Potęga prostego równania

13

Finanse osobiste_Albert

 

Finanse osobiste są bardzo proste. Stosowanie kilku jasnych, opartych na zdrowym rozsądku zasad, w zupełności wystarczy, by cieszyć się bezpieczeństwem i dobrobytem. Niestety, najczęściej tych zasad nie znamy, nie rozumiemy  albo zupełnie je ignorujemy. Efekt?  Wpędzamy się w finansowe tarapaty lub dryfujemy żyjąc skromnie i w ogóle się nie bogacąc.

Znasz koncepcję równoważności masy i energii w ramach szczególnej teorii względności? Jeśli nie jesteś pasjonatem fizyki, zapewne odpowiesz, że nie. Na pewno zetknąłeś się jednak z równaniem, które opisuje tę zależność, a towarzyszy niemal każdemu artykułowi na temat Alberta Einsteina:

E = mc2

Skoro skomplikowane zjawisko fizyczne da się przedstawić prostą formułą, tym bardziej jest to możliwe w innych obszarach życia. I rzeczywiście – w finansach osobistych istnieje równie ważne, elementarne równanie. W zasadzie zawiera ono w sobie całą podstawową teorię zarządzania osobistym majątkiem.  Cóż to za tajemnicza formuła? Oto ona:

ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

Oszczędności są super, bo zwiększają finansowe bezpieczeństwo naszych rodzin i pomagają nam w realizowaniu pasji i marzeń. W dodatku pomnażając je, generujemy dodatkowe dochody, dzięki czemu powstaje pozytywne sprzężenie zwrotne: większe oszczędności, to większe dochody, większe dochody to jeszcze większe oszczędności, itd. Tak stajemy się coraz bogatsi.

Gdy wydajemy więcej niż zarabiamy, to nasze oszczędności są ujemne i powstają długi. Zadłużanie się jest bardzo nierozsądne, bo spłacane raty (w tym koszty i odsetki) powiększają nasze wydatki. W ten sposób powstaje sprzężenie zwrotne działające na naszą niekorzyść. Z tego powodu bogacimy się bardzo powoli, stoimy w miejscu, lub jeszcze częściej – stajemy się po prostu coraz biedniejsi.

Ta formuła jest niezawodna niczym prawo grawitacji. Aby konsekwentnie się bogacić, wystarczy po prostu:

– systematycznie zwiększać zarobki,
– trzymać wydatki pod kontrolą,
– mądrze pomnażać oszczędności,
– unikać kredytów i pożyczek konsumenckich.

Banalne? Być może, ale choć jest to zasada stara jak sam pieniądz, w codziennym pośpiechu zupełnie o niej zapominamy. Praktyczne wdrożenie jej w życie wymaga zmiany kilku nawyków, a my przecież zmian nie lubimy… Wolimy dryfować sobie przez życie bez poświęcania uwagi finansom. Efekt? Według licznych badań przeszło połowa naszych rodaków nie posiada żadnych oszczędności, a 2 miliony osób ma przeterminowane długi na kwotę ponad 39 miliardów złotych.

A przecież każdy zna powyższe równanie. To trochę tak, jak z równaniem Einstein’a. Co z tego, że je znamy, skoro nie mamy pojęcia o co naprawdę w nim chodzi?

A jak jest z Tobą? W jakiej jesteś sytuacji finansowej? Ile miesięcy przeżyjesz z odłożonych oszczędności gdy stracisz źródło dochodu? Odkładasz pieniądze, czy żyjesz „od pierwszego do pierwszego” starając się związać koniec z końcem?

Bez względu na to, czy jesteś pracownikiem zarabiającym skromną pensyjkę, czy prezesem zarabiającym 100 000 zł miesięcznie, jeśli zarobione pieniądze przeznaczasz wyłącznie na wydatki oraz na spłatę kredytów –ciągle jesteś biedny. Co więcej – jeśli na chwilę się nie zatrzymasz i nad tym nie zastanowisz, to w przyszłości nadal będziesz biedny.

Albert Einstein jest również autorem ciekawej myśli:

„Ciągłe robienie tych samych rzeczy i oczekiwanie innych rezultatów, to definicja szaleństwa”.

Zastanów się nad tym…

Na blogu piszę o rzeczach, które pomogą Ci poprawić stan Twoich finansów. Kilka spraw w swoim życiu będziesz jednak musiał zmienić.

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze13 komentarzy

  1. Witam! Znalazłam Cię dzięki blogu (blogowi? 🙂 ) Michała Szafrańskiego. Fajnie, że jesteście! Jeden Ogień, drugi Woda. Obaj potrzebni! Tu wpisałam swój pierwszy komentarz, bo zaczęłam czytać od początku. Od 1 października zaczęłam prowadzić budżet domowy. Hurra!!! A korzystam z Twojego „gotowca” w excelu. Dzięki, dzięki!
    A teraz odrobię zadanie domowe i powtórzę sobie:
    Zarobki – wydatki = oszczędności.

    • Cześć Liberta,
      Witaj na blogu i serdecznie dziękuję za Twój komentarz. Szczególnie, że pojawił się on pod pierwszym wpisem, który wisiał sobie trochę zapomniany, a jest wstępem do wszystkiego, o czym piszę dalej. 😉
      Serdecznie Cię pozdrawiam i życzę Ci bardzo przyjemnej lektury.

