. Nie ma tu oczywiście żelaznej reguły, ale zależność jest taka: potencjał na znacznie wyższe zyski w zamian za znacznie wyższe ryzyko.

e) Fundusze sektorowe – to najbardziej ryzykowna grupa funduszy. Inwestując w taki fundusz obstawiamy tylko i wyłącznie jeden sektor. Może mieć on znakomity rok, dwa, czy nawet trzy lata, by potem popaść w niełaskę na bardzo długi okres. Świetnym przykładem może być boom na fundusze sektora budowlanego i nieruchomości, który miał u nas miejsce przed Euro 2012. Do dziś wielu inwestorom ta inwestycja odbija się czkawką.

Moim zdaniem dla kogoś, kto dopiero zaczyna swoją przygodę z funduszami, fundusze małych i średnich spółek oraz fundusze sektorowe, to rozwiązania zbyt ryzykowne.

I tutaj chciałbym Wam przypomnieć coś, co zaznaczałem już w poprzednich wpisach na temat funduszy. Lekturą absolutnie obowiązkową dla każdego z nas przed inwestycją w fundusz jest karta funduszu oraz Kluczowe Informacje dla Inwestorów (tzw. KIID). Dokładna lektura tych krótkich dokumentów (karta to 1-2 strony, a KIID to 2 strony A4) pozwoli Wam od razu się zorientować do jakiej grupy należy rozważany przez Was fundusz.

 

5. Nie stój w miejscu – zdobywaj wiedzę.

Dokładne zrozumienie własnego profilu inwestycyjnego, obejrzenie wykresów zestawiających wyniki funduszy, lektura karty funduszu oraz KIID w celu zrozumienia polityki inwestycyjnej funduszu i wreszcie wybór przynajmniej 3 rozwiązań – to moim zdaniem niezłe podstawy do naprawdę świadomej decyzji inwestycyjnej.

Jeśli dodamy do tego pełne zrozumienie sposobu funkcjonowania funduszy akcji, który opisałem dokładnie w poprzednim artykule, to mamy już dobry zestaw wiedzy, informacji i realistycznych oczekiwań, by rozpocząć systematyczne wpłaty.

To jednak nie koniec. Z upływem czasu kwota, którą uzbieramy w funduszach będzie rosła. A to oznacza, że nasze decyzje odnośnie wyboru funduszu, będą miały coraz większe finansowe konsekwencje. Dlatego pierwsze miesiące inwestycji warto poświęcić nie tylko na systematyczne wpłaty, ale również na systematyczne rozwijanie wiedzy na temat funduszy.

Śledzenie jak zachowują się nasze inwestycje i poznawanie własnych reakcji sprawi, że po przetrwaniu kilku przejściowych spadków będziecie inwestować na chłodno, bardziej świadomie i z większymi sukcesami. Oczywiście na blogu nie zabraknie artykułów, które będą Wam w tym pomagać.

 

Wielki konkurs coraz bliżej. Zainwestuj bez opłat i zwiększ swoje szanse!

Już w poniedziałek, 19 października, przeprowadzimy na blogu super konkurs. Będzie to raptem 20-pytań testowych, pochodzących z artykułów stanowiących nasz cykl. Udział w nim może wziąć każdy czytelnik bloga. Wystarczy przeczytać wskazane artykuły, przygotować się i wziąć udział w teście. Jest o co powalczyć, bo oprócz zdobytej wiedzy, mamy dla Was aż 53 nagrody:

  • Za I miejsce: 3000 zł

  • Za II miejsce: 1500 zł

  • Za III miejsce: 1000 zł

  • Kolejnych 30 osób (za miejsca od 4 do 33) wygra bilet na szkolenie o funduszach inwestycyjnych o wartości 750 zł

  • Kolejnych 20 osób (za miejsca od 34 do 53) wygra nagrody pieniężne w wysokości 100 zł.

Do tej pory ukazały się 4 artykuły z naszego cyklu:

  1. Do wygrania 30 000 zł za…czytanie bloga

  2. Fundusze pieniężne i gotówkowe – czego się po nich spodziewać?

  3. Fundusze dłużne – kiedy przyniosą najlepsze wyniki?

  4. Fundusze akcji – jak działają i co z tego wynika dla Ciebie

Za rozwiązanie testu w konkursie można zdobyć maksymalnie 20 punktów. Swoje szanse na wygraną możecie jednak podnieść nabywając za dowolną kwotę jednostki jakiegokolwiek funduszu w serwisie bossafund.pl

Wystarczy zainwestować 100zł. Każda osoba, która dokona tego do końca września zdobędzie dodatkowo 0,7 punktu. W październiku będzie to już tylko 0,6 punktu. Jeżeli chcesz wziąć udział w konkursie, a nie otworzyłeś jeszcze całkowicie darmowego rachunku w bossafund.pl, to zdecydowanie warto to zrobić. Nagrody są bardzo konkretne, a i motywacja do zdobywania wiedzy zdecydowanie większa. Wszystkie szczegóły na temat konkursu znajdziesz tutaj.

