5 prostych rzeczy, które zrewolucjonizują Twoje finanse

84

Wiedza to potęga? Nieprawda! Dopiero STOSOWANA wiedza to potęga. Dopóki nie wprowadzimy w życie tego, co wiemy, nie uczynimy żadnych postępów. Z oceanu różnych sposobów na poprawę własnych finansów wybrałem dla Was te, które najlepiej sprawdziły się u mnie. Są bardzo proste, zabójczo skuteczne i wszystkie od razu możesz wprowadzić w życie. Na końcu tego artykułu mam dla Was mały konkurs 😉

 Natrafiłem kiedyś na ciekawe zdanie: Ludzie zwykle przeceniają to, co mogą osiągnąć w ciągu roku, ale nie doceniają tego, co mogą osiągnąć w ciągu pięciu lat. Na pierwszy rzut oka pięć lat to szmat czasu. Gdy jednak sięgniemy pamięcią do wspomnień sprzed pięciu lat, a obrazy z tamtego okresu zaczną wyraźnie rysować się w naszej głowie, jesteśmy zdumieni, jak błyskawicznie ten czas upłynął. Czas gna do przodu i robi swoje. Czy możemy ten fakt wykorzystać i sprawić, by zaczął działać na naszą korzyść? Oczywiście. I nie będę tu wcale pisał o “magii procentu składanego”. Mam tu na myśli coś całkiem innego: pięć prostych rzeczy.

Partnerem tego artykułu jest BGŻ Optimabankowy ekspert od oszczędzania. Jak zapewne wiecie, już we wrześniu ruszam w trasę na spotkania z czytelnikami bloga, do Gdańska, Poznania, Wrocławia, Krakowa i Warszawy. 250 biletów na te spotkania rozeszło się w ciągu 19 godzin! Ale mam dla Was dobrą wiadomość: do wygrania jest jeszcze 10 dodatkowych wejściówek! Szczegóły znajdziecie w artykule.bgzotpima_logo

1. 20 minut dziennie

Finanse nie są w życiu najważniejsze, ale z całą pewnością są bardzo ważne. Kto ignoruje ten fakt, wcześniej czy później będzie się zmagać się z finansową mizerią. Czy są również ważne dla Ciebie? Większość osób automatycznie mówi: Tak!  Ale czy ta jednoznaczna odpowiedź znajduje odzwierciedlenie w rzeczywistości? Czy Twoja deklarowana strategia jest taka sama, jak realizowana?

Wyobraź sobie człowieka, który z pełnym przekonaniem mówi, że w jego życiu najważniejsza jest bliska relacja z dziećmi. Ten sam człowiek każdego dnia spędza kilkanaście godzin w pracy, wraca zupełnie wyczerpany, pracuje w weekendy, a na wakacjach nie odrywa się od smartfona. Nie poświęca swoim dzieciom nawet krótkiej chwili. Jak ma się jego deklarowana strategia do realizowanej strategii? Czy postępując w ten sposób, zbuduje relację, która podobno jest najważniejsza?

W 2009 roku zdałem sobie sprawę, że moje finanse wręcz “krzyczą”, by wreszcie się nimi zająć. Trzy kredyty hipoteczne, 30 000 zł długów konsumenckich i żadnych oszczędności – to wymagało interwencji 🙂 Niestety, w natłoku zajęć, ciągle to odwlekałem. Pewnego sobotniego poranka obudziłem się przed wszystkimi, wziąłem kartkę papieru i zacząłem notować. Byłem wypoczęty i wyspany, a do głowy przychodziły mi świetne pomysły, co zrobić w sprawie finansów. Po 20 minutach kartka była pełna i wtedy obudziły się dzieci. Musiałem skończyć, ale obiecałem sobie, że od tej pory codziennie rano poświęcę 20 minut na własne finanse i będę tak robił, dopóki nie doprowadzę ich do ładu.

Pierwsze dni były ciężkie i kilka poranków gdzieś mi uciekło. Jednak krok po kroku uczyniłem z tego poranny rytuał. By nie spóźniać się do pracy, zacząłem wstawać 20 minut wcześniej. Efekty były niesamowite. Te skromne 20 minut dziennie, przez 365 dni w roku to ponad 121 godzin. Przez 5 lat to 605 godzin – czyli jakieś 3,5 miesiąca pracy na pełnym etacie. Wyobrażasz sobie, ile pozytywnych zmian wprowadzisz w swoich finansach, mając do dyspozycji tyle czasu?

Do dzisiaj, gdy ktoś mnie pyta, od czego zacząć dbanie o własne finanse, podpowiadam mu właśnie to: wygospodaruj 20 minut dziennie. Najlepiej rano, gdy jesteś wyspany, wypoczęty, a bieżące sprawy nie odciągają Twojej uwagi. Czy Twoje marzenia warte są tego, by wstać dla nich 20 minut wcześniej?

2. Bardzo jasny cel

Jednym z problemów, na jaki natknąłem się w tej początkowej fazie, był nadmiar celów, które chciałem zrealizować. Odłożyć pieniądze, pozbyć się długów, wyciąć wydatki, drastycznie zwiększyć zarobki, spisać testament, wykupić ubezpieczenia, sprzedać niepotrzebne rzeczy, spłacić kredyt hipoteczny, zacząć odkładać na emeryturę i edukację dzieci itp. Nasz mózg o poranku jest bardzo twórczy, więc lista działań rosła dość szybko 🙂

Niestety, im więcej pomysłów, tym bardziej przytłaczające wydawało się wyzwanie. Wpadłem wtedy na pomysł, że z całej listy wybiorę tylko jeden cel i skoncentruję się tylko na nim, bo inaczej nic z tego nie będzie. Ale od czego zacząć? Co w mojej sytuacji było najważniejsze? Dzięki takim pytaniom poznałem i zacząłem stosować metodę 10 kroków, o której możesz przeczytać tutaj.

By zawsze pamiętać o aktualnym celu, zapisywałem go na małych kartkach i umieszczałem w dwóch miejscach: w portfelu i na lustrze w łazience. Po kolei były tam: wycięcie wybranych wydatków, zwiększenie zarobków, pozbycie się kredytów konsumenckich, zbudowanie funduszu bezpieczeństwa, itp. Z upływem czasu cele się zmieniały, ale w danym momencie koncentrowałem się tylko na jednym. Pierwsze były proste i realizowałem je bardzo szybko. Ostatnia kartka była ze mną dość długo, bo od 2012 roku. Ale i cel był ambitny: pozbyć się całkowicie kredytu hipotecznego, finansującego nasze mieszkanie. Jeśli uważnie się przyjrzysz, znajdziesz tę kartkę na tym filmiku:

Wiem, że trochę to śmieszne, a niektórzy mogą nawet stwierdzić, że to obciach. Sam sobie z tego żartuję. Jednak te śmieszne karteczki bardzo pomagają się skoncentrować na celu. Efekt? Dziś wielki kredyt jest tylko wspomnieniem 😉

3. Finansowy automat

Jednym z największych problemów, z którym zmagałem się na samym początku, było graniczące z pewnością przekonanie, że nie mam z czego oszczędzać. Małe dzieci, wykończenie mieszkania, nowa koszula do pracy – zawsze znalazło się coś, co konsumowało pieniądze z konta. Z drugiej strony zdawałem sobie sprawę, jak kruche są moje finansowe fundamenty i jak niezbędny w mojej sytuacji jest fundusz bezpieczeństwa. Jeden miesiąc bez dochodu i po mnie!

Przeczytałem wówczas o bardzo prostej zasadzie “najpierw zapłać sobie”. Otworzyłem konto oszczędnościowe w innym banku z dość utrudnionym dostępem (bez żadnej karty do rachunku) i złożyłem stałe zlecenie, które każdego pierwszego dnia miesiąca przelewało tam konkretna kwotę. Najpierw było to 3% zarobków, bo przecież za 97% pieniędzy przeżyję. Udało się. Po trzech miesiącach zwiększyłem kwotę do 5%. Znów dało radę! Po roku do 10% zarobków. I tak stopniowo zwiększałem proporcje, dzięki czemu, pomimo moich wątpliwości, udało się zbudować fundusz bezpieczeństwa pozwalający na 6 miesięcy życia bez dochodu.

Ten prosty mechanizm bardzo skutecznie wyleczył mnie z przekonania, że nie mam z czego oszczędzać. Zamiast oszczędzać to, co zostało po wszystkich wydatkach, zacząłem po prostu żyć za to, co zostało na rachunku bieżącym po odłożeniu pieniędzy na fundusz bezpieczeństwa.

