Budowa portfela funduszy – fundament strategii (STI 05)

65

finanse osobiste strategia inwestycyjna

– Znalazłem ciekawy fundusz. W ubiegłym roku zarobił prawie 15%, a za ostatnie 5 lat przyniósł stopę zwrotu blisko 80%. Co o nim myślisz? Warto zainwestować?

Takie pytanie otrzymałem od jednego z czytelników. Krótkie, bardzo konkretne i świetnie ilustrujące nasze typowe podejście do inwestowania w fundusze. Patrzymy na tabelkę z historycznymi stopami zwrotu, wybieramy sobie fundusz ze szczytów rankingów, wpłacamy do niego pieniądze, a potem… liczymy straty i dochodzimy do wniosku, że fundusze to fatalny pomysł na inwestowanie. Tymczasem najczęściej problem nie leży w samych funduszach, ale w tym, że nie wiemy jak z nich sensownie korzystać. Ulegamy reklamom, magii historycznych wyników, albo namowom doradców, a tak naprawdę nie wiemy co właściwie robimy z własnymi pieniędzmi.

Czy fundusze są dobrą inwestycją? To zależy. To jakbyśmy zapytali czy faceci są dobrymi ojcami? Jak udzielić tutaj sensownej odpowiedzi? Jedni są, a inni nie… Wszelkie próby generalizowania spłycają tylko temat.

Dziś postaram się Wam podpowiedzieć jak zaplanować inwestycję w fundusze, aby podjęta decyzja była świadoma, a strategia dopasowana do konkretnych potrzeb.

Ten wpis jest kontynuacją artykułuJak inwestuję własne pieniądze?”. Tam przedstawiłem moje ogólne podejście do inwestowania oraz produkt, z którego obecnie korzystam. Teraz, na przykładzie prawdziwego portfela prowadzonego w ramach IKE Plus, pokazuję kolejne kroki. Jeżeli jeszcze nie czytałeś wpisuJak inwestuję własne pieniądze? zrób to teraz. Będzie Ci łatwiej zrozumieć dzisiejszy artykuł.

Na początek jednak kilka słów o tym jak w ogóle działają fundusze.

 

Czym właściwie jest fundusz inwestycyjny?

Wielu z Was doskonale to wie, jednak części czytelników przyda się kilka podstawowych informacji. Szczególnie, że często mylimy fundusze inwestycyjne z OFE albo z UFK  (Ubezpieczeniowymi Funduszami Kapitałowymi), które działają w oparciu o inne zasady.

W Polsce działalność funduszy jest uregulowana Ustawą o funduszach inwestycyjnych z dnia 27 maja 2004 roku. Zgodnie z nią „Fundusz inwestycyjny jest osobą prawną, której wyłącznym przedmiotem działalności jest lokowanie środków pieniężnych zebranych w drodze publicznego, a w przypadkach określonych w ustawie również niepublicznego, proponowania nabycia jednostek uczestnictwa albo certyfikatów inwestycyjnych, w określone w ustawie papiery wartościowe, instrumenty rynku pieniężnego i inne prawa majątkowe.”

Towarzystwo Funduszy Inwestycyjnych (TFI) tworzy i zarządza funduszami. Jednak fundusz jest pod względem prawnym oddzielnym podmiotem, a jego aktywa są oddzielone od TFI i nie wchodzą w skład masy upadłościowej. W praktyce fundusz inwestycyjny nie może zbankrutować. Jeśli upadnie TFI, to zarządzanie funduszem zostanie przekazane do innego TFI.

W uproszczeniu działanie funduszu wygląda tak:

1. Inwestorzy wpłacają na rachunek funduszu swoje pieniądze.

2. Wpłacone środki przeliczane są na jednostki uczestnictwa – zatem za każdą wpłatę nabywamy prawo do „kawałka portfela funduszu”.

3. Środki pochodzące z wpłat klientów są następnie lokowane w różne instrumenty finansowe – zgodnie ze statutem funduszu.

4. Za lokowanie środków zgodnie ze statutem odpowiada zarządzający funduszem.

5. Cena jednostki uczestnictwa funduszu zmienia się wraz ze zmianą wartości instrumentów finansowych znajdujących się w jego portfelu.

6. Jeśli cena rynkowa instrumentów znajdujących się w portfelu funduszu rośnie – wartość jednostki uczestnictwa funduszu też rośnie, a my zarabiamy. Jeśli cena rynkowa instrumentów znajdujących się w portfelu funduszu spada – wartość jednostki uczestnictwa również spada, a my tracimy.

Bardzo ważne jest aby zrozumieć, że fundusze nie dają absolutnie żadnej gwarancji, że nasza inwestycja zakończy się zyskiem. Fundusz nie jest cudowną receptą na zyski. To po prostu portfel określonych w statucie instrumentów finansowych: akcji, obligacji, bonów skarbowych, itp.

Zbierając wpłaty od wielu inwestorów fundusze gromadzą sporą masę pieniędzy, co pozwala im zainwestować w wiele różnych instrumentów i zbudować zdywersyfikowany portfel. Pojedynczy inwestor nie ma takiej możliwość. Aby kupić tylko jedną akcję LPP trzeba mieć dzisiaj blisko 10 000 zł. Aby zbudować portfel złożony z wielu różnych akcji – potrzebny jest spory kapitał. Dzięki funduszom możemy kupić udział w takim zdywersyfikowanym portfelu i skorzystać z usług zarządzających, którzy dobierają instrumenty do portfela. Oczywiście za ten przywilej musimy słono zapłacić ponosząc tzw. opłatę za zarządzanie.

Opłaty za zarządzanie nie czujemy i nie widzimy, bo jest ona pobierana z aktywów funduszu i po prostu obniża stopę zwrotu z inwestycji. Jeśli opłata za zarządzanie wynosi 3% w skali roku, a nasz fundusz pokazuje zysk w wysokości 10%, to w przybliżeniu zarobił 13%, jednak 3% poszło na opłatę za zarządzanie (matematycznie jest to bardziej skomplikowane, ale myślę, że to uproszczenie dobrze ilustruje działanie opłaty za zarządzanie).

Jeśli inwestuje się przez Internet, tak jak robię to ja w ramach IKE Plus, to nie ponosi się żadnych dodatkowych opłat, zaś opłata za zarządzanie jest dodatkowo o 25% niższa.

W zależności od zapisów statutu środki zebrane od inwestorów lokowane są w różne aktywa. Na tej podstawie możemy wyróżnić kilka podstawowych typów funduszy:

Fundusze akcji: inwestują w akcje notowane na różnych giełdach. Zarabiają gdy notowania akcji pną się w górę, a kiedy giełdy spadają, to takie fundusze tracą.
Fundusze dłużne: inwestują w różne obligacje, bony skarbowe, itp. Zarabiają na odsetkach od tych instrumentów (lub dyskoncie) oraz na wzroście ich wartości rynkowej.
Fundusze mieszane: inwestują w mieszankę akcji oraz instrumentów dłużnych.
Fundusze gotówkowe: inwestują w instrumenty dłużne o krótkim terminie do wykupu.
Pozostałe fundusze: jest ich cała gama: absolutnej stopy zwrotu, aktywnej alokacji, nieruchomości, sekurytyzacyjne, ochrony kapitału, itp.

Poszczególne typy funduszy bardzo różnią się między sobą. Inny jest potencjał zysku oraz ryzyko inwestycyjne. W funduszach możemy ulokować środki bardzo bezpiecznie (wybierając np. fundusz rynku pieniężnego) albo bardzo agresywnie (wybierając np. fundusz małych i średnich spółek czy fundusze sektorowe).

Kompleksową klasyfikację funduszy opracowała Izba Zarządzających Funduszami i Aktywami. Możecie pobrać ją korzystając z tego linku.

