Wielka kasa – czyli co zrobić z kilkoma milionami złotych?

38

finanse osobiste nhl

Natknąłem się niedawno na artykuł mówiący o tym, że 78% byłych hokeistów z najlepszej na świecie ligi NHL w ciągu pięciu lat po zakończeniu kariery ogłasza bankructwo. Niewiele lepiej radzą sobie koszykarze z NBA – okazuje się, że w ich przypadku aż 68% graczy bankrutuje w pięć lat po zagraniu ostatniego meczu. Temat wydał mi się bardzo ciekawy, bo przecież większość z tych graczy zarabia więcej w ciągu jednego sezonu, niż my zarobimy w ciągu całego życia.

Jakie przyczyny takiego stanu rzeczy wymieniali autorzy artykułu?

Po pierwsze: szalone wydatki (overspending). Gracze przyzwyczajeni do bajecznie wysokich dochodów nie potrafią przestawić się na bardziej „przyziemny” styl życia i w zastraszającym tempie trwonią ogromne kwoty.

Po drugie: krótki okres kariery. Czas, w którym zarabiają naprawdę duże pieniądze trwa przeciętnie od 3,5 do 5,6 roku (w zależności od ligi). Jeśli nie uda się im się odłożyć naprawdę dużych oszczędności, nie są w stanie później funkcjonować.

Po trzecie: brak wiedzy finansowej. Przejawia się to między innymi naśladowaniem stylu życia bardzo bogatych ludzi. Niestety owo naśladowanie jest połowiczne: nieźle idzie im wydawanie, zapominają jednak, że znacznie ważniejszą umiejętnością ludzi bogatych jest zarabianie pieniędzy. Gracze Ci zdają się nie rozumieć, że większość bogatych poświęciła kawał życia na dogłębne poznanie zasad rządzących finansami.

Po czwarte: błędne decyzje inwestycyjne. Zwykle sprowadzały się one do nadmiernej alokacji środków w nieruchomości (rezydencje?) oraz angażowanie się w ryzykowne inwestycje typu „private equity”, mające być unikalną szansą na szybkie pomnożenie kapitału.

Po piąte: wybór złych doradców finansowych. Podobno większość graczy zapytanych jak radzą sobie pod względem finansowym, odpowiada: „nie mam pojęcia – moimi rachunkami zarządza ktoś inny”. Efekt? Według Stowarzyszenia Graczy NFL grupa 78 hokeistów w latach 1999 do 2002 straciła w sumie 42 miliony dolarów z powodu złych doradców finansowych (dosłowne tłumaczenie stwierdzenia: as a result of bad financial advisors).

Gdy czyta się takie historie łatwo jest przejść w stan „oceniania” i kategorycznie stwierdzić: Ale frajerzy. Mieli tyle kasy, a wszystko roztrwonili. Prawda jednak jest taka, że większość z nas niewiele lepiej zarządza własnymi finansami. Jesteście gotowi, aby poradzić sobie z naprawdę dużą kasą?

Słyszałem kiedyś teorię, że gdyby wszystkim ludziom na świecie zabrać absolutnie wszystkie pieniądze, zrobić z tego jedną wspólną pulę, a następnie rozdać każdemu dokładnie taką samą kwotę, stan taki trwałby niezwykle krótko. Choć spełniłoby się marzenie o pełnej równości, to w ciągu zaledwie dwóch lat obecna struktura majątkowa zostałaby odtworzona: bogaci znów staliby się bogaci, a biedni straciliby powierzone im środki.

To oczywiście całkowicie nieweryfikowalna hipoteza, jednak można natknąć się na historie, które zdają się ją uwiarygadniać. Poza graczami NBA i NHL dotarłem niedawno do artykułu na temat byłych angielskich piłkarzy. Zdaniem jego autorów aż trzech na pięciu zawodników grających niegdyś w Premier League bankrutuje w ciągu pięciu lat po przejściu na emeryturę. Przyczyny bardzo podobne: szalone wydatki, fatalni doradcy finansowi, kosztowne rozwody. Biorąc pod uwagę fakt, że zarabiają oni około 120 000 funtów (600 000 zł) miesięcznie, roztrwonienie pieniędzy wydaje się być nie lada osiągnięciem. Jako przykład podaje się często Paul’a Gascoine, który po zakończeniu kariery utopił całą kasę z powodu problemów alkoholowych i wielu innych uzależnień.

