FreshMail.pl

Budżet domowy szybko i przyjemnie? Konkurs z fajną nagrodą.

64

Wiele osób, które chcą świadomie zarządzać własnymi pieniędzmi, napotyka spory problem. Prowadzenie budżetu domowego, a szczególnie spisywanie wydatków, jest dla nich prawdziwym koszmarem. Czy są jakieś sposoby, by temu zaradzić?

Dawno już nie pisałem o prowadzeniu domowego budżetu. Miałem ku temu solidne powody, o których napiszę na samym końcu. Teraz jednak chciałbym podpowiedzieć co nieco tym z Was, którym prowadzenie budżetu domowego po prostu nie wychodzi. Zaczynaliście już kilka razy? Udawało się przez parę tygodni, a potem… znów wszystko wracało “do normy”? Zobaczmy, co można z tym zrobić.

Konkurs rozstrzygnięty. Wyniki znajdziecie na końcu wpisu.

Nie lubisz robić budżetu? To normalne.

Wiecie, że sam od lat prowadzę budżet swojej rodziny i – co tu dużo kryć – lubię to. Poczucie pełnej kontroli nad tym, co robią moje pieniądze, sprawia mi przyjemność, zaś oszczędności rosnące znacznie szybciej od wydatków, utwierdzają w przekonaniu, że to po prostu działa. Nie mam jednak złudzeń – to, co dla mnie (oraz innych miłośników cyferek) jest przyjemnością, dla większości ludzi jest po prostu kolejnym, średnio przyjemnym obowiązkiem. To całkiem normalne.

Problem niestety polega na tym, że aby skutecznie dbać o własne pieniądze, warto czasem robić rzeczy “nienormalne” – a budżetowanie to jedna z nich. Budżet – czyli plan dla naszych pieniędzy na dany miesiąc – wielokrotnie przyspiesza postępy, o czym możecie przeczytać w artykułach z cyklu: Budżet domowy krok po kroku.

Czy robienie budżetu domowego może być szybkie i przyjemne? Moim zdaniem jest to możliwe przynajmniej w dwóch sytuacjach:

Opcja 1: dobra aplikacja

Gdy robimy coś po raz pierwszy, jest to ciekawe i ekscytujące. Tak bywa z pierwszym budżetem domowym – odkrywamy, na co rozchodzą się pieniądze, identyfikujemy przecieki, dziwimy się, jak dużo możemy zaoszczędzić. To wszystko sprawia, że zwykła kartka z kalkulatorem lub prosty arkusz w Excelu wystarczą.

Po jakimś czasie okazuje się jednak, że takie narzędzia są niewygodne. Planowanie z ich pomocą zajmuje sporo czasu i staje się kolejnym obowiązkiem. Efekt? Ci, którzy zacisną zęby, dalej będą planować oraz spisywać wydatki. Po jakimś czasie usprawnią swoje Excele i wszystko będzie OK. Ci, którzy mają “słabszą silną wolę” – po kilku próbach odpuszczą.

Przez lata wypróbowałem wiele sposobów na prowadzenie budżetu i teraz nie mam już wątpliwości: aby robić to sprawnie i z przyjemnością potrzebna jest dobra aplikacja. Czyli taka, która:

1. Pozwala zaplanować konkretną kwotę na różne kategorie wydatków.
2. Pozwala na bardzo łatwe rejestrowanie wydatków, od razu przypisując je do właściwej kategorii.
3. Pozwala na szybkie wyciąganie wniosków – dzięki raportom i dostępowi do historycznych budżetów.
4. Jest prosta w obsłudze.
5. Korzystanie z niej staje się prostym nawykiem.

Ten wpis nie będzie jednak o aplikacji. Przypomnę tylko, że korzystam z YNAB (to nie jest link afiliacyjny), bo – pomimo prób – nie znalazłem takiej, która odpowiadałby mi bardziej.

Opcja 2: życie bez budżetu – z tego, co zostanie

Nie mam złudzeń – wiele osób i tak nie zrobi kompletnego budżetu, nawet jeśli aplikacja będzie kosmiczna. Ale jest dla nich ratunek. Budżet domowy prowadzi się moim zdaniem z dwóch powodów, których wspólnym mianownikiem jest słowo: pierdoły 🙂

1. Po pierwsze: aby szybciej budować oszczędności, zapobiegając rozchodzeniu się pieniędzy na pierdoły.
2.
Po drugie – aby mądrzej wydawać pieniądze – przeznaczając je na sprawy, które są dla nas ważne (w moim przypadku są to np. podróże), zamiast wydawać je na pierdoły.

Ten drugi cel – mądrzejsze wydawanie – wymaga przemyślanego budżetu. Ale ten pierwszy można zrealizować minimalnym nakładem pracy. Wystarczy przygotować banalnie prosty budżet, składający się tylko z dwóch głównych kategorii:

1. Oszczędności
2. Wydatki

Kategorii “wydatki” w ogóle nie musimy rozpisywać bardziej szczegółowo. Natomiast by wiedzieć, ile przeznaczyć pieniędzy na konkretne oszczędności, na kartce papieru wypisujemy ich kwoty, np:
– Wpłata na IKE:   1065 zł
– Edukacja dzieci:   300 zł
– Wyprawa marzeń: 635 zł

———————————

Razem oszczędności: 2000 zł

Gdy tylko otrzymujemy pieniądze na konto – natychmiast dokonujemy przelewów na tak wyznaczone cele. Na rachunku bieżącym zostawiamy tylko resztę, za którą staramy się przeżyć do końca miesiąca.  Jeśli nam się to udaje, to budżetowanie mamy w zasadzie z głowy. Jeśli nam się nie udaje – warto zapoznać się z cyklem Budżet domowy krok po kroku.

A co jeśli otrzymamy podwyżkę?
Wtedy 50% przeznaczamy na zwiększenie oszczędności, a pozostałe 50% na życie – i znowu budżetowanie mamy z głowy.

Metoda banalnie prosta, całkiem skuteczna i z całą pewnością lepsza, niż wydawanie wszystkich pieniędzy.

A jakie Ty znasz “budget-hacki”? – konkurs

Pomóżmy tym, którym budżetowanie idzie ciężko 😉

Wśród nas jest wiele osób, które jednak prowadzą swoje budżety domowe. Zapraszam Was serdecznie do podzielenia się w komentarzu sposobami na ułatwienie ich przygotowania. Co robicie, by było jak najłatwiej? Co Wam pomaga? Co Wam przeszkadza? Jakie macie wypróbowane sposoby?

Autor/autorka najciekawszego komentarza otrzyma ode mnie w prezencie roczną licencję na program YNAB, wartą 50 USD.

Wyniki ogłoszę w przyszły poniedziałek, 27 marca, o 20:00.

Co dalej z cyklem “Budżet domowy krok po kroku”?

Na zakończenie jeszcze tylko kilka zdań wytłumaczenia. Wspólnie z Andrzejem Broszkiewiczem tworzymy na blogu cykl Budżet domowy krok po kroku, o którego kontynuację dopytujecie w mailach i komentarzach. Jednym z pomysłów tego cyklu było stopniowe tworzenie arkusza w Excelu, który będzie pomagał w prowadzeniu budżetu. I, o ile z Excelem można przygotować niezły plan, to próby ułatwienia rejestrowania wydatków sprawiły, że… utknęliśmy w miejscu.

Dlatego w końcu doszedłem do wniosku, że chyba najlepiej będzie, jeśli wrócimy do cyklu, ilustrując go ekranami z aplikacji YNAB. Powstała ona na bazie Excela, obydwaj regularnie jej używamy, więc będzie nam zdecydowanie łatwiej. Już wkrótce wrócimy, rozpoczynając od przypomnienia kluczowych spraw w formie ebooka z najważniejszymi fragmentami wcześniejszych wpisów z tego cyklu.

Dziękuję Wam bardzo serdecznie za udział w konkursie i masę bardzo przydatnych wskazówek na temat prowadzenia budżetu domowego.
Jak widać – jest mnóstwo sposobów, by robić to łatwiej, a jednocześnie cieszyć się korzyściami, jakie niesie ze sobą pełna kontrola nad własnymi pieniędzmi.

Kto został zwycięzcą? Tym razem nagrodę zgarnie:
Aga (imię jest linkiem do komentarza).

Serdecznie Ci gratuluję i proszę o kontakt pod adresem:
blog.marcin.iwuc@gmail.com

Poznaj cały cykl Budżet domowy krok po kroku:

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 721 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze64 komentarze

  1. Ja już kilka razy w życiu tworzyłem budżet domowy i mam 2 podstawowe wnioski: taki budżet nie może być uciążliwy czyli za bardzo szczegółowy i ponieważ część wydatków należy PLANOWAĆ w szerszym horyzoncie niż miesięczny. dlatego taki budżet dobrze rozpisać na rok dzieląc oczywiście na miesiące i wydatki np na IKZE czy na wakacje rozłożyć na 12 miesięcy zamiast spinać się w maju czy listopadzie-grudniu…. jeśli chodzi o moje podejście to tego samego lub następnego dnia płacę za wszystkie stale opłaty stałe (większość mi schodzi automatycznie) : hipoteka, czynsze, media, inne kredyty, jedzenie w szkole, zajęcia dla dzieci i oszczędności-inwestycje (bo to ostatnie buduje moją przyszłość..w której nie chcę pracować 8 h dziennie 5 dni w tygodniu i mieć nad sobą szefa). dzięki temu mój budżet jest nieuciążliwy bo reszta która zastaje jest niewielka i mogę ja przeznaczyć na wspólny czas lub na moje hobby. Moja Żona pokrywa wydatki na jedzenie i chemię do domu… co do reszty jej środków to własnie rozchodzą się na „pierdoły”… jeszcze jedno to planowanie mimo ze nigdy w rzeczywistości w całości planu nie wykonuję, pozawala mi jednak w dużej mierze wiedzieć w którym kierunku zmierzam i na co mogę sobie pozwolić.

    • Witam. Planowanie budżetu domowego jest mi znane od dawna. Odkąd pamiętam odkładam pieniądze z każdej pensji. Powód dla którego w ten sposób funkcjonuję jest prosty. Dzieciństwo kojarzyło mi się tylko z brakiem funduszy na cokolwiek dosłownie.
      Mój plan jest prosty:
      PENSJA
      – opłaty ( paliwo, prąd, gaz, abonament telefoniczny itd. robię od razu)
      – konto oszczędnościowe moje i mojego dziecka ( od razu)
      – tygodniowy plan wydatków na produkty żywnościowe oraz miesięczny
      – reszta pieniędzy która zostaje do rozdysponowania ( z której prawie zawsze coś jeszcze uszczknę na czarną godzinę ).
      Zakupy robię w środy i soboty w pozostałe dni dokupuję chleb i drobne artykuły. Jedzenia staram się nie wyrzucać bo to tak jakbym wyrzuciła swoje zarobione pieniądze. Zawsze biorę paragon aby potem móc zanotować sumę w specjalnym zeszycie, jest to trochę archaiczny sposób ale mi odpowiada. Ważne jest aby dobrze zastanowić się nad tym co kupujemy i czy rzeczywiście jest nam to potrzebne.
      Wydatki domowe ( wycieczka dziecka, komunia, itd.) planuję z wyprzedzeniem co powoduje większy komfort psychiczny. Wiadomo czasem coś wypadnie niestety niespodziewanie, ale jest wtedy pula na czarną godzinę. Życie w ten sposób staje się łatwiejsze.

  2. Metoda rejestrowania wydatków (i dochodów, gdyż są nieregularne), która zadziała w przypadku mojej rodziny: Arkusz w googledocs. Podstawową przewagą nad excelem jest fakt, że możemy go odpalić w kilka sekund na każdym urządzeniu (komputer, smartfon, tablet) i wpisać koszty szybko i wygodnie – często robię to już odchodząc od kasy w sklepie. Po drugie jest zawsze aktualny i możemy go uzupełniać niezależnie.
    Dzięki zastosowaniu najprostszych funkcji w arkuszu, wiem ile mamy w tej chwili pieniędzy i potrafię podsumować co ile nas kosztowało na koniec miesiąca (zaskakująco duża pozycja „Inne” to powód do refleksji), automatycznie generują się czytelne wykresy wydatków i dochodów. Polecam!
    Oprócz tego złota zasada: najpierw oszczędności a potem wydatki na życie.

