Budżet domowy krok po kroku. Część 3 – Wydajemy pieniądze na papierze.

79

W dzisiejszej części naszego cyklu artykułów o budżecie domowym dochodzimy do spraw kluczowych. Pokażemy Wam podstawową rolę budżetu – czyli świadome PLANOWANIE własnych finansów (w odróżnieniu od bezrefleksyjnego spisywania wydatków, z czym często mylone jest prowadzenie budżetu).

Osoby, dla których jest to pierwszy artykuł w tym temacie, gorąco zachęcam do zapoznania się z poprzednimi odcinkami:
1. Budżet domowy krok po kroku. Część 1 – Wprowadzenie.
2. Budżet domowy krok po kroku. Część 2 – Dochody oraz wstępny plan wydatków.

W poprzedniej części pokazałem Wam ogólną zasadę tworzenia struktury wydatków, która łączy w sobie dwa podejścia: układanie wydatków według kategorii oraz układanie wydatków według hierarchii ważności. Schematycznie można to zilustrować w następujący sposób:

 

zasada tworzenia struktury wydatkow

 

Stosuję właśnie takie podejście ze względu na szereg praktycznych korzyści:

1. Podział na kategorie tematyczne sprawia, że:

  • otrzymujemy precyzyjną odpowiedź na pytania w rodzaju: Ile właściwie wydaję na żywność? Ile wydaję na ubrania? Ile tak naprawdę kosztuje mnie użytkowanie samochodu? itp.
  • nasz budżet jest kompletny i szczelny – np. dzięki kategorii Auto i transport tworząc budżet przypominamy sobie o wydatkach w rodzaju Wymiana opon, Ubezpieczenie OC czy Przegląd Techniczny

2. Z kolei ułożenie wydatków według hierarchii ważności (najważniejsze u góry, mniej ważne na dole) powoduje, że:

  • mądrzej rozplanujemy nasze wydatki, zapewniając w pierwszej kolejności środki na rzeczy najbardziej ważne
  • szybko możemy zidentyfikować miejsca, w których pieniądze przeciekają nam przez palce
  • łatwo możemy znaleźć pomysły na konkretne oszczędności

Zatem już samo ułożenie kategorii oraz podkategorii wydatków się przydatnym narzędziem. I teraz bardzo ważna sprawa. Czym powinniście się kierować decydując o tym, które wydatki są najważniejsze, a które nie? Oczywiście Waszą indywidualną sytuacją życiową i finansową. Jeśli nasz budżet domowy ma być naprawdę przydatny i wygodny, powinien możliwie najwierniej odzwierciedlać nasze codzienne życie i cele.

Inaczej będzie przecież wyglądać struktura i hierarchia wydatków u osób posiadających dzieci, a inaczej u tych, które prowadzą gospodarstwo jednoosobowe. Ktoś może rozpisać sobie wydatki na ubrania w podziale na osoby (np. ubrania taty, ubrania mamy, ubrania dziecka), ktoś inny w podziale na ubrania do pracy i ubrania na co dzień. Widziałem bardzo wiele różnych podejść do robienia budżetu i mogę śmiało powiedzieć, że jedyna sztywna zasada, o której warto pamiętać, brzmi tak: Dobry budżet to ten, który skutecznie pomaga Ci dbać o finanse. Dlatego wszystkie sprawy – jak  liczba kategorii, ich hierarchia, poziom szczegółowości – to całkowicie Twoja indywidualna decyzja.

W artykułach i dołączonych plikach pokazujemy Wam przykładowe listy oraz strukturę wydatków. Pamiętajcie jednak, że jest to jedynie sugestia, mająca na celu pomóc Wam poukładać własne budżety oraz przypomnieć sobie o różnych wydatkach, o których często się zapomina.

Zanim przejdziemy do „wydawania pieniędzy na papierze”, spójrzmy jeszcze na 4) nietypowe składniki wydatków.

 

Oszczędności, kredyty, rezerwy i… przyjemności

Moim zdaniem, oprócz klasycznych wydatków, w każdym budżecie domowym obowiązkowo powinny się znaleźć takie 4 kategorie:

1. Oszczędności

2. Kredyty i pożyczki

3. Rezerwy

4. Drobne przyjemności

Zacznijmy od pkt. 1. Czy oszczędności mogą być traktowane jak wydatek? Na potrzeby robienia budżetu domowego zdecydowanie tak, bo  Nie, ale stanowią odpływ pieniędzy z puli „do wydania” i ich wędrówkę na przykład na wydzielone do tego konto oszczędnościowe. Dlatego umieszczamy je na naszej liście „wydatków” w budżecie, by również na ten cel zaplanować pieniądze. Załóżmy, że jesteśmy na etapie tworzenia funduszu bezpieczeństwa.  Jeżeli chcemy zbudować go sprawnie, musimy zaplanować w naszym budżecie konkretna kwotę, którą co miesiąc będziemy w tym celu odkładać.
Co więcej, kategoria Oszczędności musi być w naszej hierarchii wydatków bardzo wysoko, bo tylko w ten sposób zrealizujemy zasadę Najpierw zapłać sobie.

Analogiczne podejście warto stosować do pkt. 2 – czyli do kredytów i pożyczek. Zebranie różnego rodzaju rat w jednej kategorii oraz umieszczenie tej kategorii bardzo wysoko w naszym budżecie, skutecznie otwiera nam oczy na to, jak bardzo drogie (i nierozsądne) jest życie na kredyt. Oczywiście, jeśli nie płacisz żadnych rat, tę kategorię możesz odpuścić.

Jeżeli chodzi o pkt. 3 – rezerwy – tutaj warto zebrać te rzeczy, które co roku nas „zaskakują”. Przykładem może być odłożenie pieniędzy na wakacyjny wyjazd, czy przygotowanie środków na zwiększone wydatki związane ze świętami i prezentami. Wszelkiego rodzaju wydatkom nieregularnym (jak ubezpieczenie mieszkania, opłata za użytkowanie wieczyste, podatek od nieruchomości, itp.) poświęcimy osobny wpis.

I wreszcie pkt. 4 – Drobne przyjemności. Zdecydowanie polecam wyróżnić to jako kategorię główną, niezależnie od kategorii Rozrywka i umieścić całkiem wysoko w naszym budżecie. Dlaczego? Bo nie jesteśmy cyborgami, które mają się koncentrować jedynie na odkładaniu przyjemności na później. Owszem, na pewnych etapach życia, np. gdy pozbywamy się długów konsumenckich, trzeba zdecydowanie zacisnąć pasa. Ale w innych przypadkach, w miarę jak nasza sytuacja finansowa się poprawia, koniecznie planujmy konkretne kwoty na różne drobne przyjemności. Ta kategoria stanowi prostą odpowiedź na naiwny argument, że „budżet zabija spontaniczność”. Wcale nie. Wystarczy, że w kategorii Drobne przyjemności zaplanujemy konkretną kwotę. Możemy wydać ją spontanicznie kiedy chcemy i na co chcemy. Możemy najeść się sushi, wypić lampkę najlepszego wina, nakupować losów na loterię, dać w prezencie przyjacielowi, a nawet napalić tymi pieniędzmi w kominku. Po prostu – wydajemy te pieniądze na to, co sprawi nam przyjemność.