Paul Gascoine
Paul Gascoine

Inne szokujące statystyki dotyczą różnego rodzaju loterii. Często przytaczana w internecie statystyka głosi, że 70% osób, które wygrały na loterii, po kilku latach jest w gorszej sytuacji finansowej niż przed wygraną.

Stawiana jest teza, że na loterii grają zwykle biedni ludzie, którzy nie są w stanie poradzić sobie z odpowiedzialnością związaną z ogromnymi kwotami. Kupują wielkie domy, drogie samochody, luksusowe łodzie, zaczynają prowadzić „hulaszczy” tryb życia, wpadają w nałogi, porzucają swoich partnerów, którzy nagle przestali być dla nich atrakcyjni, zostają tez „osaczeni” przez proszących o pomoc członków dalekiej rodziny i niewidzianych od wieków krewnych. Statystyki ilustrowane są często historiami konkretnych osób. Na przykład niejaki Michael Carroll, pracujący jako „śmieciarz”, wygrał 9,7 mln funtów (ok. 48 mln zł) w 2002 roku, jednak roztrwonił wszystko na hazard, gadżety, kokainę, imprezy, prostytutki, samochody, itp. Jego zdjęcie oraz dokładną listę wydatków możecie obejrzeć poniżej na zdjęciu:

Michaell Carroll
Michaell Carroll

Powiem szczerze: nie mam pojęcia czy wierzyć tym statystykom. Na pewno są one bardzo medialne, przyciągają uwagę, rozbudzają emocje i wyobraźnię, ale chyba są sztucznie napompowane. Bez względu na konkretne liczby, faktem jest to, że wiele osób potrafi błyskawicznie roztrwonić ogromne pieniądze. Z czego to wynika? Czy pieniądze ludzi zmieniają? Czy aż tak potrafią zawrócić im w głowie, że zaczynają oni wyprawiać te wszystkie głupie rzeczy? Wydaje mi się, że jednak nie. Bardzo zapadło mi w pamięć zdanie, które napisał w swojej książce T.Harv Eker: „Pieniądze Cię nie zmienią, sprawią jedynie, że będziesz bardziej tym, kim jesteś”.

Wiecie, że chyba nie chciałbym wygrać na loterii? Poważnie. Nie dlatego, że roztrwoniłbym kasę, bo raczej po moich życiowych doświadczeniach postąpiłbym z nią odpowiedzialnie. Ale wiem, że jestem w stanie osiągnąć finansowy sukces bez takich nagłych prezentów od losu. Taka wygrana nie dałaby mi chyba satysfakcji. To jeden z powodów, dla których nie kupuję losów na loterię. Drugi, nie mniej ważny, to statystyka. Szansa trafienia szóstki w lotto wynosi 1 do 13 983 816 czyli 0,0000072%. Znam pewniejsze sposoby na wykorzystanie tych kilku złotych wydanych na kupon. Chyba, że sam fakt jego kupienia sprawia, że do dnia losowania ktoś czuje się bardziej szczęśliwy snując sny o bogactwie. 🙂

Gdybyście trafili jednak szóstkę w lotto i zgarnęli kilka milionów złotych wygranej, przypomnijcie sobie o koszykarzach, hokeistach, piłkarzach i zwycięzcach loterii, i pamiętajcie o trzech prostych zasadach:

1)      Wydawaj mniej niż zarabiasz.
2)      To Ty jesteś swoim najważniejszym doradcą finansowym.
3)      Wiedza to 20% sukcesu – reszta to zdrowy rozsądek.