4. Jeden zdrowy nawyk w miesiącu

Konsekwentne trzymanie się zasady, że każdego poranka poświęcam 20 minut na finanse, pozwoliło mi nie tylko zupełnie nad nimi zapanować, ale również szybko budować wiedzę, co jeszcze mogę poprawić w swoim działaniu. Co więcej – ten temat zaczął mnie coraz bardziej interesować i zmieniać stopniowo w prawdziwe hobby 😉

Problem w tym, że sama wiedza niewiele jest warta, dopóki nie wprowadzimy jej w życie. I znów, by nie utonąć w nawale pomysłów, postanowiłem wybierać z mojej listy tylko jedną rzecz w danym miesiącu i całkowicie skoncentrować się na tym, aby ją zmienić w konkretny nawyk. Wybierałem na przykład jeden konkretny wydatek z mojego budżetu, który chciałem ograniczyć, i w ramach 20 minut pracowałem nad tym, jak to skutecznie zrobić. Jednym z takich osiągnięć było obniżenie o ponad 500 zł miesięcznie kosztów jedzenia naszej rodziny, dzięki ograniczeniu jedzenia na mieście oraz wypracowania “systemu” zakupów (w większości online) w oparciu o wcześniej zdefiniowane listy produktów.

Koncentrując się w danym miesiącu tylko na jednej rzeczy, mogłem systemowo rozwiązywać konkretne “problemy”. Spokojnie, bez pośpiechu, ale za to z pełną konsekwencją, aż do momentu, gdy dane rozwiązanie stawało się zdrowym nawykiem i po prostu działało.

5. Rachunki celowe

W naszym budżecie domowym pojawiają się od czasu do czasu spore wydatki, które potrafią zaskoczyć: roczne składki za OC/AC samochodu, ubezpieczenie mieszkania, podatek od nieruchomości. Pół biedy, kiedy są one małe – jakoś sobie poradzimy. Jeżeli jednak myślimy o większych wydarzeniach, jak komunia dzieci, nowy samochód, czy wyjazd na wakacje, to odkładanie pieniędzy trzeba rozpocząć zdecydowanie wcześniej. Tutaj świetnie sprawdzają się u mnie rachunki celowe.

Kiedyś wrzucałem wszystkie pieniądze na jedno zewnętrzne konto i w razie potrzeby sięgałem po te środki. Niestety, czasami zdarzało się, że któryś z wydatków przekraczał zaplanowaną kwotę i na inne plany brakowało pieniędzy. Dlatego postanowiłem, że najważniejsze, duże wydatki, muszą mieć swoje dedykowane konta celowe. Obecnie mam 3 takie rachunki celowe w BGŻ Optima, na cele, które wymagają sporych kwot:

rachunki

  1. Wakacje – uwielbiam podróżować i z pełną premedytacja przeznaczam na to spore kwoty, odwiedzając kolejne wymarzone miejsca, co znacie zapewne z moich relacji. Już w listopadzie do mojej listy dołączy Nepal 🙂 Dlatego właśnie w każdym miesiącu przelewam tam 1/12 zaplanowanego budżetu takiej wyprawy.
  2. Nowe auto – planuję zmienić samochód za 4 lata. Wiem, jaką kwotę będę chciał przeznaczyć na kupno kolejnego. Od tej kwoty odjąłem szacunkową wartość obecnego auta, które sprzedam, a resztę podzieliłem na 48 rat. Co miesiąc odkładam taką “ratę” na rachunku celowym. Zamiast płacić odsetki od kredytu – zarabiam odsetki 🙂
  3. Rezerwa na podatek – co roku dopłata podatku to w naszym budżecie spora pozycja, dlatego co miesiąc przelewam obliczoną kwotę, by pokryć z niej swoje zobowiązania.

Dlaczego właśnie oddzielne rachunki? Cóż, testowałem rożne rozwiązania, ale takie podejście daje mi całkowitą przejrzystość i zapewnia twarde granice pomiędzy środkami na różne cele. Gdy zastanawiamy się z żoną np. nad jakimś nieplanowanym zakupem i pojawia się pokusa, by sięgnąć po oszczędności, pada proste pytanie: Zrezygnujemy z realizacji marzenia, jakim jest wyjazd na super wakacje?  Po takim pytaniu nowy zakup robi się znacznie mniej atrakcyjny 🙂

Oczywiście każdy z nas ma różne cele i potrzeby, więc i rachunki celowe mogą być różne. Można otworzyć w tym celu rachunki oszczędnościowe we własnym banku, w którym mamy swój ROR, czy nawet rejestr w funduszu gotówkowym. Ja wybrałem jednak rozwiązanie, które sprawia, że “nie widzę” tych pieniędzy. Nie mam żadnych kart do tych rachunków, loguję się tam raz na miesiąc i korzystam z nich tylko w tych sytuacjach, na które zostały przygotowane.

Uwaga – konkurs z nagrodami!

Dzisiaj, po latach zajmowania się finansami osobistymi, znam mnóstwo sposobów, pozwalających skutecznie oszczędzać i zadbać o własne finanse. Jednak te, które opisałem powyżej, z perspektywy czasu okazały się najbardziej skuteczne. Poświęcenie czasu, koncentracja na jednym celu, automatyczne zbudowanie funduszu bezpieczeństwa, jeden zdrowy nawyk w miesiącu i konta celowe – to 5 prostych rzeczy, które świetnie działają w praktyce.

A jakie jest Wasze zdanie na temat tych punktów? Próbowaliście podobnych rozwiązań? Jak to wygląda u Was? Gdybyście mieli wskazać najważniejsze rzeczy, które pomagają Wam poprawiać sytuację finansową, co by to było? Podzielcie się komentarzem i pomóżcie w ten sposób wszystkim czytelnikom, którzy są na początku tej drogi 😉

Dla 10 osób, które podzielą się najciekawszym komentarzem, mam: 10 biletów na spotkanie z czytelnikami bloga, które odbędzie się 26 września w Warszawie. 

I już znamy zwycięzców! Bardzo serdecznie dziękuję Wam za wszystkie wspaniałe komentarze. Oto lista osób, które otrzymają ode mnie wejściówki na spotkanie w Warszawie (kliknięcie w imię przenosi do właściwego komentarza):

Bardzo serdecznie gratuluję wszystkim zwycięzcom i do zobaczenia już wkrótce! 🙂
Co dalej?
Na podany w komentarzu adres email otrzymacie informację z dalszymi wskazówkami. Jeśli email by nie dotarł do środy – napiszcie proszę na blog.marcin.iwuc@gmailcom Bardzo się cieszę na nasze spotkanie 🙂 🙂 🙂

Grafika tytułowa: Eugene Delacroix – Wolność wiodąca lud na barykady (fragment).  Źródło:
https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Eug%C3%A8ne_Delacroix_-_La_libert%C3%A9_guidant_le_peuple-2.jpg

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze84 komentarze

  1. Konta celowe są rewelacyjne! Mam takowe w RaiffeisenPolbank (1,5% + 0,5 bonusu).
    Oszczędzanie na jednym kończyło się ‚podbieraniem’, a teraz jak mam na wakacje powiedzmy 1.411,23 to za tyle mam je sobie zorganizować 🙂

    • Ja założyłam dzisiaj taki rk w osobnym banku, żeby nie widzieć swoich pieniędzy i żeby wreszcie przestać podbierać! Dostęp absolutnie utrudniony – nie ma on-line i karty też. Tylko oko w oko raz na czas. Genialna sprawa ten blog! Wskazówki wprowadzam natychmiast!

  2. Zdecydowanie automatyczne przelewy, ustawione na pare dni po tym jak wyplata wpada na konto sa nieprawdopodobne a co za tym idzie moje ulubione. Na poczatku pamietamy o tym ale po 3 miesiacach juz nie, robi wrazenie jak np po pol roku albo roku wchodzsiz na konto i widzsiz juz niezla kwote skaldajaca sie z tych malych coomiesicznych wplat, tak wiec, systematycznosc poplaca i sie oplaca!

    Pozdrawiam

  3. Kilka lat temu bardzo cchciałam ukończyć jeden z kursów z rachunkowości, potrzebowałam około 3 tys zł. Byliśmy wtedy z mężem świeżo po studiach, podjęliśmy dopiero pierwsze prace, zbieraliśmy na wkład własny do kredytu mieszkaniowego… Wydawało się, że nie ma już z czego odłożyć. Zanim rozpoczął się nowy rok szkolny, przyjmowanie zgłoszeń i sam kurs, zdążyłam uzbierać ponad połowę! Jak? Wrzucałam do skarbonki (zwanej Octopusem bo to ośmiornica taka dość duża) wszystkie monety z portfela 🙂 codziennie:-) czasem specjalnie płaciłam dyszką zamiast 5 zł żeby mieć tych drobnych więcej, ale po paru dniach to był już odruch – jak wchodzilam do mieszkania, to od razu uzupelnialam skarbonkę. Pamiętam też, że popsuła mi się wtedy kieszeń na drobne w portfelu, to pewnie trochę pomogło 🙂 ale nie podglądałam Octopusa w trakcie zbierania. Jak go otworzyłam to byłam bardzo zaskoczona, ale już miałam pewność, że mogę się zapisać na kurs:-) teraz jak na coś nagle potrzeba, nawet gotówki dla pana z pizzą, to mąż się śmieje, że najpierw mam SKOK Octopusa odwiedzić:-) ale to wpłatomat jest…

    • Super! Stosuję dokładnie tę samą strategię 🙂 Jak otworzyłam skarbonkę po 2 latach to zobaczyłam 4000 zł. Waaarto było 🙂

      • Ooo niezła sumka 😉 A ja już tak dobrze nauczyłam naszą córeczkę (skończyła właśnie 3 lata) żeby monety wrzucała do Octopusa, że wrzuca tam nawet te płaskie okrągłe baterie jak gdzieś zobaczy 😀

  4. Wydaje mi się, że najważniejsza rada jaką mogę się podzielić to utrzymać konsekwencję. To generalnie w tym wszystkim jest najtrudniejsze. Zapisać postanowienia to jedno (robię to w notesie Evernote), tam mam odrobinę zmodyfikowane Twoje Marcinie 10 kroków i odhaczam sobie krok po kroku ich realizację. W momentach, gdy cele zostają zepchnięte na boczne tory, wracam do tej listy, aby zdyscyplinować swoją konsekwencję 🙂 aczkolwiek nie jest to łatwe. Dlatego konieczne, a nawet rzekłbym niezbędne jest wykonywanie tego wszystkiego wraz z partnerem/partnerką – samemu łatwiej udzielić sobie rozgrzeszenia w chwilach słabości, a praca we dwójkę nad jednym celem ponownie wspiera konsekwencję.

