Budżet domowy krok po kroku. Część 4 – Rejestrujemy wydatki

79

Jeżeli tworzysz swój budżet domowy zgodnie z wcześniejszymi odcinkami naszego cyklu, to wkraczasz w ten nowy miesiąc naprawdę świetnie przygotowany. Doskonale rozumiesz zasadę PLANOWANIA z wykorzystaniem budżetu, ułożyłeś plan swoich wydatków według hierarchii i kategorii, a następnie „wydałeś pieniądze na papierze”, zanim zacząłeś to robić „w realu”. Dzięki temu przydzieliłeś każdej swojej złotówce konkretne zadanie do wykonania w najbliższym miesiącu.

Dziś zajmiemy się już etapem realizacji naszego planu, a przede wszystkim sprawą prostego i skutecznego rejestrowania wydatków. Ponieważ jednak spisywanie wydatków bez wcześniej przygotowanego planu dla naszych pieniędzy mija się trochę z celem, dlatego warto przypomnieć sobie wcześniejsze odcinki naszego cyklu Budżet domowy krok po kroku:

Na końcu artykułu mamy dla Was małą niespodziankę: darmową licencję na program YNAB. Klucz do jej zdobycia kryje się w kolejnych punktach 🙂

 

Po co w ogóle spisywać wydatki?

Najważniejsza przyczyna jest oczywista: aby dokładnie wiedzieć, ile już wydaliśmy pieniędzy w danej kategorii oraz ile jeszcze możemy w niej wydać. Dzięki temu pod koniec miesiąca jesteśmy w stanie rzetelnie ocenić, czy nasz budżet jest realistyczny. W razie potrzeby możemy dokonać stosownych poprawek, przygotowując nasz plan na kolejny miesiąc.

Właśnie dlatego spisywanie wydatków bez wcześniejszego przygotowania budżetu jest trochę sztuką dla sztuki. Co z tego, że w połowie miesiąca widzimy, że wydaliśmy na jedzenie 1000 zł, jeśli nie wiemy, jak to się ma do naszych założeń? Bardzo wiele osób, które ograniczają się do samego spisywania wydatków, szybko się zniechęca. I nic dziwnego, bo z samego spisywania w oderwaniu od budżetu naprawdę niewiele wynika.

Jeżeli natomiast założyliśmy sobie w budżecie, że na zakupy spożywcze w miesiącu lutym wydamy 1200 zł, a 21 lutego wydaliśmy już 1000 zł, to jest to bardzo konkretna informacja, że na ten cel „przepalamy” pieniądze zbyt szybko. Powody zwykle są dwa:
(1) Kupujemy zbyt dużo lub zbyt drogo.
(2) Zaplanowaliśmy zbyt małą kwotę.
Bez względu na faktyczny powód, otrzymujemy konkretną informację. Albo musimy zmienić nasze działanie i przyzwyczajenia (np. zakupy w drogim osiedlowym sklepiku), albo urealnić nasz budżet (założyć odpowiednio większe wydatki).

Właśnie dlatego w naszym budżecie przy każdej kategorii wydatków powinny znaleźć się 3 pozycje:

  • kwota zaplanowana (budżet),
  • kwota wydana (wykonanie),
  • kwota pozostała do wydania (zostało).

 

budzetowanie domowych finansow

 

Oczywiście ta ostatnia kwota jest wynikiem formuły:

Kwota do wydania = kwota zaplanowana – kwota wydana

Taka rola spisywania wydatków sprawia, że warto dostosować też sposób ich rejestrowania.

 

Jak rejestrować wydatki?

Oto kilka „sprawdzonych w boju” sposobów

1. Zbieraj paragony

Bez względu na to, jak płacisz za swoje zakupy (gotówką czy kartą) – zawsze zabieraj ze sobą paragon. Włożenie go do portfela to tylko sekunda lub dwie, a będziesz miał gwarancję, że nie zapomnisz o żadnych wydanych pieniądzach i oczywiście zachowasz prawo do reklamacji w przypadku wadliwych towarów. Jeśli kupujesz coś bez paragonu, np. na bazarze,  zanotuj po prostu wydaną kwotę i nazwę wydatku.  Przekonaj się, jak robią to inni czytelnicy —  Ela TUTAJ Kamil i Marcin TUTAJ, podzielili się swoimi sposobami.

2. Spisuj wydatki codziennie

Są różne podejścia do częstotliwości zapisywania wydatków, ale moim zdaniem najbardziej skuteczne jest ich codzienne rejestrowanie. Dlaczego?
Po pierwsze: w ciągu jednego dnia wydatków jest stosunkowo niewiele, a ich spisanie jest drobnym i szybkim zadaniem, które nie zajmie Ci więcej niż 10 minut. Natomiast spisanie wydatków z kilku dni – to jest już „grubsza sprawa”. Nie tylko wymaga większej ilości czasu, lecz również trudniej do tego się zabrać.
Po drugie: wyrabiasz w sobie skuteczny i silny nawyk. Powtarzanie tej czynności każdego dnia (np. wieczorem) kolokwialnie mówiąc „wchodzi w krew”. Nabierasz wprawy, robisz to sprawniej, a przede wszystkim nie zapominasz o tym, bo jest to tak naturalne, jak mycie zębów.
Po trzecie: od razu widzisz, czy w którejś kategorii nie zbliżasz się do przekroczenia budżetu i możesz w porę zareagować. Taka informacja pozwala np. podjąć decyzję, by zrezygnować z innych zaplanowanych wydatków, jeśli widzimy, że zbyt mało zaplanowaliśmy na coś ważniejszego.
Po czwarte: portfel napęczniały od zbieranych przez kilka dni paragonów wygląda bardzo nieestetycznie 🙂
Gdybyś szukał narzędzi pomocnych do skutecznego wyrobienia w sobie nawyku, zapraszam do przeczytania artykułu: Z tym plikiem zrealizujesz finansowe cele.

3. Od razu przydziel do właściwej kategorii

Zapisując wydatki od razu przypisuj je do właściwej kategorii. Piszę o tym, bo na moich szkoleniach widziałem już próby spisywania wydatków chronologicznie, według sklepów itp. Nas interesuje to, ile wydajemy na dany cel, stąd warto od razu podzielić zakupy z jednego paragonu na kilka pozycji. Tak, to jest bardziej pracochłonne – zajmuje dodatkowe 3 minuty. Ale te 3 minuty dają nam bardzo pożyteczną informację.
I jeszcze jedno. Bądź sam ze sobą szczery i przypisuj wydatki do danej kategorii zgodnie z ich faktycznym przeznaczeniem. Jeśli kupiłeś colę i popcorn w kinie, to nie traktuj tego, jak Zakupy spożywcze do domu (potrzeba) tylko jak zwykłe wydatki na Rozrywkę (zachcianka). Pamiętaj, że wydatki mają swoją hierarchię.

Okazuje się, że poza ważnymi informacjami na temat naszego budżetu, spisywanie wydatków niesie ze sobą też inne korzyści.

 

Dodatkowe korzyści z rejestrowania wydatków

Nawyk codziennego zapisywania wydatków i analizowania celów, na jakie przeznaczamy nasze pieniądze, ma bardzo korzystne „skutki uboczne”:

  1. Świadome zakupy

Wiedząc, że na dany rodzaj wydatków możemy przeznaczyć konkretną kwotę z budżetu, a wieczorem trzeba ją będzie zapisać i porównać z planem, robimy zakupy bardziej świadomie. Przestajemy zachowywać się jak dzieci i działać pod wpływem impulsu, a zaczynamy odpowiedzialnie myśleć. Czy na pewno tego potrzebuję? Czy założyłem tę kwotę w budżecie? Czy nie warto przeznaczyć pieniędzy na coś ważniejszego? To tylko niektóre pytania, które pojawiają się w naszych głowach i skutecznie uodparniają na marketingowe sztuczki.

  1. Wrażliwość na ceny

Wieczorne analizowanie paragonów i zapisywanie wydatków sprawia, że zaczynamy dokładnie się orientować, co ile kosztuje. Dlaczego w jednym sklepie te same jogurty są o 50% droższe? Dlaczego większe opakowanie okazało się w sumie droższe, niż dwa mniejsze? Z każdym kolejnym miesiącem mamy coraz więcej informacji, które sprawiają, że wiemy jak dokonywać zakupów, by za te same produkty zapłacić mniej. 

  1. Rozmowy o finansach

Zawsze podkreślam, że jeśli jesteś w związku, to dbanie o finanse jest waszym wspólnym zadaniem. Szczególnie jeśli jesteście małżeństwem i macie wspólność majątkową. Zaplanowanie miesięcznych wydatków razem i chwila rozmowy na ten temat przy ich spisywaniu bardzo pomaga poprawić komunikację. A jeśli potraficie się dogadać na temat tak trudny i delikatny, jak finanse, to wszystkie inne tematy to dla Was „pikuś”.

A teraz już tradycyjnie oddaję głos Andrzejowi, który w krótkim filmie pokaże Wam, jak rejestrować wydatki w Excelu oraz co zrobić, aby otrzymać od nas prezent w postaci licencji na aplikację YNAB. :).

 

Zaczynamy rejestrowanie wydatków

Cześć, tu Andrzej 🙂

W poprzednim artykule zapytaliśmy Was, czy pokazywać kolejne kroki w planowaniu budżetu na przykładzie Excela, czy aplikacji YNAB. W naszej sondzie wybraliście Excel stosunkiem głosów 69% (209 głosów za Excelem) do 31% (92 głosy za YNAB-em). Szanujemy Waszą decyzję, więc kolejne filmy będą już oparte o arkusz Excel.

Mamy jednak dla Was bardzo fajną informację. Udało nam się z Marcinem zakupić jeszcze jedną licencję na aplikację YNAB ver04 (tę, z której sami korzystamy, bo jest po prostu świetna) i postanowiliśmy podarować ją komuś z Was. Za chwilę napiszę, co należy zrobić, aby zdobyć tę nagrodę.

Bardzo Wam dziękujemy za ciągle dostarczane nam arkusze Excel z Waszymi budżetami. Pokazujecie nam dużo ciekawych rozwiązań, które inspirują do jeszcze innego podejścia w konstruowaniu pliku, niż zakładaliśmy ostatnio. Marzy nam się, aby zrobić dla Was na bazie Excela coś równie wygodnego, jak YNAB. Intensywne prace trwają. Póki co, na potrzeby naszego cyklu będziemy jeszcze korzystać z obecnej formy Excela. W każdym razie przesyłajcie swoje propozycje i własne modyfikacje pliku, dzielcie się spostrzeżeniami w komentarzach, co jeszcze warto jeszcze poprawić.

Zapraszamy do obejrzenia filmu na temat rejestrowania wydatków w Excelu:

 

Plik pokazany w filmie możecie pobrać TUTAJ.