Życzę Wam bardzo miłego dnia! 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze38 komentarzy

  1. Musze przyznać kiedyś byłem wręcz przekonany że pieniądze potrafią zmienić człowieka, i że zmieniają bardziej na gorsze, pewnie brało się to powszechnej niechęci do pieniądza jako wielkie zło.
    Ostatnio jednak co raz bardziej utwierdzam się w przekonaniu że faktycznie tak jest jak pisze T.Harv Eker w swojej książce, im więcej mamy pieniędzy, to wtedy dopiero stajemy tacy jakimi naprawdę jesteśmy.
    To dość dziwne że ci wszyscy „przez chwilę” bogaci ludzie w krótkim czasie stają się bankrutami, ale wygląda na to że coś w tym musi być skoro tak się dzieje.

    • Hej Blake,
      Dziękuję za komentarz. Myślę, że większe pieniądze pozwalają nam działać na większą skalę, stąd wrażenie, że nas zmieniają. Ale wydaje mi się, że po prostu „wyciągają” na światło dzienne nasze prawdziwe zalety lub… wady.
      Serdecznie pozdrawiam.

  2. Z kasą jest jak z dziećmi – chociaż wydaje się to nielogiczne: małe dzieci – mały problem, duże dzieci – duży problem.
    A że ludzie bogaci stopniowo uczą się postępować z coraz większymi pieniędzmi, to dają radę. Normalnemu człowiekowi trudno jest poradzić sobie z małymi inwestycjami, a co dopiero podejmować decyzje finansowe na taką skalę.

    • Hej Marta,
      Trochę zmodyfikowałbym to porównanie do dzieci. Głównie dlatego, że pieniądze są największym problemem dla osób, którym tych pieniędzy brakuje, a najbardziej dla tych, którzy są zadłużeni.
      Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za komentarz.

  3. Ciekawe czy podobne statystyki przygotowano dla piłkarzy, trwoniących pieniądze, czy u tych sportowców problem nie występuje? 🙂 Zdanie T.Harv Eker chyba sobie powieszę nad biurkiem. 🙂

    • Cześć Mateusz,
      Dopóki pieniądze płyną wszystko jest w porządku, bo możemy kolejnymi przychodami „zamaskować” nasze mało rozsądne decyzje finansowe. Ale jak kiedy wysycha…

      Warren Buffet miał fajne powiedzenie, które pasuje również do tej sytuacji: „gdy kończy się przypływ, wtedy wychodzi na jaw, kto pływał bez kąpielówek”. 🙂

  4. Duże pieniądze są dla mądrych ludzi – to wiadomo nie od dziś przecież. A dzięki pieniądzom można zrobić dużo dobrego… Zastanowiło mnie w jednym z zestawień, że wygrany wydał „tylko” 60 tys funtów na wakacje… 🙂

    • Cześć Grażyna,
      Dziękuję za komentarz. Pieniądze są na pewno bardzo dogodnym narzędziem w rekach odpowiedzialnych ludzi i można dzięki nim zrobić dużo dobrych rzeczy: dla siebie, dla własnej rodziny i dla innych. Serdecznie pozdrawiam.

  5. Trudno sie nie zgodzić z tym co napisałeś Marcinie. Choć nie jestem milionerem kilka razy przekonałem się w prywatnych rozmowach co ludzie by zrobili gdyby wygrali na loterii. Czasami są to dość przerażające deklaracje a czasami całkiem śmieszne, przykładowo jeden mój znajomy powiedział, że gdyby wygrał w lotto, to kazałbym sobie zbudować statek piracki i opływałby świat 🙂

    Sam kiedyś tak sie zastanawiałem co bym zrobił gdybym miał powiedzmy 15 mln zł… Tak więc 10 mln przeznaczyłbym na jakaś lokatę rentierską, a za pozostałe 5 mln wybudowałbym dom, kupił samochód i pojechałbym na roczna wycieczke dookoła świata 🙂 Potem bym wrócił i już tylko żył z procentu. Ja bardziej cenie sobie jednak stabilizacje i spokój, niz taki ekstrawagancki sposób bycia.

  6. W to, że bogaci znowu staliby się bogaci, a biedni znów biedni jestem w stanie uwierzyć, bo to jest związane ze strefą komfortu. Bycie bogatym/biednym jest znaną im opcją i podświadomie będą do niej dążyć.

