Twój najważniejszy cel finansowy

22

Człowiek bez celu jest jak okręt bez steru[1] – to powiedzenie świetnie ilustruje rolę konkretnych, jasno zdefiniowanych i realistycznych celów finansowych. Bez nich będziesz próbował przeróżnych metod aby poprawić stan własnych finansów, ale efekty będą marne. Wziąć kredyt? Zainwestować w fundusze? A może lepiej kupić złoto? Co warto wiedzieć, zanim odpowiesz sobie na te pytania?

 

Kiedy pieniądze stają się ważne?

Ania i Łukasz – to para dobrze zarabiających menedżerów z warszawskiego Ursynowa. Mają po trzydzieści kilka lat i dwójkę dzieci: 9-letniego Adama oraz 7-letnią Zosię. W 2008 roku kupili 70 – metrowe mieszkanie na kredyt, które bardzo ładnie urządzili.  Choć metro mają „pod nosem” jeżdżą do pracy dwoma samochodami, by sprawniej odbierać dzieci ze szkoły. W lipcu Łukasz kupił na kredyt motocykl. Od kilku lat szukał ciekawej pasji, a po jeździe próbnej BMW F700 GS nie miał żadnych wątpliwości, że to jest to. Pogoda w sierpniu była wyśmienita – przejechał ponad 2000 km i sądząc po jego barwnych opowieściach, to chyba naprawdę go kręci. Pod koniec września planował wypad z kolegami do południowych Włoch, niestety nie pojechał… Od kilku miesięcy czuł się zmęczony, był jednak pewny, że to przepracowanie.  Od czasu do czasu pojawiało się drętwienie nóg i zaczął pogarszać się wzrok. Pierwszy raz do lekarza Łukasz zgłosił się na początku września. Po kilku badaniach usłyszał, że prawdopodobnie ma stwardnienie rozsiane.

Wiadomość wstrząsnęła Łukaszem i skrajnie zaniepokoiła Anię. Choć teraz czuje się dobrze, a diagnoza nie została w stu procentach potwierdzona, jego sposób patrzenia na świat drastycznie się zmienił. Zaczął zadawać sobie pytania, o których dawniej nawet nie myślał: Skąd wziąć pieniądze na leczenie? Jak Ania sobie poradzi, jeżeli mnie kiedyś zabraknie? Co będzie z dziećmi? Przez 14 lat od podjęcia pracy nie odłożyli ani grosza, bo wszystko poszło na urządzenie mieszkania oraz bieżące wydatki. Nie mają polisy na życie, bo nigdy nie było na to czasu. Mocno ciążą im 2 kredyty (hipoteczny i na motocykl), a budżet spina się ledwo, ledwo. Po raz pierwszy od wielu lat, zaczęli poważnie martwić się o pieniądze…

 

Jaki jest najważniejszy cel?

Z pieniędzmi bywa podobnie jak ze zdrowiem: nie doceniamy ich faktycznego znaczenia, dopóki nie zacznie nam ich brakować. Gromadzenie pieniędzy często kojarzy się z czymś negatywnym. O ludziach budujących własny majątek mówimy, że są chciwi, skąpi, zachłanni, że poświęcają życie mamonie. Tymczasem prawda zazwyczaj jest inna: oni biorą odpowiedzialność za własne życie oraz za bezpieczeństwo swojej rodziny. Nie chcą liczyć na decyzje polityków w sprawie OFE, żyć w uzależnieniu od nastroju swoich szefów, a na emeryturze prosić o pomoc własne dzieci. Wiedzą, że stać ich na więcej.

W zdrowym podejściu do pieniędzy nie chodzi o bogacenie się po to, aby posiadać jak najwięcej. Taki cel nie ma sensu, bo nigdy nie dotrzemy do kwoty, która będzie wystarczająco wysoka. Tu chodzi o coś innego: o mądre gospodarowanie środkami, które pomoże nam w dobrym, szczęśliwym życiu. Tak właśnie postrzegam rolę pieniędzy i z tej perspektywy piszę tego bloga. Skoro tak, to jaki jest pierwszy i najważniejszy cel finansowy? Oto on:

Zapewnić finansowe bezpieczeństwo sobie i swojej rodzinie.

Co to konkretnie oznacza? Brak drenujących portfel długów, odłożony fundusz bezpieczeństwa, regularne oszczędzanie z myślą o najważniejszych celach. Wiem, że brzmi to ogólnie, jednak da się przełożyć na zestaw konkretnych, mierzalnych i gotowych do wdrożenia kroków. Oto one w kolejności, w jakiej powinny być realizowane:

Krok 1: Poznaj wartość swojego majątku.

Krok 2: Przygotuj domowy budżet.

Krok 3: Odłóż 2 000 zł.

Krok 4: Zaatakuj dług.

Krok 5: Zbuduj fundusz bezpieczeństwa.

