Jak bezpiecznie oszczędzać i nie tracić czasu? – lokaty kontra obligacje (STI 01)

51

Co jest ukochanym produktem oszczędnościowym Polaków? Oczywiście lokata bankowa. A czy jest to najlepszy produkt oszczędnościowy? Nie zawsze, dlatego warto przyjrzeć się pewnej niedocenianej alternatywie. Ten artykuł to kontynuacja mojej Subiektywnej Teorii Inwestycji (STI), w której w luźny sposób poruszam temat inwestowania.

Przez wiele lat, mniej więcej co kwartał, przystępowałem do czasochłonnego rytuału. Ponieważ zbliżał się termin zapadalności moich lokat bankowych, desperacko przesiewałem internet w poszukiwaniu zestawień i rankingów, które pomogłyby mi w wybraniu kolejnej dobrze oprocentowanej lokaty. Do wysiłku zmuszała mnie pewna wkurzająca prawidłowość: niemal za każdym razem ten bank, w którym zapadały moje obecne lokaty, oferował ich przedłużenie na bardzo kiepskich warunkach. Zapewne chciał zrekompensować sobie wysokie odsetki, którymi skusił mnie kwartał wcześniej.

W praktyce tak właśnie to działa: wysoko oprocentowany depozyt jest znakomitym magnesem na klientów. Gdy tylko zobaczymy, że jakiś bank daje o 1% odsetek więcej, natychmiast niesiemy mu swoje pieniądze. Przy zakładaniu takich depozytów często wymagany jest wybór drobnego dodatku: darmowego rachunku bankowego, „atrakcyjnej” karty kredytowej, itp. Te dodatki wcześniej czy później skutkują pobraniem jakiejś niewielkiej opłaty, która skutecznie potrafi zniwelować dodatkowe zyski z lokaty. Nawet jeżeli takiego wymogu nie ma, to 3 miesiące, gdy trzymamy środki na nowej lokacie, to świetna okazja dla doradcy, aby przekonać nas do przeprowadzki do jego banku. Pamiętasz ile miałeś telefonów z banku, gdy zbliżał się termin zapadalności Twojej lokaty? Taka właśnie jest rola krótkoterminowych, wysokooprocentowanych depozytów: to jest przynęta, a jej zadanie polega na przyciągnięciu klientów i dodatkowych pieniędzy. Zauważyłeś zapewne, że najbardziej atrakcyjna oferta jest skierowana do nowych klientów, albo dotyczy „nowych środków”.  Ot zwykłe narzędzie marketingowe, w którym nie ma nic zdrożnego: bank pozyskuje nowych klientów, Ty zarabiasz większe odsetki i każdy jest zadowolony. Win-win.

Niestety wysokooprocentowane lokaty są dla banków nieopłacalne. Właśnie dlatego zwykle są to lokaty nie dłuższe niż 3 miesięczne, a po okresie promocyjnym ich oprocentowanie drastycznie spada. Oferty depozytów na dłuższe okresy pojawiają się zwykle wtedy, gdy z analiz banku wynika, iż wkrótce zaczną rosnąć stopy procentowe. Wówczas bankowi opłaca się zamrozić nasze pieniądze na dłuższy okres przy stałym oprocentowaniu, niższym niż to, które będzie obowiązywać za kilka miesięcy.

Kiedyś obliczyłem, że cała procedura – znalezienie dobrej lokaty, zapoznanie się z warunkami, złożenie odpowiednich zleceń i dyspozycji – zajmowała mi nawet kilka godzin. Gdy wszystko dopiąłem wreszcie na ostatni guzik, w nagrodę fundowałem sobie dobrą kawę i ciacho, a koszt poświęconego czasu, kawy i ciacha był znacznie wyższy, niż dodatkowe zyski z nowo otwartej lokaty. Co więcej, co 3 miesiące kwota zarobionych przeze mnie odsetek była pomniejszana o podatek Belki, a pieniądze przez kilka dni leżały na bardzo nisko oprocentowanym rachunku, zanim nowa lokata na dobre „ruszyła”. Kosztowało mnie to sporo czasu i energii, które z większą korzyścią mogłem zainwestować w bardziej opłacalne zajęcia. Dlatego zacząłem rozglądać się za jakąś sensowną alternatywą dla krótkoterminowych lokat.

