5 niefinansowych powodów dla których nie będziesz bogaty.

51

Bez względu na to jakie mamy wykształcenie, jak zostaliśmy wychowani, jaki wykonujemy zawód i jaki prowadzimy tryb życia, większość z nas chce poprawić stan własnych finansów. Niestety, pomimo włożonego wysiłku, czasem(często?) się to nie udaje. Typowe powody to nadmierne wydatki, korzystanie z długów, brak nawyku oszczędzania. Istnieją jednak inne przyczyny, nie związane bezpośrednio z pieniędzmi, które skutecznie przeszkadzają w budowaniu majątku.

Dawno temu opublikowałem listę tych powodów na portalu natemat.pl  Ta lista wywołała sporą dyskusję, więc przytoczę ja również dla Was. Ciekawe, co o tym sądzicie?

Oto niefinansowe powody, dla których nie będziesz bogaty:

 

1. Nie odważyłeś się podjąć decyzji.
– Ech, chciałbym jeszcze raz pojechać do Chin.
– A co, już raz byłeś?
– Nie, już raz chciałem…

Mniej więcej tak wygląda w praktyce nasz zapał do bogacenia się. Z jednej strony chcielibyśmy mieć więcej pieniędzy, a z drugiej nie robimy nic, by je zdobyć. Co więcej, uważamy, że bogacenie się jest czymś złym, a Ci, którzy świadomie budują własny majątek to złodzieje lub zepsuci materialiści. Efekt? Patrzymy z zazdrością na ludzi bogatych i czekamy apatycznie na cud, łudząc się, że los będzie dla nas łaskawy. Nic z tego. Tak to nie działa. Trzeba podjąć odważną, świadomą decyzję, przygotować solidny plan i zabrać się do roboty.

 

2. Nie podążasz za swoją pasją.
Najważniejszym elementem w budowaniu zamożności są nasze dochody. Nie lubisz własnej pracy? Nudzisz się w niej? Masz dosyć robienia tych samych rzeczy, bo ich po prostu nie cierpisz? Nie ma wyjścia – taką pracę musisz zmienić. Tak wiem, że to trudne, że jest wysokie bezrobocie, że na Twoje miejsce czeka dziesięciu chętnych, że musisz wykarmić rodzinę i spłacić kredyt. Ale wcześniej czy później taka zmiana jest konieczna. Bez niej jesteś na prostej drodze do frustracji. Będzie Ci coraz trudniej, zarobione pieniądze wydasz na odreagowanie stresu, będziesz pracować coraz gorzej, a w końcu i tak Cię wywalą. Jest tylko jeden sposób na osiąganie świetnych wyników i zarabianie dużych pieniędzy: praca z pasją.

 

3. Nie inwestujesz w siebie.
Żyjemy w świecie szybkiego rozwoju technologii, który sprawia, że nasze umiejętności i wiedza ulegają klasycznemu przeterminowaniu. Dlatego jeżeli nie dbasz o ciągłą edukację, nie rozwijasz się, nie przystosowujesz do zmian na rynku – drastycznie ograniczasz własne szanse na zdobycie większych pieniędzy. Bądź jednak bardzo świadomy: tu nie chodzi o kolejny skończony fakultet ani tym bardziej o doktorat z egzotycznej dziedziny. Liczą się tylko praktyczne umiejętności oraz wiedza, na które faktycznie jest popyt. Za rozwijanie wiedzy mało przydatnej dla innych rynek Cię nie wynagrodzi.

 

4. Marnujesz czas.
Czas to nasz najcenniejszy zasób, którego nie da się „zmagazynować”. Dlatego jego mądre wykorzystanie jest absolutnie kluczowe. Pracujesz i działasz bez planu dnia? Spędzasz długie godziny przed telewizorem? Grasz całymi wieczorami w gry komputerowe? A może z wypiekami na twarzy śledzisz znajomych na portalach społecznościowych? Cóż, zapewne zostaniesz ekspertem w temacie ulubionego serialu, zdobędziesz wirtualne trofeum w grze komputerowej, a może nawet zyskasz parę „lajków” pod Twoimi postami. Ale raczej nie poprawisz w ten sposób stanu własnego portfela.