Krok 6: Zafunduj sobie nagrodę.

Krok 7: Otwórz konto emerytalne.

Krok 8: Przygotuj środki na studia dzieci.

Krok 9: Nadpłać kredyt hipoteczny.

Krok 10: Przeznacz nadwyżki na trzy ważne cele.

Poniżej znajdziesz opis każdego z tych kroków:

Krok 1: Określ punkt startu.

Wiele osób zupełnie nie zdaje sobie sprawy ile naprawdę wynosi ich majątek. Niejednokrotnie wydaje się im, że są bogatsi, niż w rzeczywistości. Mylą bogactwo z otrzymywaną pensją, posiadanym mieszkaniem i samochodem, a całkowicie zapominają  o kredytach i pożyczkach. Jak policzyć tzw. wartość majątku netto? Wyobraź sobie, że musisz wyjechać na drugi koniec świata. Masz miesiąc na sprzedanie mieszkania, samochodu i wszystkiego co posiadasz. Nie ma znaczenia, za ile to wszystko kupiłeś, liczy się tylko dzisiejsza rynkowa cena. Z otrzymanych w ten sposób środków spłacasz kredyt hipoteczny oraz wszelkie inne pożyczki i długi. Ile zostanie w Twojej kieszeni? Weź kartkę papieru i zrób takie obliczenia. To jest prawdziwa wartość majątku, jaki zgromadziłeś przez wszystkie lata swojej ciężkiej pracy. Jak długo uda Ci się za to przeżyć?

Krok 2: Przygotuj domowy budżet.

Znasz już prawdziwą wartość swojego majątku? Czas zatem przejąć pełną kontrolę nad pieniędzmi. Budżet to najprostsze, najbardziej skuteczne i… najrzadziej stosowane narzędzie pomagające w realizacji finansowych celów. Dlaczego? Bo jego przygotowanie wymaga wysiłku, a za tym raczej nie przepadamy. Zasada tworzenia domowego budżetu jest prosta: przed rozpoczęciem miesiąca przydzielasz na kartce papieru konkretne zadanie każdej złotówce, którą otrzymasz w formie zarobków i z innych źródeł. Najpierw planujesz potrzeby, następnie oszczędności i inwestycje, a na samym końcu zachcianki i przyjemności. Jak to u Ciebie wygląda? Bogacisz się, czy biedniejesz? Bez budżetu masa pieniędzy przeleci Ci przez palce i nawet nie zauważysz, gdzie się rozeszły. Będziesz wydawał kasę na różne zachcianki i impulsywne zakupy, a na oszczędności zawsze zabraknie. Bez budżetu będziesz stać w miejscu, albo Twój majątek będzie rósł bardzo, bardzo, bardzo powoli.

Krok 3: Odłóż 2 000 zł.

Według licznych badań ponad połowa Polaków żyje od wypłaty do wypłaty i nie ma żadnych oszczędności. Natomiast w grupie oszczędzających duża część odkłada pieniądze tylko po to, by za chwilę je wydać (na większy samochód, remont mieszkania czy urlop). Tymczasem w życiu zdarzają się sytuacje, które potrafią nieźle uderzyć po kieszeni: awaria samochodu, zbita szyba, zepsuta pralka, itp. Te 2000 zł ma stanowić Twoją pierwszą linię obrony. Dzięki niej w nagłych wypadkach nie będziesz musiał sięgać po drogie pożyczki, które trzeba spłacać jeszcze przez wiele miesięcy po usunięciu awarii.   Odłóż 2000 zł, wpłać na osobne konto oszczędnościowe i sięgaj po nie jedynie w awaryjnych sytuacjach.

Krok 4: Zaatakuj dług.

Kredyty konsumpcyjne, pożyczki na dowód, chwilówki, zadłużenie na kartach kredytowych, kredyty samochodowe – to największy wróg w drodze do zbudowania finansowego bezpieczeństwa. Nic tak skutecznie nie drenuje portfela, jak one. Dodatkowo wprowadzają do naszego życia ogromne ryzyko, z którego zazwyczaj nie zdajemy sobie sprawy. Jest dużo lepszy, skuteczniejszy, bezpieczniejszy i tańszy sposób na kupowanie rzeczy: odkładanie pieniędzy. Trudne? Być może, ale sensowne. Zawsze gdy zaciągamy kredyt robimy optymistyczne założenia, że nadal będziemy zarabiać i jakoś to wszystko spłacimy. Jednak życie toczy się swoim rytmem i na pewno zaskoczy nie jedną trudną sytuacją. Sprawdź ten link: http://www.big.pl/infodlug. Ponad 2 miliony Polaków zalega ze spłatą 39 miliardów złotych. Jestem przekonany, że każdy z nich zadłużał się z przekonaniem, że bez problemu wszystko spłaci. Ale dług to dług i zawsze wnosi do życia ryzyko.  Włącz telewizor i przez jeden dzień policz, jak wiele jest reklam pożyczek i kredytów. W ubiegły weekend sam chciałem to sprawdzić i tylko przez dwie godziny naliczyłem ich osiem. Wszystkie krzyczą do nas: Nie czekaj na spełnienie marzeń! Kup teraz! Zrób wymarzony remont! Zapewnij sobie bezpieczną gotówkę pod ręką!…Brakuje jednak drugiej części historii: „…a potem przez wiele miesięcy haruj w pocie czoła, aby zapłacić odsetki”. Jedyny rodzaj kredytów, które mają jako taki sens, to kredyty hipoteczne. O nich napiszę w kroku nr 9. Na tym etapie całkowicie skoncentruj się na tym, by pozbyć się absolutnie wszystkich kredytów, poza hipotecznym. Jeśli ja Cię nie przekonuję, sprawdź co na ten temat mówi najbardziej znany inwestor giełdowy, miliarder Warren Buffet:

