Co warto, a co się opłaca?

96

Co robi bloger, który rzucił pracę na etacie i zajmuje się realizacją swoich pomysłów? Oczywiście pakuje laptopa i wyjeżdża po inspirację do Indii. Sam Steve Jobs właśnie tutaj szukał biznesowego natchnienia, więc miejsce wydaje się idealne. Kilka dni temu też spakowałem walizkę i teraz piszę patrząc na Morze Arabskie u wybrzeży Goa.

To jednak nie poszukiwania inspiracji przygnały mnie tutaj, ani tym bardziej tęsknota za życiem nomady. Zbyt bardzo lubię swoje życie w Polsce, bliskość rodziny i przyjaciół oraz możliwości, które nasz kraj oferuje. Po prostu w tym roku obchodziliśmy 10. rocznicę ślubu i obiecaliśmy sobie wspólną podróż w prezencie. Stali czytelnicy bloga doskonale wiedzą, że jestem gorącym zwolennikiem inwestycji w doświadczenia, o których napisałem w artykule: „Ile szczęścia da się kupić?” Gdy w jednym z serwisów natrafiliśmy na fajną ofertę (bilet lotniczy w dwie strony za 980 zł), nie wahaliśmy się nawet przez chwilę. Kiedy pojawia się okazja – trzeba z niej korzystać.

Podobno w okolicach Goa trudno poczuć prawdziwy smak Indii. Większość widokówek z tej części świata wygląda mniej więcej tak:

Tropical beach paradise - Palolem, Goa, India

Jednak krótka wyprawa poza turystyczne enklawy pozwala też odkryć inne oblicze tej okolicy, stawiające w zupełnie innym świetle codzienne problemy naszej polskiej rzeczywistości:

finanse osobiste goa

Staram się pamiętać o takich obrazach gdy słyszę ludzi mówiących z ogromnym przekonaniem, że w naszym kraju nie da się żyć. Niektórym będzie trudno żyć wszędzie.

Pomyślałem, że wyjazd to dobry moment na krótkie podsumowanie września i października, które obiecałem Wam w artykule „Ostrzenie siekiery – idę za radą Abrahama Lincolna”. Na końcu dzisiejszego wpisu znajdziecie też ciekawy film, który zdecydowanie warto obejrzeć.

 

Sprawdziłem na własnej skórze: rachunek faktycznie jest prosty.

Jednym z najciekawszych projektów, w których brałem udział we wrześniu i październiku jest współpraca z TVN przy cyklu Prosty Rachunek. Dla tych z Was, którzy nie mają możliwości oglądania telewizji śniadaniowej (czyli pewnie dla większości) zebrałem wszystkie nakręcone do tej pory odcinki w jednym miejscu. Znajdziecie je tutaj.

Muszę przyznać, że po nakręceniu kilku odcinków tego cyklu parę spraw mnie gryzie. Przede wszystkim każda historia w rzeczywistości jest znacznie bardziej złożona, niż to, co jesteśmy w stanie pokazać w 4-minutowym materiale. Niektóre szczegóły, często kluczowe w danej sytuacji, nie mogą być pokazane, gdyż mogłyby nieść ze sobą przykre konsekwencje dla bohaterów. W efekcie ze złożonej, wielowątkowej historii, w materiale pokazane są tylko skrawki i drobna część rozwiązania.

Druga sprawa to fakt, że program kończy się „wypisaniem recepty” i tylko od samych bohaterów zależy, czy zechcą tę receptę wykupić i przełknąć gorzką pigułkę. Bardzo często ich sytuacja to efekt ciągu błędów i całych lat działania na oślep. Naprawa wymaga bardzo zdecydowanych kroków, trudnych decyzji i wielu wyrzeczeń. Cudów nie ma. Niestety już dzisiaj wiem, że niektórzy po programie żyją tak, jak żyli wcześniej… Są też na szczęście tacy, którzy bardzo dzielnie walczą i gorąco wierzę, że uda im się z czasem wyjść z trudnej sytuacji. Tak już niestety jest. Znać właściwą drogę, a podążać nią, to dwie zupełnie różne sprawy.

Bez względu na wszystko cieszy mnie jednak fakt, że na łamach ogólnopolskiej telewizji możemy pokazać takie tematy. To są prawdziwe przykłady, z prawdziwego życia, które jasno pokazują, że długi nie spełniają marzeń, kredyty nie są kołem ratunkowym i że jeśli sami nie przejmiemy kontroli nad naszymi finansami, to… ich brak przejmie kontrolę nad naszym życiem. Ten program pokazuje, że finanse faktycznie są blisko życia i są bardzo osobiste. Jeśli ten mały zastrzyk zdrowego rozsądku w zalewie agresywnych reklam i promocji beztroskiego życia na kredyt sprawi, że ktoś nie popełni błędu, to wierzę, że warto to robić.

Niestety, to co z założenia miało być pracą 1 dzień w tygodniu, okazało się pracą na 3 dni w tygodniu. Selekcja uczestników, długie rozmowy telefoniczne przed odcinkiem, zbieranie danych, wyjazdy, cały dzień zdjęć, a potem przygotowanie do rozmowy w studiu… Jeśli dodamy do tego fakt, że z częścią uczestników współpracuję też po programie, okazuje się, że cykl zdominował mój czas.

A przecież nie o to chodziło gdy rezygnowałem z pracy na etacie. Zrobiłem to, aby rozwijać własną firmę, a nie zamienić jeden etat na inny. Dlatego po rozmowach z TVN na ten temat ustaliliśmy, że od teraz program będzie realizowany w cyklu miesięcznym. Hasło „Prosty Rachunek” dotyczy również mnie. W tym przypadku oznacza ono, że jeśli coś zabiera mi zbyt dużo czasu bym mógł realizować najważniejsze cele – muszę to ograniczyć lub z tego zrezygnować.

 

Działania w tle

Chociaż na blogu widzicie tylko moje cotygodniowe wpisy, to „w tle” dzieje się wiele ciekawych rzeczy. Zakupiłem już pierwszy sprzęt do podcastów i mam umówionych gości. Na razie trochę opornie idzie mi walka z obsługą oprogramowania, ale pierwszy odcinek zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami zamierzam wypuścić jeszcze w listopadzie. „Deadline is deadline” i nie ma zmiłuj. Możecie być pewni, że zrobię dużo, aby efekt nie wyglądał tak:

deadline is deadline finanse osobiste
Źródło: http://dc391.4shared.com/doc/LebG6aAe/preview.html

Intensywnie pracuję również nad kursem online. Zależy mi bardzo aby przekazać w nim dużo przydatnej wiedzy. Z drugiej strony wiem doskonale jak trudno jest przykuć uwagę osoby siedzącej przed komputerem. Dlatego dość długo szlifuję poszczególne lekcje. W każdym razie premiera w marcu 2015 cały czas aktualna.

