Kiedy trafisz na czarną listę dłużników?

32

finanse osobiste czarna lista dłuzników

O czarnych listach krążą legendy i z pewnością lepiej się na nich nie znaleźć. Bez względu na to czego dotyczą – nasze nazwisko na którejś z nich oznaczać może tylko jedno: mamy przechlapane. Najgorszą sławą cieszą się chyba czarne listy sporządzane przez mafię oraz urzędy skarbowe. 😉 Mianem „czarnej listy dłużników” ochrzczony został również specjalny rejestr, który często mylimy z BIK, a do którego możemy dość łatwo trafić.

Na początek jednak krótkie wprowadzenie dla nowych czytelników, których serdecznie witam na blogu. W ostatnich tygodniach przybyło Was kilka tysięcy (dziękuję), a że zapewne nie mieliście jeszcze okazji zapoznać się z większością artykułów, specjalnie dla Was esencja moich poglądów na temat długów:

1. Korzystanie z długów konsumpcyjnych jest… głupie. Wydajemy pieniądze, których nie mamy, zwykle na rzeczy których nie potrzebujemy, a przecież wcale nie ma gwarancji, że te pieniądze zarobimy.

2. Długi konsumpcyjne są największym wrogiem na naszej drodze do finansowego bezpieczeństwa, bo szybko, podstępnie i bardzo skutecznie drenują nasze kieszenie.

3. Zadłużanie się to forma współczesnego niewolnictwa – tyle tylko, że to my sami zgłaszamy się na ochotnika do ciężkiej harówki i rezygnujemy z własnej wolności.

4. To właśnie bezmyślna konsumpcja na kredyt sprawia, że pomimo ciężkiej pracy tak wiele osób przez lata klepie biedę.

5. Jedynym sensownym kredytem dla osób fizycznych jest kredyt hipoteczny – pod warunkiem, że zaciągniemy go na rozsądnych warunkach (sens mają również kredyty inwestycyjne – ale o nich na blogu jeszcze nie pisałem).

Jak więc widzicie – trafiliście na stronę wroga długów. Tak, jestem radykalny w swoich poglądach na ten temat, a dlaczego, dowiecie się z tych artykułów:

Ugotujesz się jak żaba – czyli długi w naszych głowach
*
 Jak skutecznie pozbyć się długów? – ruszamy na wojnę z największym wrogiem

No dobrze, zatem o co chodzi z tą „czarną listą?

Czym różni się BIK od BIG?

Prawie każda osoba, która starała się o kredyt lub pożyczkę w banku, słyszała o BIK-u, czyli Biurze Informacji Kredytowej. Jest to firma gromadząca informacje na temat wszystkich naszych kredytów zaciągniętych w bankach oraz SKOK-ach, a następnie wystawiająca nam tzw. scoring, czyli punktową ocenę wiarygodności kredytowej. Im więcej długów spłaciliśmy w sposób terminowy, tym wyższy nasz scoring, dzięki czemu na bardziej korzystnych warunkach możemy zaciągać kolejne kredyty. Ot, taka miara „miłości do długów” 😉

Paradoksalnie osoba mająca wielomilionowy majątek i nie korzystająca z długów w ogóle, może mieć mniejsze szanse na otrzymanie taniego kredytu, niż żyjący na kredyt od pierwszego do pierwszego Pan Kowalski. Ale widocznie takich zakredytowanych „pracusiów” banki lubią najbardziej. 😉 Nie będę się więcej rozpisywał o BIK-u, bo ta instytucja z czarnymi listami dłużników ma niewiele wspólnego. Jeśli szukacie wyczerpujących informacji na temat BIK, to pięknie rozpracował to Michał Szafrański w swoim cyklu artykułów.

Z czarną lista dłużników wiąże się inny trzyliterowy skrót: BIG – czyli Biuro Informacji Gospodarczej. Jeśli widzieliście na słupie ogłoszeniowym reklamę pożyczki z dopiskiem „nie sprawdzamy w BIG” – nie była to literówka. W bazie BIG gromadzone są dane o nierzetelnych dłużnikach – czyli osobach i firmach, które nie spłaciły swoich zobowiązań w terminie. Co więcej – nie chodzi tu tylko o kredyty oraz pożyczki.

Na czarną listę dłużników trafić możesz również wtedy, gdy nie uregulujesz w terminie rachunku za mieszkanie, za energię elektryczną, nie zapłacisz abonamentu za telefon komórkowy czy internet –  bez względu na przyczynę. Jeśli najzwyczajniej w świecie zapomniałeś uregulować tego typu zobowiązania, możesz trafić na czarną listę.

