7 życiowych decyzji o wielkich finansowych konsekwencjach.

110

 

Dzisiejszy wpis miał dość niecodzienną genezę i nie znajdował się w skrupulatnie prowadzonym przeze mnie planie publikacji. Przeglądałem dzisiaj szkolne podręczniki moich dzieci, co skłoniło mnie do kilku refleksji na temat edukacji. Postawiłem sobie pytanie godne zbuntowanego nastolatka:

 

Po co właściwie jest szkoła?

Z jednej strony uczymy się tam ciekawych rzeczy i nabywamy przydatnych umiejętności – jak choćby czytanie, pisanie i oczywiście liczenie. Z drugiej strony – większość tych rzeczy i tak zapomnimy, a wiele nigdy nam się nie przyda. Pamiętam przeczytany niegdyś artykuł na temat systemu edukacji w Finlandii. Po gruntownych reformach jest to obecnie jeden z najbardziej skutecznych systemów, a wśród tajników jego sukcesu wymienia się: zmniejszenie liczby przedmiotów, mniejszy nacisk na wiedzę akademicką i koncentrację na odkrywaniu talentów oraz pasji.

I kiedy tak, z perspektywy własnego doświadczenia, zastanawiałem się czy godziny spędzane przez moje dzieci nad książkami są dobrą inwestycją (oby tego nie przeczytały 🙂 ), nieuchronnie przeskoczyłem myślami do własnej pasji: finansów osobistych. Wielokrotnie byłem świadkiem, jak problemy finansowe potrafiły zrujnować rodzinne szczęście, albo jak dobra sytuacja materialna pozwalała na realizację marzeń, a czasem nawet na uratowanie zdrowia i życia. Z tej perspektywy brak edukacji finansowej w naszych szkołach jest moim zdaniem totalnym absurdem.

Jednak z moimi wnioskami poszedłem dalej. Zakładając, że uczymy się w szkole po to, aby w życiu dorosłym żyło się lepiej i łatwiej, to szkoła niestety nie daje rady… Mnóstwa najważniejszych rzeczy musimy niestety nauczyć się poza systemem edukacji. Tyle tylko, że konieczność uczenia się tak wielu rzeczy mało przydatnych, zabiera nam czas, który moglibyśmy przeznaczyć na naukę tych bardziej istotnych.

 

No właśnie… Tylko czym są te sprawy bardziej istotne?

Znacie mnie trochę i wiecie, że mam „lekkie” finansowe skrzywienie. Nie zdziwi Was zatem fakt, że w pierwszej kolejności zacząłem zastanawiać się nad sprawami, które niosą ze sobą najpoważniejsze konsekwencje finansowe. Konsekwencje, z którymi później żyjemy przez długie lata, które decydują o jakości naszego życia, a do których totalnie nie jesteśmy przygotowywani.

Na wielu blogach finansowych, na moim również, znajdziecie porady dotyczące różnych oszczędności. Wdzięczny temat, bo ich wprowadzenie szybko przynosi konkretne efekty. To sprawy typu „nie pij kawy na mieście”,rzuć palenie”, albo „prowadź samochód ekologicznie”. To wszystko są jednak zagrywki taktyczne, których efekty mogą być łatwo zaprzepaszczone przez błędne decyzje większego kalibru.

Szukając takich ważnych decyzji, stworzyłem listę tych, które moim zdaniem niosą ze sobą największe finansowe konsekwencje, a do których nie sposób przygotować się w szkole. Nie będę się o nich przesadnie rozpisywał, bo jestem szalenie ciekawy Waszych opinii i chciałbym podyskutować o nich w komentarzach. Oto moja lista:

 

  1. Związek z właściwą osobą.

Moim zdaniem sprawa dość oczywista. Nie ma chyba większego złodzieja życiowej energii i czasu, niż związek z niewłaściwą osobą. Trwanie w toksycznych relacjach nieuchronnie prowadzi do degradacji jakości życia – również pod względem finansowym. Najbardziej spektakularnym finałem jest rozwód i związana z nim walka o kasę.
Na szczęście działa to również w druga stronę: związek z właściwą osobą to prawdziwy katalizator pozytywnych zjawisk w naszym życiu.

 

  1. Wybór wykształcenia i zawodu.

Wiem, wiem, w większości przypadków jest już za późno… A moim zdaniem nie jest. Za 10 lat można być już naprawdę świetnym ekspertem w innej, nowej dziedzinie, o ile nas ona pasjonuje. Popatrzcie na dzisiejsze 14-latki. Te małolaty za 10 lat będą lekarzami, prawnikami, neurobiologami, itp. Nie ma sensu tkwić w schyłkowej profesji, której nie lubimy, w dodatku robić to tylko dlatego, że kiedyś źle wybraliśmy. Dziś świat jest pełen możliwości. 10 lat minie tak czy siak, i tylko od nas zależy, gdzie wtedy będziemy.
I jeszcze jedno. Pomóżcie Waszym dzieciom dokonać tu mądrych wyborów. Jak widzę tych wszystkich bezrobotnych absolwentów, zadaję sobie pytanie: „Człowieku, na co Ty liczyłeś wybierając taki kierunek edukacji?”.

 

  1. Mądry zakup mieszkania lub domu.

Decyzja warta kilkaset tysięcy złotych, a często podejmowana w fatalny sposób: na podstawie emocji oraz opinii nie znających tematu członków rodziny. Gdy dodatkowo podeprzemy się tutaj źle zaciągniętym kredytem hipotecznym – szybko możemy zamienić piękny sen o przytulnym mieszkaniu w brutalny koszmar z komornikiem w roli głównej.

 

  1. Unikanie długów.

To moja mantra. Zresztą nie tylko moja. Mam ogromną przyjemność przedstawić Wam człowieka znacznie bardziej utalentowanego ode mnie, który zapytany o najważniejszą finansową poradę, odpowiada: unikaj długów!
Oto 3 minuty finansowej mądrości od mojego guru, multimiliardera Warrena Buffetta:

Długi są największym, najgroźniejszym, najbardziej brutalnym wrogiem na drodze do finansowego bezpieczeństwa. W bezwzględny sposób drenują nasze portfele i z ogromną skutecznością pozbawiają nas ciężko zarobionych pieniędzy. Są jak kula u nogi, jak kamień u szyi, jak ciężki balast, który z trudem dźwigamy na własnych barkach. Zamiast cieszyć się finansową wolnością, co rano ruszamy do pracy by tyrać na spłatę odsetek. Część naszego cennego życia poświęcamy harując jak niewolnicy na rzecz wierzycieli. Długi to najgorsze, najbardziej destrukcyjne, naj…
Mógłbym tak jeszcze długo 🙂

 

  1. Ciągły rozwój i zwiększanie dochodów.

Chcesz skończyć szkołę, dostać pracę i spokojnie przepracować do emerytury? Zapomnij. To się skończyło w poprzednim stuleciu. W ten sposób skończysz na ulicy: albo jako człowiek strajkujący o kilkaset złotych podwyżki, albo jako człowiek bezdomny. Ciągła nauka, zdobywanie nowych umiejętności, rozwijanie sieci kontaktów i konsekwentnie negocjowanie wyższych pieniędzy za swoją coraz lepszą pracę – to właśnie skrócony przepis na skuteczne poprawianie sytuacji materialnej.

 

  1. Właściwe ubezpieczenia.

Nawet jeżeli jesteś niepoprawnym optymistą, koniecznie zadbaj o kilka z nich:
– OC posiadaczy pojazdów mechanicznych,
– Ubezpieczenie mieszkania od ognia i innych zdarzeń losowych,
– Ubezpieczenie kosztów leczenia podczas podróży zagranicznych,
– W większości przypadków: czyste ochronne ubezpieczenie na życie.

Brak którejś z tych polis bardzo szybko może uczynić z Ciebie (lub Twoich bliskich) totalnego bankruta.