Mądrze zrobiony budżet nie ograniczy naszej spontaniczności. Sprawi jedynie, że na takie drobne szaleństwa nie wydamy więcej, niż powinniśmy. Jeśli zaplanowaliśmy na to 200 zł miesięcznie – po prostu się tego trzymajmy. To obowiązkowa kategoria w budżecie mojej rodziny. Bardzo fajne jest to, że wraz z polepszaniem się naszej sytuacji finansowej, możemy tę kwotę stopniowo powiększać. Oczywiście każdy członek rodziny ma swoją własną pulę, by nie tłumaczyć się innym. 🙂

Dziś jedynie sygnalizuję ten temat, abyście robiąc własny budżet nie zapomnieli zaplanować takich czterech kategorii. W dalszych odcinkach będziemy to sobie bardziej dokładnie omawiać. Myślę, że na tym etapie wiecie już doskonale, jak poukładać własne kategorie wydatków. Na potrzeby naszego cyklu przyjmijmy, że nasza uproszczona struktura wydatków wygląda tak (dla zachowania przejrzystości większość podkategorii jest „zwinięta”):

 

struktura wydatkow w budzecie domowym

 

Zwróćcie uwagę, że teraz na samej górze umieściłem Kredyty i pożyczki, a tuż pod nimi Oszczędności. Dlaczego właśnie tak? Bo chcę, aby te kategorie przy każdym spojrzeniu na nasz budżet dosłownie kłuły nas w oczy. Widząc jak wiele pieniędzy ucieka nam na Kredyty i pożyczki, podczas gdy kategoria Oszczędności pozostaje pusta lub śmiesznie mała w stosunku do reszty, wzmacniamy motywację do szybszego pozbycia się długów i konsekwentnego budowania oszczędności. Jeżeli chcielibyście nabrać prawdziwej ochoty do walki z długami i zbudowania własnych oszczędności, koniecznie zajrzyjcie tutaj:
Jak skutecznie pozbyć się długów?
Oszczędzanie jest domeną frajerów.

A teraz już czas na pierwsze zaplanowanie naszych wydatków.

 

Wydajemy pieniądze na papierze.

Na początek doprecyzuję, że pisząc „na papierze” mam na myśli również wszelkie elektroniczne formy zapisu, jak choćby excele czy aplikacje 🙂

W poprzednim odcinku wypisaliśmy wszystkie pieniądze, którymi dysponujemy na początku danego miesiąca. Przypomnę, że była to kwota 3000 zł. Co robimy teraz? Damy każdej złotówce bardzo konkretne zadanie do wykonania, przydzielając je do odpowiedniej kategorii. Innymi słowy, „wydamy nasze pieniądze na papierze”, lub jak mówią niektórzy „na sucho”, zanim zaczniemy robić to w rzeczywistości.

Dzięki temu, że mamy już ułożoną listę wydatków w odpowiedniej kolejności (według hierarchii i z podziałem na kategorie), przydzielamy zadania naszym pieniądzom zaczynając od góry i wędrujemy stopniowo w dół naszego budżetu. Gdzieś po drodze może to na przykład wyglądać tak:

przydzielanie kwot kategoriom w budzecie domowym

Proszę Was – nie przywiązujcie się do konkretnych kwot. To tylko ilustracja, mająca pokazać ogólną regułę. Doskonale wiem, że w każdym przypadku kwoty mogą być całkiem inne. Załóżmy roboczo, że pokazane wydatki w dzisiejszym odcinku dotyczą jakiegoś singla, OK? 🙂

Kontynuujemy przydzielanie naszym pieniądzom zadań aż do momentu, w którym:

1. Najważniejsze kategorie mają przydzielone finansowanie, a pieniędzy jeszcze zostało. To oczywiście komfortowa i dobra wiadomość. Co więcej – wcale nie taka rzadka. Dość często współpracujące ze mną osoby, z którymi pierwszy raz robimy budżet, mówią: Szok! Mój budżet pokazuje, że pieniędzy spokojnie powinno na wszystko wystarczyć. Tymczasem od lat gdzieś się rozchodzą i nie mam żadnych oszczędności! Pod względem efektów ta sytuacja jest bardzo podobna do otrzymania podwyżki: nagle się okazuje, że mamy dodatkowe pieniądze, które wcześniej wydawaliśmy na bzdury (99% osób nie potrafi powiedzieć na co).

Takie wygospodarowane dzięki świadomemu planowaniu pieniądze nie mogą jednak zostać „bezrobotne”. W zależności od naszej sytuacji musimy przydzielić im bardzo konkretne zadanie, np. nadpłacając długi, zwiększając oszczędności czy odkładając rezerwy. Saldo niezaplanowanych pieniędzy powinno wynieść zero.

2. Część najważniejszych kategorii nie ma finansowania, a pieniędzy zabrakło. To sytuacja bardziej skomplikowana. Wydajemy pieniądze na papierze wędrując „z góry na dół” po naszym budżecie i w pewnym momencie one się nagle kończą. Co wtedy?

Po pierwsze: przyglądamy się jeszcze raz tym pozycjom, na które przeznaczyliśmy środki i staramy się wyciąć wszystko, co zbędne. Może z ogromnym bólem serca będziemy musieli zrezygnować z lekcji tenisa dla dzieci? A może czas rzucić jednak palenie, bo to jest 500 zł miesięcznie? A gdyby tak przesiąść się na komunikację miejską? Z całą pewnością jest to sytuacja wymagająca stanowczych i odważnych decyzji. Nasz budżet domowy nie pozostawia nam złudzeń.

Po drugie: jeżeli pomimo takiego ostrego wycięcia wydatków pieniędzy ciągle brakuje, dostajemy ważny, bolesny i bardzo wyraźny sygnał: cięcie wydatków już nie pomoże! Musimy zrobić absolutnie wszystko, by zwiększyć zarobki, bo wkrótce wpadniemy w spiralę długów. Na moim blogu, niczym mantrę, powtarzam takie równanie:

ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI

Wydatki warto kontrolować, a w pewnych okolicznościach mocno je ograniczyć. Jednak nie wolno się koncentrować jedynie na cięciu wydatków. Najlepszym sposobem na poprawienie sytuacji finansowej jest zawsze zwiększanie zarobków. Możecie więcej przeczytać o tym w tym artykule: Jak zwiększyć swoje zarobki?

I właśnie po to robimy nasz budżet domowy! Aby jak najlepiej i jak najpełniej zrozumieć naszą sytuację finansową, aby podjąć świadome decyzje finansowe i dzięki temu szybciej realizować marzenia i plany.

W ten sposób dotarliśmy do końca „nowego materiału” zaplanowanego na dzisiejszy wpis. Zgodnie z tytułem – staram się to przedstawiać „krok po kroku”. Dziś powinniście już bez problemu zrobić swój pierwszy budżet. 🙂

Przed nami jeszcze sporo tematów: rejestrowanie wydatków, wydatki nieregularne, dodatkowe wpływy w ciągu miesiąca, itp. Mam oczywiście w głowie swój plan, jak potraktować ten temat dalej. Jeżeli macie jednak jakiekolwiek życzenia lub sugestie, co wziąć na warsztat w kolejnym odcinku, koniecznie dajcie znać. To również jest świetny moment na zadawanie pytań. Jeżeli cokolwiek budzi Wasze wątpliwości czy wzbudza ciekawość, to koniecznie dajcie znać w komentarzu. Jeżeli macie własne spostrzeżenia, pomysły i doświadczenia – tym bardziej podzielcie się tym z nami oraz z innymi czytelnikami. Dzięki temu każdy z nas na tym korzysta.

Na koniec jeszcze dwa ważne tematy: film i plik xls przygotowane przez Andrzeja Broszkiewicza oraz aktualizacja informacji o YNAB-ie. A teraz oddaję już głos Andrzejowi.

 

Czas na praktykę

Cześć, tu Andrzej.

Zapraszam do obejrzenia filmu, w którym pokazuję w praktyce to, co Marcin opisał w powyższym wpisie.

Część 3. Wydajemy pieniądze na papierze.

 

Film możecie również obejrzeć bezpośrednio na kanale YouTube klikając tutaj.