  3. Świetnie, wreszcie powrót do YNAB tak jak było to zaplanowane na początku i z którego powodu kupiłem licencję do wspomnianej aplikacji. Z perspektywy czasu nic a nic nie żałuję powyższej decyzji. Obecnie w mojej ocenie sprawnie prowadzę swój budżet domowy, a kluczem do zachowania systematyczności i łatwego wpisywania wydatków jest aplikacja mobilna połączona z aplikacją. Szkoda że wydawca YNAB porzucił rozwój aplikacji na rzecz wersji online i cyklicznej opłaty ale to co jest obecnie spełnia podstawowe wymagania.

    Z niecierpliwością czekam na kontynuację cyklu z wykorzystaniem YNAB.

    Pozdrawiam

  4. Dla mnie przy sporządzaniu budżetu domowego najważniejszą rzeczą jest oprócz oszczędności pieniędzy oszczędność czasu bo przecież czas to pieniądz :). Z tego powodu wypraktykowałem zestaw reguł:

    – paragony z potwierdzeniami zawsze po zakupie wkładam złożone parami do portfela ułatwia mi to później powiązanie wydatku z konkretną kartą płatniczą/kredytową

    – gdy uzbiera mi się w portfelu kilka paragonów wyciągam je, zszywam parami i wkładam do pojemnika z przegródkami, gdzie każda przegródka jest podpisana jako konkretna karta płatnicza, wydatek z portfela itd

    – spisywanie wydatków wykonuje dwa razy w tygodniu w środy i niedziele wieczorem. Uważam, że jest to wystarczająca częstotliwość, która pozwala mi na trzymanie kontroli i jednocześnie nie czuje się przytłoczony częstymi budżetowaniami.

    -siadając do spisywania wydatków mam już wszytko przygotowane i nie marnuje czasu na dopasowywanie paragonów do potwierdzeń i ich składowanie na kupki (doprowadzało mnie to do frustracji, a tak jest szybko i w sposób zorganizowany)

    – czas całego budżetowania wacha się u mnie od 10 do 15 minut. Najpierw weryfikuje konta ‚bez aktywności’, następnie rozliczam te z najmniejszą liczbą operacji i na końcu z największą liczbą zmian. Pozwala mi to odnosić małe ‚sukcesy’ i napędza do szybszego ukończenia księgowania wydatków.

    – po wykonaniu synchronizacji swojego budżetu z faktycznym stanem kont poświęcam jeszcze z 5 minut na analizę budżetu i sprawdzenie czy trzymam się ustalonych celów. Czynność tą wykonuję wręcz automatycznie.

    Po wielu eksperymentach taka forma spisywania wydatków weszła mi w krew i nie odczuwam dyskomfortu przy budżetowaniu. Wręcz źle się czuję w przypadku gdy z jakiś powodów nie mogę wykonać swoich rytualnych czynności. Dodatkowo moja partnerka również praktykuje te zasady co dodatkowo pozwala jej zrozumieć mechanikę budżetowania i samemu brać udział w świadomym wydawaniu pieniędzy. Po pewnym czasie nawet sama zaczęła z ciekawości przyglądać się jak księguję paragony, a aktualnie rozliczamy budżet na zmianę co oznacza, że sam siadam do rozliczania raz w tygodniu i ewentualnie sprawdzam tylko dwa razy osiąganie celów budżetowych aby być zsynchronizowanym po budżetowaniu przez partnerkę. Spisywanie wydatków naprawdę nie boli, a daje poczucie spokoju i kontroli, którego zawsze mi brakowało. Dal mnie była to podróż w jedną stronę i nie wyobrażam sobie funkcjonowania bez budżetowania.

  5. Mój sposób to arkusze kalkulacyjne zapisane na dysku Googla. Dzięki temu można prowadzić zapisany w nich budżet z każdego urządzenia (laptop/PC, telefon, tablet) udostępniać je osobom posiadającym konto googla i pracować wraz z innymi jednocześnie na jednym arkuszu (u mnie wraz z małżonką). Do tego arkusze zapisane są na jednych z najbezpieczniejszych serwerów i zawsze dostępne online. Oczywiście arkusze cały czas ewoluują bo pojawiają się nowe wydatki i potrzeby (jak np wcześniej nie przewidziany koszt – przedszkole córki)

  6. U mnie w domu to ja prowadzę budżet, ale to dlatego, że to ja a nie mój mąż mam problem z oszczędzaniem pieniędzy i niewydawaniem na pierdoły. I przyznam szczerze, że każdy aspekt prowadzenia budżetu (razem z rosnącymi oszczednościami na koncie oszczędnościowym;)) sprawia mi przyjemność. Jestem wręcz nadzwyczaj skrupulatna w spisywaniu wydatków. Nie zawsze udaje mi się utrzymać budżet, ale dzięki niemu faktycznie jestem w stanie oszczędzać spore sumy pieniędzy i zaplanować na co mogę sobie pozwolić w danym miesiącu. Nie korzystam z żadnej aplikacji do budżetowania, stworzyłam sobie arkusz online w Google Docs i mam do niego dostęp i z komputera i z telefonu, więc w każdej chwili mogę zanotować wydatek, albo skontrolować budżet. Bardzo dobrze działa u mnie metoda kopertowa – mam na każdą kategorię określony budżet i staram się go trzymać, ewentualne przekroczenia budżetu dopełniać limitem z innych kategorii – i to u mnie działa. Niestety nadal walczę z wydawaniem na pierdoły, ale widzę światełko w tunelu 🙂 Pozdrawiam!

  7. A mnie odkąd prowadzę budżet ( 2 lata) domowy stać na wiele więcej: na więcej fajnych wakacji, na więcej fajnych rzeczy, na więcej wyrzeczeń, dzięki którym mam więcej fajnych wakacji, więcej fajnych rzeczy i więcej satysfakcji z niewydawania na pierdoły 🙂 Także polecam poświęcenie tych kilku minut dziennie na budżet domowy, satysfakcja gwarantowana 🙂

  8. Mój budżet opiera się na systemie kont bankowych i jest zaprojektowany tak, że działa. nawet jeśli nie mam czasu na wprowadzanie wydatków regularnie. Planujemy z mężem wspólnie budżet zazwyczaj przed 1 i wiemy, ile nam potrzeba na co. Najpierw przelewamy pieniądze na konta oszczędnościowe, bo prowadzimy je – za radę Marcina – według zasady funduszów celowych. Mamy 2 wspólne konta podstawowe, jedno z kartami i tam trzymamy kwotę potrzebną na miesięczne wydatki tzw. bieżące: jedzenie, karnety na basen, paliwo itp. Staramy się wszystkie wydatki oprócz jedzenia robić 1. każdego miesiąca lub w jego okolicach: tankujemy, odnawiamy kartę na basen, idziemy do fryzjera, kupujemy książki, zamawiamy to, co potrzebujemy do domu itp. Reszta zostaje na jedzenie do końca miesiąca i musi wystarczyć 😀 Na drugim z podstawowych kont trzymamy kasę na rachunki i tu wszystko dzieje się automatycznie. Prosto i skutecznie. Nawet gdy nie ma czasu spisywać wydatków, oszczędności rosną 🙂

    • Witam! Podziwiam za taka organizacje i dyscyplinę w planowaniu wydatków i szczedzaniu.Pozdrawiam Beata

  9. Siema,
    Mój sposób jest banalny obliczam jakie oszczędności muszę poczynić i w dniu wypłaty przelewam pieniądze na konto oszczędnościowe.

    Resztę pieniędzy wykorzystuję wedle potrzeb, nie używając gotówki ponieważ dzień przed wypłatą loguje się do konta ( W moim przypadku BZWBK) i korzystam z narzędzia „Analiza wydatków” gdzie sprawdzam czy z którąś kategorią nie popłynąłem.

    Resztę pieniędzy przelewam na konto oszczędnościowe ponieważ pozostałości nie przechodzą z miesiąca za miesiąc. Wypłata musi starczyć na wszystkie bieżące wydatki, jeżeli tak się nie dzieje oznacza to że trzeba zmniejszyć skalę oszczędności bądź ograniczyć wydatki.

  10. Dla mnie najtrudniejszy był początek. Zbierałem się w sobie kilka razy do rozpoczęcia prowadzenia budżetu, jednak mi nie wychodziło. Powodem było lenistwo. Dopiero po zakupie kursu Michała Szafrańskiego, wydając pieniądze podszedłem do tematu bardziej zmotywowany. Dzięki prowadzeniu budżetu wiem ile pieniędzy wydawałem/wydaję lub chcę wydać na głupoty. Tak naprawdę dopiero spisując swoje wydatki zdałem sobie sprawę z tego, gdzie rozchodzą się moje pieniądze. Co do całych life hacków, to trzeba po prostu zacząć. Ja zbieram wszystkie paragony i od razu każdego dnia wprowadzam je na bieżąco. Nie czekam do soboty, bo część z nich mogę zgubić lub po prostu o nich zapomnieć. A co do zakupów, to stosuję metodę ZDECYDOWANEGO TAK/NIE. Pozwalam sobie ochłonąć przed zrobieniem dużego wydatku i po kilku dniach zadaję sobie to pytanie, czy tak naprawdę potrzebuje danej rzeczy. Ostatnio kupiłem i oddałem drogi laptop, z tego powodu, że nie był on zdecydowanym tak. Budżet prowadzę w Excelu i MSMoney, jednak oba rozwiązania nie są idealne. Najważniejsza jest świadomość i wiedza, na co rozchodzą się pieniądze, aby mądrze nimi pokierować i pozwolić sobie na spełnianie marzeń/podróże oraz rozwój osobisty. Na to pozwala prowadzenie budżetu. Polecam każdemu.

  11. Sposób na budżet domowy mój i mojej żony to wspólne konto w mBanku. Zwykle płacimy karta a mBank pozwala każdy wydatek przypisać kategorii, np opłata telefonu, jedzenie, benzyna, itd. Co więcej uczy się sam na podstawie wcześniejszych przypisanń i sam kategoryzuje kolejne. Następnie można zobaczyć wykresy z podziałem na kategorie w różnych przedziałach czasowych. Dzięki temu wiemy czy dany miesiąc w jakiś sposób odbiega od poprzednich i możemy wyciągnąć wnioski. Nie widziałem żeby inne banki poza mBankiem miały coś takiego. Jeśli ktoś widział, chętnie usłyszę.

  12. Najważniejszy „budget-hack”? Zacznij! Zacznij planować, zacznij budżetować, zacznij myśleć! U mnie minęło niedawno pół roku odkąd włączyłam myślenie, przestałam żyć od wypłaty do wypłaty, z kredytem konsumpcyjnym na karku i KK służącą za Fundusz Awaryjny. Przez ten czas właściwie tylko (albo AŻ) dzięki prowadzeniu budżetu domowego i odrobinie szczęścia udało mi się obniżyć swoje zadłużenie o jakieś 15 tys, odłożyć na FA 2 tys i regularnie na nadpłatę kredytu, którego mam w planach pozbyć się maksymalnie do października. Gdyby nie Marcin i Michał z JOP pewnie dalej żyłabym z przeświadczeniem, że nie mam z czego odkładać, a przecież każdy ma jakiś kredyt, a jak nie to przecież na pewno zarabiają lepiej. Wcieliłam w życie zasadę „Nie ważne ile zarabiasz, ważne ile z tego wydajesz”, prowadzę budżet w Excelu, plik wrzucony na Dropbox’a więc mam do niego dostęp z dowolnego urządzenia, aczkolwiek wszelkie wydatki wprowadzam codziennie wieczorem. Każdego dnia poświęcam co najmniej 5 minut moim finansom i nie, nie jest to czas stracony. Wręcz przeciwnie. Polecam! 🙂

    Dzięki Marcin!