Pierwsze, co przyszło mi do głowy, to fundusze gotówkowe. Okazuje się, że tutaj istnieją dwie grupy funduszy: pierwsza – bezpieczna, lecz z mało ciekawymi wynikami na tle lokat. Dobrze nadające się jako „bezpieczna przystań” w czasie rynkowych zawirowań, ale raczej nie do zarabiania. Druga grupa funduszy gotówkowych – z wynikami ciekawymi na tle lokat – inwestuje niestety sporą część portfela w obligacje korporacyjne, dla których nie ma miejsca w bezpiecznej części mojego portfela. Ciekawe, ilu klientów zdaje sobie sprawę, że „prosta linia” na wykresie takiego funduszu wcale nie oznacza niskiego ryzyka? Co zupełnie mnie zaskakuje, spektakularne wpadki kilku tego typu funduszy zupełnie nie zrobiły wrażenia na inwestorach. Od razu przypomina mi się gdzieś zasłyszane powiedzenie: „historia nas uczy, że historia niczego nas nie uczy”. Obligacje korporacyjne? Jasne, ale nie jako alternatywa dla lokaty, tylko jako część agresywnej części portfela. Bardzo dokładnie opisałem to w artykule: Fundusze pieniężne i gotówkowe – czego się po nich spodziewać?

I tak dochodzimy do mało popularnej i trochę niedocenianej klasy aktywów, jaką są detaliczne obligacje Skarbu Państwa. Jest ich kilka rodzajów, ale mi szczególnie wpadły w oko obligacje dziesięcioletnie. Za chwilę napiszę trochę o ich zaletach, więc od razu chciałbym rozwiać ewentualne wątpliwości: zamieszczone w tym artykule linki nie są linkami afiliacyjnymi, a ja nie odnoszę żadnej korzyści z promocji tych obligacji. Po prostu dzielę się opinią na temat rozwiązania, które moim zdaniem świetnie nadaje się do ulokowania tej części oszczędności, dla której priorytetem jest bezpieczeństwo i zysk chroniący przed inflacją.

Jak pisałem już w jednym z artykułów, 60% funduszu bezpieczeństwa mojej rodziny ulokowałem właśnie w 10-letnich obligacjach skarbowych. „Co? Zamrażać kapitał na 10 lat? Bez sensu!”. Tak zwykle reagują osoby, które całą wiedzę na temat tych obligacji czerpią jedynie z ich nazwy. Tymczasem naprawdę warto im się przyjrzeć, a to przynajmniej z kilku powodów:

1)      Detaliczne obligacje skarbowe to najbardziej bezpieczny instrument finansowy dostępny dla indywidualnych inwestorów. Obligacje są nawet bezpieczniejsze od lokat bankowych, gdyż ich wykup jest gwarantowany całym majątkiem Skarbu Państwa. To nie przypadek, że banki i zakłady ubezpieczeń właśnie w obligacjach skarbowych trzymają swoje wielomiliardowe rezerwy.

2)      Można je kupić przez internet, bez żadnych kosztów, opłat i prowizji. Główną stroną, z poziomu której można tego dokonać, jest strona www.obligacjeskarbowe.pl

3)      Papiery te nie są notowane na rynku, nie podlegają żadnym wahaniom cen, a każdego dnia do rachunku dopisywane są odsetki zarobione w dniu poprzednim. Wygląda to jak lokata z dzienną kapitalizacją odsetek, tyle, że podatek Belki pobierany jest dopiero na koniec inwestycji. (odsetki są dopisane do naszej obligacji więc wiemy, ile zarobiliśmy, jednak nie od razu są „kapitalizowane”. Częścią kapitału stają się dopiero w rocznicę zakupu obligacji. Oznacza to, że choć odsetki są dopisane i widzimy ile zarobiliśmy, to odsetki od tych odsetek będą naliczane dopiero po dniu rocznicy zakupu obligacji. Dlatego matematycznie mamy do czynienia z kapitalizacją roczną).

4)      Właśnie odroczenie podatku Belki na 10 lat, to kolejny powód, dla którego lubię te obligacje. Dzięki temu każda zarobiona złotówka odsetek dopisywana jest do kapitału i zarabia dla mnie dalej przez kolejne lata – efektywne wykorzystanie „procentu składanego”.