    • Wiele przykładów na to jest w rzeczywistości nie trzeba przeprowadzać eksperymentu komunistycznego o którym napisał Marcin. Są przykłady ludzi którzy z jakiś powodów bankrutowali a przez kilka lat potrafili wszystko odbudować. O przykładach co sie dzieje z ludzmi bogatymi przez przypadek (lotto) pisał Marcin. Oglądałem kiedyś dokument o ludziach którzy trafili szóstkę w totka, byłem w szoku jak wielu twierdziło z to było najgorsze co ich w życiu spotkało bo wcale nie kończyli w punkcie wyjście tylko z długami.

      ma to związek z „inflacją stylu życia” ludzie się przyzwyczajają do nowego poziomu życia a później próbują go na siłę utrzymać (przykład Marcina ze sportowcmi)

      • Twierdzeń tego typu nie można poprzeć ani odrzucić przykładami. Pojedyncze, ekstremalne i medialnie atrakcyjne przykłady to jednak nie statystyki. Zgadzam się ze stwierdzeniem, że podział na bogatych i biednych znów by się pojawił. W żaden sposób jednak nie zgodzę się ze stwierdzeniem, że w grupie biednych i bogatych znalazły by się te same osoby. Oczywiście są jednostki potrafiące pomnażać swój kapitał i przy minimalnym udziale szczęścia (lub braku pecha 🙂 ) te osoby znów zgromadziły by spore środki. Traktowanie jednak tego twierdzenia zbyt dosłownie to jednak przesada i byłoby krzywdzące dla każdego, kto majątku większego nie posiada. Gloryfikowało by też nad wyraz wszystkie osoby bogate. Jako zdanie, które skłania do myślenia i zaskakuje maksyma jest jak najbardziej ok 🙂

        • Hej Michał,
          Bardzo trafnie to doprecyzowałeś. Serdeczne dzięki 🙂

          Tak sobie myślę, że w 100% nie byliby to Ci sami ludzie, ale jednak wydaje mi się, że większość trafiłaby ostatecznie do tych samych „obozów”. istnieją po prostu pewne uniwersalne reguły postępowania z pieniędzmi i albo się je zna, albo nie…

          • No właśnie po przeczytaniu między innymi tego artykułu http://wyborcza.pl/magazyn/1,138061,15891849,Jak_najbogatsi_ukradli_nam_swiat.html mam coraz większe wątpliwości, czy GŁÓWNĄ siłą przyciągającą do „obozu” bogatych jest znajomość reguł postępowania z pieniędzmi, czy jednak bogactwo jest w dużej mierze dziedziczone. Nie twierdzę, że jedynym sposobem osiągnięcia naprawdę wielkiego bogactwa jest urodzenie się już bogatym, ale chyba jednak w większości przypadków tak właśnie jest… Jeśli startujemy z poziomu zero, lub okolic, to same umiejętności w zdecydowanej większości przypadków mogą nas wynieść maksymalnie gdzieś w okolice wyższej klasy średniej.

            Choć idąc tym tokiem rozumowania… gdyby wszystkim wyzerować ich majątek, to i tak jednym pozostanie harvardzkie lub podobne wykształcenie a innym nie i ten czynnik będzie decydował o powrocie na takie a nie inne pozycje finansowe.

            • Cześć Lech,

              Większość najbogatszych ludzi w Polsce to jednak pierwsze pokolenie miliarderów i multimilionerów. Zaczynali od zera.

              Co do wykształcenia – wielu profesorów i doktorów jest biednych, a wielu przedsiębiorców ze znacznie niższym wykształceniem jest bogatych.

              Dlatego własnie uważam, że zdrowy rozsądek i trzymanie się reguł postępowania z pieniędzmi są ważniejsze od formalnego wykształcenia i wiedzy.