„00:23 …Nigdy nie powinineś być dłużny pieniędzy, których nie będziesz mógł spłacić. Co do zasady jestem przeciwnikiem długów. Uważam, że przeciętny człowiek miałby znacznie szczęśliwsze życie gdyby unikał długów. Z całą pewnością unikaj zadłużenia na kartach kredytowych. Nie ma najmniejszego powodu aby płacić 18% odsetek za pożyczone pieniądze. Ja nie potrafiłbym się bogacić płacąc 18% odsetek, to w jaki sposób zwykli ludzie mieliby to umieć? Zatem: Unikaj długów…00:45”

Krok 5: Zbuduj fundusz bezpieczeństwa.

Po spłaceniu długów konsumenckich czas na uzupełnienie kroku nr 3 o dodatkowe środki. Łącznie powinieneś odłożyć kwotę równą Twoim 6-miesięcznym wydatkom. Po co? Abyś mógł bez większych problemów przejść przez sytuacje takie jak: utrata pracy, całkowite rozbicie samochodu, poważniejsza choroba związana z dużymi kosztami, itp. Sam jesteś w stanie wyobrazić sobie wiele innych okoliczności, w których taki fundusz będzie niezwykle przydatny. To spora kwota. Co z nią zrobić? Ulokować w taki sposób, abyś mógł z niej łatwo skorzystać w razie potrzeby. W grę wchodzą: konto oszczędnościowe, detaliczne obligacje skarbowe (www.obligacjeskarbowe.pl) lub fundusz rynku pieniężnego. To nie może być żadna agresywna inwestycja – nie taki jest cel.

Krok 6: Zafunduj sobie nagrodę.

Gdy masz już za sobą 5 wcześniejszych kroków, osiągnąłeś naprawdę wiele. Znasz wartość swojego majątku, masz pełną kontrolę nad pieniędzmi, pozbyłeś się długów drenujących Twój portfel i zbudowałeś pokaźny fundusz bezpieczeństwa. Po tym wysiłku czas na coś przyjemnego! Odłóż pieniądze na fajną wycieczkę, odpocznij, naładuj baterie i przekonaj się na własnej skórze, jak dobrze jest wypoczywać za własne (a nie cudze) pieniądze.

Krok 7: Otwórz konto emerytalne.

Jesteś w stanie przeżyć za 1/3 wypłaty? Ja nie. A na emeryturze nie będzie wyjścia. Jeśli sam o to nie zadbasz, nikt tego za Ciebie nie zrobi. Nie licz na ZUS czy OFE. Jakieś 30% pensji, to wszystko, na co możesz liczyć. A może uważasz, że dzieci pomogą? Powodzenia! Gdy Ty przejdziesz na emeryturę, one będą właśnie budować własne życie. Pojawią się wydatki na ślub, na opiekę dla Twoich wnuczków, na urządzenie nowego mieszkania, na kredyt hipoteczny…  a na głowie wiele innych zmartwień. Naprawdę chcesz się dokładać z własnymi problemami? To bez sensu. Po prostu zacznij regularnie oszczędzać – im wcześniej, tym lepiej. Wiem, że przed 40-tką emerytura to temat odległy. Ale jeżeli nic w tej sprawie nie robisz, jesteś jak gość spadający z 10 piętra. Gdy spytasz go jak się czuje na wysokości 2 piętra, odpowie że świetnie. Ale to dobre samopoczucie za chwilę drastycznie się skończy… Jak odkładać na emeryturę? Po prostu regularnie co miesiąc inwestować. Może to mało spektakularne, ale niesamowicie skuteczne. Robię tak od 6 lat i jestem bardzo zadowolony, bez względu na sytuację na giełdach. Najlepiej w ramch IKE, aby skorzystać ze zwolnienia z podatku Belki. I jeszcze bardzo ważna rzecz: nie pakuj się w drogie, skomplikowane produkty. Szczególnie niektóre polisy inwestycyjne naszpikowane są opłatami. Przeczytaj z uwagą TLiO – czyli Tabelę Limitów i Opłat. Zrozumiesz, co mam na myśli.