 

To, co obejrzeliście na filmie, możecie oczywiście zrobić w excelu. W obecnej wersji naszego pliku wygląda to tak:

 

 

budzet domowy w pliku excel

 

Ten plik z każdym kolejnym wpisem rozbudowujemy i stopniowo ulepszamy, tak, aby na samym końcu każdy z Was mógł skorzystać z jego finalnej wersji.
Wersję aktualną na dziś możecie pobrać tutaj.

Pisałem to ostatnio, ale muszę powtórzyć. Jesteście absolutnie niesamowici!

Bardzo dziękujemy za taki odzew z Waszej strony. Dziękujemy za przesyłane pliki, które bardzo przydają się przy konstruowaniu finalnego rozwiązania. W tym miejscu szczególne podziękowania należą się Monice Gumiennej. Monika podzieliła się plikiem excel, który w znakomitej większości jest odwzorowaniem aplikacji YNAB. Niebawem zobaczycie plik, zbudowany w oparciu o rozwiązania zaproponowane przez Monikę i pod jej czujnym nadzorem. Jestem przekonany, że też Wam się spodoba. Dziękuję Monika 🙂

Dziękujemy też za Waszą aktywność w komentarzach. Dajecie nam ogromne pokłady inspiracji do kolejnych wpisów i jesteście ogromnym wsparciem dla pozostałych czytelników.

Joanna, kategoria przyjemności, którą się z nami podzieliłaś, znalazła swoje miejsce pod nazwą Drobne przyjemności. Większe wydatki na tego typu cel również warto sobie z góry zaplanować i umieścić nieco niżej w budżecie, np. w kategorii Rozrywka.

Rozrzutna, Twoje komentarze wniosły wiele do całej gamy propozycji i poglądów na temat budżetu domowego.

Kaśka, trzymamy kciuki za Twój pierwszy budżet.

Małgorzata, pokazałaś zupełnie nieszablonowe podejście do zarządzania finansami, dziękuję.

dorotkA, dobry start na początku kariery zawodowej, oby tak dalej.

Tomek, gratuluję pozbycia się długów i dziękuję za pokazanie swojego, ciekawego punktu widzenia na temat budżetu domowego z perspektywy przedsiębiorcy.

Nie sposób przytoczyć wszystkie komentarze. Dziękujemy wszystkim komentującym i jak zwykle prosimy o więcej, bo dzięki temu możemy jeszcze lepiej dostosowywać treść do Waszych potrzeb.

Kolejny odcinek cyklu chcemy poświęcić rejestrowaniu wydatków. To jeden z newralgicznych punktów, aby nasz budżet działał jak należy. Jeśli prowadzicie swój budżet – dajcie znać, jak sobie radzicie z zapisywaniem wydatków? Jak często to robicie? Czy udaje się Wam zachować systematyczność? Na jakie trudności napotykacie?

Gdzie rejestrujecie wydatki, na papierze, smartfonie, komputerze?

Dajcie znać w komentarzach, a my zaczynamy już pracę nad kolejnym wpisem 🙂

 

Co z tym YNAB-em?

I jeszcze na chwilę Marcin.

Początek roku przyniósł mi i Andrzejowi nie lada niespodziankę. Jak wiecie, obaj korzystamy z niezwykle wygodnego programu YNAB do budżetowania i dzięki linkom afiliacyjnym w poprzednim wpisie Wy również mogliście otrzymać 10% zniżki na ten program. Kilka osób dokonało zakupu z wykorzystaniem naszego linku (nie mam danych, ile osób jest na darmowej 30-dniowej wersji próbnej).

Tymczasem 1. stycznia firma YNAB wypuściła nową wersję aplikacji (póki, co tylko w wersji online, jeszcze nie ma wersji desktopowej), a w dodatku zmieniła swój model biznesowy. Zamiast jednorazowej opłaty 60 USD, aplikacja kosztuje teraz 5 USD miesięcznie (lub 50 USD przy płatności rocznej).

Sprawdziliśmy z Andrzejem tę nową wersję YNAB-a i podjęliśmy decyzję, że nie będziemy się na nią przesiadać. Po pierwsze: jest ciągle niedopracowana. Po drugie: o ile jednorazowy wydatek w wysokości 54 USD (po zniżce) za poprzednią wersję aplikacji, z której można bez przeszkód korzystać przez lata, był do przełknięcia, o tyle regularne płacenie za niedopracowaną wersję aplikacji webowej co roku, to naszym zdaniem już zbyt dużo.

Poprzednia wersja YNAB oczywiście działa i my konsekwentnie nadal z niej korzystamy. Co więcej, do końca 2016 roku ta wersja będzie miała normalne wsparcie techniczne (dla porównania Microsoft Money działa bez żadnego wsparcia od kilku dobrych lat), więc przed nami zapewne lata beztroskiego budżetowania z jej pomocą. Ze względu na liczne analogie ze zwykłym arkuszem Excel, planuję nadal  ilustrować wpisy o budżecie grafikami z YNAB. To dla mnie wygodne, ponieważ z tego programu korzystam na co dzień.

Ale… Jak wspominamy z Andrzejem od samego początku tego cyklu, artykuły o budżecie domowym powstają po to, abyśmy wszyscy mogli uczyć się od siebie, wymieniać dobrymi praktykami i dzielić pomysłami. Bardzo mi zależy, abyście na blogu czuli się jak u siebie. Dlatego to Wam pozostawiam decyzję. Powiedzcie nam proszę, jak byście chcieli widzieć ilustracje i filmy do cyklu o budżecie domowym począwszy od 4. Odcinka:

Jak powinien dalej wyglądać cykl o budżecie domowym?

Loading ... Loading ...

 

Z góry serdecznie dziękuję za Wasze głosy, za zaangażowanie i wszystkie komentarze 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 399 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze79 komentarzy

  1. Dziękuję za wartościowy artykuł, a przede wszystkim za dokładne wytłumaczenie celu planowania budżetu. Od 6 lat spisuję wydatki, natomiast planowanie zdarzało mi się okazjonalnie. Pod koniec stycznia siądę i zrobię planowanie budżetu na luty, zobaczymy co z tego wyjdzie 🙂

    P.S. Właśnie zakupiłam Twoją książkę i uciekam do lektury!

    • Cześć Justyna,

      Często jest właśnie tak, że część osób spisuje po prostu wydatki i nie do końca wie po co. Tym cyklem chcemy z Andrzejem pokazać, jak dobrze jest używać budżetu do planowania.

      Życzę Ci bardzo przyjemnej lektury książki. Daj znac, jak skończysz 🙂

      • Cześć Marcinie!

        Jestem już po lekturze Twojej fenomenalnej książki 🙂 Chcę Ci gorąco podziękować, bo nie dosć, że napisałeś ją prostym językiem (bez finansowego żargonu), to jeszcze podajesz konkretny przepis na osiągnięcie niezależnosci finansowej, ujmując wiele aspektów życia. Fajnie, że nie pomijasz również przyjemności.

        Tak dobrze mi się czytało, że normalnie przeczytałabym książkę w dwa dni, jednak miałam sporo pracy i czytałam tylko wieczorami. Będę polecać wszystkim!

        OGROMNE DZIĘKI ZA TO, CO ROBISZ!