To tyle tytułem podstaw. W kolejnych wpisach o inwestowaniu napiszę więcej o funduszach. Najważniejsze jednak, żebyście pamiętali, że fundusze są bardzo różne, a o naszym zadowoleniu z inwestycji przesądzi kilka spraw:

– przemyślana strategia;
– jej konsekwentna realizacja;
– wybór funduszy dobrze dostosowanych do tej strategii
.

Od czego rozpocząć wybieranie funduszy do swojego portfela? Raczej nie od przeglądania tabelki z wynikami. Wyniki są oczywiście ważne, ale tak jak nie zaczyna się budowania domu od dachu, tak nie zaczyna się budowy portfela od przeglądania wyników funduszy. Najpierw musimy położyć solidny fundament pod naszą inwestycję i odpowiedzieć sobie na kilka bardzo ważnych pytań, które pomogą nam zbudować własną strategię. Oto one:

 

Jaki dokładnie jest cel mojej inwestycji?

O celach inwestycyjnych myślimy zwykle w bardzo ogólny sposób. Czasami wyglądają one tak: „Chciałbym dobrze wykształcić dzieci, dołożyć im na kupno mieszkania, wygodnie sobie pożyć, a na emeryturze nie martwić się o pieniądze”. Jeżeli jednak chcemy skutecznie zaplanować ich realizację, to warto nieco bardziej się postarać. Dobrze zdefiniowany cel musi mówić o konkretnej kwocie, konkretnym czasie oraz mieć określony priorytet.

O kwocie i czasie realizacji za chwilę napiszę, jednak o co chodzi z tym priorytetem? Cóż, może się zdarzyć, że nasza sytuacja finansowa ulegnie w przyszłości pogorszeniu. To może nas zmusić do rezygnacji z pewnych celów. I teraz pytanie z czego zrezygnować? Z odkładania na emeryturę? Z budowania oszczędności na przyszłość dzieci? A może z wymarzonej podróży na drugi koniec świata? Warto już na początku zastanowić się nad odpowiedzią.

Zamiast teoretyzować przejdźmy do mojej własnej inwestycji na edukację dzieci.

Ważna informacja: Pamiętaj proszę, że ten blog ma na celu tylko i wyłącznie zachęcenie Cię do zdobywania wiedzy na temat spraw związanych z tematem finanse osobiste. Nie jestem doradcą inwestycyjnym, nie udzielam Ci żadnych rekomendacji i nie proponuję wspólnego inwestowania. Zdecydowałem się wykorzystać ten konkretny portfel jedynie jako ilustrację, ale pod żadnym pozorem mnie nie naśladuj. Inwestuję tam moje pieniądze i na pewno od czasu do czasu poniosę straty. Pamiętaj, że Ty podejmujesz własne decyzje na swoją odpowiedzialność. Różnię się od Ciebie w podejściu do ryzyka i pod wieloma innymi względami. Dla pełnej jasności przytoczę tu ważną klauzulę prawną, która zawsze jest w stopce mojego bloga: Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.

 

Ile muszę uzbierać i ile mam na to czasu?

Portfel, który opisuję na blogu, przeznaczony jest do gromadzenia środków na edukację moich dzieci. Chcę uzbierać równowartość dzisiejszych 60 000 zł dla każdej z córek: Gabrysi i Julki.

W ostatnim wpisie na ten temat dopytywaliście dlaczego uważam, że taka kwota na jedno dziecko jest OK. W książce Jak zadbać o własne finanse? opisałem to w kilku punktach:

•Mieszkanie – to koszt rzędu 350–450 zł miesięcznie, gdy myślimy o akademiku. Ponieważ w praktyce jedynie niewielkiej grupie udaje się uzyskać miejsce w domu studenckim, należy liczyć się z koniecznością wynajęcia pokoju za ok. 500–700 zł miesięcznie.

•Jedzenie – to około 15–20 zł dziennie, zatem w skali miesiąca 450–600 zł.

•Transport – to około 50–100 zł miesięcznie.

•Podręczniki (nie wszystkie da się wypożyczyć, część trzeba będzie kupić), ksero, materiały biurowe – w sumie w ciągu roku wydaje się na to ok. 1000 zł, co daje ok. 110 zł na miesiąc roku akademickiego.

•Ubrania, środki czystości, kosmetyki – tutaj wiele zależy od „stylu” studenta, ale ok. 300 zł miesięcznie trzeba będzie wydać.

•Rozrywka – to nie tylko słynne studenckie „piwko”, ale również od czasu do czasu kino, teatr, a może nawet filharmonia; w miesiącu uzbiera się tego przynajmniej 100 zł.

Jak widać, nawet bez opłacania czesnego za studia uzbiera się spora kwota. Wychodzi na to, że przeciętny student, który nie płaci czesnego za uczelnię, musi przeznaczyć przynajmniej 1300 zł miesięcznie na „studencką egzystencję”. Ile zatem musimy odłożyć łącznie, by pomóc przejść naszym dzieciom finansowo przez okres studiów?
Rok akademicki trwa 9 miesięcy, czyli rocznie potrzebne będzie blisko
12 000 zł. Ponieważ studia trwają zwykle minimum 5 lat, daje to łącznie kwotę
60 000 zł.

Julka będzie potrzebować środków za 10, a Gabrysia za 13 lat. Dzisiejsze 60 000 zł będzie warte mniej ze względu na inflację, zatem muszę uzbierać wyższą kwotę. Jaką? Zakładając 3% inflacji w skali roku potrzebuję:

Za 10 lat dla Julki: 80 635 zł
Za 13 lat dla Gabrysi: 88 112 zł

Ponieważ od jakiegoś czasu odkładałem środki dla dzieci, o czym pisałem już wcześniej, nie startuję od zera. Obecna wartość inwestycji Julki to 7587,78 zł zaś Gabrysi: 5437,89 zł. Razem jest to 13004,15 zł, które po ostatnim wpisie na temat portfela leży sobie spokojnie w funduszu ING Gotówkowy.

IKE dla dzieci ING Gotowkowy

Aby policzyć kwotę, którą co miesiąc powinienem odkładać, brakuje mi jeszcze bardzo ważnego założenia, czyli oczekiwanej stopy zwrotu z inwestycji.

 

Jakiej stopy zwrotu oczekuję?

To chyba najbardziej niepewny i złożony element całej układanki. Właśnie dlatego piszę „oczekiwana stopa zwrotu”, bo w praktyce może być ona całkowicie inna. Bez względu na to, jak bardzo dokładnych komputerów użyjemy i jak świetnej jakości danymi historycznymi będziemy dysponować, zawsze możemy tu mówić tylko i wyłącznie o prawdopodobieństwie, nigdy zaś o pewności.

Punktem zaczepienia są historyczne stopy zwrotu dla indeksów giełdowych, indeksów obligacji czy po prostu samych funduszy. Dla osób zainteresowanych i dociekliwych zamieszczam linki do dwóch ciekawych zestawień:

1. Stopy zwrotu dla różnych klas aktywów od 1973 do 2013 

2. Stopy zwrotu dla amerykańskich akcji, obligacji i bonów skarbowych od roku     1929 

Są to jednak dane historyczne i przyszłe stopy zwrotu mogą (i pewnie będą) wyglądać inaczej.

Wracając do mojego portfela, chciałbym zarobić jakieś 4% ponad inflację. Ponieważ założyłem inflację na poziomie 3%, to jako oczekiwanej stopy zwrotu z mojej inwestycji do obliczeń użyję 7%. Obliczeń dokonuję z wykorzystaniem przygotowanego dla Was kalkulatora w Excelu (pobierz kalkulator).

Ile odkładać dla Julki?

