Czego o finansach nauczył mnie Matrix?

39

Rzadko sięgam po film, który już raz widziałem. Zwykle uznaję to za stratę czasu. Jednak pierwsza część Matrixa braci Wachowskich to jeden z wyjątków, po który sięgnąłem już kilka razy. Ten film skłania mnie zawsze do ciekawych przemyśleń i to w nim pada jedno z moich ulubionych zdań: There is a difference between knowing the path and walking the path (czyli w wolnym tłumaczeniu: Znać właściwą drogę, a iść właściwą drogą to dwie różne rzeczy).

Dlaczego przytaczam dzisiaj to zdanie?  Bo chciałbym Cię skłonić do bardziej odważnego i konsekwentnego działania. Od czasu do czasu kontaktuję się z osobami, którym gdzieś po drodze podpowiedziałem, jak naprawić sytuację finansową. Ku mojej radości wiele z tych osób świetnie sobie radzi. Są jednak też takie, które stoją w miejscu. Mówią: Tak wiem, miałem to zmienić, ale nie było okazji…

Chciałbym Ci dzisiaj przypomnieć o ważnej sprawie. Na moim blogu i w książce Jak zadbać o własne finanse? znajdziesz sporo konkretnych wskazówek. Są one proste, sprawdzone, oparte na zdrowym rozsądku. Jednak nic się nie zmieni bez Twojego wysiłku i działania. Nie wystarczy wiedzieć, co robić. Trzeba to zrobić! Każdego dnia, krok po kroku, systematycznie do przodu.

Dwa rodzaje lenistwa.

Czasami dochodzę do wniosku, że przeciętny Kowalski jest zbyt leniwy, by zostać zamożnym człowiekiem. Chciałby mieć pieniądze, ale nie chce włożyć wysiłku, aby je zdobyć. Łudzi się, że jakoś to będzie. No i „jakoś” jest: długi, brak oszczędności, kiepska praca i stwierdzenie: W Polsce życie jest trudne. Gdybym tylko żył w bogatszym kraju… Taki Kowalski nawet  w bardzo bogatym kraju będzie biedny.

Gdy mówię o lenistwie, mam na myśli jego dwa rodzaje. Pierwszy to ten najbardziej oczywisty: wkładanie minimum wysiłku w to, co się robi, bylejakość, leżenie brzuchem do góry, marnowanie czasu, pochłanianie odmóżdżających programów w telewizji, itp.

Drugi jest równie groźny, choć na pierwszy rzut oka z lenistwem się nie kojarzy. Ten rodzaj lenistwa polega na robieniu rzeczy wygodnych i znanych. To działanie na autopilocie, bez wysiłku umysłowego. To trwanie w starych nawykach i konsekwentne trzymanie się strefy komfortu. To brak aktywnego i świadomego realizowania celów. To wreszcie zdobywanie wiedzy i niestosowanie jej w praktyce. Przy tym rodzaju lenistwa można solidnie się zmęczyć i napracować, a jednocześnie niewiele osiągnąć.

Idziesz już właściwą drogą, czy jeszcze się czaisz?

– Idę, idę – odpowiesz zapewne automatycznie. To zróbmy mały test. Odpowiedz sobie szczerze na poniższe pytania i sprawdź, czy faktycznie idziesz, czy tylko tak myślisz?

  1. Ile w tym tygodniu poświęciłeś czasu na zaplanowanie własnych finansów? Ile na oglądanie TV lub rozrywkę w Internecie?
  2. Ile wyniosła Twoja wartość netto na koniec poprzedniego miesiąca? (o liczeniu wartości netto przeczytasz tutaj)
  3. Ile ma ona wynosić za 5 lat? Jaki jest Twój cel?
  4. O ile wzrosła Twoja wartość netto w pierwszym kwartale tego roku? Gdzie będziesz za 5 lat jeśli będzie ona rosła w tym tempie? Czy to zgodne z Twoim celem?
  5. O ile powiększyłeś swoje oszczędności od początku tego roku?
  6. Czy zrobiłeś budżet na ten miesiąc i monitorujesz wydatki? (cykl o budżecie domowym znajdziesz tutaj)
  7. Co zrobiłeś w tym roku, by powiększyć swoją wiedzę o finansach?
  8. Co zrobiłeś w tym roku by zwiększyć swoje zarobki?

I jak wyglądają Twoje odpowiedzi? Jesteś z nich zadowolony? Jeżeli nie są takie, jakich oczekiwałeś, to działaj! Wiedzę przecież już masz. Teraz po prostu działaj! Piszę to, bo bardzo zależy mi na Twoim finansowym sukcesie. Pamiętaj:

Znać właściwą drogę, a iść właściwą drogą to dwie różne rzeczy.