  13. Prowadzę budżet od 2 lat, ale w wersji Marcina od roku i przyznaję, że jest lepsza niż moja. Wiem na ile mogę sobie pozwolić i tych pierdół w miesiącu jest znacznie mniej (szczególnie jak się widzi podsumowania to człowiek się otrząsa).
    Rachunki zawsze opłacam pierwsze – wszystko co jest płatnością stałą, żeby wiedzieć ile mi zostaje.
    Każdy paragon/zakup online od razu jest wpisywany do arkusza, dzięki czemu poświęcam temu max 2 min razem ze sprawdzeniem ile zostało w innych kateogriach. Problematyczne były płatności gotówką i brak paragonu (szatnie, napiwki, stragany bez kas fiskalnych), jednak z partnerem postanowiliśmy wysyłać sobie sms z kwotą po każdym zakupie, żeby żadno z nas nie zapomniało. Sprawdza się lepiej niż zapisywanie na luźnych kartkach.
    Jedyne co mi nie wychodzi to rozliczanie budżetu co do gorsza. Nie wiem jak to się dzieje, ale zawsze mi brakuje gotówki, mimo że w budżecie jak byk jeszcze 50 zł do zaplanowania. Zastanawiam się czy to nie jest wina partnera, który dopiero od niedawna stał się bardziej skrupulatny w przynoszeniu paragonów i oznajmianiu o dokonaniu zakupu…
    Polecam budżetowanie, choć niektórzy znajomi się ze mnie śmieją. Moja mama po rozmowie ze mną spłaciła już część debetu. Świadomość wydatków i ustawianie priorytetów jest naprawdę ważne i daje poczucie bezpieczeństwa.

    • Hejka,
      Pomysł z SMS-ami na potwierdzenie zakupów gotówką to super pomysł! Zawsze tego jest trochę, a karteczki mają jakąś dziwną przypadłość, że zawsze gdzieś giną… Z przyjemnością zaimplementuję.
      Pozdrawiam

  14. Bardzo długo szukałam idealnego sposobu na prowadzenie budżetu. W tym momencie opracowałem sposób, który na pewno jeszcze idealny nie jest ale spełnia podstawowe kryterium budżetu domowego – korzystam z niego w sposób regularny. Wygląda to mniej więcej tak:

    #1 Bazą dla mojego budżetu jest arkusz kalkulacyjny w formie rachunku zysków i strat (przychody czyli wpływy moje i mojej żony oraz koszty począwszy od kosztów stałych czyli czynszu, opłat za media, internet, telefony oraz różne pozycje kosztów zmiennych takich jak zakupy, wyjścia, transport czy inne, gdzie każda z pozycji ma jeszcze kilka swoich podkategorii).

    Tip: Arkusz zawsze można rozbudować wiec na poczatku polecam zbudować go z niewielu albo dość ogólnych pozycji – wyłącznie tych z których korzystamy (np. jeżeli w tym miesiącu nie planujemy kupic biletow lotniczych to nie musimy mieć takiej pozycji w budżecie od pierwszego dnia). W ten sposób nasz arkusz nie przytłoczy nas od pierwszego wejrzenia, a stopniowe rozbudowywanie pozwoli mieć nad nim lepsza kontrolę i wiedzieć co, gdzie jest.

    #2 Na początku każdego miesiąca robię budżet właściwy – czyli prognozuje swoje przychody i koszty na dany miesiąc. Dość istotne jest to, żeby budżetowanie nie było koncertem życzeń ale było w miarę realistyczne i bazowało na sensownych założeniach (np. jesli wiem ze we wszystkie weekendy w danym miesiącu gościmy znajomych to wydatki na wyjścia raczej nie będą bliskie 0). Podobnie jest z ambitnym podchodzeniem do obcinania budżetu – jeżeli na zakupy wydajesz X to jest raczej mało prawdopodobne, że w kolejnym miesiącu wydasz 0.2X. Polecam takie zabiegi robić stopniowo, chociaż zdaję sobie sprawę, że są różne szkoły.

    Moim celem na ten rok jest oszczędzanie minimum 20% tego co zarabiam. Jeżeli mój budżet jest poniżej tego celu i nie wynika to z jakiejś wyjątkowej sytuacji, staram się zastanowić czy nie jestem w stanie bardziej zoptymalizować wydatków w danym miesiącu.

    Ponadto, traktuję budżet dość elastycznie, bo wiem że jest to narzędzie, które ma mi pomóc a nie przeszkadzać. W sytuacji kiedy 20-ego przekroczyłem już budżet na zakupy albo transport, a nie chce chodzić głodny albo poruszać się pieszo do końca miesiąca, staram się ograniczyć wydatki np. na rozrywkę albo przypilnować, żeby nie było innych niespodziewanych wydatków.

    Tip: Miej bufor – w moim budżecie mam zawsze przewidziany budżet na ‘inne’ koszty, czyli wszystko czego nie spodziewasz się w danym miesiącu, a i tak wydasz na to pieniądze (tutaj wpadają różnego typu naprawy, lekarstwa i niespodziewane aczkolwiek niezbędne zakupy). U mnie to 5-10% wszystkich kosztów.

    #4 W trakcie miesiąca, co kilka dni (najrzadziej raz w tygodniu) ściągam z banku zestawienie ostatnich transakcji, które – jedna po drugiej – analizuje i przerzucam do odpowiedniej pozycji w moim budżecie.

    Tip: Korzystaj z kart płatniczych zamiast gotówki i zapomnij o zbieraniu paragonów. Wiem, ze jest to niezgodne z wieloma poradami, ktore mowia, ze placac karta nie widzisz gotowki, ktora wydajesz, więc wydajesz więcej. Niemniej jednak, dla mnie świadomość budżetu jest wystarczającym hamulcem przed zbyt emocjonalnym wydawaniem pieniędzy, a daje mi to bardzo wiele korzyści w postaci praktycznie gotowego zestawienia operacji. A im więcej czasu bedziesz musial poswiecic na budżetowanie (w szczególności, tak jak pisze Marcin, jeżeli nie jesteś zbytnim fanem cyferek) tym mniejsza szansa, że będziesz się tym zajmował.

    #5 Po zakończeniu miesiąca, z reguły w momencie kiedy budżetuje miesiąc kolejny, siadam i analizuje wydatki – co poszło źle, co dobrze i w jaki sposób podejść do swoich finansów w kolejnym miesiącu.

    I tak w kółko – pomimo tego, że się trochę rozpisałem to naprawde nie zajmuje to wiele czasu. Jeśli ktokolwiek byłby zainteresowany arkuszem z jakiego korzystam, nie mam problemu zeby sie nim podzielic. Pomimo tego, ze jest dosc spersonalizowany, to może posłużyć komuś jako punkt startowy.

  15. Cześć.
    W prowadzeniu budżetu najważniejsza jest dla mnie motywacja: niekiedy pozytywna, niekiedy niestety negatywna. Celów mam kilka.
    Długoterminowe to: oszczędzanie na emeryturę (2045) – zakładam że system emerytalny w Polsce upadnie i nie liczę na finansowanie ze strony państwa, oraz oszczędzanie na studia córki (2030) – zakładam, że studia wyższe za parę lat będą płatne (pierwsze przymiarki do dotowania tylko wybranych kierunków już są). Inwestowanie w edukację uważam za lokatę o najwyższym potencjale zwrotu!
    Cele średnioterminowe: realizacja marzeń – podróż życia do Ameryki Południowej (za 8-10 lat).
    Cele krótkoterminowe to oszczędności na bieżące większe i nieplanowane wydatki. Poduszka bezpieczeństwa zbudowana, solidna… na rok.
    Budżet prowadzę w MSMoney a rachunki wbijam codziennie – zajmuje to nie więcej niż 5 minut. Większość transakcji dokonujemy z konta bankowego (mamy jedno) więc paragony w wyjątkowych sytuacjach służą do potwierdzenia właściwej kategorii. Gotówka w zasadzie tylko na lunch.
    Postawiłem na automatyzację transakcji: przelewy za rachunki, na konta oszczędnościowe, IKE, IKZE, kredyt… są zdefiniowane w banku (zaraz po wypłacie) i MSMoney – pozostaje tylko potwierdzić przelew, ewentualnie skorygować kwotę w MSMoney jeżeli zlecenie stałe dotyczy zmiennej kwoty, np. za prąd. Coraz bardziej skłaniam się żeby w IKZE i IKE skorzystać z funduszy cyklu życia z datą docelową – raz, że nie znam się na giełdzie, dwa – analizy zabierają sporo czasu (chociaż lubię się uczyć).
    Wstępnego podziału budżetu na wydatki bieżące, średnioterminowe, przyjemności… i oszczędności dokonałem korzystając z zasady 60% +4×10%. Stosunek oszczędności do pozostałej części rośnie! Wszelkie premie, bonusy jednorazowe idą w 50% na oszczędzanie, podwyżki wynagrodzenia odkładane są na powiększanie poduszki.
    Podsumowując: motywacja i automatyzacja.

  16. Ja również próbowałem wielu podejść i zawsze zniechęcałem się pod wpływem sporej ilości manualnej, powtarzalnej pracy. Przetestowałem naprawdę wiele narzędzi, aż znalazłem dla siebie idealne: http://kontomierz.pl/ . Wydatki w Kontomierzu spisuję raz w tygodniu i zajmuje mi to ok. 10 minut. Zdefiniowanie budżetu na miesiąc to kolejne 10 minut, bo zdecydowana większość to kopia poprzedniego miesiąca. Jeśli ktoś robi sporo transakcji gotówkowych to prawdopodobnie przewaga tego narzędzia będzie mniejsza, bo te wydatki i tak trzeba wpisywać ręcznie. Jeśli natomiast ktoś (tak jak moja rodzina) 95% transakcji dokonuje w sposób bezgotówkowy, to boost tego konkretnego narzędzia jest naprawdę potężny. Kontomierz importuje historię transakcji z kont i wystarczy doklikać ich kategorie, ew. podzielić wydatek na kilka mniejszych z różnymi kategoriami. Mało tego! Z biegiem czasu uczy się, że np. w Biedronce robimy z reguły zakupy spożywcze, na BP kupujemy paliwo do auta, a w Reserved zaopatrujemy się w ciuchy. Wtedy zaczyna sugerować odpowiednie kategorie. Zdecydowanie polecam każdemu, kto już czegoś próbował i twierdzi, że prowadzenie budżetu domowego jest czasochłonne i nudne.

  17. Hmm, a ja powiem przewrotnie – hacki hackami, ale nie ma drogi na skróty, podobnie jak nie ma windy do sukcesu:) Budżet domowy prowadzę od kilkunastu lat, musiałbym sprawdzić kiedy zacząłem. Pamiętam jednak, że w 2004 roku prowadziłem go już w takiej formie jak obecnie. Używam do tego niezbyt skomplikowanego arkusza Excela, który sam stworzyłem sobie od podstaw, pod swoim kątem. Nie jestem typem analityka ani księgowego, więc rzeczywiście musiałem się nieźle „złamać” psychicznie, żeby osiągnąć odpowiednią regularność:) Na pewno pomogły mi zajęcia z rachunkowości, przez które musiałem przebrnąć przez studia. Za pierwszym podejściem zawaliłem, za drugim zmusiłem się do polubienia tego i to do takiego stopnia, że pisemny egzamin końcowy zdałem w godzinę z przewidzianych 3.5h. Te zajęcia pomogły mi w sposób fundamentalny zrozumieć co jest przychodem, co długiem, co z jakim znakiem powinno być księgowane i w jakich okresach. Wracając do techniki to zahasłowany arkusz Excela zapisany w formacie starszej wersji programu (zgodność!) trzymam na Dropboxie i aktualizuję na bieżąco z trzech różnych komputerów. Jeśli jest wydatek, na który nie mam paragonu to zapisuję go sobie w Nozbe, żeby później nie zapomnieć. Comiesięczną analizę prowadzę „manualnie”, jest to lekcja do odrobienia i żadne automatyczne narzędzie mnie w tym nie wyręczy.