Za 10 lat potrzebuję równowartości 60 000 zł. Ponieważ już uzbierałem dla niej 7588 zł, to z kolejnych regularnych składek potrzebuję jeszcze uskładać równowartość 52412 zł.
Taką kwotę wpisuję do kalkulatora i otrzymuję podpowiedź, że przy inflacji 3% i oczekiwanej stopie zwrotu 7% miesięcznie powinienem odkładać 432 zł. (kalkulator uwzględnia pobranie 19% podatku Belki).

Ile co miesiąc dla Julki

Ile odkładać dla Gabrysi?

Za 13 lat będę potrzebować równowartość 60 000 zł. Ponieważ dzisiaj w portfelu inwestycyjnym dla Gabrysi pracuje już 5438 zł. To z kolejnych regularnych składek przez 13 lat muszę jeszcze uzbierać równowartość: 54562 zł.
Taką kwotę wpisuję do kalkulatora i otrzymuję podpowiedź, że miesięcznie powinienem odkładać: 341 zł.

ile co miesiac dla Gabi

Przy moich założeniach w sumie co miesiąc do portfela inwestycyjnego powinno trafiać:
432+341=773 zł

Taką właśnie kwotę będę przelewał od dzisiaj na IKE Plus. A jak podzielić później portfel pomiędzy dzieci?
O tym w kolejnych wpisach na temat portfela. Na razie idźmy dalej z budowaniem strategii.

 

Jakie ryzyko chcę i mogę podjąć?

Strach ma wielkie oczy. I drogo kosztuje…
W czasie mojej pracy w TFI obserwowałem to wielokrotnie. Ktoś decyduje się na fundusz i planuje inwestować przez kilka lat. Początkowo trochę zarabia i generalnie wszystko jest OK. Ale w pewnym momencie przychodzą nieuchronne spadki na rynkach. Zwykle zbiega się to w czasie z medialnymi doniesieniami że w gospodarce dzieje się źle, a przed nami kryzys i trudne czasy. Włączają się emocje i strach. Sprawdzamy wartość naszych środków – a tam mniej pieniędzy. Sprawdzamy znów kolejnego dnia – a tam jeszcze mniej pieniędzy. Szybko obliczamy, że w takim tempie za dwa miesiące stracimy połowę kapitału… Panika!. Trzeba ratować chociaż to, co zostało. Straciliśmy 20% – te fundusze to jednak fatalna inwestycja. Wprawdzie planowaliśmy wytrwać 10 lat, ale to nie ma sensu. Fundusze są do kitu.

Mało kto sprawdza, co by się stało, gdyby jednak wytrzymał tych 10 lat. Tymczasem po bessie nieuchronnie przychodzi hossa… Nie jestem ślepym wyznawcą strategii „kup i trzymaj”. Od czasu do czasu trzeba wprowadzić zmiany w portfelu pod wpływem tego, co dzieje się na rynkach. Ważne jednak, aby wynikało to z naszej strategii, a nie było impulsywnym działaniem pod wpływem emocji.

Bardzo trafnie ilustruje to poniższa grafika:

Żródło: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-inwestor-traci-na-gieldzie-2595172.html
Żródło: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Jak-inwestor-traci-na-gieldzie-2595172.html

I tak oto doszliśmy do sprawy ryzyka inwestycyjnego. To nie przypadek, że pytanie powyżej brzmi: „Jakie ryzyko chcę i mogę podjąć?”.
Chcę” odnosi się do naszej skłonności do ryzyka, albo innymi słowy, do psychicznej odporności na stres związany z wahaniami wartości inwestycji (ang. risk tolerance).
„Mogę” odnosi się do finansowej możliwości podjęcia ryzyka (ang. risk capacity).

Hazardzista w kasynie może mieć wielką skłonność do ryzyka i może być gotowy do zaryzykowania ogromnych sum (risk tolerance). Jeżeli jednak jest spłukany, to niewiele może zrobić, bo jego finansowa zdolność do podjęcia ryzyka jest żadna (risk ability).

Z drugiej strony inwestor posiadający miliony może śmiało zaryzykować nawet duże sumy inwestując je agresywnie (risk capacity), bo przejściowe straty nie wpłyną istotnie na jego majątek. Jeżeli jednak ma niską odporność psychiczną (risk tolerance), to może podejmować nerwowe i błędne decyzje, zatem lepiej by inwestował bezpiecznie.

Jeśli nasza skłonność do ryzyka i finansowa zdolność do podjęcia ryzyka znajdują się na różnych poziomach, powinniśmy dostosować nasze decyzje inwestycyjne do niższej z nich.

Jak to wygląda w moim przypadku? Odłożony fundusz bezpieczeństwa oraz wcześniej zgromadzone oszczędności są spore, zatem moja finansowa zdolność do podjęcia ryzyka mogłaby być wysoka. Z drugiej strony jestem na początku rozkręcania własnego biznesu, przychody są jeszcze nieregularne a po drodze będę musiał poczynić kilka inwestycji. Zatem określiłbym moją finansową zdolność do podjęcia ryzyka jako średnią.

Co do skłonności do podejmowania ryzyka – śledzę rynki finansowe od lat, przeżyłem ogromna bessę w latach 2007 – 2008 i zdaję sobie sprawę, że rynki mogą spaść o 60%. Uznaję takie ryzyko za nieodłączny element inwestycji. Z drugiej strony wiem, jak długo trzeba czekać na odrobienie strat, dlatego nie chciałbym dopuścić do sytuacji, w której wartość mojego portfela spadnie o więcej niż 30%. Co się stanie jeśli po drodze zaliczę taką stratę? W zasadzie nic. Będę może czuł się trochę nieswojo, ale wiem, że to całkowicie normalne. Zatem moja skłonność do podejmowania ryzyka jest stosunkowo wysoka.

 

O jakich jeszcze sprawach muszę pamiętać?

Oprócz opisanych powyżej elementów muszę pamiętać jeszcze o kilku innych ograniczeniach:

a) Płynność – czy jest możliwe, że będę potrzebował tych pieniędzy przed upływem 10 i 13 lat?
Bardzo mało prawdopodobne. To są środki na studia dzieci. Inne cele i potrzeby będę finansował z pozostałych oszczędności. Z tych pieniędzy skorzystać mogę tylko w wyjątkowych sytuacjach, takich jak:

– wyczerpanie się mojego funduszu bezpieczeństwa;
– pojawienie się bardzo rentownej okazji biznesowej, na którą nie wystarczy kapitału z innych źródeł;

Nie potrzebuję zatem wysokiej płynności w tym portfelu.

b) Podatki – czy są jakieś ważne informacje dotyczące podatków?
Tak. Przy wypłacie środków będę musiał zapłacić podatek Belki. Wprawdzie produkt ma formę IKE, ale horyzont tej inwestycji jest krótszy niż moment osiągnięcia przeze mnie 60 roku życia, po którym mógłbym skorzystać ze zwolnienia z podatku Belki w IKE Plus (to akurat dobra wiadomość, bo oznacza, ze jeszcze nie jestem taki stary). 😉

Z drugiej strony, jeśli za 10 lat będę miał pod ręką dostępne inne oszczędności, z których będę mógł zapłacić za edukację dzieci, to w IKE Plus mogę dalej inwestować na emeryturę i wykorzystać jednak zwolnienie podatkowe. Darmowa opcja.

c) Ograniczenia czasowe – nie mam zbyt dużo czasu na poświęcanie uwagi temu portfelowi. Przegląd będę robił mniej więcej raz w miesiącu i wtedy będę decydował co dalej, Nie zamierzam śledzić codziennie notowań.

d) Priorytet – hierarchia przeznaczania nadwyżek finansowych na oszczędności i inwestycje jest w moim przypadku
następująca:

1. Na fundusz bezpieczeństwa
2. Na prywatną emeryturę
3. Na edukację dzieci
4. Na nadpłatę kredytu hipotecznego
5. Na wszelkie inne, bardziej ryzykowne i wymyślne inwestycje

W miesiącu, w którym wygenerowane dochody byłyby niższe, w pierwszej kolejności rezygnuję z innych inwestycji, następnie z nadpłaty kredytu hipotecznego, a dopiero później z odłożenia kwoty na edukację dzieci.

e) Automatyzacja – nie chciałbym przegapić żadnej wpłaty na edukację moich dzieci i nie chciałbym, aby pieniądze rozeszły się na coś innego. Dlatego na początku każdego miesiąca (nie na końcu!) z mojego rachunku bankowego będzie wychodziło stałe zlecenie nabycia funduszu ING Gotówkowy w ramach IKE Plus. Ten fundusz to parking, z którego będę rozdzielał później kwoty pomiędzy inne fundusze. To zapewni mi, że nie zapomnę o żadnej wpłacie oraz nie będzie wymagało ode mnie wpisywania w systemie bankowym numerów rachunków każdego z funduszy, do których będę alokował środki. Załatwię to z systemu INGTFI24 prostymi transakcjami konwersji.

 

Podsumowanie

Jak widzicie dobre i świadome przygotowanie do inwestowania to dość pracochłonny proces. Pamiętajcie jednak, że tutaj chodzi o nasze ciężko zarobione pieniądze. Pracowaliśmy na nie przez wiele tygodni a nawet miesięcy, dlatego poświęcenie nawet kilku godzin na przemyślenie inwestycji mającej trwać 10 lat i więcej, jest bardzo mądrym wykorzystaniem czasu. Często na zakup głupiego płaszcza przeznaczamy pół dnia w centrum handlowym. Więc chyba staranne zastanowienie się nad ulokowaniem znacznie większych pieniędzy nie będzie stratą czasu, prawda?

Przy okazji kolejnych wpisów na ten temat zajmiemy się ścianami (tzw. strategiczna i taktyczna alokacja) oraz dachem naszej strategii (selekcja funduszy). Poruszę między innymi takie kwestie:
– alokacja pomiędzy klasy aktywów;
– wybór konkretnych funduszy;
– rebalancing;
– dostosowanie do sytuacji rynkowej;

Póki co mamy położony solidny fundament pod naszą strategię, który składa się z kilku przeliczeń oraz przemyślanej odpowiedzi na następujące pytania:

1. Jaki dokładnie jest cel mojej inwestycji?

Chcę odłożyć równowartość dzisiejszych 60 000 zł dla każdej z córek na edukację.

2. Ile muszę uzbierać i ile mam na to czasu?

Zakładam inflację na poziomie 3%. Oznacza to, że już po odliczeniu podatku Belki, powinienem móc wypłacić:
Za 10 lat dla Julki: 80 635 zł
Za 13 lat dla Gabrysi: 88 112 zł

3. Jakiej stopy zwrotu oczekuję i ile miesięcznie muszę odkładać?

Celuję w stopę zwrotu ok. 4% powyżej inflacji. Zakładam zatem do obliczeń stopę na poziomie 7% (oczywiście wiem, że po drodze może być zupełnie inaczej – to tylko założenie).
Biorąc pod uwagę już uzbierane środki miesięcznie będę odkładał 773 zł


4. Jakie ryzyko chcę i mogę podjąć?

Mam dość wysoką skłonność do ryzyka, ale finansową zdolność do podejmowania ryzyka na poziomie średnim. Nie chciałbym zanotować strat większych niż 30% w danym roku. Wahania o mniejszym zakresie są dla mnie ok.


5. Dodatkowe sprawy, o których muszę pamiętać
:

Potrzeba płynności – niska; po środki mogę sięgnąć przed terminem jedynie w takich okolicznościach: wyczerpanie się mojego funduszu bezpieczeństwa lub pojawienie się bardzo rentownej okazji biznesowej, na którą nie wystarczy kapitału z innych źródeł;
Podatki: do zapłaty będzie podatek Belki – już uwzględniony w obliczeniach;
Ograniczenia czasowe: przegląd portfela jeden raz w miesiącu
Priorytet: ważniejsze są fundusz bezpieczeństwa i emerytura, mniej ważne to nadpłata kredytu hipotecznego oraz inne, bardziej egzotyczne inwestycje
Automatyzacja: co miesiąc stałe zlecenie na Ing Gotówkowy; alokacja pomiędzy inne fundusze na zasadzie konwersji

6….ten punkt i następne już wkrótce 🙂

Dziękuję Ci bardzo serdecznie za czas poświęcony na lekturę tego artykułu. Jak zwykle zapraszam bardzo serdecznie do dyskusji, pytań oraz komentarzy. Miłego dnia 😉

Kolejnym artykułem z cyklu o inwestowaniu w fundusze, który pokaże Ci kolejne kroki, jest ten oto wpis:
Wybieram fundusze do portfela (STI 06)

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze65 komentarzy

  1. Panie Marcinie kolejny rewelacyjny wpis, właśnie zacząłem ponownie oszczędzać/inwestowac po 6 latach przerwy. Cele podobne jak u pana edukacja dzieci, emerytura. W takim razie zapinam pasy i jadę z Panem:-)

      • Panie Marcinie,

        super artykuł, byłem nastawiony do IKE jak pies do jeża, a chyba niesłusznie. Ale jako przezorny inwestor wszędzie wypatrujący zagrożeń jedno pytanie – nie boi się Pan zamachu na IKE ze strony rządu jak to miało miejsce na OFE? Tam przyszli i zabrali – z IKE chyba nie do końca tak może być, ale… No właśnie, jak Pan myśli?

        • Hej Adam,
          Środki na IKE są tak samo bezpieczne pod tym względem jak te na lokatach bankowych. Jeśli rządzący sięgną po lokaty, to po IKE również. Wcześniej raczej nie. Czy się zatem obawiam? Nie. Jeśli w tym kraju politycy zaczną sięgać po środki w bankach, to IKE będzie moim najmniejszym zmartwieniem 😉

  2. Marcinie,
    Twoje artykuły zawsze cieszyły się u mojej osoby dużym uznaniem. Czytam je od samego początku powstawania blogu 🙂
    Mam jednak do Ciebie ogromną prośbę, w związku iż uważam się za doradcę finansowego – PROSZĘ, przestań używać słowa „doradca” w przypadku sprzedaży produktów finansowych (tak jak w tym artykule). Warto przyzwyczajać lub raczej uczyć ludzi (twoich czytelników obecnych i przyszłych) rozróżniania tych dwóch pojęć – doradca doradzi z jakiego produktu finansowego ma klient skorzystać – przedstawiając jego zalety i wady a sprzedawca będzie zachęcał do kupna nie znając potrzeb klienta.
    Następna mała uwaga – podajesz przykład oparty na 7% stopie zwrotu, w jaki sposób chcesz to osiągnąć lokując środki na edukację swoich córek na funduszu gotówkowym? 🙂

    • Hej Magda,

      Dziękuję za komentarz.
      Zacznę od odpowiedzi na drugie pytanie: absolutnie nie zamierzam inwestować w fundusz gotówkowy. To jest jedynie parking dla środków do momentu ustalenia strategii. Opisałem to w poprzednim wpisie na ten temat.

      Co do doradców – jeśli chcesz poznac moją opinię na ten temat zachęcam Cie serdecznie do lektury tego wpisu:
      Doradcy finansowi, sprzedawcy czy szarlatani?