    Druga rada jaka mi przychodzi do głowy również wynika z konsekwencji, bo co innego jest mieć wiedzę, a co innego z niej korzystać. Co mi po tym, jak co chwilę będę zmieniał swoje postanowienia i w zasadzie niczego nie będę doprowadzał do końca? No nic dobrego z tego nie wyjdzie. Konsekwentne trzymanie się raz obranej drogi jest po prostu dobre – bo jest skuteczne, czego Wam i sobie serdecznie życzę 🙂

  5. Oszczędzający

    Ogólnie moja strategia jest podobna do opisanej przez Ciebie. Stosuje jednak inne podejście techniczne. Rachunki celowe są w formie tabelki w excelu 🙂 Budżety dla wszystkich celów traktuje fizycznie jako jeden duży (tylko na potrzeby %). Dzięki temu mogę wybierać lepsze oferty oszczędnościowe w danym momencie. Np. część na rachunku w WBK 4%, część na lokatach IdeaBank bez konta na 3% (pojawiają się sporadycznie), część na Optimie (KO/bezkarna), itd. Niestety w jednym banku nie otrzymamy dobrej oferty na dłuższy czas. Z perspektywy czasu oceniam, że i tak najważniejsze jest samo odkładanie kasy niż te „marne” odsetki, które są tylko miłym dodatkiem. Warto wybierać tylko rozsądne promocje = gdzie nie zmarnujemy czasu.

    Oprócz produktów oszczędnościowych, staram się też mieć najtańszy, ale dostosowany do potrzeb abonament telefoniczny, OC, itp. Zauważyłem, że dużo osób przepłaca na OC, tylko z powodu lenistwa – nie chce im się sprawdzić chociaż 2, 3 ofert. Konto bankowe też powinno nam coś dawać: dobre %, tanie ubezpieczenie lub darmowe bankomaty… Jeżeli bank nic nam nie daje to należy poszukać innego. Tutaj również zauważyłem, że ludzie nie lubią zmian, a szkoda. Warto też dzielić się informacją o promocjach czy okazjach ze znajomymi, czy ludźmi z pracy. Zauważyłem, że z czasem działa to w drugą stronę – oni daj znać o czymś fajnym nam (tani urlop, podróż, zniżki…).

    Pozostaje jeszcze zwiększanie swoich dochodów, ale to temat na inną dyskusję 🙂

    • OC to w ogóle odrębny temat – czasem wystarczy znaleźć dobrego brokera i niby najniższe OC staje się przepłaconym w ramach samodzielnych poszukiwań (ja znalazłam dzięki rankomatowi niby najtańszą w naszych warunkach ofertę, a magik o 450 PLN tańszą)….

      • Brokerzy i Multiagenci potrafią nieraz oszukiwać. Mi jeden zaproponował OC i NNW za 1200 zł a miał porównanie 8 firm. Potem przez przypadek spotkałem kolegę który zrobił wyliczenie tylko w jednej z tych firm i okazało się, że można za 680 zł. Jak powiedziałem to multiagentowi to on nagle znalazł za 640 zł.
        Może chodziło o prowizję, może o wyrobienie produkcji lub inne bonusy ?

  6. To mój pierwszy wpis na Twoim blogu Marcinie, ale staram się tu zaglądać i cały czas poszerzać swoją wiedzę na temat finansów. Bo czytanie blogów finansowych, to dla mnie takie ładowanie bateryjek 🙂 Dbanie o domowe finanse też stało się moim hobby (notowanie wydatków, analizowanie i planowanie). To chyba najlepsza rada, niech to się stanie Twoim hobby – jedynym, które zamiast zabierać pieniądze, pozwala Ci je oszczędzić.

    A z praktycznych porad – od prawie dziesięciu lat prowadzę domowy excel wydatków. Z racji, że prowadzimy z żoną działalność gospodarczą, przez nas budżet przetaczają się gigantyczne pieniądze (jak na osoby pracujące na etacie). Jednak tylko jakiś ich ułamek zostaje u nas jako zarobek. Ogarnięcie ich w postaci excel’a nie było proste, ale się udało. Przede wszystkim jest punkt zero (u nas akurat 1 września) i koniec (31 sierpnia przyszłego roku). Kwota X jest na starcie i kwota Y jest na końcu. Planujemy cały rok (teraz kopiując lata ubiegłe), wszelkie możliwe wydatki, co do jednej złotóweczki i wszelkie możliwe przychody. I co najważniejsze dochody zapisujemy i planujemy w trybie rocznym. Uważam, że takie podejście do tematu ucina wszelkie niespodzianki, bo jeśli jest podatek, to wiemy ile rocznie go zapłacimy. Jak jest wydatek na wakacje, to też wiemy ile w skali roku na to wydamy. Przez cały rok aktualizujemy wydatki i przychody – mając cały czas podgląd na kwotę końcową. Tam jest zapisany nasz zysk roczny. Wcześniej te pieniądze są na różnych kontach, bo dla nas to nie ma znaczenia. Aby być pewnym ile wydajemy, mamy też rubrykę „gotówka”, gdzie mamy określoną kwotę miesięczną na wszelkie wydatki bieżące (sklepy, restauracje, itd, czyli wszystko co nie jest wydatkiem stałym). Nigdy tej kwoty nie przekraczamy, ale jeśli uda się nam wydać mniej to różnica trafia do specjalnej puli (już formalnie wydanych pieniędzy, czyli poza „obiegiem”). Pula ta służy nam za nagrodę, czyli coś co sobie kupujemy, a czego byśmy sobie nie kupili. Czasem zbieramy na coś szalonego większą kwotę. U nas zatem wszelkie metody „skarbonki”, konta celowe nie są potrzebne, bo każda złotówka jest ewidencjonowana. Liczy się tylko jedno – wynik na koniec roki i suma jaką się uda odłożyć.
    Pozdrawiam

  7. Powiedz Marcin, jak Ci się udało otworzyć kilka rachunków w BGŻ Optima? Też mam tam konto i ostatnio chciałam otworzyć kolejne i okazało się że już nie mogę. Dzwoniłam nawet na infolinię i Pani mi potwierdziła, że jedna osoba może mieć tylko jedno konto BGŻ Optima.

    • System Optimy sie zmienił kilka miesięcy temu, teraz to jakieś cudo od BNP Paribas. Istniejące rachunki celowe żyją, ale nowych chyba już nie da się założyć.
      Ja miałam kilka rachunków celowych w Optimie, ale w pewnym momencie zauwazyłam, że ich oprocentowanie jest niższe niż rachunku głiownego i zaczęłam się z tego wycofywać. Teraz wszystko trzymam w jednym miejscu, a wirtualne skarbonki mam w excelu – przy ładnie ustawionych formułach nie jest to zbyt czasochłonne.

      • Też to zauważyłem, że konta celowe są niżej oprocentowane i dlatego je zamknąłem i zostawiłem tylko rachunek główny.

    • Edyta,

      Oprócz podstawowego konta oszczędnościowego w BGŻ Optima, otworzyłem te 3 rachunki celowe (pokazane na grafice) przed migracją na ich nowy system online.

      Później faktycznie przez jakiś czas nie dało się otwierać takich rachunków. Rozmawiałem jednak przed chwilą z bankiem i dostałem informację, że przeprowadzony był upgrade systemu i od 8. sierpnia można otworzyć do 10 rachunków celowych, jeśli posiada się tam konto oszczędnościowe.

      • Małgorzata

        A czy da się to zrobić online na tej ich platformie Planet? Nigdzie nie widzę takiej opcji – ‚dodaj rachunek’, czy ‚otwórz nowy rachunek’. Mam więc tylko konto główne, a przydałoby się kilka celowych, żeby podzielić fundusze (fantastyczny pomysł!). Nie ma też opcji złożenia wniosku o dodanie rachunku. Będę bardzo wdzięczna za podpowiedź!