Marnowanie czasu to również poświęcanie go na „bycie zajętym” – na wykonywanie mało znaczących i mało wartościowych czynności. W ten sposób można zaharować się na śmierć i nie zarobić ani grosza.

 

5. Uważasz, że inni zadbają o Twoje pieniądze.
W finansach osobistych wiedza to 20% sukcesu, cała reszta to zdrowy rozsądek. Być może nie znasz się na finansach, a Twoje wykształcenie i wiedza dotyczą zupełnie innej dziedziny. Jednak z całą pewnością masz głowę na karku i potrafisz pomyśleć zanim podejmiesz finansową decyzję. Nie licz na to, że ktoś Cię wyręczy. Twoim najważniejszym doradcą finansowym jest osoba, którą co rano oglądasz w lustrze. Nikt inny nie zadba o Twoje finanse lepiej od Ciebie, bo nikomu nie zależy na tym tak bardzo jak Tobie. Szukaj informacji, rozmawiaj z doradcami, zasięgaj porad – ale decyzje podejmuj samodzielnie.

A jakie jest Twoje zdanie? Zgadzasz się z tym? Może przychodzą Ci do głowy jeszcze inne „niefinansowe” powody, pozbawiające nas szans na wzbogacenie? Czekam na Twój komentarz i mam nadzieję, że żaden z powyższych powodów Cię nie dotyczy. 🙂

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze51 komentarzy

  1. coś w tym jest. Wiele rzeczy składa się na sytuację, w której się znajdujemy. Słuchanie niewłaściwych osób i ich rad, błędy w wychowaniu, presja otoczenia. Nie ma jednak wątpliwości, że poczucie spełnienia zawodowego i świadomości obranego celu życiowego są kluczowe dla kondycji naszego portfela.

  2. Absolutnie zgadzam się z każdym punktem tego zestawienia, nic dodać nic ująć, to jest podstawa aby coś zmieniać, może nie koniecznie trzeba zaraz rzucać pracę choć faktycznie może być frustrująca, można w niej być dla swojego „bezpieczeństwa finansowego”. Zawsze można wykorzystać czas po pracy po to by poprawiać swoje życie na lepsze pod względem dochodów.

    • Zdecydowanie trzeba rzucić pracę – może nie natychmiast. Ale na dłuższą metę – nie da się tak ciągnąć. Frustracja ma to do siebie że narasta, kumuluje się… Decyzja o porzuceniu pracy to jedna z lepszych jakie w życiu podjąłem – co nie znaczy że teraz kasa spada z nieba, ale robię to co było jest i będzie moją pasja. I jestem szczęśliwy – a kasa szczęścia nigdy nie zapewni

      • A ja bym apelował o spokój z rzucaniem pracy 😉 Może problemem nie jest praca a raczej nasz sposób pracowania, podejścia do tego. Proponuje zacząć od analizy problemu. Może to w nas jest „coś” a jako ludzie mamy zdolność spychania na zewnątrz problemu a nie szukania ze to może ja coś nie tak robię. Może pracy nie trzeba zmieniać a tylko doregulować siebie, postrzeganie pracy? 😉

        • doregulować siebie? a za jakie grzechy mamy to czynić, jeśli praca nas frustruje? od kilku lat walczę już z własną frustracją w miejscu pracy, i zmiany muszą być! nie zamierzam się do niczego doregulowywać. System, w którym funkcjonuję nie doregulowuje się do pracowników ani o centymetr, a w oczach pracowników byłoby to posunięcie oczekiwane. Niestety, wołanie na puszczy… a pracuję w sektorze publicznym, w instytucji, która powinna być drogowskazem dla pozytywnych zjawisk na rynku pracy. Niestety tak nie jest, bo czy kto widział, aby drogowskaz szedł drogą, którą wskazuje?! U nas frustratów jest na pęczki, ale niektórzy się doregulowują i odchodzą, słusznie! należy się ustawić w tej kolejce, a nie szukać winy w sobie, bo świat zewnętrzny jest w porządku, to tylko my musimy się bardziej omamić… Dziękuję za Pana jednostronne ujęcie tematu, skusiło mnie do zabrania głosu, głosu w walce o własne zdrowie psychiczne, o własny dobrostan, o poczucie odrobiny szacunku do tego, co się wykonuje, o poczucie własnej godności w miejscu pracy! Nie rzucisz takiej pracy, to cię udusi w białych rękawiczkach…