W ciągu ostatniego roku dwukrotnie miałem do czynienia z osobami, które kupiły coś na raty, aby zbudować sobie historię w BIK, a ostatecznie zbudowały sobie historię w BIG i zamiast dobrego scoringu kredytowego trafiły na czarna listę dłużników. Dlatego proszę Was, bądźcie ostrożni z tym budowaniem historii kredytowej.

Kiedy znajdziesz się w rejestrze dłużników?

Na czarną listę wcale nie jest tak trudno trafić. Czasami zwykłe niedopatrzenie lub brak porządku w finansach mogą sprawić, że nasze dane znajdą się na tych niechlubnych kartach. Zgłoszenia dokonać mogą nasi wierzyciele (banki, firmy telekomunikacyjne, zakłady energetyczne, zakłady ubezpieczeń, itp.) w sytuacji gdy:

– spóźniliśmy się z zapłatą 60 dni;
– kwota zaległości to min. 200 zł (500 zł w przypadku przedsiębiorców);
– minął miesiąc od dnia, w którym otrzymaliśmy wezwanie do zapłaty (listem poleconym lub do rąk własnych) z ostrzeżeniem, że jeśli nie uregulujemy zaległości, informacja zostanie przekazana do Biura Informacji Kredytowej.

Dlatego przejrzyjcie dokładnie swoje rachunki, otwórzcie koperty i sprawdźcie, czy komuś nie zalegacie z płatnością. Głupie 200 zł może sprawić, że wszystkie firmy posiadające umowę z BIG będą Was widzieć jako „nierzetelnych dłużników”.

Podsumowując:

W BIK – czyli Biurze Informacji Kredytowej – znajduje się historia wszystkich naszych kredytów i pożyczek bankowych, zarówno negatywna, jak i pozytywna.

W BIG – czyli Biurze Informacji Gospodarczej – znajduje się informacja o tych osobach i instytucjach, które są tzw. nierzetelnymi dłużnikami.

Obecnie w Polsce działają 3 Biura Informacji Gospodarczej:

BIG InfoMonitor
Krajowy Rejestr Długów BIG
Rejestr Dłużników ERIF BIG

W tym wpisie zależało mi na tym, abyście poczuli różnicę pomiędzy tymi dwiema instytucjami (BIK vs BIG). Jeżeli macie pytania na temat „Czarnej Listy Dłużników” lub znacie jakieś historie z tym związane – zapraszam Was bardzo serdecznie do dyskusji w komentarzach. Miłego dnia i oby BIG nas nigdy nie dotyczył! 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze32 komentarze

  1. Przyjemnie się czyta Marcin teksty „wroga długów”. Edukacja finansowa bardzo u nas kuleje, a skala kredytów konsumpcyjnych jest przerażająca. Mam nadzieję, że takie artykuły chociaż niewielkiej grupie ludzi uświadomią, dlaczego życie na kredyt (konsumpcyjny oczywiście) jest współczesną formą niewolnictwa 🙂

  2. Bardzo mi się podobają Twoje poglądy na temat długów,
    Sam ich unikam jak ognia bo „Korzystanie z długów konsumpcyjnych jest… głupie.” 🙂
    Należy pamiętać że takim długiem konsumpcyjnym są wszystkie zakupy na raty.

  3. Wyjaśnione;) W kolejnych odcinkach cyklu z pewnością przydadzą się czytelnikom informacje jak sprawdzać swoje dane w BIG oraz czy raz wpisany dług może zostać skutecznie wymazany z historii po spłaceniu.

  4. Mam pytanie z troszeczkę innej beczki. Kilka lat temu prowadziłam DG, ale już dawną ją zamknęłam. Nie mam żadnych długów. Zastanawiam się, dlaczego ostatnio dostaję SMSy brzmiące: „Twoja firma została zweryfikowana w Krajowym Rejestrze Długów BIG SA. Zadzwoń (i tutaj numer telefonu).” Dotychczas traktowałam ten SMS jako reklamę, albo jakichś naciągaczy i nie oddzwaniałam. Ale może rzeczywiście jest to coś ważnego i powinnam zadzwonić?

    • Hej Kasia,

      W BIG prowadzony jest również tzw. „rejestr zapytań”, w którym odnotowywane są informacje na temat tego, kto, kiedy i na jakiej podstawie zasięgał informacje o Twojej firmie.

      Nie trzeba korzystać z pośrednictwa aby to sprawdzić – w BIG co 6 miesięcy mamy do tego dostęp za darmo.

      Nie oddzwaniaj – to zapewne „naganiacze”. Po prostu sprawdź sobie za darmo w systemie Krajowego rejestru Długów BIG (link we wpisie).

      Serdecznie pozdrawiam.