Trzymam za Ciebie kciuki i życzę Ci bardzo miłego weekendu. W piątki robimy sobie zwykle w domu filmowe wieczory przy lampce wina. Może polecisz mi coś fajnego do obejrzenia? 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze39 komentarzy

  1. Marcinie, myślę, że film ‚Big Short’ będzie dla Ciebie interesujący (o ile jeszcze go nie widziałeś).
    Pozdrawiam i dziękuję za kolejny inspirujący wpis na blogu.

    • Dziękuję Marek. „Big Short” faktycznie rewelacyjny. Już go widziałem, ale serdecznie dziękuję za polecenie. Zdecydowanie warto go obejrzeć – świetnie pokazuje czym różni się podejmowanie decyzji w oparciu o fakty i dobrą analizę, od podejmowania decyzji w oparciu o opinie innych. I oczywiście to świetna rozrywka, obnażająca kulisy branży.

      • Film nakręcono w oparciu o książkę Levisa o tym samym tytule. Polecam jego kolejną pozycję BOOMERANG , traktująca o przyczynach upadłości finansowej niektórych państw min. Grecji, Irlandii, Islandii.

  2. Jak zawsze trafnie i w punkt.
    Ja póki co na początku tej ścieżki, nie obok, nie w okolicy, ale na niej. Czy będę na niej dalej to się okaże za kilka miesięcy.

    Film na piątkowy wieczór?
    Koniecznie „Sędzia” z Robertem Downey Jr. i Robertem Duvallem

  3. 3 razy oglądałem Drogę do szczęścia (Revolutionary Road, 2008) z Winslet i DiCarprio (chociaż najlepsze i najbardziej trafiające do człowieka teksty wypowiada Michael Shannon). Polecam każdemu, film nakłania do przemyślenia, czy będziemy żyć wygodnie, w ramach swojej strefy komfortu, czy będziemy szukać tego o czym zawsze marzyliśmy, ale brakuje nam odwagi żeby zmienić to „wygodne” życie (a jak opowiadamy znajomym o swoich marzeniach to patrzą z politowaniem po co chcemy cokolwiek zmieniać, skoro wszystko jest „ok”).

    • Dzięki Kamil. Kolejny film na moją listę 🙂
      Tytuł, który podałeś po polsku, przypomniał mi o jeszcze jednym świetnym filmie, który oglądałem 2 razy: „The Pursuit of Happyness” z Willem Smithem.

  4. Jest jeszcze inny rodzaj lenistwa, to taki rodzaj który napędza do ułatwiania sobie życia, nie chce pracować ciężko bo jestem leniwy dlatego zrobię np. robota który zrobi to za mnie.
    Jeśli w pracy trzeba przejść 10 etapów żeby praca została wykonana to leniwy człowiek postara się każdy z tych etapów ułatwić albo nawet wyeliminować aby potrzeba było na tą pracę jak najmniej wysiłku.
    Co do tych punktów bez sensu jest określanie ile chce się zarabiać netto za 5lat albo czy poprawiły się zarobki na początku roku, inflacja może sprawić że za 5lat 5k zł będzie średnią krajową, jeśli ktoś dzisiaj zarabia np. 3,5k to jego poziom życia i tak będzie na tym samym poziomie.

    • To nie lenistwo. To raczej kreatywność 🙂

      Planowanie i wyznaczanie celów jest bez sensu? Hmm… Jasne – lepiej działać „na spontanie”. Tak przecież robi większość ludzi. Tylko…..większość jest biedna.

  5. Revolutionary Road to film o brutalnym zderzeniu marzeń z rzeczywistością, a może zwyczajnie o dorosłości. Na piątkowy wieczór polecam „Dzikie historie” Pedro Almodovara, kilka ciekawych historii o zemście z przymrużeniem oka.

  6. bardzo fajny artykuł, sam mam polisę założoną rok temu przed emisją reklam ,, młodzi bogowie” jestem zadowolony ubezpieczenie jest i część pieniędzy odkłada się
    co do filmu to polecam ,, In Time” ( ,,wyścig z czasem” ) film o tym jak ludzie kupują ( dosłownie) swój czas i ile tak naprawdę nasz czas jest warty

  7. Witaj Marcin,
    Ja bym Ci poleciła film pt. ” Praktykant” z Robertem De Niro.
    Poza tym świetny artykuł!
    Pozdrawiam

    • Dzięki Ola. Bardzo lubię Roberta De Niro, a Praktykanta jeszcze nie widziałem. No, to kilka piątkowych wieczorów mam już zaplanowanych 🙂

  8. jak zawsze świetny post 🙂
    ja jestem na tej drodze od lipca – na razie biegnie ona mocno pod górę /walka z długami/ ale w czerwcu osiągnę jej szczyt i potem już z górki 🙂

    co do filmów:
    John Q – w roli gł. Denzel Washington
    The next three days – Russel Crowe
    The Pursuit of Happyness – ten, widzę że już oglądałeś

  9. Bracia Wachowscy to od niedawna już siostry Wachowskie: Lana i Lilly (Andy – przed operacją). Czyli teraz Matrix jest sióstr Wachowskich.