 

  1. Samodzielne odkładanie na emeryturę .

Temat nudny jak flaki z olejem? Zbyt odległy? ZUS powinien o Ciebie zadbać? Może i tak – ale nie zadba. Dzieci też nie, bo będą wtedy miały na głowie swoje dzieci i swoje wydatki. A może nie warto, bo nie dożyjesz? Jeżeli tak uważasz, to zapomnij o wszystkich powyższych punktach, nabierz kredytów ile tylko się da, przygotuj dobry testament (aby rodzina nie dziedziczyła Twoich długów) i baw się do upadłego za pożyczone pieniądze. Wcześniej tylko przemyśl też opcję, co zrobisz gdy jednak dożyjesz…

 

Tak właśnie wygląda moja prywatna, spontanicznie stworzona lista życiowych decyzji o największych finansowych konsekwencjach. Jeżeli w tych sprawach nie dokonamy mądrych wyborów, to wszystkie Cafe Latte i Cappuccino, z których zrezygnujemy, niewiele nam raczej pomogą. 🙂

A co Ty myślisz o tych punktach? Co warto o nich jeszcze dopisać? Jakie jeszcze życiowe decyzje powinny się Twoim zdaniem znaleźć na takiej liście? I jak przygotować siebie i innych (szczególnie nasze dzieci) na mądre podejmowanie takich decyzji?
Twój komentarz bardzo się nam przyda. 🙂

 

P.S.

Jeżeli dopiero od niedawna jesteś czytelnikiem mojego bloga, to przede wszystkim witam Cię bardzo serdecznie, a dodatkowo zachęcam do lektury kilku wpisów, bezpośrednio związanych z dzisiejszym artykułem:

Lepiej kupić czy wynająć mieszkanie?

Kredyt hipoteczny: dlaczego 30 lat to kiepski pomysł?

Jak skutecznie pozbyć się długów?

Jak zwiększyć swoje zarobki?

Jak pracować by zarobić więcej?

Wprowadzenie do negocjacji  – jak otrzymać więcej za mniej?

Ubezpieczenie na życie – konieczność czy zbędny luksus?

Dobre wieści o naszych emeryturach.

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze110 komentarzy

  1. Marcin,

    Ja jeszcze dałbym jedną ważną radę, zwłaszcza dla osób mających większe nadwyżki pieniędzy (powyżej 10 tys zł), by nie ulegały zbytniej presji szukania zysków z produktów inwestycyjnych przekraczających kilka % rocznie. Często takie osoby słyszą jak ważne jest, by taki kapitał rozsądnie pomnażać, że lokata bankowa jest za słaba, bo przecież ma za zadanie tylko nas chronić przed inflacją. Że idealnymi produktami mogą być polisy inwestycyjne, akcje małych spółek, obligacje korporacyjne podmiotów, które nie mogą pozyskać kapitału ze strony banku, czy chociażby inwestycje w złoto (słynne Ambergold). Jako, że takie osoby nie mają nawyku śledzenia inwestycji, czy analizowania zawirowań koniunktury, szybko się okazuje, że to co miało przynosić kilkanaście % zysku rocznie z każdym dniem zjada kawałek naszego kapitału. W złoto co prawda nie inwestowałem, ale zdarzyło mi się w szczycie hossy kupić fundusze inwestycyjne bardzo dobrych polskich TFI, które do dzisiaj nie osiągnęły nawet 70% początkowego wkładu. A gdybym kupił wtedy lokatę (po czasie to każdy jest mądry 🙂 )

    • No to już powinieneś winić samego siebie i swoją ignorancję.
      Przede wszystkim należy rozumieć to, w co się inwestuje.

      Do autora, dzięki za wartościowy artykuł!

    • Hej Dominik,
      Masz całkowitą rację – kiedy inwestujemy nasze pieniądze powinniśmy bardzo rozsądnie do tego podchodzić. W moich wpisach na temat inwestycji pokazuję w jaki sposób krok po kroku można budować swoja strategię inwestycyjną (np. we wpisie Jak inwestuję własne pieniądze?).

      Co do Twojej przygody ze złotem – nie ma czego żałować – takie przygody to cenne lekcje. Sam popełniłem sporo błędów – grunt, żeby wyciągnąć z nich wnioski. Masz tez rację – po czasie każdy jest mądry. Jest nawet takie fajne powiedzenie: „Analiza wsteczna zawsze skuteczna” 🙂

  2. O Matko! Chciałabym zobaczyć jak w polskiej szkole „uczą” o wybieraniu właściwej osoby na całe życie 😉

    Ale tak poza tym to ta decyzja jest dla mnie numerem jeden. Nawet jeśli będziemy mieć kłopoty (życiowe, finansowe, zdrowotne) to właściwa osoba u boku pozwala poradzić sobie ze wszystkim.

    • No właśnie, w szkole nie sposób się tego nauczyć…
      Swoją drogą to ciekawe czy ktoś gdzieś „profesjonalnie” do tego przygotowuje 🙂

      • Profesjonalnie to napewno próbują przygotować rodzice..z różnym skutkiem;p jak głosi jeden z memów „prędkość dźwięku to dziwna sprawa …rodzice coś mówią jak masz 15 lat a trafia dopiero jak masz 30 ;p”

    • @Gosia. No właśnie o to chodzi, że niewłaściwa osoba nie będzie pozwalała poradzić sobie ze wszystkim a wręcz może pociągnąć Cię na dno. Kolega trafił na toksyczną kobietę, która się zadłużała nie pracowała i była krętaczem. Kosztowało go to wiele pieniędzy.

  3. Witam serdecznie,
    do tej listy dodałabym jeszcze dość oczywistą pozycję: inwestuj w zdrowie. 🙂 Mam na myśli zbilansowane zasady żywienia, eliminację niektórych produktów z menu, rozsądną aktywność fizyczną (i umysłową) oraz profilaktyczne badania. Uważam, że przejęcie zdrowotnego steru (w dużej mierze) we własne ręce to niezwykle odpowiedzialna i ważna decyzja. Będąc w dobrej kondycji, będzie nam łatwiej zarządzać naszymi finansami i cieszyć się z kolejnych sukcesów.
    Pozdrawiam!

    • Hej Kinga,
      Bardzo celne spostrzeżenie. Szczególnie, że wiele osób traci zdrowie by zdobyć pieniądze, a potem traci pieniądze aby odzyskać zdrowie.

    • Wspaniały podpunkt, ciężko porównywać zdrowie i finanse, ale w szkole może byc więcej niz jeden przedmiot 🙂

    • Bardzo, bardzo popieram! Naprawdę dobry punkt 🙂 Podobno zdrowa dieta, ruch i unikanie czynników szkodliwych pozwoliłyby ustrzec się przed prawie połową nowotworów! Tylko na zdrowie też trzeba zapracować i trzeba nauczyć się poświęcać na nie czas (co często jest odbierane negatywnie przez innych ludzi, których pewnie gryzie sumienie, że sami o siebie nie dbają).

  4. Absolutnie powalił mnie punkt numer 1, i zgadzam się z nim w 100%, zwłaszcza z perspektywy osoby, która takiej właściwej osoby (jeszcze) nie znalazła. Spotkałam natomiast tę niewłaściwą, i konsekwencje tego ponoszę od kilku lat, samodzielnie utrzymując dziecko.

    • Cześć Tatiana, dziękuję za komentarz. Rzadko przy takich sprawach myślimy o konsekwencjach finansowych, a one jednak są. Staram się pisać o takich sprawach otwarcie, bo finanse są bardzo blisko życia. Dlatego nazwałem mój blog „Finanse bardzo osobiste”.
      Wszystkiego dobrego.

  5. Mam pytanie odnośne emerytury. Zarabiam w Angli jednak na emeryturę chcę odkładać w Polsce – czy mogę skorzystać z IKE?

    A druga rzecz to fajnie byłoby edukować dzieci w szkołach na temat finansów jednak należałoby zatrudnić człowieka praktyka bo z całym szacunkiem dla nauczycieli ale oni znają wyśmienicie teorię.

    • Hej Margo,

      Prawo posiadania IKE przysługuje obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, bez względu na ich miejsce zamieszkania,
      Jeżeli masz polskie obywatelstwo – możesz założyć sobie IKE (zakładam, że masz skończone 16 lat).