  18. Ja polecam Wam system SZEŚCIU SŁOIKÓW, bądź alternatywnie SZEŚĆ SUBKONT. Co miesięczne wpływy dzielimy następująco:
    1. 55% – to opłaty stałe (czynsz, gaz, prąd, woda, internet, benzyna, ubezpieczenie itp.
    2. 10% – to przyjemności (to co chcesz)
    3. 10% – to inwestycje ( lokaty, giełda, fundusze inwestycyjne itp.)
    4. 10% – to edukacja (książki, szkolenia, kursy, audiobooki, seminaria, egzaminy)
    5. 10% – to większe zakupy (np. samochód, wakacje, telewizor, remont, studia dzieci itp.)
    6. 5% – to datki (prezenty urodzinowe, pomoc innym itp.)
    Robienie budżetu nie jest może łatwe, ale zdecydowanie pomaga w zarządzaniu pieniędzmi. Wierzę, że każdy znajdzie swój najlepszy sposób. Oprócz przeróżnych tabelek dzisiaj chciałam podzielić się takim:) Pozdrawiam 🙂

  19. Nie będzie pewnie szczególnie odkrywcze kiedy powiem, że podstawą jest wyznaczenie celu/celów oszczędzania – potrzebnej kwoty i czasu do kiedy chcemy ją uzbierać, z których wynika wysokość miesięcznej „opłaty” na realizację tego celu. Oczywiście te cele muszą być realistyczne, ciężko będzie zrealizować cel oszczędzania 90% dochodów (z wyjątkiem bardzo specyficznych przypadków 🙂 ), nierealistycznie postawiony cel sfrustruje, choć granica między „ambitnym” a „nierealistycznym” może być cienka 😉 Porada której nie widzę często w kontekście stawiania celów, a wydaje się niezwykle ważna, to to że trzeba zachować pewną elastyczność w zakresie ich realizacji. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć wszystkich czynników, które wpłyną na ich realizację, szczególnie kiedy są tak ściśle powiązane wspólnym kryterium jakim jest poziom wydatków, a cele niedopasowane do wpływu czynników zewnętrznych również mogą stać się nierealistyczne.

    Jak to się przekłada na budżetowanie? Nie załamuj się kiedy wydasz w jakiejś kategorii za dużo – postaraj się pokryć to nadmiarem z innej kategorii. Kiedy naprawdę nie masz nigdzie żadnych nadmiarów przemyśl czy wydatek jest prawdziwą potrzebą i jeśli tak, dopasuj któryś cel oszczędzania na ten miesiąc. Wymaga to oczywiście pewnej dyscypliny żeby nie „popłynąć”, ale szansa że na samym początku budżetowania nagromadzi się dużo takich nieprzewidzianych, NIEZBĘDNYCH wydatków jest naprawdę niewielka i wraz z upływem czasu intuicyjnie będziesz wyczuwać sytuacje kiedy należy się zwyczajnie dostosować – dać sobie więcej czasu lub wyznaczyć cel na poziomie niższej kwoty. A może w kolejnych miesiącach z jakichkolwiek powodów uda się odłożyć więcej i wyrównasz chwilowy niedobór, szczególnie w przypadku celów długoterminowych? Skoro oszczędzanie ma dać pewien stopień wolności, cele nie mogą być wymianą jednej stalowej klatki na drugą – solidna guma, którą możemy nieco uformować i nie trzaśnie przy pierwszym obciążeniu będzie dużo lepsza 😉

  20. Tak, właściwie Pan Marcin opisał prawie wszystko co udało mi się ostatnio usprawnić (dzięki czytaniu tego bloga), po 10 latach borykania się z planowaniem wydatków i oszczędności. Po pierwsze: plik Excel uproszczony do niezbędnego minimum z funkcjami ułatwiającymi szybkie sumowanie i interpretację wyników znacznie skraca czas poświęcony na wypełnianie arkusza. Z góry ustalony budżet na poszczególne kategorie np. jedzenie, chemia do domu, kosmetyki itd. pozwalający kontrolować bierzące wydatki i wczesne obudzenie się gdy zaczyna się na coś wydawać za dużo, to drugi ważny punkt, który może zachęcić do większego kontrolowania wydatków. U mnie istotne okazało się też automatyczne wyliczanie ile dziennie mogę wydać do następnej wypłaty (odliczając z góry odłożone oszczędności i nadchodzące duże wydatki np. czynsz). I tak wiedząc że mogę wydać np. 30 zł dziennie robiąc zakupy wiem czy mogę dziś sobie pozwolić na jakieś szaleństwo czy trzeba zacisnąć pasa i odpuścić sobie dziś wielką paczkę niezdrowych chipsów 😉 Działa super bo dzięki temu zaczęłam się też zdrowiej odżywiać, a gdy pod koniec miesiąca widzę że moja dzienna „dawka” pieniędzy znacznie urosła mogę zdecydować czy oszczędności dołożyć do już odkładanych regularnie, czy kupić sobie nowy ciuch – ale nigdy odwrotnie (najpierw ciuch a potem dokładanie z oszczędności na życie). Dopiszę jeszcze że w kontrolowaniu wydatków mnie osobiście bardzo pomaga płacenie kartą. Ludzie często twierdzą że płacąc kartą, pieniądze szybciej się rozchodzą, a jak się ma gotówkę w portfelu to się wie ile się wydało i ile zostało. Może i tak jest gdy się nie prowadzi regularnych przeglądów konta w banku i nie prowadzi budżetu. Odkąd prowadzę swój zauważyłam, że to właśnie gotówka potrafi się rozejść w niewyjaśnionych okolicznościach, bo się zapomniało paragonu lub zgubiło, a podgląd na koncie to zawsze większa kontrola.

    Dziś też mogę potwierdzić, że naprawdę w oszczędzaniu i planowaniu wydatków opłaca się czytać bloga Finansów Bardzo Osobistych – w zorganizowanej przez Pana Marcina w listopadzie akcji z promocją konta oszczędnościowego pewnego banku, obiecana była nagroda w wysokości 100 zł. Teraz nie dość, że zarabiam na wyższym oprocentowaniu to dostałam informację o zdobyciu tej nagrody 🙂 W życiu tyle kasy nie wygrałam nigdzie 😉
    Dziękuję Panie Marcinie!

  21. Nie ma rozwiązań idealnych. Używałem Excela i innych programów, jednak polecam kontomierz.pl bo pozwala ograniczyć do minimum spisywanie wydatków. Niestety autor tego programu jest bardzo oporny na wprowadzanie usprawnień.

  22. U mnie prosto. Zeszyt. Dwie kategorie. Jedzenie i inne.
    Jak kupujemy coś z żoną do jedzenia to wpisujemy. Jak jakieś inne rzeczy to też na bieżąco wpisujemy ( w nawiasie można dopisać co kupiliśmy).

    Poza tym to wydatki stałe pospisywane i zaplanowane co miesiąc. Do tego miesięcznego budżetu od razu planujemy roczny. Chociaż mniej więcej.

  23. Budżet z mężem prowadzimy od 5 lat w arkuszu exl. Stworzyliśmy swoje kategorie wydatków ( stałe i ruchome), w których zarządzamy finansami. Wydatki wpisuję na bieżąco na podstawie paragonów, które wędrują z portfela , a następnie po zapisaniu w arkuszu do oznaczonej nr miesiąca i roku koperty. Paragony z gwarancja przetrzymujemy w kopercie pt np Gwarancje 2017 r. Na koniec miesiąca podsumowujemy miniony miesiąc, analizujemy, sprawdzamy czy plan , który założyliśmy miesiąc wcześniej zrealizowaliśmy. Następnie przechodzimy do zaplanowania budżetu na kolejny miesiąc. na ogół zajmuje nam to nie więcej niż 15-20 minut, ponieważ na ogół budżet jest powtarzalny. W I-szym dniu wpływu pensji ( jest nieregularna) na konto przeznaczamy od razu na subkonto : 10 % na oszczędności ( jak jest dobra pensja lub premia 20%) i 10 % na dawanie. Pozostałe 80 % mamy do dyspozycji. Oszczędności dzielimy na : wydatki okresowe przewidywalne, nieprzewidywalne oraz długoterminowe. W I roku prowadzenia budżetu stwierdziliśmy, ze za dużo wydajemy na transport. Zaczęlismy planować każdy wyjazd po zakupy, do pracy mąż zaczął dojeżdżać autobusem, potem na pieszo . W kolejnym roku dzięki tym zmianom i dyscyplinie zaoszczędzilismy ok. 3 tys zł. I do tej pory wiele kategorii „pierdoły” w ten sposób analizujemy. Dzięki temu zwiększylismy swoje oszczędności, spłaciliśmy zadłużenie i dzis żyjemy w wolności finansowej :). Prowadzenie budżetu stało się dla nas normą i nawykiem.

  24. Ja korzystam z Twojego excela. Świetna propozycja na start – bardzo pomocna.

    Na początku nie korzystałam ze wszystkich formuł (nawet nie rozumiałam po co one tam są i co mają obrazować). Oczywiście zmodyfikowałam plik, głównie przez zawężanie. Przy czym pierwotne kategorie bardzo mi pomogły odpowiednio sklasyfikować wydatki. Posiadam kilka dedykowanych rachunków bankowych – każdy na inną kategorię.

    Obecnie stoję przed 2 wyzwaniami:
    1. jak zainteresować budżetowaniem męża oraz
    2. jak analizować wydatki historyczne. Na każdy miesiąc mam oddzielny plik i przeglądanie wszystkich jest dość kłopotliwe.

    • Cześć, ja też ma podobne wyzwania
      1. Jak zainteresować prowadzeniem budżetu moje dzieci („dzieci” – 19, 21 i 24 lata)
      2. Jak skonstruować budżet z tylko moimi kategoriami i obejmować cały rok 🙂
      Nad pierwszym punktem pracuję – kupiłam synom książkę Marcina i pokazuję im jak prowadzę swój budżet opowiadając o jego zaletach i możliwościach planowania.
      Drugi punkt- po analizie wielu dostępnych arkuszy zrobiłam swój własny – z tylko moimi kategoriami, zawierający przychody i wydatki na kilka miesięcy, gdzie podsumowanie wg miesięcy uzyskuję w tabeli przestawnej. Zrobiłam sobie też w jednej zakładce wizualizację celu – konieczną ponieważ moje dochody nie są jednakowe z miesiąca na miesiąc.
      Co jest istotne w tym arkuszu to możliwość pokazania stanu konta na dany dzień z uwzględnieniem zarówno wpływów jak i pewnych stałych zleceń czy płatności zaplanowanych z datą w przyszłości. Jak dopracuje ten arkusz to również będę się nim dzielić, ale sądzę, że każdy z nas ma swoją wizję jak go prowadzić; a jedynym i najawżniejszym celem jest po prostu bycie konsekwentnym , wyciąganie wniosków i realizacja celów 🙂 czego wszystkim życzę!

    • Ania pkt 1 z czasem rozwiązuje się sam. Mój partner dopiero po roku zapytał czy teraz on może uzupełniać budżet 😉 Wystarczyło, że go nie zmuszałam, jak chciał coś kupić ponad budżet to mówiłam „nie zaplanowałam tego na początku miesiaca, i teraz już nie mamy na to pieniędzy” [chyba go to złościło 😉 ] i opowiadałam o zaplanowanych wydatkach, aż w końcu zaczął sam zaglądać i brać czynny udział w planowaniu. Faceci lubią jak coś jest ich pomysłem 😉
      Pkt 2 – ja mam osobny arkusz „Podsumowania” i tam w tabelkach mam ustawione wszystkie główne kategorie i miesiące. Jest możliwość wklejania komórek z arkusza każdego miesiąca, więc tak robię i do tego tworzę wykres 🙂 Widzę jak wyglądał każdy poprzedni miesiąc, gdzie były większe wydatki na daną kategorię itd. 🙂 Bardzo proste i pomocne.