      To powinno wszystko wyjasnić 😉

      • Marcinie,
        Czytałam i tak jak pod nim napisałam oczywiście się z nim zgadzam 🙂 Moja prośba jest tylko o to aby używać odpowiednich słów do odpowiednich sytuacji – doradca – doradza, sprzedawca (pośrednik) – sprzedaje. Jeżeli będziemy do tego przyzwyczajać ludzi to i oni będą te sprawy rozróżniać.
        Co do „parkingu” iwestycyjnego – dobrze, że o nim napisałeś (szkoda, że tylko w odpowiedzi na komentarz :)) nauczyłam się także jednego ludzie czytają i nie zawsze analizują. Co może skutkować późniejszymi pretensjami – np. piszesz o 7% i dajesz informację o funduszu gotówkowym. Ty wiesz, że to tylko parking – a oni?

        • Magda,
          w tekście Marcina jest podana informacja o tym, że ING gotówkowy stanowi tylko parking. Przelewa tam pieniądze stałym zleceniem, a potem rozdziela pomiędzy inne fundusze. Hmm…nauczyłaś się, że ludzie czytają, a nie zawsze analizują…a czy nauczyłaś się czytać? Przepraszam za tę złośliwość, ale nie mogłam się powstrzymać, ponieważ tak szybko wyszłaś z osądem wobec Marcina, a w zasadzie nie przeczytałaś uważnie tekstu.
          pozdrawiam i pozostawiam do analizy 🙂

      • Moim zdaniem dobry sprzedawca, to też doradca – oczywiście w zakresie danego narzędzia inwestycyjnego. Ale tu też jest ważna rzecz – taki sprzedawca, a zarazem doradca powinien być przekonany, że narzędzie, które oferuje, do którego nakłania, jest wartościowe. To pierwszy aspekt dobrego sprzedawcy. Drugi, że dobierze wielkość składki, czyli szacowaną wielkość kapitału na koniec inwestycji, zgodnie z potrzebami klienta. Innymi słowy, nie da się oddzielić etycznego działania od dobrego sprzedawcy lub doradcy.

  3. Pomyslalem, zeby wplacac na IKE caly limit na poczatku roku, wygodniej no i dluzej wklad bedzie pracowal. Czy to jest Twoim zdaniem rozsadny pomysl?

  4. Hej Marcin. Kolejny raz pokazujesz, że masz głowę na karku i świetnie wdrażasz swoje pomysły w życie. Wielkie dzięki za dzielenie się wiedzą i doświadczeniem. Chciałem podzielić się swoim doświadczeniem jakie zaobserwowałem na lubelskim rynku. Miałem ostatnio spinę z Paniami, które oferują UFK. Głupot jakich się nasłuchałem dawno nie słyszałem. Przede wszystkim Panie zarządzają rachunkami Klientów (lepiej niż zarządzający funduszami), fundusz Azjatycki zarabia 50% w skali roku, a 100% w dziesięć lat to 10% średniorocznie. Jedna z Pań ma 15 lat praktyki w firmie i jest ” specjalistką” I oczywiście nie ma drugiej opłaty (% od aktywów), które mają polisy na życie. Najgorsze jest to, że Klienci wierzą w takie rzeczy!!! Marcin, jak Ty oczekujesz tylko 7% średniorocznie… to Twój wynik wypada blado, powinieneś zainwestować w fundusz Azjatycki;)) Panie z firmy na G…. mogłyby nas jeszcze wielu ciekawych rzeczy nauczyć. Czytelników Twojego bloga nie trzeba przestrzegać, ale nieświadomych, błądzących we mgle jest spora grupa ( „specjalistów” też;))

    • Cóż,
      Może Panie faktycznie potrafią doskonale dobierać fundusze?

      Wiele razy słyszałem podobne obietnice wspaniałych zysków. Wystarczy kupić polisę z UFK, a pieniądze będą mnożyć się same…
      Na pewno mnożą się u tej Pani – ona otrzymuje w formie wynagrodzenia równowartość naszych 12 miesięcznych wpłat. (ale doradztwo jest za darmo). 🙂
      Takie wynagrodzenie może kusić do „lekkiego podkoloryzowania” inwestycyjnej rzeczywistości.

      Jeśli coś jest zbyt piękne by było prawdziwe, to zwykle prawdziwe nie jest.

      • Znam sprzedawcę polis inwestycyjnych, który skupia się na zamożnych klientach. Stosuje prostą, ale skuteczną strategię. Cały czas ma środki rozłożone w 10 funduszach z różnych części świata. Jeśli gdzieś w danym momencie jest strata, w innych miejscach jest hossa. W praktyce dzięki temu rocznie osiąga stopę zwrotu w granicach 12%.

  5. Witam. Ja jestem już na pozycji ” schyłkowej”. Dysponując np. kwotą 60 tys. zł chciałbym osiągać wyniki ok. 6000 zł rocznie aby raz na dwa lata móc jeszcze wyjechać z żoną na wycieczkę „objazdową” w interesujące miejsca. Proszę o sugestie strategi inwestycyjnej jeśli to możliwe? Pozdrawiam.

  6. Świetny artykuł Panie Marcinie! Widzę, że CFA Level III jest „morzem praktycznych wskazówek” w zarządzaniu osobistymi aktywami 🙂
    Bardzo miło się czyta Pana artykuły: twarde finanse w połączeniu z lekkością stylu zachęcają do wdrożenia od zaraz proponowanych przez Pana rozwiązań finansowych!
    Cieszę się i serdecznie gratuluję, że pokazuje Pan jak powinno wyglądać doradztwo finansowe!
    Doradcy Klienta w bankach powinni zaglądać do Pana bloga regularnie 🙂 – zyskają więcej na standardach niż przez kilka lat pracy i szkoleń w korporacjach….

    Jeszcze raz pozdrawiam i życzę Panu wszystkiego najlepszego!!!!
    Ania

    • Hej Aniu,

      Dziękuje za miły komentarz.
      Zajrzałem na Twoją stronę i widzę, że chyba masz bardzo podobne podejście w inwestycjach do mojego 😉
      Życzę powodzenia w rozwoju Twojej działalności.

    • Tak, Marcin pisze świetne teksty.
      Idea jest dobra. Tylko, że nikt nie będzie płacił pracownikom banku za to, że będą tu zaglądać. Natomiast płacą im za sprzedaż produktów niekoniecznie dobrych dla klienta, ale na pewno dla banku. Swoją drogą, zastanawiam się, jak tacy pracownicy mogą wytrzymać w takim banku pod względem moralnym.

      • Jak mogą wytrzymać? Albo mają to gdzieś (tacy są preferowani bo mają najlepsze wyniki i), albo jak mój niepalący kolega sportowiec, pracujący w koncernie tytoniowym, czy inny – wegetarianin pracujący na maszynie do mechanicznego oddzielania „mięsa” w fabryce konserw – bo rodzina na utrzymaniu, kolejne dziecko w drodze, a o inną pracę cholernie trudno.

  7. Cześć Marcin,

    Bardzo ciekawy wpis, jednak część druga z tego co piszesz, zapowiada się jeszcze ciekawiej. Szczególnie ten rebalancing mnie interesuje.