      Co do edukacji finansowej – praktycy mogliby kształcić nauczycieli – to dałoby większy zasięg.

      • Skąd ta informacja, że tylko obywatelom RP? Z ustawy (art. 2 pkt 18) pośrednio wynika wręcz, że przysługuje każdej osobie fizycznej, która skończyła 16 lat.

        • Stock,
          Odpowiadałem na konkretne pytanie Margo.

          Doprecyzuję Twoją informację, że prawo wpłat na IKE oprócz obywateli RP, przysługuje również obywatelom innego państwa członkowskiego UE lub innego państwa – strony umowy o EOG.

          Zatem nie każdej osobie, jak piszesz, bo obywatel Chin czy USA IKE u nas nie otworzy 😉

          Dziękuję za uzupełnienie informacji.

          • A mnie się wydaje, że jednak otworzy. Nie mogę nigdzie znaleźć podstawy prawnej ograniczenia, o którym piszesz.

  6. Punkt 1 jest bardzo istotny. Może to wielu śmieszyć co teraz napisze ale myślę, że najważniejsze jest po prostu…. się lubić nawzajem 🙂

  7. Cześć,
    Odniosę się do ostatniego punktu. Co masz na myśli poprzez „samodzielne odkładanie na emeryturę”? Obecnie chyba nie ma dobrej i bezpiecznej metody osiągnięcia odpowiedniej stopy zwrotu w długim okresie. Nawet lokaty, w świetle ostatnich wydarzeń, wydają się być średnio bezpieczną opcją.

    • Hej bezportek 😉

      Ja na emeryturę oszczędzam za pośrednictwem funduszy inwestycyjnych (np. dla żony w ramach polecanego przeze mnie IKE Plus).
      Co do lokat – chodzi zapewne o SKOK Wołomin. BFG wypłacił środki depozytariuszom.
      Nie ma żadnego miejsca dla pieniędzy z zerowym ryzykiem. Z tapczanu też Ci ukradną, albo pieniądze stracą na wartości.
      Można się bać, nie odkładać i nic nie mieć, albo podjąć ryzyko i dać sobie szansę na godną emeryturę.

      • Wiesz, ja sobie radzę. Lokaty to na oczy od kilku lat nie widziałem, a mam przyzwoite stopy zwrotu. Szkoda, że jako młodziak dałem się naciągnąć na skandię. Pieniądze, które tam wpłacam liczę jako najzwyczajniej wydane. Gdyby nie fakt, że dobrze dobrałem sobie fundusze to rzeczywiście kasa byłaby wydana. TFI są dla ludzi, którzy się orientują w temacie, nie dla ulicy. BFG uratuje kasę klientów małego skoku, ale jak upadnie bank to pozamiatane. A prawdopodobieństwo jest spore. Osobiście uważam, że w Polsce najlepiej jest kupować złoto. Dewaluacja złotego daje przyzwoity zwrot, a w przeciwieństwie do cyferek, nikt nam tego nie zabierze.
        PS szkoda, że nie zdecydowałeś się podlinkować projektu podręcznika z przedsiębiorczości dla liceów. Dobrze by do tego tematu pasował.

    • Ostatnio Obligacje Skarbu Państwa poszły w dol, ale są dlugoterminowo bardzo dobrym miejscem do odkładania na emeryturę jeśli nasz poziom ryzyka nie pozwala na ETFy.

      O obligacjach Marcin pisał kilka razy – bardzo dobre artykuły

  8. Te 7 decyzji są zazwyczaj źle podjęte, ponieważ najczęściej podejmowane są pod presję:

    1. Związek z właściwą osobą.
    „Kiedy się wreszcie ożenisz?” i inne powiedzonka skłaniają wiele osób do małżeństwa, chociaż się tym nie interesują.

    2. Wybór wykształcenia i zawodu.
    „Naucz się fachu i pracuj w zawodzie” albo „przestań zajmować się głupotami i weź się za naukę”. Takie gadanie sprawia, że ludzie nie podążają za pasją, tylko wybierają zajęcie, które kompletnie ich nie pociąga – i jak tu robić to, co się lubi?

    3. Mądry zakup mieszkania lub domu.
    „Prawdziwy mężczyzna powinien zbudować dom!” – no to buduje, w samym środku pola, bo taniej, a jak dom jest już skończony, to okazuje się, że jest wart mniej niż koszty budowy i mieszkać w nim się nie można, bo za daleko do pracy.

    4. Unikanie długów.
    „Jak to cie nie stać na telewizor? Kup na raty!” – I od tego się zaczyna, potem telefon na abonament, pralka, lodówka, samochód i wszystko od zaraz i nie trzeba nawet oszczędzać, żeby to kupić.

    5.Ciągły rozwój i zwiększanie dochodów.
    „Ten to ma dobrze płatną pracę i nie musi sobie dorabiać.” – Takie podejście sprawia, że niemal każdy „etatowiec” próbuje sprawiać wrażenie posiadania dobrze płatnej posady, a żeby to podkreślić sięga po środki z punktu 4. Ci tak zwani umysłowi „etatowcy” chcą tak wyglądać na dobrze płatnych, że nawet rąk sobie nie brudzą we własnym domu i zatrudniają fachowców. W efekcie takie podejście sprawia, że nie potrafimy nic robić. Ta świadomość przychodzi dopiero po stracie etatu, który był jedynym źródłem dochodów i do tego nie zwiększanym.

    6. Właściwe ubezpieczenia.
    „Boisz się, że ci ukradną samochód? Wykup polisę!” – Ubezpieczyć można teraz niemal wszystko, więc się ubezpieczamy i płacimy za to więcej niż ubezpieczony przedmiot jest tego wart. Czasami składki ubezpieczeniowe są o wiele gorsze niż raty kredytów.

    7. Samodzielne odkładanie na emeryturę .
    „Ucz się, znajdź dobrą pracę i trzymaj się jej do emerytury” – gdyby „należne nam” emerytury zniesiono, to odchodzilibyśmy na nią dużo wcześniej niż to przewiduje ustawa. Jak to możliwe? A no tak, że zmusiłoby nas to do działania poprzez dbanie o finanse i zwiększanie dochodów 🙂

  9. Cześć Marcin,
    dzięki za kolejny fajny tekst. Myślę, że warto dodać w tych punktach finansową edukację dzieci – po części wspomniałeś już o tym, pisząc że szkoła w tym obszarze nie edukuje. Ja bym raczej podkreśliła, że to nasza rola – rodziców. Jeżeli tego nie zrobimy nasz kochany bobas za 18 lat może być osóbką bardzo pazerną i żerującą na naszych zarobkach, zaciągającą długi i ciągnącą nas na dno… A jako, że kocham moje dziecko bezgranicznie, wiem że jego problemy finansowe będą moimi problemami. Zatem trzeba uczyć jak oszczędzać, że pieniądze nie biorą się ze ściany etc.

    Pozdr
    Magda
    p.s. Czekam wciąż na artykuł dot. samodzielnego oszczędzania na emeryture (było o IKE, ale obiecałeś tekst o IKZE)

  10. O jaki ładny nowy szablon!
    Związek z właściwą osobą jest bardzo ważny, choć mało kto myśli o tym w kategoriach finansowych i sama też bym nie umieściła go na tej liście, bo bym na to nie wpadła. Ale masz rację – wiążąc się z osobą, która nas nie inspiruje i nie popycha np. do samodoskonalenia i rozwoju albo z kimś, kto nałogowo wpędza się (a w związku także drugą osobę) w długi – sami możemy popaść w tarapaty, albo w najlepszym przypadku żyć jałowym życiem. Bardzo mądrze powiedziane, zresztą z pozostałymi punktami też się zgadzam.

    • Hej Agnieszka,

      Dziękuje za komentarz.
      To myślenie o wielu sprawach w kategoriach finansowych to efekt mojej pasji, ale również życiowego doświadczenia. 😉

  11. Do wszystkich punktów dopisałabym OPTYMIZM życiowy. Sama przeszłam wiele w swoim 50-letnim życiu ale optymizm utrzymywał mnie na nogach. Mam przez to wielu przyjaciół i znajomych, których czasem drobne przysługi zdziałają więcej niż myślimy. Załatwianie wielu trudnych spraw tez jest łatwiejsze gdy potrafimy uśmiechnąć się i negocjować z druga osobą reprezentującą jakąś instytucje.