Uwaga! TYLKO SKORZYSTANIE Z WYRAŹNIE OZNACZONYCH LINKÓW NA MOIM BLOGU (poniżej) upoważni Was do otrzymania punktów bonusowych.

Zarejestruj się na bossafund.pl
i zdobądź punkty bonusowe!

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze25 komentarzy

  1. Witam
    Najlepszą inwestycją na początek jest inwestycja w wiedzę 😀 Zamiast zainwestować pierwsze 100 PLN fundusz kupcie dobrą książkę za te 100 PLN. Marcinie może jakaś fajna bibliografia by się przydała ? Zacznę wyliczankę: Graham Inteligentny Inwestor, Cykle giełdowe Jake Bernstein, John J. Murphy – Analiza techniczna rynkow finansowych, Plummer Tony Psychologia Rynkow Finansowych, Ritchie, John C Analiza Fundamentalna … itd.
    Konia z rzędem temu co przetłumaczy to Benjamin Graham, David Dodd Security Analysis. Przeczytanie tego i zrozumienie po angielsku to niezłe wyzwanie. Powinna być po polsku !
    Artykuł jak zwykle świetnie się czyta

    • Cześć Rafi,

      Chodzi mi po głowie, aby już wkrótce zacząć przybliżać czytelnikom sylwetki ciekawych/inspirujących osób. Dziękuję za utwierdzenie mnie, że moje myśli idą w dobrym kierunku.

      Zgadzam się, że zdecydowanie warto zainwestować w wiedzę. Ale nie mam również złudzeń – z książek wszystkiego się nie nauczymy. Dopóki nie wpłacimy własnych pieniędzy – nigdy nie poznamy swoich reakcji i nie zrozumiemy czym jest inwestowania. Nie mówiąc nawet o odpowiednim poziomie motywacji do zdobywania wiedzy.
      Nikt nie nauczy się prowadzić samochodu nawet po przeczytaniu najlepszego podręcznika.

      Serdecznie pozdrawiam 😉

      • Pewnie, że tak to oczywistość, natomiast bez przeczytania czegokolwiek taki człowiek naraża się na popełnię wszystkich możliwych błędów – to też było by mało przyjemne.
        Wiem po sobie, że równomiernie zdobywanie wiedzy i doświadczenia daje piorunujący efekt (ja nigdzie nie pisałem, żeby być tylko wielkim teoretykiem książkowym) Na giełdzie jest wiele złudzeń. Same odszukanie właściwego punktu odniesienia na rynku które cały czas się zmiana, a wszystkie dane są względne jest karkołomne.
        Tak, myślę że dobrym pomysłem było by zrobić taki panteon. Historie Grahama, Buffeta, Bernstein’a są całkiem ciekawe.
        Ludzie inteligentni mają w zwyczaju szukać dobrych wzorów

        • Dodałbym Jasona Zweiga, który pisał wstęp i aktualizujące komentarze do najnowszego wydania Inteligentnego Inwestora (B. Grahama). Książka Zweiga „Twój mózg,twoje pieniądze” jest jedną z najlepszych jakie czytałem na temat inwestowania.

  2. Marcinie, jestem pod wielkim wrażeniem Twojej „twórczości”. Dla mnie wzór do naśladowania pod względem przystępnej formy i głebokiej treści. Odczarowujesz… Brawo

    • Hej Robert,
      Dziękuję serdecznie za miłą opinię. Robię co mogę, aby „odczarowywać” i uzbroić moich czytelników w praktyczną wiedzę. 🙂

  3. Jeśli nie jest się doświadczonym inwestorem warto rozważyć dywersyfikacje portfela. Proponowałbym na początek 50 procent wszystkich środków ulokować bezpiecznie, następnie 25 procent w fundusz obligacji a pozostałe w fundusz akcyjny

  4. Cześć Marcin,

    Świetny artykuł – jak zwykle… Mi brakuje jedynie opinii co do rankingów funduszy inwestycyjnych.

    Takie rankingi są publikowane w wielu miejscach (np. na analizy.pl lub tu: https://myfund.pl/index.php?raport=ranking&p_id=4145 , lub w SFI w mBanku)

    Opierają się głównie na analizie stopy zwrotu i ryzyka mierzonego jako zmienność wycen.