    Pozdrawiam

  8. Panie Marcinie,
    Rewelacyjny artykuł! Czytając miałam wrażenie, że momentami cytuję siebie w wielu rozmowach z Klientami przez 8 lat pracy z funduszami inwestycyjnymi (czy też UFK). Nasunęło mi się jednak pytanie, dlaczego inwestując w przyszłość dzieci wybrał Pan obecnie fundusz gotówkowy, w momencie, kiedy stopy procentowe są historycznie bardzo niskie (pomijając, że to ING i że to IKE) ? Z przedstawionej analizy wynika, że Pana skłonność do ryzyka nie jest najniższa (do 30%), horyzont inwestycyjny to 10 lat, czy wobec tego wybrał Pan taki rodzaj funduszu ze względu na bezpieczeństwo, ponieważ chodzi o zabezpieczenie najważniejszych dla Pana osób, czy raczej o sytuację rynkowo-gospodarczą? Wydaje się, że jesteśmy już po korekcie na rynku akcji i w przypadku wpłat miesięcznych lepszym rozwiązaniem byłby zakup jednostek funduszy akcji po niższych cenach. Być może rozwinie Pan ten wątek w kolejnych wpisach, nie mniej jednak trochę mnie to zaintrygowało.
    Ogólnie zgadzam się Pana opiniami, są bardzo trafne i profesjonalne.

    • Hej Fashiondandcash,

      Ten wpis to kontynuacja poprzedniego. Wrzuciłem pieniądze na ING Gotówkowy do czasu aż opisze strategię i wybiorę fundusze.
      Chcę w ten sposób również pokazać czytelnikom, że nie ma co się spieszyć. Najpierw przygotowanie.

      Inwestycje w fundusze akcji będą oczywiście niezbędne, bo na gotówkowym mam 100% pewności, że nie zarobię 4% ponad inflację.
      A ostatnia korekta na rynkach akcji nie ma dla mnie obecnie znaczenia. Z perspektywy 10 -ciu a nawet 13 lat mojej inwestycji to tylko szum informacyjny.

      Tak do tego podchodzę. To jednak moja subiektywna opinia.

  9. Witam
    Szum informacyjny 😀 SP 500 drugi raz podchodzi pod szczyty wszech czasów, FED przestał drukować dolary, USD się umacnia, dane z gospodarki US mogą być nie do pobicia w 2015, coś przebąkują o podwyższeniu stóp w w II poł. 2015. GS pisze, że złoto będzie już tylko spadać 😛 itd. Frankfurt odbił się od szczytów 3 razy, Londyn chyba ponad 10. Mnóstwo blogerów i różnych ludzi piszących o inwestycjach zaczęło opisywać jakieś strategie 😛 Ten fundusz gotówkowy to nie jest zły pomysł 😀
    To moja subiektywna opinia.
    ps. jak SP 500 się wybije to inna sprawa, jestem cierpliwy, poczekam 😀

  10. Marcin, rewelacyjny artykuł, czekam z niecierpliwością na kontynuację i opisanie strategii. Z linku na Twojej stronie założyłem IKE Plus w ING, rzeczywiście zapowiada się świetnie. Wpłacę tam kwotę do limitu możliwego na rok 2014. Interesuje mnie także IKZE, czy też polecasz to w ING? Z tego co widzę, opłaty w tym przypadku również są pomniejszone o ok. 25%. Jestem zachęcony możliwością odpisania 18% od wpłaconej kwoty. Wiem, że można założyć także IKZE maklerskie, kupować ETF, itp. Jednak, podobnie jak Rafał mam wrażenie, że może lepiej przeczekać bo wyniki S&P 500 są bardzo dobre a to może różnie się skończyć. No i strategię na funduszę jakąś sobię wyrabiam a na akcje lub ETF nie bardzo. Korzystasz z IKZE?

    • Hej Wojtek,
      Jeśli chodzi o IKZE Plus to od strony funduszy jest to to samo co IKE Plus, tyle że IKZE.
      Obecnie nie korzystam z IKZE, bo do końca października mój były pracodawca wpłacał na moje PPE. Nie podjąłem jeszcze decyzji co dalej.

  11. Cześć Marcin

    Dlaczego dopiero na 4 miejscu twoich priorytetów jest nadpłata hipoteki? Czy nie lepiej pozbyć się tego kamienia u szyi jak najszybciej?
    Dla mnie jest to priorytet numer 2.
    A ogólnie moja kolejność to 1, 4, 3, 2, 5 wg Twojego oznaczenia.

    Pozdrawiam

    • Cześć Grzegorz,
      Cały plan budowania finansowego bezpieczeństwa w 10 krokach opisałem w mojej książce. Tam są dokładne uzasadnienia.

      Zbudowanie kapitału na prywatną emeryturę czy edukację dzieci wymaga czasu. Większości osób nie uda się spłacić hipoteki do zera przed rozpoczęciem edukacji przez dzieci, zaś na zbudowanie kapitału emerytalnego również zostanie im mało czasu. Będą wtedy musieli odkładać bardzo duże kwoty aby dać sobie szanse na dobre życie na emeryturze.
      Załóżmy 3% inflacji i stopę zwrotu 7%. (jak w przykładzie w tekście – z wykorzystaniem tego samego kalkulatora). Aby przez 20 lat uzbierać równowartość dzisiejszego 1 mln PLN (po podatku Belki) trzeba przez tych 20 lat odkładać 3863 zł miesięcznie. Mając do dyspozycji 40 lat – już tylko 1471zł miesięcznie.
      Właśnie dlatego rekomenduję, aby te 2 cele (edukację dzieci i prywatną emeryturę) zacząć realizować jak najwcześniej. Odkładane kwoty mogą być wówczas zdecydowanie niższe, a pozostałe nadwyżki można przeznaczać na nadpłatę hipoteki.
      Co mogą zrobić dzisiejsi emeryci z mieszkaniami bez hipoteki, ale bez własnych oszczędności emerytalnych? Niewiele. Żyją bardzo skromnie, albo skazani są na bardzo niekorzystne dla nich umowy „odwróconej hipoteki”.

      Kredyt hipoteczny spłacimy na pewno. Albo w terminie umownym, albo wcześniej jeśli będziemy nadpłacać.
      Na edukację dzieci i emeryturę odłożymy tylko wtedy, gdy nadamy temu właściwy priorytet.

      To tyle w telegraficznym skrócie.

      • Dziękuję za odpowiedź.

        Twoją książkę już mam i czytałem 2 razy. A od czasu do czasu wracam do wybranych fragmentów. Dałem ją nawet małżonce – która nie jest typem osoby stawiającej na konsumpcjonizm. Była trochę sceptyczna, ale po przeczytaniu stwierdziła, że choć wiele elementów stosujemy intuicyjnie – książka sama w sobie porządkuje ten temat.

        Co do priorytetów masz twoja argumentacja mnie przekonuje. Jak w każdej sprawie to kwestia sytuacji w jakiej się znajdujemy. Ja mam jednak zamiar hipoteki pozbyć się w 8 lat (powinno się to udać) i potem bez obciążenia realizować dalsze priorytety z zaangażowaniem większych kwot.

  12. Marcin,
    przydatny kalkulator. Może powinien jeszcze mieć opcję wpisania kwoty już uzbieranej wcześniej, żeby można było łatwo wyliczyć, ile jeszcze trzeba zgromadzić.

  13. Chciałabym mieć tak precyzyjnie opracowany plan oszczędzania dla dziecka jak przedstawiony w powyższym artykule. Najważniejsze jednak, że oszczędzanie rozpoczęte, a inwestowanie musi trochę poczekać, aby szybkimi i nieprzemyślanymi decyzjami nie stracić pieniędzy.

  14. Dobrze, że przyjąłeś 4% ponad inflację 3%. Rzeczywista inflacja z ostatnich 10 lat to dokładnie 7% 🙂

  15. Marcin,

    Wykonujesz swietna robote!

    Chcialem Cie zapytac o jedna sprawe.
    Czy widzisz sens aby odkladac na rozne konta na rozne cele, w przypadku kiedy ktos ma uporzadkowany budzet, jest odpowiedzialny, ma swoj wiek i bagaz doswiadczen (raczej tych pozytywnych) i nadwyzki rzedu 20k miesiecznie?

    Jak radzic sobie z wiekszym kapitalem? Co sugerujesz?