  12. Proponuję dodać do tej listy jeszcze jedną radę. Dbaj o zdrowie i sprawność fizyczną, to też ma swój wymiar finansowy. (Swoje i swoich dzieci.) Ale dbaj o to mądrze i bez zbędnych kosztów.

  13. Masz absolutną rację Marcin. Braki lub zaniedbania w którejkolwiek dziedzinie z wyżej wymienionych mogą mieć fatalne konsekwencje w przyszłości. Zarówno zdrowotne jak i finansowe (co nawiasem mówiąc jest bardzo mocno ze sobą powiązane).
    Jeżeli nie ma zdrowia, to najczęściej również finanse „leżą”, a co za tym idzie najprawdopodobniej również inne sfery życia (relacje, związek etc.) 😉

  14. Dodałbym jeszcze gotowość do zmiany miejsca zamieszkania w poszukiwaniu większej szansy rozwoju lub pracy. Wielu młodych ludzi z mniejszych miejscowości chciałoby iść na studia, rozwijać się i zdarza się, że jest to mocno utrudnione, np. przez finanse rodziny. Są też i tacy, którym dobrze jest u rodziców i nie chcą niczego zmieniać a mogliby. W każdym bądź razie rolą rodzica powinno być umożliwienie młodemu człowiekowi startu w dorosłość ale sama decyzja co do kierunku rozwoju czy zmiany otoczenia powinna należeć już do niego samego, będąc świadomym, że ma ona duży wpływ na jego przyszłe finanse

  15. Bardzo cenię Twojego bloga przede wszystkim właśnie za tę szeroką perspektywę patrzenia, jaką widać w tym wpisie. W skrócie ujęła bym ten artykuł w psychologiczne hasło „samoświadomość” 🙂

  16. Jak dla mnie brakuje punktu o zwykłym systematycznym oszczędzaniu, „na czarną godzinę” czy po prostu oszczędzaniu.
    Zawsze warto mieć coś w zanadrzu.

    Pozdrawiam

    • Dlatego polecałbym książkę Marcina. Tam Marcin o tym pisze. 🙂 A ja mam taka z dedykacją 🙂

  17. Ja chciałbym się odnieść do pierwszego punktu o którym piszesz a mianowicie szkoły. Ostatnio temat mocno wałkowany u mnie z tego względu że mój syn poszedł do pierwszej klasy podstawówki. Ja nie mam dobrych wspomnień ze szkołą ponieważ od kiedy pamiętam zawsze chodziłem swoimi drogami, najchętniej robiąc to co lubię robić a nie to co ktoś karze mi robić. Oczywiście odbijało się to na ocenach które szczególnie pod koniec podstawówki były bardzo słabe, ale z drugiej strony patrząc każdą z klas zdałem bez przeszkód. Ostatecznie dziś nadal robię to co lubię robić najbardziej i jakoś nie narzekam 😉

    Wracając jednak do tematu, zastanawiam się kiedy system szkolnictwa w naszym kraju ulegnie znaczącym zmianom. Jak sam napisałeś w artykule w naszych szkołach uczą tego o czym większość osób ani tak prędzej czy później zapomina. Rozumiem początkową naukę pisania, czytania (choć to co mają dzieci już w pierwszej klasie podstawówki to ani tak jakaś masakra patrząc na to pod kątem tego ile się od nich wymaga) ale to co dzieje się później w większości wydaje mi się kompletnie nie potrzebne. Po co nam nauka o jakimś pantofelku i innych mikro stworzeniach skoro można by dzieci uczyć rzeczy bardziej przydatnych w życiu jak postępowanie w przypadku jakichś chorób, zdarzeń itp? Dzieci uczą się rzeczy które ani tak nie będą im przydatne a pomijane jest to co potrzebne jest zdecydowanie bardziej w życiu.

    • Po przeczytaniu tej wypowiedzi zastanawiam się do jakiego poziomu szczegółowości szkoła powinna schodzić w nauce o pantofelku :). Bo rozumiem, że sposoby rozmnażania komórek nie są do niczego potrzebne, ale może te „niepotrzebne” przedmioty spowodowały zainteresowanie tematem biologii i ktoś poszedł w tym kierunku? I został superbiologiem albo superlekarzem i dzięki temu uratował nam życie? 😉

      Takie gdybanie trochę :D.

      No i nie podoba mi się do końca obciążanie szkoły obowiązkiem nauczania pewnych rzeczy.

    • Podzielę siedź wami swoimi spostrzeżeniami- jestem nauczycielem gimnazjum. Napisałam innowacje pedagogiczna by stworzyć klasę z edukacja finansowa. Klasa od września będzie działać, ale podań widziałam ok 10. Dla porównania do innych klas ponad 30. Jesteśmy popularnym i dość wysoko notowanym gimnazjum. Taka sytuacja trochę podciela ni skrZydła, ale się pozbieram i będę robić swoje choćby dla tej garstki dZieciaków. WsZyscy tu piszą że edukacja finansowabjeat niezbędna a potem jak przychodzi do wyboru klasy to traktują te edukację jako drugorzędną.

  18. Jeśli jako rodzice nie decydujemy, że odkładamy na „posag” dla naszych dzieci, kiedy wejdą w dorosłe i samodzielne życie, to ma to duże finansowe konsekwencje w ich życiu. Gdyby młodzi ludzie od rodziców mieli pieniądze na przykład na wkład własny, to dużo łatwiej i na lepszych warunkach otrzymaliby kredyt hipoteczny. Istotna jest też decyzja o tym, jaki styl życia prowadzimy – konsumpcyjny, minimalistyczny, coś pośrodku… A tak a propos naszego systemu edukacji, zamiast na niego narzekać, to można spróbować edukacji domowej (homeschooling), która jest dopuszczalna u nas w kraju i uczyć samemu lub za pośrednictwem wybranych przez nas osób lepszych rzeczy niż te, które są wymagane. Powstaje coraz więcej grup, które są wsparciem dla rodziców i co najważniejsze umożliwiają kontakty z rówieśnikami.

    • Nie zgadzam się ze stwierdzeniem, że rodzice powinni uposażyć dzieci we wkład własny. Lepszym rozwiązaniem jest wyposażenie dzieci w umiejętności, które pozwolą dzieciom ten wkład samodzielnie uzbierać. Prezent na 18-te urodziny? Może kurs prawa jazdy? A może dziecko wysłać na kurs angielskiego? Może zaciekawić dziecko światem, choćby zwiedzać okolicę rodzinnej miejscowości. To pozwoli na to, by dziecko samo się rozwijało i własną pracą ten wkład własny uzbierało.

  19. Hej! Ja właśnie zmagam się z wyborem zawodu i wykształcenia. Mam już za sobą trzy kierunki studiów… Niedokończone! Co boli mnie najbardziej i jest moją życiową porażką. Łączy się to z pkt 1, czyli związkiem z niewłaściwą osobą, przez którą przerwałam naukę, gdyż czułam się wysysana z życia. Teraz podjęłam próby i starania, by przekwalifikować się, a właściwie to „zakwalifikować” i stać się profesjonalistką w jednej dziedzinie. Pragnę być niezależną osobą, którą będzie w stanie pomóc starszym rodzicom i być wsparciem dla dzieci. Mam nadzieję, że za 10 lat będę zadowolona z wyboru branży i będę zbierać owoce moich finansowych sukcesów. Pozdrawiam 🙂

    • Ola, zatem trzymam kciuki za dobry wybór. Najlepiej coś, co będziesz robić z pasją, a inni chętnie za to zapłacą 😉
      Wiem, wiem, łatwo powiedzieć…
      Na pocieszenie powiem Ci, przez 3 lata studiowałem medycynę i musiałem ją przerwać ze względów zdrowotnych. Mocno to wtedy przeżywałem, a dziś nie wyobrażam sobie, że mógłbym zajmować się czymś innym niż finansami 🙂

  20. Bardzo trafne te życiowe decyzję. Zgadzam sie z nimi w pełni, szczególnie z ostatnim punktem o długach i tym o wykształceniu. Rodzice muszą pomagać w wyborze wykształcenia swoim dzieciom. Pomagać, a nie narzucać!