  3. Witaj,

    Dodam tylko tyle że bardzo często wydaje się nam że lepszej niż aktualnej pracy nie znajdę bo mieszkam w małym mieście, całkiem nieźle mi płacą ( sporo więcej niż moim znajomym) i na czas. Mimo wszystko robię coś czego nie lubię ale robię bo gdzie indziej? Długi czas tak myślałem ale pewnego dnia postanowiłem zaryzykować i okazało się że mam na tyle duże kwalifikacje że to nie było ani trudne ani długotrwałe a w końcu robię to co lubię i na lepszych warunkach. Wiele osób ma podobne podejście jak ja miałem.
    Warto zaryzykować i dzięki Twojemu blogowi to zrobiłem i było warto.
    Dzięki i pozdrawiam 🙂

    • „Dodam tylko tyle że bardzo często wydaje się nam że lepszej niż aktualnej pracy nie znajdę bo mieszkam w małym mieście” – Ja mieszkam w małym mieście, a moimi klientami są firmy, które są w różnych miejscach w Polsce. Internet, telefon pozwalają wykonywać coraz więcej prac na odległość.

  4. W zasadzie ten tytuł mówi o tym, że artykuł nie ma sensu 😉 Ok, ma, ale ja bym zmienił tytuł na: 5 niefinansowych powodów, dla których będziesz bogaty. Brzmi bardziej optymistycznie 🙂 Co do inwestowania w siebie ja bym dodał inwestowanie w kompetencje miękkie, które moim zdaniem są ważniejsze od wiedzy i umiejętności potrzebnych bezpośrednio w danej pracy. Świadomość swoich mocnych i słabych stron, wiara w siebie, wytrwałość, zarządzanie czasem – jeśli tego nie będzie, to dana osoba nie będzie zwiększać swoich umiejętności twardych. To swego rodzaju fundament.

  5. Spodobały mi się zwłaszcza dwa akapity:
    1. z naTemat: „Zbyt wielu z nas wydaje pieniądze, których nie ma, na rzeczy, których nie potrzebuje, by zaimponować ludziom, których nie lubi.” – pierwszy razy usłyszałem ten tekst w Fight Clubie z 1999r (genialny film swoją drogą): „We buy things we don’t need, with money we don’t have, to impress people we don’t like.” – piękny tekst, który prawdopodobnie odnosi się do każdego (do mnie też).
    2. „Marnowanie czasu to również poświęcanie go na ‚bycie zajętym’ – na wykonywanie mało znaczących i mało wartościowych czynności. W ten sposób można zaharować się na śmierć i nie zarobić ani grosza.” – również często zauważalne. Ile to mniej lub bardziej znajomych osób jest „ciągle zajęta”, ale jak się nad tym sekundę zastanowić to są to rzeczy które nie mają kompletnie żadnego pozytywnego wpływu na ich własne życie (sam też się czasem na tym łapię, ale mając tego świadomość, staram się to marnotrawienie czasu ograniczać).

  6. Witam wszystkich a w szczególności Ciebie Marcinie. Od dawna sporo czytam o finansach zarówno książek polskich jak i zagranicznych autorów ale tak naprawdę to dopiero po lekturze Twojej twórczości zabrałem się do solidnej i systematyczniej pracy nad swoimi finansami. Mam nadzieję że wytrwam w postanowieniach a do Twojej książki pewnie jeszcze nie raz wrócę. Pozdrawiam

  7. Gdyby ludzie mieli swoje własne plany na życie, to szybciej i więcej by robili pożytecznej roboty. Niestety mało kto używa mapy myśli i wypełnia dzień od rana po noc.
    Pzdr 🙂

  8. „Jest tylko jeden sposób na osiąganie świetnych wyników i zarabianie dużych pieniędzy: praca z pasją” – święte słowa! Połączenie pasji z pracą to chyba najlepsza metoda, aby nie popadać we frustracje i nie przeżywać co 3 lata „wypalenia” zawodowego 😉 Pozdrawiam