  8. Świetna opcja z tymi rachunkami celowymi. Z tego co się orientuję, w moich bankach nie ma opcji utworzenia takowych. A może są…? 😉 Poświęcę 20 minut i znajdę 😉
    Zawsze o tym myślałem, bo efekt jest taki, że wszystko trafia i tak do jednego wora. A później oczywiście się miesza.

  9. właśnie w jakim banku można utworzyć kilka rachunków celowych? bardzo by mi to pomogło, cały czas oszukuję siebie, że jakoś sobie radze ale tak naprawdę jestem w czarnej … muszę coś z tym zrobić bo w depresję wpadnę

    • Raiffeisen Polbank ma konta celowe z 1,5% plus bonus 0,5% jeśli przez miesiąc nic nie wypłacimy a wpłacimy choć złotówkę. Konta celowe podpięte są pod konto osobiste (obligatoryjne), które bez karty jest za free (z kartą 3zł).

    • W Millennium przy koncie 360 lub 360 student jest możliwość otworzenia do 6 kont celowych. Oprocentowanie na nich to 1,6% w skali roku.

  10. Rady jak zwykle trafione, niektóre stosuje niektórych niestety jeszcze nie… Przez cały czas czytania artykułu miałam jednak w głowie jedno pytanie: co, drogi Marcinie, robiłeś przez te 20 minut dziennie? Co to znaczy „poświecić 20 minut na własne finanse”? czy podejmowałeś wtedy refleksje nad swoimi finansami i przygotowywałeś plan działania? czy może pogłębiałeś swoją wiedzę z zakresu finansów (Ty raczej tego nie musiałeś robić, ale co taki zwykły człowiek ma zrobić)? Jakby dało radę to myślę, że super czytałaby się artykuł o konkretnych rzeczach, które trzeba zrobić w te 20 min, od czego zacząć? Pewnie krok pierwszy to jakiś przegląd obecnego stanu rzeczy, później ogarnianie po kolei itd. Generalnie „czuje się pismo nosem”, ale fajnie by było mieć przewodnik step by step 🙂 Wiem, że Twoje „10 kroków – skuteczny plan dla Twoich pieniędzy” to też drogowskaz, ale jednak nie wyczerpuje tematu na co przeznaczać te 20 minut dziennie 🙂

  11. Najważniejsza jest systematyczność, dlatego zdecydowanie polecam stałe zlecenia, w momencie wpływu mojej pensji automatycznie dokonują się przelewy na 3 różne konta : IKE, kapitał dla dziecka i na auto dla szwagra, który za 2 lata będzie miał 18 lat 😉
    Reszta wędruje na jedno z dwóch kont w BGŻ Optimie w zależności od tego, gdzie bank zakwalifikuje środki jako nowe.
    Wato w ogóle zastanowić się nad zmniejszeniem liczby kont banowych, oraz posiadanie tylko tych, które dają „wartość dodaną”, np T-Mobile Usługi Bankowe (25 zł miesięcznie zwrotu za zakupy przy wydaniu 500 zł kartą), jeśli w innym banku za wydanie tej samej kwoty bank jedynie zwalnia Cię z opłaty za kartę, to je zamknij
    2. Rezygnacja z abonamentów komórkowych, obecnie za 29 zł można mieć pełny „no limit” np w Virgin, nie jestem związany żądną umową, zawsze mogę przejść na abonament i jeszcze mnie będą całować po rękach jako nowego klienta
    3. Zmniejszenie opłat za kablówkę, polecam Netię, gdzie wybiera się tylko te kanały, które nas interesują, po co mi jakieś pakiety silver czy gold które na siłę wciska UPC czy Vectra, z których 3/4 nas nie interesuje?

  12. Moim najlepszym sposobem na ograniczenie wydatków jest rezygnacja z karty debetowej i wybieranie pieniędzy w banku.
    Dzięki temu kilka razy zastanowię się nad danym wydatkiem, ponieważ pobranie kolejnej porcji gotówki wiąże się z „kosztami” tj. wycieczką do placówki, staniem w kolejce i powracającym czasami pytaniem, czy nie chcę nowej karty.
    Tym sposobem zaoszczędziłam dodatkowe 400 – 500zl miesięcznie i wcale nie odczuwam braku przedmiotów, które chciałam kupić 🙂

  13. Mój przyjaciel excel. Mam wydatki i zarobki zaplanowane na rok do przodu – w bardzo ogólnych ramach, i na kolejne 3 miesiące – bardzo szczegółowo. Każdy miesiąc zaczynam od uszczególowienia planowanych rachunków, kosztów życia i ile zamierzam oszczędzić. A potem próbuję ciąć, żeby kupka „do oszczędzenia” była większa. Tym sposobem obcięłam koszty telefonów komórkowych, internetu, telewizji, o około 60%. Obcięliśmy koszty prądu o 10% przez wymianę telewizora z plazmowego na LED (serio!), co rocznie daje około 300zł oszczędności (stary telewizor sprzedaliśmy, więc sam zakup nowego to około 600zł – spłaci się w rachunkach po 2 latach).

    Po wypłacie część pt „do oszczędzenia” przelewam na inne konto, i zakładam lokatę – pieniądze znikają, a ja ich nie widzę. Kolejną część pt. rachunki, czyli to co na kartę kredytową, prąd, gaz, itd które płatne są po 15tym, wrzucam na lokaty trzydniowe – tym sposobem na pewno ich nie przejem, a cała idea zarabiania na karcie kredytowej działa jeśli 1) spłacamy ją w terminie, 2) pieniądze dla nas pracują. Więc nawet jeśli cała ta kwota da nam około 0.5zł w ciągu miesiąca, to i tak lepiej w tę stronę, niż być komuś dłużny 1zł…

    Może to wszystko brzmi dość obsesyjnie, ale od października 2014 żyję bez żadnego długu, we własnym domu. A w 2009 byłam zakopana po uszy w kredytach – od hipotecznego, przez debet, długi na kartach i tak dalej…

  14. Uwielbiam takie wpisy – konkrety do samodzielnego zastosowania 🙂

    Nie wiem natomiast jak się odnieść do 20-minutowego czasu na finanse każdego dnia. Osobiście staram się gromadzić podobne zadania w jeden dłuższy ciąg, wtedy w rozrachunku ogólnym zajmują dużo mniej czasu. I tak:
    – paragony spisuję raz w miesiącu,
    – cele finansowe rozważam co weekend i definiuję stałe przelewy na subkonta,
    – analizuję finanse domu raz w miesiącu,

    Swój codzienny czas poświęcam na inne aktywności, stąd uszczknięcie tych 20 minut na razie mnie nie przekonuje – wierzę jednak, że masz tutaj większe doświadczenie 🙂 No i w „moim” systemie udało nam się ograniczyć wydatki na jedzenie nie o 500zł, ale o 200zł. Wydaje mi się jednak, że rodzinę mamy po prostu mniejszą 😉

  15. Moje money- hacki:

    1.Rezygnacja z karty kredytowej
    2. Osobna karta debetowa z małym limitem przeznaczona na przyjemności – kino, kawiarnia itd.
    3. Raz w miesiącu przegląd kont i płatności – 1go każdego miesiąca mam dzień płacenia rachunków – płatności z innym terminem zlecam na później.
    4. Przeliczanie stałych wydatków na skalę roczną: 200 zł za kablówkę z internetem, to może nie tak dużo ale 2400 rocznie to już poważna sprawa – raz na kwartał robię przegląd takich małych miesięcznie / dużych rocznie wydatków. Co się da renegocjuję i tnę. Ostatnio 600zł znegocjowane właśnie na kablówce – jeden telefon i jeden mail wystarczył.
    5. Spłacone wszystkie kredyty i nie pożyczam więcej!

    • Czytam wasze komentarze i widze ze wiekszosc z was ma weza w kieszeni.liczy sie zycie i w jaki sposob chcesz je przezyc…nie mozna oszczedzac na wakacjach,jedzeniu,czy ubraniach,jesli chce cos miec to staram sie to miec,nie poprzez zaciskanie pasa tylko poprzez moja prace,poprostu mysle nad tym co zrobic by zarabiac wiecej…taki sposob zycia ktory proponujecie konczy sie depresja i nerwica…jesli che wypic dwie kawy w kawiarni to poprostu pije…Nie zastanawiajliscie sie czemu ludzie na zachodzie z reguly sa uprzejmi i usmiechnieci? a w POlsce ciagle nadasani i zazdrosni? odpowiedzice sobie sami…Pozdrawiam i zycze zdrowego rozsadku…Ps,,Danko,,,bez karty kredytowej nie wypozyczysz auta na wakacach.

      • Plastic Tofu

        Nareszcie normalny komentarz. Dodam, że karta kredytowa może służyć jako zbieracz paragonów, bo wszystkie są w jednym miejscu. Czasem na coś zbieramy, a wyprzedaż jest tydzień wcześniej, warto podeprzeć się kartą kredytową i na koniec miesiąca ją spłacić. W razie czego może służyć jako poduszka bezpieczeństwa.
        Karta kredytowa to narzędzie i należy z niego korzystać tylko robić to z głową. I naprawdę trochę luzu bo ten sposób oszczędzania przedstawiony tu przez wielu może doprowadzić do deprechy.