  5. Należy pamiętać, że zakup mieszkania, w którym mieszkamy to również zakup czysto konsumpcyjny i takich kredytów również powinniśmy unikać, co doskonale pokazało doświadczenie ostatnich kilku lat. Można brać wyłącznie kredyty inwestycyjne. Reszta to dobrowolne niewolnictwo.

    • Mieszkanie to nie konsumpcja. Wartosc mieszkania nie spada do zera w wyniku jego dlugotrwalego uzywania, tj. na przyklad wartosc samochodu czy ubran. Ba! Moze ona nawet wzrosnac!

        • Wlasnie sprawdzilam:) W slowniku jezyka polskiego oraz wikipedii. Nabycie mieszkania idealnie wpasowuje sie w definicje inwestycji:)

          • niestety tylko i wyłącznie jeśli na siebie zarabia w każdym innym przypadku jest to twoje passywo!!

        • Może po prostu definicja jest niedoskonała? 🙂 Postawiłbym raczej na podział dobra niezbędne (jedzenie, ubranie, dach nad głową, opieka medyczna) vs zachcianki (nazwijmy to roboczo konsumpcją). Z zastrzeżeniem, że każda rzecz może trafić do obu kategorii np. 10-ta para nutów to zachcianka, a płaszcz na zimę niezbędny wydatek. Podobnie posiłek w domu vs wyjście z nudów do restauracji. Nie jestem zwolennikiem życia w ascezie, ale uważam, że każdy jest w stanie racjonalnie rozróżnić te dwie kategorie.

          PS. Kredyty inwestycyjne również potrafią nieźle zaszkodzić, jeśli są nieumiejętnie wykorzystywane, dokładnie tak samo jak hipoteczne.

    • Hej Boston,
      bez względu na definicje, kredyt mieszkaniowy traktuję nieco inaczej. Dlaczego – pisałem już we wcześniejszych wpisach i w ksiazce. Serdecznie Cie pozdrawiam 😉

  6. Mam problem z narzeczonym. Nie odebrał listu z BIG-u, a tam są informacje jakie ma długi. Nie jest bez tego w stanie ich określić. Myślę, że ma ich na ponad 20 tys. Po prostu ręce mi opadają.
    Czasami myślę, że to mi bardziej zależy na uregulowaniu jego zadłużenia, niż jemu.
    Odnoszę wrażenie, że on bagatelizuje cały ten bigos i zapewne myśli, że wyolbrzymiam problem, bo według niego wszystko się kiedyś umorzy, przedawni..
    Jak tu takiego osobnika nakierować na właściwą drogę?
    Może masz jakiś pomysł?

    • Hej Kinga,
      To faktycznie problem i moim zdaniem przejaw braku dojrzałości. Dojdą karne odsetki, koszty egzekucji komorniczej i sytuacja zacznie się w szybkim tempie pogarszać. Nie odbierając listów Twój narzeczony zachowuje się jak małe dziecko, które zasłaniając oczy myśli, że zniknęło i nikt go nie widzi. Pewnie wkurzy się na mnie za ten komentarz, ale to bardzo dobrze. Niech się wkurzy na maksa, ale wreszcie ruszy tyłek i zmierzy z rzeczywistością jak prawdziwy mężczyzna, który przecież w przyszłości ma zadbać o Ciebie i waszą rodzinę. Czas wydorośleć Panie narzeczony!
      Dopóki nie spłaci długów nie brałbym ślubu. Poważnie. Zbyt wiele widziałem rozwodów z przyczyn finansowych (choć u nas częściej określa się to mianem „różnicy charakterów”) 😉

      • Po rozmowie doszliśmy do wspólnych wniosków.
        Wróciłam do pracy. Ustaliliśmy tak grafik w pracy, by któreś z nas zajmowało się naszą, małą latoroślą. W szczególnych przypadkach wspomaga nas teść i zajmuje się wnuczką wówczas przez 2 godziny.
        Ślub odłożyliśmy na co najmniej rok. Prowadzę budżet domowy ponownie i staram się redukować zbędne koszty na bieżąco. Trochę musiałam zainwestować w powrót zawodowy i ten miesiąc będzie ogólnie ciężki. Jesteśmy na minusie, ale w przyszłym miesiącu wyjdziemy już na plusie prawie 300 zł. We wrześniu uda nam się odłożyć 1500 zł na poduszkę bezpieczeństwa, a w październiku zaczniemy spłacać długi narzeczonego.
        Postanowiliśmy również, że na Święta Bożego Narodzenia nie robimy nikomu żadnych prezentów, tylko dla naszego brzdąca.
        Pracuję jeszcze nad narzeczonym i codziennie opowiadam mu o oszczędzaniu. Do znudzenia 🙂
        Zaczęliśmy też wystawiać na tablicy.pl zalegające nam rzeczy w szafach, ale na razie idzie nam to marnie. W niedzielę jadę na Garażówkę, może tam coś upłynnię 🙂
        A tutaj szukam wciąż nowych pomysłów na oszczędzanie 🙂
        Pozdrawiam
        Kinga

  7. Mam jedno pytanie, jak podchodzisz do kwestii tzw rat 0%.
    Jeśli zrezygnuje się z jakichś bezsensownych ubezpieczeń rzeczywiście jest to 0%.