    • Hej Darku,
      Jestem zdecydowanym zwolennikiem rozdzielania oszczędności i inwestycji na różne cele. Czy tego chcemy, czy nie, nasze mózgi i tak mają skłonność do wrzucania pieniędzy w różne „przegródki”. Na przykład 100 zł znalezione na ulicy znacznie łatwiej będzie nam wydać niż 100 zł zarobione ciężką pracą. W finansach behawioralnych nazywa się to „księgowaniem mentalnym” (ang. mental accounting).

      Moim zdaniem zamiast walczyć z tą naturalną skłonnością naszego mózgu lepiej ją wykorzystać.
      Podział środków na konkretne cele powoduje, że:
      1) Osiągamy psychiczny spokój i pewność, że zaspokoimy najważniejsze potrzeby (fundusz bezpieczeństwa, emerytura, edukacja dzieci).
      2) Dzięki temu dodatkowe środki będziemy mogli rozdysponować w sposób bardziej odważny.

      Co zrobić z pieniędzmi, które zostają po zaspokojeniu potrzeb? Najlepiej znów podzielic je na 3 „mentalne kieszonki” w proporcjach zgodnych z naszą osobowością. Te „kieszonki” to:

      1) Cieszenie się życiem – na to moim zdaniem powinna pójść przynajmniej połowa nadwyżek pozostałych po zaspokojeniu potrzeb – podróże, nawiązywanie nowych wartościowych relacji, spełnianie swoich marzeń. Na to warto świadomie przeznaczyć spore kwoty, bo życie jest tylko jedno i trzeba się nim cieszyć. Po to pracowaliśmy na swój finansowy sukces, aby teraz w pełni z niego korzystać.

      2) Mądre inwestycje – w moim przypadku to własny biznes i nieruchomość na wynajem, ale opcji jest wiele. Najlepiej spotkać się z kilkoma dobrymi doradcami private bankingu i zapytać o ofertę. To tak naprawdę budowa kapitału dla naszych przyszłych pokoleń. Proces ustalenia co chcemy osiagnąc i z jakim ryzykiem powinien być bardzo podobny do tego, co opisałem w dzisiejszym wpisie.

      3) Pomoc innym – co miesiąc jakąś konkretną kwotę warto przeznaczać na podzielenie się z innymi ludźmi swoim sukcesem.
      W taki sposób moim zdaniem nasze pieniądze będą rozdysonowane najefektywniej.

    • Darek,
      tak z ciekawości – w jakiej branży można generować takie nadwyżki miesięczne jak Ty?:)

  16. Wlasna dzialalnosc (juz chyba taka stabilna), praca po 16h/doba, malo czasu dla rodziny. Ciagly stres o to kto mnie zatrudni jakby firma padla, itd. Kwota moze robic wrazenie, ale po drugiej stronie jest b. duzo pracy.

  17. dobrze, że są takie blogi jak Pana bo naprawdę na takich konkretnych i rozbudowanych wypowiedziach można się wiele nauczyć i zrozumieć. ja dopiero wchodzę w kwestie inwestowania, zastanawiam się, szukam informacji i zgłębiam wiedzę, żeby nie popełniać podstawowych błędów, także dziękuję za naprawdę wartościowe wpisy. Pozdrawiam

  18. Witam,

    Czy nieuwzględnianie dotychczas zgromadzonej kwoty inwestycji (w kalkulatorze oszczędności) nie zawyża miesięcznej składki?

    Na przykładzie Julki: dotychczas uzbierane 7588 zł stanowi niecałe 14,5% brakującej kwoty, natomiast po 10 latach z 4% zysku to będzie już 11232 zł, czyli ponad 15% (11232 / 74796).

    W tym przypadku różnica jest mniejsza niż jedna składka, ale im większa stopa zwrotu, czas inwestycji i początkowa kwota, tym różnica poważniejsza.

    Drugie pytanie – czy ta miesięczna składka jest stała, czy też powinna być przez nas regularnie zwiększana o wskaźnik inflacji (czy należy co jakiś czas przeliczać składkę w kalkulatorze)?

    Pozdrawiam, i z góry dziękuję za odpowiedź.

    • Hej Adam,

      Już zgromadzone środki będą pracować w tym samym portfelu, a co za tym idzie przynosić taką samą stopę zwrotu. Dlatego pomniejszyłem 60000 zł które chcę odłożyć o kwotę już odłożoną i oszacowałem ile odkładać miesięcznie aby uzbierać resztę. Zamiast równowartość 60 000 zł, wystarczy, że odłożę równowartość 52 400 zł w przypadku starszej córki,bo reszta będzie pochodzić z już uzbieranej kwoty pracującej cały czas w portfelu (działania na wartości bieżącej).

      Co do indeksowania składek inflacją – obliczenia kalkulatora zakładają, że składka będzie stała w czasie. Czyli mamy osiągnąć cel wpłacając przez cały okres inwestycji taką samą miesięczną kwotę.

      • Dzięki za odpowiedź. Rozumiem, dlaczego odjąłeś już uzbierane środki. Ale zauważ, że w przeciwieństwie do brakującej kwoty, te środki mamy już od początku w całości, więc one przyniosą proporcjonalnie więcej zysku niż te, które będziemy powoli dokładać.

        Na przykład: jeżeli chcę mieć za 10 lat równowartość dzisiejszych 100 000 zł, a mam już uzbierane 50 000 zł, to przy inflacji 2%, stopie zwrotu 7% i jednorazowym podatku 19%, moje 50000 zł urośnie do odpowiednika dzisiejszych 65970 zł (50000*((1+0.07-0.02)^10)*(1-0.19)). W takiej sytuacji, nie muszę uzbierać równowartości drugich 50000 zł, lecz tylko 34030 zł (100000-65970). Zgadza się, czy gdzieś się pomyliłem? 🙂

    • Hek Przemek,
      To moja siostrzenica, której przy braku czasu podsyłam artykuły w Wordzie a ona umieszcza je na blogu.
      Dziękuję za zwrócenie uwagi – już poprawiłem. WordPress domyślnie ustawia ją w takich sytuacjach jako autora, a ja nie zawsze pamiętam aby to zmienić 🙂

  19. Tak sobie myślę, ze przy przedstawianiu kolejnych (po gotowkowym) funduszy warto je (wraz z prowizjami) porównać z odpowiednikami bardziej typowymi, o podobnym profilu inwestora inwestycjami (np lokaty, kupowanie etfow na indeksy, obligacje skarbu państwa (o których wpis juz był :))

  20. Dzien dobry wszytskim .

    Panie Marcinie przeczytalem pana ksiazke ,uwazam ja za tesciwa i rzeczowa lekture w branzy finansowej ,wyciagnalem wnioski i pare elementow wprowadzilem w zycie .( jak to mowia pozyjemy zobaczymY)
    Tak czytam wieczorem panstwa wypowiedzi na finansowe tematy i sie zastanawiam czy warto inwestowac w fundusze i inne instrumenty finansowe przedstawione wyzej ??hmm zastanowmy sie 10 lat ,przeciez to kawal czasu ( wiecie ze wieksze prawdopodobienstwo jest wpasc pod auto niz trafic totolotka) ,kontunuujac 10 lat zeby zarobic 10 czy 20 % czy 30% stresujac sie i zastanawiac sie czy dany fundusz czy instrument ten zysk wyparcuje …
    Zawiezamy wlasne pienadze obcym ludziom ,czy nie lepiej podjac samem akcje i obrocic tymi pieniedzmi .Wtedy mamy czarno na bialym czy zarobimy czy nie ,co sie dzieje z nasz kasa .
    10 lat -to masa czasu ( taki plan jest naprawde ryzykowny ,przy dzisiejszym trybie zycia i wstetnych chorobskach )
    4 lata splacam auto firmowe i ten okres ciagnie sie w nieskaczonosc (5 lat leasing)
    Moze lepiej siegnac i uczyc sie prze np 1 rok na temat sprzedazy /marketingu i samemu zaainwestowac pieniadze ,czy to nie jest rozsadniejesze niz ze tak powiem (gra w kasynie ,moze sie uda moze nie )
    Dziekuje i czekam na wasze reakcje ,
    POzdrawiam Andy