5)      Oprocentowanie obligacji 10 – letnich, które obecnie są dostępne (EDO0224) to 4% w skali roku przez pierwsze 12 miesięcy, a począwszy od drugiego roku: inflacja+1,5%. (dane na dzień publikacji artykułu – gdy to czytasz oprocentowanie może być inne). Po zakończeniu każdego roku inwestycji ustalane jest oprocentowanie na kolejny rok w oparciu o najnowszy odczyt wskaźnika inflacji. Gdy inflacja wyniesie 2%, to oprocentowanie 10-latek wyniesie 3,5%. Jednak jeżeli w przyszłości inflacja wzrośnie na przykład do 6%, to obligacja da nam zarobić 7,5%, i tak dalej. A co jeśli będzie deflacja? Wtedy obligacje będą oprocentowane tyle, ile wynosi marża – czyli 1,5% w skali roku.

6)      Choć nazwa mówi, że są to obligacje 10-letnie, wcale nie musisz zamrażać oszczędności na 10 lat. Już miesiąc po zainwestowaniu możesz złożyć dyspozycję przedterminowego wykupu i otrzymać z powrotem zainwestowane środki. Z realizacją takiej dyspozycji wiąże się konieczność uiszczenia opłaty (obecnie 2 zł na każdą obligację o nominale 100 zł). Zatem sięganie po te środki w pierwszych miesiącach inwestycji jest oczywiście nieopłacalne. Jednak wraz z upływem czasu, opłata za przedterminowy wykup staje się coraz mniej „bolesna”. Załóżmy, że kupiłeś jedną 10-letnią obligację wartości 100 zł, ale musisz wycofać środki po 5 latach, a średnie oprocentowanie tej obligacji wyniosło w tym czasie 4% w skali roku. Wartość takiej obligacji po 5 latach wyniesie zatem:
100*(1,04)5=121,66 zł
Zarobione odsetki zostaną pomniejszone o 2 zł opłaty za przedterminowy wykup, zaś 19,66 zł będzie pomniejszone o podatek Belki. Nie ma tu zatem takiej sytuacji, jak w przypadku lokat, że przy wcześniejszym zakończeniu inwestycji tracisz wszystkie zarobione odsetki.

Pierwszy raz zainwestowałem w dziesięciolatki w 2009 roku. Wtedy warunki ich emisji były jeszcze bardziej korzystne, gdyż oprocentowanie wynosiło inflacja+3%, zaś opłata za przedterminowy wykup 1 zł. Co miesiąc pojawia się nowa seria obligacji EDO (Emerytalne Dziesięcioletnie Obligacje), a informacje o ich oprocentowaniu i opłacie za przedterminowy wykup opisane są w liście emisyjnym. Informacje te znajdziesz na stronie www.obligacjeskarbowe.pl

Systematycznie dokupowałem kolejne emisje, w miarę jak zwiększał się portfel moich inwestycji. Początkowo miałem trochę obaw, że pieniądze mogą się przydać wcześniej, więc zapewne opłatę za przedterminowy wykup trzeba będzie zapłacić. Okazało się jednak, że w praktyce w ogóle nie sięgam po te oszczędności. Bardzo odpowiada mi fakt, że spokojnie sobie procentują dając mi zyski ponad inflację, a ja oszczędzam czas i energię nie przenosząc ich co 3 miesiące z banku do banku. Oczywiście nie rezygnują z lokat i kiedy trafi się jakaś fajna to z niej korzystam. Przestałem jednak tracić czas na ciągłe polowanie, bo większość bezpiecznych środków siedzi sobie w obligacjach detalicznych. Resztę trzymam na koncie oszczędnościowym – to one zapewniają mi płynność w awaryjnych sytuacjach.

Być może wyszukując za każdym razem najlepszą lokatę na rynku udałoby się zarobić nieco więcej. Jednak dla mnie dużo cenniejszy jest czas, który oszczędzam dzięki obligacjom, bo mogę poświęcić go na zajęcia, które generują zdecydowanie lepsze zyski.

Jeżeli masz oszczędności, którą chcesz ulokować bezpiecznie (na przykład część funduszu bezpieczeństwa), a szkoda Ci czasu i energii na wyszukiwanie kolejnych lokat, rzuć okiem na te 10-latki. W moim przypadku naprawdę fajnie się sprawdzają.

Mam nadzieję, że przydał Ci się ten artykuł. Jeżeli tak, poleć go proszę swoim znajomym. Zapraszam Cię również do zapisania się na powiadomienia o nowych artykułach oraz do polubienia mojej strony na Facebooku. Zależy mi aby dotrzeć z treściami zawartymi na blogu do osób, dla których finanse osobiste są ważne. Serdecznie dziękuję!