A teraz zgodnie z obietnicą chcielibyśmy ogłosić konkurs, w którym nagrodą będzie licencja na pełną wersję aplikacji YNAB 4. Co zrobić, aby wygrać?

Marcin dał mi wolna rękę odnośnie zasad konkursu. Wystarczy zatem napisać w komentarzu, dlaczego to właśnie Ty powinnaś/powinieneś otrzymać od nas tę licencję? 🙂

Wyniki ogłosimy w niedzielę 07.02.2016 r.

Jeszcze jedno spostrzeżenie. W komentarzach, coraz więcej z Was udziela się, odpowiadając na pytania i rozterki innych czytelników, dzieląc się swoimi najlepszymi praktykami. To jest naprawdę super! Dokładnie o taką interakcję nam chodzi. Bardzo Wam za to dziękujemy i zachęcamy wszystkich, którzy jeszcze tego nie zrobili, do wzięcia czynnego udziału w dyskusji.

A w kolejnym wpisie z naszego cyklu poruszymy temat, o który prosicie już od jakiegoś czasu – czyli wydatki nieregularne. To temat często niedoceniany przez osoby początkujące w prowadzeniu budżetu domowego. Jeśli za pół roku musimy zapłacić sporą kwotę za ubezpieczenie mieszkania, to już dziś warto zacząć do takich wydatków się przygotowywać. Więcej napiszemy o tym już niebawem. Miłego dnia!

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze79 komentarzy

  1. Dzis nadrobilam zaleglosci (czesc 3), usiadlam do budzetowania i prawie spoznilam sie do pracy! Nie, zebym miala jakies wyrzuty sumienia 😀 Nie sadzilam, ze tak przyziemne zadanie bedzie w stanie do reszty mnie pochlonac.

    Mam problem techniczny – w koncu udalo mi sie sciagnac przykladowy budzet w excellu, ale nie potrafie go edytowac, a zaproponowana ilosc podkategorii troche mnie przytlacza. Czy ktos moglby krotko podpowiedziec jak sie usuwa nadmiar tych tam?

    Poniewaz komputer sluzy mi wlasciwie tylko do serfowania w internecie, postanowilam zalozyc zeszyt i maksymalnie uproscic kategorie wydatkow. I tak mam: oplaty (wszystko, czego nie unikne, bo inaczej komornik), jedzenie (jedyna kategoria mocno rozczlonkowana, bo w zwiazku z moim drugim projektem musze wiedziec ile wydaje na jakie produkty spozywcze) chemia (czyli srodki czystosci, kosmetyki, dbanie o siebie etc.), ubrania (postanowilam przeznaczac na te kategorie 5% miesiecznych dochodow)(nadwyzki przejda na kolejne miesiace, bo na nastepna zime Mloda bedzie potrzebowala nowe kozaki i kurtke, wiec lepiej, zebym juz zbierala), oraz inne, czyli nieregularne, albo nieoczekiwane.

    Uznalam, pomimo wczesniejszego narzekania, ze zadnych nagrod nie musze sobie przyznawac. Fakt, ze moge sobie pozwolic na puder od Diora, zamiast np. Rimmel to juz duzo 🙂 Wyprawa na lodowisko lub do kina jest wliczona w wydatki inne (choc moze lepiej byloby te rozrywki jakos posegregowac)(moze pozniej, jak juz nabiore wprawy i rozgryze excell)(albo YNAB…? 😉 ) Poki co jestem happy – wiem, o co chodzi i jak sie za problem zabrac. Wiem rowniez do czego zmierzam, choc na osiagniecie pewnych celow finansowych potrzeba bedzie czasu. I pieniedzy 😀

    Panowie, wielkie Wam dzieki za dobra robote!

    Musze tez podziekowac Oszczednickiej za namiary na tego bloga 🙂

    • Hej Rozrzutna,

      Cieszę się bardzo, że artykuły Ci się przydają. Budżetowanie to faktycznie prosta i przyziemna sprawa, ale bardzo pomaga zwiększyć naszą świadomość i dlatego pewnie tak pochłania.
      Jeśli chodzi o tę listę podkategorii – wypisaliśmy ich aż tyle w pliku po to, aby podpowiedzieć, ile różnych wydatków wziąć pod uwagę planując. To ma być po prostu taka „przypominajka”.
      Bez problemu sprawdza się również kilka podstawowych kategorii i dodatkowa „inne”. Choć aby skutecznie poszukać oszczędności warto, aby „inne” nie było zbyt pojemnym workiem.

      Jak tylko Andrzej zasiądzie do komputera odpisze Ci w komentarzu, jak je usunąć by nie naruszyć żadnych formuł.

      Powodzenia! 🙂

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Rozrzutna,
      Dziękuję 🙂

      Prawie spóźnić się do pracy, to jest coś! Gratuluję zaangażowania w opanowywanie swoich finansów osobistych 🙂

      Dopóki kartka i długopis najlepiej Ci się sprawdzają, trzymaj się tego. Prostota przede wszystkim. Najważniejsze jest, aby mieć poczucie kontroli nad finansami.
      Kiedy będziesz czuła, że czas na kolejny krok, bo np. będziesz potrzebowała więcej informacji nt. swoich finansów z przeszłości, aby podejmować lepsze decyzje w kolejnych miesiącach, wtedy przyjdzie czas na bardziej szczegółowe kategorie. Wtedy excel lub aplikacja typu YNAB może okazać się niezbędna, aby nad nimi zapanować.

      Technikalia.
      Plik załączony w artykule można łatwo dostosować, zaznaczając wiersze, które chcesz usunąć, klikasz prawym klawiszem myszy i wybierasz usuń. Formuły sumujące dostosują się do tej zmiany. Ważne jest, aby usuwać tylko białe wiersze (niebieskie i pomarańczowe muszą zostać).
      Druga opcja to ukrycie niepotrzebnych wierszy/kolumn. Gdybyś potrzebowała pomocy, napisz do mnie maila, postaram się pomóc.

    • Po przeczytaniu kilku artykułów Marcina i Michała nauczyłam się rezygnacji z pudru DIOR a, choć bronzer od DIORA, którego używam obecnie jest rewelacyjny. Ale postanowiłam „zacisnąć pasa”.

  2. Witam Marcinie od pewnego czasu sledze Twoj blog, nawet podjelam juz dwie proby spisania budzetu. Oczywiscie wszystko rozjechalo sie przy spisywaniu wydatkow. Przyznaje duzo w tym mojej winy bo zapominam o paragonach, a z drugiej strony moj maz…niby przyzanl mi racje gdy opowiedzialam mu o Twoich pogladach na budzet ale nie jest przekonany co do jego zastosowania. Moze dodalbys kilka rad jak przekonac malzonka do planowania budzetu :))osobiscie pewnie nowa aplikacja YNAB :))bardzo mnie ulatwilaby planowanie budżetu poniewaz nawet wieczorem lepiej wyciagnac telefon by zapisac wydatki niz kartke i wiecznie ginacy dlugopis 🙂 czekam z niecierpliwością na nastepne wpisy szczególnie jak uwzgledniac prezenty i podarunki bo luty to u mnie miesiac urodzin polowy rodziny 🙂

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć AnnaW,
      W planie jest wpis dotyczący rozmów z partnerem o finansach.

      W kwestii wyrobienia nawyku spisywania wydatków polecam Ci, sprawdzone w boju narzędzie wspomniane we wpisie TUTAJ.

  3. Marcin, Andrzej,
    a braliście pod uwagę stworzenie czegoś na bazie PHP+SQL? Tylko o otwartym kodzie źródłowym dostępnym zupełnie za darmo? Czegoś z wygodniejszym klikaniem, niż jest w excelu? Jeśli tak to mogę podzielić się wiedzą, przesłać zdjęcia tego, z czego korzystam dzisiaj. W przypadku przejawu zainteresowania zapraszam do kontaktu.

  4. Ania Sadowska

    Chłopaki
    Potwierdzam, że wydatki powinno się spisywać codziennie. Kiedyś tak właśnie robiłam i czułam, że lepiej kontroluję budżet. Po czym uznałam, że mogę to robić raz w tygodniu – i to był początek osłabienia motywacji do rzetelnego prowadzenia budżetu. W tym miesiącu wracam do codziennego spisywania wydatków – dzięki temu moje dzieci też zaobserwują, jak istotne jest spisywanie swoich wydatków (odkąd mają swoje kieszonkowe, też biorą paragony, bo ja tak robię 🙂 ).
    Właśnie rozplanowałam z mężem wydatki na ten miesiąc i zaczęłam pod nosem narzekać na Excela, po czym z ciekawości sprawdziłam, czy nie ma nic nowego na moim ulubionym blogu, a tu proszę – możliwość darmowej licencji na YNAB! Dlaczego ja? Bo chcę spróbować czegoś nowego, dzięki czemu z łatwością będę robić budżet domowy. Ma być prosto, przejrzyście i wygodnie – mamy w końcu XXI wiek, a ja ciągle jestem w erze Excela 🙂
    Z niecierpliwością czekam na kolejny artykuł z tego cyklu i nieocenione komentarze Czytelników.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Aniu,
      Mam podobne doświadczenie. Zbierałem kiedyś paragony do pudełka, specjalnie do tego przeznaczonego. Zdarzyło mi się nawet wpisywać paragony z trzech tygodni. Większego odstraszacza chyba nie ma 😉
      Codzienne spisywanie i bieżąca kontrola dobrze mi się sprawdza.
      Ciekaw jestem czy jest ktoś, kto lubi rzadziej rejestrować wydatki?