    • Hej Sebastian,

      W praktyce prawdziwe 0% jest niezmiernie rzadkie. Zwykle okazuje się, że owszem, może być 0%, pod warunkiem, że raty na 6 miesięcy a nie na 18, a jeśli spełnisz faktycznie wszystkie warunki – odmówią pożyczki z innego powodu. Czasami raty 0% oznaczają tylko tyle, że kupujesz produkt droższy, który w innym sklepie kosztuje kilka stówek taniej (własnie różnica w oprocentowaniu). W innych sytuacjach – opóźnienie z jedną ratą oznacza konieczność zapłacenia odsetek za całe zobowiązanie, itp. Raty 0% to tylko chwyt marketingowy mający na celu przyciągnąć klientów do sklepu.

      Ale nawet jeśli jest prawdziwe 0%: dług to dług, a ja jestem zagorzałym przeciwnikiem zadłużania się w celu konsumpcji. Przeczytaj sobie ten artykuł, aby zrozumieć dlaczego: http://marciniwuc.com/finanse-osobiste-dlugi-w-naszych-glowach/

      Serdecznie pozdrawiam 🙂

      • Dzięki za szybką odpowiedz.
        Mnie od zakupów na raty bardziej odstraszają biurokratyczne warunki zaświadczenie o zarobkach itp.

        Nie mniej jednak znam przypadek kolegi z pracy który wziął na raty maszynkę do golenia która można było zwrócić po okresie testowania jeśli nie spełni jego oczekiwań.
        Twierdzi że ma darmową gotówkę, bo maszynkę zwrócił do producenta a raty były 0% więc spłaca powoli.

        A że wychodzę z z założenia że za darmo to w życiu można dostać tylko w twarz (i to czasem trzeba się postarać) to ciekaw byłem twojej opinii.

        • Miałbym do Ciebie jeszcze jedno pytanie dotyczące kredytu hipotecznego we frankach.
          Od 5 lat posiadam taki kredyt który spłacam sumiennie i terminowo w złotówkach.
          Wszyscy znajomi radzą abym spłacał we frankach, z tego co wstępnie obliczałem na racie oszczędziłbym między 25 a 30 zł. Niby niewiele, ale skala robi swoje.

          Mam tylko jedna wątpliwość, mam niestabilną sytuację finansową często zmieniam pracę ale nie wpływa to na moją spłatę kredytu.

          Boję się że jak zacznę ruszać bank i uszczuplać jego zarobek na mnie też będzie „robił mi pod górę” sprawdzając moja zdolność kredytową która jest z pewnością niższa niż w momencie brania kredytu.

          Moje pytanie brzmi czy swojej działalności spotkałeś się z taką sytuacją ?

          Pozdrawiam i dziękuję za odpowiedź

          • Sebastian,

            Nie ma raczej powodów do obaw. Banki zachowują się fair w takiej sytuacji. KNF jest bardzo wyczulona na wszelkie wykorzystywanie przez banki takiej sytuacji do przyciśnięcia kredytobiorców. Na początku, po wprowadzeniu takiej możliwości, banki nieco utrudniały (opłaty za aneksy, itp.). Teraz wszystko działa jak należy i nie przypominam sobie sytuacji, aby ktoś miał z tym problemy. To obecnie absolutnie rutynowa sytuacja.

  8. Witam.

    Panie Marcinie dobrze byłoby jeszcze powiedzieć kilka słów na temat walki z nierzetelnymi firmami windykacyjnymi które nabywając prawa do wierzytelności nie analizują jej zasadności a jedynie przekazują do rejestru informację o istniejącym zadłużeniu. Sam miałem taką sytuację gdy nabywca wierzytelności zgłosił swoje roszczenie do rejestru mimo iż w dokumentacji z pewnością znajdują się moje pisma kwestionujące zasadność roszczenia.

  9. Ja swego czasu wisialem Orange chyba z 7000 zlotych, potem wykupila to firma windykacyjna. Bralem inne pozyczki i je splacalem, ale Orange mialem gdzies. I wiecie co? 5 lat minelo a ja delej w BIG nie bylem. Smiac mi sie chce, jak ktos pisze, ze za rachunek za prad mozna do BIG trafić…

Odpowiedz