  10. Niedawno tu trafiłem , ale jestem zainteresowany. Będę śledził bo lubię mądre pomysły.
    Z filmów polecam Whiplash. Najlepiej być fanem muzyki i gry na perkusji i koniecznie odpalić kino domowe! Genialna rola J.K.Simmonsa choć osobiście nie zgadzam się z modelem nauczyciela, który prezentował. Pozdrawiam!

  11. Zawsze mówię, że moim zwierzęcym totemem powinien być leniwiec 😉 Ale z finansami jak widzę nie jest tak źle. Największe osiągnięcie: przekonałam partnera do prowadzenia domowego budżetu i naprawdę na serio to robimy od trzech miesięcy. Może to krótko, ale od czegoś trzeba zacząć. Wprowadziliśmy też system „koszyków” do których co miesiąc trafiają pieniądze na zaplanowane wydatki typu wakacje, nowy rok szkolny, czy prezenty świąteczne. Po raz pierwszy wrzesień i grudzień nie będą się wiązały z odczuwalnie większymi wydatkami, bo te pieniądze będą już dawno zgromadzone.

    A na piątek (kolejny) polecam „Snajpera”. W końcu walka o finansową przyszłość to też wojna 😉

  12. Dobry artykuł, w sam raz, żeby nie popaść w samouwielbienie:) Ja jestem na właściwej drodze, odkąd wpadłam na Twój blog, a było to w lutym, robię porządki w swoich finansach. Co więcej, zainspirowana komentarzami pod artykułami, zaproponowałam utworzenie w mojej szkole(gimnazjum) klasy z edukacją finansową- prowadzoną przez trzy lata, jako dodatkowy przedmiot. I mam akceptację- od września taka klasa ruszy:)

    • Toż się Ciekawski ujawnił! Z ciekawości można sobie zadać trud i przeczytać inne artykuły na blogu, które zapewne wyjaśniłyby, co dostrzega Autor w otaczającym go świecie. Dzięki takim pseudofrankowiczom na świecie jest miło i bezpiecznie, a ludzie się szanują. Przepraszam Ciebie Marcin oraz Czytelników bloga za odpowiedź na ten „cenny i sporo wnoszący” komentarz, bo w zasadzie to szkoda prądu…

  13. Marcin, dzięki za ten tekst. Krótko i zwięźle. W ogóle dajesz do myślenia i działania na co dowodem jest wypowiedź Kasi. Brawo Kasiu !.

  14. Na początku to sobie pomyślałam, że łomatko, oprócz budżetu to nie mogę żadnego punktu odhaczyć! Ale przynajmniej zmobilizowałeś mnie do jakiegoś ruchu. Udało nam się odkopać wartość netto, którą liczyliśmy z mężem 1,5 roku temu. I okazało się, że wzrosła o jakieś 70 tys. złotych! Niesamowite uczucie, budujące 😉 Poza tym fajnie, że widzimy, że pieniądze wpakowane w remont mieszkania nie „rozpłynęły się”, tylko znacząco podniosły jego wartość.
    Gorzej z planami na „za pięć lat”. Nie potrafię tego oszacować. Przemnożyć to co udało nam się osiągnąć teraz? Marzy mi się dom z ogrodem na odludziu, ale mam stracha przed takimi dużymi planami. Mam wrażenie, że realizacja takich planów to pewnie z 15 lat!

  15. A ja polecam Mściciel z Wall Street (Assault on Wall Street – z 2013 r. – ale film obejrzeć bez dzieci). Taka przestroga dla zbyt pazernych bankierów.

  16. wchodzę na ścieżkę o której dużo wiem
    Film polecam „Lep na muchy” o niekonwencjonalnym dochodzeniu do pieniędzy;)

  17. Witam
    Tekst jak zwykle motywuje… Za co bardzo Ci jestem wdzięczny i dziękuję.
    Co do filmu to polecam ,, Bankowiec” o kulisach działania niektórych Niemieckich banków. Historia na faktach autentycznych.Opowiadana przez byłego pracownika.
    Pozdrawiam