  9. 5/5…
    a w sumie to 2/5 🙂
    Decyzja podjęta, inwestycja w siebie poczyniona, praca z pasją jest 🙂
    Jeszcze tylko LEPSZE zarządzanie czasem i wyeliminowanie marnowania czasu (czas to aktywo, które nigdy nie wraca) i JESTEM BOGATA! ;D

  10. Zgadzam się z każdym punktem. Najważniejszy to ten związany z czasem. Każdy z nas powinien się zastanowić na co przeznacza swój czas, kto go od nas kupuje i za ile. Chodzisz od 9 do 18 do pracy za 5000zł miesiecznie? Znaczy to tyle, że miesiąc swojego czasu sprzedajesz komuś za 5000zł. Chcesz kupić auto za 20 000zł, musisz komuś sprzedać 4 miesiące swojego czasu. A teraz jak się zastanowisz i dobrze poszukasz to możesz kupić od kogoś innego jego czas za mniejsze pieniądze, żeby wykonał coś dla ciebie co możesz dalej odsprzedać z zyskiem. Jak się nad tym zastanowić to tak własnie działają globalne firmy zatrudniające ludzi w krajach gdzie ludzie sprzedają swój czas bardzo tanio.

    Warto do listy dopisać punkt związany z podejmowaniem działania. Podejmowanie jakiejś akcji zawsze wygrywa z myśleniem o niej.

  11. Marcin – jak zwykle trafiasz w punkt. Myślę, że wielu ludzi dokładnie z takich powodów ma problemy ze swoim budżetem domowy…

    Wczoraj wysłuchałem podcast u Michała Szafrańskiego w którym we dwóch opowiadaliście o wychodzeniu z zadłużenia – dodając teraz dzisiejszy wpis rysuje się szereg specyficznych zachowań które kształtuje w nas „współczesność” przez które wpadamy łatwo w sidła długu lub nigdy nie zostajemy bogaci…

  12. Cześć Marcinie,
    Z mojej strony zgodzę się, że droga do polepszenia bytu leży przede wszystkim w nas samych. Często mentalność powstrzymuje nas przed osiągnięciem dobrobytu, albo chociaż wyjściem z fatalnego stanu finansów.
    Ja to czasami nazywam brzydko „biedą umysłową” – wmawiamy sobie, że jesteśmy biedni i nic się nie da z tym zrobić. A potem taki ktoś idzie do supermarketu i jednorazowo wydaje 300 – 400 zł na artykuły, które przeje w tydzień. I będzie narzekać, że na nic więcej go nie stać.
    A czasami wystarczy nad tym popracować. Pozbyć się najpierw takich obciążeń, a potem przystąpić do działania, które jeszcze bardziej poprawi naszą sytuację. Albo oba te kroki na raz.

    Pozdrawiam, Bartek 🙂

  13. Zgadzam się, absolutnie! Znów mnie zmotywowałeś Marcinie 🙂 Przy okazji chciałabym poprosić o artykuł jak analizować swoje budżety domowe – nasz dzięki Tobie będzie miał już niedługo rok i na pewno niesie masę ważnych informacji, ale samej ciężko jest mi dojść do jakichś wniosków ;p

  14. Witam, w pełni zgadzam się z artykułem.
    Zawodowo jestem ekspertem branżowym, ciągle zdobywam nowe doświadczenia i wiedzę.
    Praca dla mnie jest na tylko ciekawa ze brakuje mi czasu na wszystko co chciałbym zrobić, napisać, zaprojektować.
    Telewizji nie ogląda, film może raz na jakiś czas – w sumie sypiam po 4-5 godzin dziennie. Miesiecznie wyzwania 2500 minut na cele zawodowe.
    A w weekendy wykładam na uczelni aby dzielić się zaraza studentów swoją pasją – nie z przyczyn finansowych a tylko chęci.
    Wyznaje zasadę ze kluczem do sukcesu jest specjalizacja zawodowa, dzięki niej nie ma ograniczeń finansowych a jedynie czasowe (pracuje po 16 godzin dziennie).