  25. Marcinie,
    Doradź mi proszę, co byś zrobił na moim miejscu:
    Obecnie pracuję za najniższą krajową. Zdecydowałam, że miesięcznie będę odkładać na emeryturę 100 zł.
    Podpowiedz, mi proszę, gdzie wpłacałbyś te 100 zł miesięcznie:
    A) 100 zł na IKE?
    B)100 zł na IKZE?
    C) 50 zł na IKE + 50 zł NA IKZE?
    D)Trzymał w „skarpecie”?

    Proszę o Twoją opinię w tej sprawie.

      • Jestem w trakcie składania funduszu awaryjnego na koncie oszczędnościowym. Rozumiem, ze najpierw powinnam dobrnąć do uzbierania funduszu, a potem pomyśleć o emeryturze, prawda?
        Dziekuje Ci serdecznie za podpowiedz,
        Pozdrawiam 🙂
        Aleksandra

        • Dokładnie 😉 W przeciwnym razie przy pierwszym niespodziewanym wydatku będziesz musiała likwidować IKE lub IKZE. Najpierw odłóż sobie „poduszkę bezpieczeństwa” na ok. 6 miesięcy. Na inwestycje związane z bardziej odległymi celami czas przyjdzie później.

  26. Jeśli chodzi o aplikację to spisywania wydatków to akurat polecałem ją ostatnio u siebie na blogu i robię to również tutaj 🙂 nieprzerwanie od 5 lat korzystam z TapToTrack. Szczerze polecam osobom, korzystającym z systemu iOS.
    W przypadku spisywania wydatków kluczowe jest, aby spisywać każdą, nawet najmniejszą kwotę.

    Co się tyczy budżetu to akurat na świeżo mogę powiedzieć bo właśnie modyfikuję swoje podejście 🙂
    Budżet e excelu prowadzę od ponad roku. Obecnie moje podejście będzie wyglądać następująco:

    – każdego miesiąca na konto w ING wpadają pieniądze (wynagrodzenie, sprzedaż allegro, odsetki, itd)
    – wszystkie pieniądze z tego konta przelewam na konto o nazwie ‚dochód’
    – część pieniędzy z konta ‚dochód’ przelewam na konto ‚inwestycje’ – tym kontem finansuje inwestycje w dochód pasywny
    – część pieniędzy z konta ‚dochód’ przelewam na konto ‚wydatki’ – tym kontem finansuje wszystkie stałe, miesięczne wydatki (jedzenie, opłaty, transport, itd)
    – część pieniędzy z konta ‚dochód’ przelewam na konto ‚oszczędności’ – w ramach tego konta oszczędzam pieniądze na różne cele (poduszka finansowa, wakacje, prezenty, itd)
    – część pieniędzy z konta ‚dochód’ przelewam na konto ‚kieszonkowe’ – tym kontem finansuje wszelkie zachcianki, nieprzemyślane zakupy. Pieniądze na małe szaleństwa bez kontroli 🙂 Jest to zarazem najmniejszy z funduszy.

    Inspiracją do takiego podejścia był dla mnie Mirek Burnejko.

    Ważne w całym systemie jest to, że wszystkie pieniądze są zagospodarowane i pracują. Nie ma pieniędzy, które leżą i nic nie robią.

  27. Mbank ma funkcje prowadzebia budzetu z wszystkimi wymogami o kotrych wspominasz.
    Jedynie to co musmy zrobic to jak najczesciej placic karta lub przypisywac kategorie w przypadku wyplaty z bankomatu.

    Ps. Fajnie byloby zrobic serie filmikow pod patronatem mbanku.

    Pzdrawiam
    Janek

  28. Każdorazowe notowanie wydatków w aplikacji było dla mnie zbyt męczące. Staramy się to robić na oko i tylko gdy koszt przewyższa 20 zł. Wyjątkiem są te opłaty, które są stałe, te notujemy wszystkie.
    Wraz z moją własną małżonką wypracowaliśmy następujące kategorie:
    – dzieci stałe, tu znajdują się opłaty za angielski, kursy, obiady w szkole i wszystkie inne tematy powtarzalne;
    – dzieci zmienne, wycieczki, wizyty u lekarzy, prezenty urodzinowe itp;
    – domowe- tu też jest podział na stałe i zmienne. Tematy takie jak ubezpieczenia czy inne opłaty roczne notujemy raz wtedy gdy wystąpią,
    – jedzenie – domowe to opłata stała. Zazwyczaj się nie zmienia 🙂 Tak samo nasze obiady na mieście w trakcie pracy, na które mamy stałe ramy finansowe,
    – komunikacja – bilety, paliwo
    – szaleństwa. Ta kategoria za przykładem Kasi Iwanowskiej powstała niedawno. Sprawdza się wyśmienicie 🙂 w końcu jest miejsce np. na nasze kina, kolacje, gadżety techniczne(głównie ja 🙂 ) i inne temu podobne.

    Oszczędności to duży temat na inny komentarz 🙂 W skrócie są i te stałe i idzie na nie to co zostanie. Mają dwa poziomy, takie które są bardzo rezerwowe i takie które są bardziej ruchome 🙂 Więcej kiedyś albo u mnie 🙂

    Dzięki tym co dotrwali, zapraszam do komentowania mojego komentarza 🙂

    • Dla mnie budżet to nie narzędzie samo w sobie – istotne w nim raczej jest to co chcę osiągnąć tzn jeżeli chcę szybciej spłacić mieszkanie, to myślę , w której kategorii muszę wydawać mniej lub zaoszczędzić, aby to się mogło wydarzyć. Jeżeli potrzebuję więcej odkładać na emeryturę, lub nazbierać na wakacje – to zastanawiam się ile czasu potrzebuję i jakie wydatki powinnam potraktować z większą uwagą ;).
      Jeżeli przychody sa stałe to takie planowanie jest dość przyjazne, ale od momentu podjęcia decyzji o prowadzeniu własnej działalności wpada wiele dodatkowych elementów budżetu do uwzględnienia i wtedy robi się ciekawie 🙂
      Mój budżet oprócz danych wydatków i przychodów oraz ich zestawień zawiera wizualizację celu na cały rok

      • Wizualizacja celu bardzo ważna, dzięki niej rzuciłem palenie 🙂

        Nie uważasz, że zbieranie na emeryturę powinno być bardziej cykliczne? Niż na wakacje?

        Siłą małych kroczków, mało ale regularnie do celu? Odkładając nawet 50 zł, po 30 latach pracy uzbierasz 18000 zł.

  29. Najstarszy i najprostszy sposób – zrób to od razu 🙂 Dobrze przygotowany excel z arkuszem, do którego wpisuje się wydatki i tabela przestawna, w której widać budżet + wydatki w każdej kategorii.

  30. Hej.

    Mnie najbardziej przeszkadza używanie karty kredytowej :p. Ale pewnie nie przykładalam się wystarczająco do czytania Twojego bloga.

    Planuje budżet z miesiąca na miesiąc od dwóch lat. Bardzo chciałabym zredukować koszty życia (chociaż w tym miesiącu wydatki na życie wynoszą 15%) dlatego czasem robię sobie tygodnie, gdzie dziennie staram się wydać więcej niż xx PLN. Ale wiadomo jak to z dziećmi, wystarczy nie planowany urwany rzep w bucie i trzeba kombinować 😉 .

    Lubie spisywac wydatki, analizować, planować itd. więc dla mnie wszystko w temacie budżetowania pomaga – łącznie z moją lepszą połówką 🙂

    Pozdrawiam,
    Bea.

  31. To i może ja dodam coś od siebie? Kiedyś, jak pisał Marcin, posobnie jak wiele osób zaczynałam spisywać wydatki i… gdzies urywałam. Kiedyś zaczynałam w zeszycie, potem w Excelu, ale nadal to nie było to.
    Jednak dość dawno temu, w moim banku został zmieniony interface i wydatki zaczęły dzielić się na kategorie w zależności od miejsca płatności kartą, np. jak była to stacja benzynowa, to było wiadomo, że to „Paliwo”. Po ok. miesiącu zobaczyłam w systemie bankowym – ile wydaje na poszczególne kategorie. Przeniosłam te kategorie do Excela i spisywałam dane z banku (bo było gotowe)+ wydatki poniesione gotówką (za paragonów). Moja druga połowa podpatrzyła i też wpisywała swoje. Trwało to jakiś czas: ja swoje, chłopak swoje. Samo spisywanie wydatków + wplywów i nic więcej. Po kilku miesiącach wpisywania zdecydowaliśmy, że połączymy nasze excele, a co za tym idzie – pieniądze.

    Dalej poszło już z górki. Po analizie exceli (mieliśmy ponad roczną historię) – zaczęliśmy tworzyć budżety. Wszystkie paragony trzymam w małym segregatorze, a każdy miesiąc w osobnej koszulce. Raz na jakiś czas robię czystki w paragonach, bo po co mi paragony np. za bułki i mleko, które już spożylam i sie nie zatrułam? Ale trzymam np. za zakup butów czy sprzętów mających gwarancję.
    Nasz Excel na przestrzeni tych kilku lat został zmieniony i teraz jest dokladnie taki, jaki jest nam potrzebny na danym etapie życia. Od sierpnia 2016 doszła nowa pozycja „Oszczędności” 🙂 Mniej więcej raz na tydzień sprawdzamy realne stany środków (na koncie i w gotówce) i porównujemy, czy nie mamy rozbieżności. Zdarzają się- jesteśmy tylko ludźmi. Ale są to kwoty rzędu max. 10 zł.

    Zdecydowanie polecam moją metodę. Pozwala nawet przy zdecydowanie małych budżetach na zaplanowanie większych wydatków czy oszczędności. I jest elastyczny. Jak wiem np. że w kwietniu muszę kupić nowe opony do samochodu (4 szt, dość duże) to muszę tak zaplanować pozostałe środki, żeby budżet się zamknął bez uszczerbku np. dla jedzenia czy stałych opłat. Za to jak mam w innym miesiącu „luźniejszy” budżet mogę przesunąć te środki do oszczędności lub przeznaczyć na długo odkładaną przyjemność bez wyrzutów sumienia.

    Trzeba jednak najpierw znaleźć klucz i „swoje” kategorie kosztów. I nie ma znaczenia, że pewne wydatki wszyscy ponosimy. Dla kogoś łatwiej będzie wpisywać bardziej ogólne dane do danej kategorii (Domowe), inny będzie potrzebował zdecydowanie bardziej szczegółowych danych (Jedzenie i chemia, opłaty, wyposażenie i remonty).

    Nie wyobrażam sobie życia bez mojego Excela i wątpię, żeby jakiś program zrobił bardziej dopasowany plan niż ten, który sama wypracowałam w ciągu kilku ostatnich lat. 🙂

  32. Cześć,

    Kolejność jest tutaj istotna(każdego miesiąca wykonuje wszystkie 3 punkty):

    1. Przelewam środki na konto, na którym oszczędzam, w dniu otrzymania wynagrodzenia. Aktualnie 25%, docelowo 35-40%. Dla mnie te pieniądze znikają i muszę sobie radzić z tym, co pozostało.

    2. Jeżeli mogę jakiekolwiek nieuniknione opłaty uregulować natychmiast, to to robię w dniu otrzymania wynagrodzenia. Ewentualnie rezerwuję środki na to, co na 100% będę musiał uregulować w tym okresie rozliczeniowym.