Co do samego bloga – zgodnie z zapowiedziami nadchodzą ewolucyjne (nie rewolucyjne) zmiany. Nowy nagłówek, kilka dodatkowych podstron, pogrupowanie wpisów, itp. Wierzę, że dzięki temu będzie Wam trochę łatwiej i przyjemniej korzystać z bloga.

Blog zaczął też generować przychody. W październiku otrzymałem przelew za artykuł na temat zmiany dostawców energii. Ciekawie zapowiadają się również efekty promocji IKE Plus, która daje mi szansę zarobić dzięki programowi afiliacyjnemu NetSales. Przyznam Wam szczerze, że jeszcze nie wiem, czy pisać o tym, ile zarabiam na blogu. Moje wątpliwości wynikają z faktu, że to i tak będzie tylko fragment całego obrazu, bo dochody staram się generować przede wszystkim poza blogiem. W sumie to nie mam oporów, by o tym pisać, zastanawiam się jednak czy warto i czy będzie Was to interesowało. Dajcie mi znać, co o tym sądzicie?
I tutaj płynnie przechodzimy do tytułu dzisiejszego wpisu oraz filmu, który obiecałem Wam na koniec.

 

Odrobina inspiracji

Każdy wyjazd to dla mnie czas ładowania akumulatorów. Nie tylko tych fizycznych, ale przede wszystkim mentalnych. Pierwsze chwile to zawsze zupełny relaks i całkowite oderwanie się od codzienności. Ale już po kilku dniach ciągnie mnie do moich codziennych pasji. Poza zwiedzaniem, poznawaniem nowych ludzi i zwykłym relaksem, zawsze znajduję czas by z kartką papieru i długopisem poplanować i zastanowić się co robić lepiej. Dzięki temu wracam do domu z ogromną ochotą do działania, a nie ze skwaszoną miną, że podróż dobiegła końca. Całe życie to przecież podróż, więc trzeba się nią cieszyć.

W ramach takiego „ładowania akumulatorów” często szukam też w sieci ciekawych i inspirujących treści. Jak wszędzie – również w internecie – można znaleźć rzeczy wartościowe, albo same śmieci. Zależy czego naprawdę szukamy.

W miarę jak ruch na moim blogu rośnie, powiększa się liczba subskrybentów oraz fanów na Facebooku, otrzymuję coraz częstsze propozycje współpracy od różnych firm i agencji marketingowych. Wiecie na czym mógłbym zarobić teraz najszybsze pieniądze? Po pierwsze na promocji pożyczek i kredytów gotówkowych (sic!), a po drugie na generowaniu tzw. „leadów” do sprzedaży polis inwestycyjnych. To są najbardziej kaloryczne produkty dla instytucji finansowych i tam są spore pieniądze do wzięcia.

Nie dla mnie. Zadłużanie się jest głupotą, a korzystanie z kredytów i pożyczek gotówkowych to fatalna decyzja finansowa. Natomiast polisy inwestycyjne w obecnym kształcie są tak naszpikowane różnymi kosztami, że nie jestem w stanie ich polecać.

Świadomie rezygnuję z najbardziej dochodowej części rynku, co z biznesowego punktu widzenia może być kiepskie. Zamiast zrobić ranking szybkich pożyczek i napisać, że to najprostsza droga do realizacji marzeń, silę się na mozolną finansową edukację. Już kilka razy słyszałem głosy, że takie pójście pod prąd to może i cenna idea, ale raczej utopijna i „chleba z tego nie będzie”. Zobaczymy.

Gdy tak rozmyślałem sobie o różnych źródłach dochodów w moim biznesie, natknąłem się na film, który znajdziecie poniżej, a w nim na bardzo pasującą do moich rozważań wypowiedź profesora Bartoszewskiego:

Są rzeczy w życiu, które warto. I są rzeczy, które się opłaca.
Nie zawsze to, co warto, się opłaca. Nie zawsze to, co się opłaca, warto
.”

Ten film to wystąpienie Jacka Walkiewicza na TEDxWSB. Serdecznie Wam go polecam, życzę przyjemnego oglądania i oczywiście czekam na Wasze komentarze. Miłego dnia. 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze96 komentarzy

    • Hej Grzegorz,
      Dziękuję za komentarz.
      Pewnie masz rację, że to przyciąga, tylko… co dalej?
      Zastanawiam się po prostu nad tym, jaką korzyść odniosą czytelnicy z takich informacji?

      • Z pewnością czytelnicy, którzy też są blogerami, znajdą inspirację i motywację. To, że ciężka praca przynosi efekty innym upewnia nas, że warto walczyć o swoją treść i że można mieć z tego nie tylko satysfakcję 🙂

      • To przede wszystkim inspiracja do poszukiwania źródeł zarobku, np. poprzez blogowanie. Jeśli ktoś mówi, że zarabia, to jest to bardzo ogólnikowe, rozmyte. Jeśli poda się konkret, że np. 10 lub 20 tys. zł, to wpływa to na wyobraźnię, uczucia, które wpływają z kolei na decyzje i działania czytelników. Myślę Marcinie, że zrobisz dobrą robotę, podając od czasu do czasu, ile i na czym zarabiasz.

  1. Czesc Marcin
    Kolejny genialny wpis, z takim podejsciem i Twoja kosekwencja wroze Ci , ze wkrotce bedziesz krolem blogerow. Profesor Bartoszewski to dla mnie postac wybitna. Wpisy o zarobkach dla mnie zupelnie nie potrzebne, choc z pewnoscia powieksza grono komentujacych, tylko czy taki jest cel.

  2. Widzę, że twój blog zyskuje na popularności. Jeszcze teraz zaczyna się okres zimy i niedługo szykują się żniwa dla blogerów. Większy ruch, większe zyski.

    Pozdrawiam

  3. Marcin! Super wpis, zresztą kolejny 🙂 Warto mi się wydaje opublikować kwestie finansów – może to zmotywować innych. Ale również może dać Tobie zarobić bo inni reklamodawcy znając ceny reklam będą chcieli/mogli je nabywać.

    PS. Wrzuć więcej fotek z Indii!

  4. Uważam, że te ewolucyjne zmiany na blogu przyciągną rzesze czytelników, a publikowanie zysków z bloga co najwyżej wzbudzi emocje. Najważniejsze są wartości merytoryczne.
    Życzę powodzenia.