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze51 komentarzy

  1. Witaj, Marcinie,
    Coraz bardziej podoba mi się Twój blog, polecam go znajomym i klientom.
    Bardzo ciekawy jest temat obligacji jako bezpiecznej formy oszczędzania, łatwo dostępnego dla wszystkich. Rzeczywiście, uganianie się za najkorzystniejszymi lokatami to jest gra w kotka i myszkę, gdzie kotem jest ten osławiony banksterski system.
    Mam jednak pewną wątpliwość, właściwe dwie:
    po pierwsze, czy nie uważasz że działanie obligacji i ich rentowności – czyli kiedy się zarabia, a kiedy traci na obligacjach – sposoby oprocentowania -zero- , stało- i zmienno-kuponowe; skarbowe vs. korporacyjne wymaga systematycznego opracowania?
    Potraktuj to pytanie jako zamówienie na post :-);
    i po drugie – czy ostatni zamach na OFE – czyli ustawowe umorzenie obligacji skarbowych nie podważa wiarygodności emitenta, czyli Państwa?
    pozdrawiam 🙂

    • Cześć Aniu, dziękuję bardzo za pomoc w promocji bloga i za ciekawe pytanie.

      O obligacjach różnego rodzaju na pewno jeszcze napiszę – zamówienie na post przyjęte 😉

      Zmiany w OFE nie mają bezpośredniego wpływu na obligacje detaliczne – nie są one notowane na rynku, ich ceny nie zależą od gry podaży i popytu – zatem z punktu widzenia inwestora indywidualnego zabranie obligacji z OFE i ich późniejsze umorzenie jest neutralne.

      Inaczej sprawa wygląda z punktu widzenia inwestorów instytucjonalnych. Nie ucierpiała na tym wiarygodność Polski jako emitenta – ryzyko kredytowe naszego kraju nie wzrosło istotnie i żadna z agencji ratingowych nie obniżyła naszych ratingów. Zniknięcie OFE z rynku obligacji spowodowało natomiast, że obecnie proporcjonalnie więcej naszych obligacji znajduje się w rękach inwestorów zagranicznych. W razie zawirowań (patrz rok 2008) ewakuują się oni często z rynków wschodzących, takich jak Polska. Zatem skutkiem może być większa zmienność cen notowanych obligacji oraz większe wahania naszej waluty. Nieco większa powinna być również wymagana premia za płynność, która jest nieco niższa.

      Ale znów – nie dotyczy to obligacji detalicznych, one rządzą się nieco innymi prawami.

      • Moim zdaniem sprawa OFE ciąży na ryzyku kredytowym, ponieważ są to detaliczne obligacje skarbu państwa, podobnie jak obligacje hurtowe, które posiadały OFE. Poza tym dla mnie całe działanie narusza ustawę o obligacjach, zgodnie z którą obligacje można umorzyć po ich wcześniejszym odkupieniu przez emitenta (tj. skarb państwa).

        • Hej Andrzej,

          Po zachowaniu rentowności naszych obligacji notowanych na rynku nie widać aby umorzenie tych posiadanych przez OFE wywarło jakiś większy wpływ na rynek długu. Agencje ratingowe oceniają to jako „neutralne”. Potencjalnie będzie większa zmienność na tym rynku, bo wzrósł udział inwestorów zagranicznych oraz nieco mniejsza płynność. Osobiście cała ta akcja z OFE bardzo mi się nie podobała.

          Jednak wpływ na obligacje detaliczne jest praktycznie żaden. One nie są notowane na rynku.

  2. Hej…kołnierz ortopedyczny. No, niezły nick 😉 Możesz spokojnie pisać swoje imię/nick w polu „imię”, a adres strony podać w kolejnym polu pisząc komentarz. Twój nick będzie wtedy podlinkowany do strony Twojego sklepu. Ciekawa strona – podobał mi się wpis na temat apteczki samochodowej – myślałem, że jest obowiązkowa.

    Bardzo dziękuję za miły komentarz, proszę o kolejne i zapraszam do regularnego odwiedzania bloga 😉