  21. Zgadzam się, że nauka przedsiębiorczości powinna odbywać się już we wczesnych latach szkolnych – pierwsze kieszonkowe, pierwsze zakupy, pierwsze zarządzanie przychodami i wydatkami. Niestety w polskich realiach jeszcze dużo wody upłynie zanim MEN wpadnie na tak prosty pomysł. Co więcej chciałbym dodać, że za złe nawyki finansowe naszych dzieci w dużej mierze odpowiadamy MY SAMI. Rozpieszczanie naszych pociech różnymi prezentami (laptopy, konsole, gry, smartfony itd.), powoduje, że nie mają one szacunku do tych rzeczy. Wychodzą z założenia, że im się należy. Oczekują gotowego.

  22. Cześć Marcinie,
    zgadzam się z Tobą w zupełności, że w szkole brakuje edukacji finansowej, a przydałaby się bardzo. Cóż z tego, że będziemy po maturze wiedzieć jak rozmnażają się pantofelki i ile dopływów ma Amazonka, jeśli nie potrafimy policzyć, że pożyczenie 1000 zł na 30 dni ZA DARMO i to w 15 minut, jedynie z opłatą przygotowawczą 160 zł, co daje w skali roku prawie 200%, to nie jest okazja, tylko rozbój w biały dzień. 25 zł za każdy pożyczony tysiąc złotych też brzmi nieźle, tylko jakoś matematycznie daje 30%… Chciałabym takiego zwrotu z jakiejkolwiek rozsądnej inwestycji. Mam nadzieję, że uda mi się przystępnie przekazać tą wiedzę swoim dzieciom, ale wielu rodziców tego nie zrobi, bo nie przyjdzie im to przez myśl albo sami nie mają takiej świadomości. Bardzo bym chciała, żeby wiedza zdobyta w szkole przygotowywała do życia, a nie tylko do rozwiązywania krzyżówek i ewentualnie kontynuowania kariery naukowej w oderwaniu od ekonomicznej rzeczywistości.

      • Samego liczenia szkoła owszem, uczy. Mnie chodziło o wykorzystanie tej wiedzy w praktyce, żeby nie dać się nabrać na super atrakcyjne pożyczki.

  23. Witaj,

    Osobiście do tej listy, właściwie do pierwszego puktu dopisał bym wybór przyjaciół. Błędne rozumienie znaczenia tego słowa też może nas kosztować wiele. A dobry przyjaciel jest nieoceniony 🙂

    • Hej Dawid,
      Zdecydowanie – bardzo wiele zależy od ludzi, którymi się otaczamy. Jeśli ciągną nas w dół, to powiedzmy im „żegnajcie” i ruszajmy swoją drogą.

  24. Dzięki za trafny artykuł. Jestem ,,młodym,, człowiekiem mam 35 lat i duży bagaż doświadczeń za sobą, istnieją zapewne młodsi ludzie niż ja, którzy zapewne przyznali by, iż cóż to ja przeżyłem w życiu…….. ale co tam. Zgadzam się w pełni z pkt 1 dotyczącym doboru właściwej osoby do życia, wg. mnie to jest fundament. Jeżeli źle wybierzesz na początku to później praktycznie nie jesteś w stanie się wydostać z problemów a wszystkie one są ze sobą związane społeczne z ekonomicznymi etc… Niestety ja źle wybrałem osobę do mojego wspaniałego pełnego nadziei życia. Takie plany, realizacja marzeń i po 10 latach…….zaczynam wszystko od nowa, tyle tylko, że ….. z brakiem zdolności kredytowej…..oczywiście pracuję i zarabiam ale moje życie wcześniejsze ,,zabiło” mój portfel, marzenia i wiele innych spraw…
    Zmiany w życiu rozpocząłem od podziękowania osobie od której to wszystko się zaczęło 😉 i dalej staram się z dnia na dzień zmieniać wiele… dzięki twojemu blogowi jest nadzieja również na wyjście z długów ( jest bardzo inspirujący ).
    Generalnie dzięki Ci za twoją działalność edukacyjną w zakresie finansów osobistych..
    P.S.
    Nie ma tego złego, ponieważ największym sukcesem mojego poprzedniego życia są moje dwie wspaniałe latorośle a to jest bardzo ważny bodziec do dalszych zmian i walki o lepsze jutro.

      • Dzieki Marcin, przyda sie.

        Co do systemu szkolnictwa naszych dzieci to nie masz wrazenia ze obecna podstawa programowa jest uszyta na ,, korpo system ” ??! Moze nie w doslownym ujeciu…. rozwiazywanie problemow na zasadzie instrukcji, ktore ktos wymyslil. To jest odmuzdzanie mlodych obywateli. Wiem i nie jestem az tak naiwny zeby dzieci rozwiazywaly problemy samodzielnie. Brakuje mi kreatywnosci w tym wszystkim. Pomijam fakt fundamentalnej wiedzy, ktora czesto jest pomijana. Wiem, wymadrzam sie bo mam swoje lata.
        A..
        Wiedza naszych dzieci szkolnych na temat wlasnego zwyczajnego zadbania o obecne i przyszle WLASNE finanse jest praktycznie zerowa. Podobnie jak wiedza w tym temacie ludzi z mego pokolenia ,, mowie o rozwoju w okresie ontogenezy”.
        A moze trzeba by rozpoczac jakas akcje spoleczna i zaangazowac ministerstwo do tego. Zeby nasze dzieci nie popelnialy bledow rodzicow. Niestety pokolenia wyedukowanego w komunizmie a dalej postkomunizmie, ludzi czesto nie przygotowanych finansowo do zycia…….

        • Wojtek, jestem w tym samym wieku i mam podobne przemyślenia. A jeśli chodzi o akcję społeczną – proponuję autora tego bloga na lidera, a zainteresowanych czytelników na osoby popierające. Warto spróbować, dużo nie ma chyba do stracenia 🙂

          • Ania, czytasz w moich myślach co do startera i mentora takiej akcji. Ja również uważam, że Marcin byłby najlepszym kandydatem.

  25. Ja skomentuję ostatni podpunkt- uważam, że samodzielne odkładanie na emeryturę jest bardzo ważne, bo wiadomo, że na tą wyliczoną przez ZUS/OFE nie ma co liczyć. Mimo że każdy wychodzi z założenia, że do emerytury nie dożyje- ja mam zamiar dożyć.

  26. Marcinie, jak to po co jest szkoła… żeby rozwijać swoje umiejętności społeczne w gronie rówieśników, żeby dać odetchnąć rodzicom, którzy chcą też trochę czasu dla siebie,a przede wszystkim.. jeśli szkoła daje Ci w kość, to nauczyła Cię również szybko się uczyć! Po skończeniu studiów ostatecznie pracuje w innym zawodzie, wymagającym rozległej wiedzy. Bez treningu uczenia na studiach nigdy bym tego tak szybko nie opanował!

    • Cześć Karol,
      Masz bardzo wiele racji. Oczywiście szkoła bardzo pomaga w naszym rozwoju, nie tylko w zdobywaniu wiedzy. Jednak przykład sukcesu fińskiej edukacji oraz przegląd materiału moich dzieci skłania mnie do twierdzenia, że niepotrzebnie zdobywają one „encyklopedyczna wiedzę” zamiast uczyć się reguł skutecznego działania w świecie, jak również reguł funkcjonowania świata. Słowem: za dużo pamięciówki, za mało myślenia i nacisku na skuteczne działanie.