    Które z takich rankingów są wartościowe? Czy w ogóle można się kierować ich wskazaniami, a jeżeli tak to na co zwrócić uwagę?…

    Pewnie to temat na całkiem osobny artykuł…

    Dzięki,
    Damian

    • Cześć Damian,

      Tak, o rankingach jeszcze kiedyś napiszę. Większość z nich i tak bierze pod uwagę tylko jeden typ danych: wyniki historyczne. Dlatego właśnie piszę, że dobre przyjrzenie się wykresom w różnych przedziałach czasowych na tle jednego wzorca (jak np. WIG) niesie ze sobą zwykle te same informacje.
      Dla mnie dobrym uzupełnieniem są ratingi Analiz Online – które zawierają jeszcze element jakościowy w ocenie funduszy. Ale masz rację – to temat na osobny artykuł.

  5. Marcin Zarzecki

    Dzień dobry,

    znów chylę czoła przed jasnością i stylem artykułu – jak Ty to robisz? 🙂

    Ale mam jednak parę krytycznych pytań / wątpliwości dotyczących „dokładnej analizy wyników historycznych” – pochodzą one z własnych doświadczeń i lektury książki „Common sense and mutual funds” J. Bogle;

    Wg autora – który stworzył firmę Vanguard oferującą fundusze indeksowe/ETF-y (przepraszam za j. angielski ale książka nie była tłumaczona) – cytat:

    „There is no way under the sun to forecast a fund’s future returns relative to the market”

    Autor pisze też o eksperymencie ‚New York Times’a w którym 5 ekspertów od 7 lipca 1993 roku przez 5 lat wskazywało wg nich najlepsze fundusze – okazało się, że po 5 latach ich wynik był o 40% gorszy niż rynek. Eksperyment miał trwać 20 lat, ale po 7 latach go zaniechano…

    Ja z kolei od prawie 5 lat polegam na poradach eksperta w ramach mojej polisy UFK – doradza ‚bardzo ważna figura z Noble Funds TFI’; ja polegam na jego strategii akcyjnej – no i wyniki eksperta dają jak na razie ujemną średnioroczną stopę zwrotu! – a na rynkach akcji mieliśmy przeważnie wzrosty, szczególnie ostatnie 4 lata – tego się nie da wytłumaczyć tylko horrendalnymi opłatami – bo ja liczę sobie wewnętrznie też stopę zwrotu po opłatach. Jeżeli taki człowiek ma tak słabe wyniki, to jakie my, zwykli ludzie mamy szanse na wybranie przed faktem przyzwoitych funduszy?

    To wszystko sprawia, że wg mnie ekstremalnie ważne jest to co piszesz o tym, jak NIE wybierać funduszy; chwała Ci za to i jest to bardzo ważne; natomiast nie jestem przekonany jak fundusze wybierać, a nawet historyczna 10 letnia przyzwoita stopa zwrotu wg Bogla i jego statystyk – powróci do średniej, czyli ze względu na opłaty zdecydowanie poniżej benchmarku w którymś, nieznanym w przyszłości okresie;

    Bardzo ciekawi mnie co o tym myślisz – sorry za nieco pesymistyczny wydźwięk tego komentarza – co raz jeszcze chcę podkreślić – nie zmienia mojego podziwy dla całościowej pracy którą wykonujesz na tym blogu!

    Serdecznie pozdrawiam!
    /Marcin Zarzecki

    • Cześć Marcinie,
      Sam niedawno czytałem tę książkę, jak i wiele innych (W. Bernsteina, J. Zweiga, C. Ellisa, L. Kroijera) które potwierdzają człowieka w przekonaniu, że „racjonalne” inwestowanie sprowadza się do regularnego kupowania „indeksu” (funduszy indeksowych / ETFów) o minimalnych opłatach za zarządzanie (poziom 0.5% w skali roku to już drogo).

      W dłuższej perspektywie fundusze nie mogą pobijać rynku, gdyż sam ten rynek tworzą (ponad 95% handlu na NYSE to profesjonalni inwestorzy!). Jakby zebrać wszystkie fundusze to średnia ich wyników = rynek – opłaty za zarządzanie.

      Tak więc, o ile nie mamy magicznej kuli i nie wiemy które fundusze będą lepsze od innych funduszy, jedyne racjonalne zachowanie to minimalizacja opłaty za zarządzanie i maksymalizacja „zdywersyfikowania” naszego docelowego ETFa / funduszu indeksowego.