  3. Kolejny świetnie napisany tekst – zebrałeś w jednym wpisie, to, co zazwyczaj trzeba szukać po necie przynajmniej kilka godzin.
    Zgadzam się z Tobą, że obligacje skarbowe, zwłaszcza 10-letnie są lepsza formą oszczędzania niż lokaty w odniesieniu do kłopotu/czasu związanego z przenoszeniem tych ostatnich w pogoni za procentami. Co prawda fundusz awaryjny (czy jak go kto nazywa) lepiej mieć na lokacie (łatwiejsze uruchomienie środków), o tyle bezpieczne „nadwyżki” – faktycznie warto lokować w obligacjach.
    Problemem jest tylko czy traktujemy obligacje jako bezpieczne – historia uczy że obligacje państwowe można zrestrukturyzować (czyt. zabrać połowę) w majestacie prawa – patrz Grecja, a całą taką operację poprzedzic zamrożeniem środków uniemożliwiając ich wycofanie (tu wcześniejszy wykup) – patrz Cypr.
    Tak czy inaczej trzeba świadomie ocenić ryzyko – czy nam się bardziej opłaca zaryzykować upadek emitenta prywatnego (obligacje korporacyjne) czy bycie ograbionym przez własne państwo (obligacje skarbowe). Absolutne bezpieczeństwo to, moim zdaniem, mit. Tak jak zysku bez ryzyka 🙂

    • Hej Seba, dziękuję za komentarz.

      O takich czarnych scenariuszach jak niewykupienie przez rząd obligacji czy upadek banku napisałem w poprzednim wpisie (Subiektywna Teoria Inwestycji – wstęp). Tam też przedstawiłem moje podejście do tego typu scenariuszy. Zapraszam do lektury, bo jestem ciekawy, co o tym sądzisz?
      Serdecznie pozdrawiam.

  4. Witam 😉
    A ING TFI obligacji ? jak się ma do tych 10-latek ?
    Mam tam część kasy właśnie w tym celu co piszesz –
    czyli przynajmniej teoretycznie – bez ryzyka na długi termin.
    Ciekawy ten blog. Pozdrawiam

    • Witaj Jac,

      Dziękuję za komentarz i pytanie.
      Obligacje detaliczne dostępne są tylko dla klientów indywidualnych – fundusze inwestycyjne nie mogą ich nabywać.

      Ten konkretny fundusz również inwestuje przede wszystkim w obligacje skarbowe i neleży do jednych z najbezpieczniejszych. Są to jednak instrumenty w większości notowane na rynku i codziennie wyceniane. Zatem jego wartość będzie wykazywać przejściowe wahania – szczególnie w okresach zmiany stóp procentowych (dość wysokie duration). Dlatego nie jest tak, jak piszesz, że jest to całkiem „bez ryzyka”. Jego wskaźnik ryzyka wynosi obecnie 3 w 7-mio stopniowej skali.

      W okresach spadku rynkowych stóp procentowych (a konkretniej – rentowności) może on przynosić spore, nawet 2-cyfrowe zyski (patrz rok 2012), ale w okresach gdy rynkowe stopy idą w górę – może zachowywać się znacznie gorzej od 10-latek czy lokat bankowych.

      Jeśli chcesz sprawdzić jak zachowywał się fundusz w przeszłości poglądaj sobie jego wyniki w różnych okresach pod tym adresem:https://www.ingtfi.pl/fundusze-obligacji/ing-obligacji

      Ja korzystam z niego np. w bezpiecznej części portfela inwestycyjnego, zwiększając lub zmniejszając jego udział w zależności od moich rynkowych przewidywań. Natomiast środki w ramach tzw. funduszu bezpieczeństwa (60% z nich) trzymam w 10-latkach.

      Na koniec oczywiście wielkie zastrzeżenie prawne, o którym zawsze musisz pamiętać: decyzje inwestycyjne podejmujesz samodzielnie, OK? 😉
      Informacje przedstawione na tej stronie internetowej są prywatnymi opiniami autora i nie stanowią rekomendacji inwestycyjnych w rozumieniu Rozporządzenia Ministra Finansów z dnia 19 października 2005 roku w sprawie informacji stanowiących rekomendacje dotyczące instrumentów finansowych, ich emitentów lub wystawców (Dz. U. z 2005 roku, Nr 206, poz. 1715). Czytelnik podejmuje decyzje inwestycyjne na własną odpowiedzialność.

  5. i czy mógłbyś podać takie wyliczenie – porównanie:
    5 lat temu, czyli 11.04.2009 inwestuję 10 tys. zł w 10 letnie obligacje i 10 tys. w fundusz INGO. Zamykam te 2 inwestycje 10.04.2014. Ile zarabiam netto na obligacjach a ile na jednostkach funduszu?

  6. Mam jedno pytanie: dlaczego akurat 10-latki, a nie np. obligacje 3- lub 4-letnie? Domyślam się, że chodzi o bardziej efektywne wykorzystanie nieobelkowanego kapitału z odsetkami, ale może o coś jeszcze?