Krok 8: Przygotuj środki na studia dzieci.

Publiczne uczelnie są darmowe, jednak studia i tak sporo kosztują. Obliczyłem, że na 5 lat studiów dla moich dziewczynek (obecnie 8 i 5 lat) będę potrzebował równowartość 60 000 złotych „na głowę”. Dlatego co miesiąc odkładam w funduszach konkretne kwoty: 350 zł dla starszej Julki i 300 zł dla Gabrysi. Edukację będą miały sfinansowaną. A jak nie pójdą na studia, to będą mogły wykorzystać te środki na inne cele: na start własnego biznesu czy rozwijanie pasji. (Najlepiej na rozwijanie pasji w formie biznesu 😉

Krok 9: Nadpłać kredyt hipoteczny.

Obecne ceny mieszkań, nawet po kilku latach zastoju na rynku nieruchomości, są na tyle wysokie, że trudno jest kupić coś bez kredytu. Ze wszystkich form osobistego zadłużania się, jedynie kredyt hipoteczny ma jakiś sens. Dlaczego tak sądzę? Ponieważ środki z kredytu hipotecznego przeznaczamy nie na bezmyślną konsumpcję, tylko na zakup aktywa, którego wartość z upływem czasu ma szansę rosnąć. Wiem, wiem, przez ostatnie kilka lat ceny spadały, itp. Osobiście uważam, że przestrzeń do dalszych spadków jest już niewielka, a w dłuższym terminie wzrost cen w tempie zbliżonym do wzrostu PKB jest bardzo prawdopodobny. Bez względu na to – kredyt hipoteczny to także dług, który drenuje Twój portfel. Jeżeli spłacasz taki kredyt od kilku lat, sprawdź ile pieniędzy przekazałeś na spłaty do banku, a o ile zmalał Twój dług. Choć oprocentowanie kredytów hipotecznych jest niskie, to sumy spłacanych odsetek ogromne. Dlatego gdy zbudowałeś fundusz bezpieczeństwa, odkładasz na emeryturę oraz edukację dzieci, a w budżecie masz jeszcze nadwyżki – to w kolejnym kroku nadpłacaj kredyt hipoteczny. Dorzuć przynajmniej jedną dodatkową ratę w roku. Naprawdę nie ma sensu żyć z tym ciężarem przez 20-30 lat!

Krok 10: Przeznacz nadwyżki na trzy ważne cele.

Jakie to cele? Zawarte są w podtytule bloga:

  • Ciesz się życiem
  • Mądrze inwestuj
  • Pomagaj innym

Od kilku lat stosuję powyższy plan i jestem bardzo zadowolony z efektów. Opiera się on na bardzo popularnej i skutecznej metodzie „małych kroków”, którą na własne potrzeby dostosowałem nieco do naszych lokalnych warunków. W Stanach Zjednoczonych z ogromnym sukcesem promuje ją m.in. Dave Ramsey (http://www.daveramsey.com/home/), który wyprowadził z długów miliony Amerykanów.

Takie konsekwentne stosowanie prostych, opartych na zdrowym rozsądku reguł, wywiera bardzo pozytywny wpływ na finanse osobiste mojej rodziny. Dlatego z pełnym przekonaniem mogę polecić Ci tych 10 kroków.

Na koniec mam jeszcze prośbę do Ciebie. Zależy mi bardzo na promocji tego bloga, więc jeśli uważasz zawarte tu treści za wartościowe, poleć go proszę swoim znajomym i polub tę stronę na Facebooku. Dzięki temu będę mógł dotrzeć do szerszego grona odbiorców, którzy chcą zadbać o swoje finanse osobiste. Dziękuję Ci!


[1] Thomas Carlyle (1795 – 1881) szkocki pisarz społeczny, historyk i filozof.

Podobają Ci się artykuły na blogu?


Dołącz do ponad 8 337 osób, które otrzymują newsletter i korzystają z przygotowanych przeze mnie bezpłatnych narzędzi pomagających w skutecznym dbaniu o finanse.
KLIKNIJ W PONIŻSZY PRZYCISK.