      Podpowiem tylko, że mój „ideał” to VWRL od Vanguarda, dostępny na giełdzie w Londynie (LSE). Opłata za zarządzanie: 0.25% w skali roku. Zasięg: cały świat. Wypłata dywidend: kwartalna. Liczba spółek w które fundusz inwestuje: obecnie 2943 spółki z całego globu, których udział w funduszu odpowiada udziałowi w globalnym rynku akcji, dzięki czemu fundusz rzadko musi korygować swój skład (tzw Turnover to raptem 5% w skali roku, przy średniej dla normalnych funduszy próbujących pobić rynek równej ok 100% [czyli tak, jakby fundusze co roku całkowicie zmieniały skład swoich portfeli]).

      Pozdrawiam!

    • Hej Marcin,

      Dzięki.

      Oczywiście, że nie ma sposobu na przewidzenie przyszłych wyników funduszu w stosunku do rynku. Analiza historycznych ma tylko jeden cel – powierzenie środków zespołowi ludzi, którzy pokazali, że przez wystarczająco długi okres potrafili to robić.

      Ale nawet oni mogą się pomylić – dlatego zalecam, aby wybrać przynajmniej 3 takie zespoły (3 fundusze z danej kategorii).

      Przykłady, które podajesz (analitycy NYT czy Twój ekspert z Noble Funds) – to również potwierdzenie, że eksperci, to nie wszystko. Czy w portfelu, który proponował Ci ekspert Noble Funds, nie znajdowały się przypadkiem ZAWSZE jakieś fundusze Noble Funds? 😉

      Jak już wielokrotnie pisałem – gdyby był dobry fundusz indeksowy lub ETF na WIG – tam powędrowałyby moje pieniądze. Ponieważ nie ma – szukam tych, które są możliwie blisko tego indeksu. Nie szukam „najlepszego funduszu na rynku”, bo wiem, że za chwilę będzie w ogonie stawki. Ale taka Aviva czy Union – przyznaj sam, że nie wygląda to źle?

      Inwestując w Polsce stoję przed takim wyborem:
      1. ETF na WIG20 – żadna rewelacja (patrz nasze wcześniejsze komentarze) – szczególnie po dodaniu spreadu i prowizji maklerskich.
      2. Inwestować bezpośrednio w akcje – na to nie mam czasu.
      3. Inwestować w fundusze, które radzą sobie z WIG (czytaj: nie dostają w plecy).

      Przy pełnej świadomości niedoskonałości stosownych przeze mnie metod, wybór sposobu nr 3 jest mi najbliższy i sprawdza się od ponad dekady.A mieliśmy w tym czasie zarówno dynamiczna hossę, potęzna bessę jak i okresy ogromnej zmienności na rynku.

  6. Niezły wpis, z pewnością wiele wyjaśnia początkującym inwestorom. Warto jeszcze wspomnieć o innych czynnikach mających wpływ na efektywność funduszy:
    -standardy zarządzania TFI (governance, wpływ na długookresowe wyniki),
    -niska rotacja Zarządzających w TFI,
    -zdefiniowane benchmarki dla każdego funduszu,
    -wdrożone standardy bezpieczeństwa (ISO2700x, zarządzanie ryzykiem, compliance),
    -filozofia dzałania (wysoka dbałość o inwestycje klienta),
    -wdrożone standardy jakości,
    -kultura zarządzania procesowego.

    Warto skorzystać z serwisu analizy-online.pl – gdzie można porównywać fundusze z wielu TFI 🙂

    • Cześć Andrzej,

      Dziękuję za komentarz. Oczywiście masz rację. Wszystkie elementy, które podajesz są z całą pewnością istotne – szczególnie dla dużych inwestorów instytucjonalnych, którzy dostana od TFI pięknie wypełnione arkusze „due dilligence”. Dla nich opłaty są bardzo niskie (często poniżej 1% gdy uwzględnimy premię inwestycyjną), więc rolę zaczynają odgrywać inne elementy.

      Poza tym – jak przeciętny inwestor może ocenić „kulturę zarządzania procesowego?”. Albo filozofię działania?

      Moim zdaniem, każdy inwestor detaliczny zamiast standardów ISO2700x wolałby zobaczyć niższą opłatę za zarządzanie. W ostatecznym rozrachunku liczy się przecież wynik inwestycyjny, a opłaty go zbyt mocno pomniejszają.