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Justyna,
      Jak miło przeczytać, że kolejna osoba podejmuje ten trud i postanawia wziąć finanse w swoje ręce. Słowo „planowanie” wiele osób odstrasza i rezygnują w przedbiegach, ale jak zadamy sobie proste pytanie: co z tego będę miał? ;), a odpowiedzią są nasze zrealizowane marzenia, od razu inaczej patrzymy na sprawę.
      Powodzenia z budżetem! 🙂

  2. Marcin a zastanawiałeś się czy nie można by zmodyfikować ten wzór ?
    Napisałeś
    Zarobki – wydatki = oszczędności
    A może wzór mógłby wyglądać tak :
    Zarobki – oszczędności = wydatki ?
    Niby to samo ale jednak nie 🙂

    • Cześć kaizenwfinansach,

      Wzór ZAROBKI – WYDATKI = OSZCZĘDNOŚCI (lub DŁUGI, czyli oszczędności „ujemne”)to po prostu ogólna zasada i świetnie nadaje się jako podstawa do rozmów o finansach osobistych.
      Natomiast takie odwrócenie, jakie pokazałeś fajnie ilustruje pożądaną sytuację przy planowaniu: najpierw przeznaczmy część zarobków na oszczędności, a dopiero z tego, co zostanie pokryjmy wydatki.
      Podoba mi się taki sposób zilustrowania zasady „najpierw zapłać sobie”. Chętnie pożyczę tę ideę, aby po pokazaniu ogólnej zasady pokazać jeszcze, jakim wzorem zilustrować najwłaściwsze podejście. Dzięki 🙂

      • Mnie tu czegoś brakuje. Spełnienia pewnego warunku:

        if ($zarobki > $wydatki) {
        $zarobki – $wydatki = $oszczędności;
        } else {
        $zarobki – $wydatki = $długi;
        }

        Teraz się zgadza 🙂

        • W ten sposób można mieć zawsze długi bo wydatki zawsze można „wygenerować” i zawsze będzie „else” . Jeśli natomiast jeśli zastosujemy wzór zarobki – oszczędności = wydatki to już po miesiącu będziemy mogli więcej wydawać 😛 ( np. z odsetek) Oczywiście piszę o tym pierwszym miesiącu z przymrużeniem oka.

  3. Oszczędności to też wydatki: „Zacznijmy od pkt. 1. Czy oszczędności mogą być traktowane jak wydatek? Na potrzeby robienia budżetu domowego zdecydowanie tak, bo stanowią odpływ pieniędzy z puli „do wydania” i ich wędrówkę na przykład na wydzielone do tego konto oszczędnościowe”.

    • Cześć Piotr,
      Fajnie że wyciągnąłeś ten fragment „na wierzch”. Po przeczytaniu go dziś rano stwierdziłem, że jednak lepiej będzie dla jasności zmodyfikować go:

      Czy oszczędności mogą być traktowane jak wydatek? Na potrzeby robienia budżetu domowego zdecydowanie tak, bo Nie, ale stanowią odpływ pieniędzy z puli „do wydania” i ich wędrówkę na przykład na wydzielone do tego konto oszczędnościowe. Dlatego umieszczamy je na naszej liście „wydatków” w budżecie, by również na ten cel zaplanować pieniądze.”

      Teraz powinno być bardziej zrozumiałe i logiczna 🙂 Dziękuję.

      • Andrzej Broszkiewicz

        Rzeczywiście takie ujęcie pełniej obrazuje sytuację. W momencie rejestrowania wydatków, oszczędności będą jedynie przesunięciem środków pomiędzy kontami, a nie wydatkiem, który pomniejsza kwotę w tej kategorii. Świetne uzupełnienie do kolejnego wpisu 🙂

  4. Czesc! Dzieki temu, że wpadłam na Twojego bloga i od razu wzięłam się do roboty, styczeń jest już dla mnie pierwszym zaplanowanym miesiącem w moim życiu! Zarabiam od niecałych trzech lat i myślę, że mam dużo silnej woli i rozsądku, bo mam już odłożoną sporą poduszkę bezpieczeństwa, ale jakoś co miesiąc udawało mi się odłożyć mniej niż planowałam bo pieniądze się gdzieś rozchodziły. Styczeń póki co jest inny. Widzę np. Kategorię ubrania z której udało mi się już trochę wydać i powstrzymuję się przed nie do końca przemyślanym zakupem. To działa! 🙂 wiem, że dopiero początek miesiąca tak na prawdę, ale nie traktuje tego jako zmuszanie się do czegoś a raczej jako narzędzie mające mi pomóc, dlatego myślę, że łatwo będzie mi się go trzymać. Od technicznej strony – budżet spisauję w moim bullet journal, po wielu próbach notowania różnych rzeczy cyfrowo wiem, że na mnie nic nie działa tak jak zapisanie czegoś własną ręką, ale wspieram się aplikacją w telefonie jeśli chodzi o notowanie faktycznych wydatków. Pozdrawiam i niecierpliwie czekam na dalsze części!

    • Cześć Hana,

      Jasne, że mądrze zrobiony budżet działa 🙂 Cieszę się bardzo, że w Twoim przypadku też to się sprawdza.
      Myślę, że narzędzie, z jakiego korzystamy ma mniejsze znaczenie niż sam fakt ŚWIADOMOŚCI przy podejmowaniu finansowych decyzji.
      Dlatego każda metoda jest dobra, jeżeli tylko pomaga nam tę świadomość zachować.
      Mój budżet podpowiada mi prostą zasadę: „Po co wydawać pieniądze na bzdury, skoro możesz przeznaczyć je na takie sprawy, które pomogą Ci zrealizować marzenia?”.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Hana,
      „Zarabiam od niecałych trzech lat”
      Twoja dojrzałość zasługuje na uznanie, imponujące. Im szybciej zaczniesz, tym lepiej. Mówi to mądry Polak po szkodzie.
      Dziękuję, że podzieliłaś się swoim sposobem na prowadzenie budżetu domowego. Kartka i długopis może być równie skuteczny, jak elektronika.
      Życzę Ci wytrwałości w realizacji Twoich celów 🙂

      • Dzięki! A ja powinnam podziękować rodzicom – bo właśnie tego o czym tu piszecie mnie nauczyli – że zanim wydam na „głupoty” powinnam zapewnić sobie to co najważniejsze + jakiś zapas na czarną godzinę. To bardzo pomaga w rozsądnym podejściu 😉 i w życiu ogólnie, bo sami kierując się tą zasadą byli w stanie mi zapewnić ułatwiony start bez kredytów, za co jestem niezmiernie im wdzięczna i chcę kontynuować tę dobrą tradycję

  5. Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że najtrudniejsze w planowaniu budżetu domowego są nieplanowane wydatki. A te mogą być w danym miesiącu na poziomie 0. Mogą iść również w tysiące złotych. Ot jakiś nieszczęśliwy wypadek etc (odpukać). Jest to pewna niewiadoma w świecie wiadomych.

      • Oj, takie „niespodzianki” to faktycznie koszmar. Kilka moich ostatnich przykładów: impreza gimnazjalistów u nas w domu zakończona rozbiciem szyby w piekarniku (starszy model, sama szyba już niedostępna – trzeba było kupić nowy), córka oblała egzamin na prawko – trzeba sfinansować kolejny plus kilka dodatkowych jazd, choroba kotów i miesięczne wydatki na weterynarza ponad trzy razy wyższe niż założone w budżecie.