Komentarze22 komentarze

  1. Zgadzam się ,że cel w oszczędzaniu jest bardzo istotny. Na początku jest łatwo – spłacić kredyty, zapewnić sobie „fundusz rezerwowy”. Potem przychodzi zwątpienie – po co mam odkładać przyjemności na później skoro mam pieniądze w ręku – wtedy trzeba sobie przemyśleć co chcemy robić za lat dwadzieścia czy trzydzieści.
    Ja myśląc o przyszłości nie widzę siebie na emeryturze…za bardzo mi się podoba to,co robię ,a wiek nie jest przeszkodą w moim zawodzie – jest nawet atutem w związku z akumulowanym doświadczeniem. Nie bardzo mi się jednak uśmiecha pracować całe życie jak dotychczas (po 10-12h) więc moim życiowym celem jest wygasić po 55 roku życia aktywność zawodową do 4h dziennie. W ten sposób odkładam nie na życie jako emeryturze, ale przyszłe zachcianki, na które będę miał ochotę. W ten sposób planuje robić, to co mi się podoba, ale nie być zakładnikiem życia „od pierwszego do pierwszego”. I nie musieć pracować cały dzień „bo nie starcza na wszystko”
    Moją radą do tego co napisałeś Marcin – i z czym się w większości zgadzam ,jest nie rezygnować z nagradzania siebie tu i teraz (czyli twój punkt dziesiąty). To nam da siłę aby jednak odkładać coś na później,nie zniechęcać się po kilku miesięcy patrzenia na dodatnie saldo na koncie. Być może odkładam mniej niż bym mógł, ale nauczyłem się, że są rzeczy do zrobienia w życiu ,na które będzie za późno na emeryturze 🙂

    • Marcin Iwuć

      Seba, dzięki za kolejny bardzo wartościowy komentarz.
      Po odłożeniu funduszu bezpieczeństwa kasa na koncie faktycznie potrafi kusić. Własnie dlatego, zanim wydamy ją w chwili słabości na bzdury, warto najpierw odłożyć na te sprawy, na które w przyszłości na 100% będzie niezbędna. Emerytura, czy edukacja dzieci, to takie właśnie „pewniaki”. Szczególnie, że zaczynając wcześnie, wystarczą naprawdę niewielkie kwoty, więc nie trzeba „rezygnować z życia”, aby spokojnie gromadzić kapitał.
      A co robić z resztą? Moim zdaniem najsensowniej przeznaczać na realizację swoich pasji i budowanie wspaniałych wspomnień: z podróży, spotkań z wartościowymi i ważnymi dla nas ludźmi, itp. Trzymam kciuki, za Twój plan, aby pracować jedynie dla przyjemności. Myślę, że z takim podejściem, uda Ci się to znacznie szybciej, niż w 55 roku życia!

  2. Magdalena Danielewska

    Marcin, bardzo cieszę się że powstał ten pomysł z pisaniem prawd oczywistych. Mam nadzieję, że coraz więcej ludzi będzie czytało i przynajmniej chwilę się nad tym zatrzyma.

    • Marcin Iwuć

      Dzięki Magda. Swoją drogą ciekawe, jak trudno takie oczywiste sprawy dostrzec.Pewnie dlatego, że od zdrowego rozsądku bardziej pociągające są super egzotyczne strategie inwestycyjne.

  3. Wszystko pięknie w teorii….a w naszych realiach
    Krok 1. „Masz miesiąc na sprzedanie mieszkania, samochodu i wszystkiego co posiadasz. Nie ma znaczenia, za ile to wszystko kupiłeś, liczy się tylko dzisiejsza rynkowa cena. Z otrzymanych w ten sposób środków spłacasz kredyt hipoteczny oraz wszelkie inne pożyczki i długi.” – a co jeśli nie spłacasz? Już sam fakt posiadania nieruchomości wartej obecnie mniej niż saldo kredytu hipotecznego pozostałego po kilku latach spłaty, skłania do wykorzystania polisy na życie zamiast do podejmowania dalszych kroków, przynajmniej dziecku nie pozostałby po nas dług.
    Krok 2. A co jeśli się wydaje więcej niż się zarabia z tej prostej przyczyny, że się nie zarabia od miesięcy? Co Pan poradzi? Zgłosić się do pracy w charakterze sprzedawcy produktów finansowych na wynagrodzeniu prowizyjnym?
    Krok 3. Nawet gdzieś mam te 2 tysiące, aczkolwiek ilekroć sobie o nich przypomne, to nachodzi mnie refleksja, że trzymanie ich „zainwestowanych” jest mało rozsądne, bo stopa zwrotu jest niższa niż oprocentowanie debetu, na którym mi tych 2 (i paru więcej) tysiecy brak.
    Tak sobie Państwo nawzajem słodzicie w komentarzach, w gronie osób dla 300pln miesięcznie odkładane na każde dziecko to „naprawdę drobna kwota”. Piękna teoria, ale ludziom w realnych finansowych kłopotach tylko przykro to czytać.