    • Właśnie chodzi o emocje. Tylko kwestia, jakie. Rozumiem, że chodzi Ci o negatywne? To kojarzy mi się ze szklanką wody w połowie pełną i w połowie pustą. Zawsze znajdą się tacy, u których informacje o zarobkach wzbudzą zadrość i zawiść. Są też tacy, u których wzbudzą podziw, uznanie, radość, którzy poczują dzięki temu szansę dla siebie, u których wzmocni sie wiara, że oni też mogą. Nożem można zabić, a także uratować komuś życie używając go podczas operacji.

  5. „W sumie to nie mam oporów, by o tym pisać, zastanawiam się jednak czy warto i czy będzie Was to interesowało. Dajcie mi znać, co o tym sądzicie?”
    Może i warto ale żeby było to z umiarem.
    Bez nachalności i z pewnym taktem.
    Mam w pamięci „akcję” Michała Szafrańskiego.
    Z jednej strony zrobiło się o nim głośno gdy podał kwotę kilkudziesięciu tysięcy złotych, które zarobił na polecaniu lokaty. Zyskał zapewne dużo nowych czytelników.
    Z drugiej jednak strony „zyskał” wrogów.
    Wg mnie antagonizmy nie służą rozwojowi.
    Ale mogę się mylić. Piszę to na „czuja”, nie mam w tym kierunku ani szkoły ani doświadczenia. 🙂
    Forma i całe to nagłośnienie powiem szczerze trochę mnie zniesmaczyło. Niby nic ale … no właśnie jest jakieś ale, które nie do końca potrafię opisać.
    PS.
    Świetny artykuł

    • Hej endru098,
      Dziękuję za komentarz.

      Cóż, wrogowie będą zawsze. Im większy sukces, tym większa rzesza niezadowolonych osób, które chętniej przeczytałyby, że jednak się nie udało. Tym się akurat nie przejmuję.

      Ja bardzo kibicuję Michałowi i cieszę się, że pokazuje innym (nam wszystkim), że działając w odważny, konsekwentny i skuteczny sposób można zarabiać bardzo duże pieniądze. Od samego początku pisał otwarcie, że będzie pokazywał zarobki i konsekwentnie to robi.

      Ja stoję właśnie przed dylematem. I ciągle się zastanawiam 😉

      • Witam,

        Endru, słyszałem wypowiedz Michała, że ostatecznie na poleceniu tej lokaty zarobił ponad 300 tys. Niezły wynik trzeba przyznać. Sadzę, że jeśli narobił tym sobie wrogów, to nie tylko z powodu ludzkiej zawiści, ale i z tego, że ludzie w Polsce musza niejednokrotnie ciężko pracować aby zarobić ten 1500, a on jednym wpisem zgrania kilkaset tysięcy. Dlatego uważam, że nie powinien tego tak otwarcie komunikować i mieć też trochę wyczucia.

        Marcinie, podejmujesz na blogu poważne tematy i bardzo dobrze radzisz sobie z odpowiedziami na trudne pytania, a głowisz się nad tak prostą kwestią jak ujawnienie swoich zarobków. Konsekwencje takiego ujawniania się już znasz, a jeśli zależy Ci na merytoryczności bloga, to jest to absolutnie zbędne, inaczej robi się z tego taki trochę „Big Brother”.

        Pozdrawiam.

    • Osoby, które piszą, czy na blogu, czy w komentarzach, czy na forum, stają się publiczne. W tym sensie, że pokazują innym, co robią, jakie mają poglądy. A to zawsze, jak to w życiu, jest różnie odbierane przez czytelników. Zawsze są przeciwnicy i zwolennicy – tego się nie uniknie. Prezentując konsekwentnie swoje poglądy, osoba staje się wyrazista, a to jest zawsze doceniane.

  6. myślę, że ciekawym elementem Prostego Rachunku byłby powrót do uczestników po jakimś czasie i pokazanie efektów lub ich braku. Co do zarobków, ciekawy byłby dedykowany post, jako podsumowanie Twojej decyzji i odpowiedź czy się opłaciło? czy było warto? odejść z etatu.

    • Hej Paulina,

      Dziękuję za informację. Marzą mi się odcinki Prostego Rachunku, w których bohaterowie opowiadają, jak sobie poradzili. Ci, którzy sobie dalej nie radzą, nie będą raczej skorzy do opowiadania o tym. Mam kontakt z kilkoma osobami, które bardzo dzielnie walczą. Przed nimi jeszcze co najmniej kilkanaście miesięcy walki, a czasem kilka lat.
      Co do rezygnacji z etatu – daję sobie dwa lata na rozwinięcie biznesu. Wtedy przyjdzie czas na podliczenia.
      Na razie wiem jedno: WARTO 🙂

      • A te 2 lata to kwestia jakichś przemyśleń? 🙂 Bo sama teraz zabieram się za rozwój własnego biznesu i właśnie największy problem mam z tym, żeby sobie określić sensowny „stop loss” :D. Masz może jakieś rady w tym zakresie?

  7. Indie to co prawda nie moja wymarzona destynacja ale zazdroszczę możliwości spełnienia marzeń. Ja realizując konsekwentnie założone cele będę mogła sobie pozwolić na wyjazd z rodziną dopiero za dwa lata… ale to i tak cieszy, że jest jakakolwiek szansa na wyjazd bo jeszcze 2 miesiące temu przed poznaniem Twojego bloga (blogu) byłam pewna, że nad wszystkim panuję a oszczędności i tak nie było.

    Co do publikacji dochodów z blogu…
    ciekawska część osobowości mówi „jak najbardziej”,
    ta empatyczna zaś podpowiada, że Polacy nie są na to gotowi.
    Michał Szafrański chciał być fair, podzielić się informacją by podziękować wszystkim za każdy grosz, który dzięki czytelnikom zarobił i aż mnie serce bolało gdy czytałam komentarze niektórych zawistnych osób.
    Myślę, że i w Twoim przypadku może być podobnie ale znając życie Ty już podjąłeś decyzję Marcinie. Życzę Ci byś nie doświadczył zazdrości ani zawiści a Twoje wpisy nadal motywowały tysiące osób.

    • Hej Olka,
      Dziękuję za komentarz.
      Trzymam kciuki za Twoją konsekwencję w oszczędzaniu. Wierzę, że będzie to szybciej niż za dwa lata 😉
      Nie podjąłem decyzji. Bardzo poważnie zastanawiam się nad tym, dlatego tak ważna jest dla mnie opinia moich czytelników.