        Szczęśliwie w większości takich przypadków (poza sytuacjami faktycznie poważnymi typu wypadek lub choroba) na dofinansowanie nagłych „wrzutek” wystarczy owe 2 tys. zł, które proponujesz, Marcin, odłożyć jeszcze przed funduszem bezpieczeństwa.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Piotr,
      Ważny temat poruszyłeś. Warto podkreślić, że czasami nieplanowanymi wydatkami nazywamy wydatki nieregularne, które wbrew pozorom można zaplanować. Polecam zakładkę „Wydatki nieregularne” w naszym pliku excel. Opiszemy też ten temat szerzej w kolejnych wpisach.
      Na pozostałe sytuacje bardzo pomaga wspomniany przez Marcina fundusz bezpieczeństwa.
      Kiedyś przeczytałem: „jeśli jesteśmy przygotowani na połowę niespodziewanych sytuacji, to już duży sukces”. 🙂

  6. Mam pytanie czysto techniczno-logistyczne… Zakładamy sobie rezerwy na sprawy, które czekają nas w perspektywie miesięcy – ubezpieczenia itd. Zakładamy również rezerwę na poduszkę bezpieczeństwa najpierw 2000 PLN, a później 6-krotności…
    I teraz pytanie, jak tymi środkami zarządzić? Czy zakładać dodatkowe konto, a może rachunek oszczędnościowy w ramach tego samego konta? Chodzi o to, żeby te pieniądze się „nie wymieszały” z pieniędzmi, którymi dysponujemy na co dzień – na jedzenie, transport, odzież itd.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Paweł,
      Środki w ramach rezerw z pewnością warto oddzielić od środków bieżących. Konto oszczędnościowe można wykorzystać dla środków z funduszu awaryjnego i rezerw, które niedługo będą wykorzystane. Lokata to dobry pomysł np. dla funduszu bezpieczeństwa.
      Kwestią indywidualną jest czy założysz kilka kont oszczędnościowych/lokat dla każdej rezerwy z osobna, czy połączysz środki na jednym koncie, a rozróżnienie poszczególnych wydatków będziesz widział w programie do zarządzania finansami.

    • Ja mam 1 konto oszczędnościowe i środki na nim trzymam razem, za to na poszczególne cele dzielę je w programie do zarządzania budżetem. Ja używam Kontomierza, on ma funkcje „świnek skarbonek” gdzie mogę wpisać sobie docelową kwotę i na bieżąco „dokładać” do nich. Program graficznie pokazuje, gdzie ile mam i ile mi brakuje. To ma też tę zaletę, że często banki dają możliwość otworzenia celowych KO, jednak tylko to główne konto ma najwyższe oprocentowanie, pozostałe znacząco niższe. Dzięki moim skarbonką mogę wszystko trzymać na tym lepiej oprocentowanym koncie 😉

    • Przemysław Wojewoda

      Paweł, moim zdaniem lepiej przelać pieniądze w inne miejsce takie jak wspomniany przez Ciebie rachunek oszczędnościowy czy bezpieczny fundusz pieniężny. Mogą być również obydwa rozwiązania. Ty decydujesz. Jeżeli wybierzesz rachunek oszczędnościowy to najlepiej taki gdzie wszystkie wypłaty są bezpłatne.
      Dodatkowy rachunek może być otwarty w Twoim banku natomiast ja preferuje przelanie środków w inne miejsce. Wtedy tych rezerwowych pieniędzy „nie widać” na koncie podstawowym. Może to pomóc niektórym w chwilach słabości. Z drugiej strony ważne, aby zarządzanie swoimi pieniędzy było maksymalnie uproszczone żeby wytrwać w sowich założeniach.

    • Kwestia zarzadzania funduszem bezpieczenstwa mnie tez nurtuje. Wyobrazam sobie, ze takie pieniadze moglyby zaczac sie „rozmnazac” (hi hi hi)
      Co prawda ja zbieram dopiero fundusz awaryjny i skutecznie opieram sie pokusie podbierania odlozonych juz pieniedzy na wydatki biezace (brawo ja!), ale chcialabym wiedziec co ma sie z nimi dziac w sytuacji bezawaryjnej. I czy fundusz awaryjny ma stac sie czescia funduszu bezpieczenstwa.

      • To bardzo proste 🙂

        W sytuacji bezawaryjnej fundusz awaryjny (2000 zł) leży sobie na rachunku oszczędnościowym i odstrasza z naszego życia różne nieszczęścia 🙂

        Natomiast po spłaceniu długów rozbudowujemy go do 6-krotności naszych wydatków (staje się zatem częścią większego funduszu bezpieczeństwa).

  7. Cześć! Właściwie już następnego dnia po natknięciu się na ten blog postanowiliśmy wziąć się z mężem za planowanie budżetu. Zrobiliśmy go i uważnie wypełniamy, traktując to na razie jako przydatną uświadamiającą zabawę, bo oczywiście należymy do grupy, która nie wie, gdzie się podziały pieniądze. Napotkaliśmy jednak już na początku poważny problem – moja pensja jest stała i wpływa co miesiąc o tej samej porze. Pensja męża jest nieregularna. Wpływa co miesiąc, ale w różnej wysokości. Roboczo postanowiliśmy wyciągnąć średnią z jego zarobków, dodać moje zarobki traktować jako środki do rozplanowania. Gdyby w ciągu miesiąca wpływała nadwyżka – nie zamierzaliśmy wpisywać jej do aktualnego budżetu, ale dodać jako bufor w kolejnym miesiącu. Czy to dobry trop? Czekam na kolejne artykuły, wciągnęłam się 😉 Pozdrawiam 🙂

    • Ja mam też nieregularną wysokość wpływów w miesiącu, tzn mam stałą pensję z etatu + dodatkowe zlecenia, w każdym miesiącu w innej wysokości. Na szczęście stała pensja wystarcza na pokrycie wszystkich wydatków + na jakieś oszczędności, dlatego przy planowaniu budżetu robię tak: stałą pensję jako jedyną uwzględniam, na jej podstawie planuję a wszystkie wpływy dodatkowe przeznaczam na oszczędności. W momencie wpływu na konto od razu przelewam je na konto oszczędnościowe. Planuję tak robić do momentu uzbierania poduszki na rok życia – potem pewnie będę te wpływy przeznaczać na podróże, taki mam teraz plan 😉

      • Andrzej Broszkiewicz

        Cześć Kasiu,
        Gratuluję skuteczności w budowaniu własnych oszczędności. Powodzenia i koniecznie podziel się z nami relacją z pierwszej podróży 🙂

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Kasiu,
      Gratuluję pierwszego, wspólnego budżetu 🙂
      To bardzo dobry trop. W miarę tworzenia budżetu domowego, gdy zgromadzicie oszczędności, możecie rozważyć rozpisywanie wszystkich wpływów z bieżącego miesiąca na następny miesiąc. Przykład: wszystkie wpływy ze stycznia rozpisujecie w budżecie na luty. Dzięki temu będziecie podejmować decyzje tylko, co do pieniędzy, które macie już „w ręce” czyli na koncie bankowym lub w portfelu. Z takim podejściem ciężko o długi, a samo planowanie staje się łatwiejsze. Mniej zastanawiania, mniej decyzji do podjęcia. Do tego czasu, sposób, który opisałaś będzie bardzo dobry 🙂
      Trzymam kciuki za Wasz budżet 🙂

  8. Marcin,

    czy według Twojej wiedzy da się jeszcze ściągnąć dotychczasową wersję programu You Need a Budget, jeśli nie korzystało się z niego zanim 1 stycznia br. wprowadzono tę nową? Odnoszę wrażenie, że wszędzie są już przekierowania do nowego YNAB.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Paweł,
      Pytanie kierujesz do Marcina, ale pozwolę sobie odpowiedzieć.
      Obawiam się, że nie mam dobrych wiadomości. YNAB 4, bo tak oznaczona była poprzednia wersja, o której piszesz, została wycofana i nie będzie już dostępna. Nawet jeśli pobierzemy plik instalacyjny, nie będziemy mogli aktywować programu do pełnej wersji.
      Kontaktowałem się także z autorami YNAB-a, niestety nie udało się nic wskórać.

        • Moja wersja programu pobierana była w grudniu, przed zmianami. Wczoraj kończył się okres testowy, po opłaceniu otrzymałem aktywny klucz. Czy sposób zadziała? To musi sprawdzić nowy użytkownik, czy plik instalacyjny (ze strony, którą podałem) zawiera w sobie link umożliwiający opłacenie klucza. Drugim sposobem (działającym jeszcze wczoraj) jest zakup programu za pośrednictwem serwisu Steam – cena jaką tam widziałem to 49,99 EURO , nie znam tej platformy, więc z niej nie korzystałem.