  7. Na jakiej podstawie twierdzi Pan, że te obligacje są kapitalizowane codziennie? Punkt 15 listu emisyjnego brzmi następująco:

    „Odsetki od obligacji są naliczane:
    – od wartości nominalnej obligacji, poczynając od dnia jej sprzedaży, w pierwszym rocznym okresie odsetkowym;
    – od wartości nominalnej obligacji, powiększonej o odsetki naliczone na koniec każdego poprzedniego rocznego okresu odsetkowego, w kolejnych rocznych okresach odsetkowych.”

    Z tego wynika, że kapitalizacja odsetek następuję tylko raz do roku. Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę.

    • Cześć Adam,

      Dziękuję za pytanie. Odsetki zarobione każdego dnia dopisywane są do rachunku posiadacza obligacji – tak, że widać, ile dokładnie odsetek zarobiliśmy do tej pory. Nie jest to „kapitalizacja”, gdyż częścią kapitału staja się one dopiero po upływie roku od dnia nabycia obligacji i wtedy dopiero naliczane są odsetki również od już zarobionych odsetek.

      Napisałem, że „każdego dnia do rachunku dopisywane są odsetki zarobione w dniu poprzednim. Wygląda to jak lokata z dzienną kapitalizacją odsetek, tyle, że podatek Belki pobierany jest dopiero na koniec inwestycji.” To faktycznie może sprawiać wrażenie, że w przypadku obligacji również obowiązuje dzienna kapitalizacja.

      Dziękuję za zwrócenie uwagi na ten element – dodam za chwilę w tekście stosowne doprecyzowanie.

  8. Witam i pozdrawiam
    Cóż, obligacje Skarbu Państwa to ciekawa alternatywa. Ale nie zapominamy, że w naszej historii zdarzyło się, że prawie WSZYSTKIE przedwojenne obligacje SP pozostały niewykupione w majestacie prawa.

    • Hej Longman, oczywiście. Wojna zmienia zasady gry – dotyczy to również depozytów bankowych i wszelkich innych klas aktywów. Blog zdecydowanie poświęcony jest budowaniu finansowego bezpieczeństwa w czasach pokoju. 😉
      Serdecznie pozdrawiam.

  9. Mam pytanie laika i kompletnego ignoranta finansowego: co z obligacjami w momencie deflacji ? Jaki to ma wpływ ?
    Przy okazji bardzo bardzo dziękuję za ten blog

    • Cześć Adrianna,

      Dziękuję za bardzo dobre pytanie.

      W przypadku deflacji, czyli w sytuacji w której wskaźnik wzrostu cen towarów i usług konsumpcyjnych zwany potocznie inflacją spadnie poniżej zera, oprocentowanie obligacji liczy się tak, jakby inflacja wynosiła 0%.

      Oznacza to, że minimalne oprocentowanie obligacji 10-letnich zawsze będzie dodatnie i nigdy nie spadnie poniżej wartości marży.

  10. Dzisiaj postanowiłem założyć konto i dupa mimo, że wypełniłem dokładnie i dobrze dane ich system twierdzi, że coś muszę poprawić tylko co?
    Po następne jak można upoważnić do tego rodziców ewentualnie kochankę?

  11. Dołączam się do pytania „dlaczego akurat 10-latki, a nie np. obligacje 3- lub 4-letnie? Domyślam się, że chodzi o bardziej efektywne wykorzystanie nieobelkowanego kapitału z odsetkami, ale może o coś jeszcze?”

    • Hej Nentres,

      Wybrałem obligacje 10-letnie ponieważ ich oprocentowanie oparte jest bezpośrednio o najbardziej interesujący mnie wskaźnik: inflację. Ponadto mają one najwyższą marżę, a odsetki są reinwestowane – zatem nie muszę zastanawiać się w co je zainwestować po każdym roku.

      Oprocentowanie obligacji 3-letnich oparte jest o WIBOR 6M.

      Oprocentowanie obligacji 4- letnich oparte jest wprawdzie o inflację, ale po pierwsze: marża ponad inflację jest niższa, a po drugie kupon jest wypłacany po każdym roku, więc musimy ponownie zastanawiać się, gdzie ulokować otrzymane odsetki (tzw. reinvestment risk).

      10-latki w przypadku długoterminowych, bezpiecznych inwestycji są moim zdaniem najbardziej atrakcyjne.