  16. CEL (bardzo jasny cel!) uświęca środki, a co za tym idzie będzie to trochę bolało. W perspektywie długoletniej „ból” będzie jednak nieco łagodniejszy a tym bardziej gdy ustawimy automatyczne przelewy na rachunek oszczędnościowy i to najlepiej w innym banku. Wiadomo, że jest to korzystne ale wcale nie takie oczywiste. „Strefa komfortu” jest tak komfortowa, że trudno jest wziąć się w garść. Nie nazywajmy tego komfortem lecz dyskomfortem! Bo komfort dopiero nadejdzie po rewolucji naszych finansów z zastosowaniem owych 5 zaleceń. Jako prawie roczna czytelniczka bloga zamierzam się wreszcie (!) wziąć w garść!! Polecam.

  17. Dżusta Dżu

    Budżet prowadzę w iPadzie, w aplikacji Numbers (odpowiedniku Excela). Tablet praktycznie mam zawsze przy sobie, więc na bieżąco wpisuję wydatki i nie muszę zbierać paragonów. Dzięki temu widzę, ile już wydałam w danej kategorii i na co jeszcze mogę sobie pozwolić w danym miesiącu. Budżet mam zaplanowany na rok naprzód, gdzie mam już wstępnie przewidziane zarobki/wydatki/ oszczędności, dzięki czemu stale monitoruję swoje postępy i mam coraz mniejsze wycieki;) Widząc dokładnie roczne osiągi, udało mi się zmiejszyć abonament komórkowy, sprzedać samochód (serce mi pękło, gdy podliczyłam, ile rocznie przepalam pieniędzy na paliwo, naprawy i ubezpieczenie)- teraz podróżuję komunikacją miejską i przeznaczam na transport 4% swoich dochodów. Część poduszki bezpieczeństwa wrzucam na lokatę 3-dniową (dzięki temu jest pod ręką i zawsze coś urośnie; drugą część poduszki trzymam w dziesięcioletnich obligacjach skarbu państwa- trudniej ruszyć, a procentuje:). Mam rachunki celowe (wakacje, podatki i ubezpieczenia, prezenty, na nadpłatę kredytu), więc pieniądze się nie mieszają:). W aplikacji Numbers porobiłam zakładki: wartość netto, budżet, kredyt, więc w kryzysowych chwilach mam to pod ręką i się dopinguję;) Jestem czytelniczką bloga od dwóch lat i widzę ogromne postępy w sprawie finansów, czytam również inne blogi (Dave Ramsey, Michał Szafrański), gdzie zawsze dostaję pozytywnego kopa. W sprawach oszczędzania trochę jest tak, że samo niestety się nie zrobi, na początku trzeba zacisnąć zęby, wkurzyć się na siebie i zacząć działać. I najlepiej nie oglądać się na innych i nie brać przykładu z większości znajomych:) Pozdrawiam i życzę prywatnych sukcesów finansowych:)

  18. Ja zdecydowanie polecam ZACZĄĆ! Na myślenie mamy całe życie, ale nigdy nie ma lepszego czasu by zacząć działać niż DZIŚ. Sam na początku dużo myślałem, czytałem blogi, i nic nie robiłem. Na moim koncie jakoś pieniędzy nie przybywało…

    Więc zacznij już dzisiaj! Nie wiesz jak? Nie masz z czego? Weź pudełko po butach i wrzuć tam wszystkie drobne z kieszeni. Następnie każdego kolejnego dnia dorzucaj 1 zł, 2 zł lub jeśli możesz 5 zł. Może nie jest to metoda idealna, ale lepsza niż samo myślenie. Rób tak codziennie! Wyrób w sobie nawyk, a po miesiącu uzbierane „drobne” wpłać na osobne konto. Lub nadpłać kredyt (jeśli masz).

    I tak można cieszyć się pierwszymi zaoszczędzonymi pieniędzmi! A pierwszy mały koczek zmotywuje do następnego, potem krok trzeci i czwarty. Zanim się zorientujesz zdobędziesz wiedzę i pomysły na większe kroki 🙂

  19. 1. Kontomierz.pl – zawsze kiedy to możliwe płacę kartą lub szybkim przelewem, Kontomierz zbiera automatycznie transakcje ze wszystkich rachunków i pomaga skategoryzować. Tam też planuję i monitoruję budżet. Apka na smartfon pozwala na bieżąco, z ręki dodawać wydatki gotówkowe.

    2. Budżet w układzie rocznym i miesięcznym – plan / wykonanie.

    3. 20% procent dochodów na konto oszczędnościowe zaraz po otrzymaniu wynagrodzenia.

    4. Automatyczna spłata całego zadłużenia na karcie kredytowej w dniu wymagalności.

    5. mSaver do zbierania „końcówek” płatności – to zamiast skarbonki 🙂

    • Też mam podobnie. Kontomierz.pl pomógł wreszcie załatwić problem spisywania wydatków. Na dłuższą ręczne spisywanie wydatków u mnie się nie sprawdzało i był zbyt czasochłonne.
      Budżetowanie roczne a planowanie wydatków miesięczne.

      Płacenie rachunków 1-szego danego miesiąca. Gdzie możliwe polecenie zapłaty lub stałe zlecenia.
      Z kartą kredytową zrobiłem taki trik, że nadpłacam dostępny limit 🙂
      Tym sposobem wypłaty z bankomatów na całym świecie i w Polsce są darmowe no i nigdy nie muszę się martwić odsetkami ani nie mam presji na wykonanie danych obrotów na karcie. A w razie potrzeby, zawsze jest dostępny limit.
      Innymi słowy używam karty kredytowej w funkcji Ror-u.
      Z debetówki zrezygnowałem zupełnie, tym sposobem prowadzenie rachunku jest bez prowizji.

      1-szego przelewam ustaloną kwotę na konto oszczędnościowe, za resztę staram się żyć normalnie.

    • Moim zdaniem savery oraz korzystanie z aplikacji bankowych mierzących i analizujących wydatki (oraz planujące czasem także domowy budżet) jest dobrym wyjściem na początek – zwłaszcza jeśli ktoś ma problem żeby zacząć oszczędzać (albo nie chce mu się nawet zapisywać na co wydaje pieniądze).

  20. Cześć Marcinie! Ja konkursu nie chcę wygrać, gdyż załapałem się na wejściówkę, ale podzielę się komentarzem 🙂

    Najlepszą poprawę sytuacji finansowej uzyskałem dzięki rozmowom o finansach z żoną. Wcześniej samemu spisywałem paragony, tworzyłem budżety, uzgadniałem stany kont itp.

    Gdy zacząłem wyniki moich wypocin pokazywać żonie: ile miesięcznie wydajemy na poszczególne pozycje budżetu, dopytywać o plany zakupowe na najbliższy miesiąc, to zaczęliśmy gromadzić dużo większe oszczędności. Mogliśmy mówić że jemy za dużo chipsów i słodyczy, ale dopóki obie osoby nie zdawały sobie sprawy sprawy jak wysoka jest to kwota miesięcznie, to z oszczędności (i spadku kilogramów!) nici. Jest to niezwykle motywujące!

    Pozdrawiam,

    Mateusz

    • Hej Mateusz, skoro nie bierzesz udziału w konkursie, to na Twój komentarz odpowiem 🙂
      Na te konkursowe nie odpowiadam – by nie sugerować się potem niczym przy typowaniu zwycięzców. A bardzo mnie korci, bo te komentarze są super 😉

      Cieszę się bardzo, że zobaczymy się na spotkaniu.
      A co do obserwacji, że o finanse trzeba dbać WSPÓLNIE – 100% zgody. To faktycznie jedna z absolutnie najważniejszych rzeczy. Piszę o tym zarówno w książce jak i w podcaście FBO 018: Ona, On i pieniądze.

  21. Marcinie dzięki za świetny artykuł. Jestem Twoją czytelniczką od roku i przez ten czas w finansach mojej rodziny nastąpiła totalna rewolucja. Dla mnie podstawą jest prowadzenie budżetu poprzez planowanie wydatków i kontrolowanie tego co już wydaliśmy, te 20 minut dziennie spędzam na spisaniu paragonów, sprawdzeniu jak wygląda wykorzystanie limitu w poszczególnych kategoriach. Korzystam z aplikacji Microsoft Money. Muszę przyznać, że zrozumienie i wdrożenie wszystkich zasad, którymi powinniśmy się kierować trochę nam zajęło i nadal nad tym pracujemy. Ostatnio wdrożyliśmy zasadę „najpierw zapłacić sobie”. Już dawno nie kupujemy na raty i co miesiąc odkładaliśmy określone kwoty na większe zakupy, ale czasami bywało, że już nic nie zostawało na nasz największy i aktualny cel czyli poduszkę bezpieczeństwa. Teraz mamy zasadę, że musimy odłożyć pewną określoną kwotę, a jeśli mamy jeszcze jakieś wolne środki, to dzielimy ja na „raty” na zaplanowane większe zakupy (np. Na stację parową do prasowania😉). I to jest ta różnica pomiędzy odkładaniem, a ratami „0%” (jeśli to drugie istnieje). Nie stać mnie na ratę, to w tym miesiącu nie odkładam na extra zakupy, ale na oszczędności muszę odłożyć. Proste, ale z głową przyzwyczajoną do konsumpcji i kupowania wszystkiego od razu, ciężko było mi to pojąć.
    Przy okazji bardzo dziękuję za ostatnie podcasty, rozmowy z osobami, które osiągnęły finansowy sukces są niezwykle motywujące i pouczające. Do zobaczenia w Poznaniu! Pozdrawiam,
    Asia

  22. Moja metoda jest nieco uproszona. Nie zakłada spisywania wszystkich wydatków, a jedynie główne kategorie. Wynika to z tego, że nie mam zwyczaju rozrzutności, a wszelkie zachcianki są w pełni uświadomione.