  5. To i ja się podzielę swoją historia i będzie to mój pierwszy wpis. Budżet prowadzę od jakiś 6 lat, a raczej gdy zacząłem czytać Marcinie Twego bloga, to okazało się raczej spisywaniem wydatków. I choć wpisywałem stałe wydatki np. na przyszły msc. i wiedziałem ile wydam w tym danym msc., to nie miałem kolumny “zostało” albo za “dużo wydane”. Wprowadzając później aktualne wydatki nie wyciągałem wniosków. I choć analizowałem te wydatki na koniec msc. nigdy nie wziąłem się za ich mocniejsze kontrolowanie by zmieścić się w planie którego de facto nie było. Często prosiłem żonę by usiadła ze mną i pomogła mi w analizie tego jak wygląda nasz budżet i zawsze kończyło się to wielka awanturą. Bo ona wie ile kosztują stałe wydatki i reszta co zostaje to “bieżące wydatki i jedzenie” i co mamy “analizować” jak i tak braknie.Doprowadzało mnie to do szału. Takim o to sposobem co miesiąc przed pensja brakowało pieniędzy na przeżycie tych kilku dni. I znów kłótnia, myślenie, pożyczenie i oddawanie. Zacząłem mieć tego wszystkiego dosyć. Zacząłem poszukiwać, czytać i uczyć się finansów osobistych. Pierwszym blogiem był blog Michała który dał mi jakąś inspiracje, jednak nie na długo. Wiecie dla czego? BO SAMEMU NIC SIĘ NIE ZROBI !!! Po kolejnych próbach zaangażowania żony w NASZE finanse domowe i kłótnie, poddałem się. Aż do chwili kiedy te kłótnie zaczęły przechodzić w rozmowę o rozwodzie. Każdy z nas patrzył w inną stronę, nie było wspólnego gospodarstwa domowego. Tylko, praca, obowiązki domowe, długi inne problemy i comiesięczny brak pieniędzy, “gonitwa szczurów”. Gdy w listopadzie trafiłem na Twego bloga Marcinie, zrozumiałem, że jesteśmy jak taki Ken i Barbie, że żyjemy tak jak byśmy chcieli żyć, a nie na ile nas stać. Byliśmy jak to pięknie nazwałeś, w artykule: “Będziesz biedny, czy bogaty? Sprawdź!” – ELEGANCKIMI NIEWOLNIKAMI. I wtedy mnie to wszystko tak WALNĘŁO, że powiedziałem sobie dosyć. Trzeba coś z tym zrobić, najpierw zrobiłem wielką kłótnię, potem co chwilę robiłem kłótnię, popierając się ciągle Twoimi artykułami, że da się inaczej, że można oszczędzać, że można żyć inaczej, nawet jeśli na DZIEŃ DZISIEJSZY nie widzi się takiej możliwości, tylko trzeba to wszystko zrobić WSPÓLNIE, bo żyjemy wspólnie !!! W tym czasie po cichu udało mi się odłożyć parę złotych z niespodziewanych wpływów, i przypieczętowałem w którejś kłótni “argument”, że my nie mamy z czego “oszczędzać”, pokazując żonie że da się. I wtedy się coś zadziało. Usieliśmy wspólnie, podsunąłem kilka artykułów żonie do przeczytania, zrobiłem wszystko zgodnie z Twoim planem i wspólnie powoli wypowiedzieliśmy walkę długom i temu by zmienić swoje nawyki, by przynajmniej SPRÓBOWAĆ. I jakie było nasze zdziwienie gdy pod koniec stycznia udało nam się spłacić prawie 2 kredyty (ok.10tyś.zł), a suma tych 2 rat idzie obecnie do raty 3 dużego kredytu, którego mamy nadzieję zamkniemy w tym roku z postanowieniem rezygnacji z wakacji i wszystkich innych ZACHCIANEK. Aby tego było mało udało się odłożyć na fundusz awaryjny. Właśnie zamknęliśmy pierwszy wspólny budżet, czyli styczeń z kontami i gotówką w portfelu na “plusie”, nie wielkim, ale jednak i to tylko dzięki Tobie Marcinie !!!
    Powiem tylko, że nie było łatwo. Pierwszy arkusz Excel wypełniony od deski do deski, dzień po dniu, z przyglądaniem się jak zbliżamy się do kwoty zaplanowanej w danej kategorii i jak topnieje nasz budżet i by nie ruszyć tego co zaplanowaliśmy na nadpłatę kredytów. Warto było, bo okazało się, że nie zrobimy nadpłaty a spłacimy całość, co nas bardzo zmotywowało. Chcieliśmy zatem PODZIĘKOWAĆ Marcinie Tobie i wszystkim czytającym i komentującym “FBO” !!!
    Kawał dobrej roboty dla Nas wszystkich wykonujesz i choć reszta zależy od Nas, to wiedza jaką się tutaj z nami dzielisz, a za Twoją pomocą dzielą się też inni, bo uwielbiam czytać komentarze które są również nie mniej pomocne niż Twoje artykuły, bo z życia wzięte. I choć do napisania tego mojego posta skusił mnie konkurs na klucz do YNAB, którego testuje wersję trialową od kilku dni i już namawiam żonę do oszczędzania na niego w ramach “wydatków nieregularnych” bo jest 🙂 niesamowity (excel to jest pikuś), to nawet gdy nie uda się go otrzymać chcę byście wiedzieli, że stosując się do wiedzy zawartej właśnie tu na blogu FBO, dacie radę !!! Uwierzcie tylko, że da się, nawet jeśli kwoty które spiszecie, przytłoczą Was na początku i stwierdzicie, że nie jest dobrze i że na to trzeba wieki.
    Trzeba stawić temu czoła, a jeśli się to szczerze zrobi to wszystko zaczyna działać na naszą korzyć i staje się to prostsze.
    Pozdrawiam serdecznie wszystkich i życzę powodzenia !!!

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Damian,
      Twoja determinacja mi imponuje. Czapki z głów!
      Fajnie, że podzieliłeś się swoją historią. Jest niezwykle inspirująca.
      Gratuluję i życzę Wam dalszych, wspólnych sukcesów w skutecznym zarządzaniu własnymi finansami.

      • Dokładnie tak: chapeau bas. Panie Damianie – gratuluję. Wykonał Pan ciężką pracę – udało się Panu ściągnąć siebie i żonę z chmurki na ziemię.

    • Damian,
      Dziękuję za szczery i imponujący komentarz. Zgadzam się z Tobą, że komentarze, a w szczególności taki jak Twój, doskonale uzupełniają treść i przesłanie FBO bloga!
      Życzę powodzenia w dalszym budżetowaniu!
      🙂

    • Damian,
      Właśnie dla takich chwil warto prowadzić ten blog. To dzięki ludziom takim, jak Ty, uwielbiam swoją pracę, Dziękuję Ci bardzo 🙂
      Zapraszam Cię serdecznie do nagrania wspólnego podcastu – takimi dobrymi wiadomościami trzeba się dzielić. Napiszę do Ciebie na adres email z Gravatara 😉

      • Marcinie,
        nie zaprzestawaj. Wiedz, że my tu jesteśmy i czekamy na każdy nowy wpis.
        Co do podcastu, hmm.. bardzo chętnie jeśli uważasz że warto to czemu nie. 🙂

    • Witaj Damian twoja historia nieco dramatyczna 🙂 wiec bede czekac na artykul Marcina o omawianiu budzetu z malzonkiem moze u mnie skonczy sie z mniejsza iloscia klotni 🙂 ale bardzo motywujesz bo koniec koncem jestescie na „plusie . Mam nadzieje ze niedlugo pochwale sie wspolnym malzenskim budzetem 🙂

    • jak bym widział siebie 🙂

      Moja żona tak samo gada że nie mam z czego odkładać, że tylko bogaci mogą sobie odkładać… to mówię, że nieprawda i rzucam przykładami z tego bloga lub innego…

      jeżeli chodzi o budżet to przymierzam się już od dobrego roku… ale prawdę mówiąc teraz od tego roku,tzn od lutego zaczynam działać w tej kwestii. Paragony z tego miesiąca wszystkie składane do koperty. w najbliższy weekend siadam i będę wrzucał do exela.

      Na chwile obecną posiadam 4 kredyty (zakupy na raty (pralka itp) no i tysiak na kredytowej, ale do ogarnięcia. wg mnie za dużo tych zakupów na raty, ale czas je zlikwidowac i pomału odkładac na fundusz awaryjny, bezpieczeństwa 🙂

      Od tego roku zacząłem odkładać niewielkie sumy na KO plus dla syna, gdzie dla niego miało być odkładane od urodzenia, niestety nie dało się…

      pozdrawiam autora bloga oraz wszystkich czytelników

  6. Damian, gdyby to ilosc zebranych glosow decydowala, kto ten klucz do YNAB dostanie, ja glosowalabym na Ciebie.
    Przykro mi, ze musieliscie obydwoje z zona przejsc takie pieklo, zeby w koncu poradzic sobie z domowymi finansami. Ale nie ma tego zlego 🙂 Gratuluje Wam serdecznie i zycze dalszych sukcesow. Jestem pod ogromnym wrazeniem.

  7. Cześć,
    Fajny cykl artykułów. Zacząłem prowadzić budżet domowy jakiś rok temu samemu opracowując najlepsze formuły w Excelu i z tego co widzę w wielu miejscach dochodzimy do tych samych najlepszych praktyk.

    Chciałbym się podzielić dwiema uwagami, które mogą być innym pomocne.

    Po pierwsze – przypisywanie wydatków do kategorii. Zazwyczaj jest to proste, bułki to „jedzenie”, chipsy to „rozpusta” (tak u mnie nazywa się kategoria do której wrzucamy zachcianki 🙂 ) itp. Czasem jednak jest to bardziej kłopotliwe. Jeżeli idziemy na obiad do restauracji (są miesiące kiedy nie chodzimy wcale, a są takie kiedy zdarza się to np. 3 razy) to powstaje problem jak zarejestrować taki wydatek. Z jednej strony jest to „rozpusta” bo obiad w domu byłby tańszy, z drugiej strony jest to „jedzenie” no bo gdybyśmy nie poszli do knajpy to musielibyśmy ugotować obiad. Więc tak naprawdę trzeba koszt wyjścia do restauracji sprytnie podzielić pomiędzy „rozpustę” i „jedzenie” żeby zachować miarodajność i porównywalność wyników. Ważne jest przy tym żeby zrobić to szczerze czyli np. nie zaniżać udziału „rozpusty” w takim wydatku. Podobnie jest z jedzeniem na wakacjach, które trzeba dzielić między kategorię „wakacje” i „jedzenie”.

    Po drugie – weryfikacja na koniec miesiąca poniesionych wydatków ze stanem pieniędzy w gotówce i na kontach. Na koniec miesiąca robię prostą rzecz (w zasadzie Excel ją robi). Od sumy pieniędzy na kontach i w portfelu zapisanej na początku miesiąca odejmuję wszystkie wydatki i porównuję z sumą pieniędzy na kontach i w portfelu na koniec miesiąca. Jeszcze mi się nie zdarzyło aby wynik się zgadzał. O ile w przypadku pieniędzy na kontach wszystko widać w historii rachunków i można odszukać wydatki, które nam „uciekły” o tyle w wydatkach gotówkowych nie ma tak łatwo. Zawsze na koniec miesiąca okazuje się, że jakieś pieniądze poszły bokiem i nikt nie wie na co. Pewnie Wy macie podobnie. Ważne żeby to monitorować. Jeżeli bokiem wyszły pieniądze w granicach 10-50 zł (typowy u mnie przedział) to nie ma problemu ale jeżeli jest to 200 zł to już należałoby się zastanowić.

    Pozdrowienia,
    Wojtek

    • Cześć Wojtek,
      Dzięki za cenne wskazówki 😉
      Uzgadnianie stanów kont i gotówki warto jest również robić na bieżąco – o tym jeszcze napiszemy 🙂

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Wojtek,
      Dziękuję 🙂

      W kwestii wątpliwości jak kategoryzować wydatki, sugeruję z kategorii jedzenie utworzyć dwie, zakupy spożywcze (w domu) i jedzenie poza domem. Nie będzie wtedy rozterek jak rozpisać jedzenie w restauracji czy na wyjeździe wakacyjnym. Po prostu w miesiącu wakacyjnym zaplanujesz więcej pieniędzy w kategorii jedzenie poza domem.
      Uzgadnianie stanu kont jest ważnym elementem. Warto robić to minimum raz w tygodniu. Przynajmniej do momentu, kiedy stany kont będą się zgadzać. Pracujemy nad rozwiązaniem, które umożliwi śledzenie tego w excelu.
      Gratuluję konsekwencji w prowadzeniu budżetu.