      • Marcinie, oczywiście wolałbym, żeby nauczyciel postaw przedsiębiorczości uczył o ike lub ikze zamiast wypełniał z klasą PIT. Żeby biologia była nauką o mechanizmach w przyrodzie,a nie listą mięśni ptaka. Żeby młodzież nie bała się fizyki, bo jej zrozumienie znacznie poszerza światopogląd. Chciałbym, żeby każde dziecko w Polsce wiedziało co to widmo atomowe, bo dzięki temu znamy skład chemiczny innych planet. Czy to nie fascynujące? Niestety moje zdolności są ograniczone. Mam dwa narzędzia: dodatkowa, samodzielna edukacja moich dzieci i świadomy wybór szkoły. Dobrzy nauczyciele nie będą zasłaniać się podstawą programową. Starajmy się wykorzystywać oba narzędzia.

  27. Po co uczyć się o pantofelku, kwasach i zasadach, starożytnym Rzymie? Nie wiem. Ale równie dobrze można zapytać, po co chodzić do kina, słuchać muzyki, grać w golfa czy uprawiać seks. Z tych rzeczy też nie ma twardych praktycznych korzyści, zabierają tylko cenny czas, a często również ciężko zarobione pieniądze. Nie lepiej po prostu pracować 16 h na dobę?

    W życiu jest miejsce i na rzeczy praktyczne, i na rzeczy, których wartość leży gdzie indziej (bo to, że coś nie przekłada się w prosty sposób na narzędzia odnoszenia sukcesu, nie znaczy, że jest bezwartościowe). Myślę, że we wczesnej młodości, a szczególnie gdy jest się jeszcze w wieku szkolnym, należy uczyć się przede wszystkim rzeczy ciekawych i spróbować jak najwięcej różnorodnych zajęć. Praktyczne umiejętności i tak zdobędziemy, gdy będą nam potrzebne. Na rzeczy ciekawe więcej może nie być w życiu czasu.

    • Hej Tomku,
      Dobre argumenty 🙂

      Tylko…dlaczego uważasz, że rzeczy praktyczne są nieciekawe?

      I jeszcze jedno… Co to znaczy ciekawe? To, co nam dorosłym wydaje się ciekawe, czy to, do czego dzieci garną się z zainteresowaniem?…Ile jest lekcji, na które chodzą z ogromna chęcią?

      Myślę, że jeśli chodzi o zakres materiału w naszych szkołach, to spokojnie można go obciąć o 50%, dodać rzeczy bardziej praktyczne i postawić na lepszą formę przekazywania mniejszej ilości informacji – w taki sposób, aby pomogło to dzieciom odkryć ich pasje i rozwinąć zainteresowania.

      Ale to takie tylko gadanie rodzica-pragmatyka 😉
      Serdecznie pozdrawiam.

  28. Ja poświęcam swoim synom (13 i 16 lat) od kilku tygodni min 30 min na edukację m. in. finansową. Siadamy wspólnie i zaczynamy czytać interesujące nas książki (o motywacji, finansach itp.), krótko mówiąc uczących życia 🙂
    Kolejnym krokiem jest dyskusja, wnioski i przełożenie na realne życie 🙂 A w dodatku daje to nam dużo frajdy, poprawia relacje (szczególnie ważne jest to w okresie „buntu”) i powoduje oderwanie od „dobrodziejstw cywilizacji” 🙂

    Pozdrawiam 🙂

    • Gratulacje! Jak widać, da się 🙂 A jakie książki przeczytaliście i planujecie przeczytać? Co tych młodych „niezbuntowanych” zainteresowało szczególnie?

      • Odpowiadając na zapytanie Ani, przeczytaliśmy: Potęgę podświadomości Joseph Murphy; 7 nawyków skutecznego działania Stephen Covey; Jak zadbać o własne finanse? Marcin Iwuć; Jak przestać się martwić i zacząć żyć Dale Carnegie.
        Obecnie czytamy: 100potwornych opowieści o pieniądzach Maciej Samcik; Bogaty ojciec biedny ojciec Robert Kiyosaki; Kwadrant przepływu pieniędzy Robert Kiyosaki.
        Zasada jest taka, że nową książkę czytam pierwszy i recenzuję, decydując czy daną książkę już mogą przeczytać dzieci, czy jest napisana językiem który nie zniechęci.
        Czytając nową książkę robię również notatki i gromadzę złote myśli 🙂 Uważam, że rodzice w edukacji finansowej swoich dzieci powinni dobierać właściwe książki do ich wieku. Czytając książki: bogaty ojciec biedny ojciec i kwadrant przepływu pieniędzy wybrałem tylko niektóre rozdziały które mogą przeczytać moje dzieci, ponieważ stwierdziłem, że dzieci czytając niektóre rozdziały błędnie je zinterpretują np. podejście do nauki w szkole publicznej.
        Ja motywuję dzieci do: czytania książek, nauki języków i matematyki, ponieważ te umiejętności pozwalają być elastycznym w przyszłości.
        Czy moje podejście jest właściwe czas pokarze? 🙂
        Pozdrawiam 🙂

        • Dzięki Jack, moje dzieci są jeszcze sporo młodsze od Twoich, ale na pewno warto mieć już teraz w domu dobrą literaturę 🙂 Naprawdę fajne masz podejście – ja jestem pewna, że dasz im świetny fundament pod ich dorosłe życie 🙂

    • Brawo! Taka postawa powinna być zakorzeniona w każdej polskiej rodzinie, może wtedy nasz kraj rozwijałby się gospodarczo! Jeszcze raz gratuluję postawy, sam będę na pewno taką prezentował w stosunku do swoich dzieci.

  29. W dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe. Zawód można zmienić kończąc podyplomówkę, których jest od groma. Łatwiej jest zarobić, są otwarte granice. Tak naprawdę potrzeba trochę odwagi i determinacji. Oczywiście oszczędności są niezbędne, choćby na opłacenie studiów czy na start w innym mieście czy kraju, dlatego nie warto podążać za wszechobecną konsumpcją.

  30. Marcin, widzisz co się dzieje z CHF? Wiem, że nikt nie mógł tego przewidzieć i że tak nagłe zawirowania to raczej chwilowe, ale zapytam: Dalej będziesz czekał aż CHF/PLN spadnie żeby przewalutować kredyt? Dalej będziesz doradzał to swoim czytelnikom?

  31. „Chcesz skończyć szkołę, dostać pracę i spokojnie przepracować do emerytury? Zapomnij”- wiem że ten kto się nie rozwija to się cofa ale nie przesadzajmy z tym wyścigiem szczurów, są na tym świecie ludzie którzy naprawdę chcą bezpiecznie i stabilnie pracować, jeździć na wakacje i dotrwać do emerytury.

  32. O Marcin, złapała Cię wena! Fajny artykuł, bardzo dużo mądrych spostrzeżeń 🙂 I super, że podlinkowałeś tego pana mówiącego o długach. Znów czuję się zmotywowana do działania – dałeś mi do myślenia w kwestii emerytury (a mam lekkie opory, bo czuję się strasznie młoda jak na myślenie o emeryturze) i w kwestii rozwoju zawodowego (chociaż Twój arkusz do realizacji celów finansowych i tak bardzo mi już pomógł z uporządkowaniem celów zawodowych).

  33. Jednak coś się dzieje w temacie ekonomii dla dzieci, i to już od 3 lat! Dla zainteresowanych: http://mlodyekonomista.pl/ , pod koniec II semestru będą prowadzili nabór nauczycieli-wolonatiuszy i chętnych szkół (skontaktowałam się z nimi na FB)

  34. Dobry temat, świetne pytanie: Po co właściwie jest szkoła?
    Między innymi po to: koncentrację na odkrywaniu talentów oraz pasji. Niestety, szkoła w Polsce jest za murzynami. Uczy się w ten sam sposób, praktycznie tego samego, co kilkaset lat temu. Oświata kojarzy się z oświeceniem, postępem. W żaden sposób nie jest to adekwatne do polskiej szkoły. Oprócz odkrywania telentów i przygotowywania do zawodu, powinna wychowywać (rodzice praktycznie nie pełnią tej funkcji – nie umieją, nie mają czasu) i uczyć życia we współczesnym świecie: odporności na stres, samooceny, asertywności, kreatywności, finansów osobistych 🙂 itd. To jest bardzo ważne w kontekście całego społeczeństwa. Sprawność życiowa każdego człowieka przekłada się na efektywność zawodową, a to na kondycję i zamożność całego społeczeństwa.