    Podstawa to cotygodniowy przegląd finansowy, który składa się z:
    – Zestawienie bilansowe (aktywa/pasywa)
    – Zestawienie rachunkowe (winien/ma) rozpisane na 3 miesiące do przodu z podziałem na główne grupy wydatków (samochód, rachunki, hipoteka, pozostałe)
    – Dodatkowej tabeli z wszelkimi rachunkami, kwotami i terminami umów

    Na podstawie przeglądu:
    – Płacę wszystkie rachunki z początkiem miesiąca
    – Przelewam planowane nadwyżki
    – Zostają pieniądze na zaplanowane wydatki + 10-dniowy bufor na poczet kolejnego miesiąca

    Zasady:
    I. Na dłuższą metę łatwiej i efektywniej jest zwiększać dochody, niż ciąć wydatki.

    II. Kredyt twój wróg.

    1. Co tydzień MUSI być przegląd
    2. W miarę możliwości ograniczam ilość zobowiązań terminowych i ich wielkość.
    3. Rzecz używana dobrej jakości jest co często równie dobra jak rzecz nowa, przy czym ta pierwsza jest 30-90% tańsza. Doskonale sprawdza się w przypadku elektroniki, akcesoriów dziecięcych, czy też części do samochodu, ale możliwości są o wiele szersze.
    4. Zakupy traktuję czysto utylitarnie, a więc produkt ma spełniać zakładaną funkcjonalność. Nie dopłacam za coś z czego nie będę korzystał. Kupowanie na zasadzie „kiedyś z tego skorzystam” jest jak chomikowanie rupieci w szafkach. Wydaje się, że kiedyś się przydadzą, ale po kilku latach je wyrzucamy.
    5. Oszczędzam, żeby wygodnie żyć, a nie żyję, żeby oszczędzać. Nie zamierzam mieć wyrzutów sumienia, ponieważ przepuściłem na bzdury stówkę miesięcznie. To tak, aby zachować umiar i dla polepszenia zdrowia psychicznego.

    • I. Na dłuższą metę łatwiej i efektywniej jest zwiększać dochody, niż ciąć wydatki. – podstawa w pełni się zgadzam to zmienia zupełnie skalę działania.

  23. Bardzo konkretny i pozytywny artykuł. Oby więcej takich skutecznych finansowych „recept”.
    Ja jednak chciałbym zwrócić uwagę na trochę inny aspekt tej sprawy. Podjęcie decyzji o oszczędzaniu jest…proste. Tak jest. Dlaczego? No bo kto z nas by nie chciał pozwolić sobie na nowy samochód bez brania kredytu? Kto z nas by nie chciał pozwolić sobie na zmianę znienawidzonej pracy bez gorączkowego myślenia o tym jak spłacić kolejną ratę? A jak dołożymy do tego magiczne słowo „inwestycje” to od razu mamy przed oczami te kilkudziesięcio procentowe stopy zwrotu…
    Zatem oszczędzamy pełni zapału, energii i świetnych pomysłów na to, co zrobimy z naszymi zaskórniakami. Na początku 50 zł miesięcznie. Po 3 miesiącach mamy już całe 150 zł… No i wtedy zaczyna się najtrudniejszy etap.
    Oszczędności rosną za wolno(zaczynamy się zniechęcać), okazuję się, że mamy nieprzewidziane wydatki, które pochłaniają nasze pieniądze, znajdujemy „lepsze” rozwiązania na naszę oszczędności niż odległy i mało namacalny fundusz bezpieczeństwa…
    Bo oszczędzanie nie polega na samym odkładaniu pieniędzy. Oszczędzanie to świadomość tego co się robi. Podejmowanie decyzji po analizie możliwych skutków naszych działań. Jasne, fajnie być w życiu spontanicznym i odrobinę szalonym. Jednak nie jeżeli chodzi o stan naszego portfela.
    Uważam, że do oszczędzania należy podchodzić w sposób kompleksowy. Co to oznacza? To, że wiemy na co wydajemy pieniądze, wiemy ile zarabiamy(tak, tak, czasami i z tym bywają problem),
    wiemy po co tak naprawdę chcemy mieć oszczędności. I nie skupiajmy się tylko na oszczędzaniu pieniędzy.
    Oszczędzajmy nasz czas (to najcenniejszy zasób) nie robiąc rzeczy bezproduktywnych, marnując go na ludzi na których nam nie zależy a poświećmy go naszym bliskim, oszczędzajmy nasze zdrowie ( naprawdę mamy je tylko jedno), oszczędzajmy nasze siły (w końcu nam ich zabraknie) a efekty zaskoczą nawet nas samych. A na koniec, po prostu cieszmy się życiem. Bo o to przecież tak naprawdę w tym wszystkim chodzi.

    Może mój wpis jest zbyt ogólny, jednak oddaje moje podejście do oszczędzania. Bo tak naprawdę nie ma większego znaczenia czy odłożymy 250 czy 300 złotych. Ważne, abyśmy czuli się z tym każdego miesiąca coraz lepiej.

    • Pozwolę sobie na dodatkową uwagę. Jeśli mamy 40+ lat to z dużą dozą prawdopodobieństwa należy założyć, że możemy zostać zaskoczeni problemem zdrowotnym lub też nasza partnerka/żona – nie daj Boże. Problemem, który nas wykluczy z dochodów załóżmy na 2 miesiące.
      Wtedy oszczędzanie na „poduszkę „w wysokości 1-2 miesięcznych przychodów może stać się priorytetem.
      I kwota, którą odkładamy co miesiąc do tej puli ma znaczenie. Pozdrawiam

  24. Bardzo sie cieszę, że pod koniec zeszłego roku trafiłam na tego bloga 🙂 może zabrzmi to patetycznie, ale zmienił on moje życie. Nie wiem jak to jest mozliwe, ze żyłam sobie 40 lat w nieświadomości finansowej… jakos to było, z miesiąca na miesiąc, zarabiam porządnie więc wystarczalo ale debet w rachunku i karta kredytowa były wręcz rozgrzane do czerwoności a zdarzało sie, że pod dzień przed wypłatą pozyczałam od córki ze skarbonki, bo ‚nie chciało mi sie iść do bankomatu’.
    Zaczełam oszczędzanie z zapałem ale musze przyznać, że na chwilę obecną nie osiągnęłam tego, co sobie pierwotnie założyłam. Może byłam zbyt ambitna? W chwili obecnej jestem jednak dumna z faktu, że moim jedynym kredytem jest kredyt hipoteczny 🙂 zrobiłam też wiele rzeczy w domu, na które wczesniej nie miałam kasy. byłam na kilku wyjazdach wakacyjnych i weekendowych sfinansowanych w pełni z oszczędności. robie teraz eMBA i tam również na jednych z zajęć padło hasło: always finance consumption with savings, never with debts. wzięłam to sobie mocno do serca i mój iphone nie jest na 20 rat zero procent ale kupiony za własną gotówkę 😉
    czytam wszystko tutaj od deski do deski i propaguję wśród znajomych wszak nieświadomość finansowa ludzi niby świadomych jest niewiarygodna…
    do zobaczenia w Poznaniu! 🙂

  25. Często – te lepiej oprocentowane konta – można założyć tylko pojedyncze. Założenie kilku kont celowych – fajnie oprocentowanych – jest trudne, albo niemożliwe. Dlatego ja uprościłem sobie to zadanie. Konto mam jedno, do którego trafiają wszystkie pieniądze przeznaczone na konkretne cele – natomiast „wirtualne konta celowe” powstały w arkuszu kalkulacyjnym. Tutaj kwota ogólna jest rozbita na konkretne zadania oraz kwoty i dokładnie wiem na co ile uzbierałem i ile jeszcze potrzebuję – polecam takie rozwiązanie – dużo prostsze i wygodniejsze niż kilka kont w banku, bankach.

    • Popieram, też tak robię, mam odrębne konto na różne cele, a kwota na koncie musi się zgadzać z tym co jest na „subkontach” w arkuszu.

  26. Instrukcja użytkownika :

    Zwiększ przychody zamiast godzinami administrować koszty.

    Prowadź budżet domowy i w banku konta celowe i wydawaj tylko tyle pieniędzy ile masz do dyspozycji na tych kontach.

    Wszystkie przychody zaraz po otrzymaniu rozdzielaj na konta celowe.