  15. Zdecydowanie podpisuję się pod każdym punktem.
    Jeszcze do marnowania czasu dodałabym – zwlekanie z czasem! Jako studentka widzę, jak sporo moich znajomych traci mnóstwo pieniędzy na głupoty albo marnuje czas w internecie zamiast pójść do fajnej dobrej pracy po godzinach. Na prawde niewielu z moich znajomych łazi po klubach albo wydaje wszystko na piwo – mimo to są bez grosza i ciągle od kogoś pożyczają. Wiem,że studia to taki wyjątkowy czas,kiedy można robić wszystko,poznawać ludzi,rozwijać się i żyć bez ograniczeń, ale z tego co widzę, studenci nie korzystają z tych dobrodziejstw. Skoro i tak tego nie robią, to czemu nie pójść do pracy i nie odłożyć kilku złotych na życie? Ja przed studiami zaczęłam pracować i to w baaaaardzo różnych miejscach i nie żałuję tamtej decyzji. Nauczyło mnie to życia i pokazało mi, czego naprawdę chcę od wymarzonej pracy.

    Pozdrawiam Cię Marcinie i wszystkich Twoich Czytelników 😉

  16. 1. Oszczędności są, ale trochę bez planu i bez pomysłu… Nad tym punktem na pewno trzeba popracować.
    2. Do mojej pracy po wychowawczym nie wrócę. Jeszcze nie wiem, co będę robić, ale na pewno nie będzie to praca u ludzi, którzy uważają pracowników za swoją własność, a chamstwo uzasadniają tekstem: „Pracownika trzeba od czasu do czasu zmieszać z błotem, żeby wiedział, gdzie jest jego miejsce”.
    3. Możliwości aktualnie jest wiele. Tona książek, mnóstwo kursów internetowych. Ja postanowiłam zainwestować w statystykę, analizę danych, podstawy programowania – mam nadzieję, że się zwróci.
    4. I tu jest najgorszy problem. Jak już nauczę się zarządzać lepiej czasem, to może wreszcie zacznę osiągać jakieś bardziej realne sukcesy. Bo na razie mój blog dopiero startuje, a kursy robię resztkami motywacji 😉
    5. W rodzinie dzielimy się obowiązkami – oszczędnościami rewelacyjnie zarządza mąż, za to ja staram się racjonalizować wydatki. Jak na razie współpraca działa bardzo dobrze.

  17. Kompletna lista! Moim skromnym zdaniem dodałbym jedyni, że te powody trzeba rozpatrywać łącznie, tzn. sama zmiana pracy nie pomoże, jeśli nie zmienię myślenia i nadal będę tracił czas, itd. Pozdrawiam

  18. Świetny wpis. Warto jeszcze wspomnieć o systematyczności działania. Bez systematycznej, codziennej pracy nic nie uda się na dłużą metę utrzymać i prowadzić. Przykładem jest choćby blog Marcina:)

  19. Podpisuje się pod kaźdym punktem ktory wymieniłeś. Marnowanie czasu to chyba to z czym z pewnością muszę sobie poradzić bo z reszta jakos sie udaje. Czytam Cię Marcinie i zawsze mnie czymś „zarazisz”. Dziekuję i pozdrawiam.

  20. Punkt 4, a zwłaszcza ostatni akapit dla rodziców z małymi dziećmi. Pocieszam się tylko, że w ten sposób dokładam cegiełkę do ich rozwoju 🙂 A tak poza tym jestem zdania, iż pewne rzeczy niezarobkowe są równie ważne co te, z których żyjemy. Z życia też trzeba korzystać 🙂

  21. Myślę, że oprócz 2 wszystko jest sensowne. Ale punkt 2 jest ciut zbyt wyidealizowany. Myślę, że można poprawić swoją sytuację zawodową nawet bez perspektyw na lepszą posadę. Być może nie da się wykreślić wszystkich punktów ze swojej listy, ale stosowanie pozostałych 4 (czy ile nam sytuacja pozwala) doprowadzi w dłuższym okresie do sytuacji, że i punkt 2 stanie się możliwy.