              • Zgadzam się tu z Marcinem. Znam kilka osób, którzy urodzili się w bardzo bogatych rodzinach i przez swoją rozrzutność i brak szacunku dla pieniędzy dziś są praktycznie bankrutami, niektórzy siedzą np. u tatusia na jakiejś maszynie jak „zwykły pracownik” bo tatuś przykręcił kurek. Niestety urodzenie się w bogatej rodzinie nie gwarantuje bycia bogatym przez całe życie, dopóki tatuś prowadzi – zarządza finansami to jest stały dopływ gotówki ale potem bywa baaaardzo różnie.

                • Moja koleżanka odziedziczyła pokaźny majątek po ojcu. Skończyła jako sprzątaczka w Angli – trochę już dzwignęła życiowo. Niestety, nagła kasa potrafi niemal zrujnować życie…….a ja tam lubie od czasu do czasu jakiś kupon wysłąć 🙂 taki milionik jak by wpadł to bym nie pogardziła.

  7. dziś…
    już młody nie jestem,
    od dawna oszczędzać uczę się,
    trudności nie sprawia mi stron przeglądanie na monitorze cyfrowej maszyny,
    ale
    dlaczego?
    dziś dopiero trafiłem na ten blog ?

  8. Bardzo fajny artykuł :-). Ciekawe mnie jedno. Czemu w większości przypadkach bankrutem zostaje się w ciągu 5 lat ? Czy to jest statystyczny przykład czy rzeczywiście w ciągu pierwszych 5 lat zaczyna nam odbijać pod wpływem dużej ilości pieniędzy ? Cz jak po 5 latach nie zbankrutujemy i nadal mamy kilka baniek na koncie to prawdopodobieństwo bankructwa drastycznie spada ? 😀

  9. Witam,

    dziekuję za książkę, dotarła do mnie w zeszły piątek. Czytam ją w autobusie w drodze do i z pracy. Nastepny w kolejności jest mąż, a potem pewnie ,,podaj dalej”
    Mam pytanie odnośnie ubezpieczeń:
    1. Mąż i ja, każde w swojej pracy, jesteśmy objęci ubezpieczaniami grupowymi. Jednak nasz kredyt hipoteczny jest większy. Czy jeśli ubezpieczymy się na życie w innej firmie niż PZU i będziemy prywatnie płacić składkę, to czy w przypadku śmierci też dostaniemy od nich pieniądze? Chodzi mi o to czy można być ubezpieczonym na wypadek śmierci w więcej niż jednej firmie ubezpieczeniowej?
    2. To samo tyczy się ubezpieczenia domu. Przy kredycie hipotecznym mamy obowiązkowe ubezpieczenie. Pobiera je bank 1 raz na rok. W przypadku pożaru pieniądze z ubezpieczenia dostanie bank. Czy ja mogę ubezpieczyć nieruchomość tak żeby w przypadku jakiegoś zdarzenia mieć środki na remont?
    3. W naszych finansach pomagają nam rodzice swoją emeryturą. Wypłate ubezpieczenia z tytułu śmierci rodziców mamy oboje w ubezpieczeniu grupowym, ale to są niskie sumy. Czy rodzice mogą się jeszcze dodatkowo ubezpieczyć (chodzi o przyszłe koszty pogrzebu, pomników)?
    Z góry dziękuję za rozwianie ubezpieczeniowych wątpliwośći.

    pozdrawiam,
    Dorota

    • Cześć Dorota,
      Dziękuję za komentarz.
      Ad 1) W przypadku polis na życie świadczenie będzie wypłacone z każdej z nich. Można być ubezpieczonym w więcej niż w jednej firmiea to sens.
      Ad 2) W przypadku ochrony majątku odszkodowanie wypłaca się tylko z jednej polisy, więc zwykle ubezpieczanie się w kilku miejscach nie ma sensu. Chyba, że chodzi o jakąś polisę o dodatkowym zakresie, z której skorzystasz w razie mniejszego zdarzenia, jak zalanie mieszkania, podczas gdy ta dla banku służyć ma na wypadek totalnej katastrofy. Ale warto to bardzo precyzyjnie omówić z przedstawicielem ubezpieczeniowym i dokładnie przeczytać OWU, aby nie płacić za coś, z czego nie skorzystamy.
      Ad 3) Bardzo trudno jest wykupić polisę na życie dla osób starszych, zaś ewentualne składki są bardzo wysokie. Natomiast można wykupić duże tańsze ubezpieczenie na pokrycie własnie kosztów pogrzebu.