    Za Chiny nie debetuj tych kont. Pamietaj masz do dyspozycji tylko tyle ile sobie odłożyłeś na nich.

    Załóż sobie w banku jedno główne konto (najlepiej darmowe bez żadnych opłat).

    Wpłać na to konto ustaloną i oszczędzoną wcześniej kwotę pieniędzy np. 5000 pln. Ta kwota będzie potrzebna do wykonywania bieżących płatności.

    Do konta wyrób kartę (najlepiej darmową lub darmową z opcją Cash Back za wykonane transakcje).

    Płać namiętnie wszelkie wydatki tą kartą. Za zakupy, jedzenie, paliwo, wakacje, ciuchy, inne.

    Po każdej transakcji / przelewie zapłaty z konta / zapłacie kartą zrefunduj sobie to z kont celowych (przelej z konta celowego na konto główne wydaną kwotę).

    Np. Kupiłebś buty lub ciuchy zapłaciłeś za nie karta glowna 200 pln to od razu przelej z konta celowego ‚ODZIEŻ’ na konto główne kwotę 200 pln. Gratuluję zrefundowałeś koszty tego zakupu ! Rozumiem że przed dokonaniem zakupu butów wiedziałeś ile masz pieniędzy do dyspozycji na koncie ‚ODZIEŻ’, a jak nie wiedziałeś to zalogowałeś się przez smartfon do banku do kont celowych i sprawdziłeś konto ‚ODZIEŻ’ i wiedziałeś że stać Cię na ten zakup.!

    A kiedy zapłaciłeś opłatę za szkołę dzieci np 100 pln to od razu przelej z konta celowego ‚OPŁATY SZKOLNE DZIECI’ na konto główne 100 pln. Itd.

    I pamiętaj nigdy nie rób zakópów jeżeli nie możesz sobie ich zrefundować z kont celowych !!!

    I pamiętaj twoje saldo na koncie głównym cały czas oscyluje w okolicach 5000 pln , a po zrefundowaniu wszystkich wydatków = dokładnie 5000 pln.

    Wydajesz refundujesz, wydajesz refundujesz, wydajesz refundujesz, i na odmian nie wydajesz nie kupujesz bo nie masz na refundację… w myśl przysłowia „Z pustego to i Salomon nie maleje”

    Porada :

    W ING Banku np. można taką konfigurację zrobić :

    Założyć raxem max do 15 kont głównych i celowych na siebie + 15 kont głównych i celowych na małżonkę (udzielić pomiędzy sobą mąż i żona pełnomocnictwa do wszystkich kont) to razem na 1 rodzinę 30 kont głównych i celowych do dyspozycji !

    Wtedy w bankowości online mąż jak i żona widzą wszystkie konta główne i wszystkie celowe.

    Ustalają razem jedno konto główne zasilają kwotą 5000pln (jak w naszym przykładzie) i wyrabiają do niego dwie karty płatnicze i płacą, płacą, płacą i refundują, refundują, refundują i …

    A teraz uwaga koszty administracji takiego rozwiazania:

    3 pln m-c za 1 kartę dla meza + 3 pln m-c za 1 kartę dla żony, reszta w ING za free.

    Razem koszty 6 pln słownie sześć polskich zlotych.

    Można ? Można !

    Zarabiają, oszczędzaj, wydawaj z głową i żyj pełnią życia.

    Pozdrawiam
    Ja!Po

    • Po pierwsze każdy sposób zarządzania finansami, który generuje koszty bankowe (w Twoim wypadku 6 zł za karty) jest zaprzeczeniem gospodarności w finansach osobistych, są banki gdzie nie płacisz naprawdę nic za kartę np Bank Smart
      Po drugie cytuję: ” I pamiętaj nigdy nie rób zakópów…” O Jezu….

    • Hmm… I z każdego konta celowego druga i kolejna wypłata w tym samym miesiącu są za darmo…? W większości banków chyba tak nie ma, co dodatkowo zniechęca do naruszania oszczędności 😉

    • Dołożyłbym swój pomysł na konto nieoprocentowane.
      Założyć konto w euro. Co jakiś czas dokupywać euro w kantorze – przy zmienności rocznej od 4,2 do 4,5 zł/e można na tym zaoszczędzić więcej niż na rocznym oprocentowaniu w e lub zł. Przed wyjazdem na wakacje będzie jak znalazł. A ewentualna opłata roczna za kartę nie stanowi problemu. Karta będzie zabezpieczeniem przy wyjeździe do krajów eurolandu – jeśli jej nie potrzebujemy to nie wyrabiamy (booking, samoloty itp.)
      Pozdrawiam

  27. Fajny wpis: konkretny i pozytywny!
    Z opisanych 5 metod najbardziej spodobały mi się:
    – 20 minut dziennie, liczby mówią same za siebie, wielka sprawa. Podziwiam za wytrwałość!
    – Finansowy automat: świetne, naprawdę dobre, w końcu cóż to jest 3% czy 5 % ;). Super mechanizm, biorę dla siebie i nie zawaham się użyć!
    – Konta celowe: i to jest to co lubię, porządek! Wszystko w osobnych „klaserach”, podpisanych, równo ustawionych na półce;). Już robię plan jakie „klasery” sobie pozakładać.
    Życzę wszystkim miłego dnia!

    PS. Mimo wielkich chęci nie będę miała okazji uczestniczyć w Twoich spotkaniach, bo nie będzie mnie w PL. Ale kolejnej edycji nie odpuszczę!

  28. Punkt 5 to swietny pomysl i na pewno jak tylko przyjdzie piekna wiosna w moich finansach i ta paskudna ‚kula sniegowa’ sie roztopi to zabiore sie za to!
    Jak na razie mi bardzo pomaga odkladanie gotowki w koperty i nie uzywanie karty. Czyli zaraz po wyplacie zostawiam na koncie tyle pieniedzy ile potrzebne na rachunki co schodza z konta a reszta w koperty (zywnosc, paliwo, obiady w szkole, ubrania, autobus, parking, badminton, rozrywka… jest troche tych kopert, nie bede zanudzac). Kiedys zawsze mi brakowalo i zawsze schodzilam na debet a teraz dosc czesto zostaje troche w tych kopertach i przechodzi to na nastepny miesiac.

    Wiem, ze sie powtarzam, ale Marcin Twoja ksiazka odmienila moje zycie! Zycze Ci samych sukcesow i spelnienia marzen!

  29. Witam!

    U mnie tez sprawdza sie system kopertowy 😉 w wersji elektronicznej – YNAB. Nie wyobrazam sobie juz ani jednego miesiaca wiecej bez prowadzenia budzetu domowego. Wiem ile mam zabudzetowane i w jakich kategoriach. Paragony wprowadzam w program codziennie, dokonuje niewielkich poprawek budzetu, jesli trzeba i ……mocno walcze ze swoimi dlugami:) – patrzac cierpliwie z miesiaca na miesiac jak slupek „Dlug” sie pomniejsza. aktywa wzrastaja. Okazuje sie. ze jak sie ma wszystko „zakopertowane” to i ze sredniego dochodu da sie wykroic oszczednosci.

    Takze polecam koperty:)) – kiedys nasi rodzice czy dziadkowie rozdzielali to do tradycyjnych kopert, dzis tez sie spradza, z duchem czasu, w wersji elektronicznej.

    Andrzej

  30. Oszczędzający

    Ja jeszcze podzielę się fajną radą z książki Bodo Schafera – sam ją stosuję. Na początku każdy stara się znaleźć kwotę, którą może odkładać z aktualnego wynagrodzenia. Dla niektórych będzie to na przykład 5%, dla drugiego 10%, a jeszcze dla kogoś innego 30%. Wiadomo, na początku to indywidualna sprawa. Co zrobić w przypadku podwyżki lub zmiany na lepiej płatną pracę? Tutaj właśnie Bodo radzi przeznaczać 50% z nowego dochodu. Prosty przykład: zarabiamy 3000 zł i odkładamy z tego 300 zł (10%). Zmieniamy pracę lub dostajemy podwyżkę i zarabiamy 4000 zł. Od teraz będziemy odkładać 300 zł + 500 zł.

  31. Jest jeszcze jedna rzecz, którą gdzieś wyczytałem, stosuję, a nie zauważyłem jej tu napisanej wprost.

    Pamiętajcie, aby mieć w budżecie miejsce na przyjemne, dość spontaniczne wydatki. Miejcie rezerwę na wyjście na piwo, wyjazd na weekend, wyskoczenie z dzieciakami do parku linowego czy cokolwiek, co Wam może się trafić i będziecie chcieli wydać na to pieniądze. Jeśli takiej pozycji nie będzie – staniecie między wyborem rezygnowania z małych przyjemności, a złamaniem swoich zasad finansowych. Żadna z tych dróg nie jest dobra. Brak takiej pozycji w budżecie to oszukiwanie się, że nigdy nie wydamy niezaplanowanych pieniędzy, a z oszukiwania samego siebie jeszcze nic dobrego nie wyniknęło.