          • Andrzej Broszkiewicz

            Dziękuję Marcinie. Sprawdzam tę opcję. Jeśli komuś udało się zakupić YNAB 4 w sposób opisany powyżej, dajcie koniecznie znać. Niebawem wrócę z informacją, co udało mi się ustalić.

          • Andrzej Broszkiewicz

            Autorzy aplikacji twierdzą, że nie można już kupić licencji YNAB 4. Po komentarzu Marcina, zacząłem drążyć temat. Powyższy sposób działa. Sprawdzone w praktyce.

            Dla zainteresowanych kupnem aplikacji, wystarczy wejść na stronę:
            https://purchase.youneedabudget.com/
            I dokonać zakupu. Niestety nie można już skorzystać z 10% zniżki, o której pisaliśmy w poprzednich wpisach.

            Dziękuję Marcinie za podrzucenie tej metody 🙂

  9. Cześć,
    Ja wolę mój nieśmiertelny arkusz w wersji papierowej i długopis do planowania. Później korzystam z aplikacji na smartphone’a. Wpisuje w niej zarobki i limity wydatków w poszczególnych kategoriach. Komórkę mam przy sobie więc na bieżąco spisuje wydatki z paragonów-zajmuję mi to chwilę bo aż tak szczegółowo nie wpisuję. Co tydzień sprawdzam ile mi zostało kasy w poszczególnych kategoriach. Jak przekroczę w danej kategorii kasę to aplikacja mnie alarmuję, że przekroczyłem budżet i o ile. Później staram się więcej nie wydawać w tej kategorii do końca miesiąca.
    Zdaje to egzamin i jest darmowe 🙂
    Pozdrawiam Piotr

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Piotr,
      Z jakiej aplikacji korzystasz na telefonie? Zgodziłbyś się podzielić arkuszami o których piszesz? Sam je projektowałeś czy korzystasz z gotowego rozwiązania?

      • Jeśli mogę się wciąć – jeśli chodzi a aplikacje smartfonowe – ja używam na iPhonie Money Pro i dotychczas bardzo siebie chwalę.

        • Andrzej Broszkiewicz

          Cześć KyloRen,
          Oczywiście! Każda rada, wskazówka, opinia mile widziana. Dziękuję za polecenie aplikacji 🙂

  10. Cześć!

    Budżet domowy prowadzę już ponad pół roku i efekty są bardzo znaczące. Nawet nie chodzi o to, że wydaję mniej pieniędzy na rzeczy niepotrzebne, ale już samo uczucie, że wiem gdzie, po co i dlaczego akurat tam poszły moje pieniądze(nawet te na zbędne wydatki) jest całkiem fajne. Używam arkusza kalkulacyjnego od Michała Szafrańskiego. Arkusz mam „wrzucony” na dysk google więc jest dostępny praktycznie w każdym miejscu na świecie z dostępem do internetu;)

    Sam osobiście spisuję wydatki codziennie. Niestety bądź stety moja praca wymaga na mnie codziennego wpisywania przychodu więc przy okazji doklepuję również wydatki. Początkowo było to męczące ale po czasie „wchodzi w krew” i na tym etapie robię to pomiędzy przeglądem między innymi blogosfery.

    Jednak podczas przeglądu rocznego nie byłem zadowolony z bilansu oszczędności. Co prawda wyniósł on 25% sumy wynagrodzenia ale myślę, że mógłbym postarać się bardziej. Podczas relaksacyjnej kąpieli w wannie niczym Archimedes;) wymyśliłem sobie, że co pół miesiąca sumował będe wszystkie wydatki, odejmując od tego sumę przetransferowaną w ramach oszczędności oraz czynsz za mieszkanie(defacto dwe największe pozycje w miesięcznym budżecie). Sumę która wyszła podzielę na pół a wynik jaki wyjdzie dodatkowo odłożę na specjalny fundusz na kupno mieszkania. Myślę, że dzięki takiemu zabiegowi po pierwsze moje oszczędności wzrosną, oraz po drugie suma wydatków spadnie;) Co niestety spowoduje również spadek dodatkowych oszczędności ale cóż;))

    Jak zawsze dziękuję chłopaki za to co robicie i życzę wytrwałości;)

    Pozdrawiam!

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Oskar,
      Dziękuję za miłe słowa 🙂
      Twój komentarz jest bardzo wartościowy. Dziękuję za podzielenie się swoimi doświadczeniami w tworzeniu budżetu. Kawał wiedzy.
      Gratuluję konsekwencji w gromadzeniu konkretnych oszczędności. Brawo!
      PS. Bardzo mi się spodobało porównanie do Archimedesa 🙂

  11. Bardzo mi się podoba ten cykl. Ja wydatki spisuję od 1,5 roku a uproszczoną formę budżet od 5 miesięcy.
    Planuję tylko wydatki nieregularne w danym miesiącu. Wydatków regularnych nie planuję i przyjmuję dla nich średnią kwotę która wynika z poprzednich miesięcy. Upraszcza to znacznie planowanie i skraca czas.
    Jeśli mógłbym zasugerować temat kolejnego odcinka to najchętniej przeczytał bym o planowaniu wydatków nieregularnych.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Roman,
      Gratuluję postępów w stawianiu kolejnych kroków w zarządzaniu swoimi finansami.
      Temat wydatków nieregularnych na pewno się pojawi, prosimy o cierpliwość 🙂

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Ewa,
      Też jestem zwolennikiem takiego podejścia. Planowanie wydatków wg hierarchii upraszcza dużo rzeczy. Nie musimy podejmować tylu decyzji. Część z nich podejmujemy raz, na etapie tworzenia i układania kategorii wydatków wg hierarchii ważności. Później dzieje się magia 😉

      • Andrzeju ale bardzo brakuje takiej komóreczki pozostało do rozdysponowania. Idziemy z tym arkuszem w dół i nie widać ile mogę sobie jeszcze rozpisać „na papierze” chyba, że zablokuję te komórki na górze jak będę szła w dół herarchią (od lutego kategoria oszczędności idzie na górę!

        • Andrzej Broszkiewicz

          Cześć Ola,
          W pliku zablokowana jest część wierszy, aby cały czas była widoczna kwota, która została jeszcze do rozdysponowania. Spróbuj ponownie pobrać plik (link we wpisie), może wynika to z konfliktu wersji excela?

          Super postanowienie noworoczne. Oby jak najwięcej trafiało do naszej kategorii „Oszczędności” 🙂

  12. Artyyykuł długi ale wartościowy, jak zawsze 🙂 . Budżet prowadzę od kilku lat, nie rozdrabniam się na szczegółowe kategorie, np. Jedzenie to u mnie jedzenie, w domu, na mieście, przygotowanie imprez rodzinnych, itp. Wydatki mam w miarę dopracowane, na zakupy bez listy ani rusz ;). Gdy jednak chcę sprawdzić ile coś mnie kosztuje miesięcznie wyodrębniam te wydatki z kategorii głównej. Tak ostatnio było ze świętami, które po raz pierwszy od początku do końca przygotowywałam u siebie.

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Alicja,
      Cenna wskazówka. Twój sposób może zachęcić osoby, które zwlekają z decyzją o prowadzeniu budżetu domowego ze względu na baaardzo długo listę kategorii. Przynajmniej taką widzą tę listę niektórzy. Jesteś przykładem, że lista może być krótka i budżet może bardzo dobrze działać 🙂 Dziękuję.

      • Wow, nie spodziewałam się pochwały, tym bardziej dziękuję 🙂 Z natury jestem minimalistką i leniwcem też 😉 więc wszystko co się da minimalizuję do granic możliwości.