  7. Witam Marcinie
    czytam z ciekawościa twój blog. Przyznaje, że język i sposób jaki tłumaczysz zagadnienia finasnowe stoją na bardzo wysokim poziomie za co szacunek 🙂

    mam do ciebie pytanie odnośnie funduszy. Jak działają fundusze spółek dywidendowych. Czy taki fundusz dopisuje „złotówki” do naszych zainwestowanych pieniędzy w momęcie kiedy spółka wypłaca dywidende?? Chodzi mi głónie o fakt czy jeżeli na giełdzie spółka „A” wypłaca dywidende akcjonariuszom, i ta sama spółka „A” znajduje się w portfelu funduszu czy my jako osoby inwestujące w ten portfel mamy dodatkowe korzyści ???

    Pozdrawiam

    • Mam swój portfel dywidendowy i od długiego czasu interesuje się tematem. Przyglądałem się od tej strony rozwiązaniom TFI i muszę powiedzieć, że te istniejące dla polskiego rynku są fatalne i od tego bym się trzymał z daleka. Ciekawe są rozwiązania ING TFI globalny, amerykański i europejski dywidendowy. Nie działają one inaczej niż fundusze uniwersalne, tyle że zawierają spółki wypłacające dywidendy które są reinwestowane. Korzyści są takie że są to zazwyczaj duże stabilne firmy posiadające dobre zyski, znane marki itp, więc zmienność na takim funduszu powinna być mniejsza niż na zwykłym funduszu uniwersalnym. Wszelkie inne plusy i minusy takie same jak w każdym funduszu akcyjnym

  8. z analizowanych funduszy widać, że trzymanie się tylko polskiego rynku nie przynosi w ostatnim czasie dobrych wyników, a przebicie benchmarku dla wielu jest nieosiągalne … Wygrywają fundusze akcyjne, które mogą i potrafią wyjść poza rodzimy rynek. Warto skorzystać z dostępnych funduszy zagranicznych i zbudowac portfel zdywersyfikowany zarówno klasami aktywów jak i geograficznie.
    Polecam przykładowe portfele F-Trust, w skład których wchodzą fundusze zagraniczne o znacznie niższych opłatach za zarządzanie.
    http://www.f-trust.pl/szkola-inwestycyjna/szkola-inwestycyjna-jak-inwestowac-w-fundusze-wrzesien-2015

  9. Mam takie pytanie praktyczne dotyczące opodatkowanai zysku z funduszu akcji (ho ho sie rozmarzyłem:)). Jezeli bedę go wyprowadzał do funduszu pienieżnego/ obligacji w tym samym parasolu to sprzedając później te jednostki podatek zostanie naliczony od róznicy nabycia sprzedaży jednostki pienieznej czy od całej jednostki?

    • Wojtek,
      Jeśli wypłacisz wszystko, to podatek będzie policzony tak:
      Wartość inwestycji – suma wpłat do parasola = zysk
      I od tego 19% do fiskusa.

  10. Witam. I gratuluję wspaniałego blogu, którego od kilku miesięcy śledzę z zapartym tchem. Mam pytanie dotyczące metody EDCA wykorzystującej współczynnik A opisanej na stronie http://bossafund.pl/edukacja/strategie-inwestowania/zaawansowana-metoda-usredniania wykorzystuje te metodę do zakupu funduszy akcyjnych jako współczynnik przyjmując -8. Moje pytanie jest następujące: skoro, np odchylenie standardowe funduszy np: mieszanych, dłużnych czy wręcz gotowkowych jest zdecydowanie mniejsze jakki powinienem stosować współczynnik dla tych stabilniejszych funduszy: mniejszy np: -5, wiekszy np: -12 czy taki sam, bez zmian?

  11. Cześć.
    A może znasz jakieś narzędzie, gdzie można porównać więcej funduszy akcji z indeksem WIG? Nie mogę znaleźć nic sensownego.
    W swoim portfelu mam już z 5 lat Legg Mason Akcji. Od tego czasu zarobił, potem stracił i teraz jest na minusie. Kupiłem za 100 zł, żeby nauczyć się jak to działa i szczerze mówiąc zupełnie o tym zapomniałem na długi czas. Nie wiedziałem tego, co tutaj napisałeś (i nie tylko tutaj, za co bardzo dziękuję). Teraz czekam aż fundusz wyjdzie na plus (jeśli to będzie za 10 lat, to też żadna strata) żeby go zlikwidować. A po uzbieraniu kasy na fundusz bezpieczeństwa i spłaceniu kredytów zamierzam wziąć się za to znowu, ale już w bardziej świadomy sposób. W między czasie oczywiście zdobywanie wiedzy 🙂
    Sporo napisałem, więc może powtórzę pytanie. Czy wiesz (lub może ktoś inny z czytelników), gdzie znajdę narzędzie do porównania funduszy z indeksem WIG (ale żeby miał w swoim zakresie także Legg Mason Akcji, który teraz posiadam)?
    Pozdrawiam.

Odpowiedz