  32. W 100 % zgadzam się z tezami artykułu. Sam od wielu lat zajmuję się doradztwem finansowym w tym planowaniu finansów osobistych. Płacenie najpierw sobie a później innym podmiotom jest kluczem do wolności finansowej. Minimum 10 % dochodów należy odkładać, 50% premii, nagród itp. należy odkładać, z każdej stałej podwyżki należy odkładać 30-50 %. Słusznie autor zauważa, że to co odkładamy należy zabezpieczyć przed nam,i samymi. Warto utworzyć minimum cztery konta celowe z przeznaczeniem na :
    1. dobroczynność
    2. kulturę, wypoczynek
    3. wiedza (studia , kursy, lit. fachowa)
    4. cel materialny ( i tu może być więcej kont)
    Na pierwsze trzy cele warto przeznaczać łącznie 40 % odkładanej kwoty.

    Płacenie sobie szybciej niż sądzimy da nam poczucie bezpieczeństwa finansowego, da kopa do rozwoju osobistego i satysfakcję z pomagania innym.
    Warto też pomyśleć o sensownym ubezpieczeniu, które zabezpieczy nas przed utratą w wyniku choroby lub wypadku zdolności do zarabiania ( takie sytuacje generują dodatkowe koszty).
    Dużo by pisać na ten temat ale podstawą jest ochrona kapitału przed nami samymi.

  33. Gdybym miała wskazać najważniejsze rzeczy, które pomagają mi poprawiać moją sytuację finansową to byłyby to:

    na poziomie teoretycznym:
    1. Przekonania
    2. Jasno określone cele

    na poziomie praktycznym:
    3. Klin finansowy
    4. Zwiększanie zarobków

    Moim zdaniem przekonania na temat finansów w naszym życiu to fundament do budowania bezpieczeństwa finansowego. Przekonania to nasze założenia na temat świata – ile osób tyle przekonań. Kiedy ktoś mówi „Mnie to się kasa nie trzyma”, „140 zł to nie pieniądze”, „Nie mam z czego oszczędzać” to możemy być pewni, że na poziomie zachowań dołoży wszelkich starań, żeby to co powiedział się sprawdziło. Warto przyjrzeć się swojemu stosunkowi do pieniędzy, bo gdy jest on ambiwalentny to na dłuższą metę możemy sabotować własne działania – zwrócił na to uwagę m.in Jarosław Tuczko w 27 odcinku podcastu FBO.

    Jeżeli nie wiemy gdzie zmierzamy to nie będziemy w stanie sprawdzić, czy dotarliśmy tam gdzie chcieliśmy, ani tym bardziej, czy dotarliśmy tam w zakładanym czasie. Pozytywnie sformułowane cele spójne z naszymi przekonaniami dają bardzo dużą motywację do działania. Cele najlepiej spisać (magia słowa pisanego) i mieć pod ręką, żeby można było do nich zajrzeć w chwilach zwątpienia, ponieważ jeżeli wiem, po co podejmuję jakieś działania to łatwiej mi być konsekwentną.

    Klina finansowego stosuję od 2012 r. i serdecznie polecam. Polega on na określeniu miesięcznego pułapu wydatków nie do przekroczenia (jeżeli nie zaistnieją żadne nadzwyczajne okoliczności). Jak do tej pory klin sprawdza się wyśmienicie i zgrabnie przeciwdziała inflacji kosztów życia. Nadwyżki lokuję na osobnych kontach i lokatach, co jest zbliżone do rachunków celowych, którym w najbliższym czasie przyjrzę się bliżej, bo wydaje mi się, że to ciekawe rozwiązanie.

    Systematycznie zwiększam zarobki – nie tylko w pracy na etacie stanowiącej główne źródło moich przychodów, ale także poza nią. Oznacza to, że zdarza mi się pracować więcej niż umowne 8h dziennie przy czym tak jak wyżej – wiem po co to robię 🙂

  34. Zaciekawił mnie bardzo ten artykuł. Wszystkie podpunkty są bardzo ważne . Oszczędzanie jest często nie lada wyzwaniem dla większości. Warto jest je ćwiczyć 🙂

  35. Szereg przydatnych porad, które warto wdrożyć w swoim życiu. W tej chwili jestem akurat świeżo po zakupie samochodu, więc większość zgromadzonych środków poszła na ten właśnie cel, ale myślę że zaraz od września pokuszę się o otwarcie jakiegoś dodatkowego, dobrze oprocentowanego konta oszczędnościowego. Takie miesięczne zlecenie stałe to świetny pomysł, szkoda tylko że BZ WBK w którym mam konto z początkiem sierpnia wprowadził dodatkową opłatę 0,50 zł za takie zlecenia 🙁

  36. Witam Cię Marcinie mam pytanie dotyczące kont celowych w BGŻ Optim-ie. Jak zauważyłem na grafice masz ich 4. Czy one są bezpłatne? Czy miesięcznie są jakieś opłaty? Swoją drogą odkładając pieniądze one Nam nie pracują 🙂 inflacja i te sprawy, a koszty życia rosną co za tym idzie wartość pieniądza spada. Przeanalizowałeś to? jak mogę zapytać jak się zabezpieczasz? Co miesiąc zwiększać kwotę?
    Z góry dzięki za odpowiedź.

  37. Bardzo fajny wpis, dużo w nim inspiracji i ciekawych pomysłów, takich jak te konta celowe. Pierwszy raz o nich słyszę 😮 Chyba pora zmienić konto. Myślę też, że przy wyznaczaniu celi warto zacząć na rozgrzewkę od jakichś relatywnie małych dla nas rzeczy. Takich, na które zbierać będziemy nie dłużej niż pół roku – pozwoli nam to na wypracowanie pewnych odruchów oszczędnościowych, a efekty będą szybko widoczne. A potem stopniowo, stopniowo, przechodzić do większych rzeczy 😉

  38. Świetny artykuł. Ja również postanowiłem założyć konto oszczędnościowe i przelewać tam co tydzień określoną kwotę. Nie wiem jeszcze ile to będzie dokładnie ale pomysł ze stopniowym zwiększaniem przelewanej sumy wydaje się być bardzo dobry i chyba również go zastosuję.

  39. Ja przede wszystkim zaczęłam swoje oszczędzanie w…lodówce. Jakiś czas temu zorientowałam się ile jedzenia się marnuje. Dokupywało się nowe serki, wędliny i kładło z brzegu, a te produkty leżały zakryte tymi nowymi w tyle i powoli traciły na terminie. Jak postanowiłam zrobić porządki i zobaczyłam ile się przeterminowało to aż mnie zmroziło. Dlatego teraz jeżdżę w mężem na zakupy gdy w lodówce są ,,prześwity” i jest faktycznie mało produktów. Dodatkowo próbuję wykorzystać każdą rzecz z obiadu, kolacji i ,,przetworzyć” na coś nowego na jutrzejszy dzień lub zamrozić. Kolejną rewolucją były zakupy z działu ,,inne”. Czasami warto poczekać na promocje w supermarketach lub sklepach typu Rossman np. https://rossmann.okazjum.p/?gclid=Cj0KEQjwjem-BRC_isGJlJ-0h-MBEiQAbCimWB9pMhzXqJgNVNN8zta773M644sJtxUZdgLsQu87vM8aAoUx8P8HAQ) , bo co tydzień mają promocję na inne produkty i faktycznie można złapać coś po niższej cenie. Już nie dokupuję ,,na zapas”, a czekam na okazję. Kolejną rzeczą było zapoznanie się z przymusowym płaceniem, czyli z podatkami. rozwiązaniem na oszczędzenie są ulgi podatkowe. Póki co zainteresowałam się tematem i faktycznie, z pomocą można je u większości z nas znaleźć http://papug.pl/pomoc-podatkowa/. Ja podesłałam akurat tę, z której obecnie korzystam. Kolejną rewolucją będzie założenie automatycznego ,,ściągania” z konta pieniędzy przy jej płaceniu na konto oszczędnościowe. Złotówka do złotówki i przy codziennych zakupach kilka razy w miesiącu coś się uzbiera.

  40. Oprocentowanie kont bankowych jest bardzo niskie i nie warto na nich zarabiać. Jeśli ma się większą gotówkę warto zamieniać waluty i czekać na wahania- zawsze są co roku. Np teraz funt z 5.7 na 4.9 zł w przeciagu kilku miesiecy. Przy 1000 funtach to zarobek 800zl więcej przy kursie 5.7 – dostajesz 5700zl a potem zmieniasz ta sumę na funty przy kursie 4.9 – 1163 funty. I tak w kółko robi się z różnymi walutami, jak są bardzo nisko! Warto tak zarobić przy większych sumach- skupować bardzo nisko stojące waluty i poczekać 🙂

  41. Punkt 3 nas nie dotyczy, bo po otrzymaniu wyplat, oplacamy. Najgorzej jest z tymi 20 minutami a wydaje mi sie byc to kluczem do sukcesu. Zobaczymy.

  42. Marcin,
    Podpisuje się rękami i nogami w kwestii planowania czasu na „finansowe rozmyślania”.
    Osobiście mam dokładnie rozpisaną rutynę poranną w której przydało by się również miejsce na tematy $
    Gratuluje fajnego wpisu i pozdrawiam,

Odpowiedz