  35. Witaj Marcinie
    W kwestii dyskusji związanych ze szkołą i edukacją chciałbym wspomnieć o jednym aspekcie chyba przez Ciebie omijanym do tej pory:
    -szkolna inwestycja w SKO
    Tak, tak – większości osób kojarzy się to z siermiężnym SKO z podstawówki w PRL-u -bez jakiegokolwiek zysku.
    Otóż współczesne SKO nie jest tuż tak siermiężne, pozwala dziecku na naukę samodzielnego oszczędzania np. na wyjazd na wakacje. Ponadto, a właściwie przede wszystkim, ma dobre oprocentowanie: do kwoty 2500 zł aż 4,5% w skali roku z kapitalizacją tygodniową, powyżej tej kwoty 2,5%.
    Jedyny minus to praktyczny problem przy wyjmowaniu większej kwoty. Nie chcę przekłamać, ale limit miesięczny (nieformalny) to 3000 zł.
    Proszę o pochylenie się nad tym tematem od fachowej strony.
    Pozdrawiam Longman

  36. Wiecie co mnie najbardziej dziwi, szokuje, a wręcz smuci jeśli chodzi o polskie szkolnictwo i gospodarkę? Mamy naprawdę dobre szkoły. Wiele osób dąży, żeby zdobyć jak najwyższe wykształcenie na najlepszej uczelni i co? I taki magister inżynier robi na zmywaku w UK, a pan po zawodówce ma swój warsztat i zarabia krocie w naszym kraju. Opłaca się uczyć? Lepiej mieć fach w ręku i głowę na karku.

  37. Witaj Marcinie
    Bardzo dobry wpis:)
    Za moich szkolnych lat była tzw godzina wychowawcza która była w zasadzie wykorzystywana na duperele,może należy ja przeznaczyć na edukację nazwijmy to ” zyciowa” o której wszyscy tu dyskutujemy….

  38. Świetny wpis! Kiedy będą posty po angielsku?
    Co do ubezpieczeń na życie to może byś osobny post na ten temat napisał?

    • Będą posty po angielsku? Marcinie, gdybyś szukał tłumacza do korekt, to znam bardzo dobrą osobę 😉
      Marto, poszukaj w archiwum posta o ubezpieczeniu na życie.

  39. Wybór partnera, BARDZO ważne zgadzam się w 100%.
    Myślałem, że wymyślę coś jeszcze z tych najważniejszych wyborów.
    Jedyne co mi przychodzi do głowy to decyzja o dzieciach. W naszych czasach wszystko nastawia człowieka na pieniądze karierę konsumpcję. Zapominamy, że posiadanie dzieci jest jedną z najważniejszych decyzji. Tak jak pisałeś już w jednym z postów należy się do tego przygotować to jest fakt. Jednak nigdy nie będzie odpowiedniego czasu na tą decyzję, dlatego nie zwlekajmy w nieskończoność, ponieważ czas jest ograniczony

  40. Świetna lista 🙂
    O zdrowiu już pisali komentujący więc dodałbym inną rzecz:
    Bąć aktywny społecznie i politycznie, bierz sprawy we własne ręce (w spółdzielni mieszkaniowej, w radzie rodzicielskiej, w samorządzie, w partii politycznej itd.) – zastanów się ile % Twojego (i Twojej rodziny) życia, jest „poukładane” przez innych ludzi! Czy jesteśmy świadomi, że co dziennie, ktoś decyduje za nas?

  41. Ja odniosę się bezpośrednio do poruszonego wątku edukacji. Wszystkie te rady są niezwykle trafne jednak są one przydatne, gdy młody człowiek doskonale wie, co chce robić w życiu. Niestety wybierając kierunki studiów kierujemy się właśnie radami znajomych, rodziny. Na początek należałoby zreformować system edukacji – więcej praktycznych zajęć, mniej wkuwania. Może dobrym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie takich zmian już na poziomie gimnazjum. Poza tym jak to jest, że absolwent szkoły średniej nie potrafi sam rozliczyć się w urzędzie skarbowym, nie ma pojęcia jak założyć firmę itd. Uczymy się wszystkiego a wiemy niewiele.

  42. Moja opinia.

    Studia w Polsce. Oprócz typowo specjalistycznych (medycyna, farmacja, ewentualnie prawo), nie mają większej wartości. Gdybym mógł cofnąć czas to zapisałbym się na najłatwiejsze studia zaoczne na uznanej uczelni, a całą energię poświeciłbym na zdobywanie doświadczenia zawodowego. To daje ogromną przewagę na rynku pracy. W po kilku miesiącach, w mojej pierwszej pracy, szef zdradził mi, że zostałem wybrany właśnie dlatego że miałem doświadczenie, bo na ostatnim roku studiów prowadziłem działalność gospodarczą.

    Co do zadłużenia to nie mogę się zgodzić. W niektórych przypadkach, np. leasing auta, zadłużenie ma sens.

    • Hej Radek,
      Dziękuję za komentarz. Już wkrótce na blogu będzie artykuł na temat leasingu samochodów. Już dziś serdecznie zapraszam 🙂

  43. Pozwolę sobie wyrazić własne zdanie w zakresie wykształcenia i zawodu, ponieważ jest ono odmienne od Pana 🙂

    Posiadam uprawnienia adwokata (ukończyłam prawo i aplikacje) kierując się po liceum założeniem, że zawód musi być konkretny i zabezpieczyć mnie finansowo w przyszłości. Brałam pod uwagę zawód nauczyciela, ale dorośli znajomi odradzili mi to z uwagi na niskie zarobki i „użeranie się z dzieciakiami” 🙂
    Po pierwsze niestety czasy się zmieniły i w zawodzie adwokata nie zarabia się już tak dobrze jak kiedyś. Jedynym plusem jest to, że faktycznie nie mam problemu ze znalezieniem zatrudnienia i podstawowej pensji.
    Po drugie, prawo nigdy nie było moją pasją, był to wybór z rozsądku. Po wielu latach nauki (8) i bezowocnej pracy czuję, że się wypaliłam. Wolałabym zarabiać mniej, a robić coś, co naprawdę sprawia mi wielką przyjemność i daje chęć do życia.
    Z tego względu postanowiłam się przekwalifikować i wbrew opiniom znajomych i rodziny zacząć robić coś co lubię, nawet jeśli będzie to poniżej moich kompetencji, a co pozwoli mi czerpać radość z życia. Ostatecznie, choć nie chcę tak myśleć, lata nauki i związane z tym koszty poszły na marne.
    Z moich obserwacji wynika, że jeśli ludzie robią to, co najbardziej kochają zaczynają na tym zarabiać dobre pieniądze bez względu na to, czy dziedzina nauki dobrze rokowała (nawet filozofia).
    Myślę również, że dużą bolączką jest nasz system edukacji, który nie pozwala dzieciakom na specjalizację. Jeśli kogoś interesuje biologia, czy w przyszłości medycyna powinien mieć do wybór dodatkowe przedmioty w tych dziedzinach i nie powinno się go zmuszać do nauki, np. historii (nie mówię o podstawach 🙂 Nasi licealiści często nie mają na siebie pomysłu, stąd takie wybory jak np. socjologia (coś trzeba robić, gdy rodzice pchają na studia).
    Jeszcze inną bajką jest to, że w Polsce nie szanuje się pracowników fizycznych. Zupełnie nie rozumiem tego zjawiska, ponieważ ta praca ( ciężka) pozwala na naprawdę godne zarobki i życie. U nas lepiej być mgr niczego niż skończyć zawodówkę. To generuje rzesze bezrobotnych. Nie każdy musi skończyć studia.