    • Cześć Andy,
      Dziękuję za komentarz i miłe słowa na temat książki.
      Nie wiem czy czytałeś poprzedni wpis dotyczący inwestowania pt: „Jak inwestuję własne pieniądze”.
      Starałem sie tam jasno pokazać moje podejście do inwestycji na rynkach kapitałowych. Inwestuję w oparciu o cele i moim zdaniem fundusze świetnie nadają się to budowania kapitału polegajacego na dokonywaniu regularnych wpłat w długim okresie. W moim przypadku są 2 cele, które realizuję w oparciu o fundusze:
      1. Edukacja dzieci
      2. Prywatna emerytura
      Pozostałe pieniądze inwestuję w inny sposób – w tym znacznie większe kwoty niz w fundusze idą na edukację oraz rozwój mojej działalności.
      Piszesz: „Czy nie lepiej podjąć własną akcję i obrócić tymi pieniędzmi?”. Załóżmy że masz do dyspozycji 700 zł miesięcznie. Jak proponujesz nimi obracać aby za 10 lat uzbierać pieniądze na edukację dzieci? W co Ty byś zainwestował aby ten cel zrealizować?

  21. IKE w formie funduszy przekonuje mnie.
    Ale czy jest sens zakładać teraz? Indeksy są wysoko, w perspektywie kilku miesięcy (lub nawet lat -bez znaczenia ) nieuniknione są duże spadki. Jak wpłacimy teraz, stracimy kilkadziesiąt % – sporo do odrabiania.
    Ja wiem, regularne wpłaty, uśrednianie cen, długi horyzont – ale na moją logikę to słaby pomysł, po co zaczynać od strat, które potem trzeba będzie mozolnie odrabiać.
    Dlatego zakładam teraz IKE Obligacji. Wpłacę do końca roku cały limit i po nowym roku kolejny (zbierałem dłuższy czas mniejsze kwoty na lokatach) – po to, żeby móc przetransferować wszystko do IKE funduszowego (fundusze akcji) , gdy indeksy znów będą nisko.(oczywiście bez silenia się na łapanie dołków).
    Poczekam na promocję.

    • Cześć Janku,
      Przyjrzyj się jeszcze raz wykresowi, który zamieściłem w tekście. Tak wyglądają decyzje podejmowane w oparciu o bieżące wydarzenia na rynkach. To co proponujesz to próba przewidywania tego, co wydarzy się na rynkach. A przewidywanie jest sztuką trudną – życzę powodzenia.
      Poza tym w IKE Plus jest 21 funduszy – nie wszsytkie inwestują w akcje. Zauważ, że obecnie środki mam ulokowane w funduszu gotówkowym.
      Więcej na temat wyboru konkretnych funduszy napiszę w kolejnym wpisie na ten temat.
      i jeszcze jedno – zmiana z IKE Obligacje na IKE w TFI zajmie Ci ok. 45 dni – weź to pod uwagę, żebyś nie przegapił „przeceny” 😉

  22. Witam, oczekuję z wielkim zaciekawiem następny wpis z Pana propozycją jak uzyskać skalę zwrotu 7% na koncie IKE, pozdrawiam,

  23. Witam

    W odpowiedzi na „co zrobic z co miesiecznym 700 extra „,
    Nauka i handel 700×12= 8400zl (rok) z taka suma mozna zaczac drobny handel ( a przez rok uczyc sie wszystkiego co jest z tym zwiazane) i gwarantuje ze zarobicie 30% i wiecej 🙂 ….ale to trzeba chciec a nie delegowac nasze pieniadze ( moze sie cudownie rozmnaza przez banki i bankowcow ) ….
    Kazdy biznes jest taki ile w niego checi wlozysz tyle wyciagniesz …
    Mozna wziac nadgodziny i dodatkowe zajecie tak jak opisales i odlozyc 100 lub 300 na extra wydatki ….

    Trzeba przede wszytskim chciec osiagnac cel-zysk (w tym przypadku) , dodam ze osoba bliska sercu wspomoze was w dzialaniach jesli wierzy w was i Kocha .

  24. Dzięki takim analizom spora część społeczeństwa, a już na pewno tego internetowego jest znacznie lepiej uświadomiona pod kątem finansowym. Gratulacje!

  25. Cześć Marcinie,
    Świetny wpis, który zmobilizował mnie wreszcie do założenia IKE. Od kilku dni próbuję jeszcze bezskutecznie znaleźć odpowiedź na ostatnie pytanie natury technicznej. Jesteś moją ostatnią deską ratunku 😉 Od kilku lat mój pracodawca odprowadza comiesięczne składki do PPE . Po ustaniu stosunku pracy będę chciał zgromadzone w PPE środki przenieść do IKE Plus. Czy w momencie przenoszenia składek z PPE do IKE Plus można w jakiś sposób rozgraniczyć środki pochodzące z transferu z PPE od tych, które samodzielnie do tego czasu zgromadzę w IKE Plus? Nie mam pewności czy w przyszłości nie będę zmuszony dokonać częściowego zwrotu z IKE i chciałbym w tym przypadku uniknąć przekazania do ZUS 30 procent moich składek z PPE. Środki pochodzące ze składek odprowadzanych do PPE chciałbym utrzymać na IKE Plus do osiągnięcia uprawnień emerytalnych niezależnie od mojej sytuacji finansowej.

    Pozdrawiam,
    Filip

  26. Dziękuję bardzo Panu za ten Blog, za to o czym Pan pisze i sposób w jaki Pan pisze. Tego typu edukacja społeczeństwa jest bezcenna!

    Artykuł super, świetnie wyjaśnia i systematyzuje. Sama od kiedy tylko zaczęłam zarabiać odkładam i inwestuję (czyli już ćwierć wieku). Niestety bardzo mocno intuicyjnie i trochę przypadkowo. Od kiedy zostałam mamą postanowiłam trochę bardziej ukierunkować i usystematyzować wszystkie posiadane instrumenty. Cel jest oczywisty – edukacja i przyszłość dziecka 🙂
    Jak się dowiedziałam, że jestem w ciąży zaczęłam wpłaty systematyczne w AEGON – nie świadomie, namówił mnie doradca w banku. Ale po 2 latach jest prawie 40% zysku:) Te pieniądze są na jego studia, wpłacam 1000 zł miesięcznie , więc powinno wystarczyć 😉 Mały ma 14 miesięcy i połowę wyliczonej przez Pana sumy.
    Dodatkowo nadwyżki finansowe lokujemy w małe mieszkania na wynajem, na pierwszy roczek małego kupiliśmy 2 i mamy zamiar dokupować kawalerki co roku, w miarę możliwości finansowych i sytuacji na rynku. Za 20 lat dostanie portfel mieszkań na wynajem, będzie mógł się nauczyć zarządzać finansami, rozliczać, brać odpowiedzialność i będzie miał „kieszonkowe” 🙂

    Okazało się też, że te inwestycje są dla Nas praktycznie nieodczuwalne, wystarczy zmienić tylko trochę podejście. Dziecko nie ma nowych ciuszków i tony niepotrzebnych zabawek (bardzo podobała mi się Pana gra w „Potrzeba czy zachcianka”) ale ma zabezpieczoną przyszłość …

Odpowiedz