  12. Dobrze, wszystko fajnie, ale …jak zacząć? Przykładowo udało mi się w dniu dzisiejszym wyjść z wszelkich długów – spłaciłem ostatnią ratę kredytu w wysokości np. 500 zł, nie mam żadnych zobowiązań i chciałbym zacząć budować swój własny fundusz bezpieczeństwa, mam od razu kupić obligacje? Może zdywersyfikować tą skromną kwotę ( 3 obligacje + 200 zł na konto oszczędnościowe ?)Żeby uzbierać porządny fundusz to mi to zajmie dużo czasu, nie wiem czy nie pokuszę się o „podbieranie” środków… chociaż myśl, że systematyczne i konsekwentne oszczędzanie doprowadzi do celu jest całkiem przyjemne i mobilizujące, pozdrawiam.

  13. Zapewne nie będzie to nic odkrywczego gdy napisze, że blog jest bardzo profesjonalny i pomocy, no, ale tak jest 🙂 W każdym bądź razie wracając do meritum – wiele osób nie wie jak oszczędzać, a później inwestować zaoszczędzone pieniądze by przyniosło ono odpowiednie zyski, ja również jestem lakiem więc z przyjemnością przyjrzę się bardziej również innym wpisom.

  14. Marcin,
    a co w przypadku deflacji – jak są wówczas oprocentowane te obligacje?
    Gratuluję bloga – jestem tu praktycznie każdego dnia 🙂

  15. Marcin, miesiąc temu wpadł mi w oko Twój blog i przeczytałem w weekend większość wpisów archiwalnych. Twoje podejście do finansów jest mi bliskie, więc śledzę kolejne wpisy.

    Właśnie borykam się z jedną finansową kwestią. Jako przedsiębiorca płacę zaliczki na podatek dochodowy w formie uproszczonej. Uproszczenie, jak wszyscy zapewne wiedzą, polega na tym, że wysokość miesięcznej zaliczki oblicza się na podstawie danych archiwalnych z przed dwóch lat. Tak się składa, że moja firma się się nieco rozwinęła i zaliczka uproszczona jest niższa niż ta faktycznie wyliczona. Efekt jest taki, że muszę co miesiąc odkładać pieniądze na poczet dopłaty do podatku, która nastąpi na początku roku 2016. Nie pozostaje nic innego, jak zainwestować te pieniądze.

    Obligacje 10 letnie nie znajdą tu zastosowania, ze względu na haracz za wcześniejszą wypłatę. Pieniądze będą przypływać co miesiąc. Aktualnie rozważam lokatę Progress w mBanku, która ma oprocentowanie rosnące od 0,4% za pierwszy miesiąc do 3% za miesiąc dwunasty. Za tym rozwiązaniem przemawia też fakt, że już jestem klientem tego banku.

    Czy możesz mi polecić alternatywne rozwiązanie dla tej specyficznej sytuacji? Dodam, że inwestycja musi być bezpieczna – za rok muszę wpłacić te oszczędności na konto US.

  16. Cześć Marcinie. Czytam właśnie List Emisyjny tych dziesięciolatek i tam w punkcie 12. jest napisane, że w pierwszym roku stopa procentowa jest powiększana o marżę 2,5%, a z kolei w punkcie 14. określona jest stopa procentowa dla pierwszego roku na poziomie 2,5%. To daje 5% w pierwszym roku, a nie 4% jak opisałeś w artykule. Chyba, że coś źle zrozumiałam.

    • Hej Ola,
      Zapis faktycznie nie jest zbyt jasny.
      Dziś (wrzesień 2015) oprocentowanie obligacji EDO0925 (Emerytalne Dzisięcioletnie Obligacje zapadające we wrześniu 2025) wynosi dokładnie 2,5% w skali roku (i takie oprocentowanie będzie przez 12 miesięcy) a następnie na każdy kolejny rok (czyli co wrzesień) będzie ustalone oprocentowanie na rok kolejny według wzoru: inflacja +1,5%.
      Skuteczny sposób na zysk ponad inflację o chyba najmniejszym z możliwych ryzyku.

      • W tej chwili inflacja (od wielu miesięcy) jest poniżej 0% więc de facto obligacje w kolejnych latach oprocentowane są na 1,5 %. Mało 🙂

        • Przeciwnie, zadziała tzw efekt niskiej bazy przy wyliczaniu wskaźnika inflacji. Zmiana oprocentowania nastąpi za rok w oparciu o to o ile ceny będą wyzsze w porównaniu z dniem dzisiejszym. Rzuć okiem na projekcję inflacji NBP.