  8. Marcin, dziękuję za wpis. Od dawna śledzę Twojego bloga i przyznam, że z tych dostępnych i znanych na rynku to właśnie Twój wydaje się być najbardziej rzeczowy, autentyczny i po prostu przydatny w codziennych decyzjach. Tyle z komplementów 😉 Osobiście nie widzę potrzeby publikowania informacji dot. twoich zarobków ale, oczywiście, to jest już Twoja decyzja. Ja chętnie korzystam z Twoich porad aby zarządzać „kasą” bardziej efektywnie, a to ile z Tego masz niech po prostu służy Tobie i Twojej rodzinie. Przyjemnego wypoczynku i gratulacje z okazji rocznicy 🙂

  9. Bardzo ciekawy i autentyczny wpis. Blog bardzo merytoryczny, interesujący i inspirujący, przyjemnie się go czyta. Czekam na więcej 🙂

  10. U mnie ostatnio pojawiło się całkiem sporo emaili z pytaniem o takie przychody z bloga i niebawem planuję się ujawnić 😉 Wydaje mi się, że przyciąganie Czytelników to jedno, ale może też zainspirujesz kogoś do założenia swojego bloga i biznesu internetowego? To też byłoby dobre dla Twoich finansowych „uczniów” 🙂

    • Hej Gosia,
      Jestem bardzo ciekawy, jak zareagują Twoi czytelnicy.
      Co do inspirowania innych do założenia bloga oraz biznesu internetowego, to mam mieszane uczucia. To nie jest najlepszy pomysł dla wszystkich i nie każdy na tym zarobi.
      Dla bardzo wielu osób znacznie lepsze efekty przyniesie skupienie się na tym, w czym są dobrzy, konsekwentne rozwijanie własnych talentów oraz osiąganie mistrzostwa we własnej pracy. Każdy ma jednak inne talenty.

  11. Jacek Walkiewicz to jedna z tych osób, które warto słuchać. Nie wszystkie rzeczy w życiu się opłacały do tej pory odczuwam skutek jednej z nich ale część było warto 😉 Śledzę bloga regularnie, kibicuję! Inspiracji trzeba szukać regularnie 😉

  12. Witam
    Szkoda, że rezygnuje Pan z cotygodniowego cyklu w Tvn. Bardzo lubialam go oglądać (mam to szczęście że i tak siedzę w domu i wychowuje małego bobasa 🙂 ). Przyznam że sama mam problemy finansowe, wynikające z będów popełnionych w młodości. Jednak nie miałbym odwagi zgłosić się do takiego programu, więc czekałam na podobny przypadek, który byłby jakimś rozwiązaniem na moje problemy :-). Rozumie jednak Pana decyzje, trudno będę musiałam dłużej czekać na kolejne odcinki niż 7 dni.
    Co do Pana dochodówk z bloga, to uważam, że to Pana sprawa ile Pan zarabia i nikogo nie powinno to zbyt obchodzić. Każdy jest kowalem swojego losu i nie należy komuś zagladać do kieszeni.

    • Cześć Anna,
      Dziękuję za komentarz i zrozumienie 🙂
      W Prostym Rachunku możemy tylko zasygnalizować niektóre sprawy. Na blogu mogę opisać je dokładniej i mam nadzieję, że tutaj znajdziesz odpowiedzi na Twoje pytania.

  13. Witaj Marcinie!
    Kolejny świetny artykuł . Indie piękna sprawa z perspektywy krótkiego wyjazdu co do życia też uważam że Polska jest świetna , choć nie znosze narzekaczy 😉 Moim zdaniem nie ma potrzeby ujawniania zarobków , to już jest baaardzo osobista sprawa. Gratuluję pięknej rocznicy. Pozdrawiam 🙂

  14. Hej Marcin!
    Super, że pokazałeś te różnice w Indiach na plaży i w terenie…. W wielu miejscach tak jest. To święta prawda, że w Polsce jak najbardziej da się żyć i nawet bardzo dobrze, ale trzeba chcieć sobie radzić i być kreatorem swojego życia, a nie czekać aż ktoś nam coś da. Jak widać dawanie darmowej wiedzy na blogu, która inspiruje, powoli pozwala zarabiać pieniądze. Czyli da się 🙂 A będzie coraz lepiej – wierzę w to. Podoba mi się też to, że skupiasz się na swoich celach i nawet program w TVN ograniczasz, żeby realizować swój plan. Podziwiam i życzę powodzenia! 🙂

    • Hej Kasia,
      W 2005 roku zastanawiałem się bardzo intensywnie nad tym, co chcę robić zawodowo. Prowadziłem wtedy oddział banku, a zależało mi bardzo, aby robić coś będącego większym wyzwaniem. Osiem miesięcy później bylem dyrektorem finansowym banku hipotecznego. Ale to też po jakimś czasie zrobiło się nudne. Miałem ogromne szczęście spotkać wtedy bardzo mądrego człowieka, który powiedział mi tak:
      „Trawa zawsze będzie wydawać się bardziej zielona u sąsiada. Ale jej widok nie powie Ci, jak wiele pracy włożył aby tak wyglądała. Przestań spoglądać za parkan, tylko zadbaj o swój trawnik.”

      Od tej pory przestałem myśleć o tym, że gdzieś jest lepiej, tylko koncentruję się na tym, aby u mnie było dobrze. I faktycznie – życie stało się prostsze, a efekty działania lepsze. 🙂

      • Myślę, że twoim” sekretem” Marcinie jest determinacja w dążeniu do wyznaczonego celu. Tego też prosze nas nauczyć bo myślę, że w tym jest główny problem. Sprawić aby nasz ogródek był naszym wymarzonym miejscem na ziemi , najlepszy cel w życiu , najbardziej opłacalna praca której warto sie podjąć. 🙂

  15. Kolejny świetny wpis, cieszę się, że wraz z rosnącą popularnością bloga nie cierpi na tym jakość Twoich tekstów.

    W mojej opinii nie ma potrzeby, żebyś relacjonował swoje zarobki.

    Wydaje mi się, że czytelnicy Twojego bloga są bardziej świadomi finansowo od czytelników Michała Szafrańskiego. Sądzę, że większość z nich chce dbać o _swoje_finanse_ i oczekuje od Ciebie tego co do tej pory – dziel się z nami swoją najlepszą wiedzą. Jeśli Twoje inwestycje na czymś dobrze zarabiają – powiedz nam o tym, wskaż drogę, pokaż ewentualne pułapki. Po to tu zaglądamy.

    Oczywiście pewne kwoty czasem muszą się pojawić, tak jak przy rozważaniach ile odkładać na edukację dzieci. I tu wg mnie osiągnąłeś złoty środek, podałeś kwoty wpłat, cel do którego dążysz i finito. Każdy może to teraz odnieść do siebie, podzielić te wpłaty na pół albo przemnożyć przez dwa, w zależności od swoich możliwości finansowych.