    • Marcin Iwuć

      Krycha, dziękuję za bardzo cenny komentarz. Nie wiem, czy odpowiedź Ci się spodoba (zapewne nie), ale będzie bardzo szczera.
      Zgadzam się całkowicie – nie da się zrobić 10 kroków, jeżeli się nie zarabia. Cały blog opiera się na prostym równaniu, które opisałem w pierwszym poście: Zarobki-Wydatki=Oszczędności, więc bez zarobków – klapa.
      Dlatego pierwszym i najważniejszym krokiem dla Ciebie jest… znalezienie pracy. Wiem, że to bardzo wkurzająca „rada” w Twojej sytuacji, bo zapewne zrobiłaś bardzo dużo, aby tę pracę znaleźć. Ale jeżeli wciąż nie pracujesz, to widocznie zrobiłaś za mało i musisz próbować dalej – do skutku. Teraz pewnie wkurzyłem Cię jeszcze bardziej, ale taka jest brutalna prawda.
      Nie znam Cię, nie znam szczegółów Twojej sytuacji. Ale naprawdę, nie masz innego wyjścia. Nie wiem jak szukasz tej pracy, nie wiem gdzie pracowałaś wcześniej, więc nie potrafię odpowiedzieć Ci „jak”. Zapomnij o 10 krokach – najpierw musisz znaleźć pracę…W Polsce bezrobocie wynosi 13%, to dużo. Ale to także oznacza, że 87% ludzi jednak pracuje. Mam wielką nadzieję, że wkrótce dołączysz do tego grona.
      Twoja sytuacja jest dla mnie jedynie potwierdzeniem, że warto o tym pisać. Jak sądzę wcześniej pracowałaś (masz kredyt hipoteczny), więc w Twojej sytuacji fundusz bezpieczeństwa bardzo by się przydał…Właśnie przed popadnięciem w takie kłopoty staram się uchronić czytelników bloga.
      A teraz, wkurz się na mnie jeszcze bardziej,przeklnij sobie nawet pod nosem, ale przestań już czytać blogi i ruszaj na poszukiwania pracy. Bez niej Twoja sytuacja będzie się nadal pogarszać.
      Trzymam za Ciebie kciuki i wierzę, że Ci się uda!
      A o dług dzieci nie musisz się martwić – nie będą musiały spłacać Twojego kredytu hipotecznego, w Polsce tak to nie działa.

      • Arek Kaczmarek

        I w tym rzecz…
        Debatujemy czy i kiedy nasze dzieci powinny w szkole uczyć się na temat seksu i czym jest „rodzina” – a chyba zanim ją założą powinny dowiedzieć się jak nie wpaść w pętlę kredytów – bo najczęściej od tego się „na swoim” zaczyna.
        Chyba czas dorzucić R.Kiyosakiego do lektur obowiązkowych i zapewnić rosnącemu pokoleniu kilka godzin „inteligencji finansowej” czy też – „finansów bardzo osobistych”…
        Nie każdy maluch ma to szczęście, że rodzić pracuje w finansach i najczęściej będą – jak my – uczyć się na własnych błędach.

  4. Nie wkurzam sie, co najwyzej wkurzam, ze takich rzeczy nie mowiono w 2006-7. Ale nie ja jedna sie nabralam na wieczny wzrost wartosci nieruchomosci i oplacalnosc inwestycji w wyksztalcenia, starsze pokolenia wmowily to mlodym w calym zachodnim kapitalistycznym swiecie. Pytanie z zycia wziete: co robic jesli praca na jaka sie ma realne szanse w 2013 jest ponizej potrzeb (suma raty kredytu i stalych oplat). Nie ludze sie po prostu, ze teraz dostane taka pensje jak dostalam bez mgr w 2005. Moj maz zarabia tyle co w 2008 i sie cieszy ze w ogole udalo mu sie znow miec prace. Jak mam dlugi to nie moge sobie pozwolic i szukac wybrednie az ktos mi zapla ci te srednia krajowa – a jednoczesnie wziecie pracy ogranicza mozliwosci czasoee aktywnego szukania nowej.

    • Marcin Iwuć

      Krycha, przesłałem Ci wiadomość na priv, ale podany przy komentarzu email był błędny. Prześlij mi prawidłowy przez „Kontakt”. Dzięki.

  5. Jarek Dąbrowski

    Marcin,
    Jakie produkty inwest. dokładnie masz na myśli pisząc „nie pakuj się w drogie, skomplikowane produkty. Szczególnie niektóre polisy inwestycyjne naszpikowane są opłatami”?
    Pozdrawiam,

    • Marcin Iwuć

      Jarku,
      Nie wiem, czy znasz ten raport: http://rzu.gov.pl/pdf/Raport_UFK.pdf
      Zacytuję fragment:”…w umowach ubezpieczenia na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym standardem jest pobieranie wielu różnych opłat: opłaty administracyjnej, opłaty alokacyjnej, opłaty za zarządzanie i administrację funduszami, opłaty wstępnej, opłaty za prowadzenie indywidualnego rachunku i wiele innych, na które, jak wskazują ubezpieczyciele,składają się koszty akwizycji związane ze sprzedażą produktu (prowizja dla sprzedającego – koszty te stanowią największą część opłaty pobieranej z tzw. składki ubezpieczeniowej),koszty wystawienia polisy, rejestracja polisy, odnotowywanie wpłat, korespondencja z ubezpieczającym, zmiana polisy, wypłata świadczenia, opłata za wpłatę środków przez ubezpieczonego. Opłaty te, pobierane w różnych momentach trwania umowy,zmniejszają kwotę przeznaczoną na inwestycję bądź obniżają kwotę ostatecznego świadczenia z umowy ubezpieczenia”.