  22. Ja bym dodał jeszcze „chęć zaistnienia” w świecie. Mam tu na myśli presję na to, że coraz więcej ludzi prowadzi swego rodzaju wyścig z rodziną, ze znajomymi, z kolegami z pracy na najlepszy produkt. Pogoń za nowym telewizorem, komórką, samochodem czy wakacjami w egzotycznym miejscu tylko napędza konsumpcję. Co w rezultacie sprawia, że wydają coraz więcej pieniędzy zamiast oszczędzać.

  23. Marcin, gratuluję artykułu. Jeśli coś bym zmienił – to tylko tytuł.
    Bycie bogatym – nie wiem czy to jest najlepszy cel w życiu. Czy może chodzi o spełnianie marzeń, szczęście, satysfakcję itp.?
    Wiele badań pokazuje, że osoby bogaty wcale nie są szczęśliwsze niż te, które mają mniej.
    Dlatego bogactwo jako cel ładnie wygląda marketingowo, ale jest fałszywym celem. Tym bardziej, że nie ma obiektywnej miary kiedy będę bogaty. Jak mam 1000 zł to chce mieć 50K, a potem 100, 200, 500 itd. Zawsze bogaty jest ten kto ma więcej od nas. Gonitwa bez sensu.
    Pozdr Jarek

  24. Zdecydowanie zgadzam się z punktem 4 – marnowanie czasu jest jak choroba w którą można popaść i ciężko się z niej wyleczyć. Motywacja często nas opuszcza a jedyną formą „rozrywki” jest telewizja lub komputer.

  25. Jak umiesz liczyć licz na siebie, zgadzam się można wiele osiągnąć wyruszając na otwarte wody oceanu ale trzeba pamiętać że na tym oceanie są duże zagrożenia, raz mnie już rekiny pogryzły(to tak a pro po biznesu który prowadziłem ale nie poddawać się i do przodu).

  26. To ja tylko do pkt.4 dodam cytat, mój ulubiony ostatnio:

    „Każdego dnia dostajesz od życia 1 440 minut. Wykorzystaj je, niewykorzystane nie przechodzą na następny dzień”

  27. Ja bym jeszcze dodała jeden punkt: Ludzie, którymi się otaczasz, ponieważ mogą mieć bardzo duży wpływ na nasze decyzje i działania.
    W niektórych sytuacjach nie mamy wyboru – rodzina czy ludzie, z którymi pracujemy (no chyba, że rzucimy pracę). Jednak nawet i tu mamy wpływ na to, jak wyglądają relacje. Ważne, by nie dać podcinać sobie skrzydeł i realizować obrany sobie cel, nawet jeśli, inni wokół nie są przekonani, co do jego słuszności. W końcu dbałość o własne finanse jest ważna, a ci którzy tego nie rozumieją, kiedyś, jak już będziesz bogaty, będą zazdrościć ;-).
    Drugim aspektem jest, grono znajomych. Tutaj już mamy większy wpływ, z kim utrzymujemy relacje i na jakim stopniu zaangażowania. Należy odciąć się od pijawek energetycznych 🙂 i otaczać się ludźmi, którym też się chce (cokolwiek, ale z zaangażowaniem), którzy mają pasje i pozytywne nastawienie do życia, bo to jest bardzo motywujące. I oczywiście idealnie byłoby otaczać się tylko ludźmi, na których zawsze możemy liczyć, bo wsparcie w chwilach trudnych jest nie do przecenienia.
    Dobra, ale nie siejmy już idyllicznych wizji, tylko po prostu zwróćmy uwagę, czy przypadkiem brak działania nie jest wynikiem demotywacji przez osoby, z którymi spędzamy czas na co dzień.

    • W samo sedno! 🙂 Stado zawsze dąży do zrównania wszystkich członków. Zauważ, że „z kim przystajesz, taki się stajesz”. Nasze stada ludzkie mają to do siebie, że skutecznie wyciągają za uszy tych na końcu stawki, tak, żeby zrównali się z resztą (co robi szkoła?), ale także łapią za nogi i ściągają w dół tych, którzy chcą się za bardzo wybić 🙂 Konformizm pełną gębą.