    Epatowanie zarobkami to niepotrzebna ekscytacja. Tak jak ktoś napisał wyżej, po akcji M. Szafrańskiego poczułem głęboki niesmak i mimo że należę do ludzi w miarę majętnych, to zirytowało mnie to. A co dopiero na kwoty rzędu 60 tys pln/miesięcznie mają powiedzieć ludzie zarabiający 2 tys na rękę?

    Pieniądze lubią ciszę.

    • Hej Miły,
      Dziękuję za bardzo cenne wskazówki.

      Co do Michała – to po prostu założył pełną transparentność, na którą wiele osób nie jest gotowych. To nie jest epatowanie zarobkami.
      Dopóki kwoty były niskie – wszystkim się podobało. Gdy zaczęły rosnąć – zaczęło to przeszkadzać. A przecież facet uczciwie i ciężko zapracował na każdą złotówkę.

  16. Marcinie, witam i pozdrawiam serdecznie!
    Osobiście uważam, że gdybyś napisał cokolwiek o pożyczkach czy kredytach gotówkowych (że są super i warto), to byłby to strzał w stopę. Twojego bloga czytają ludzie, dla których jesteś wiarygodny. Polecając produkty sprzeczne z Twoją filozofią (i zdrowym rozsądkiem), być może byś osiągnął chwilowy sukces finansowy, ale dotychczasowi wierni czytelnicy by Cię zaczęli opuszczać. Chyba nie warto 🙂
    Myślę, że również swoje zarobki warto zachować dla siebie. Chyba nie jesteśmy jeszcze gotowi na to, by bez zazdrości i zawiści spoglądać na tych, którzy zarabiają więcej niż my (choć nie powiem, mnie na przykład zastanawia, ile się zarabia współpracując z TVN ;P)…
    Życzę wytrwałości i powodzenia w dalszym rozwoju zawodowym i dużo szczęścia rodzinnego!

    • Cześć Krysia,

      Oczywiście na tym blogu nie ma i nie będzie miejsca na polecanie pożyczek i kredytów gotówkowych.
      Co do informacji o zarobkach – Twój głos jest kolejnym, który utwierdza mnie w przekonaniu, że samo w sobie nic to nie wniesie.
      Dziękuję za życzenia i serdecznie Cię pozdrawiam 😉

    • Michał w raportach ma przychody z telewizji śniadaniowej. O ile się nie mylę to występ dał mu całe 200 zł 🙂

  17. Cześć Marcin,
    Od pewnego czasu na bieżąco śledzę Twojego bloga i powiem szczerze, że po takim „ładowaniu” baterii na pewno wyniesiesz go na jeszcze wyższy poziom.
    Cieszy mnie fakt, że nie idziesz na skróty i nie dajesz się skusić „łatwą” kasą z promocji produktów, które uważasz za nieatrakcyjne. Mam identyczne podejście w tym temacie, co więcej „u siebie na celowniku” staram się maksymalnie obiektywnie dokonywać ocen różnych instrumentów bankowych. Znam się na tym i myślę, że to może być przydatne dla czytelników.
    Miłego wypoczynku życzę
    Jacek

  18. Dołączam do grona osób „przeciwnych” ujawnianiu zarobkom :). Uważam, że to zbędne i sieje niepotrzebny zamęt. Moim zdaniem nie warto i nie opłaca się.
    Szkoda, że odcinki będą teraz rzadziej – z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnych. I jakąś taką powierzchowność przedstawienia tematu trochę było widać – zwłaszcza po pytaniach prowadzących, którzy dopytywali o rzeczy, o których nie było mowy z gościem.

    Miłego odpoczynku!

    • Cześć Olga,
      Dziękuję szczególnie za „nie warto i nie opłaca się”.
      Trudno o bardziej jednoznaczną wskazówkę 🙂

      Co do Prostego Rachunku – faktycznie bywa powierzchownie – taka konwencja. Ale myślę, że u części osób wzbudzi to refleksję, że ważne finansowe decyzje podejmuje się po zastanowieniu.

      Dziękuję. Wypoczywa się znakomicie 😉

    • No, faktycznie wstrzeliłeś się w dyskusję Andrzej. Zastanawiam się czy miałeś okazję przeczytać artykuł przed umieszczeniem linka do „rankingu kredytów gotówkowych” ???

  19. Dzięki za wpis! Czytałam z przyjemnością – dzięki za dystans i konsekwencję w podejściu do zarabiania na ‚pożyczkach’. Wierzę, że warto trzymać obrany kurs i szanować swoje nazwisko!
    (Film obejrzę innym razem, bo czytam i piszę w pociągu, a nie wzięłam słuchawek )
    Twoje podejście do różnych spraw jest mi bardzo bliskie i jest dla mnie inspirujące, choć sama jestem znacznie mniej uporządkowana w sprawach finansowych. Ale staram się poprawić.
    Ciekawy dla mnie jest wątek o tym, że ‚obsługa’ programu w TVN zajmuje Ci więcej czasu niż szacowałeś. Przyznam, że sama często stykam się z problemem niedoszacowania w projektach IT i potem problemem jak się z tego „wyplątać”. Problem ten pojawia się zarówno na poziomie profesjonalistów, którzy podjęli się jakiegoś zadania, jak i całych firm zaangażowanych w te projekty. Można by zrobić cały wpis na bloga na ten temat . Cieszę się, że znalazłeś wyjście z sytuacji!
    Co do opisywania zarobków, to pozwolę sobie zachęcona pytaniem do wyrażenia swojego zadania – interesujące będzie dla mnie opisanie konkretnego przykładu rzetelnie, aby można było ewentualnie go potraktować jako odniesienie, referencję. Jeśli powoływać się na podejście Michała Szafrańskiego (czasami też zaglądam na Jego blog), to dla mnie jego raporty w całości nie są interesujące. Jednak fragmenty, gdzie uzyskuję rzetelną informację ile bloger może zarobić na poleceniu konkretnego produktu, są dla mnie ciekawe.

    • Hej Iga,
      Dziękuję za komentarz, szczególnie, że pisany w trudnych warunkach 😉
      Film zdecydowanie polecam – moim zdaniem naprawdę wartościowy.