  17. Hej Marcin.
    Uwazasz, ze warto ulokowac kapital (jako fundusz bezpieczenstwa) w 10 letnie obligacje przy aktualnym oprocentowaniu 2,5% ( w pierwszym roku), a nastepnie marza 1,5% ponad inflacje?

    Jesli widzisz jakies bezpieczne i bardziej korzystne metody na dzien dzisiejszy, to bede wdzieczny za porady 🙂

    Pozdrawiam
    Krzysztof

      • Właśnie zaczynam się w to zagłębiać gdzie „wkładać” oszczędności dla mojego synka i też widzę że teraz jest 2,5%. Nigdy nie miała do czynienia z tymi obligacjami i mam nadzieję że podejmuję słuszną decyzję kupując je. Druga alternatywa to jakieś lokaty w moim banku – Alior. Czy zakładając że miesięcznie jestem w stanie odłożyć 200 zł to jest sens kupować te obligacje?

        • Zdecydowanie warto oszczędzać dla dzieci. Na pewno przewagą nad lokata jest fakt,że na co dzień tej kwoty nie widzimy i nas nie kusi. Oprocentowanie bardzo zbliżone do tego standardowego w bankach.
          200 zł to akurat obligacje są po 100 zł szt i nie są podzielne. Ja kupuję po trochu wszystkich typów.
          Na 18 będzie ładny prezent

  18. Ja też lubię obligacje (choć lubiłem bardziej, gdy dawali większe marże 😉 ) Ale zwięźle podsumowując :
    1. bezpieczeństwo – raczej większe niż lokat, choć nigdy nie ma absolutnie 100% gwarancji
    2. zysk (zakładam horyzont co najmniej kilkuletni) – porównywalnie z bankami, ew. przy większej gimnastyce nieco na korzyść lokat , ale kosztem kolejnego punktu:
    3. wygoda (dla długodystansowców) – obligacje zdecydowanie wygodniejsze od banków (odpada przenoszenie kasy między bankami (które są szczodre głownie dla nowych klientów lub przynajmniej nowych środków), nie ma żadnych obowiązkowych produktów powiązanych itd, itp.)
    4. Brak ograniczeń kwotowych (banki zwykle kuszą niezłym procentem tylko do jakiegoś limitu)
    5 No IKE obligacje – też niezły patent na potencjalne uniknięcie podatku Belki.

    Pisałem też o tym w Elementarzu Finansów Domowych – zrobiłem pewne symulacje na liczbach w odniesieniu do wskaźników (marża, inflacja) aktualnych na dziś http://www.elfido.pl/oszczednosci/obligacje-skarbowe-w-sam-raz-dla-ostroznych-i-leniwych-dlugodystansowcow/ zapraszam i pozdrawiam

  19. Lokaty to już chyba od dawna są totalnie pozbawione sensu, a przynajmniej tak to odbieram. Bo 2 proc. zyski w skali roku? Myślimy bardziej nad obligacjami, ale prywatnymi. Wydaje mi się, że skarbowe po prostu całkowicie mijają się z celem. Przy niektórych modelach działania przynajmniej wydaje się to być bezpieczne. To co mnie np. mega zainteresowało to Blue Investment Group a bardziej ich model działania. Zarabiać na sprzedawaniu nieruchomości, które zostały kupione za 1/3 wartości z rynku bankowego? To można zepsuś?

    • Oczywiście, że można zepsuć. Wystarczy, że spojrzysz ile firm nie wykupiło swoich obligacji korporacyjnych (DSS, Gant, PBG, Włodarzewska,itd) i posiadacze obligacji zostają z niczym. Obligacje korporacyjne niosą ze sobą duże ryzyko kredytowe. To często firmy, które nie mają szans na kredyt w bankach. Tutaj piszę o bezpiecznych inwestycjach. Inwestycje w obligacje korporacyjne bezpiecznymi nie są.

  20. Witam,

    W tej chwili patrzę na Obligacje Państwowe EDO1126 i głupieje. W artykule jest prosto pierwszy rok – X% następne lata inflacja + X%.

    Na stronie obligacji „W pierwszym rocznym okresie odsetkowym wynosi 2,50%. W kolejnych rocznych okresach odsetkowych jest obliczane jako suma inflacji i marży odsetkowej”. Czy ktoś jest mi w stanie wytłumaczyć ile wynosi ta marża? Chodzi mi o konkretne liczby lub widełki, regułki przeczytałem i jaki głupi byłem taki zostałem:)

Odpowiedz