  18. Witaj Marcin,
    Chciałam podzielić się swoja metodą ” nowego oszczędzania ” próbuje różnych, oczywiście Twoje rady są testowane z różnym skutkiem , pewnie zależnie od mojej determinacji, ale moja ” nowa ” teraz mnie najbardziej cieszy . Moja rodzina składa się z pięciu osób , więc wydatki miesięczne na dzieci są spore . Nowa metoda mojego oszczędzania przy tak licznych wydatkach miesięcznych dużej rodziny , polega na przelewach różnicy oszczędności na moje konto np . wykorzystując kod rabatowy w nowym sklepie na kwotę 25 zł przy zapisaniu się do newslettera sklepu a tak czy siak zakup był podstawowy i obowiązkowy ( jakieś 8 minut rejestracji i jest 25 zł na koncie ) . Zdumiewająca jest moja obserwacja miesięczna o ile oszczędności rosną – przy skrupulatnym przelewaniu sobie zaoszczędzonych kwot . Czasem wpada na allegro kod rabatowy na 80 zł przy zakupie nowych opon ( obowiązkowy zakup tak czy siak przy zużytych ) czasem kod ze sklepu czy nawet oszczędność na wysyłce 15 zł przy zakupie za kwotę 100 zł w aptece ( tak czy siak antybiotyk z osłonka był potrzebny dla któregoś z dzieci ) . Kwota 300 zł ot tak miesięcznie wpada – po 3 miesiącach oszczędność jest bardziej widoczna – więc tak trzymam . Wcześniej nie chciało mi się tak a-pros lenistwa szukać – z mety kupowałam co potrzeba i przepłacałam – teraz widzę ile ?? Tak przy okazji lenistwa , parę minut wysiłku a duże rezultaty . Polecam , na prawdę warto .
    Pozdrawiam
    Asia

  19. To takie smutne, używać Matrixa – metafory wyrwania się z ograniczeń jakie nakłada na nas „system” do odnoszenia się do najmocniejszego elementu naszego systemu – pieniędzy i pogoni za nimi.

    Rozumiem, że każdy ma swoje cele etc. itp., ale proszę nie mieszać symbolu „duchowego wyzwolenia” – widzieliście aby ktokolwiek w Matrixie używał pieniędzy, albo tęsknił do systemu (poza jedną postacią co wolała wołowinę od papki 😉 do określania swojej wartości miarą pieniądza i szybkością z jaką cyferki szybują do góry (niewątpliwie to wymierne i czytelne)

    Toż to śmieszne jest 😉

    • Tomasz,
      Skoro tak filozoficznie podchodzisz do sprawy, to mam do Ciebie pytanie.
      Co Twoim zdaniem narzuca więcej ograniczeń? Posiadanie pieniędzy czy ich brak? 😉

      • To zależy od człowieka.

        Dla jednego posiadanie pieniędzy będzie wiązało się z potrzebą posiadania więcej i strachem przed stratą, dla drugiego, który nie ma pieniędzy będzie mu wstyd, że tak jest i nie będzie potrafił zrobić czegoś dla siebie/bliskich przyjemnego/wartościowego bez ich udziału, dla trzeciego brak pieniędzy to żaden problem, bo wystarczy mu bliska relacja i odnajdywanie radości i spełnienia w prostym życiu, dla czwartego pieniądze to najlepszy przyjaciel umożliwiający karkołomne ale zabezpieczone eskapady w świat i zabezpieczenie dla bliskich w razie śmierci etc etc. 😀

        Człowiek to podmiot i punkt odniesienia.

        I żeby nie było, sam chcę zarabiać więcej, ale nie mam wątpliwości, że Matrix jest filmem o ucieczce od pieniądza i świata ‚sukcesu’ mierzalnego właśnie w nim.

  20. Jesli jeszcze nie ogladales Marcinie, polecam:

    Niepokonany Seabiscuit (Seabiscuit)
    Slumdog. Milioner z ulicy (Slumdog Millionaire)
    Choć goni nas czas (The Bucket List)
    Jak zostać Królem (King’s Speach)
    Siła spokoju (Peaceful Warrior)
    Pamietnik (The Notebook)
    Zielona mila (The Green Mile)
    Nietykalni (Intouchables)
    Australia

    I o troche innym charakterze:

    Pretty Woman
    Narzeczony mimo woli

    Wartosciowego ogladania!
    Pozdrawiam z drogi 🙂
    Beata

  21. Trafiam tu niedawno. Twój blog to jeden z lepszych, które czytam na temat finansów 🙂
    Polecam filmy:

    Romans na godziny, tyt. oryginalny: 5 to 7
    Królowa pustyni, Queen of the desert – z Nicole Kidman
    En equillibre (tyt. polski: W harmonii)
    Walk on the wood (tyt. polski: Spacer z niedźwiedziami)
    Kapitan Philips – z Tomem Hanksem

    Pozdrawiam
    Gosia

  22. Polecam film pt. „Wszystko za życie” (ang. Into the Wild) na podstawie powieści o tym samym tytule.
    Historia jak pozbyć się wszystkiego i radzić sobie bez pieniędzy, podróżując i kształtując swój pogląd na świat.
    Pozdrawiam serdecznie
    Sergiusz

Odpowiedz