      • Cześć Andrzej,

        Jednak nie zgodzę się z tym, że tworzenie dwóch kategorii dla jedzenia (w domu i poza domem) to dobry pomysł. Na koniec miesiąca chcę wiedzieć ile kosztowało mnie „jedzenie”, po prostu „jedzenie”, bez żadnych dodatków typu ekstra koszt tego, że jedliśmy w knajpie. Knajpa jest tutaj dodatkiem, który stanowi rozpustę, fanaberię lub zachciankę (zależnie jak kto to nazywa). Dlaczego uważam, że ta wiedza jest ważna? Ponieważ pozwala mi określić jakie są minimalne oraz typowe koszty naszego życia i w konsekwencji jaka powinna być ilość pieniędzy stanowiących poduszkę finansową.

        Mój Excel na podstawie sumy wydatków w poszczególnych kategoriach wylicza bardzo ważne dla mnie wskaźniki. Np. wskaźnik „Koszty życia” mówi mi ile wydajemy na przeżycie miesiąca z uwzględnieniem zachcianek, wyjść do kina, chipsów, ubrań, leków itp. ale z pominięciem kosztów okazjonalnych jak remont mieszkania itp. czyli sporych wydatków, które pojawiają się rzadko i jednocześnie nie są super konieczne (remont można przesunąć o rok i nic nam się nie stanie). Taki wskaźnik „Koszty życia” pozwala stwierdzić ile kosztuje nas zwykłe „szare” życie bez fałszowania danych okazjonalnymi dużymi wydatkami.

        Mam też drugi wskaźnik „Minimalne koszty życia”. Sumuję w nim wszystkie wydatki, które są absolutnie niezbędne. Czyli pomijam w nim wszystko z czego możemy zrezygnować jeżeli zaszłaby potrzeba drastycznego zbicia kosztów naszej egzystencji. Jest mi to potrzebne aby np. ustalić wysokość minimalnej poduszki finansowej jaką powinniśmy dysponować.

        Jako ciekawostkę mogę podać, że w naszym wypadku „Koszty życia” to mniej więcej dwukrotność wskaźnika „Minimalne koszty życia” czyli na nasze typowe regularne potrzeby wydajemy dwa razy więcej niż potrzebujemy do faktycznego przeżycia.

        Po drugie te dwa wskaźniki pozwalają jasno określić czy moglibyśmy (i na jakim poziomie) żyć gdyby okazało się, że jedno z nas przestaje zarabiać.

        Podsumowując przypisywanie do „jedzenia” czegoś co „jedzeniem” nie jest (fakt zjedzenia obiadu w knajpie to zachcianka, a nie jedzenie) zafałszowałoby wskaźniki, które są dla mnie bardzo ważne i dlatego nie uważam tego za dobry pomysł.

        • Andrzej Broszkiewicz

          Wojtek,
          Teraz rozumiem, co miałeś na myśli 🙂 Dziękuję za doprecyzowanie. W takim ujęciu nabiera to nowego znaczenia.
          Dziękuję, że podzieliłeś się swoimi sposobami i jeszcze raz gratuluję tak świadomego podejścia.

    • Cześć Wojtek! Zwróciłeś uwagę na bardzo ważną rzecz – to co tak skrupulatnie rejestrujemy przez cały miesiąc w excelu musi być przede wszystkim zgodne ze stanem konta 🙂 to niby oczywiste, ale łatwo o tym zapomnieć 🙂
      Ja na wszelki wypadek robię takie sprawdzenie codziennie rano, zaraz po zapisaniu wydatków z poprzedniego dnia.
      Pozdrawiam!

  8. Dzięki Rozrzutna, no nie jest łatwo. Miło było by dostać kluczyk, naprawdę jestem zachwycony programem, jednak ważniejsze by owa sielanka wspólnego budżetowania się nie skończyła i by żona po jakimś czasie nie zostawiła tego budżetu ponownie na moich barkach. 🙂
    Wojtek mnie też pomimo zbierania wszystkich paragonów wyszło na koniec msc. że powinienem mieć w gotówce 50 zł więcej. Nawet przeklepałem cały msc. z Excela właśnie do YNAB i wyszło mi identycznie jak mam w Excelu i różnicy nigdzie nie wyłapałem. Dlatego mam zakładkę w „Inne wydatki” jako Nierozliczone koszta i tam to wpisałem, jednak tak jak piszesz, 50 zł w skali całego msc. to jeszcze nie masakra. Mogło zostać coś nie zarejestrowane bez paragonu, dlatego tak ważne jest by codziennie bądź max. co 2-gi dzień wpisywać wszystko. Teraz tak robiłem, że co dzień, albo co 2-gi dzień siadałem dosłownie na chwilkę i wpisywałem. Uważam, że poprzez takie działanie udało mi się dociągnąć do końca msc. nie poddając się, by budżet się nigdzie nie rozjechał. Wcześniej robiłem to raz w tygodniu w sobotę lub w niedzielę siadając sobie z kawką, ale w razie jakiś niezgodności ciężko było wrócić pamięcią co i jak i pozycja „Nierozliczone koszta” rosła.

  9. Witam
    Dlaczego ja miałbym wygrać nagrodę a mianowicie dlatego, że w budżecie domowym nie uwzględniłem wydatku na zakup tej właśnie aplikacji. A nie chce modyfikować budżetu domowego na ten miesiąc. Na razie pracuje na Excelu ale jak będę miał możliwość na YNAB to z chęcią przerzucę się na nową aplikacje. 🙂

    Pozdrawiam

  10. A ja rozliczam każdy paragon nie tylko pod kątem kategorii ale także z jakiego konta zeszły pieniądze. Mam kilka kart i obowiązek wyrobienia minimalnej kwoty zwalniającej z comiesięcznej opłaty za jej użytkowanie. W Excelu dodałam sobie formuły, które „śledzą ” ile jeszcze muszę wydać i którą kartą żeby było najlepiej :))

    Pozdrawiam wszystkich serdecznie!!

  11. To i ja dodam coś od siebie. Najpierw kilka słów o moim podejściu do pieniędzy. W moim domu rodzinnym nigdy się nie przelewało. Nie brakowało, ale rodzice (obydwoje z „budżetówki”) często żyli od pierwszego do pierwszego. A my, ja i brat, razem z nimi. Od kiedy pamiętam dostawałam kieszonkowe. Najpierw tygodniówkę, potem „pensję” miesięczną. Wydawałam, owszem, jeśli miałam na coś ochotę, ale wolałam oszczędzać. Jaki 7-8 latka lubiłam liczyć pieniądze i mieć. Nastoletnie lata zawsze były „na styk” – z przyczyn, które opisałam wcześniej. Potem przyszły pierwsze zarobione własnoręcznie pieniądze (ankiety), potem wakacyjna praca za granicą. Źle się czułam nie mając swoich pieniędzy i byłam szczęśliwa, że nie muszę wyciągać ręki do rodziców. Potem studia i dorosłe życie. Pierwsza bardzo nędzna pensja. Ale już nawet ona nie wydana w całości. ZAWSZE oszczędzałam i nie wierzę w teksty „za mało zarabiam, żeby oszczędzać”. Potem druga praca, z zarobkami x2, potem trzecia praca – zarobki znów razy dwa. Cały czas na swojej drodze spotykałam kolegów i koleżanki w pracy, którzy zarabiając kilka średnich krajowych żyli od wypłaty do wypłaty. Plus kredyty na mieszkanie, sprzęt, samochody i wakacje. O współczesnym niewolnictwie mówiłam sobie sama nie raz, patrząc na ich podejście. Teraz będzie o zapiskach. Od początku, kiedy założyłam rodzinę – notowałam. Najpierw zeszyt, potem excel. Każdego dnia wracam do domu i pierwsza wolna chwila to po prostu paragony plus plik. Weszło w krew mnie, ale nauczyłam też córkę i męża. Zostawiają mi paragony w umówionym miejscu na kuchennej szafce. Wiem, na co ile wydaję i nigdy nie zaskakuje mnie, że „się rozlazło”. Koniec miesiąca to bilans zamknięcia, bilans otwarcia, zaoszczędzone w miesiącu…., podsumowanie lokat i kont, podsumowanie wydatków per kategoria. W miesiącu i narastająco w roku. 1 stycznia bilans roku przy Trójkowym Topie Wszechczasów. Taka tradycja. Może się wydawać, że to wygląda koszmarnie. Ale wcale nie zabiera wiele czasu. Nie oznacza też, że jestem dusigroszem – kiedy mam ochotę sobie czy rodzinie lub domowi coś kupić – kupuję. Ale często zadaję sobie pytanie – czy naprawdę jest mi to potrzebne? I daję sobie spokój. Czasem wystarcza świadomość, że jakbym chciała, to mogłabym sobie kupić to, tamto i jeszcze owo. I jeszcze jedno. W ostatnich kilkunastu latach moje zarobki wzrosły kilka razy. Ale kiedy zaglądam do zapisków – okazuje się, że wydatki wzrosły minimalnie. Więc może tak naprawdę nie wszystko co DO KUPIENIA jest nam niezbędne???

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Monika,
      Fajny przykład. Pokazujesz jak bardzo nawyki i rytuały są ważne, aby zarządzanie finansami nie było jedynie przykrym obowiązkiem. Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami.

  12. Witajcie,
    Pomysł na wydatki nieregularne – super. Ale czy moglibyście też pomóc stworzyć budżet do zadań specjalnych? Chodzi mi o młodych ludzi, którzy są w trakcie urządzania mieszkania w remoncie i oprócz wydatków żywieniowych mają wydatki związane z remontem. Niby wszystko mamy rozplanowane w miesiącu a jednak co chwila coś nas zaskakuje i budżet przekroczony 🙁 .

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Irena,
      Bardzo ciekawy pomysł na stworzenie dodatkowego narzędzia 🙂 Dziękuję.
      Od jak dawna prowadzicie budżet domowy? Korzystacie z Excela?

      • Dopiero zaczynamy, więc mamy Excela za ostatni miesiąc tak naprawdę. Wydatki remontowe do tej pory spisywaliśmy na kartkach, jak to Marcin ujął – „oderwane od rzeczywistości” ;).