    3. Teraz wchodzi proste, żeby nie powiedzieć prostackie zarządzanie tym, co pozostało. Wymyśliłem sobie coś, co nazywam Dzienną Zdolnością Nabywczą(DZN). Specjaliści od finansów pewnie stwierdzą, że nazwa jest zła – nieważne, dla mnie liczy się skuteczność, a nie nazewnictwo. Mianowicie sumuję wszystkie środki, które mam na koncie przeznaczonym do użytku codziennego oraz gotówkę w portfelu, dzielę to przez ilość dni pozostałych do otrzymania kolejnego wynagrodzenia i wychodzi mi pewna kwota. Wydając codziennie tą kwotę, na koniec okresu rozliczeniowego teoretycznie uzyskam zero. Staram się utrzymywać tą kwotę powyżej pożądanego przeze mnie poziomu. Kontroluję to 2-3 razy w tygodniu, lub zaraz po większych zakupach. Jeżeli DZN spadnie z powodu jakichś większych wydatków, to ograniczam odpływ środków, aż uzyskam założony poziom, lub będę powyżej tego poziomu. Próbowałem wielu metod, ale ta jako jedyna działa w moim przypadku.

    Pozdrawiam,
    Łukasz

    • Hey Łukasz ja robię bardzo podobnie. I dla naszych rodzinnych finansów ta metoda sprawdza sie znakomicie. Do spisywania wydatków używam exela z bloga Michała Szafrańskiego dzieki któremu mam podgląd gdzie konkretnie idą nasze pieniądze. Są wydatki stale mieszkanie, jedzenie paliwo ale dodałem również pozycje słodycze i alkohol co pokazuje ile mógłbym zaoszczędzić jesli zdecyduję się obejść bez tych niezbędnych przyjemności i to działa naprawdę motywująco podczas robienia zakupów.
      Pozdrawiam

  33. Super, że wracacie do YNAB 🙂 Sam też korzystam z tej aplikacji i jestem z niej mega zadowolony 🙂 Przeniesienie się na nią zajęło mi 3 lata. Wcześniej świetnie radziłem sobie z Excelami. Wycisnąłem z nich 7 poty i więcej się nie dało 😛

    YNAB, których nie da się zrobić w excelu:
    + stany kont i śledzenie przepływów
    + śledzenie oszczędności / zadłużenia przez konta typu Tracking (odkryłem je dopiero pół roku po używaniu tej aplikacji i jeżeli wiesz o czym piszę, to wyobraź sobie moje zdziwienie :P)
    + łatwe przemieszczanie i priorytetyzowanie kategorii.

    Zrobienie tych rzeczy w excelu bez spędzania wielu godzina na karkołomnej edycji jest wręcz nie możliwa.
    Kilka moich tricków budżetowych:

    – Zrób pełną automatyzacje wszystkich wydatków stałych na kontach oraz w aplikacji. Gdzie się da stałe zlecenia lub polecenia zapłaty.
    – Zrób sobie kategorię „Kasa wyrównawcza”, gdzie wrzucaj różnicę między stanem faktycznym na koncie, a tym co spisane. Nie ma sensu tracić czasu na zastanawianie się gdzie jest moje 5 zł. Wrzucasz tam i uwierz mi, że jak kolejny miesiąc z rzędu jest tam minus, to nagle magicznie same się te pieniądze znajdą 😀
    – Śledź stan wszystkich swoich aktywów i długów. Dzięki temu masz jasną swoją wartość netto, która na początku może przerazić jeżeli zaczynasz swoją podróż „z dołka”.
    – wszystkie transakcje / płatności spisuj od razu. Po kilku dniach będziesz robić to automatycznie i wejdzie Ci to w nawyk. YNAB jest idealny do tego by szybko temat załatwić.

    I chyba najważniejsze. Zawsze przeznaczaj pieniądze na własny rozwój. Książki / ebooki / audiobooki / szkolenia / warsztaty / kursy itd. Możesz stracić wszystkie pieniądze, ale to co masz w głowie nie zginie i pozwoli Ci je odzyskać.

    Miłego budżetowania i samych dodatnich bilansów 😀

    • Witaj! Kiedyś skorzystalam na miesiąc za darmo z tej formy budżetu YNAB,ale widzę, ze jest skuteczny,i Twoje superlatywy przekonują mnie aby go kupić na rok,wpisujesz wszystkie takze długi typu karty kredytowe?Moim problemem jest brak dyscypliny w prowadzeni budżetu.Dzieki za komentarz ,który bardzo mi pomógł.Pozdrawiam Beata z Nowgo Jorku🇵🇱🇺🇸😊

  34. Witam!

    Tak jak ktoś napisał wcześniej, najważniejsze to zacząć. Przerobiłem kilka aplikacji i arkuszy i najbardziej przypadł mi do gustu…YNAB:). Dlaczego? Po pierwsze, oparcie budżetowania o 4 proste zasady, poźniej masa materiałów dydaktycznych w sieci i kanał YT z wielce użyteczną wiedzą i sprawnie działające fora użytkowników tej aplikacji. Podstawą przy układaniu budżetu jest – Give every dollar a job. Nie planuj co będziesz miał. Masz xxxxx na koncie tu i teraz i z tego masz złożyć swój budżet. Ustal swoje priorytety, rozdziel pieniądze i będziesz wiedział gdzie są, a nie gdzie sobie poszły.

    Do zaczęcia przygody z budżetowaniem zmusiło mnie życie. Nałóg (alkohol) nie idzie bynajmniej w parze z finansami. Skończyło się (na szczęście) na około 13 tys. w plecy. Najpierw była terapia, żeby siebie postawić na nogi, a później solidne podejście do swoich finansów. YNAB nauczył mnie systematyczności, coś, z czym nigdy nie było mi po drodze:). Zakup(teraz używam kredytówki zgodnie z jej przeznaczeniem, by podreperować swój spaprany BIK) wyjście ze sklepu, komórka, paragon wbity, szybkie sprawdzenie ile zostało w danej kategorii i do przodu. Z miesiąca na miesiąc patrzę jak słupek moich oszczędności goni słupek długów.
    Spłacone mam 3 z 5 moich długów, niedługo, w posiadanych pieniądzach, moja wartość netto osiągnie ZERO, a stad krzywa może tylko rosnąć:).
    To niesamowite ale powoli zmieniam siebie, budżetowanie zmienia mnie, kiedyś na ludzi zbierających każdy paragon patrzyłem co najmniej dziwnie, teraz sam to robię z pełną swiadomością i przyjemnością. Na ten moment, absolutnie nie wyobrażam sobie kolejnego miesiąca bez zabudżetowania swojej wypłaty. Zabudżetowania w prosty sposób znany od lat, gdyż dzielimy dochód do swoich wirtualnych kopert (przemawia to do mnie obrazowo bardziej niż inne arkusze czy aplikacje – jestem humanistą :))

    pozdr. Andrzej

  35. A więc ja podziele się moim sposobem na budżet w którym występują nieregularne zarobki.
    Pierwsza część budżetu to wydatki stałe wyliczone na podstawie prowadzenia dokładnego budżetu w poprzednim roku w moim przypadku są to opłaty za mieszkanie, paliwo, rachunki, wyżywienie. oczywiście należy tu uwzględnić wszystkie comiesięczne koszty które jestesmy w stanie z góry założyć
    2.
    Resztę zarobionych pieniędzy które zostaną po odjeciu kwoty z pkt 1 lub zarobione dodatkowo rozdzielam według schematu:
    40% oszczędności (stałe, na konkretny cel)
    30% inwestycje ( w tym samorozwoj i edukacja)
    20 % prezencja ( np sport, odzież)
    10% inne (prezenty, rozrywka)

    Przyklad:
    Zarobki początkowe 5.500 zł
    1 koszty stałe 2.500
    2 do rozdzielenia 5.500-2.500=3000
    Oszczędności 3000 x 40% = 1200
    Inwestycje 3000×30 % = 900
    Prezencja 3000×20%=600
    Inne 3000×10%=300

    Jeśli dojdą w miesiącu dodatkowe zarobki także rozdzielam je zasadą
    40-30-20-10

    Oczywiście nie muszą to być takie kategorie jak podałem wszystko zależy od priorytetów w każdym bądź razie sprawdza się schemat rozdzielenia pieniędzy na kategorie jeśli ktoś obraca gotówką mogą to być np koperty z podpisanym przeznaczeniem, można też przerzucać zarobki między kontami i używać różnych kart płatniczych w zależności od rodzaju wydatków

    Pozdrawiam 🙂

  36. Mój budżet jest bardzo uproszczony, ponieważ nie ma w nim spisywania paragonów, a jedynie z grubsza ustalone z góry kwoty wydatków na kilka ogólnych kategorii stałych, czyli: kredyt, przedszkole, samochody, rachunki, pozostałe (wydatki życia codziennego). Osobno uwzględniam wydatki nadzwyczajne np. awaria pralki wymuszająca zakup nowej lub wakacje planowane w danym miesiącu. Po stronie przychodów uwzględniam również salda rachunków bieżacych i gotówkę.

    Oprócz zestawienia finansowego jest też zestawienie bilansowe obliczające wartość netto. Uzupełnieniem jest uproszczona tabela stałych dochodów i wydatków. Bardzo ważne, aby te wartości bilansowały się. Wszystko „mieści się jednym ekranie” i daje klarowny obraz sytuacji.

    Aby lepiej zobrazować o czym piszę wypełniłem przykładowy arkusz wg własnego wzoru. Wygląda to tak https://www.dropbox.com/s/c2mebup43ps8qal/eMCi%20budzet.jpg?dl=0

    Te dziwne kreski to uproszczony schemat przepływów obrazujący przepływy pieniężne.

    Do tego dochodzą (niewidoczne na srceenie) tabela zobowiązań umownych (rachunki / ubezpieczenia / abonamenty), historia zmian wartości netto i planowane większe wydatki na kilka lat do przodu.
    Ma być przede wszystkim prosto i przejrzyście. Plik aktualizuję raz w tygodniu. Wpisuję salda rachunków, usuwam zaksięgowane wpływy, modyfikuję wydatki oraz bilans. Budżet nie jest szczegółowy, ponieważ nie mam ciągot do impulsywnego wydania pieniędzy. Stawiam zawsze na funkcjonalność i stosunek ceny do jakości. Nie przejmuję się również tym, że stówka czy dwie miesięcznie przelecą między palcami. Trudno. Po to pracuję, żeby wygodnie żyć, a nie po to żyję, żeby zarabiać.

    Kilka moich zasad

    – STOP kredytom. Wystarczy hipoteczny. Każdy kredyt wchodzi w zakładkę wydatki przez co obniża dochód dysnowalny i wartość netto. To, co kupujemy na kredyt, może generować kolejne koszta wchodząc w zakładkę wydatki …. a jeśli zakupiony przedmiot traci na wartości …. spada wartość netto, czyli mamy kumulację ujemną (te dziwne kreski jednak się do czegoś przudają 🙂

    – „Więcej myśl o tym jak zarobić, a nie jak oszczędzić”, to jeden z powodów, dlaczego prowadzę mocno uproszczony budżet

    – Zawsze zostawiam bufor na pół kolejnego miesiąca, aby w razie opóźnień wpływu przychodu nie naruszać oszczędności i zapłacić zobowiązania w terminie.

    – W pierwszej kolejności płacę podatki, następnie wszystkie rachunki. Potem balansuję plany związane z oszczędnościami i wydatkami. Robię przelewy i radzę sobie z tym co zostało.

    – Nie stosuję sztywnych zasad procentowych. Odkładanie 10% chyba jeszcze nikogo nie doprowadziło do wolności finansowej przed 60tką. Na rozwój wydaję tyle, ile uważam, że warto. Może to być książka za 30 złotych, ale równie dobrze może być kurs za 3000, jeśli uznam, że się zwróci – to jest jedyne kryterium.

    – Bardzo ostrożnie podchodzę do zobowiązań długoterminowych i cyklicznych. Umowa na kablówkę z setkę kananałów za jedyne 39,99 to super okazja za blisko tysiąc przez 2 lata trwania umowy. Jeśli mam podpisać umowę na lata, musi być dla mnie korzystna i skrojona na miarę.