  13. A jak zachęcić drugą połówkę do oszczędzania i przestrzegania założonego budżetu? Niewykonaną kwotę budżetu dzielimy na 2 i każdy może z tymi pieniędzmi zrobić co zechce – wydać, zaoszczędzić lub cokolwiek innego zechce.

    Przykładowo mamy budżet na styczeń ustalony na 4000zł. Udało się wydać tylko 3500zł, wiec pozostałe 500zł dzielimy na pół i każdy dostaje po 250zł – taka premia za przestrzeganie założonego budżetu 🙂

    Można oczywiście pomyśleć nad modyfikacjami że np dzielimy to na 3, jedna cześć trafia na konto oszczędnościowe, a pozostałe dwie dzielimy między sobą 😉

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Paweł,
      Podoba mi się ta metoda. Fajna motywacja dla obojga partnerów 🙂
      Temat jeszcze wróci w jednym z kolejnych wpisów.

      • Paweł – a co będzie za iks lat, jak ty wpłacisz swoje 250zł na IKE, a żona kupi torebkę, buty, perfumy itp., itd.? 😉

        • W tym przykładowym budżecie który wynosi 4000zł jest już zaplanowana kwota którą przeznaczamy na oszczędności krótko i długoterminowe. Często zdarza się że przekraczamy zaplanowany budżet, a tutaj jest dużą motywacja żeby pilnować się na każdym kroku, Taka nagroda za trzymanie się planu.

  14. Marcinie, witaj , to , że budżet domowy jest ważny większoś wie , ale jak to w Polsce , wielu jest leniwych, by go prowadzić , ja zaczynałem się w to bawić w 1995 roku i cóż z przykrością musze stwierdzić , że był to słomiany zapał na 3 misiące . Ale to co chcę zapytać , to mianowici etowj opinia do prograów do zarządzania finansami soobistymi , są takie co aktualizuja nasz stan konta łącząc się z bankiem , aktualizują , nawet i kursy naszych nie wiem operacji giełdowych , czy według ciebie taki program jest bezpieczny , czy twórcy jego mają jednak wgląd w nasze finanse , czy śą w stanie , teoretycznie je kontrolowac , ekselem można się bawic ale to klepanina, i przepisywanie danych , aczkolwiek , bezpieczna więc jaka to jest z tymi całościowymi programami do finansów osobistych , ostatnio co nie które też dość znane osoby z netu , polecały programy , do takiego zarządzania i się pod tym podpisywały więc jaka jest odpowiedx , bezpieczne i utajnione czy jednak nie …..mięłgo dnia

    • Wiesz, spisuję wydatki i budżetuję od roku. Na początku zachłysnęłam się programem przeglądarkowym all-in one, który miał mi wszystko uprzyjemnić, zautomatyzować i dać gotowe odpowiedzi. I się rozczarowałam. Automatyzacja działała ok. Po odpowiedniej konfiguracji konta w aplikacji system na moje polecenie pobierał historię moich transakcji z banku. Tylko, że to były zawsze tylko transakcje zatwierdzone a niekiedy zatwierdzanie trwało dwa dni. Aby wiedzieć jaki mam aktualny stan konta i na co mogę sobie pozwolić i tak musiałam wejść do systemu transakcyjnego banku. Straszne mnie to denerwowało. Nie inwestuję jeszcze, choć mam nadzieję że kiedyś przyjdzie taki dzień;), nie rozumiem co to cash flow, jakis dziwnie wysoki majątek mi wyliczyli. Przytłaczało mnie to wszystko. I wtedy trafiłam na blog Marcina. Prosty plik excel, bez udziwnień przywrócił mi spokój. Nawet później poznany plik od M.Szafrańskiego nie spełnił moich oczekiwań. Plik Marcina można i trzeba dopracować – być może tym cyklem, ale dopiero jak sama zaczęłąm pisać kwoty z rachunków dużo rzeczy mi się wyjaśniło. Nie mówię, że nie wrócę do tamtej aplikacji ale to była wtedy wycieczka z motyką na słońce jak dla mnie .

      • Andrzej Broszkiewicz

        Ola, dziękuję za podzielenie się swoimi przemyśleniami. Jeśli masz jakieś sugestie, jak możemy udoskonalić plik Excel, daj koniecznie znać w komentarzu lub na mailu.

  15. Cześć,
    odnośnie YNAB4 ciągle można jeszcze otrzymać za darmo klucz jeśli jest się studentem – ja dostałem ważny do końca sierpnia. Wcześniej nie prowadziłem budżetu ale od ok. pół roku mniej lub bardziej regularnie spisuję swoje wydatki w darmowej aplikacji na Androida AndroMoney. Nie wiem jak inne aplikacje tego typu (gdyby ktoś miał jakieś sprawdzone chętnie poznam), ale ja zdążyłem się już całkiem przyzwyczaić, można sprawnie wpisać wydatek zaraz po odejściu od kasy, co dla mnie jest podstawą. Teraz spróbuję dołożyć do tego jeszcze budżetowanie 🙂

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Mateusz,
      Dziękuję za informację odnośnie YNAB4 dla studentów. Cenna informacja.
      Powodzenia z pierwszym budżetem 🙂

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Jacek,
      Testowałeś może zaproponowane rozwiązanie? Możesz napisać o nim coś więcej?

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Tomasz,
      Na chwilę obecną, nowa wersja YNAB’a jest ciągle niedopracowana. Wg mojej wiedzy, autorzy aplikacji nie wprowadzili jeszcze raportów w wersji przeglądarkowej.

  16. Co robić w sytuacji jeśli w trakcie miesiąca zmieni się zaplanowany wydatek np na naprawę samochodu? Poprawić w planie czy raczej wpisać ze wydaliśmy więcej i wyciągnąć wnioski?

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Grażyna,
      W sytuacji kiedy w trakcie miesiąca zmieniają się plany, robimy przegląd budżetu. Patrzymy z których kategorii możemy przenieść pieniądze do kategorii „naprawa samochodu”.
      Przykład: w kategorii „jedzenie na mieście” mamy zaplanowane 200 zł. Wiemy, że możemy zmniejszyć tę kwotę do 100 zł. W ten sposób „odzyskaną” kwotę, wpisujemy w kategorii „naprawa samochodu”. Optymalną sytuacją jest, gdy po takim przeglądzie i dostosowaniu planu do aktualnej sytuacji, w kategorii „naprawa samochodu” znajdzie się potrzebna kwota.

  17. Marcinie,

    Po pierwsze bardzo dziękuję za bloga, jest super! 🙂
    Przeczytałem e-book’a i kilka artykułów, ale komentarz popełniam po raz pierwszy.
    Korzystając z Twoich słów: w kilku kwestiach zmieniłeś w naszej rodzinie kierunek, w którym podążymy (dzięki!), ale budżet robię już od jakiegoś czasu i jestem ciekawy Twojego zdania na jego temat, a oprócz tego mam kilka uwag, które mogą się przydać SZCZEGÓLNIE TYM BARDZIEJ LENIWYM 🙂

    Po pierwsze: nie korzystam z aplikacji czy programów komputerowych – zwykła kartka jest dużo wygodniejsza, tańsza i szybsza w obsłudze.
    Nasza wisi na lodówce, żeby był łatwy i stały dostęp – no w końcu często się tam zagląda 🙂

    Po drugie: kategorie, które przedstawiacie z Marcinem są jak najbardziej słuszne, ale wydaje mi się, że mają jedną zasadniczą wadę – są bardzo szczegółowe, a co za tym idzie, dużo czasu zabiera kategoryzowanie wydatków:
    Przykład: idę do supermarketu raz w tygodniu na zakupy i kupuję rzeczy z kilku kategorii / podkategorii – dalsze monitorowanie i rejestr wydatków, to duże wyzwanie, no bo trzeba sprawdzać paragon i wszytko rozpisywać na kategorie. Wiadomo – lepsza „szczelność” budżetu, ale w naszym przypadku wystarcza ogólnie pojęta kategoria „zakupy”, w której są zawarte artykuły spożywcze, środki czystości, gazety, słodycze, książka czy wyjście na basen z dzieciakami, etc.
    W moim przypadku rozdzielam sobie budżet na zakupy na TYGODNIE i wiem jaką kwotą dysponuje na każdy z nich w miesiącu oraz na co mogę sobie pozwolić w danym tygodniu, a na co nie. Wiem, wiem… to nie jest idealny sposób, ale niezwykle nieskomplikowany, bo wyobraź sobie:

    Na górze wpływy.