        • Andrzej Broszkiewicz

          Irena, mogę powiedzieć z własnego doświadczenia. Nie zniechęcajcie się faktem, że pierwsze budżety będą się nieco „rozjeżdżać”. To normalne. Za kilka miesięcy będziecie ekspertami w tworzeniu budżetu, a tym samym, zaplanowane kwoty będą bardziej realne. Trzymam za Was mocno kciuki, powodzenia 🙂

  13. Cóż, odpowiem wręcz śpiewająco, jak to u mnie wygląda.. 🙂

    Kombinuję od miesięcy, jak tu więcej mieć pieniędzy.
    Co zarobię – się rozchodzi, jak tu swe wydatki godzić?
    Jak to zrobić? Mniej wydawać? To nie taka prosta sprawa.
    To na kredyt, na usługi, staram się by nie wpaść w długi.
    Jest wydatków cała masa, że nie myślę już o wczasach.
    Pomyślałem – skontroluję na co, ile, beceluję.
    Ściągam szablon, Excel, pliki, w końcu muszą być wyniki.
    Regularnie coś wpisuję, wstawiam funkcje, kalkuluję,
    cyfry, tworzę liczne grupy, staram zebrać to do kupy.
    Nie do końca to wychodzi, kasa nadal się rozchodzi.
    To paragon gdzieś zagubię, to odłożę wpis na później.
    Szukam w końcu jakiejś appki, na problemy, na wydatki.
    Gdzieś trafiłem na YNAB-a, myślę sobie „świetna sprawa”.
    Ale zaraz! To kosztuje! Tylko demo instaluję.
    Intuicja, ładnie, pięknie, tylko, ile tych „zielonych” pęknie?
    6 dych baksów, cóż, niestety, nie znajduję w swym budżecie.
    Regularnie czytam bloga, małe wsparcie, kiedy trwoga,
    Opanować swe finanse, Marcin często miewa rację.
    Teraz YNAB oferuje, więc ja po to, tekst rymuję.

    Uf!

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Paweł,
      Super wiersz! 🙂 Postawiłeś wysoko poprzeczkę.
      Ciekawe jaka będzie odpowiedź innych czytelników 😉

    • Drogi Pawle, Bracie miły,
      blogi Ci się pomyliły?
      Myślisz sobie: rymy składam,
      niczym sam Mickiewicz Adam.
      Tym Marcina zaczaruję,
      On YNABa mi daruje…
      Pomysł niezły, mówię szczerze,
      tylko jakoś Ci nie wierzę 😉
      By w konkursie tym triumfować,
      nie trza wcale tak rymować.
      Nie poezje oceniane,
      lecz finanse przemyślane.
      Skrupulatne planowanie,
      wpisywanie, sumowanie.
      Kalkulacje, symulacje,
      jak oszczędzić na wakacje.
      By nie było już rozterek,
      by nie świecić ciągle zerem.
      Ułatwieniem są arkusze,
      chyba mówić już nie muszę?
      Spisuj co dzień swe wydatki,
      skorzystają Twoje dziatki.
      Prowadź budżet nie od święta,
      do bogactwa to zachęta.
      Gdy utrzymasz taki stan,
      to YNABa kupisz sam ;))

  14. Dzięki za pozytywne komentarze 🙂 Aczkolwiek wcale się nie obrażę, jeśli jury pod uwagę weźmie przede wszystkim treść wpisów 🙂 Myślę, że YNAB bankowo by się przydał i to każdemu, kto się o niego stara, komu faktycznie pomoże, bo z Excelem siłą rzeczy różnie bywa.
    Pozdrawiam

  15. Cześć Panowie,

    mam takie pytanie natury organizacyjnej. Mianowicie zastanawiam się, w jaki sposób rozplanować nasz budżet, a dokładniej chodzi mi o dochody moje i dziewczyny. Generalnie chodzi o to, że ona dostaję wynagrodzenie do 26. dnia miesiąca, a ja za to pierwszego roboczego dnia miesiąca. Zatem do mojej wypłaty często jest tydzień lub więcej, a przez ten czas można już co nieco wydać 🙂 W jaki sposób jakoś sensownie to sobie zorganizować? Mam nadzieję, że wiecie, o co mi chodzi.

    Pozdrawiam,
    Damian

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Damian,
      Dobrą praktyką jest rozpisywać pieniądze, które mamy już w ręce. Jak to może wyglądać w praktyce? Po pierwszym wpływie rozpisujecie priorytety, idąc od góry listy kategorii (najważniejsze wydatki) w dół (do najmniej ważnych). Rozpisujecie do momentu, kiedy rozdzielicie pieniądze do zera czyli każdej złotówce przypiszecie zadanie do wykonania. Kiedy wpłynie druga pensja, dopiero wtedy ją rozpisujecie. Z czasem, jak zbierzecie trochę oszczędności, można przyjąć zasadę, aby wpływy z bieżącego miesiąca, rozpisywać na miesiąc kolejny.
      Zachęcam Cię do zapoznania się z wpisem nr 03 naszego cyklu oraz filmem.

      • Dziękuję, na pewno skorzystam z tego pomysłu. Już co prawda jest po wynagrodzeniach i opłatach czynszu itp., ale właśnie dziś zacząłem i rozpisałem sobie dostępne środki, choć jeszcze muszę je zaplanować 🙂
        A jak jest z oszczędnościami na rachunku oszczędnościowym? Jeśli nie chcę ich wydawać, to gdzie mam je rozplanować? 🙂

        • Andrzej Broszkiewicz

          Damian,
          Po inspirację zachęcam zajrzeć do pliku Excel we wpisie 🙂 Kategoria Oszczędności i inwestycje, np. Fundusz awaryjny.

  16. Ja mam w budżecie sporo różnych kategorii wydatków ale tak naprawdę 2 z nich zasługują na szczególne monitorowanie (w moim przypadku) – jedzenie oraz środki czystości. Dlaczego te dwie monitoruję szczególnie? Ponieważ są to rzeczy, które kupujemy codziennie. Najłatwiej jest na nich „popłynąć” w wydatkach (patrz również wpis o „klinie finansowym”) i to w sposób, który zauważymy dopiero jak będzie już za późno – jeżeli nie monitorujemy ich codziennie.

    Mój sposób jest taki – mam rachunek bankowy z kartą debetową do niego, na którym na początku miesiąca ląduje kwota przeznaczona na te dwie kategorie – dajmy na to 50zł x ilość dni do następnej wypłaty, czyli powiedzmy 50zł x 31 = 1550zł.
    Mam również drugi rachunek bankowy (ale w innym banku i nie mam do niego karty debetowej – mogę robić jedynie przelewy przez internet; specjalnie jest w innym banku aby przerzucanie na ten rachunek pieniędzy (i z niego) wymagało co najmniej jednego dnia na realizację przelewu).

    No i teraz zakupy – idę do sklepu, wiem że mam limit 50zł dziennie. Kupiłem jedzenie, jakieś ściereczki, płyn do naczyń i mydło. Wydałem 38zł. Wieczorem robię podsumowanie wydatków (zabieram zawsze w sklepie paragon) – widzę, że zaoszczędziłem 12zł. Co robię? Przelewam od razu te 12zł na drugi rachunek (bez karty w innym banku) – jutro się tam pojawią.

    Zakupy drugi dzień – idę znowu do sklepu, robię zakupy. Wydałem 41zł. Co robię wieczorem? Przelewam na rachunek w drugim banku „zaoszczędzone” 9zł.

    Jeżeli zdarzy mi się, że wydam więcej niż 50zł – np. 63zł, to wieczorem z mojego drugiego rachunku przelewam z powrotem 13zł (no bo mam zapas więc mam z czego).

    Podgląd na saldo drugiego rachunku (tego z „oszczędnościami”) mam stale w komórce – na bieżąco. Widzę czy jestem „nad planem” czy „pod planem”. I jak bardzo.

    Co zyskuję w ten sposób?
    – po pierwsze w każdej chwili wiem jak wygląda realizacja mojego planu,
    – bardzo motywująco działa na mnie przyrastająca codziennie kwota „oszczędności” na drugim rachunku,
    – z reguły na koniec miesiąca mam na drugim rachunku pewną kwotę, którą dorzucam do środków przeznaczanych na planowe oszczędzanie, w ten sposób jeszcze ją powiększając – ale za to o pieniądze które JUŻ zaoszczędziłem (poza oszczędzaniem normalnym) – więc nie ma to żadnego uszczuplającego wpływu na budżet w kolejnym miesiącu.

    To oczywiście tylko wycinek mojego budżetu. Inaczej zarządzam pozostałymi kategoriami – mam ich łącznie około 30. Rachunków bankowych mam kilkanaście. W trzech różnych bankach. Ale tylko jedną kartę płatniczą (do jednego z tych rachunków) – nie jestem w stanie pod wpływem impulsu w sklepie wydać pieniędzy z pozostałych rachunków. Muszę z nich zrobić przelew, który będzie dostępny na rachunku z kartą dopiero jutro – gdy emocje opadną 😉

    Obecnie prowadzenie rachunków i przelewy są w większości banków bezpłatne. Opłaty są najczęściej za kartę – a tę mam tylko jedną i jeżeli przekroczę na niej miesięczny limit kwoty zrealizowanych transakcji, to ona też jest za darmo.

    • Dodam jeszcze, że razem z żoną oraz trójką dzieci udaje się nam co miesiąc odłożyć około 50% naszych dochodów.