      Serdecznie Cie pozdrawiam.

  10. Witam – bardzo ciekawy artykuł i mnóstwo komentarzy…Koniec kolejki trudno znaleźć!
    Dodam tylko, że już wiem, że od ilości zarobionych pieniędzy ważniejszy jest system zarządzanie nimi i samodyscyplina w postępowaniu zgodnie z systemem. Zachcianki zawsze będziemy mieli – nieważne ile zarabiamy. Ważne czy będziemy im ulegać, czy nie.

  11. Witam,

    Bardzo mądry artykuł. Szkoda, że raczej nie przeczyta go większość ludzi, którzy tego najbardziej potrzebują.

    Zgadzam się ze wszystkim co Pan napisał. Chciałbym jednak dodać, że moim zdaniem jakaś część tych sportowców być może bankrutuje tylko oficjalnie, a w rzeczywistości wyprowadzają swoje majątki do rodziny i/lub innych krajów w celu unikania wysokich podatków i innych roszczeń – ale to tylko moje domysły 🙂

    Mam również taką refleksję, że z „wielką kasą”, podobnie jak ludzie, (nie)radzą sobie całe państwa. Wiele państw Afrykańskich otrzymuje ogromne wsparcie zagraniczne i nie prowadzi to do poprawy sytuacji gospodarczej, lecz wręcz przeciwnie – kwitnie korupcja, gospodarka uzależnia się od dotacji, cały system się rozregulowuje.

    Podobnie, choć na mniejszą skalę, jest w Unii Europejskiej. Dotacje z rozmaitych funduszy europejskich „rozleniwiają” gospodarki państw które z nich korzystają, powodują rozrost biurokracji, wzrost zadłużenia (sic!) i inne ukryte koszty. Wystarczy spojrzeć ile Polskich firm „rzuciło się” na te pieniądze, ile ludzi z nich żyje. Aż strach pomyśleć co by się stało, gdyby nagle zabrakło tych dotacji… Ale już nie trzeba sobie tego wyobrażać, wystarczy spojrzeć na upadek Grecji czy Portugalii, na stagnację w niemal całej Unii.

    To działa trochę jak promocje w supermarketach – obniżka 50% sprawia, że kupujemy rzeczy których wcale nie potrzebujemy. Później okazuje się, że inwestycja była zupełnie nie trafiona, bo nikt dobrze się nie zastanowił, czy na prawdę ma sens („dają kasę, to trzeba brać”).

    Niestety nawet przedsiębiorcy „głupieją” gdy widzą zbyt łatwe pieniądze. Sam byłem świadkiem jak dzięki jednej dotacji zbankrutowały 2 małe firmy. Jedna z nich uzyskała dotację na coś, czego wcale nie potrzebowała. Druga firma podjęła się realizacji tego czegoś. Gdy już prace były w połowie wykonane, Unia cofnęła dotację z powodu błędów we wniosku. Klient przestał opłacać faktury, a producent zbankrutował, bo przy „okazji” zarzucił mniej atrakcyjne (czyt. realistyczne) przedsięwzięcia.

    Analogicznie na gospodarkę działają łatwe przychody z wydobycia surowców naturalnych (Rosja i kraje arabskie), oraz zbyt tanie kredyty (słabsze kraje strefy Euro). Zwłaszcza supertanie kredyty w strefie Euro i USA w rzeczywistości niszczą gospodarkę. Są jak zastrzyk adrenaliny dla umierającego – tylko przedłużają bolesną agonię.

    Niestety, przykład idzie z góry – skoro państwa i samorządy toną w długach, to czemu zwykli obywatele mieliby nie żyć ponad stan?