    Ps. miałam w liceum przedmiot o nazwie przedsiębiorczość, ale nauczycielka była na tyle nieudolna, że nauka polegała na wkuwaniu regułek na pamięć 🙂

    Ps. 2 świetny blog 🙂

  44. Spodziewałam się samych rad finansowych, ale zawarłeś również inne problemy, na które być może nie zawsze zwraca się uwagę. Szczególnie przemówił do mnie punkt o unikaniu długów. Prosta zasada – „jeśli Cię nie stać, nie kupuj”. Dlaczego tak trudno się jej trzymać? Powiem jeszcze, że pracowałam jako nauczycielka i niestety w naszym systemie edukacji jest tak, że trzeba się skupić na uczniach przeciętnych lub słabych. Brakuje możliwości, czasu i narzędzi, żeby wspierać rozwój talentów – tym muszą się już zająć rodzice. Nie mówiąc już o kompletnym nieprzygotowaniu młodzieży do życia na rynku pracy – tym też muszą zająć się rodzice i to dodałabym jako punkt 8. – Ucz dziecko pływać bez koła ratunkowego. Możesz mu znacznie ułatwić start w życiu.

  45. Gdy będę miał dzieci, będe się starał ” cisnąć ” je w takim kierunku ( wykształcenie ) aby potem nie musiały sie martwić ubogim rynkiem pracy czy ” minimum krajowym”. Wiadomo że lepiej jest życ z pieniedzmi niz bez nich. Ja nie miałem tak swiadomych rodziców, zwykła ” proletariacka ” rodzina, ale nie chciałem zyc tak jak oni… po prostu nie chciałem, wiecznie sobie wszystkiego odmawiać i klepać biedy. Wybrałem taki kierunek w zyciu i taka prace, o ktorej wiedziałem że po czasie będa za tym szły w miare dobre pieniadze. Mój kolega z pracy ( w wieku mojego ojca ) zainwestował w córkę – dzis ta kobieta jest pilotem lini lotniczych, nie konczyła nawet zadnych studiów bo to nie jest potrzebne. Kursy…. wpompował w nia mase kasy ale dzis nie martwi się ani ona ani on. Kolega z lotnictwem nie miał wczesniej nic wspolnego… po prostu chciał żeby jego dziecko miało lepiej niz on ( zarabiamy nieźle, ale praca ciężka ). Mając tak swiadomego ojca nie trzeba marzyc o wygranej na loterii….jego córka może na dzień dzisiejszy pracować jako pilot w każdym miejscu na swiecie – czy istnieje wieksza wolność ?

  46. Pracuję w Niemczech u różnych rodzin i widzę jak tutaj zwraca się uwagę na oszczędzanie już od małego. Kilkuletni chłopiec odkłada do skarbonki większość euro jakie dostaje na urodziny czy inne okazje, kilkunastolatek na osiemnastkę kupuje auto do którego dokłada mu tato, lecz sam musi na nie w części zapracować. Dzieciaki z podstawówki roznoszą co sobota ulotki reklamowe, by zarobić na swoje kieszonkowe. Większość Niemców dziedziczy całkiem spory majątek po rodzicach czy krewnych, lecz sami też mają dbają o swój finansowy dorobek. Zamożni ludzie nie wstydzą się kupować w tanich supermarketach, jak Aldi czy Netto, czy pić do obiadu wina za 2-3 euro. W Polsce dla wielu osób zamożnych jest to obciachem, dominuje chyba jednak nadal postawa „postaw się i pokaż się”.

    Pociechą jest jednak fakt, że i u nas zaczyna się powoli zmieniać świadomość i coraz więcej mądrych blogów finansowych, taki jak Twój Marcinie, pomaga nam wyrobić u siebie i naszych dzieci dobre nawyki w trosce o lepszą jakość życia.

  47. Podpisuję się pod pkt. 5 w 100%. Ja kiedyś popełniłam dwa zasadnicze błędy dotyczące edukacji, pierwszy to wybór złego kierunku studiów, drugi to brak decyzji o jego zmianie jak tylko się zorientowałam, że to zupełnie nie moja bajka. Teraz nie siedzę z założonymi rękami i nie narzekam tylko sama się uczę, żeby być naprawdę dobrą w dziedzinie w której pracuję i z którą nie miałam żadnej styczności przez 5 lat studiowania 
    Ja bym dodała do listy punkt pt. Właściwe zainwestowanie własnego czasu, który jest absolutnie bezcenny.

  48. Trafiłem tutaj – ponieważ ktoś dał link do Pańskiego e-booka. Fajny tekst, który potwierdził, że właściwie postępuję. Jednak mam jedną uwagę co do treści – jeśli chodzi o nadpłacanie kredytów. Najpierw należy przeczytać umowę, może się okazać, że w przypadku niektórych kredytów nadpłacanie nic nam nie da, a może przysporzyć nam jeszcze dodatkowych kosztów. Tak więc, przed wszelkimi nadpłatami ect – najpierw przeczytać umowę, dopiero później nadpłacać.

  49. Tak sobie czytam i czytam i zastanawiam się nad tym „wyborem zawodu”. Czytając niektóre komentarze sprawa wydaje się prosta: „podążaj za pasją”, albo „znajdź kogoś kto zapłaci za twoje hobby” ostatecznie „tylko w zawodzie zgodnym z pasją będziesz się dobrze czuł”. Problem jest tylko taki, że większość z nas nie lubi rozwiązywać problemów, a to właśnie na tym polega praca. Ludzie z natury są leniwi i znacznie bardziej wolimy odpocząć, zrobić coś odprężającego niż zająć się rozwiązywaniem problemów czy wysiłkiem fizycznym. W artykule było lekko to podkreślone, lecz wydaje mi się nacisk powinien być znacznie większy: znajdź pracę, która daje dobre pieniądze, jednoczenie nie pałasz do niej nienawiścią. Bo choćby nie wiem jaką ogromną pasją mieć, a nie znaleźć nikogo kto by za to zapłacił porządne pieniądze, to i tak skończy się źle.
    Sama pasja i przyjemność z pracy to nie wszystko, a wielu zwabionych takimi górnolotnymi hasełkami pakuje się w ryzykowne/nie dochodowe zawody i później jest problem, który w artykule został podsumowany „Jak widzę tych wszystkich bezrobotnych absolwentów, zadaję sobie pytanie: „Człowieku, na co Ty liczyłeś wybierając taki kierunek edukacji?” ”
    Wybierając kierunek edukacji, na którymkolwiek etapie życia trzeba spojrzeć na rynek pracy, i pomyśleć co będzie potrzebne za owe „10 lat”. Ostatecznie człowiek jest w stanie do wielu rzeczy się przyzwyczaić a nawet polubić, w myśl zasady 100 krotnie powtarzane kłamstwo staje się prawdą.

  50. Ja uważam, że wesele. To uroczystość, która w większości przekracza możliwości dwojga młodych ludzi. Najważniejszy dzień życia? Uważam, że marketing nieźle nakręcił tą maszynkę. Fundujemy całkiem wystawną imprezkę dla często nieznajomych osób, tylko po to, by po iluś tam latach obejrzeć sobie marnej jakości film? Jeśli kogoś na to stać, to ok, ale po co urządzać wesele na setkę osób, na którą nas po prostu nie stać?

  51. Marcinie,
    Jakie uważasz za zawody przyszłości? Na co można się przekwalifikować jeśli nie znalazło się bądź ma się problem ze znalezieniem pasji a jest się ogólnie dobrym w każdej dziedzinie, bez jakiejś zawężonej ścieżki?::)

    Pozdrawiam

  52. Artur Wiśniewski

    Hej Marcin,
    Dzięki za ten artykuł. Początkowo myślałem, że nie znajdę tu nic zbyt odkrywczego ale miło się zaskoczyłem 🙂 Punkt 2 – genialne spostrzeżenie: „Po co do końca życia tkwić w schyłkowej profesji tylko dlatego że kiedyś źle wybraliśmy? Za 10 lat możemy być ekspertem w dziedzinie która nas pasjonuje”. Jak wiele jest osób, które źle kiedyś wybrało! Masa! Co więcej, ile jest osób, które kiedyś dobrze wybrało, ale „stare” się w nich wypaliło? Jeszcze raz dzięki wielkie.

Odpowiedz