  2. Marcinie,
    Ja również chętnie zostawię ślad pod pierwszym wpisem, mimo, że przeczytałem uważnie kilka wpisów. Blog Michała wspominany przez Libertę też mam otrzaskany i cieszę się, że podczas lektury nie mam wrażenia powtórki.
    Bardzo Ci kibicuję i pozdrawiam,
    Adam

  3. Marcin, bardzo dziękuję za to, co robisz! Moim marzeniem jest pomagać ludziom w ich kłopotach finansowych i myślę, że Twój blog oraz Twoja książka, którą zamierzam kupić, bardzo mi w tym pomogą. Trafiłam tu przez blog Michała Szafrańskiego i zgadzam się z Libertą, że obaj jesteście potrzebni, bo trafiacie swoim stylem do różnych odbiorców. Ty akurat bardziej mi odpowiadasz 🙂

  4. Serwus.
    Niedawno po raz pierwszy zobaczyłem Pana w „śniadaniówce” , nie w swojej 😉 , w tej telewizyjnej, temat dotyczył hipoteki, na tyle prostym i przejrzystym językiem wszystko było wytłumaczone, że postanowiłem zajrzeć na bloga, finanse zawsze mnie interesowały i tak jak w „monopolu” potrafiłem ogrywać wszystkich tak , w życiu bywa różnie. Przeczytałem kilka artykułów i postanowiłem śledzić na bieżąco wszystko to co tu się pojawia, ma Pan lekkie pióro w pisaniu i tłumaczeniu tak zawiłych tematów jakimi są finanse . Postanowiłem zacząć po kolei od samego początku żeby niczego nie przegapić 🙂 Oczywiście zaopatrzyłem się już w Pana książkę 🙂
    Z aptekarską skrupulatnością śledzę bloga … Dziękuję.

    • Cześć Sebastian,
      Przejdźmy od razu na „Ty” – będzie znacznie łatwiej 🙂
      Serdecznie witam Cie na blogu i życzę przyjemnej lektury.

  5. Witam
    Chciał bym Panu zwrócić uwagę na cytat Einsteina zamieszczony w treści artykułu, z tego co się orientuję to niema dowodów na to, że powiedział to Einstein, a jedynie został mu przypisany ten cytat. Czytałem książkę „Einstein w cytatach” Autor: Alice Calaprice i tam też nie znalazłem podobnego cytatu. Ponadto Radek Kotarski w jednym ze swoich Polimatów (https://www.youtube.com/watch?v=H05MnItS01c) również o tym wspomina. Poza tym artykuł świetny, jak zresztą cały blog, dużo cennych porad i wskazówek z których mnóstwo stosuję w swoich finansach.

  6. „Ciągłe robienie tych samych rzeczy i oczekiwanie innych rezultatów, to definicja szaleństwa”. – Einstein, nie wiedział jeszcze o istnieniu IT, tu to motto się nie zgadza 😉

  7. Dla mnie jest tylko jedna niewielka różnica, jak się zarabia 100 000 miesięcznie to wystarczy po prostu na spokojnie wprowadzić to wszystko o czym mówisz w życie, gorzej jak się zarabia 1200, bo wtedy z całym szacunkiem nawet jedząc makaron z serem na śniadanie, obiad i kolację nie wiem z czego ktoś miałby odłożyć, jak jego pensja to rachunki…Poza tym świetny blog…mnóstwo ciekawych treści, będę zaglądać częściej 🙂

    • Mimo wszystko odpowiedź tkwi w tym równaniu.
      Zgadzam się, że jak się zarabia 1200 zł nie sposób odłożyć jakichkolwiek pieniędzy.
      Jakie jest rozwiązanie? Włożyć 100% wysiłku w zwiększenie ZAROBKÓW.

  8. Witaj Marcinie,

    przyslala mnie tu Oszczednicka, ktorej juz zdazylam sie poskarzyc, ze nie umiem obchodzic sie z pieniedzmi…

    Zastanawialam sie, gdzie umiescic swoj pierwszy komentarz, az znalazlam pierwszy post 🙂 Idealne miejsce, prawda?

    Przeczytalam juz kilka artykulow – podoba mi sie sposob, w jaki traktujesz czytelnikow, bo ani sie nie wymadrzasz (np. uzywajac niezrozumialego dla laika nazewnictwa), ani nie traktujesz nas jak przyglupkow (ktorym trzeba tlumaczyc sprawy oczywiste po literce).

    Ciekawi mnie dalszy ciag edukacji finansowej Twoich dzieci. Cos mi mowi, ze i ja powinnam zaczac rozmawiac z moja corka o pieniadzach troche inaczej. Ten temat uwazam za istotny i mam nadzieje, ze nadal bedziesz informowal o postepach. Zycze sukcesow!

    Z niecierpliwoscia czekam na posty o tworzeniu budzetu domowego. Wydaje mi sie, ze dwa tygodnie przerwy pomiedzy wpisami, to troche dlugo. Szczegolnie, ze zbliza sie koniec roku, a to dobry czas na zmiany. Chcialabym moc w 2016 rok wejsc z wiedza, ktorej do tej pory mi brakowalo, by osiagnac stabilizacje finansowa. A ze jest mozliwa, tego jestem pewna! Pomimo dochodow ponizej sredniej krajowej.

    Pozdrawiam serdecznie
    i licze na wiele przydatnych wskazowek 🙂

    Daria

Odpowiedz