    – Uważam, że najgorsza dla budowania oszczędności jest inflacja stylu życia, dlatego z premedytacją nie podnoszę jej o ksiązkowe 50%. Nie i koniec. Czasem pozwolę sobie na jakiś dodatkowy drobiazg, ale np. nie kupię nowego auta, mimo, że mógłbym wykorzystać te 50% i wziąć kredyt. Moja inflacja podnosi się sama o +- 10% zgodnie z zasadą cenowej elastyczności popytu. Innymi słowy, gdy wzrasta dochód rośnie szansa, że Kowalski zamiast śledzia, wybierze makrelę.

  37. Po kilku niestety nieudanych próbach walki z budżetem, głównie przez systematyczność w spisywaniu wydatków, stworzyłem dla siebie tzw. budżet dla leniwych 🙂 Jest nieco podobny do wersji drugiej zaproponowanej w Twoim wpisie z tą różnicą, że w sumie są to dwa budżety. Już wyjaśniam dlaczego tak jest. Pracuję zagranicą i otrzymuje pensję w euro, spędzam jednak zawsze kilka dni w miesiącu w Polsce, tu mam mieszkanie i również wydatki stąd podział na dwa budżety.
    Zatem do rzeczy. Mam z góry ustaloną kwotę, którą co miesiąc odkładam, choć szczerze przyznam w jej ustaleniu pomogły mi 2 miesiące dokładnego spisywania wydatków oraz stworzenie budżetu rocznego, który uwzględnia wydatki okazjonalne. W ten sposób z góry wiem, gdy przyjdzie wypłata co z nią zrobić, część natychmiast przelewam na konto oszczędnościowe\IKE, a reszta musi wystarczyć – w praktyce ostatnio jeszcze zostaje, ponieważ ograniczyliśmy fast foody, z tego co zostanie zasilam konto oszczędnościowe. Tak samo dzieje się ze wszystkimi dodatkowymi środkami (np. wypłacone nadgodziny, premia).
    Dokładny podział wygląda następująco (kwoty zachowam dla siebie), może ktoś skorzysta:
    1. Oszczędności tylko PLN
    – IKE
    – Konto oszczędnościowe\lokaty (wkład własny, wakacje, fundusz bezpieczeństwa, przegląd samochodu+naprawy, fundusz awaryjny)
    2. Wydatki PLN
    – jedzenie
    – opłaty
    – inne
    3. Wydatki euro
    – jedzenie
    – inne

  38. Po kilku podejsciach wypracowalam sobie juz calkiem dobrze dzialajaca kontrole mojego budzetu, wiec sie chetnie podziele 
    Trzeba zaczac od tego, ze jesli w glowie huczy nam zakodowane w dziecinstwie “pieniadze szczescia nie daja”, czy “bogaty to zlodziej”, to najprawdopodobniej po kilku miesiacach nasz zapal do odkladania pieniedzy oslabnie. Mi zajelo to 3 podejscia I kilka lat, zanim sie udalo. Trzeba najpierw sie przestawic na jakies pozytywne myslenie o pieniadzach, np. “bogaty moze pomagac innym” lub cokolwiek innego co jest dla ciebie wazne I motywujace. To sprawia, ze na mysl o arkuszu excela czuje sie podniecenie, zamiast niecheci 😉
    Pierwszy etap planowania, to zrozumienie berzacej sytuacji. Przez 2-3 miesiace zbieramy wszystkie rachunki lub codziennie spisujemy wszystkie wydatki, przydzielamy im kategorie: rachunki, odziez, kosmetyki, rozrywka (restauracja, kino itp), hobby, jedzenie, paliwo itd. Warto zrobic to przez pare miesiecy zeby usrednic wyniki. Pierwsze co nas pozamaiata to to… ile przejadamy! Sprawdzalam z kilkoma znajomymi, ktorzy robili taka analize, wszystkich szokuje ten sam punkt 😉 Do analizy angazujemy oczywiscie wszystkich uczestnikow domowego budzetu, kazdy musi w tym brac udzial, zeby wyniki byly realne.
    Drugi etap to sprawdzenie ile powinnismy miec w ktorym sloiku. Metoda sloikow naprawde przypadla mi do gustu, ucze juz mojego 5 latka jak z tego korzystac 😉 zasada prosta:
    Sloik 1 – koniecznosci, 55% domowego budzetu; tu sa rachunki, jedzenie, niezbedna odziez (ale nie ciuchy dla rozrywki), paliwo itd
    Sloik 2 – edukacja, 10% budzetu; szkola dzieci, nasze szkolenia; edukacja pozwala zwiekszyc ilosc dochodow, wiec bardzo wazny punkt
    Sloik 3 – moj ulubiony, wolnosc finansowa, kolejne 10%; inwestycje, IKE, zabezpieczenia finansowe; generalnie kasa na czarna godzine i na przyszla emeryture
    Sloik 4 – oszczednosci, 10%; wieksze wyjazdy, zakup sprzetu, auta itp
    Sloik 5 – rozrywka, 10%; u nas oszczednosci i rozrywka sie troche nakladaja, bo najlepsza dla nas rozrywka to wyjazdy 😉 ale jak ktos lubi imprezki albo jest shopoholikiem, to swoje potrzeby zaspokaja tu
    Sloik 6 – darowizny, 5%; wg zasady ile dajesz tyle do ciebie wraca, warto sie dzielic; poza tym, wyobraz sobie ze kiedys bedziesz milionerem – myslisz, wtedy bede obdarowywal biedne dzieci duza kasa… ale jak sobie wyobrazisz, ze 5% twoich dochodow w takim momencie to 100.000pln, i ze masz pierwszy raz oddac te 100.000, to jak sie czujesz? Slabo. Trzeba pomoc sobie sie przestawic mentalnie do takiego gestu, dlatego warto zaczac wczesnie dawac.
    Ok, mamy rozpisane “teoretyczne” sloiki, wiec mozemy to porownac z naszym obecnym stanem. Na koniecznosci wydajemy 65% zamiast 55%? To znaczy ze musimy nieco obciac rozrywke. Chcemy za rok kupic nowe auto i 10% oszczednosci nie wystarczy? Musimy znow obciac gdzie indziej. Albo musimy znalezc dodatkowy dochod.
    Po tej analizie tworzymy nasze sloiki (mozna tymczasowo zmienic niektore wartosci, ale te powyzej sa naszym celem). Moje sloiki to sa to glownie konta oszczednosciowe i inwestycje. Nigdy nie trzymaj budzetu na “koniecznosci” razem z innymi, szybko stracisz nad tym kontrole. Co miesiac przelewamy te same ustalone kwoty na wybrane konta lub wkladamy do fizycznych sloikow. Jesli pod koniec miesiaca zaczyna byc krucho z kasa, sprobuj zacisnac pasa, w ostatecznosci pobierz kase z “oszczednosci” lub “rozrywki” (nigdy z innych sloikow). Po kilku miesiacach odkryjesz, ze zaczelo “starczac do pierwszego”. 
    Kolejny etap, dla mnie bardzo motywujacy, to sledzenie “wolnosci finansowej”. Obserwowanie jak rosnie nasz budzet z miesiaca na miesiac (lub kwartalu na kwartal) daje mega satysfakcje i motywuje do dalszej walki. Raz na kilka miesiecy robie sobie wykres, ciesze sie wtedy jak male dziecko 😉
    Mam nadzieje ze moja technika komus pomoze, jakbyscie mieli jakies pytania to dajcie znac .

  39. Od początku obecnego roku razem z moją dziewczyną prowadzimy budżet domowy. Nie założyliśmy jeszcze formalnej rodziny, ale mieszkamy razem więc uznaliśmy, że można rozpocząć już wspólną finansową przygodę 🙂 W dużej mierze to zasługa lektury blogów Marcina Iwucia i Michała Szafrańskiego, jestem bardzo wdzięczny za Wasze liczne wskazówki. Generalnie oszczędzanie rozpocząłem już kilka lat temu (pierwsze konto oszczędnościowe), ale dopiero teraz widzę ile rzeczy robiłem źle. Wracając do budżetu domowego – prowadzimy go przez trzeci miesiąc i chyba nie mamy z tym problemów 🙂 To za krótki czas by powiedzieć, że coś nam weszło w krew ale przyzwyczailiśmy się do tego, żeby regularnie: planować wydatki, zapisywać wydatki i reagować w razie zaistniałej potrzeby. Obydwoje żyjemy w taki sposób, że nie wydajemy wiele na pierdoły i potrafimy przemyśleć każdy zakup. W zasadzie jak do tej pory pojawił się tylko jeden problem. Chodzi o „wydatki niespodziewane”. W tym roku przytrafiły mi się już dwie takie sytuacje: kosztowna wizyta u dentysty i naprawa samochodu. Każda z osobna pochłonęła ponad 200 zł, dla mnie są to spore kwoty i odciskają piętno na naszym budżecie. Nie wiem, jak je kategoryzować i jak „wysupłać” potrzebne środki bez nadmiernego uszczuplania domowych finansów. Według mnie nie są to „wydatki nieregularne”, o których pisałeś Marcinie w cyklu na temat budżetu domowego (wydatki nieregularne są do przewidzenia, a tej awarii czy choroby nie przewidywałem). To był raczej złośliwy cios od losu, który postanowił zadrwić z naszego postanowienia uporządkowania finansów i już na sam początek przygotował takie niespodzianki 😉 Nie poddajemy się jednak. Wymyśliliśmy, żeby od następnego miesiąca założyć w planie owe 200 zł na „niespodzianki” od losu. Czasem może to być mało, wtedy i tak trzeba będzie dołożyć z innej puli. Czasem jednak coś zostanie albo zostanie całość, bo los będzie łaskawy i wtedy nasze 200 zł przejdzie na kolejny miesiąc.
    Jeśli masz Marcinie jakąś poradę, co zrobić w takiej sytuacji to chętnie poznam ją i postaram się zastosować 🙂 Będę również wdzięczny za porady od czytelników bloga bo zapewne są tutaj osoby dużo bardziej doświadczone ode mnie w budżetowaniu domowym 🙂

    • Zasugeruję najprostsze możliwe rozwiązanie, czyli 1000 odłożony wyłącznie na niespodziewane wydatki. Po skorzystaniu z bufora trzeba go odbudować do pełnej kwoty.

  40. Witajcie Sknerusy !

    Czytając komentarze nie zawiodłem się – już dawno nic nie wprawiło mnie w tak dobry humor jak stwierdzenia o wydawaniu 50 USD rocznie zeby policzyć ile się wydaje. Tak trzymać. Liczę w przyszłości na kolejna dawkę tak pozytywnych emocji.

    Osobie zmagającej się z problemami pt. „Skąd wziąć 200 zł” poradziłbym: zacznij lepiej zarabiać.

    Z dusigroszowym uściskiem.

    • Jasiu, jeśli ktoś szastał bezmyślnie pieniędzmi i wydawał 1000 zł miesięcznie na pierdoły, to jednorazowy wydatek 50$, pozwoli oszczędzić ponad 10 tysiaków. Wielu ludzi dopiero widząc swoje szaleństwo wraca do normalności:).