  20. Hey

    W mojej opinii publikowanie twoich przychodów na blogu nie ma żadnego uzasadnienia. Michał obrał taką drogę bo była to jego koncepcja na wiarygodność. Niestety taka decyzja niesie za sobą daleko idące konsekwencje.
    – nie możesz nagle przestać tego robić bez bardzo dobrego wyjaśnienia – poważna strata wizerunkowa (od razu teorie spiskowe)
    – jak idzie ci dobrze (coraz więcej zarabiasz ) to jeszcze jest ok. Co prawda wzrasta liczba zazdrośników ale powiedzmy do przełknięcia bo wzrasta nam ogólna liczba czytelników. Jeśli zarabiałbyś mniej i to publikował to dla mnie jeszcze gorzej. Wtedy od razu moim zdaniem łapiesz się na „samospełniająca się przepowiednie”. Mógłbyś być odebrany, że „się skończyłeś” bo skoro zarabiasz mniej (trend) to znaczy, że blog jest słabszy i wtedy może być faktyczny odpływ czytelników jak i kontrahentów. Wzrostowe przychody windują bloga ale jest to sztuczne pompowanie na krótką metę, bo nie da się utrzymać długotrwałego gwałtownego wzrostu zarobków tak by było to wartością samą w sobie.
    – od pewnej wartości zarobków twoje wpisy będą tylko pożywką gawiedzi. Mediany i średnie zarobków nie pozostawiają złudzeń ile zarabiają czytelnicy Michała czy Twoi. Jaką edukacyjną wartość miałby taki wpis poza poznaniem kwot? Nie wiem, dla mnie chyba żadną.
    – Moim zdaniem Michał stara się nie przywiązywać większej wagi do tych wpisów. Kontynuuje je bo musi. W tej chwili już nie publikuje ich cyklicznie a jedynie zbiorczo za coraz dłuższe okresy. ( Być może stara się wyjść z tego rakiem albo brakuje mu czasu i chęci na poświęceniu temu tematu czasu, nie wiem) Co nie zmienia faktu, że w komentarzach od czasu do czasu padają pytania czemu nie ma publikacji z przychodów. Co oznacza, że dla części to jest ważniejsze niż merytoryczne wpisy. Chyba nie o to Ci chodzi.

    Moim zdaniem, nie musisz sobie dodawać wiarygodności bo już ją masz. Brak publikacji dochodów nie wpłynie negatywnie bo nigdy nie było to przedmiotem tego bloga.

    Natomiast jest jeden aspekt który bym z chęcią przeczytał. Jeśli zrobisz coś i zarobisz na tym X a potem to ulepszysz (marketingowo, koncepcyjnie, sprzedażowo itd. ) i zarobisz 10X to ja chętnie przeczytam o tym jak doszedłeś do ulepszenia.

    To tyle, pozdrawiam

    • Zgadzam się 🙂
      Szczególnie fajny jest ostatni pomysł – czyli jak ulepszać to, co się robi 🙂

  21. Witaj, dziękuje za wpis , oczywiście jak zawsze jest inspirujący. Moim zdaniem podawanie dokładnych kwot , które zaistniały w twoim przypadku nie da żadnej wartości dodanej dla czytelników. Uważam, że wpisy, które wymagają liczb w zupełności mogą bazować na średnio zarabiającym kowalskim a każdy będzie umiał odnieść to do swojej sytuacji materialnej i życiowej. Liczą się zasady, wiedza i zrozumienie. Pozdrawiam, Marcin

    • Dzięki Marcin,
      Właśnie tej „wartości dodanej” nie potrafiłem się doszukać rozmyślając nad tym czy publikować zarobki z bloga. Serdecznie pozdrawiam.

  22. Nie wrzucaj informacji o swoich częściowych dochodach – poświęć swój czas na coś innego, bloga lub też nie.

  23. Ja odnoszę wrażenie, że odkąd Michał Szafrański pokazuje coraz większe zarobki z bloga, tym mniej pisze merytorycznie, a więcej poleca rzeczy do kupienia 🙂
    Kibicuję mu i mam nadzieję, że wartościowe wpisy będą zajmowały znowu więcej miejsca niż zarobkowe.
    Także nie mam zdania dotyczącego publikowania zarobków – ani mnie to nie zachęca, ani nie zniechęca – byle nie okazało się, że czytam głównie o tym, co kupić, by dać blogerowi zarobić, a nie o tym, o czym jest blog.

    • Hej Daria,
      Od czasu do czasu będą wpisy sponsorowane. Ale obiecuję zachować w tym równowagę. Znając Was dobrze wiem, że jak zacznę przesadzać to dacie mi błyskawicznie znać 😉

  24. Cześć

    Bardzo fajny wpis. Czytam ten wpis będąc w Australii niestety nie na wakacjach tylko służbowo. Fajny kraj nie z takimi kontrastami jak Indie ale i tak wolę Polskę. A wyjazdy wykorzystuję do inspiracji jak coś można lepiej zrobić w naszym kraju.

    Pozdrawiam

    Jacek.

    • Hej Jacek,
      Życzę Ci bardzo miłego pobytu na antypodach. Fajne czasy, w których możemy napisać, „jestem w Australii, ale i tak wolę Polskę” 🙂

  25. Ludzie tacy są że interesuje ich kasa obcych ludzi…to czy podasz ile zarabia blog to już tylko i wyłącznie Twoja decyzja :-)…może lepiej nie podawać, żeby innym nie ściskało 😛

  26. Z tym wyjazdem to bardzo dobry pomysł jest.. Ja po raz kolejny przerabiałem właśnie jesienną deprechę bo nie dość że sama pogoda może dołować w naszym kraju to jeszcze u mnie październik i pierwsza połowa listopada to najgorszy okres pod kątem zleceń.. I jak przeczytałem sobie wstęp tego artykułu to pomyślałem sobie – a może właśnie wtedy warto gdzieś wyjechać, gdzieś daleko gdzie zamiast o pracy będę myślał o czym innym. Warte przemyślenia choć wiadomo że na tak długo, prowadząc własną działalność, wyjechać się po prostu nie da (chyba że się ją zawiesi na ten okres co też nie jest głupim pomysłem). A więc zamiast wakacji w postaci kilku różnych wypadów latem, jeden i konkretny w październiku. Całkiem niezła myśl..