  6. Jarek Dąbrowski

    Jeszcze co do IKE – uważam, że dla większości ludzi to nie będzie efektywny sposób na zgromadzenie dużego kapitału ze względu na brak obowiązku wpłat z jednej strony a z drugiej zaoszczędzone środki będą dostępne praktycznie w każdej chwili (kwestia zapłaty podatku Belki od zysków kapitałowych). Dlatego polisy inwestycyjne są dobrym rozwiązaniem.

    • Marcin Iwuć

      Jarku,
      Dla większości – może nie. Ale dla osób świadomych – tak.

      Jeśli chodzi o podatek Belki – w IKE nie trzeba go płacić ani w trakcie oszczędzania (np. przy zamianie funduszy), ani przy wypłacie po przejściu na emeryturę.
      W przypadku polisy bez IKE – na końcu inwestycji podatek trzeba będzie zapłacić.
      IKE zwalnia z podatku Belki, polisa bez IKE jedynie ten podatek odracza.

  7. Marcin niezle napisane!

    Moglbys poradzić jak od strony praktycznej najlepiej jest podzielić gromadzone kazdego mmiesiąca oszczednosci na subkonta lub subfunduszenp oddzielnie na dzieci, emeryturę, samochód?

    • Dzięki Tomko. Tak, dojdziemy też do tego, ale za jakiś czas. Przed decyzją o lokowaniu nadwyżek napiszę trochę o sprawach bardziej podstawowych, które pomogą te nadwyżki generować.

  8. witaj Marcinie,

    po pierwsze gratuluję fantastycznego bloga, czytam go od kilku dni, jest to dokładnie coś, na co czekałam 🙂 Tematem finansów osobistych interesuje sie od jakiegoś czasu. Wyniosłam z domu rodzinnego niezłe nawyki finansowe, ale pogłębiałam swoja wiedzę na kursie finansowym Edukacji Finansowej Crown (www.crown.org.pl – chrześcijańska organizacja, na której kursach można poznać biblijne prawdy na temat finansów oraz nauczyć sie praktycznych sposobów zarządzania pieniędzmi, takich jak : prowadzenie rejestru wydatków, budżet domowy, strategia śnieżnej kuli w spłacaniu długów, itp.) Co ciekawe, porady zawarte na tym blogu spójne sa z tym,czego sie nauczyłam na kursie i co Biblia mówi na te tematy – ten sam rozsądek i mądrość 😉

    Moje pytanie dotyczy powyższego wpisu. Zaproponowane kroki wydaja mi się bardzo sensowne, ale zastanawiam sie nad kolejnością 4 i 5 kroku w kontekście mojej sytuacji. Sama nie lubię zaciągać kredytów i praktycznie tego nie robię. W zeszłym roku wyszłam za mąż i sytuacja się zmieniła, ponieważ mój maż jest obciążony dwoma kredytami które wziął 4 lata temu na prośbę innej osoby, która miała je spłacać. Niestety nie zrobiła tego i mój maż został oszukany, mając do spłaty obecnie kwotę rzędu 45 000 (łącznie z odsetkami). Wiem, jak bardzo to nierozsądna decyzja, ale nie byliśmy wtedy małżeństwem a nie mam wpływu na przeszłość, niestety… Efekt dziś jest taki, że banki w których zawarte były kredyty wstrzymały naliczanie odsetek i zaproponowały spłatę ratalną. Spłacamy te długi (de facto nie nasze), ale przy naszych dochodach i potrzebach (nie żyjemy ponad stan, chodzi o standardowe potrzeby i rosnące koszty życia) potrwa to kilka lub kilkanaście lat.
    Podjęliśmy już kroki aby zarabiać więcej,prowadzimy budżet, jednak zastanawiam sie co powinniśmy najpierw zrobić:
    1. czy lepiej wpłacać małe kwoty na poczet spłaty tych długów, a część nadwyżki finansowej odkładać jednocześnie na „fundusz bezpieczeństwa”
    2. czy może lepiej spłacać długi wszelkimi nadwyżkami finansowymi, ryzykując, że w razie utraty pracy czy innej awaryjnej sytuacji możemy poważnie ucierpieć bez funduszu bezpieczeństwa?

    Drugi sposób zgodny jest z kolejnością kroku 4 i5 w powyższym wpisie, jednak obawiam się nieprzewidzianych scenariuszy życiowych w trakcie spłacania długów, stąd moje pytanie.

    z góry dziękuję i pozdrawiam serdecznie!