  28. Bzdura z tą pracą. Pracuję z pasją, zaangażowaniem, jestem rewelacyjna w tym co robię (nie moja opinia), kocham to co robię. No i na swoje nieszczęście założyłam swoją działalność. I co? I muszę szukać wyjścia ze spirali długów. I nie żyję ponad stan. Nie jeżdżę na wakacje, nie kupuję ciuchów, w dodatku staram się żyć uczciwie, pogodnie, życzliwie dla innych. Odważyłam się podjąć decyzję o „pójściu na swoje”, zamiast robić za minimalną, albo obrót, pasja, inwestycja w siebie (na tyle na ile mogę, nie jest to tanie momentami), ok, marnuję nieco czasu czasem, co do dbania o swoje finanse to uczę się i uczę… Są ludzie, którzy mają dobry start i są tacy co się dobrze „wstrzelili” w swoim środowisku i branży. Albo się jest urzędnikiem, albo korposzczurem. Ja w ciężką, uczciwą pracę już nie wierzę.

    • Agata, to przykre, ale nie każdy może zostać przedsiębiorcą. Nie w każdej branży da się też zarobić. Istnieje co najmniej 20 praw marketingu, które są kluczowe aby biznes wypalił.

      Piszę to z własnego doświadczenia, ponieważ ja założyłem firmę w 2006 r., przez dwa lata szło mi świetnie, po czym… przyszedł „kryzys” i sam wpadłem w spiralę zadłużenia. Bardzo długo zajęło mi wychodzenie z tarapatów i odbudowywanie mojego biznesu. Mnie się udało, wielu moim kolegom nie.

      Czasami trzeba podjąć decyzję czy walczysz dalej bo wiesz dlaczego to robisz i wierzysz w sukces (ale przede wszystkim masz zasoby i plan działania) albo sorry ale przyznajesz się do porażki i zmieniasz plan/biznes/siebie…

  29. W prawdzie wpis powstał pół roku temu, ale skoro go reklamujesz na TT to dorzucę jeszcze coś od siebie 🙂

    Mianowicie uważam, że bardzo ważnym czynnikiem hamującym jest niska samoocena. Znam wiele osób, które mają predyspozycje, wiedzę i narzędzia do osiągania dobrych wyników na polu zawodowym, sportowym czy nawet politycznym, ale ze względu na niską samoocenę nie są liderami, mimo że mają wszystko co jest do tego potrzebne. Dlatego też uważam, że lepiej mieć przeszacować swoje możliwości i spróbować czegoś nowego, niż nie doszacować i zakopać talent.

    • Święte słowa. 😀 Starając się spojrzeć na siebie obiektywnie wiem, że kilka szans w życiu ominąłem, bo nie wierzyłem, że uda mi się zrealizować zamierzone cele. WIem, że mogło być lepiej, można było zajść dalej. Dlatego ciągle próbuję. Zobaczymy co z tego wyjdzie.
      A wszystkim do siebie podobnym życzę nieco więcej tupetu, stawiania na swoim i odwagi- to może się tylko opłacić.

  30. Generalnie zgadzam się w 100%, ale moim zdaniem brakuje tu kluczowego punktu:

    pkt. 6. Znajdź swoje „Dlaczego”.
    Jeśli nie znamy powodu, dla którego chcemy być bogaci (czy tam choćby mieć chociaż trochę więcej pieniędzy) to ich nie zdobędziemy. To jedno z najważniejszych pytań dotyczących każdej dziedziny naszego życia i każdego celu, który zechcemy osiągnąć.

    Jeśli znajdziesz dobry powód żeby coś osiągnąć to chociażby waliły się mury ten cel zrealizujesz. Pozdrawiam, Teo 🙂