      • Janek,
        ja postanowiłem to zrobić inaczej w kwestii wydatków na jedzenie.
        Przyznam szczerze, że jak pisałem wyżej o tym „WALNIĘCIU” to myślałem nawet o takich sprawach jak to, że np. człowiek mało co przepuszcza gotówkę przez ręce. Wszędzie już można płacić kartą, telefonem jest to takie super, cool i na czasie, że po co nam w ogóle gotówka. Mnie jednak brak widoku pieniędzy zaczął również przeszkadzać (doskwierać) i tak sobie wtedy pomyślałem, że ludzie bogaci to raczej płacą gotówką, a pieniądze w bankach to mają, ale raczej na inwestycje i jako oszczędności. Może to moje głupie myślenie, ale jak miło mi się zrobiło kiedy popłaciłem co miałem popłacić, a gotówkę na jedzenie i art.gosp.domowego wypłaciłem by konta bieżące zostały puste. Założyłem 5 kopert i płatności które miałem wykonać w gotówce (jak opłata za obiady dzieciom w szkole) rozdzieliłem w koperty i zapisałem „co na co” i tak np.
        kop.1 – pozostałe zaplanowane opłaty gotówkowe
        kop2. – pieniądze zaplanowane na jedzenie
        kop3 – pieniądze zaplanowane na art.gosp.d. (muszą te być osobno bo rozejdą się na jedzenie!!!- jeśli nie zostaną wykorzystane przejdą na następny msc., jeśli braknie w kop2. „jedzenie” pożyczę z tej koperty)
        kop4 – na paragony nie wpisane
        kop5 – na paragony wpisane
        W każdej kopercie mam kartkę:
        – data / saldo początkowe i gdy ja albo żona wyciągamy pieniądze to piszemy datę i ile zabraliśmy
        – następnie po rozliczeniu paragonów saldo koperty musi się zgadzać
        Jaki jest + tego jeszcze. Rozliczając co dzień albo co 2 dzień paragony jest rozmowa, między mną a żoną o wydatkach. Czego przy rozliczaniu wydatków z kont jakoś nie można było uzyskać, było nagłe zaskoczenie, a po co kupione zostało „to, a tam to” i …. i nie dokończę 🙂
        A tak naprawdę wreszcie ciesze się, że mam gotówkę w rękach i w portfelu, mało tego kontroluje ją i wydatki również. Codziennie jeśli wiem, że w portfelu mam już niewiele, a czuje, że jest taka potrzeba to wyjmuję z koperty i wrzucam w portfel, ale wolę w nim za dużo nie mieć by nie potrzebnie też nie trwonić.
        Z kontami było inaczej, łatwiej te wirtualne pieniądze się przepuszczało na drobne zachcianki, a dokładnie powiem tak: „czego oczy nie widzą temu sercu nie żal” stąd łatwiej wydawać pieniądze wirtualne.
        Więc na kontach bo mam ich również kilka, trzymam już tylko pieniądze które przeznaczone są tylko na opłaty i czekają na swój termin, oraz moje pierwsze oszczędności. I również mam tylko 1 kartę, bo resztę pociąłem i zgłosiłem zagubienie, oraz zastrzegłem by nie wysyłano mi nowej, aby nie mieć możliwości szybkiej wypłaty.
        Natomiast naprawdę w razie wielkiej awarii / choćby płatności w sytuacji kiedy nie mam więcej w portfelu to są przelewy „Elixir” gdzie masz gotówkę z innego banku od ręki na koncie którym potrzebujesz mieć i fundusz awaryjny, ale to naprawdę ostateczność.

        • Andrzej Broszkiewicz

          System kopertowy to jest to. Poznałem go za sprawą YNAB-a i do dzisiaj jestem jego gorliwym wyznawcą 🙂
          Podoba mi się Damian Twoje spostrzeżenie. Jak zaczynamy czuć, że pieniądze gdzieś nam uciekają, warto, przynajmniej przez jakiś czas, przełączyć się na płacenie wyłącznie gotówką.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Janek,
      Twój system wymaga dużo działania, ale najważniejsze, że Ci się sprawdza. Motywacja to podstawa. Gratuluję i życzę niesłabnącej motywacji 🙂

  17. No i chce podzielić się kolejną dobrą wiadomością. Właśnie rozplanowałem z pomocą YNAB-a budżet na luty, cześć opłat już zrobiłem. I mój optymizm idzie w górę, wpisałem wszystkie stałe i nieregularne wydatki, kwoty z nadpłaconych kredytów poszły na ratę ostatniego dużego kredytu (nie licząc jeszcze hipotecznego), więc defacto w ramach zobowiązań kredytowych jakby nic się nie zmieniło.
    A i tak zostały mi środki z którymi nie wiem co zrobić 🙂 SZOK. Jeszcze niedawno nie mogłem powiązać koniec z końcem, a już w 2 msc budżetowania jestem na „+”. Co ten „+” oznacza?
    Oznacza nic więcej jak naszą wcześniejszą nie gospodarność środków na które przez cały miesiąc pracujemy, by potem nie wiedzieć gdzie się rozeszły.
    Wow – pisząc tego posta mnie oświeciło. Przecież 23 dni temu rzuciłem palenie i przeliczając jakby to co zostało pokryło by się z wydatkami na papierosy + jeszcze gospodarny mały +. Ha !!!

    Powiedzcie mi proszę !!! Co zrobić z tą nadwyżką ??? Spalić ? Puścić z dymkiem ? A jeśli tak, to: na raz, czy rozmienić i codziennie spalać „dyszkę”

  18. Cześć

    Artykuł bardzo pomocny, z resztą jak każdy na tym blogu. Najbardziej ucieszyła mnie wiadomość na koniec, czyli temat następnej części.
    Od dłuższego czasu zabieram się do stworzenia domowego budżetu i prawdę mówiąc zabieram się do tego jak pies do jeża. Od ponad roku prowadzę budżet płatności-zobowiązań czyli tego co trzeba co miesiąc bądź rzadziej zapłacić. Płatności nieregularne podzieliłem na mniejsze, miesięczne składki i co miesiąc odkładam odpowiednią sumę na te cele. Dla bezpieczeństwa, żebym przypadkiem ich nie wydał założyłem na ten cel osobne konto i teraz wiem ile mi zostaje do następnej pensji. A w polecanym tutaj pliku excela nie wiem jak opanować właśnie wydatki nieregularne.
    Już nie mogę się doczekać następnej części.

    Pozdrówka 🙂

  19. Cześć jak, czy ktoś próbował aplikacji wallet, moim zdaniem jest d super, próbowałem kilku, ale ta ma wszystko co potrzeba : kategorie wydatków, zlecenia stałe, budżety, wykresy i wszystko bardzo czytelne, pozdrawiam

  20. Cześć,

    tak sobie pomyślałem, siedząc w Waszym pliku excel, że można dodać dwie rubryki u góry. Mianowicie pod polami ‚Zaplanowane w budżecie’ dodałem sobie pole ‚Wydano z zaplanowanych’ (różnica pomiędzy zaplanowanymi a sumą wydatków z sum poszczególnych dni) oraz ‚Procent wydanych do zaplanowanych’ (stosunek procentowy wydanych środków do zaplanowanych). Wydaje mi się, że może to ułatwić kontrolę nad wydatkami już przy samym odpalaniu pliku, bo będzie to na samej górze 🙂

    Pozdrawiam,
    Damian M.

    PS. Myślę, że w miarę dłubania w tym excelu uda im się znaleźć kolejne rzeczy, które mogą ułatwić pracę i kontrolę wydatków. Jeśli mi się uda – na pewno będę się tym z Wami dzielił 🙂

  21. Przemysław

    Witam. Chciał bym aby ten komentarz pomógł mi uzyskać licencję do programu YNAB 4 ; ). Jestem aktywnym czytelnikiem Pańskiego forum i wiele porad opublikowanych na nim wcielam w swoje życie. Choć mam 21 lat to cieszę się, że mam możliwość wejścia w dorosłe życie z wiedzą w zakresie finansów osobistych i budować poprawne nawyki oraz wystrzegać się ‘ pułapek’ życia na kredyt. Prowadzeniem budżetu jak i zwiększaniu dochodów oraz mądrego gospodarowania pieniędzmi nauczyłem się stąd oraz bacznie śledzę każdy nowy odcinek „ Budżet domowy krok po kroku”. Najważniejszym czynnikiem, który skłonił mnie do uzyskania licencji jest fakt, że za dwa miesiące zostanę młodym tatą i w raz z moją przyszłą żoną musimy dołożyć wszelkich starań aby nasze dziecko nie ucierpiało przez niewiedzę bądź nasze lenistwo w rozwijaniu wiedzy o finansach. Program YNAB 4, który poznałem na tym blogu posiada wiele udogodnień oraz funkcji które znacznie ułatwiają prowadzić w dość prosty sposób własny budżet domowy. Niestety program kosztuje zbyt wiele, a moim priorytetem na dziś jest zbudowanie poduszki finansowej, przez co nie mogę pozwolić sobie na zakup, dlatego postanowiłem wziąć udział w konkursie i wygrać licencję do YNAB 4.
    Pozdrawiam.

  22. Towarzyszę FBO od dawien dawna ale to mój pierwszy komentarz tutaj. Zmobilizowała mnie do niego oczywiście aplikacja YNAB 🙂

    Dlaczego je potrzebuję? Bo już znam teorię, wiem jak ważny jest budżet domowy, ile korzyści z niego płynie, a jednak mimo to, mimo kilku podejść do budżetowania, codzienność zawsze rozkładała mnie na łopatki. Na co dzień pracuję na etacie, dużo pracuję, wieczorami jestem mamą, a po nocach rozwijam swoją pasję (jakkolwiek by to nie zabrzmiało ;)), z którą wiążę poważne plany i z której kiedyś chciałabym móc utrzymać siebie i swoją rodzinę. W tygodniu brakuje czasu dosłownie na wszystko, czasami nawet na to, żeby taczkę załadować, a najgorsze jest i na tym ZAWSZE się wykładałam, że z mężem widujemy się praktycznie tylko w weekendy (taką ma pracę). Łatwo możecie sobie wyobrazić jak się uzupełnia w tabelkach takie paragony za tydzień wstecz, z jaką ochotą człowiek się za to zabiera, jaki jest radośnie uskrzydlony… pierwszy tydzień ok, drugi też jeszcze jakoś, trzeciego może jeszcze, a potem to już plik paragonów tylko rośnie, a ja zamykam oczy kiedy koło niego przechodzę.
    I tak sobie pomyślałam właśnie, że ta aplikacja jest chyba dla nas stworzona, dzięki niej, oboje z mężem moglibyśmy być na bieżąco, on sam mógłby wpisywać swoje wydatki, ja swoje, nic by się nie odkładało niebezpiecznie na kupkę, byłoby łatwiej i wzajemnie moglibyśmy się mobilizować.

    Widzę w tym naszą szansę na powodzenie akcji pt: budżet domowy, dlatego z wielką nadzieją staję do tego konkursu 🙂

    Pozdrawiam, Asia.

  23. Andrzej Broszkiewicz

    Witajcie, dzisiaj nadszedł czas na ogłoszenie wyników konkursu, w którym nagrodą jest licencja na pełną wersję aplikacji YNAB.
    Nagroda wędruje do Damiana.
    Damianie gratuluję woli walki i skuteczności. Życzę Tobie i Twojej żonie, samych sukcesów we wspólnym zarządzaniu finansami.

    Zdecydowaliśmy także przyznać dwa wyróżnienia dla Pawła i Koko, którzy zaprezentowali swoje zdolności literackie. Wędrują do Was książki z dedykacją.

    Laureatów prosimy o kontakt mailowy na blog.marcin.iwuc@gmail.com, a wszystkim komentującym serdecznie dziękujemy za udział w konkursie.

  24. Jestem mile zaskoczony, nie spodziewałem się, że to do mnie trafi kluczyk. Sięgając pamięcią wstecz nie przypominam sobie żebym kiedykolwiek wygrał coś w jakimś konkursie. 😉
    Po wpisach widać, że każdy ma swoją historię i nikomu budżetowanie i finanse osobiste nie przychodzą z łatwością.
    Chce jeszcze raz wszystkim podziękować, Marcinie nie zaprzestawaj pisać dalej. Jeszcze nie jedna zbłąkana osoba trafi tutaj, by zrozumieć i nauczyć się, że te finanse nie są takie trudne dzięki tym wspaniałym wskazowkom.
    Wierzę że kiedyś zamknę plan 10 kroków Marcina i że jestem na dobrej drodze i wszystkim również życzę powodzenia.