    • Witaj Sasetka,

      Dziękuję za Twój komentarz i pytanie. W stu procentach zgadzam się z Tobą – Biblia jest pełna niezwykłych mądrości, również tych związanych z finansami.

      Postaram się jak najpełniej odpowiedzieć na Twoje pytanie, bo jest w nim zawartych kilka tematów.

      Zacznijmy od tego, że zgodnie z polskim prawem żona nie ponosi odpowiedzialności za długi męża zaciągnięte przed ślubem. Nawet, jeżeli w momencie zawarcia małżeństwa w ubiegłym roku powstała między Wami ustawowa wspólność majątkowa, nie oznacza to, że jesteś zobowiązana do spłaty tych długów. Możecie w każdej chwili znieść wspólność majątkową odwiedzając notariusza. Piszę o tym jedynie po to, abyś zdawała sobie sprawę z tej opcji. Od strony prawnej nie masz obowiązku spłacania tych długów (chyba, że zgodziłaś się na to na piśmie w ramach ugody z bankami).

      Zakładam jednak, że nie w tym tkwi problem, że dokładnie wiedziałaś o zadłużeniu męża przed ślubem (bo jeśli nie, to Waszym problemem byłoby coś innego, niż finanse), i że po prostu chcesz wspólnie z mężem pomóc mu pozbyć się tego zadłużenia traktując je jako Wasz wspólny dług.

      W tej konkretnej sytuacji warto zwrócić uwagę na bardzo ważną sprawę: banki nie naliczają Wam już odsetek, więc dług nie przyrasta z upływem czasu i nie musicie za wszelką cenę spłacać go szybciej niż w ustalonym z bankami harmonogramie

      Biorąc to pod uwagę zdecydowanie jestem za pierwszą opcją, którą proponujesz, czyli za odkładaniem części nadwyżki na równoległe budowanie funduszu bezpieczeństwa.

      To, co trochę mnie martwi, to nastawienie, że spłata potrwa kilka lub kilkanaście lat. Wiem, że te 45 000 zł może się dziś wydawać ogromna kwotą, jednak bez naliczanych odsetek jesteście w stanie szybko się z tym uporać. Musicie jednak postanowić, że pozbędziecie się tych długów jak najszybciej. Bądźcie najlepsi w swojej pracy by więcej zarabiać, bierzcie nadgodziny, zaproponujcie sąsiadom opiekę nad dziećmi, prowadźcie korepetycje, szukajcie ofert pracy dorywczej, zróbcie po prostu naprawdę wszystko, co tylko możliwe, by zwiększyć Wasze dochody. Rozejrzyjcie się po mieszkaniu: co możecie sprzedać na allegro lub na tablica.pl, bez czego możecie się obejść? Jestem przekonany, że jeśli z ogromną determinacją zaatakujecie te długi, pozbędziecie się ich zdecydowanie szybciej niż za kilkanaście lat!!! Nie wyrażajcie zgody na to, by ten dług towarzyszył Wam przez tak długi czas!

      Na koniec jeszcze jeden komentarz. Piszesz, że Twój mąż został oszukany. Jeśli faktycznie miał do czynienia z oszustwem, to może dochodzić swoich praw przed sądem. Obawiam się jednak, że po prostu poręczył czyjś kredyt. Jeśli tak, to o oszustwie nie może być mowy. To bardzo kosztowna lekcja pokazująca, że banki właśnie dlatego proszą o poręczenie, bo oczekują, że ich kredytobiorca będzie miał problem ze spłatą. Przykro mi bardzo, że tak drogo przyszło Wam za te lekcję zapłacić.

      Życzę Ci wszystkiego dobrego, jestem przekonany, że wkrótce uda się Wam rozwiązać te problemy i bogatsi o zdobyte doświadczenie zbudujecie swoje finansowe bezpieczeństwo. Trzymam kciuki i bardzo serdecznie pozdrawiam Ciebie i Twojego męża. A jeśli znacie kogoś, komu treści prezentowane na moim blogu mogłyby pomóc, będę bardzo wdzięczny z pomoc w dotarciu do takich osób.

      Czekam na Twoje kolejne komentarze, a już wkrótce na opis tego, jak skutecznie pozbyliście się tego długu 😉

  9. Pingback: Czy nadpłacać kredyt hipoteczny? | Finanse bardzo osobiste

  10. A gdzie te oszczędności najbezpieczniej przechowywać, w jaki sposób? Bank nie koniecznie jest bezpieczną opcją, tym bardziej jak to są cenne pieniądze.

  11. Świetny blog! Gratuluje!
    Odkryłam go 3 dni temu, zaczęłam czytanie od pierwszego wpisu, teraz jestem przy piątym… Ogrom łatwo przystępnej wiedzy! Dodatkowo Marcinie dziś przychodzi mi Twoja książka, którą zamówiłam. Trzymam kciuki za dalsze porady! I oby tak dalej! 🙂

Odpowiedz