  31. Cóż, na pewno coś w tym jest chociaż nie mogę powiedzieć żebym się zgadzał. Od wczoraj myślę o tym artykule, szczególnie o punkcie nr 2. Ja w swoim życiu nie podążam za swoją pasją- nie zawodowo. Po części punkt ten bazuje na przekonaniu, że zawsze ze swojej pasji i hobby można uczynić swój zawód. Tymczasem wiele osób może się srogo rozczarować, bo zawsze dobrze jest tam, gdzie nas nie ma, a bywa czasem i tak, że zrobienie ze swojej pasji pracę zamienia pasję właśnie w pracę i nic więcej. Może są osoby, którym się to udaje, ale nie sądzę by była to sytuacja częsta, a już na pewno o to trudniej gdy chcemy to powiązać z dużymi zarobkami.
    Może moje zdanie wynika po części z tego, że jestem raczej osobą pesymistyczną, jednak w moim życiu udało się znaleźć pracę, która jest ok- jest stresująca, odpowiedzialna, ale daje możliwość rozwoju i dużo satysfakcji w gruncie rzeczy. Ale czy to jest moje hobby? Moją pasją są przyjaciele i rodzina, rzeczy które robię w wolnym czasie. Dzięki pracy, którą wykonuję mam na to czas i z tego się cieszę. Do pierwszego mi nie brakuje, na małe marzenia wystarcza, na te większe muszę trochę dłużej popracować. Bogactwo to nie jest, ale biedy nie klepię.
    W ostatecznym rozrachunku uważam się za człowieka szczęśliwego. Wiem, że jeszcze dużo jest do zrobienia, ale cieszę się, że nawet bez „bogactwa” jestem człowiekiem spełnionym.
    Ktoś może powiedzieć, że to usprawiedliwianie się i brak ambicji, pewien życiowy minimalizm. Na szczęście każdy z nas jest inny i każdemu czego innego w życiu potrzeba. Robię co mogę by zachować w życiu odpowiednie proporcję i dany czas rozłożyć pomiędzy ważne w nim rzeczy tak, by nic na tym nie ucierpiało. Jeśli tak nie zbuduję fortuny- nic nie szkodzi. Ale jeśli za 15 lat moje dziecko powie, że nie miałem dla niego czasu- to będzie porażka.
    Życzę Wam zatem w życiu przede wszystkim spełnienia, nie ważne w jakiej formie ono przyjdzie, ale żeby przy okazji towarzyszyło Wam i ludziom w Waszym otoczeniu szczęście.

    pozdrawiam
    Mateusz

  32. Marcin!
    Cenię Twoje artykuły i rzadko mam coś do dodania. Tu jednak, w bardzo skróconej formie, dodam że najistotniejszy, moim zdaniem, niefinansowy powód, braku bogactwa to… brak gotowości. Świadomość, że nie zasługujemy na bycie bogatym. Za tym przeświadczeniem kryją się przekonania. Na swój temat, na temat bogatych, te które ograniczają.
    Jest to temat na więcej niż książkę, bo przecież dotyka kwestii, które determinują bycie w ogóle.

    To tak w skrócie. Z serdecznym pozdrowieniem

    A.

  33. Hej Marcin,

    Dzieki za wpis. Mam jedna uwage krytyczna.
    W polskiej finansowej blogosferze bardzo duzo miejsca poswieca sie szeroko pojetemu “motywowaniu do dzialania, do zmian”.
    Nie ma osob, ktore chcialby wziac na siebie ryzyko proponowania gotowych rozwiazan.
    I nie mowie tu o takich prostych schematach jak “wydawaj mniej niz zarabiasz , oszczedzaj 10% pensji itp.”.
    Moze jestem odosobiony ale brakuje mi kogos, kto podsunalby rozwiazania dla 30-sto, 40-sto, 50-cio latka jak np. wybor konkretnego IKE, alokacja srodkow w ramach portfela IKZE itp.

    Sam wybralem IKZE w NN Investment, kolejny rok staram sie wykorzystac limit wplat na IKZE ale brakuje mi wiedzy zeby moc alokowac srodki w obrebie funduszy.

    Pozdrawiam
    Dominik

  34. Cześć Marcin,ie Wpis pierwsza klasa, chyba nie oświecisz nim stałych czytelników bloga, jednak dobrze że wrzucasz go ponownie (widziałem go już na natemat jakiś czas temu).

    Mam do ciebie pytanie z innej beczki. Masz świetną dykcję w podcastach którą pozazdroszczą tobie niejedni prezenterzy i inni blogerzy zajmujący się podcastami. Zastanawiałeś się żeby stworzyć Audiobooka z tematyką finansów dla każdego? Albo megapodcast w formie audiobooka (na przykład 10 części wydawanych co tydzień). Byłbym pierwszy który kupi taki materiał 🙂

Odpowiedz