  25. Dzień dobry.
    Od początku grudnia, pod wpływem lektury Pana artykułów, prowadzimy z żoną budżet domowy (co sobie bardzo cenimy i dziękujemy za artykuły, które to spowodowały).
    Forma prowadzenia tego budżetu nam się odrobinę zmieniała (początkowo YNAB, ale ze względu na zmianę ich polityki biznesowej przerzuciliśmy się po kilku próbach na inną aplikację, która jak na razie się bardzo sprawdza).
    Ważne jednak jest to, że staramy się regularnie z żoną to kontrolować i analizować.
    Mamy jednak problem z rejestracją pewnych pozycji, które wynikają z czegoś co nazywam operacjami bankowymi. Postanowiliśmy z żoną prowadzić analizę wszystkich posiadanych przez nas środków, czyli nie tylko portfel, konto osobiste, karta kredytowa, ale też konto oszczędnościowe czy coś ala fundusz akcji. I z tymi ostatnimi mamy aktualnie największy problem.
    Mamy miesięczną wpłatę i za te pieniądze nabywamy akcję, a dodatkowo sama wartość akcji cały czas wynika z kursu. Czyli teoretycznie robimy stałe wpłaty, ale stan posiadania nam się cały czas zmienia i mamy problem jak to notować. Aktualnie te fundusze wstawione są u nas jako dodatkowe konto typu oszczędnościowego. Robiąc przelew z konta zwykłego (nabycie akcji) oznaczamy je po prostu jako wydatek stały miesięczny (na zewnątrz, a nie transfer między kontami). Jednakże raz na jakiś czas robię aktualizację wartości akcji i wtedy wartość zmieniam poprzez wpływ albo wydatek na tym koncie oszczędnościowym.
    Analogicznie ma się pewnie sprawa konta oszczędnościowego i wszystkich środków, które są zmienne lub ulegają oprocentowaniu.
    Wybrana przeze mnie metoda teoretycznie spełnia swoje zadanie (pokazuje stan posiadanych przeze mnie środków), ale też ma takie wady, że zwiększa wpływy lub też wydatki (co nie jest prawdą) i też nie uwzględnia kosztów związanych z ewentualnym wyjęciem tych środków. Analogicznie ma się pewnie sprawa opłat bankowych lub opłat karty kredytowe, itp.
    Uprzejmie proszę o pomoc lub porady jak te pozycje koordynować i rozliczać. Jakaś część tego o czym piszę była już opisana, ale uprzejmie prosimy o rozszerzenie informacji i porady.
    Serdecznie pozdrawiam

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Adam,
      Odnośnie śledzenia akcji, Marcin opisywał bardzo wygodne narzędzie przy okazji wpisu o IKE. Zajrzyj TUTAJ.
      Z oszczędnościami i dopisywaniem odsetek to zależy od metody wg jakiej prowadzisz budżet. W YNAB odbywa się to poprzez zarejestrowanie wpływu na koncie oszczędnościowym. W takim przypadku dopisane odsetki od lokaty, powiększają Twoje wpływy. Budżetujemy je jako oszczędności. Gdybyś nie chciał, aby wpływy były powiększane, oszczędności traktujemy jako konto poza budżetem (off-budget account). O kontach poza budżetem wspomnimy w jednym z kolejnych wpisów.
      Opłaty bankowe typu prowadzenie konta lub opłata za kartę kredytową, są wydatkiem, np. w kategorii opłaty bankowe lub koszty karty kredytowej.

      • Bardzo dziękuje za odpowiedź! Wychodzi plus dla YNAB, bo w appace której używamy pozycji poza budżetowych nie ma i to powoduje pewne zakłamanie rzeczywistości.
        Jeszcze raz dziękuję i nieukrywaną że czekam na kolejne artykuły!:)
        Pozdrawiam serdecznie

  26. Cześć,
    bardzo przydatny cykl artykułów, dzięki. W ogóle od kilku dni zaczytuję się w różnych tekstach na Twoim blogu i bardzo do mnie trafiają. Rozplanowałam sobie już pierwszy budżet i mam sporo celów zw. z cięciem wydatków. Zobaczymy jak mi pójdzie 🙂
    Muszę przyznać, że jeszcze nie dojrzałam do spisywania wydatków co wieczór ale analizuję wydatki tworząc tabele przestawne na bazie wyeksportowanej historii transakcji z konta. Ma to ten minus, że nie wszystkie kwoty jestem w stanie zidentyfikować ale ponad 90% jest ok.
    Mam trochę przyziemne pytanie – w jaki sposób dzielisz swoje oszczędności i gdzie je przechowujesz? Widzę w pliku kategorie typu fundusz awaryjny, fundusz bezpieczeństwa, itp. Przeczytałam też Twój tekst „Zbuduj fundusz bezpieczeństwa(…)” i sporo informacji na ten temat mam (za które bardzo dziękuję!) ale przydałoby mi się więcej. Chcę rozpocząć oszczędzanie uwzględniając kilka celów ale nie mam jeszcze sprecyzowanego sposobu ulokowania pieniędzy z przeznaczeniem np. na emeryturę i chcę dać sobie trochę czasu na podjęcie tej decyzji. Z pewnością zakładanie 5 różnych kont w banku nie jest optymalnym rozwiązaniem a zdecydowanie muszę te środki zdjąć z bieżącego konta.
    Będę wdzięczna za podpowiedź.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Ilona,
      Do momentu podjęcia decyzji, proponuję otwarcie lokaty lub konta oszczędnościowego. Jeśli nie chcesz otwierać oddzielnych kont, możesz podział prowadzić np. w excelu. Suma wszystkich środków z takiego pliku będzie równa kwocie lokaty.
      Sam wolę otworzyć 5 oddzielnych kont, które nazywam zgodnie z celem przeznaczenia.
      Bez względu na to, czy robisz to w excelu czy otwierasz oddzielne rachunki jest to zastosowanie systemu kopertowego w formie elektronicznej, którego jestem gorącym zwolennikiem 🙂

  27. Dzięki za te wszystkie wpisy.

    Aby wypracować mój system potrzebowałem w zasadzie 2 lat. Zaczynałem od wielu kategorii po to żeby teraz mieć 2 główne niezbędne wydatki i zachcianki. W niezbędnych wydatkach mam kilka podkategorii – jedzenie, opłaty, transport, higiena i czystość, ubrania, zdrowie, pozostałe. Podobnie w zachciankach – kilka podkategorii takich jak fast food, prezenty, rozrywka, sport, technologia i abonamenty, wyposażenie mieszkania, edukacja i szkolenia, pozostałe.

    Pamiętam swoje początki, jedzenie rozbijałem na wiele podkategorii – na mieście, do domu, napoje, napoje słodkie itd nie sprawdziło się, teraz po prostu mam jedzenie (w domyśle wszystko co do domu) i fast food (czyli jedzenie na mieście, słodkie napoje, słodkości).

    Co do programu, używałem kilku, w tym YNAB, aktualnie mam MoneyWiz, ma wszystko co jest mi potrzebne, w tym synchronizację między urządzeniami a w połowie roku pojawi się opcja kont inwestycyjnych – aplikacja wręcz idealna.

    Co do budżetowania – u mnie to się nie sprawdzało, nie było to to czego potrzebuję, aktualnie mam po prostu ustawione budżety dla kilku kategorii – konkretna kwota dla fast food, konkretna przeznaczona na zwykłe jedzenie czy na rozrywkę. Wydatków na zdrowie czy higienę/czystośc nie kontroluję – po prostu robię rozsądne zakupy, czyli żadnego zapasu leków na pół roku do przodu czy 6-paku mydła, bo w promocji było. Dzięki takiemu zarządzaniu finansami udało mi się już trochę pieniędzy odłożyć na konto oszczędnościowe, część poszła na konto IKE (fundusze)

    Podsumowując moją trochę chaotyczną wypowiedź – nie ma złotego sposobu na zarządzanie finansami, każdy powinien go dostosować do swoich potrzeb. Najważniejsze to wyciągać wnioski z tego co już zapisaliśmy, poświęcić godzinę czy dwie miesięcznie aby przeanalizować poprzedni miesiąc. Czasem rzucenie okiem na sam wykres wydatków w poszczególnych kategoriach daje już dużo do myślenia (wiem to z własnego doświadczenia, bo nawet nie spodziewałem się tego, że kiedyś kategoria fast food miała praktycznie takie same wydatki jak jedzenie (do domu))

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Kacper,
      Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami. Kawał wartościowej wiedzy. Możesz napisać więcej o MoneyWIz? Co przeważyło na korzyść tego programu względem excela czy YNAB’a?

  28. Cześć,
    na wstępie chciałem pochwalić za ciekawy blog i masę pomocnych wskazówek! Dzięki i tak trzymać.
    A teraz treściwe pytanie merytoryczne:
    Otrzymuję wraz z żoną wynagrodzenie z tytułu umowy o pracę pod koniec każdego miesiąca. Zazwyczaj jest jeszcze kilka dni do kolejnego miesiąca, w trakcie których ‚rozchodzi się’ ok. 30-40% naszego budżetu na kolejny miesiąc z racji wykonywania płatności stałych (kablówka, mieszkanie, prąd, telefon, pożyczka, etc.). Kiedyś prowadziłem rozlicznenia w Excelu, teraz zaprzągłem do pracy Kontomierz, który importuje dane z banku. Niestety śledzenie przychodów względem rozchodów w danym miesiącu MOCNO mi się rozjeżdża właśnie z ww. powodu.
    Pyt.: czy dobrym pomysłem jest dokonywanie ‚przesunięć’ pomiędzyokresowych. Tzn. zaksięgowanie przychodów i wydatków po pensji otrzymanej na koniec miesiąca, powiedzmy 1-go dnia miesiąca kolejnego?
    Inne pomysły? Czy tylko ja mam taki dylemat? (bynajmniej nie znalazłem w wątku). Dzięki i pzdr!

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Dawid,
      Twój pomysł z przesunięciem może zadziałać w okresie przejściowym. Docelowo najlepiej rejestrować wpływy i wydatki zgodnie z historią rachunku. Łatwiej wtedy dochodzić wszelkich różnic np. przy ustalaniu stanu kont (account reconciliation).
      Podobne pytanie o różne terminy wpływu wynagrodzenia zadał Damian TUTAJ.

  29. Cześć Andrzej.
    W proponowanej wersji arkusza excel w zakładce ‚wydatki’ na końcu listy kategorii widnieje kategoria ‚wydatki nieregularne’. U mnie jest pusta choć na następnej zakładce wpisałem kilka takich wydatków. Czy nie powinny się kopiować do zakładki ‚wydatki’? Po co jest osobna zakładka ‚wydatki nieregularne’? Czy może ja coś popsułem?

    I druga rzecz to excel zgłasza nieaktywne łącza z starszej wersji Waszego arkusza. Nie posiadam takiego, czy zatem są w nim jakieś istotne dane, które powinny się skopiować?