    Przepraszam za taki długi wpis, ale nie mogłem się powstrzymać. Przykłady można mnożyć w nieskończoność, chyba muszę założyć własnego bloga 😉

  12. A ja zadam takie banalne, ale nurtujace mnie pytanie: skoro opisani wyżej koszykarze czy hokeiści nie sa uważani za bogatych ”Przejawia się to między innymi naśladowaniem stylu życia bardzo bogatych ludzi. Niestety owo naśladowanie jest połowiczne: nieźle idzie im wydawanie, zapominają jednak, że znacznie ważniejszą umiejętnością ludzi bogatych………” to w takim razie jest bogaty? Czy Michael Jackson był bogaty? Czy Kulczyk jest bogaty? – pierwszy milion (chyba dolarów) podarował mu ojciec , reszta to pomnazanie kasy na zasadzie układów z bardzo wysokimi instancjami….. dziwi mnie że nie chciałbyś wygrac w lotto np. 20 milionów….przeciez swoją praca do takich pieniedzy nie dojdziesz nigdy……

    • Rajmund,
      Zacznę od końca. Oczywiście, że dojdę. I to juz niedługo. 😉
      Co do pytania o bogactwo: nie ważne ile się zarabia. Ważne, ile zostaje.

    • W Polsce ludzie regularnie wygrywają miliony w lotto. A to 13 mln a to 2 mln a to 5 mln. itp. Ciekawe by było się dowiedzieć jak im się wiedzie po tych 3-4 latach od wygranej? Byłby to ciekawy materiał poznawczy.

  13. Dobry wpis, pewne wzorce niestety sie dziedziczy, pewne nawyki nabywa z wiekiem. Ale jak ktos ma siano w glowie, to nic mu nie pomorze. Tylko ciezka praca i nauka o czym wielu zapomina konczac studia. Generalnie nie uszanujesz poki sam na to ciezko nie zapracujesz. Pozdro

  14. Niestety, w dużej mierze wynika to z tego, co wynosimy z domu. Niestety – ponieważ to zjawisko powoduje, że trudno stać się bogatym, gdy było się biednym, nie dlatego, że to takie trudne „technicznie”, ale dlatego, że to wynika z tego, co w socjologii określa się jako „habitus”. Społecznie dziedziczymy pewne zachowania, w tym stosunek do pieniędzy, a także sposób radzenia sobie z nimi. Jeśli nikt nas nie nauczył, jak to jest być zamożnym i nagle dostajemy górę pieniędzy, nie mamy żadnego psychologicznego dziedzictwa, żeby sobie z taką sytuacją poradzić. Efekt? Pojawia się tendencja, by powrócić do stanu, który jest dla nas „naturalny”, tzn. znajomy z dzieciństwa, młodości, naszej odziedziczonej pozycji społecznej. Dlatego bogatemu trudno zbiednieć, ale biednemu jeszcze trudniej myśleć i żyć jak osoba zamożna.

  15. W polskich warunkach można to sprawdzić w prosty sposób, choć nie wiem czy ktoś to badał. Pod koniec lat 90tych sporo państwowych molochów redukowało zatrudnienie i zwalniającym dawano odprawy będące wielokrotnością pensji. Nie tylko górnikom, ale też pracownikom TPSA, elektrowni, bankowcom itp. Ciekawe ilu z tych ludzi nadal ma oszczędności i jeśli nie mają to na co je wydali? Wiem o 3-4 przypadkach z sąsiedztwa, że pieniądze w kwotach 50-100tys. rozchodziły się niemal w ciągu roku na samochody albo na próby założenia biznesu, które plajtowały po 1-2 roku.

  16. W artykule źródłowym jest mowa o graczach NFL, nie NHL. To może być znaczącą różnica, że względu na pochodzenie graczy w tych ligach. Ciekawa jestem swoją drogą jak to się przedstawia wśród ex graczy NHL, ale spodziewam się ze inaczej. Co tylko by potwierdziło tezę, że nie tylko duże pieniądze są potrzebne, żeby być bogatym (dlugofalowo), ale też umiejętność zarządzania nimi.

  17. @Marcin
    A napisz kilka słów, co rzeczywiście sensownie można zrobić z kilkoma milionami złotych. W końcu taki jest tytuł artykułu 😉

Odpowiedz