    Po lewej stronie kartki rozpisuje wydatki stałe i oszczędności oraz przewidywane wydatki szczególne na dany miesiąc (np. prezenty, OC, dzień dziecka itd.) po czym przeznaczam konkretną kwotę na dany tydzień razy ilość tygodni w miesiącu (lepiej jest liczyć weekendy, bo zakupy na cały tydzień robię w piątek lub sobotę). Zostawiam trochę miejsca na odnotowywanie wpłat na te cele.

    Prawa strona kartki to po prostu kwoty z paragonów i zapamiętane wydatki uzupełnianie na bieżąco (choćby przy wkładaniu zakupów do lodówki 🙂 ). Może wyglądać to tak:

    205 – Auchan
    25 – targ
    85 – Rossmann
    10 – lody
    16 – książka
    28 – spożywcze
    30 – Biedra
    etc.
    _____________________
    (to luźny przykład oczywiście)

    Tu oddzielam tydzień. Przy każdym wpisie widzę ile pieniędzy zostało mi do wydania do końca tygodnia i raczej pamiętam na koniec miesiąca na co te kwoty zostały wydane i mogę zrobić sobie mały rachunek sumienia. 🙂

    Co o tym myślisz?
    Oczywiście rozumiem, że taki budżet nieco odbiega od założeń przedstawionych na blogu, ale zajmuje relatywnie niewiele czasu.

    Pozdrawiam serdecznie!

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Kuba,
      Twój sposób jest jak najbardziej w porządku. To jak bardzo szczegółowo śledzimy nasze wydatki, zależy wyłącznie od nas. Gdy pojawi się moment, kiedy zauważysz, że za dużo pieniędzy przecieka Ci przez palce, wtedy warto uszczegółowić kategorie. Celem jest, jak sam słusznie zauważyłeś, uszczelnienie systemu. Nasza obszerna lista kategorii, pełni funkcję swego rodzaju przypomnienia, jakie wydatki mogą nas spotkać w trakcie miesiąca. Dzięki temu nic nam nie umknie, a plan będzie tak realny, jak to tylko możliwe.

      Gratuluję Ci konsekwencji w prowadzeniu budżetu domowego. Też jestem fanem tygodniówek. Twoje przeglądy tygodniowe pozwalają Ci być na bieżąco czy miesiąc idzie zgodnie z Twoimi założeniami. To ważne.
      Dziękuję Ci za tak szczegółowe podzielenie się swoimi doświadczeniami 🙂

  18. To wielka przyjemnosc dowiedziec sie, ze moje wierceniu dziur w brzuchu do czegos sie przydaje 🙂

    Wiec wierce dalej – nadal nie rozumiem, dlaczego do „posiadanych srodkow” wliczono oszczednosci.
    Zakladajac, ze na koncie oszczednosciowym znajduja sie pieniadze tworzace fundusz awaryjny, wg mojej logiki sa one nie do ruszenia.
    Bardzo prosze o wyjasnienie.

    Tak przy okazji chcialabym wspomniec o zjawisku, ktore mnie ogluszylo. Otoz poza przejeciem kontroli nad rodzinnymi finansami, postanowilam rowniez wziac sie za rodzinne odzywianie (uklony dla Julity Bator). To moj drugi tegoroczny projekt. Troche rewolucyjny, ale (szczeka na kolanach) zbawienny dla portfela! Podliczylam wydatki na jedzenie w styczniu i wyszlo mi mniej, niz w innych miesiacach, choc przestawilam sie z dyskontow na sklepy ze zdrowa zywnoscia i cotygodniowe targi. Nie do konca rozumiem jak to mozliwe, musze poczynic dalsze obserwacje, ale efekt jest powalajacy.

    • Hej Rozrzutna,

      Serdecznie gratuluję postępów przy drugim (żywieniowym) projekcie i ciesze się, że niesie ze sobą pozytywny wpływ na portfel 🙂

      Co do konta oszczędnościowego pokazanego jako przykład – to już tłumaczę. To nie są oszczędności, a jedynie zaparkowanie części wynagrodzenia na lepiej oprocentowanym rachunku, aby pieniądze nie leżały odłogiem na zwykłym koncie. My tak robimy – aby każdy grosz zarabiał, stąd takie pokazanie.

      Choć konto nazywa się „oszczędnościowe”, to jest to jedynie tymczasowy parking dla pieniędzy, które będziemy rozdysponowywać w danym miesiącu. Masz rację – to nie jest raczej zbyt fortunne pokazanie tej sprawy 🙂

      W kolejnych wpisach pokażemy jak rozdysponowywać środki na oszczędności. To będą tak zwane konta „poza budżetem” i wtedy takich środków wliczać nie będziemy.

      Dziękuję za celną uwagę 🙂

  19. Są święta. Czytam na smartfonie, więc jeszcze nie zaczęłam planować wg Waszych wskazówek. Wiedzę już, że spotkam kilka przeszkód. 1. Po pierwsze osobne konta moje i męża. I podział obowiązków z tym związany. 2. Po drugie koszty i zwroty ponoszone w różnych walutach (delegacje). 3. Pieniądze pożyczane znajomym, o których zwrot nigdy się nie upominam. Zaczną mnie palić w oczy 🙂 4. Koszty transportu ponoszone w różnych celach: osobiste i rodzinne czyli konieczne, delegacje z wykorzystaniem prywatnego auta, za które będą zwroty z naddatkiem na amortyzację i wreszcie koszty paliwa związane z zachciankami (wyjazdy na koncerty, festiwale itp.). Nie rozseparuje kosztów paliwa. Może macie jakiś pomysł?

    • Andrzej Broszkiewicz

      Cześć Weronika,
      Postaram się podpowiedzieć:
      1. a) Łączycie konta, b) otwieracie trzecie c) w programie do budżetowania dzielicie wydatki pomiędzy siebie tworząc odpowiednie nazwy kategorii.
      2. Rozwiązaniem może być wpisywanie równowartości wydatków na delegacje w PLN.
      3. Coś czuję, że proces zmian się rozpoczął 😉
      4. W Twoim komentarzu jest odpowiedź na Twoje pytanie. Podział na kategorię Koszty transportu i podkategorie, które wymieniłaś. W ten sposób będziesz widziała czarno na białym jak wygląda struktura wydatków tej kategorii.

  20. A co myślisz na temat rat 0% (bez żadnych dodatkowych opłat). Chodzi mi o taką sytuację jaką mieliśmy ostatnio u nas w domu.
    Pod koniec miesiąca mieliśmy odłożone 2tys. i zaplanowany zakup laptopa w podobnej cenie. Zastanawialiśmy się nad 2 scenariuszami:
    1 – Kupujemy za gotówkę
    2 – Kupujemy na raty (10m-c po 200zł). Całą kwotę jaką posiadamy wpłacamy na konto oszczędnościowe (nisko oprocentowane ale zawsze).

    Według mnie 2 metoda pozwala zaoszczędzić „szybciej” i nie ma ryzyka że kwota, którą przez kolejne 10 m-c będziemy przeznaczać na raty po drodze się rozejdzie (tak jak by to mogło być w przypadku 1). Co myślisz na ten temat?

Odpowiedz