  27. Czytam Twojego bloga prawie od samego poczatku i po raz pierwszy musze skomentowac. NIE PUBLIKUJ DOCHODOW. To bylby wielki blad.
    Rob to co robisz do tej pory, konsekwentnie i merytorycznie. Buduj wszystko spokojnie i z umiarem, na solidnych fundamentach. Reszta, w tym slawa i pieniadze, przyjda same.
    Michal Szafranski niestety przedobrzyl. To polroczne „amerykanskie” promowanie sie, nachalne artykuly o wielkich sukcesach – czasami czulem ze koles chce sie zmienic w Paris Hilton. Inna opcja, ze to wszystko troche go przeroslo i nie wiedzial kiedy wyhamowac. W kazdym razie pewnie czesc osob zaczela tego miec dosc.
    Teraz widze odwrot od tego u niego, i bardzo dobrze. Nie jestem pewien, czy powinnismy we wszystkim nasladowac Amerykanow.
    Ja bym nie wchodzil do tej samej rzeki. Po co? Dla wiekszych emocji u Czytelnikow? Ogladalnosci?
    Dla mnie jestes jednym z nielicznych blogerow, ktory w zasadzie nie zrobil zadnych bledow. Jestes profesjonalny, spokojny i ostrozny. Ja bym tego nie zmienial. To przyniesie wieksze efekty na dluga mete.
    Powodzenia!

    • Hej MM,
      Serdecznie dziękuję za Twoją opinię. Po przeczytaniu tylu komentarzy sprawa publikowania zarobków jest jasna.

      Bardzo cenię Michała i myślę, że jego sukcesy dla wielu osób są bardzo inspirujące. Ja tam lubię gdy ktoś ma odwagę by z dumą mówić o własnych osiągnięciach. A powodów do dumy w przypadku Michała jest bardzo wiele.

  28. Moim zdaniem, należy odróżnić różne dochody z bloga. Nie znam się na tym dokładnie, ale prawdopodobnie wynikają one z:
    1. wejść na stronę
    2. pisania artykułów sponsorowanych
    O ile wejścia na stronę to Twoja zasługa i mogę tylko gratulować, to artykuły sponsorowane to już z tym mam trochę kłopot. Jeśli rekomendujesz jakiś produkt, to chciałbym jako czytelnik wiedzieć, czy dostajesz za to pieniądze. Takie negocjacje i możliwość zarobienia dodatkowo na prezentacji produktu stwarzają trochę niejasną sytuację. Znam Ciebie osobiście i nie wątpię, że ędziesz „reklamował” produkty w które sam wierzysz. Mam nadzieję, że tak będzie zawsze, ale pokusa i ryzyko istnieje.
    Uważam też, że nie wystawianie rankingu pożyczek jest dobrym i przemyślanym ruchem z Twojej strony. Konflikt pomiędzy szerzonymi ideami, a wstawianiem informacji i produktów sprzecznych z Twoją filozofią działania dałoby skutek odwrotny, zarobiłbyś na jednym artykule, ale w perspektywie straciłbyś czytelników ( i większe dochody w przyszłości)
    Podsumowując: jak dla mnie informować o przychodach (ale też kosztach) bloga, a na pewno informować, jeśli dostajesz pieniądze za opisywane produkty. pozdr Jarek

    • Cześć Jarek,
      Za każdym razem gdy artykuł powstaje przy współpracy z partnerem lub gdy są w nim afiliacyjne linki będzie to zawsze jasno napisane.
      Co do transparentności w tym zakresie nie mam żadnych wątpliwości.

  29. Ja nie potrzenuję wiedzieć ile zarabiasz; i tak będę czytał :).

    Co do cyklu Prosty Rachunek: czy odcinki będą dłuższe niż teraz, czy format 4-minutowy pozostaje?

  30. Marek Marecki

    Jestem stałym czytelnikiem bloga, sposób w jaki go prowadzisz przemawia do mnie:)

    Podzielam zdanie innych czytelników, że nie ma potrzeby ujawniania dochodów z bloga.
    Jestem tu by czerpać informacje, wskazówki z merytorycznych wpisów, by „po przebywać” z osobami podobnymi do mnie.
    Zrezygnowałeś z etatu i to mnie ucieszyło. Życzę Ci abyś mógł żyć pełnia życia z pomocą dochodów z blogowania 🙂
    Tak wspomnę, że spodobało mi się Twoje podejście do zarabiania na reklamowaniu pożyczek/kredytów.

    Oglądałem już film Jacka Walkiewicza i pokusiłem się o przeczytanie książki jego autorstwa 🙂

    • Hej Marek,
      Dziękuję bardzo za komentarz i cieszę się bardzo, że jesteś stałym czytelnikiem.
      No to myślę, że sprawę dochodów mamy jasną 😉

  31. Bardzo serdecznie dziękuję Wam za opinie na temat publikowania informacji o zarobkach z bloga.
    Miałem pewne wątpliwości, jednak po Waszych komentarzach nie mam już żadnych. Sprawa przesądzona.
    Doceniam bardzo Waszą szczerość. Trzymamy się zatem tematu FINANSE OSOBISTE i robimy dalej swoje 🙂

  32. Dokładnie – finanse OSOBISTE. Również dla mnie kompletnie nie ważne są kwoty jakie zarabiasz na blogu a droga i motywacja którą dajesz mi w drodze do wyjścia z zadłużeń. Docierasz do ludzi swoim przejrzystym językiem. Tak jak piszesz „robimy dalej swoje”.
    Dziękuję!

  33. Marcin,

    Rowniez uwazam, ze nie ma sensu ujawniac zarobkow. Zaraz beda porownania do Szafranskiego, a to nie ma sensu. Dla mnie obecnie jestes rzetelniejszy, naturalny, poprostu bardzo ok 😉

    Z drugiej strony zarobki wzbudzaja zainteresowanie…

    …wiec moze informuj, czy dobrze Ci idzie, czy miesiac do miesiaca, rok do roku jest lepszy, pokaz procentowo „co” generuje przychod i koszt….

    • ” Stali czytelnicy bloga doskonale wiedzą, że jestem gorącym zwolennikiem inwestycji w doświadczenia, o których napisałem w artykule: „Ile szczęścia da się kupić?” Gdy w jednym z serwisów natrafiliśmy na fajną ofertę (bilet lotniczy w dwie strony za 980 zł), nie wahaliśmy się nawet przez chwilę. Kiedy pojawia się okazja – trzeba z niej korzystać.”
      I to jest chyba najważniejsza konkluzja nt. ” Co warto, a co się opłaca”.

  34. Witam Cię,
    jestem pozytywnie zaskoczona, że tyle odcinków „Prostego Rachunku” już powstało. Bardzo lubię i chętnie widziałabym cykl „pełnometrażowy” min 40-to minutowy odcinek, a nie 4-ro 🙂
    Co do publikacji przychodów z bloga, uważam, że nie jest Ci to potrzebne. Jesteś wiarygodny dla czytelników bez tego, może zyskałbyś kilku nowych, ale czy warto? Nie uważam, żeby popularność bloga znacznie wzrosła po tym jak opublikujesz konkretne sumy.
    Od publikowania dochodów jest Michał 🙂 Postawił na 100% transparentność dochodów i takie publiczne rozliczenia mnie przekonują.