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Joe,
      Tematu wydatków nieregularnych jeszcze nie poruszaliśmy w naszym cyklu. Zakładka została jeszcze z poprzednich koncepcji. W kolejnym wpisie rozwiążemy tę kwestię. Dziękuję za czujność 🙂
      Co do łączy, sprawdziłem plik i nie znalazłem powiązań. Możesz przesłać mi print screeny na maila? Sprawdzę to.

      • Witaj Andrzej

        Po pojawieniu się monitu o wyżej wspomnianym łączu jedną z opcji było usunięcie tego łącza. Skorzystałem z tej opcji i komunikat już się nie pojawia.
        Dziękuję za zainteresowanie.

  30. Cześć.
    Czekam z niecierpliwością na kolejny wpis w tej serii. Jak widzę większość komentujących ma jako takie doświadczenie w budżetowaniu, ewentualnie spisywaniu wydatków. Ja zbieram się do tego od zeszłego roku ale dopiero teraz dostałem od was kopa w tyłek, żeby zacząć. Wydatki spisuję od stycznia więc już jakaś podstawa jest. Muszę jeszcze tylko przekonać małżonkę do sensowności tego typu przedsięwzięcia ale to już inna sprawa. Wielkie dzięki za przejrzysty i zrozumiały plik excel. Na pewno się przyda.
    I jeszcze dwa pytania, które mnie nurtują w temacie mojego budżetu:
    1. Jak wykonać budżetowanie w sytuacji, gdy pracuję i mieszkam za granicą a więc posiadam osobne konto bankowe w zagranicznym banku i większość wydatków związanych jest z obcą walutą ale jednocześnie (sporadycznie) korzystam ze złotówkowego konta w ”polskim” banku? Podejrzewam, że dobrym rozwiązaniem może być budżetowanie osobne dla jednej i drugiej waluty ale może jest jakaś inna (lepsza) metoda?
    2. Zakładam, że wygodnie układa się budżet pod koniec lub pierwszego dnia miesiąca. A co zrobić, kiedy wypłatę otrzymuje się 10-tego każdego miesiąca?

  31. Andrzej Broszkiewicz

    Cześć Paweł,
    1. Twoje rozwiązanie jest najlepsze, jeśli mówimy o prowadzeniu budżetu w excel i nie komplikowaniu pliku, tzn. oddzielne budżetowanie dla każdej z walut. Naturalnie głównym plikiem będzie ten z walutą w której zarabiasz.
    Inna opcja to rozbudować plik o funkcję, która przeliczałaby automatycznie kwoty na podstawie kursu, który wpisywałbyś ręcznie. Ewentualnie można poszukać aplikacji dedykowanej do prowadzeniu budżetu domowego z funkcją wielu walut.
    2. Odpowiedź w komentarzu TUTAJ.

  32. Myśl o tym, że Wy tam sobie oszczędzacie, bo albo macie wykształcenie ekonomiczne (ja nie mam), albo dostaliście solidne finansowe wychowanie, albo po prostu wzięliście się ostro za swoją kasę, a ja tu wciąż trwonię bimbaliony na głupoty, w końcu zaczęła mi tak doskwierać, że – basta! Zabieram się do budżetu 🙂

    Prawdę mówiąc zabrałam się już dawno i nie raz. W domu o pieniądzach dowiedziałam się tyle, że…fajnie, gdyby mieć ich więcej + zawsze można coś kupić na raty (!!!). I od paru lat walczę sama ze sobą – a jestem z tych, co każdą kasę są w stanie przepuścić i jeszcze to ‚racjonalnie’ uzasadnić… Choć zarazem nie jest tak źle, przez ostatnie dwa lata notuję wydatki stałe (opłaty, zajęcia dla dzieci), ale to tylko proste narzędzie, by żadnych opłat nie przegapić i móc zsumować ich poziom. Mam kilka kont i dzięki temu udało mi się jakiś czas temu odłożyć 10000 na nagrobek dla Mamy, przez rok wspierałam finansowo osobę z rodziny (w sumie ze 20 000) i nie rozłożyło mi to całkiem finansów. W każdej rozmowie telefonicznej z bankiem, niezależnie od aktualnej sytuacji i potrzeb oraz ‚potrzeb’, odmawiam wzięcia kredytu, choć panie kuszą, bym już spełniła swoje marzenia: „co zrobiłaby pani, gdyby dostała pani 10 000? … Mam właśnie dla pani te 10000” – ja na to: ‚naprawdę? Świetnie, uwielbiam dostawać pieniądze!’ 😉

    Ogólnie nie jest strasznie źle, ale…
    Na karcie kredytowej powstał dołek prawie w wysokości limitu. Wydaję wciąż ekstremalnie głupio, a na kontach oszczędnościowych pustki. Przy takich zarobkach nasza sytuacja finansowa powinna być komfortowa, a my wciąż jesteśmy na poziomie 0+. Żenada…

    Przy czym moja sytuacja jest dość specyficzna, choć nie traktuję tego jako wymówki, raczej koloryt lokalny 😉
    Otóż nie pracuję zawodowo, mąż przelewa mi co miesiąc umówioną sumę. Z niej płacę media, (do niedawna też czynsz za wynajem), co któreś tankowanie wspólnego samochodu, zajęcia dzieci, lwią część jedzenia, ubrania moje i dzieci, prezenty dla znajomych i kolegów dzieci, robię jakieś darowizny. Mąż opłaca telefony, internet, benzynę, wydatki nieregularne, płaci w restauracjach i na wakacjach. De facto wygląda to tak, jakbyśmy mieli osobne pensje i budżety. Nawet nie wyobrażam sobie, że przy naszym trybie życia i wydatków mielibyśmy stworzyć wspólny budżet i w sumie nie żal mi tego, moim celem jest ogarnięcie tych pieniędzy, które przepuszczam co miesiąc.

    Widzę przed sobą pewne trudności: 1. zasady nie biorę paragonów i nie znoszę tych małych karteluszek, wyzwaniem będzie ogarnięcie tego. 2. Nie używam gotówki, tzn. lubię, ale znika od razu, w kilka minut, zawsze 🙁 A z drugiej strony pieniądze z karty po prostu spływają rwącym strumykiem. 3. Jeśli idziemy na zakupy razem, płaci mój mąż, on sam też często robi jakieś zakupy do domu, więc nie muszę budżetować całości wydatków domowych.
    Dlatego moim celem nie będzie stworzenie budżetu domowego, nie chcę nakłaniać męża do zmiany jego filozofii (on uważa, że po prostu należy mieć zawsze pieniądze na koncie – gdy zarabia się mniej, to mniejsze, a przy dużych zarobkach – duże), on zarabia bardzo nieregularnie – czasami w miesiąc zarobi na dwa miesiące, czasami przez parę tygodni ma ‚wolne’ od pracy. Może kiedyś coś mi się uda na tym polu i on sam zechce dołączyć. Na razie chcę potraktować serio pieniądze, które trafiają w moje ręce i zacząć gromadzić oszczędności.
    Marcin powie pewnie, że najpierw należy spłacić zadłużenie, ale bardziej motywujące jest dla mnie odkładanie przy okazji pewnych małych sum :)))

    Aha, przy okazji, zamierzam do mojego pliku w Excelu dodać kategorię: darowizny. Otóż wbrew wielu uważam, że należy dzielić się tym, co mamy. Rzadko zawdzięczamy wszystko naprawdę tylko sobie – wykształcenie, kapitał społeczny, kulturowy, emocjonalny, pochodzenie, wreszcie sukces. Nie wszyscy mieli tyle szczęścia i wiele jest niezawinionej biedy na świecie. To ważna dla mnie kategoria budżetowa.
    Będzie też kategoria ‚taca’ 🙂

  33. Witam 🙂 Chciałabym podzielić się moją historią budżetowania domowego. Prowadzić budżet domowy próbowałam już kilkakrotnie. Niestety nigdy nie wyszło. Wydaje mi się, że tak skrupulatny system spisywania przychodów i dochodów zupełnie nie pasuje do życia jakie prowadzę z narzeczonym. Oboje dużo pracujemy i zarabiamy dobrze. Na tyle dobrze, że jest dla nas normą odkładanie sporego % przychodów. Wstyd napisać, ale nie wiem ile odkładamy dokładnie. Myślę, że odejmując nieregularne wpływy mamy nadwyżki około 20 tys miesięcznie. Wiem, że nie są to tak duże pieniądze nad którymi nie da się zapanować. Ale ja zwyczajnie nie potrafię. Próbuję jak mogę być świadomym konsumentem, zwykle zwracam uwagę na ceny, choć kupując zupełnie nie rejestruje tych wydatków. Wydaje mi się, że mam tyle spraw na głowie, że nie ma w niej już miejsca na zapamiętywanie takich rzeczy. Wydaja się dla mnie mało istotne. Blogi na temat oszczędzania pieniędzy czytam raczej poszukując info jak i gdzie inwestować pieniądze. Dlatego co jakiś czas trafiam na artykuły na temat budżetowania… Wtedy jest mi zwyczajnie głupio, że nie panuje nad swoimi finansami. Myślę wtedy, że powinnam być bardziej zorganizowana, tak jak inni piszący tu komentarze. Potem jednak dochodzę do wniosku, że ja w życiu bardziej koncentruje się jak zarabiać pieniądze. Uważam, że właśnie to ludzie powinni robić, jeśli mają takie możliwości. To pochłania mój czas i energię. Prowadzenie tak skrupulatnego budżetu mija się w moim przypadku z celem. Bo budżet jest po to żeby oszczędzać? Ja nawet bez prowadzenia budżetu i tak mam zawsze nadwyżki. Nie wiem też czy chcę jeszcze więcej oszczędzać czy zaciskać pasa, bo pewne dobra potrzebne mi są do normalnego funkcjonowania. Nie są to dobra niezbędne, ale sprawiają, że bardziej lubię swoje życie. Czy ktoś jest w podobnej sytuacji?

  34. Cześć. Dziękuję bardzo za wszystkie artykuły i pomoce! W tym odcinku zabrakło mi instrukcji przy YNAB. Jak mogę wpisywać wydatki w tym programie?

    I jeszcze jedno pytanie: Na koncie BUDGET w YNAB podałam również wszystkie moje oszczędności, powiedzmy 20.000 PLN. YNAB automatycznie wpisuje je jako środki do rozdyposponowania. Natomiast ja nie chcę przyznaczać im na razie określonych zadań, chcę aby jeszcze czekały spokojnie. Jak mogę to oddzielić w budżecie? Czy mam stworzyć oddzielne konto na oszczędności?

    Dziękuję z góry za pomoc.

    • Hej Natalia, bardzo dziękuję za komentarz.
      W YNAB dla oszczędności, które nie mają być rozdysponowane, wystarczy stworzyć „off-budget account”. 😉

Odpowiedz