  41. Witam,
    prowadzę budżet w exelu od 1 stycznia 2016.
    Co na pewno mi ułatwia, to raz w miesiącu podliczenie równierz w exelu w osobnym arkuszu wszystkich moich pieniędzy (konta, gotówka). Wtedy nie tylko kontroluję budżet, czy ładnie mi się wszystko spina, ale mogę lepiej planować kolejne miesiące.
    Motywujące jest jeżeli z miesiąca na miesiąc widzę, że moje zasoby rosną.
    Jedyny minus to jednak trochę czasu trzeba poświęcić, żeby sprawdzić każde konto z osobna.
    Niemniej polecam. 🙂

  42. Jakoś nie mogę się przekonać do budżetowania finansów osobistych. Z grubsza wiem na co wydaje kasę i na co w przyszłym m-cu będą mi potrzebne pieniądze. Mój plan wydatków „głównych” w perspektywie długoterminowej wygląda tak:
    – najbliższe 2 lata powiększanie portfela inwestycyjnego,
    – kolejne 2-3 lata odkładanie na remont domu
    – kolejne pół roku/rok odkładanie na podróż życia
    – kolejne 2 lata odkładanie na wymianę samochodu
    -kolejne 2 lata powiększanie portfela inwestycyjnego
    i koło się zamyka. Czy sekwencja celów się powtórzy to jeszcze się okaże. Jak widać nie dzielę comiesięcznych dochodów na cele tylko skupiam się na 1 aktualnym celu „głównym”.
    Plan wydatków comiesięczny wygląda tak:
    Przelew natychmiast po otrzymaniu wypłaty:
    35% – na aktualny cel główny
    10% – opłaty przedszkola
    5% – opłaty „rachunków”
    5% – paliwo
    5% – na poduszkę finansową (wydatki nieregularne, wakacje, wydatki nieplanowane na które zabrakło z bieżących dochodów)
    Reszta traktowana jako wór do wydania, z którego ma wystarczyć na wszelkie bieżące wydatki. Staramy się nie wydawać kasy na „pierdoły”, przy zakupie danej rzeczy błyskawicznie analizuję czy dany wydatek to potrzeba zachcianka, czy pierdoła bez której można się obyć, czy jest dla mnie istotna i czy mam na to ochotę wydać w danej chwili pieniądze. Wysokość odkładanych pieniędzy na cele główne mnie w zupełności satysfakcjonuje, jak również ilość wydawanej kasy na bieżące wydatki jest wystarczająca, dlatego nie zagłębiam się w bardziej szczegółowe budżetowanie i spisywanie dokładne wydatków. Pozdrawiam

  43. budzetu nie prowadzę, tzn próbowałem dwa razy, ale po kilku dniach wracałem do tego że nie chciało sie robić…

    ogólnie rozpisuje sobie na kartce zawsze na koniec miesiaca swoje wydatki:

    rachunki do opłacenia
    przedszkole
    alimenty
    spłata karty kredytowej
    konto oszcz.(syn)
    fundusz bezpieczeństwa już zebrany ( w tym msc dorzucić 300zł)
    fundusz bezpieczeństwa cały czas się robi ale już jest odłożone na 3 miesiące bez pracy.

    po spłacie karty zastanawiam się nad wpłatami nad IKE lub IKZE

  44. U mnie prosto.

    Zeszyt z podziałem na jedzenie i inne.

    Jeśli ja lub żona coś kupujemy to od razu wpisujemy do danej kategorii. Jeśli jest to jedzenie to wpisujemy po prostu kwotę. Chyba że ktoś kupił jakieś zachcianki typu czipsy, ciasteczka. To niezdrowe, nie lubię jak kasa na coś takiego ucieka. Dużo taniej możemy zdrowe przysmaki samemu w domu zrobić.

    Kategoria inne to po prostu rzeczy które trzeba kupić w ciągu miesiąca a nie są jedzeniem. Np. wczoraj żona kupiła buty bo niby nie ma w czym chodzić ;). Są tu też wszelkie zachcianki nie będące jedzeniem. Robimy tak że przy kwocie wpisujemy od razu co to było.

    Takie coś oszczędza nam łażenia z paragonami, ciągłego przeglądania co na nich było, spisywania itp. Robimy to na bieżąco. Dodatkowo wiele osób nie wie że „atrament” na paragonach zawiera BPA. Ogólnie można powiedzieć że źle wpływa na gospodarkę hormonalną. Nawet na Planete + był ostatnio program na ten temat.

    Do tego mamy też:
    – comiesięczny, przygotowany w poprzednim albo jeszcze wcześniej, budżet całych wydatków
    – mniej więcej nakreślony jadłospis na miesiąc i bardziej szczegółowo na każdy tydzień, wiadomo że nie zrobimy rozpiski na cały miesiąc bo będzie zbyt monotonnie
    – budżet uwzględnia jedzenie, wydatki stałe, FWN, FA, PB,

    Dla nas takie coś jest wygodniejsze niż ciągłe wpisywanie do arkuszy, czy aplikacji. Nam o wiele szybciej coś wpisać do zeszytu niż bawić się z aplikacjami. Dodatkowo nie trzeba wydawać pieniędzy na żadne abonamenty itp. Mamy na bieżąco wszystko pogrupowane, łatwo sobie np. po tygodniu zrobić podsumowanie i zobaczyć czy kasa nie przecieka na jakieś pierdoły.

  45. Daleko mi do perfekcji w temacie budżetu domowego, z zaciekawieniem czytam wszystkie komentarze, a komentujących podziwiam…
    Finanse zawsze dla mnie były trudnym tematem, stąd też wolałam się nimi nie zajmować, udawać, że tematu nie ma i jakoś to będzie, skutek był taki, że przez lata miałam niespłacone karty kredytowe, i życie na krawędzi z miesiąca na miesiąc, bardzo stresujące, szczególnie kiedy ma się rodzinę na utrzymaniu…
    Teraz, dzięki Marcinowi i Michałowi już od ponad pół roku prowadzę budżet domowy, ciągle niedoskonały, bo głównie jednak jest to księgowanie wydatków, a za mało planowanie, ale nie poddaję się….
    Problemy to:
    – zbieranie paragonów, ciągle jeszcze ganiam za to męża, ale nie wyobrażam już sobie odejść od kasy bez paragonu,
    – na początku trudno trafnie planować wysokość wydatków, głównie dotyczy to wszystkich innych kosztów niż stałe, np. jedzenia, stąd też takie „księgowanie” wydatków pomaga w ogóle ustalić na co ile wydajemy, dla mnie ten etap był trudny, i chyba jeszcze nadal nie jest zakończony,
    – wklepywanie paragonów do excela, spisuję je z różną regularnością na kartkach, mam taki system, że jedna złożona kartka a4 to tydzień wydatków, w środek wkładam paragony, spisuję je codziennie, kilka razy w tygodniu, albo raz (ale to najgorsza opcja wg mnie), wklepywanie do excela jakoś mi nie idzie, a jak już narobię zaległości to w ogóle nie mam motywacji,
    – niedoskonałość excela (korzystam z tabel Michała Szafrańskiego), chodzi mi o poziom metadanych, zbiorczych informacji, chciałabym zobaczyć te dane jeszcze z innej strony, nawet sobie zaprojektowałam tabele, ale na razie na papierze,
    – no i największy problem to współpraca z mężem, która głównie ogranicza się do tego, że przynosi paragony (a czasem jeszcze nie), wiele było na ten temat rozmów, czasem trudnych, czasem burzliwych, temat ciągle żywy…ciągle jest tak, że to ja głównie ogarniam temat…wiem, że to częsty układ, ale za dużo mam innych obowiązków, żeby robić to sama, proponowałam już podział pracy, ja spisuję na kartce, a on potem wklepuje do excela, a potem to wspólnie analizujemy, i nawet się zgodził, po czym nic się nie zmieniło…

    I mimo tych wszystkich „niepowodzeń” i dość prymitywnego sposobu budżetowania zdążyliśmy odłożyć na fundusz bezpieczeństwa, plus jakieś oszczędności, spłacamy zadłużenie, i idzie nieźle, choć śnieżna kula u nas raz większa raz mniejsza:)

    Jeśli mogłabym coś radzić tym którym budżet nie idzie, to powiem tak, nam też nie idzie, nie idzie idealnie…, ale nie poddajemy się, małymi krokami idziemy do przodu i to jest na prawdę OGROMNA różnica. Nawet „prymitywne” spisywanie wydatków to już coś. Tu sprawdza się zasada, że jeśli poświęcasz czemuś energię i swoją uwagę to efekty przychodzą! Nawet jeśli weźmiesz z wszystkich dobrych zasad chociaż kilka to już jest szansa na zmianę, u nas postępy nie są spektakularne, ale jeszcze rok temu nie pomyślałabym, że mogę mieć jakiekolwiek oszczędności…

    I tu dziękuję tobie Marcin, że pomogłeś mi się zabrać za ten obszar, który długo był „zamiatany pod dywan”. Dużo jeszcze przede mną, ale już wiem, że nie mogłabym żyć bez budżetu domowego:)

  46. Z budżetem domowym mam do czynienia od około 1,5 roku. Najpierw zaczęłam od spisywania wydatków. Po pierwszym miesiącu złapałam się za głowę – AŻ TYLE?! Postanowiłam więc wziąć sprawy w swoje ręce. Początkowo nie było łatwo. Planowałam kwoty na różne kategorie, jednak nie zawsze miały one pokrycie z rzeczywistością. Metodą prób i błędów tak wygląda moje budżetowanie na dzień dzisiejszy. Pisząc moje, mam na myśli mnie i mojego męża, ale głównie ja to wszystko ogarniam 😉

    1. Zaplanowanie dochodów – ile się spodziewamy.
    2. Zaplanowanie wydatków
    Mniej więcej stałą kwotą są wszelkiego rodzaju opłaty (mieszkanie, gaz, prąd, telefony, internet, parking) i wydatki na jedzenie, paliwo. Pozostałe kategorie rozpatruję co miesiąc osobno, czyli wspólnie zastanawiamy się, czego POTRZEBUJEMY i wpisujemy te rzeczy na listę, na podstawie której sporządzam budżet domowy na zbliżający się miesiąc. Bywa, że w kategorii „chemia” jest 50 zł (bo trzeba kupić płyn do wc, proszek do prania itp.), a czasami jest tam 0 zł. bo nic się akurat nie kończy.
    3. Spisywanie wydatków

    Wykonuję to wszystko w excelu, w dokumencie, który od razu wszystko mi sumuje a także pokazuje różnicę pomiędzy budżet planem, a wydatkiem rzeczywistym.

    Już chyba weszło mi to w krew, więc nie mam większych problemów. Oczywiście, nie zawsze wszystko zgadza się z planem, bo różne sytuacje w życiu się zdarzają. Mam jednak tę świadomość, że zarobione przeze mnie pieniądze wydaję na to, co planuję i chcę, a nie na przypadkowe zakupy, co często miało miejsce przed planowaniem budżetu.

    I sprawia mi to frajdę! 🙂

  47. U mnie nie bardzo sprawdza się restrykcyjne spisywanie wydatków według kategorii, ale coraz bardziej sprawdza się taki prosty podział: Po otrzymaniu miesięcznej pensji 50% przeznaczam na spłatę kredytu hipotecznego i nadpłatę długów, oszczędności, wydatki długoterminowe, darowiznę do wybranej fundacji (nawet małą kwotę ale zawsze coś), zakup 1 książki, a z drugiej połowy na poczatku miesiąca próbuję zrealizować wszystkie „bardziej znaczące kwotowo wydatki” typu zakup butów czy kurtki zimowej lub wizytę u dentysty a resztę dzielę na dni i wiem ile mam do dyspozycji na każdy dzień. Dodatkowo raz w miesiącu robię sobie podsumowanie kwoty długów i oszczędności i porównuję rok do roku. I szukam też najlepszych cen dla sprawdzonych produktów. Na początku jest to czasochłonne i nieco uciążliwe ale z czasem wchodzi w nawyk i raz sprawdzone pozwala potem działać troche na „autopilocie” 😊

  48. Ja, jak całkiem sporo osób tutaj, loguję swoje wydatki w arkuszach Google’a. I jak większości irytowało mnie, że dodanie nowego wydatku zajmuje więcej czasu niż bym chciał, więc stworzyłem sobie proste narzędzie, które mi w tym pomaga.

    Dzięki temu wpisowi i czytając komentarze i widząc ile jest takich osób jak ja, dostałem kopa aby się tym w końcu podzielić. Kto chętny wypróbować, zapraszam do odwiedzenia strony, gdzie wszystko opisałem:
    http://slowonae.pl/2017/04/09/expenses-logger-szybkie-logowanie-wydatkow/

Odpowiedz

Podobają Ci się artykuły na blogu?

Zdjęcie autora Dołącz do ponad 8721 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.

 

FreshMail.pl