  35. A ja uważam, że Pana szczerość, a nie hipokryzja, która nas otacza będzie jeszcze bardziej doceniona i jestem przekonany, że w perspektywie czasu Panie Marcinie będzie to przynosiło jeszcze większe korzyści! Nie mogę się doczekać szkolenia 🙂 !!! POZDRAWIAM!

  36. Gratuluję wyprawy do Indii 🙂
    Odnośnie publikowania dochodów z bloga, odradzam, Polacy nie lubią, kiedy emanuje się sukcesem zbudowanym na czyjejś niewiedzy, pomimo bardzo dużej wiarygodności…

  37. A ja lubię wiedzieć, kto ile zarabia i na czym 🙂 To czasem działa jak zimny prysznic, bo na najniższej krajowej siedzę! To taki kop! Rusz głową babo! A na Michałka Szafrańskiego nie dam złego słowa powiedzieć. Dzięki niemu zarobiłam 88zł ! 🙂 Chłopak wszystkim nie dogodzi, a ja Go szanuję i cenię. Mam dwóch ulubionych blogerów: Marcinka! i Michałka! 🙂

  38. „Gromadź oszczędności, ciesz się życiem, inwestuj i pomagaj innym” – jasno zdefiniowałeś swój cel. Znasz drogę. Podążaj po niej! To chyba nie blog, który ma zaspokoić ciekawość ile można zarabić na blogu? Można się tego dowiedzieć gdzie indziej. Twoja prac, Twoj płaca. Czy pomoże to komuś w gromadzeniu oszczędności, w cieszeniu się życiem, w inwestowaniu? „Finanse są bardzo osobiste” i zachęcam by na tym blogu takie pozostały. Powodzenia.
    /-/ stały czytelnik

  39. świetny wpis, może nie wyrażę się wybitnie fachowo bo jakoś po prostu po tym akurat nie na to mam ochotę, po prostu dosyć inspirujący i motywujący także dzięki kolejny raz za ciekawy artykuł 😉 Powodzenia

  40. Walkiewicz super gość, mam do niego ogromny szacunek bo naprawdę zna się na rzeczy i umie rozbudzić, zmotywować do działania 🙂 poza tym Twój artykuł też jest bardzo interesujący także powodzenia dalej i pozdrawiam 🙂

  41. Witam szacun za rezygnacje z promocji lichwy -mozna tez zarabiac pieniadze uczciwie i tego sie trzeba trzymac,jezeli chodzi o zarobki Marcin to lepiej nie upubliczniaj ,ludzie w Polsce jeszcze za mało zarabiają i bedą zazdrościć skup sie lepiej na tym co robisz a dobrze Ci idzie pozdro z Wrocka ,wypoczywaj na maxa.

  42. Cześć Marcin!
    Wakacje w Indiach udane?
    Fakt, wszędzie dobrze gdzie nas nie ma, tak często myślimy i zazdrościmy innym. Po obejrzeniu ostatniego filmu o sytuacji kobiet w Indiach pt:” 3 na godzinę”, myślę, że mieszkamy w bardzo fajnym kraju i warto to docenić.
    Co do ujawniania zarobków, jestem przeciwna. To tak samo jak ujawnić swoje dochody np z tytułu umowy o pracę czy własnej działalności. Pieniądze zawsze przyciągają ludzi i każdy się chętnie dowie ile zarabiasz tylko po co?
    Ci, którzy czytają nie robią tego dlatego, że na tym zarabiasz tylko, że robisz to dobrze i już.
    To taka moja subiektywna opinia 😉
    Miłego dnia!

  43. Marcinie,

    Jak zawsze ciekawie, ” od deski do deski”.
    Wydaje mi się, że wiedza ile zarobiłeś na afiliacji – nikomu nie jest potrzebna… Może jestem staroświecka – ale o zarobkach prywatnych się nie rozmawia, nawet na blogu finansowym

  44. Jak pomocna dla absolwenta prawa jest informacja ze znany mecenas w Warszawie bierze 450eur/godzine? Bez wartości, poza sensacje w stylu tabloida nie ma to wartości.
    To samo tutaj, jeśli kogos wysokość dochodow z bloga ma sklonic lub zniechecic do blogowania to jest to marna motywacja

  45. Witaj,
    Trochę odświeżę wpis, dopiero dzisiaj do niego dotarłam.
    Kilka spraw, które mi przyszły na myśl w trakcie czytania.
    Po pierwsze zarobki: dla mnie osobiście możesz zarabiać nawet miliony miesięcznie i tego Ci z całego serca życzę. Strasznie mnie denerwuje, kiedy ktoś mi się chwali, że zarabia tak dobrze, że stać go na jednodniowe zakupy w Londynie, wypasiony samochód prosto z salonu i wakacje w Tunezji :-). Dla mnie „ok, super, świetnie że Ci się wiedzie”, ale kiedy ten ktoś oczekuje jednocześnie ode mnie, że będę zazdrościć, zapala mi się „światełko”… Jak już wielu przede mną napisało, zaniechaj tego pomysłu i zarabiaj dalej 😉
    Druga sprawa, wpisy sponsorowane, o ile wartościowe, spoko, chętnie poczytam, zwłaszcza w temacie oszczędzania długoterminowego, pod kątem emerytury. Nie zagłębiałam się (jeszcze) uważniej w temat IKE/=IKZE, lub o inwestycyjnych lokatach terminowych, plusy i minusy, takie „łopatologiczne” rozwinięcie tematu, pod kątem „co warto, a co się opłaca” ;-).
    Wreszcie „Prosty rachunek”, podpisuję się pod tym, co ktoś już napisał, że taki materiał powinien trwać znacznie dłużej, niż 4 minuty…
    I wolałabym bardziej to, zamiast kolejnego idiotycznego odcinka „Ugotowanych” czy „Szukam żony dla mojego synalka…” brrr.
    Marcin, powalcz o (niech Ci będzie) dwa odcinki na miesiąc, ale niech one trwają 40 – 45 minut (a najlepiej 60 bez idiotycznych reklam 😉 ).

    Pozdrawiam
    Anka

  46. Szanuje, ze nie robisz z siebie slupa ogloszeniowego 🙂 Im mniej kampanii robisz tym wiecej one są warte.

  47. Jak zwykle trafne poglady i wyczerpujacy artykul;) czytajac Ciebie mam wrazenie jakbym czytala mojego doradce finansowego Pana Norberta Pyffel. Może też powinienes pomyśleć o tym żeby zająć się doradctwem profesjonalnie;)? widzę potencjał!

Odpowiedz